Rozważania ewangeliczne | od 4 do 10 stycznia 2026r. – s. dr Karmela Katarzyna Sługocka OP

II Niedziela po Narodzeniu Pańskim, 4.01.2026

J 1,1-18

Pierwsze osiemnaście wersetów Ewangelii Jana to przepiękny hymn o bardzo głębokiej treści, który pokazuje LOGOS Boga (Słowo Boga) w relacji do całego stworzenia. Grecki termin λόγος [logos] oznacza słowo, wypowiedź, mowę, myśl, przesłanie, ale także naukę, rozum i podstawę, rachunek lub rozliczenie. Boski LOGOS był u Boga od zawsze, był przy stworzeniu świata i w historii biblijnego narodu Izraela. LOGOS – boskie Słowo – pouczało proroków, było posyłane do ludzi. Określenie, że Słowo było u Boga, dosłownie można przetłumaczyć jako zwrócone ku Bogu, Słowo było zwrócone ku twarzy Boga i było to zwrócenie odwzajemnione, a Bogiem było Słowo. Wszystko, czym jest Bóg, tym jest i Słowo, są jednym, tworzą boską komunię. Słowo współpracowało w dziele stworzenia: Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się stało. To Słowo jest doskonałym obrazem Boga niewidzialnego, doskonale odzwierciedla wszystko, czym jest Ojciec. W LOGOSIE było życie i to życie było światłością ludzi. Kiedy jest mowa o zdolności człowieka do życia z Bogiem, to chodzi o to, że w świecie stworzonym tylko człowiek ma zdolność do bycia w relacji z Bogiem, do poznawania Go i kochania Go. Grecki termin określający życie – ζωή [dzōē] – oznacza życie fizyczne, duchowe, a także wieczne. Ta zdolność do wchodzenia w relację z Bogiem była światłością ludzi, wskazywała drogę. I jeszcze jedno zdanie: ciemność nie ogarnęła światłości – ogarnąć to gr. καταλαμβάνω [katalambanō] i oznacza chwycić, pochwycić, zrozumieć, pojąć umysłem, ogarnąć, zawładnąć siłą lub przejąć władzą. Ciemność w pismach Jana zwykle oznacza sytuację grzechu człowieka, oddzielenie od Boga, w naszym tekście czytamy, że ciemność nie ogarnęła światłości, to znaczy nie zrozumiała światłości, nie pojęła jej. Słowo – LOGOS – stało się ciałem, stało się w pełni człowiekiem, a dzięki temu wcieleniu boskie Słowo zamieszkało pośród ludzi, nic nie tracąc na swojej boskości. Jan zaświadcza, że on i inni z nim widzieli to SŁOWO wcielone i działające, to SŁOWO zamieszkało wśród nas, mówi Jan, (…) oglądaliśmy Jego chwałę. Jan dodaje także, że człowiek, który przyjął wcielone Słowo Boga – LOGOS – otrzymał moc, by stać się dzieckiem Bożym. W przepiękny sposób Jan wyjaśnił czytelnikom, Kim JEST Jezus – jakim jest LOGOSEM Boga i po co przyszedł.

 

