XVIII Niedziela Zwykła, 2.08.2026
Mt 14,13-21
Z tekstu wynika, że Jezus chciał pobyć sam po wiadomości o śmierci Jana Chrzciciela. Czytamy o tym, że oddalił się łodzią od tłumów, jednak tłumy przyszły do Niego, jak zaznacza autor, pieszo, czyli z ogromnym wysiłkiem. Z jednej strony zachowanie tłumów możemy postrzegać jako nietakt – nieuszanowanie tego, że Jezus w tym momencie potrzebował samotności, ale z drugiej strony możemy też dostrzec ich troskę o Jezusa, gdy dowiedziano się, gdzie jest i z jakiego powodu, więc te tłumy nie zostawiły Jezusa samego. Mogłoby też być tak, że ta wielka grupa ludzi wiedziała, dokąd udał się Jezus, ale nie wiedziano z jakiego powodu, więc nie było w tym nietaktu, ani chęci bycia z Nim w trudnej chwili. Nie znamy motywacji tłumów, ale wiemy, co zrobił Jezus w takiej sytuacji. Odłożył na bok swoją potrzebę samotności i ulitował się nad ludźmi, widząc, jak wiele wysiłku włożyli w to, by do Niego przybyć, jaką mieli wiarę w Jego dobroć. Termin zlitował się to w greckim tekście czasownik splagchnidzomai [σπλαγχνίζομαι] oznaczający współczucie, przejęcie się czyjąś sytuacją aż do głębi, do wnętrzności. I takie współczucie zawsze ma Jezus wobec naszych trosk, smutków czy bólu, to współczucie Jezus ma także dla nas, gdy cierpimy, gdy przeżywamy trudne chwile, On jest głęboko poruszony naszą sytuacją. W dzisiejszym wydarzeniu tłum został przez Jezusa nakarmiony i uzdrowiony, czyli otrzymał opiekę w każdym wymiarze. To może być wzór dla nas, jak traktować ludzi, jaką postawą się kierować wobec innych – mieć pretensje o wszystko, szukać ich wad i potknięć, czy zobaczyć ich potrzeby i ulitować się nad nimi? Decyzja należy do nas. Co wybierzemy?
Poniedziałek, 3.08.2026
Mt 14,22-36
Być uczniem Jezusa, to wyrazić zgodę na Jego szkołę, na Jego sposób nauczania i na cel, który On wyznacza. W wielu miejscach Ewangelii widzimy, jak trudno było uczniom w sytuacjach, które przekraczały ich dotychczasową znajomość Boga. Widzieli liczne uzdrowienia, cud rozmnożenia chleba i ryb, a w dzisiejszym fragmencie czytamy, że Jezus i Piotr chodzili po wodzie. Czy łatwo było to przyjąć? Jezus rozumiał rozterki uczniów i nadal ich prowadził, szkolił, zostawił im wciąż aktualne wezwanie: Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się! Bardzo ciekawy jest ten zwrot Ja jestem, jest to greckie egō eimi [ἐγώ εἰμί] oddające w Biblii tożsamość Boga JHWH jako Tego, który istnieje, żyje, jest prawdziwie obecny cały czas, wciąż będący. W Starym Testamencie, kiedy Bóg objawił swoje imię Mojżeszowi, brzmiało ono JA JESTEM, było świętym imieniem Boga i budziło cześć. Tak też było w Nowym Testamencie, kiedy przyszedł Judasz z kohortą, by pojmać Jezusa, a Jezus wskazał na siebie JA JESTEM, wtedy upadli przed Nim na kolana i oddali Mu cześć jak Bogu, uznając w Nim Boga. Warto mieć w sobie otwartość na prowadzenie przez Jezusa takimi drogami, jakimi On sam chce. W tym prowadzeniu jest nam potrzebna odwaga do tego, by dać się poprowadzić. Jezus, tak jak rozumiał wątpliwości swoich uczniów, rozumie też nasze różne wątpliwości i chce obdarzać nas odwagą, gdy przeżywamy lęk. Kiedy Jezus mówi: Odwagi, to Ja JESTEM, nie chodzi tylko o to, że On nie jest zjawą kroczącą w danym momencie po wodzie, ale chodzi o to, by zobaczyć w Nim Boga, który kocha: Nie bójcie się, Bóg jest taki jak Ja. Ja Nim JESTEM.
