Rozważania ewangeliczne | od 22 do 28 marca 2026r. – ks. dr Jarosław Kwiatkowski

V Niedziela Wielkiego Postu, 22.03.2026 

J 11, 1-45

Preludium wielkich dni. To nie mógł być banalny znak. Musiało wydarzyć się coś, co przemówi do serc pełną mocą. Zanim więc tłum zacznie śpiewać „Hosanna”; zanim chleb się zadziwi, że stał się Ciałem Boga; zanim przyjdzie wołanie „Ukrzyżuj” i westchnienie „Wykonało się”; zanim przyjdą do grobu trzy Marie, i okaże się, że szukają Żyjącego wśród umarłych; zanim stanie się to wszystko, On sam, Bóg – Przyjaciel człowieka, staje nad grobem tego, którego miłował. Właśnie tak okazuje się, że są choroby, które nie zmierzają ku śmierci, nawet jeśli kończą się złożeniem ciała do grobu. Właśnie tak Syn Boży zostaje otoczony chwałą. Bóg nigdy nie przychodzi za późno. On zawsze pojawia się w czasie odpowiednim, aby ludzie zrozumieli, że dla Niego nie ma nic niemożliwego. Przychodząc prosi tylko o jedno – żeby Mu uwierzyć. To wiara wyprowadza umarłych z grobu. To zaufanie Żyjącemu rozwiązuje pęta śmierci. To nadzieja pokładana w Tym, który Jest, pozwala przezwyciężyć najbardziej przygniatające poczucie nicości i pustki. A więc – na Słowo Pana usuńmy kamień z serca, i spróbujmy powtórzyć za Martą: „Panie, ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat.”

 

Poniedziałek, 23.03.2026 

J 8, 1-11

Miłosierdzie, mówią święci, to wydobywanie dobra spod pokładów zła. To znaczy najpierw, że może się zdarzyć, że zło będzie górą. Grzech może być pierwszym, co zobaczy człowiek w człowieku. Do dobra trzeba się będzie dopiero „dokopać”, wędrując w głąb. Łatwiej zatrzymać się na powierzchni, zwłaszcza, kiedy kogoś się złapało na gorącym uczynku. Dla urzędowo sprawiedliwych łowców cudzołożnic sprawa była jasna. Oto odkryli i doprowadzili przed oblicze Prawa jeszcze jedną grzesznicę. To, że mężczyzna im pewnie uciekł, w tej chwili nie było takie ważne. Tak naprawdę nie chodziło im ani o Prawo ani o sprawiedliwość, tylko o własny interes, ale to miało okazać się z czasem. Sąd miał wydać Rabbi z Nazaretu, dla którego cudzołożnica miała być pułapką – nie dla ciała oczywiście, aż tak gruboskórni nie byli. Miała uwięzić Rabbiego w Jego własnych słowach. Nie spodziewali się, jak głęboko sięga spojrzenie Mistrza z Nazaretu. Potrafił spojrzeć na kobietę, i zobaczyć pod pokładami grzechu jej dobro. Potrafił spojrzeć na nich, i pod pozorami świętości i prawości zobaczyć głębię ich obłudy i nieczystość ich zamiarów. Wystarczyło jedno zdanie. Wyrok. „Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień”. Nie musiał nic więcej mówić. Wszystko było zgodnie z Prawem. Wszystko było zgodnie z prawdą. Pisał palcem po ziemi, a wiatr zabierał ze sobą wypisywane kolejno imiona i grzechy… Zostało tylko jedno: uzdrowić miłosierdziem serce, co stało przed Nim w nagiej prawdzie o swojej słabości… „Gdzie oni są, kobieto? Nikt cię nie potępił? I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz.”

 

Wtorek, 24.03.2026

J 8, 21-30

Kolejna potyczka na słowa. Kolejna odsłona gry o prawdę. Kolejne zmaganie o ocalenie serc, które chociaż tak bardzo zapatrzone  w Święte Litery, to tak bardzo zaślepione na działanie Świętego Ducha. Nie mogą iść do źródła Życia ludzie, którzy karmią się każdego dnia nienawiścią – chlebem śmierci. Nie sięgną nieba serca, które przyciąga całą sobą ulotna chwała ziemi. Dopóki nie otworzą oczu, i nie zobaczą, że oto Ten, który Jest stoi pośród nich, będą ofiarami pełzającego w ciemnościach ojca kłamstwa. Już niedługo wywyższą Go. Jeszcze nie zdają sobie sprawy z tego, jakie to będzie wywyższenie. Kiedy jednak wszystko się wykona, i uniosą w górę Ciało Jezusa rozpięte na krzyżu, wówczas podniosą most między Niebem i ziemią: Boga, który wydał się w ręce ludzi. I jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak oni uniosą znak ocalenia dla wszystkich ofiar kąsającego podstępnie zła. I niektórzy zrozumieją, kiedy będą patrzeć na Tego, którego przebodli. I wielu uwierzy w Niego.