Poniedziałek, 5.01.2026

J 1,43-51

Temat, który się powtarza w tej perykopie, to temat ojcostwa, czyim synem jest Jezus.  Perykopa rozpoczyna się od spotkania Jezusa z Filipem i wezwania go do pójścia za Jezusem. Następnie Filip spotkał Natanaela i powiedział mu o Jezusie, synu Józefa z Nazaretu, a Natanael – nazywany także Bartłomiejem, kiedy poznał Jezusa, nazwał Go Synem Bożym, Królem Izraela. Było to na początku działalności publicznej Jezusa. Zarówno Filip, jak i Bartłomiej rozpoznali Jezusa jako obiecanego Mesjasza, jako tego, którego zapowiadali prorocy Starego Testamentu. Temat mesjańskiej tożsamości Jezusa w Ewangelii Jana powróci w 7,27, gdy Żydzi będą powątpiewali w to, że Jezus jest Mesjaszem, argumenty do podważania Jego tożsamości czerpali właśnie z proroctw: Przecież my wiemy, skąd On/Jezus pochodzi, natomiast Mesjasz, gdy przyjdzie, nikt nie będzie wiedział, skąd przychodzi. WJ 8,14 Jezus mówi sam o sobie, że wie, kim jest i skąd pochodzi. Temat tożsamości wraca w 9,29 po uzdrowieniu niewidomego, Żydzi mówią o Jezusie, porównując Go z Mojżeszem: My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś nie wiemy, skąd pochodzi. Jak widzimy, ludzie głowili się nad tym, Kim jest Jezus. Jedna grupa Żydów mówiła o Nim, wiemy skąd pochodzi, inna mówiła, nie wiemy skąd pochodzi. Apostołowie też potrzebowali czasu, by przekonać się co do tego, Kim JEST Jezus, że jest Bożym Synem, jest Bogiem na równi z Ojcem. Rozmowa z Natanaelem koncentruje się na figowcu, duże wrażenie wywołała na Natanaelu wiadomość, że Jezus widział go pod figowcem, zanim został zawołany przez Filipa. Znaczenie figowca jest ważne w przesłaniu biblijnym, ponieważ przebywanie w cieniu figowca było symbolem pokoju, jaki nastanie w czasach mesjańskich, o czym mówi Mi 4,4 i Za 3,10: W owym dniu – wyrocznia Pana Zastępów – będziecie się wzajemnie zapraszać, [by odpoczywać] w cieniu winorośli i drzew figowych. Natanael zrozumiał słowa Jezusa jednoznacznie i od razu ogłosił Go Mejszaem. Historia Filipa i Natanaela otwiera nas na przyjęcie Jezusa takim, jakim On jest. Możemy mieć w sobie pragnienie tego, by nas też Jezus zobaczył i powołał do zażyłej relacji z Nim, do wejścia na drogę modlitwy, poznawania Pisma Świętego, do stawania się Jego uczniem i apostołem.

 

Wtorek, 6.01.2026 – Uroczystość Objawienia Pańskiego

Mt 2,1-12

Społeczność starożytnego Bliskiego Wschodu przywiązywała dużą wagę do różnego rodzaju znaków towarzyszących wydarzeniom. Ukazanie się nadzwyczajnego zjawiska astronomicznego w czasie narodzin Jezusa było znakiem potrzebnym w tamtym czasie do zrozumienia tego, że narodził się ktoś wyjątkowy – ludzie do takich znaków przywiązywali wagę, więc Bóg taki znak im dał, by potrafili we właściwy sposób odczytać wydarzenie narodzin Zbawiciela. Ewangelista Mateusz daje nam dużo wyjaśnień związanych z narodzinami Jezusa. Pełna obaw reakcja króla Heroda pasuje do tego, co wiemy o nim z przesłanek historycznych – miał wielkie zdolności w zakresie budownictwa, ale oprócz tego był tyranem i mordercą, zabił nawet swoich trzech synów oraz żonę, wskazuje się, że łącznie zabił 25 osób ze swojej rodziny, która w jego mniemaniu zagrażała mu w sprawowaniu władzy. Tekst wyjaśnia znaczenie proroctwa Micheasza na temat Betlejem i dowiadujemy się, że właśnie w Jezusie to proroctwo się wypełniło. Dowiadujemy się także tego, że mędrcy, gdy przyszli do Jezusa, przyszli już nie do stajenki, czy szopki, ale do domu. Możemy przypuszczać, że w tym czasie Jezus ma już około dwóch lat, na co wskazuje rozkaz Heroda zabicia w Betlejem i okolicy chłopców do lat dwóch, stosownie do ukazania się gwiazdy. Czy mędrców było trzech? Tego Ewangelia nie mówi – mówi o złożonych trzech darach i mówi o tym po to, by pokazać prawdę, że pogańscy mędrcy z wiarą przywitali Syna Bożego.

 