Wtorek, 4.08.2026
Mt 15,1-2.10-14
Czy należy myć ręce przed jedzeniem? Oczywiście, że tak, ale dlaczego uczniowie Jezusa tego nie czynili? Świetny fragment, ale żeby go dobrze zrozumieć, trzeba na niego spojrzeć w kontekście kulturowym starożytnego Izraela żyjącego na Bliskim Wschodzie. Dyskusję na ten temat wywołało pytanie faryzeuszy i nie było ono błahe, i nie chodziło o higienę życia, ale o obmycie kultyczne. Żydzi, spotykając się z poganami, zaciągali nieczystość, której należało się pozbyć poprzez obmycie rąk przed posiłkiem. Faryzeusze zauważyli, że uczniowie Jezusa nie oczyszczają się po spotkaniach z pogańskim światem, byli tym zdziwieni i chcieli poznać przyczynę. Zobaczmy w tym dalekowzroczność Jezusa, On przyszedł także do pogan, nie uważał ich za nieczystych, ale za pragnących zbawienia. Nie oddzielał ich od Żydów, pokazując w ten sposób, że każdy z nas jest dla Boga ważny i jest przeznaczony do kochania i troski, nie jesteśmy kimś, od kogo Bóg stroni. Po śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa poganie zostaną przyjęci do wspólnoty Kościoła i nie będą zobowiązani do zachowywania praktyk żydowskich, i nasz dzisiejszy fragment jest fundamentem i wskazówką dla działalności apostołów po wniebowstąpieniu Jezusa. Poganie, chociaż nie muszą przyjmować żydowskich praktyk Starego Przymierza, są zobowiązani do przyjęcia tego, co wynika z Nowego Przymierza i zostało jasno określone przez Jezusa.
Środa, 5.08.2026
Mt 15,21-28
Upór człowieka bywa trudny dla otoczenia, ale bywa też bardzo przydatny, o czym świadczy postawa kananejskiej kobiety. Ta pogańska kobieta wytrwale wołała do Jezusa, prosząc o pomoc. Nie zniechęciła się, gdy Jezus nie reagował na jej prośby, a nawet gdy powiedział, że jest posłany do owiec Izraela – to była bardzo jasna deklaracja z Jego strony i powinna sprawić odejście tej kobiety, poddanie się jej w walce o życie i zdrowie córki, a jednak ona się nie poddała, gdyż chodziło o ważną i słuszną sprawę. Jeśli mamy w sobie potrzebę walki, to dobrze, by była ona ukierunkowana na dobro i na szlachetność. Przez wytrwałość i ufność w dobroć Jezusa pogańska kobieta kananejska przełamała opór Jezusa i wyprosiła pomoc dla swojej córki. To, co Jezusowi spodobało się w tej kobiecie, to jej wielka wiara w Jego pomoc. Możemy także i my wejść na drogę ufności Jezusowi i prosić Go nieustannie: Panie, pomóż mi.
