XXXIII Nidziela Zwykła, 16.11.2025
Pierwsze czytanie: Ml 3, 19-20a
Bóg mówi przez proroka: „Nadchodzi dzień palący jak piec”. To obraz sądu – momentu prawdy, kiedy wszystko zostanie odsłonięte. Pycha, grzech i nieprawość nie mają wtedy żadnej wartości. Człowiek, który budował życie na egoizmie, na własnej chwale, na krzywdzie innych – stanie się jak słoma wrzucona w ogień. To bardzo mocne słowa, ale potrzebne, bo przypominają nam, że życie na ziemi nie trwa wiecznie i że każdy z nas stanie kiedyś przed Bogiem.
Ale proroctwo nie kończy się na ostrzeżeniu. Bóg od razu daje obietnicę: „Dla was, czczących moje imię, wzejdzie słońce sprawiedliwości i uzdrowienie w jego skrzydłach”. To zapowiedź Jezusa Chrystusa – prawdziwego Słońca, które rozprasza ciemność i daje życie. Tylko On może uzdrowić nasze serca, nasze relacje, nasze rany wewnętrzne.
Zobaczmy kontrast: dla jednych ten dzień jest jak piec, dla drugich jak wschód słońca. To ta sama rzeczywistość, a jednak zupełnie inny skutek. Dlaczego? Bo wszystko zależy od tego, w jakiej postawie człowiek żyje. Pycha zamyka serce na Boga i sprowadza zgubę. Pokora i czczenie imienia Pana otwierają nas na światło, które daje życie i uzdrowienie.
Dlatego to proroctwo jest wezwaniem do decyzji. Każdy dzień jest małym „dniem sądu” – mogę wybierać drogę pychy albo drogę oddania Bogu. Mogę żyć tylko dla siebie, albo mogę uznać, że moje życie ma sens wtedy, gdy jest zakorzenione w Nim.
Dobra nowina jest taka, że nie musimy czekać na koniec świata, aby doświadczyć „słońca sprawiedliwości”. Jezus już przyszedł, On już wschodzi nad naszym życiem. Każdy, kto otworzy Mu serce, może doświadczyć tego, o czym mówi prorok: pokoju, uzdrowienia, nowego początku.
Dlatego dziś Bóg pyta ciebie i mnie: którą drogą chcesz iść? Drogą słomy, którą ogień spali, czy drogą światła, które daje życie wieczne? Jeśli chcesz, aby nad twoim życiem wzeszło to Słońce sprawiedliwości, powiedz dziś Jezusowi: Ty jesteś moim Panem. Tobie oddaję moją pychę i mój grzech. Chcę żyć w Twoim świetle.
Psalm responsoryjny: Ps 98 (97), 5-6. 7-8. 9
Psalmista woła, aby całe stworzenie – ludzie, morza, rzeki, góry – radowało się z nadejścia Boga. To niezwykły obraz: nawet natura śpiewa i klaszcze na cześć swojego Stwórcy. Dlaczego? Bo Pan nadchodzi, by sądzić ziemię. W naszej mentalności słowo „sąd” kojarzy się często ze strachem i potępieniem. Ale w Piśmie Świętym sąd Boży jest przede wszystkim dobrą nowiną. To oznacza, że Bóg przychodzi, aby przywrócić sprawiedliwość, aby wyrównać to, co było krzywe, aby zdemaskować zło i obronić tych, którzy cierpieli niesprawiedliwość. Dlatego psalmista nie mówi: „drżyjcie”, ale: „radujcie się!”. Niech grają harfy, trąby i rogi, niech morze szumi, niech góry wołają z radości! Bo sprawiedliwy Sędzia nadchodzi – a ten Sędzia to jednocześnie nasz Ojciec, pełen miłości.
Dla nas chrześcijan ten psalm wypełnia się w Jezusie Chrystusie. On przyszedł, aby objawić oblicze Boga jako Sędziego miłosierdzia. To Jego krzyż jest ostatecznym „sądem” nad światem – sądem, w którym zwycięża miłość. A Jego powtórne przyjście będzie dniem radości dla wszystkich, którzy Go wyczekują, dlatego Kościół modli się tym psalmem nie ze strachu, ale z nadzieją, bo Bóg będzie sądził świat sprawiedliwie – a to znaczy, że nie pozwoli, by ostatnie słowo należało do przemocy, pychy i niesprawiedliwości. Ostatnie słowo należy do Boga, który jest wierny, dobry i sprawiedliwy.