Środa, 7.01.2026 

Mt 4,12-17.23-25

Ewangelię Mateusza charakteryzują odniesienia do proroctw Starego Testamentu – to pomagało Żydom zrozumieć, że wypełniły się one w Jezusie, a co za tym idzie, że to On jest obiecanym Mesjaszem. Mateusz łączy fakty z życia Jezusa z zapowiedziami proroków. Dzisiejsze proroctwo jest związane z geografią Palestyny i nawiązuje do czasów, gdy pokolenia Zabulona i Neftalego, synów Jakuba, mieszkały na północ i na zachód od Jeziora Galilejskiego. Jezus, stając się mieszkańcem Kafarnaum, zamieszkał na pograniczu ziem Zabulona i Neftalego. Nazaret w czasach Jezusa był malutką wioską, a Kafarnaum prężnie działającym miastem leżącym na handlowym szlaku blisko rzymskiej drogi Via Maris, mogącym liczyć ok. dwunastu tysięcy mieszkańców i właśnie tutaj zamieszkał Jezus, rozpoczynając swoją publiczną działalność. Wspomniane proroctwo Izajasza o ziemiach Zabulona, Neftalego i Zajordania jako krainach śmierci nawiązuje do czasów, gdy te tereny Królestwa północnego zostały zajęte przez króla asyryjskiego, Tiglat Pilesera, a mieszkańcy uprowadzeni do niewoli asyryjskiej – Królestwo północne Izraela przestało wówczas istnieć. Izajasz zapowiedział tym krainom, że ujrzą kiedyś wielkie światło i wzejdzie u nich słońce, przyjdzie zbawienie, które przyniesie potomek króla Dawida – jest to proroctwo typu mesjanistycznego, zapowiadające nadejście i czasy obiecanego przez Boga Mesjasza. Dlaczego Galilea jest nazywana Galileą pogan? Ponieważ jej tereny, po najeździe Asyryjczyków, w dużej mierze zamieszkiwała ludność pogańska i była ona tak liczna, że zdominowała te tereny i mimo tego, że Żydzi też tam mieszkali, uważano je za pogańską część prowincji, było tak również w czasach rzymskich, gdy Galilea była zamieszkana przez pogan, mieszkali tam wówczas Egipcjanie, Fenicjanie i Grecy. Zastosowanie przez ewangelistę terminu Galilea pogan ma jednak inne znaczenie niż tylko historyczne i chodzi o znaczenie teologiczne, pokazujące, że Jezus swoją zbawczą działalność adresował nie tylko do Żydów, ale też do pogan, i druga kwestia teologiczna odnosi się do judaistycznego przekonania, że Galilea nie mogła być ziemią wydająca Mesjasza lub proroka, bo w przekonaniu Żydów nie była ona ziemią obietnic, a jednak Mateusz wyjaśnił czytelnikom, że była. Przywołał proroctwo Izajasza, które stało się zrozumiałe dopiero wtedy, gdy się wypełniło.

 

Czwartek, 8.01.2026

Mk 6,34-44

Cud nakarmienia pięciu tysięcy mężczyzn dwoma rybami i pięcioma chlebami jest najprawdopodobniej jedynym cudem opowiedzianym przez wszystkich czterech ewangelistów. Centrum opowiadania nie jest posiłek, ale doświadczenie mocy Jezusa, tego Kim On JEST. W rozdziale szóstym tej Ewangelii jest mowa o dwóch ucztach, pierwsza to wystawna uczta u Heroda, która zakończyła się śmiercią Jana Chrzciciela, druga to prosta uczta na pustkowiu, która nakarmiła tysiące zwykłych ludzi, zakończyła się życiem – nikt nie stracił życia, a wszyscy zostali obficie nakarmieni. Nakaz Jezusa skierowany tutaj do apostołów: wy dajcie im jeść, ma charakter ponadczasowy i nie dotyczył tylko tamtej jednej chwili i sytuacji. Wszystkie cuda Jezusa zmierzały do tego, by świadkowie wydarzeń mogli uwierzyć w to, że Jezus jest Synem Bożym, Mesjaszem, Zbawicielem, ale miały też jeszcze jeden cel: wszystkie cuda były unaocznione, ludzie mogli je zobaczyć na własne oczy, przeżyć, doświadczyć namacalnie: uzdrowienia, wskrzeszenia z martwych, uciszenia burzy na jeziorze, cudu chodzenia po wodzie, cudu rozmnożenia chleba i ryb, cudu zmartwychwstania Jezusa. I wszystkie pozostałe cuda były widoczne, ale przygotowywały ludzkość do uwierzenia i przyjęcia cudu największego, najważniejszego choć niewidocznego, ale faktycznie stawającego się za każdym razem, to jest cudu Eucharystii.