 

Środa, 25.03.2026 – uroczystość Zwiastowania Pańskiego

Łk 1, 26-38

Wielkopostny fiolet przecina promień światła. Wszystko jakby wraca do początku. Historia Boga, który nie skorzystał ze sposobności, żeby w spokoju korzystać z dobrodziejstw wieczności, lecz ogołocił samego siebie, przyjął postać Sługi i stał się podobnym do ludzi, zatacza swoiste koło. Zanim staniemy na Golgocie, wędrujemy jeszcze raz do Nazaretu i czerpiemy ze źródła wiary Niepokalanej Matki Pana. To Ona pierwsza z ludzi powiedziała: „Niech mi się stanie według Słowa Twego”, i zrobiła to w taki sposób, że nawet Anioł nie potrzebował już więcej słów. To Ona zaufała tak bardzo, że nawet kiedy pod krzyżem stała, w sercu brzmiało jej Słowo: błogosławiona jesteś, Ty, która zostałaś napełniona łaską. Pan jest z Tobą. Jak bardzo potrzebowała tej pewności, że Pan jest z nią wtedy, na początku drogi, w chwili, gdy Słowo Ciałem się stać miało. Jak bardzo potrzebowała tej pewności, że Pan jest z nią, kiedy Ciało aż do końca Słowo wypełniało… Fiat, Magnificat i Stabat splecione w jedno w czasie fioletu, w czasie łaski, w czasie wcielenia miłosierdzia w krzyż.

Maryjo, uproś tę łaskę, aby w czasie próby, w czasie pytań bez odpowiedzi, w czasie, w którym dzieją się sprawy przekraczające wyobraźnię ludzi i aniołów, nie zwątpić, ale powtórzyć za Tobą, razem z Tobą: „Niech się stanie według Słowa Twego”.

 

Czwartek, 26.03.2026 

J 8, 51-59

Bóg robi ludziom małej wiary test na ojcostwo ich słów. Ludzie małej wiary myślą, że są właścicielami Boga i Jego spraw. Pogodzili się z faktem, że są śmiertelni, chociaż byli dziećmi wiary Abrahama – człowieka, którego wiara sięgała serca nieśmiertelności. Zobaczył ojciec Abraham dzień chwały Syna Człowieczego i ucieszył się. Zobaczyli Syna Bożego ci, którzy nazywali Abrahama ojcem, i porwali za kamienie… Jak bardzo smutna przemiana serc. Oto dzieci nie potrafią obudzić w sobie nawet śladu wiary, miłości, zaufania ojca. Prawda stoi wobec nich. Jezus nie może kłamać – zaprzeczyłby sam sobie. Jego obecność i Jego słowa obnażyły smutną rzeczywistość. Okazało się, że potomkowie człowieka, który nie licząc lat, uwierzył Bogu, że nigdy nie jest za późno na ojcostwo, sami potrafią liczyć tylko do „pięćdziesięciu”: nie potrafią przekroczyć granicy praw i obyczajów, które sami sobie narzucili, nazywając wolą Bożą to, co nie miało z Bogiem nic wspólnego. Ucieszył się Ojciec Abraham widząc Boga, który doprowadza do końca swe dzieło i wypełnia największą z obietnic – przyrzeczenie ocalenia ludzi. Zapłakał Ojciec Abraham, kiedy zobaczył swoich synów, jak bardzo zatwardziałe są ich serca i jak bardzo nieskore do wiary…

 

Piątek, 27.03.2026

J 10, 31-42

Jak łatwo ludziom przychodzi gotowość do kamienowania, kiedy dzieje się coś, czego się nie spodziewali, kiedy padają słowa, których nie rozumieją. Kiedy Bóg lub ludzie w Imię Boga działają inaczej, niż to sobie pozostali wyobrażają, wówczas należy rozesłać komunikat o gęsto i nisko przelatujących słowach i niebezpiecznych przedmiotach, mogących odebrać życie. Okazuje się, że nawet dobre czyny mogą stać się tytułem oskarżenia. Nawet dojście do prawdy nie prowadzi do jej przyjęcia. Jezusowi słuchacze i obserwatorzy zrozumieli, że, jeśli przyjmą Jego słowa i czyny za prawdę, to mają przed sobą Boga. Widzieli jednak tylko Człowieka. I nie mogli przekroczyć niewidzialnej granicy. Nie poznali Miłości z dzieł miłości. Nie poznali Prawdy ze słów prawdy. Nie otworzyli oczu na Światło, chociaż mieli Płomień przed swymi oczyma. Łatwiej sięgnąć po kamienie niż przyjąć do wiadomości, że Bóg mógł się tak bardzo zakochać w człowieku, że dla ocalenia stworzenia Stwórca był gotowy przyjąć śmiertelność na siebie…

 

Sobota, 28.03.206 

J 11, 45-57

Jak bardzo zdominowane przez strach musiały być serca tych „świętych mężów” zasiadających w Świętej Radzie Ludu Wybranego. Nie wiedzieli już, czego bać się bardziej. Bali się utraty rządu dusz. Jeszcze bardziej bali się utraty wpływów ze świątyni. Najbardziej bali się śmierci, chociaż cali byli w niej zanurzeni. Wreszcie stojący na ich czele wydał wyrok, nieświadomy nawet, że oto spełnia się Słowo: „Lepiej, żeby jeden umarł za naród.” Niech spadnie na Niego chłosta zbawienna dla nas wszystkich. Niech Jego rany staną się dla wszystkich ocaleniem. Zaprowadzony zostanie jak baranek w dzień Paschy na ofiarę, i nie otworzy swoich ust, i przyjmie niesprawiedliwy wyrok, i policzony będzie między przestępcami. Tak rozproszone dzieci Boże zgromadzą się w jedno. Wyrok już wydany. Niech tylko przyjdzie na święto. Wtedy wszystko się wykona. Nie doczytali nie usłyszeli w Słowie tylko jednego: że oto kiedy Sługa wyda się w ręce ludzi, dni swe przedłuży i śmierć nie będzie miała już władzy ani nad Nim, ani nad tymi, którzy pójdą za Nim Jego śladami.