Czy czekam na Boga jak na Sędziego, którego się boję, czy jak na Króla, który przynosi pokój i radość?
Drugie czytanie: 2 Tes 3, 7-12
Św. Paweł nie boi się mówić rzeczy prostych i wymagających: „Kto nie chce pracować, niech też nie je”. To zdanie nie jest twardą zasadą bez miłosierdzia, ale wezwaniem do odpowiedzialności. Chrześcijaństwo nigdy nie było religią próżniactwa ani wygodnego korzystania z pracy innych. Paweł sam daje przykład – choć miał prawo oczekiwać wsparcia od wspólnoty, pracował własnymi rękami, by nikomu nie być ciężarem. Chodziło mu o coś więcej niż tylko zarabianie – chodziło o świadectwo. Apostoł pokazuje, że życie Ewangelią wymaga konkretu, wysiłku i uczciwości.
To słowo jest bardzo aktualne. Z jednej strony dotyka lenistwa – pokusy, by odsunąć się od odpowiedzialności, żyć kosztem innych, „zajmować się rzeczami niepotrzebnymi”. Z drugiej strony jest zachętą do zdrowej pracy – pracy, która nie niszczy, ale buduje, daje godność i poczucie sensu.
Paweł nie potępia tych, którzy nie mogą pracować – chorzy, starsi, potrzebujący zawsze byli otaczani troską Kościoła. On ostrzega tych, którzy nie chcą pracować, choć mogą. Bo próżniactwo zabija człowieka od środka – rodzi plotki, zazdrość, kłótnie i poczucie pustki.
Dla nas to fragment o równowadze: chrześcijanin to ktoś, kto potrafi łączyć modlitwę i pracę, życie duchowe i codzienny trud. Takie życie staje się świadectwem wobec świata, bo kiedy inni widzą, że wierzący są pracowici, uczciwi i spokojni, zaczynają się zastanawiać: skąd oni biorą tę siłę? Odpowiedź jest prosta – z Pana Jezusa, którego naśladują.
Nie uciekaj od odpowiedzialności. Twoja praca – ta w domu, w szkole, w rodzinie czy zawodowa – może stać się modlitwą i świadectwem. Pracuj ze spokojem i jedz swój chleb z wdzięcznością. A resztę powierz Bogu.
Ewangelia: Łk 21, 5-19
Uczniowie podziwiają piękno świątyni – kamienie, zdobienia, dary. Jezus jednak od razu przenosi ich spojrzenie z tego, co zewnętrzne i przemijające, na to, co wieczne. Mówi wprost: „Przyjdzie czas, kiedy nie zostanie kamień na kamieniu”. To mocne ostrzeżenie: wszystko, co budujemy rękami, choćby było piękne, w końcu przeminie. Trwa tylko to, co jest zakorzenione w Bogu.
Dlatego Jezus nie odpowiada uczniom na pytanie „kiedy”, ale mówi „jak żyć”. Nie chodzi o kalendarz końca świata, ale o postawę serca: „Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono” – czyli bądźcie czujni, nie dajcie się oszukać fałszywym prorokom. „Nie trwóżcie się” – nawet jeśli wokół będą wojny, klęski, zarazy, to nie jest powód do paniki, bo Bóg nad tym panuje. „To będzie dla was sposobność do składania świadectwa” – prześladowania nie są końcem, lecz okazją, by pokazać światu, że Jezus jest prawdziwą nadzieją.
Jezus obiecuje coś niezwykłego: „Ja dam wam wymowę i mądrość”. To oznacza, że chrześcijanin nie musi wszystkiego planować i przewidywać – wystarczy ufać, a Duch Święty poprowadzi w odpowiednim momencie. Na końcu pada zdanie, które jest kluczem: „Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie”. Nie przez siłę, nie przez spryt, nie przez ucieczkę, ale przez cierpliwą wierność Jezusowi.
