Rozważania ewangeliczne | od 19 do 25 kwietnia 2026r. – s. dr Karmela Katarzyna Sługocka OP

III Niedziela Wielkanocna, 19.04.2026 

Łk 24,13-35

Widzimy dziś Jezusa jako mistrza dialogu. Popatrzmy na Jego czynności: przyłącza się do uczniów, nie jest przez nich rozpoznany, co jest symptomatyczne w spotkaniach z Jezusem zmartwychwstałym, nie był rozpoznawany nawet przez bliskich przyjaciół, czyli w jakiś sposób inaczej wyglądał. W drodze do Emaus Jezus rozpoczyna dialog z uczniami od zainteresowania się tematem ich rozmowy. Zapytani z otwartością dzielą się z Nim swoim smutkiem z powodu Jego śmierci. Jezus słucha ich wypowiedzi, nie przerywa im, chociaż dokładnie zna przebieg historii, o której mówią. Jak wiemy, celem dialogu jest pogłębienie wzajemnego zrozumienia i Jezus właśnie w taki sposób prowadzi to spotkanie: On już ich zrozumiał, opowiedzieli o swoim smutku, teraz kolej na nich. Oni także Go słuchają i pozwalają Mu się wypowiedzieć. Dialog, do jakiego Chrystus ich zaprosił, to coś więcej niż rozmowa i wysłuchanie. On przyszedł do nich, by zawrócić ich z drogi, którą szli, i zaprowadzić z powrotem do Jerozolimy, z której uciekli. Chciał, by wrócili tam, gdzie ustanowił Eucharystię i zawiązał wspólnotę Kościoła. Chciał, by tam byli, chociaż oni chcieli iść do Emaus. Z nami też czasem tak jest, że nie jesteśmy tam, gdzie Jezus chce nas mieć, ukierunkowujemy się na jakiś cel, ale Jezus chce nas z niego zawrócić i zawraca, jeśli Go posłuchamy. On zawsze kieruje się miłością do nas i chęcią obdarowywania nas czymś większym i potrzebniejszym. Dzisiaj jesteśmy zaproszeni do wejścia w dialog z Jezusem, byśmy opowiedzieli Mu o sobie, dokąd i dlaczego idziemy do naszego Emaus, a także do tego, byśmy posłuchali tego, co On o tym myśli. Pozwólmy Mu zawrócić nas z drogi, która nas oddala od Niego, po to byśmy byli na drodze, na której On chce nas mieć. Wracając do kwestii dialogu, zobaczmy taką rzecz: skuteczność dialogu jest uwarunkowana tym, czy jesteśmy gotowi do zmian i w tej Ewangelii obie strony taką gotowość wykazały. Jezus chciał pójść dalej, ale został z uczniami, gdy o to poprosili, uczniowie zawrócili z drogi, gdy zrozumieli, że Jezus tego od nich oczekuje. Przed nami jest także pytanie o gotowość do zmian, o to, co my w sobie zmienimy dla Jezusa, po to by być bliżej Niego, by lepiej Go słuchać i słyszeć, by Go rozpoznawać, gdy przyłącza się do nas w drodze życia.

 

Poniedziałek, 20.04.2026

J 6,22-29

W dzisiejszym fragmencie mamy kilka ciekawych kwestii: pierwsza to zachowanie słuchaczy Jezusa, gdy tracili Go z oczu. Kiedy im znikał, szukali Go, chcieli być przy Nim – to pierwsza wskazówka dla nas na dzisiaj: chęć bycia przy Jezusie. Druga kwestia to gotowość Jezusa do rozmów. Tłumy zadają Mu pytania, a On odpowiada – to także wskazówka dla nas na dzisiaj: by przyjść do Jezusa ze swoimi pytaniami, On ma dla każdego z nas czas i odpowiedź. Trzecia kwestia to dążenie Jezusa do uporządkowania życia słuchaczy. Byli oni świadkami cudu rozmnożenia chleba i ryb. Jezus zauważył, że ich motywacją do bycia przy Nim jest to, że ich głód został zaspokojony bez ich wysiłku, więc zwraca ich uwagę na o wiele ważniejszy pokarm, którego jeszcze nie znają, który ma być dopiero dany, i chodzi tu o Eucharystię, którą Jezus dopiero zapowiada, a ustanowi ją podczas ostatniej wieczerzy. Kolejna kwestia to gotowość słuchaczy do zmian, do zastosowania tego, co Jezus powie. I to jest zaproszenie dla nas, byśmy przyjrzeli się naszej gotowości do zmian, których Jezus chce w nas dokonać. Chodzi o to, by stanąć przed Jezusem z otwartością na Jego odpowiedź, gdy zapytamy: Panie, co mam czynić, by wykonywać dzieła Boga? Nie własne, ale Boga. Pytajmy tak długo, aż usłyszymy Jego odpowiedź.