Czwartek, 6.08.2026
Mt 17,1-9
Piotr, Jakub i Jan byli świadkami przemienienia Jezusa i zostali przez Niego zobowiązani do dyskrecji – czy wytrwali w niej? Pewnie tak. Dyskrecja jest wielką sztuką i nie dotyczy tylko umiejętności dochowania tajemnicy, ale jest także taktem w zachowaniu, powściągliwością w mówieniu o sobie i innych. Dyskrecja świadczy o szacunku dla cudzej prywatności i dla cudzych granic, nie pyta o sprawy poufne czy bolesne, daje przestrzeń do życia bez oceniania, buduje zaufanie i świadczy o kulturze osobistej. W dyskrecji jest też skromność polegająca na tym, że człowiek milczy w odpowiednim momencie, powstrzymuje się przed opowiadaniem o tym, co wie lub co usłyszał, nie wywiera presji na otoczenie, domagając się ciągle nowych informacji. Piotr, Jakub i Jan to nasi patronowie na dzisiejszy dzień, patronowie od dyskrecji trwającej tak długo, jak wyznaczył im Jezus – aż do zmartwychwstania. Przemienienie Jezusa może być zaproszeniem dla nas, do naszej metamorfozy. W greckim tekście, gdy jest mowa o tym, że Jezus przemienił się, mamy zastosowany grecki czasownik metamorfoō [μεταμορφόω], a jego pochodzenie jest od meta, które oznacza razem, z, w towarzystwie, następnie, w wyniku, po, oraz od morphoo, od formować. Nasza zatem przemiana może polegać właśnie na formowaniu, na uformowaniu nas przez Jezusa, czyli tak jak On tego chce, a to wymaga wiele odwagi i całkowitego zaufania do Niego, że On absolutnie i zawsze chce naszego dobra.
Piątek, 7.08.2026
Mt 16,24-28
W dzisiejszym tekście mamy sporo imperatywów: zaprzeć się siebie, wziąć krzyż, naśladować Jezusa, są to imperatywy zbudowane na dobrej woli człowieka, ponieważ są one poprzedzone formułą: jeśli ktoś chce pójść za Jezusem, to… Te trzy postawy charakteryzuje poddanie się bezwarunkowemu nakazowi, obowiązującemu w każdej sytuacji niezależnie od zysków lub strat. Czy to jest trudne? Bardzo. Czy jest to słuszne? Tak, ponieważ chodzi tu o to, że Jezus jest tego wart. Co znaczy zaprzeć się siebie? W tekście greckim mamy czasownik aparneomai [ἀπαρνέομαι], który oznacza zapomnieć o sobie, zaniechać własnych interesów, odciąć się od przeszłości, czyli jest zaproszeniem do nowego życia. Co to znaczy wziąć krzyż? W starożytności dźwiganie krzyża wiązało się z upokorzeniem, z wystawieniem się na drwiny i pośmiewisko. Ukrzyżowanie było najgorszą formą egzekucji i najsurowszą karą śmierci, było ono przeznaczone tylko dla niższych warstw społecznych. Taką karę otrzymał Jezus i przyjął ją, i nadał jej zbawczy sens. Wziąć swój krzyż ze względu na Jezusa, oznacza zgodę na to, że z powodu wiary będziemy wyśmiewani i prześladowani, będziemy spychani na margines życia społecznego, a jednak mamy z tym krzyżem iść, wytrwale go nieść. W greckim tekście mamy ciekawy czasownik airō [αἴρω], który oznacza podnosić, brać na siebie, dźwigać, ale oznacza także usuwać, zabierać, odbierać coś, nawet na siłę, spowodować koniec. Jeśli jest to wezwanie do końca czegoś, to jednocześnie jest to zaproszenie do rozpoczęcia czegoś nowego. W kontekście starożytnym mogło być ono rozumiane jako zakończenie dotychczasowej religii, wiary i przyjęcie nowej, tej, którą przyniósł Chrystus, czyli znów mamy zaproszenie do nowego życia. Także trzecie wezwanie, którym jest naśladowanie Jezusa, jest zaproszeniem do nowego życia. Termin pójść to grecki czasownik akolutheō [ἀκολουθέω] oznaczający pójście za kimś, w sensie towarzyszyć komuś, ale także oznacza stać się uczniem, naśladować czyjeś nauczanie i sposób życia. Ma też znaczenie dołączyć jako orszak, więc wybór jest tu szeroki.