To słowo jest niezwykle aktualne. Dziś też widzimy wojny, kryzysy, kataklizmy, podziały. I wielu ludzi wpada w panikę albo daje się porwać głosom, które obiecują szybkie i łatwe rozwiązania. Jezus uczy nas patrzeć głębiej: świat będzie się chwiał, ale kto ufa Jemu, nie zachwieje się. Bo On jest skałą, której nie da się zburzyć.
Nie żyjmy lękiem przed końcem, ale nadzieją na spotkanie z Chrystusem. Nie pytajmy: „kiedy to nastąpi?”, ale: „czy jestem wierny teraz?”. Bo każdy dzień jest okazją, by wytrwać w miłości, złożyć świadectwo i pozwolić Bogu, by prowadził nas swoją mądrością.
Poniedziałek, 17.11.2025
Pierwsze czytanie:1 Mch 1, 10-15. 41-43. 54-57. 62-64
Ten fragment jest jednym z najbardziej dramatycznych opisów odstępstwa Izraela. Zaczyna się od słów: „Wyszedł korzeń wszelkiego grzechu – Antioch Epifanes”. Nie chodzi tylko o jednego króla, ale o postawę, która staje się źródłem zła: pychę, narzucanie swojej woli, niszczenie Bożego prawa i zastępowanie go ludzkimi układami.
Widzimy tu dwie drogi: drogę kompromisu i sprzedania tożsamości, gdy niektórzy z Izraela, chcąc „żyć wygodnie” i „jak inni”, zaprzedają się pogańskim obyczajom. Druga droga to wierność aż do śmierci. Ich wierność wydaje się „przegraną”, bo giną. A jednak to właśnie oni pozostawiają świadectwo, które staje się fundamentem przyszłego odrodzenia Izraela.
To słowo wprost dotyka naszego życia. Ile razy świat mówi: „Bądź jak inni. Po co ci ta wiara? Po co ci zasady? Po co ci wierność Ewangelii? Przecież trzeba żyć normalnie”. Pokusa kompromisu jest ogromna – żeby nie wyróżniać się, nie ryzykować, nie narażać na wyśmianie czy wykluczenie. Ale Bóg przypomina: to właśnie ci, którzy wytrwali, choć musieli zapłacić najwyższą cenę, zostają wpisani w historię zbawienia. Chrystus powie później: „Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony” (Mt 24, 13).
To przesłanie jest bardzo proste i bardzo mocne: albo kompromis, albo wierność. Albo „ohydy spustoszenia”, które wchodzą do świątyni serca, albo świątynia, która pozostaje nienaruszona, nawet jeśli miałoby to kosztować życie.
Czy w moim życiu są miejsca, gdzie łatwiej jest mi pójść na kompromis niż być wiernym Bogu? Czy nie stawiam na ołtarzu swojego serca ‘ohydy spustoszenia’, która chce zająć miejsce Boga?
Psalm responsoryjny: Ps 119,53.61.134.150.155.158
Psalmista nie patrzy na Prawo jak na ciężar czy zimny zbiór przepisów. Dla niego Prawo to droga życia – światło, które chroni i prowadzi, dlatego w obliczu grzeszników, którzy odrzucają przykazania, w jego sercu rodzi się gniew i ból. To nie jest gniew nienawiści, ale gorliwości o świętość Boga.
„Gniew mnie ogarnia z powodu grzeszników, porzucających Twe prawo” – to zdanie odsłania duchową wrażliwość: człowiek Boży nie jest obojętny, kiedy świat wokół odrzuca prawdę.
„Oplotły mnie więzy grzeszników, nie zapomniałem o Twoim prawie” – wierny doświadcza nacisku, prześladowania, kpin, a mimo to trzyma się Bożego słowa. To obraz chrześcijanina, który w świecie pełnym pokus i ataków mówi: „nawet jeśli inni porzucą, ja nie zapomnę”.
„Zbliżają się niegodziwi moi prześladowcy, dalecy są oni od Twojego prawa” – psalmista rozpoznaje, że źródło wrogości wobec niego jest duchowe. Ci, którzy są daleko od Boga, nie rozumieją, dlaczego ktoś chce żyć wiernością.