 

Wtorek, 21.04.2026

J 6,30-35

Przepiękna jest ta Ewangelia, gdy Jezus prosi nas, byśmy chcieli Go spożywać, byśmy chcieli Nim się karmić, bo to jest dobre dla nas. Potrzebna jest nasza zgoda na to, by pozwolić Jezusowi, aby napełnił nas stałym i trwałym pokarmem, takim, który faktycznie zaspokoi nasze pragnienia i potrzeby. Jezus widzi, gdy się szarpiemy i zmagamy, i chce nam pomóc, On chce dać nam pokój i uspokojenie, chce i potrafi nas obdarzyć pełnią szczęścia. Dzisiejszy tekst pokazuje nam, że możemy być i biorcą, i dawcą, że my też możemy dać coś Jezusowi, coś, co Go uszczęśliwia, a tym szczęściem jest spotkanie z Nim. On mówi o przychodzeniu, otwiera nas na przychodzenie do Niego po pokarm, którym jest chleb życia, i po napój, którym jest wiara w Niego. Nikt, kto do Niego przychodzi, się nie zawiedzie, i chodzi tu o przychodzenie na Jego warunkach, czyli z wiarą i ufnością w Jego niezwykłą miłość do nas.

 

Środa, 22.04.2026 

J 6,35-40

Dzisiaj Jezus wypowiada słowa: tego, kto do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę. Zobaczmy te słowa w następującej optyce: ludzi w różnej duchowej kondycji przychodzących do Jezusa. Czasem przychodzimy jako zwycięzcy, gdy coś nam się powiedzie, gdy możemy pochwalić się przed Jezusem, czasem jako potrzebujący pomocy, gdy jesteśmy bezradni, a czasem jak ślepcy, gdy nie widzimy drogi, gdy zabrakło nam światła i nie wiemy, jak postąpić, a czasem jako grzesznicy, gdy popełniamy zło i jest nam wstyd, i potrzebujemy przebaczenia od Jezusa, i w jeszcze wielu innych sytuacjach, które nas dotykają. Jak On na to patrzy? Właśnie nas zapewnia: tego, kto do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę. Jezus zapewnia nas, że zawsze jesteśmy przez Niego przyjęci, zawsze, gdy do Niego przychodzimy. Jeśli trudno nam znaleźć słowa do rozmowy z Jezusem, możemy skorzystać z modlitwy Kwadrans z Jezusem, jest ona dostępna w Internecie i zaczyna się słowami: Nie musisz nic robić, by Mi się przypodobać. Wystarczy, że Mnie bardzo kochasz, bo Ja kocham Cię bezgranicznie. Mów do Mnie tak, jakbyś rozmawiał ze swoim przyjacielem.

 