W dzisiejszym tekście mamy jeszcze jedno ciekawe zdanie: Jezus mówi, że niektórzy spośród ówczesnych słuchaczy nie zaznają śmierci, aż ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego w królestwie swoim. Ten werset sprawia sporo trudności z interpretacją, przecież pomarli tamci słuchacze, więc z pewnością nie chodzi tu o dosłowny sens tej wypowiedzi, co oznacza, że trzeba na nią spojrzeć inaczej. Idąc po kolei, mamy tu: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci. Jeśli chodzi o wyraz stoją, to grecki tekst ma czasownik histēmi [ἵστημι], który oznacza postawić, sprawić, by ktoś stanął, stać, ale też trwać, pozostać niewzruszonym, ustanowić coś, zatwierdzić np. urząd. Możemy więc przyjąć brzmienie tego zdania takie: Niektórzy z tych, co tu trwają, są niewzruszeni w wierze, nie zaznają śmierci… Zaznać to gr. czasownik geuomai [γεύομαι], oznacza skosztować, posmakować, jeść, doświadczyć. Śmierć to gr. rzeczownik thanatos [θάνατος], oznacza śmierć fizyczną, ale też duchową w znaczeniu oddzielenia od Boga, odejścia od Niego, ma też znaczenie antytezy życia w Bożej rzeczywistości. Owi, nie zaznają śmierci, aż ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w królestwie swoim. Termin ujrzeć to gr. horaō [ὁράω], które ma kilka znaczeń: widzieć, dostrzec, spostrzec, ale też rozumieć, pojmować, widzieć umysłem, dopilnować. Zatem w sensie niedosłownym ujrzeć Syna Człowieczego, to znaczy zrozumieć Go, pojąć Jego królestwo, zrozumieć tę idę. I pozostaje nam wyjaśnienie przyjścia w królestwie. Przyjść to gr. erchomai [ἔρχομαι], które oznacza przybycie, przyjście, a także udawać się, nadejść, nastąpić. Zatem możemy to zdanie zrozumieć w takim sensie, że niektórzy wytrwali w wierze zobaczą efekty dzieła Jezusa, Jego ciągłą obecność po zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu, gdy Jego królestwo będzie zakorzeniało się pośród ludzi, a oni to zrozumieją, będą umieli to rozpoznać.
Sobota, 8.08.2026
Mt 17,14-20
Czy Jezus skarżył się na tych, którzy przychodzili do Niego po pomoc? Nie! Skąd zatem taka wypowiedź: jak długo mam was znosić? Nie brzmi to dobrze, zwłaszcza że zostało powiedziane w kontekście prośby człowieka, który prosił o pomoc dla swojego bardzo cierpiącego syna i to brzmi tak, jakby Jezus był zniecierpliwiony wobec ludzi i ich potrzeb, jednak to nie o to chodzi. Termin znosić to gr. anechōmai [ἀνέχομαι], który nie oznacza zniecierpliwienia, ale ma wydźwięk bardzo pozytywny: trzymać się mocno wbrew trudnościom, znosić w sensie wytrzymywać presję, stać niewzruszenie pomimo przeciwności. Publiczna działalność Jezusa trwała trzy lata i przez ten czas Jezus był poddawany ciągłej presji i agresji ze strony przeciwników. Budowanie królestwa Bożego dokonywało się w wielkim znoju, w trudnych warunkach, ale zaistniało, Jezus ustanowił Kościół i zbawcze sakramenty. Pytanie Jezusa możemy zrozumieć również w takim sensie: jak długo mam was podtrzymywać, rozwiązywać wasz problemy? Oczywiście Jezus zawsze ma tę gotowość, ale chodzi o to, byśmy przestali skupiać się tak bardzo na sobie i swoich problemach, a popatrzyli na Jego dzieło, na Jego miłość, przejęli się zbawieniem, które On nam ofiarowuje.