„Daleko od występnych jest zbawienie” – nie chodzi o brak nadziei, ale o fakt, że odrzucenie Bożego prawa zamyka drogę do wybawienia. Zbawienie nie jest możliwe tam, gdzie człowiek świadomie odcina się od Boga.
„Na widok odstępców wstręt mnie ogarnia” – to mocne zdanie. Nie chodzi o pogardę dla ludzi, ale o odrazę wobec grzechu, który niszczy życie, odbiera godność i oddala od Boga.
Dla nas to wezwanie, by uczyć się podobnej gorliwości: by nie być obojętnym wobec zła, by trzymać się Bożych przykazań nawet wśród nacisków, by mieć serce zdolne do współczucia i modlitwy za grzeszników, ale jednocześnie odrzucające sam grzech.
Chrześcijanin żyjący tym psalmem mówi: „Panie, broń mojego życia, abym strzegł Twoich praw”. To prośba o wytrwałość, o serce, które nie pójdzie na kompromis, o wierność większą niż strach przed ludźmi. Świat może odrzucać Boże prawo, ale uczeń Chrystusa wie, że tylko wierność prowadzi do zbawienia. Dlatego prośmy: Panie, broń mojego życia, abym nie przestał kochać Twojego słowa.
Ewangelia: Łk 18,35-43
Ślepiec siedzi przy drodze – zepchnięty na margines, uzależniony od litości innych. Wydaje się bezsilny, bez przyszłości, ale kiedy słyszy, że przechodzi Jezus, budzi się w nim nadzieja. I zaczyna krzyczeć.
Nie przeszkadza mu to, że inni go uciszają. Wręcz przeciwnie – im bardziej próbują go uciszyć, tym głośniej woła: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!”. To obraz wiary, która nie wstydzi się prosić, nie boi się opinii tłumu, która wie, że Jezus jest jedyną odpowiedzią.
Jezus zatrzymuje się. To zdanie ma wielką moc: Bóg zatrzymuje się przy wołaniu człowieka. Choć wokół jest tłum, choć dzieją się wielkie rzeczy, On nie przechodzi obojętnie obok cierpienia jednego człowieka. I wtedy pada pytanie: „Co chcesz, abym ci uczynił?”. Jezus mógłby od razu go uzdrowić, ale chce, aby prośba została wypowiedziana. Chce, aby człowiek nazwał swój ból i wyraził pragnienie serca. Bo modlitwa to nie tylko potrzeba – to także relacja.
Ślepiec odpowiada prosto: „Panie, żebym przejrzał”. To nie tylko prośba o fizyczne oczy, ale obraz serca, które pragnie światła, prawdy, nowego życia. I Jezus uzdrawia go jednym zdaniem: „Twoja wiara cię uzdrowiła”. Cud nie kończy się na uzdrowieniu. Ewangelista dodaje: „Natychmiast przejrzał i szedł za Nim, wielbiąc Boga”. To jest cel: nie tylko otrzymać dar, ale wejść w drogę ucznia, iść za Jezusem, chwalić Boga życiem. A gdy lud to widzi, także oddaje chwałę Bogu – świadectwo jednego człowieka pociąga innych.
Ten fragment uczy nas, że prawdziwa wiara to wytrwałe wołanie do Jezusa mimo przeszkód. To ufność, że On zatrzymuje się przy naszym krzyku i daje więcej niż zdrowie – daje nowe życie. A każdy, kto naprawdę spotka Jezusa, nie wraca już do „siedzenia przy drodze”, ale idzie za Nim, wielbiąc Boga.
Wtorek, 18.11.2025
Pierwsze czytanie: 2 Mch 6, 18-31
Historia Eleazara jest wzorem odwagi moralnej i wierności Bogu w każdej sytuacji. Mimo swojego wieku i szacownej pozycji, Eleazar nie chciał udawać ani składać pozornej ofiary. Rozumiał, że fałsz – choćby dla ocalenia życia – zniszczyłby jego świadectwo i zniekształcił prawo Boże w oczach młodszych pokoleń.
