XXXIII Niedziela Zwykła, 16.11.2025
Łk 21,5-19
Wydarzenia, które zapowiada Jezus w rozmowie utrwalonej w dzisiejszej Ewangelii, po ludzku patrząc, nie brzmią optymistycznie. Aby je dobrze zrozumieć należy spojrzeć na te słowa przez Bożą soczewkę. Jezus przede wszystkim wzywa nas do wierności Jemu, bo tylko ona daje nam gwarancję ocalenia. Z Jezusem nic złego nas nie spotka, On zatroszczy się o nas w godzinie próby tak, jak zawsze się o nas troszczy, a wydarzenia, które zapowiada, nie będą naszym końcem, lecz nowym, prawdziwym początkiem.
Wszystko to, czego doświadczamy teraz przemija i prowadzi nas do tego, co nigdy się nie skończy – do wieczności, do oglądania Boga twarzą w twarz.
Obyśmy wytrwali.
Poniedziałek, 17.11.2025
Łk 18,35-43
Gdy coś nam dolega, czy to na ciele czy też na duszy, powinniśmy wołać do Boga z nieustępliwością niewidomego z dzisiejszej Ewangelii. On nie zrażał się tym, że tłum próbował go uciszyć, bo wiedział, że właśnie teraz spotyka Tego, który jest jego jedyną szansą, jedynym ratunkiem, jedyną nadzieją. My mamy to szczęście, że do Boga możemy wołać zawsze, zawsze mamy możliwość się z Nim spotkać w Jego Kościele. Tylko czy korzystamy z tej szansy i tego przywileju w sposób regularny, godny, z czystym sercem?
„Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!” – te proste słowa są krótką, a jednocześnie wystarczającą modlitwą błagalną, którą może wypowiedzieć każdy z nas, bo każdy potrzebuje Bożej pomocy i opieki, każdy z nas w jakiś sposób niedomaga.
Jezus może wszystko, wierzmy Jemu i w Niego.
Wtorek, 18.11.2025
Łk 19,1-10
Historia Zacheusza doskonale odzwierciedla to, jak wobec Jezusa powinien zachowywać się każdy z nas. Tym co „przeszkadzało” Zacheuszowi w spotkaniu z Jezusem był niski wzrost, ale nie usiadł on pod sykomorą płacząc, że nie uda mu się spotkać Jezusa, nie narzekał na swój los, tylko zamiast tego zaczął działać. Możliwe, że świadkowie tego wydarzenia śmiali się z niego, w końcu to niecodzienny widok, by człowiek o wysokim statusie społecznym wspinał się na drzewo, z jakiegokolwiek powodu. Pragnienie spotkania z Jezusem było jednak dla Zacheusza silniejsze niż cokolwiek innego.
Powinniśmy zawsze działać tak samo, nieustępliwie dążąc do tego by przezwyciężyć to, co nas blokuje w drodze do Jezusa i do zbawienia, które On nam przyniósł.
Środa, 19.11.2025
Łk 19,11-28
Każdy z nas ma wybór – możemy być uczniami i naśladowcami Jezusa lub nie. On do niczego nas nie zmusza, natomiast przekonuje nas, że zyskamy na tym życie. Kiedy jednak wybierzemy drogę, jaką chcemy pójść i tą drogą będzie pójście za Nim, musimy pamiętać, że On będzie od nas oczekiwał i wymaga. Jeśli chcemy być chrześcijanami, to musimy być nimi na sto procent. Życie ucznia Jezusa ma być pełnią życia, a nie egzystencją z dnia na dzień. On tyle nam daje, każdemu z nas, a my mamy obowiązek z tych darów korzystać, bo On zapyta nas kiedyś jak wykorzystaliśmy całe dane nam dobro. Oby każdy z nas miał się wtedy czym pochwalić i obyśmy wszyscy otrzymali ten najcenniejszy dar, jakim jest życie wieczne.
Czwartek, 20.11.2025
Łk 19,41-44
Każdy człowiek ma swój „czas nawiedzenia”, a kluczem do jego rozpoznania jest umiłowanie i dążenie do pokoju. Pokój zaczyna się we wnętrzu człowieka, w jego sercu. Gdy znajdzie tam swoje miejsce, wówczas rozrasta się na nasze najbliższe otoczenie – na rodzinę, przyjaciół, wszędzie tam, gdzie się udamy. Pokój zaczyna się od małego płomyka, by z czasem rozpalić cały świat. Ale do tego nie wystarczą pojedyncze, odosobnione iskry, do tego potrzebne jest wspólne działanie wszystkich ludzi, każdego z nas.
Budujmy pokój tam, gdzie jesteśmy i tam gdzie możemy, bo nie wiemy ile czasu nam pozostało. Oby „czas nawiedzenia” nie zaskoczył nikogo z nas i obyśmy byli na niego zawsze gotowi, bogaci w czyny służące pokojowi.
Piątek, 21.11.2025
Łk 19,45-48
My również, zupełnie jak lud z dzisiejszej Ewangelii, często słuchamy nauki Jezusa „z zapartym tchem”, a jednocześnie nie żyjemy zgodnie z nią. Również nasze świątynie są przez nas zamieniane w „jaskinie zbójców” za każdym razem, gdy pojawiamy się w nich z sercem zaśmieconym tym, co tylko oddala od Boga.
Jezus mówi dziś również do nas i oczekuje od nas przemiany, ale takiej prawdziwej. Uporządkujmy swoje myśli, swoje serca, postępujmy właściwie, a przede wszystkim – nie tylko słuchajmy Jezusa, ale żyjmy tym, co od Niego słyszymy.
Sobota, 22.11.2025
Łk 20,27-40
Często tak bardzo nas zajmują troski tego świata, że zapominamy, że jesteśmy stworzeni do czegoś większego niż zamartwianie się sprawami dnia codziennego. Oczywiście, nie jesteśmy w stanie zupełnie tego uniknąć, ponieważ każdy z nas ma jakieś zobowiązania, których musi dotrzymywać. Warto jednak patrzeć na nie z właściwej perspektywy i nie nadawać im rangi większej, niż rzeczywiście mają. Naszym przeznaczeniem jest Zmartwychwstanie i życie wieczne w towarzystwie Boga, który jest źródłem życia i szczęścia.
Drogę do tego życia wytyczył nam Jezus, słuchajmy Jego.