Czwartek, 23.04.2026 

J 12,24-26

Dzisiejsza Ewangelia rozpoczyna się podwójnym: zaprawdę, zaprawdę powiadam wam. Znamy ten sposób mówienia Jezusa, a w greckim tekście brzmi on: ἀμὴν ἀμὴν λέγω ὑμῖν [amen amen lego hymin]. Grecki termin amen jest transliteracją słowa hebrajskiego i oznacza coś stałego, pewnego, godnego zaufania. Amen jest potwierdzeniem prawdy, jest taką formułą, która oznacza, że jest tak, jak mówisz. Jezus mówi o tym, że prawdą jest, że ziarno musi wpaść w ziemię i obumrzeć i dopiero gdy obumrze, wyda plon. Mówi też o tym, że ziarno może nie obumrzeć, wówczas pozostaje samo, nie wyda plonu. Wniosek z tego taki, że obumieranie jest dobre i wydawanie plonu jest dobre. Jezus mówi to w optyce pójścia za Nim. Wejście na Jego drogę sprawi, że coś w nas obumrze po to, byśmy wydali plon. W perspektywie duchowej obumieranie oznacza przemianę, duchowe narodzenie do życia dla Jezusa. U każdego z nas coś innego musi obumrzeć, by narodziło się w nas życie Boże. U kogoś może obumrzeć pycha, u innych zbytnie poleganie na sobie i własnych planach, u kogoś rozgrywanie ludzi, manipulacje nimi, pogardzanie innymi, brak empatii i inne postawy, które blokują w nas to, co określamy jako łaskę Bożą. Ale mamy też w dzisiejszej perykopie zdanie: Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. Jak to zrozumieć? Najlepiej w całości wypowiedzi Jezusa. Mamy tu tryptyk: kto kocha swe życie, kto nienawidzi swego życia na tym świecie i kto chce służyć Jezusowi. Spróbujmy się odnaleźć w jednej z tych postaw. Zwróćmy uwagę na sposób wypowiedzi Jezusa: kto kocha, kto nienawidzi, kto zaś chce Mi służyć, i widzimy, że ta trzecia opcja zawiera formułę podkreślającą wyższość w stosunku do dwóch wcześniejszych. Czyli dobrze jest, gdy ktoś kocha swoje życie, dobrze jest, gdy ktoś nie przecenia życia na tym świecie, ale najlepiej jest, gdy żyjemy w optyce takiej, że rozumiemy nasze życie, wiemy, na czym ono polega w optyce Bożej wobec możliwości wyboru celu życia: jeśli kochamy nasze życie, tracimy je, jeśli nienawidzimy swego życia na tym świecie, to znaczy nie przeceniamy go zbytnio, to zachowujemy je na życie wieczne, a co, jeśli wybierzemy trzecią opcję: jeśli zdecydujemy się służyć Jezusowi? No, no… nagroda jest największa: Jezus mówi, że takiego człowieka uczci Jego Ojciec. Reasumując: Jezus swoim własnym autorytetem: Zaprawdę, zaprawdę mówię wam, przekonuje nas, że warto obumrzeć, warto wydawać plon i warto Jemu służyć. Idziesz?

 

Piątek, 24.04.2026

J 6,52-59

Reakcja Żydów z dzisiejszej Ewangelii odnosi się do słów Jezusa, gdy mówił o Eucharystii, czym ona będzie. Żydzi sprzeczali się na temat tego, że niemożliwe jest to, że Jezus może dać swoje ciało ludziom do jedzenia. Dobrze Go zrozumieli. Właśnie o to Jemu chodziło, gdy ustanowił Eucharystię podczas ostatniej wieczerzy. Na razie poprzez nauczanie przygotowywał słuchaczy do tego największego z cudów. Możemy zrozumieć intencje Jezusa: On chciał być spożywany przez nas, ludzi. Ewangelista Jan zaznacza miejsce tej wypowiedzi Jezusa: powiedział to w Kafarnaum, w synagodze. Zapamiętanie takiego szczegółu może wskazywać na ogromną ważność tej wypowiedzi dla apostołów, uczniów oraz dla chrześcijan pierwszego pokolenia, których zadaniem było zrozumienie Eucharystii jako daru Nowego Przymierza, które ustanowił Jezus dla nas, ludzi. Było to coś zupełnie nowego, dlatego Żydzi tak mocno dyskutują nad tą kwestią: jak to jest możliwe, by spożywać czyjeś ciało? A Jezus tego właśnie chciał i chce, chce nas karmić Sobą, ponieważ On jest rękojmią życia wiecznego.

 

Sobota, 25.04.2026

Mk 16,15-20

Czytamy o tym, że po wniebowstąpieniu Jezus nadal współdziałał z apostołami, potwierdzał naukę znakami. Warto zwrócić na to uwagę, by mieć taką troskę o to, by Jezus współdziałał także z nami. To znaczy, by nasze działania były Mu miłe i nie chodzi o to, by nakłaniać Jezusa do akceptowania naszych działań, ale by naszym działaniom nadać taki kierunek, który jest po myśli Jezusa. Realizm polega na ocenie, w której zdajemy sobie sprawę z tych sytuacji, w których nie błysnęliśmy przed Jezusem, to znaczy nie współdziałał z nami i było to słuszne, ponieważ nasze postępowanie było złe, i realizm polega także na tym, że dostrzegamy Jego współdziałanie z nami, gdy idziemy Jego drogą i dajemy się Mu poprowadzić. Zobaczmy jeszcze ten czasownik współdziałać, w grece to termin synergeō [συνεργέω] i pochodzi od synergos – współpracownik, pomocnik, a oznacza współpracować, działać razem, pomagać, sprzyjać. Ten dzisiejszy termin synergeō z jednej strony zaprasza nas do tego, byśmy działali razem z Jezusem, a z drugiej konfrontuje nas z naszymi działaniami, czy są one według myśli Jezusa, tak by On mógł współdziałać z nami?