Jego decyzja pokazuje, że wierna postawa wobec Boga często wymaga wyborów radykalnych. Eleazar nie myślał tylko o sobie – jego odwaga miała edukacyjny wymiar: młodzi mogli zobaczyć, że świętość i wierność są warte najwyższej ceny. Cechą niezwykłą jest równocześnie duchowa głębia Eleazara: jego ciało cierpi, ale dusza raduje się bojaźnią Bożą. To obraz chrześcijańskiego zrozumienia cierpienia – fizyczny ból jest trudny, ale dusza, która pozostaje przy Bogu, doświadcza pokoju i radości.
Dla nas przesłanie jest jasne: wiara nie jest prywatnym wyborem wygody, lecz drogą, która wymaga odwagi i świadectwa. Czasami wierność Bogu oznacza, że trzeba powiedzieć ‘nie’ powszechnym zwyczajom, naciskom społecznym czy presji opinii. Eleazar pokazuje, że wierność Bogu jest największym dobrem – warto ją chronić nawet kosztem życia.
Czy w moim życiu potrafię powiedzieć ‘nie’ temu, co jest sprzeczne z wolą Boga, nawet jeśli to kosztuje komfort, bezpieczeństwo czy popularność? Eleazar uczy nas, że prawdziwa odwaga to wierność Prawu Bożemu i świadectwo dla innych.
Psalm responsoryjny: Ps 3,2-7
Psalmista zaczyna od realistycznego obrazu swojego życia: wielu wrogów, rosnąca liczba przeciwników, szyderstwa i zwątpienie ze strony innych. To obraz każdej sytuacji, w której czujemy się atakowani – w pracy, w szkole, w rodzinie czy w świecie duchowym. Ale już w kolejnym wersecie pojawia się przełom: Dawid zwraca się do Pana jako do swojej tarczy i chwały. To klucz – gdy nasze bezpieczeństwo i poczucie wartości nie zależą od liczby przyjaciół ani od opinii innych ludzi, lecz od Boga, wtedy zyskujemy prawdziwe bezpieczeństwo.
Psalm pokazuje też dynamikę modlitwy i odpoczynku: Dawid głośno woła do Boga, ale jednocześnie kładzie się spać i budzi w pokoju, bo ufa, że Pan wspomaga. To lekcja zaufania: można działać, wołać, prosić, a jednocześnie spokojnie oddać swoje życie Bogu.
Na końcu psalmista podkreśla moc tej ufności: „Nie ulęknę się wcale tysięcy ludzi, którzy zewsząd na mnie nastają”. To nie jest pycha, lecz pewność, że gdy Bóg jest po naszej stronie, żadna ilość przeciwności nie złamie naszego ducha.
Dla chrześcijanina ten psalm jest zapowiedzią doświadczenia Jezusa – w Jego życiu również byli wrogowie i prześladowania, a On ufał Ojcu, kładł się spać w pokoju serca i wychodził zwycięsko z każdej próby. W obliczu prześladowań i trudności nie licz na własne siły ani na opinię innych. Zaufaj Bogu, bo On jest tarczą i chwałą twojego życia. Kiedy powierzysz Mu swoje troski, zyskasz pokój i odwagę, której świat nie da.
Ewangelia: Łk 19,1-10
Zacheusz z pozoru wydaje się być zwyczajnym człowiekiem – bogatym, ale samotnym, wyobcowanym. Jako poborca podatków był prawdopodobnie pogardzany przez lud, który widział w nim człowieka sprzedającego się władzy okupanta. Jego pragnienie zobaczenia Jezusa jest jednak ogromne. Nie pozwala, by przeszkody – tłum czy własny wzrost – go powstrzymały. Wspina się na drzewo, co staje się symbolem determinacji i otwartości serca. Często duchowy wzrost wymaga wysiłku, wejścia poza własną strefę komfortu – i Zacheusz to robi.
Jezus nie tylko zauważa jego wysiłek, ale podejmuje inicjatywę: „Dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”. To piękny obraz, że Bóg wychodzi naprzeciw człowiekowi. Jezus nie czeka, aż ktoś „stanie się lepszy”, ale przychodzi do serca gotowego Go przyjąć.