 

Piątek, 9.01.2026

Mk 6,45-52

Wydarzenie, o którym dzisiaj mowa, miało miejsce między godziną trzecią a szóstą rano. Jezus pozostał sam, poszedł na górę, aby się modlić, a uczniom polecił, by wsiedli do łodzi i przeprawili się na drugi brzeg, do Betsaidy. Patrzył z góry, jak uczniowie mocowali się z przeciwnym wiatrem. Tekst mówi, że przyszedł do nich, idąc po wodzie, i chciał ich minąć. Dlaczego? Odpowiedź da nam grecki tekst, w którym jest zastosowany czasownik παρέρχομαι [parerchomai] oznaczający przechodzić obok, mijać, ale też przemijać lub zniknąć. Zastosowany termin może odnosić się do teofanii Boga, czyli objawiania się Boga w Starym Testamencie. Miało to miejsce wówczas, gdy Bóg objawił się Mojżeszowi, i czytamy, że przeszedł przed jego oczyma (Wj 34,6) oraz w późniejszym czasie Eliaszowi, któremu Bóg polecił, by stanął na górze wobec Pana, a oto Pan przechodził (1 Krl 19,11). Natomiast czynność chodzenia po wodzie ma swoją analogię w Księdze Hioba 9,8 – mowa jest tu o tym, że Bóg kroczy po morskich głębinach oraz w 9,11, gdzie jest mowa o tym, że Bóg przechodzi obok ludzi – mija ich, ale nie jest rozpoznany, nie jest dostrzeżony. Apostołowie przeżywali lęk, widząc to zdarzenie, nie rozpoznali Jezusa, nie spodziewali się tego, że w taki sposób przyjdzie. Jezus nie wyśmiewał ich lęku, rozumiał go i przemówił do apostołów w trzech kluczach: Odwagi, to Ja jestem, nie bójcie się! Termin JA JESTEM – znany był Żydom jako imię Boga JHWH objawione Mojżeszowi w Wj 3,14. Dużo przeżyli apostołowie w niezwykle krótkim czasie: najpierw cud rozmnożenia chleba i ryb, którego jeszcze nie mogli zrozumieć, teraz widzą Jezusa kroczącego po wodzie, uciszenie wiatru, gdy On wszedł do ich łodzi, trudno się dziwić, że mieli trudności z tym, by to wszystko zrozumieć w jednej chwili.

Dobrze jest mieć Jezusa w łodzi swojego życia, On ucisza wiatr i burze, pozwala doświadczyć rzeczy niezwykłych, być świadkiem Jego mocy i potęgi. Każdy z nas może dzisiaj zaprosić Jezusa do swojego życia i oddać właśnie Jemu stery swojej łodzi.

 

Sobota, 10.01.2026

Łk 4,14-22a

Kiedy Jezus rozpoczął publiczną działalność, nie mieszkał już w Nazarecie, od jakiegoś czasu mieszkał w Kafarnaum. Kontekst dzisiejszego wydarzenia jest taki, że Jezus przyszedł do Nazaretu i w synagodze odczytał proroctwo Izajasza, które odnosiło się właśnie do Niego jako Mesjasza. Obecni tam dziwili się pełnym wdzięku słowom Jezusa, zgadzali się z Jego słowami. Słowa pełne wdzięku to dosłownie gr. χάρις [charis], które znaczy pełne łaski, dobroci. Mieszkańcy przytakiwali Jezusowi, ale tylko do pewnego momentu. Na tym kończy się dzisiejszy fragment Ewangelii w liturgii słowa, ale w tekście biblijnym to zdarzenie kończy się wyrzuceniem Jezusa z synagogi i z miasta z chęcią zabicia Go. Przestali przytakiwać Jezusowi, gdy powiedział im rzeczy niewygodne, kiedy przypomniał, że Bóg w Starym Testamencie, w czasach Eliasza i Elizeusza, okazał łaskę poganom, wdowie z Sarepty Sydońskiej i Syryjczykowi Naamanowi, wodzowi wrogiego wojska. I skończyło się przyklaskiwanie. Z Nazaretu odszedł i poszedł do gościnnego i przyjaznego Kafarnaum, gdzie proszono, by pozostał u nich. Jak skrajne są reakcje na tę samą osobę. Jedni odrzucili i chcieli zabić, inni uwierzyli i chcieli zatrzymać. Każdy z nas może odnaleźć się w tej historii i przyłączyć się albo do mieszkańców Kafarnaum, gdzie Jezus był mile widziany i dobrze przyjęty, gdzie miał swobodę decydowania i nauczania, ale może jesteśmy na razie na takim etapie życia jak mieszkańcy Nazaretu, że przyjmujemy Jezusa tylko w tych kwestiach, w których zgadza się Jego nauczanie z naszym punktem widzenia, ale odrzucamy Go, gdy Jego zdanie nie zgadza się z naszym. Konkluzja jest taka: kto do kogo ma się dopasować? Jezus do nas i do naszych oczekiwań, czy my do Jezusa i Jego nauki?