Spotkanie z Jezusem prowadzi do konkretnej przemiany życia. Zacheusz natychmiast postanawia naprawić krzywdy, rozdać majątek ubogim, zwrócić oszustwa poczwórnie. To pokazuje, że prawdziwe spotkanie z Bogiem rodzi owoce w działaniu – nie tylko w uczuciach czy myślach, ale w codziennym postępowaniu.
Reakcja tłumu – „Do grzesznika poszedł w gościnę” – pokazuje, że przemiana serca często spotyka się ze zdziwieniem, a czasem z krytyką innych. Jednak Jezus podkreśla prawdziwą wartość: „Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło”. Zbawienie jest dostępne dla każdego – niezależnie od przeszłości czy statusu społecznego.
Nie czekaj na idealny moment ani na „godny” stan serca. Spotkanie z Jezusem może dokonać przemiany natychmiast. Prawdziwa wiara objawia się w działaniu i gotowości, by naprawić swoje życie i dobro dzielić z innymi.
Środa, 19.11.2025
Pierwsze czytanie: 2 Mch 7, 1. 20-31
Historia tej matki i jej siedmiu synów to szkoła odwagi, wierności i nadziei w Bogu. Mimo że byli młodzi, a ona sama była świadkiem ich cierpienia, nie poddali się presji króla ani lękowi przed śmiercią. Najbardziej poruszająca jest postawa matki – jej słowa pełne są ufności w Bożą sprawiedliwość i moc ocalenia. Uczy, że życie pochodzi od Stwórcy, a tylko On decyduje o jego wartości i sensie. Nawet w obliczu okrutnej śmierci zachowuje spokój i mądrość, przekazując synom ducha odwagi i wierności.
Młodzieniec, najmłodszy z synów, staje się symbolem wyboru serca: wybiera Prawo Boże ponad życie i obietnice ziemskich korzyści. Jego odpowiedź: „Słucham nakazu Prawa, które przez Mojżesza było dane naszym ojcom” – jest świadectwem, że prawdziwa wolność i godność człowieka rodzą się z wierności Bogu.
Fragment ukazuje też moc świadectwa: matka i bracia stali się przykładem dla całego narodu. Ich wierność pokazuje, że cierpienie, a nawet śmierć dla Boga, nie jest stratą, lecz pokazaniem wartości życia w Bogu. To historia, która prowadzi do głębszego zrozumienia: Bóg jest ponad tyranią i przemocą. Nawet jeśli człowiek grozi, Bóg nie pozostaje obojętny. Historia synów i ich matki uczy nas również, że odwaga w wierze staje się inspiracją dla innych, a wierność Bogu jest najwyższą formą wolności.
Nie bój się wierności Bogu, nawet jeśli świat oferuje łatwe kompromisy i bezpieczeństwo. Odwaga i wierność – choć wymagają poświęcenia – stają się świadectwem życia, które naprawdę ma sens i inspiruje innych do dobra.
Psalm responsoryjny: Ps 17,1.5-6.8.15
Psalm zaczyna się od prośby o sprawiedliwość: „Rozważ, Panie, moją słuszną sprawę”. Słowa psalmisty można włożyć w usta umierających synów z pierwszego czytania, zwracają się do Boga z pełną szczerością, a ich modlitwa jest bez obłudy. To ważne – Bóg pragnie prawdziwego serca, a nie pustych słów.
W kolejnych wersetach pojawia się obraz wierności: „Moje kroki mocno trzymały się Twoich ścieżek”. Ci synowie ufali Bogu, nie tylko w słowach, ale także w czynach, starając się podążać Bożą drogą. To zachęta, aby nasza modlitwa była jednocześnie świadectwem życia zgodnego z Bożym prawem.
Psalmista wzywa również Boga do ochrony: „Strzeż mnie jak źrenicy oka, ukryj mnie w cieniu Twych skrzydeł”. Obraz skrzydeł jest tu bardzo wymowny – pokazuje ochronę matki, jako obraz czułej, pełnej opieki troski Boga, który chroni swojego wiernego jak najcenniejszą część siebie.
Na końcu psalm podkreśla nadzieję: „A ja w sprawiedliwości ujrzę Twe oblicze, ze snu wstając nasycę się Twym widokiem”. To spojrzenie matki i synów ku wieczności – ku spotkaniu z Bogiem, które przynosi pełne nasycenie i pokój. Psalmista wie, że zaufanie i wierność Bogu będą wynagrodzone.
Życie w zgodzie z Bożymi ścieżkami daje nie tylko ochronę w trudach, ale i nadzieję na pełne spotkanie z Bogiem. Ufaj Jego opiece, powierz Mu swoje życie, a w Nim znajdziesz prawdziwe bezpieczeństwo i pokój serca.
Ewangelia: Łk 19,11-28
Przypowieść rozpoczyna się od wyruszenia człowieka szlachetnego w daleki kraj, aby zdobyć godność królewską. Symbolizuje to Jezusa, który odchodzi, aby w pełni objawić swoją misję i powrócić w chwale. W oczach uczniów ludzie wokół oczekiwali natychmiastowego Królestwa Bożego, ale Jezus pokazuje, że Królestwo wymaga cierpliwości, przygotowania i zaangażowania.
Dziesięcioro sług otrzymuje miny – pieniądze – z zadaniem, by nimi zarabiali. To symbol talentów i darów, które Bóg daje każdemu człowiekowi. Jezus uczy, że dary duchowe i możliwości, które otrzymaliśmy, wymagają aktywności i owocowania. Pierwsi dwaj słudzy okazują się wierni – pomnażają powierzone środki i otrzymują nagrodę: władzę nad miastami. Są obrazem człowieka, który wiernością i odpowiedzialnością w codziennym życiu przygotowuje się do królestwa Bożego. Trzeci sługa, przerażony surowością pana, ukrywa minę. Jego strach i bierność zostają napiętnowane. To przestroga, że odrzucenie darów Bożych lub ich niewykorzystanie w imię strachu czy wygody jest duchową stratą.
Na końcu pojawia się surowy sąd nad tymi, którzy nie chcieli uznać władzy pana – symbolizuje to tych, którzy odrzucają Boże panowanie w swoim życiu. Jezus pokazuje, że wolność wyboru ma konsekwencje, a Królestwo Boże wymaga decyzji i zaangażowania.
Bóg powierza każdemu z nas talenty, dary i możliwości. Naszym zadaniem jest je rozwijać i przynosić owoce w codziennym życiu. Nie odkładaj na później odpowiedzialności za królestwo – wierność i odwaga w małych sprawach prowadzą do prawdziwej radości w Bożym królestwie.
Czwartek, 20.11.2025
Pierwsze czytanie: 1 Mch 2, 15-29
Matatiasz staje przed wyborem: przyjąć propozycję „złota i srebra”, czyli pozornie bezpieczne życie w układzie z władzą, czy pozostać wiernym przymierzu zawartemu przez ojców z Bogiem. Wybiera to drugie, nawet jeśli oznacza to odrzucenie wygody, bezpieczeństwa i stratę całego dobytku. Jego decyzja staje się znakiem – nie tylko dla niego i jego rodziny, ale także dla innych, którzy dołączają i szukają sprawiedliwości.
To słowo mocno przemawia także dziś. Świat często proponuje nam kompromisy: trochę złota, trochę prestiżu, trochę uznania – byleby tylko uciszyć głos sumienia, zrezygnować z jasnego świadectwa wiary, z relacji z Bogiem. Ale wierność zawsze kosztuje. Matatiasz pokazuje, że wiara nie polega na wygodnym kompromisie, lecz na wyborze prawdy nawet wtedy, gdy jest trudna i niepopularna.
Jest tu także wezwanie ewangelizacyjne: „Niech idzie za mną każdy, kto płonie gorliwością o Prawo”. Tak samo wołał Jezus: „Kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje” (Mt 16, 24). Matatiasz, choć żył wieki przed Chrystusem, staje się obrazem ucznia, który wszystko zostawia i idzie w nieznane, byle tylko pozostać wiernym Bogu.
Dziś możemy postawić pytanie: czy w momentach prób, pokus i nacisków potrafimy powiedzieć: „Nie odstąpimy od naszego kultu ani na prawo, ani na lewo”? Czy mamy odwagę zapłonąć gorliwością, nawet jeśli świat uzna to za przesadę?
To słowo zachęca, byśmy nie bali się być radykalni w wierności – bo Bóg jest wierny swojemu przymierzu i błogosławi tym, którzy całkowicie Mu zaufali.
Psalm responsoryjny: Ps 50 1-2.5-6.14-15
Psalm zaczyna się od ogłoszenia Bożej władzy i sprawiedliwości: „Przemówił Pan, Bóg nad bogami, i wezwał ziemię od wschodu do zachodu słońca”. Bóg jest sędzią całego świata, a Jego sprawiedliwość ogarnia cały wszechświat. To przypomnienie, że Boże panowanie nie zna granic – Jego słowo i wola obejmują wszystkich ludzi.
Psalmista wskazuje na znaczenie przymierza: „Zgromadźcie Mi moich umiłowanych, którzy przez ofiarę zawarli ze Mną przymierze”. Nie chodzi o ofiary w sensie rytualnym, lecz o życie zgodne z Bożą wolą, świadome i pełne oddania. Wierność Bogu jest prawdziwą „ofiarną” relacją z Nim.
Następnie pojawia się wezwanie do dziękczynienia i wzywania Boga w trudnych chwilach: „Bogu składaj ofiarę dziękczynną, spełnij swoje śluby wobec Najwyższego. I wzywaj Mnie w dniu utrapienia, uwolnię ciebie, a ty Mnie uwielbisz”. To obraz bliskości Boga wobec człowieka – On nie potrzebuje samego rytuału, lecz życia pełnego zaufania i wdzięczności, zwłaszcza w chwilach próby.
Psalm uczy również, że sprawiedliwi dostąpią zbawienia – nie przez formalności czy zwykłe spełnianie przepisów, ale przez prawdziwe zawierzenie Bogu i wierność przymierzu. To wezwanie do życia w ciągłym dialogu z Bogiem: modlitwa, wdzięczność i zaufanie stają się naszą prawdziwą ofiarą.
Bóg oczekuje od nas nie tylko rytuałów, lecz całego życia jako ofiary dziękczynienia. Wierność Jego przykazaniom, modlitwa w trudnościach i zaufanie prowadzą do prawdziwego zbawienia i radości w relacji z Bogiem.
Ewangelia: Łk 19,41-44
Jezus, zbliżając się do Jerozolimy, patrzy na miasto oczami serca. Nie reaguje gniewem czy potępieniem w sensie zemsty – płacze. Jego łzy pokazują współczucie Boga wobec ludzi, którzy odrzucają Jego miłość. Jezus pragnie pokoju dla swojego ludu, ale widzi, że oni nie rozpoznają czasu swojego nawiedzenia – chwili, w której Bóg wchodzi w ich życie z pełnią łaski i zbawienia.
Przepowiednia zniszczenia miasta jest ostrzeżeniem, że odrzucenie Bożego działania ma konsekwencje. „Nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu” to dramatyczny obraz skutków życia poza Bożą wolą – nie jest to tylko fizyczna katastrofa, ale symbol duchowej pustki, jaka powstaje, gdy człowiek zamyka się na Boga.
Fragment uczy nas również, że Bóg szanuje wolność człowieka. Jezus nie wymusza przyjęcia swojego zbawienia – daje przestrzeń wyboru. Niestety, brak rozpoznania czasu nawiedzenia prowadzi do tragedii. Współczucie Jezusa staje się więc również apelem do nas: abyśmy rozpoznawali momenty Bożego działania w naszym życiu i nie odrzucali Jego łaski.
Jezus płacze nad tym, kto odrzuca Bożą miłość. Każdy z nas ma szansę rozpoznać czas nawiedzenia – chwile, w których Bóg działa w naszym życiu. Nie zamykajmy serca na Jego łaskę, bo życie w Bożej obecności jest źródłem pokoju i zbawienia.
Piątek, 21.11.2025
Pierwsze czytanie: 1 Mch 4, 36-37. 52-59
Historia ta pokazuje radość, wdzięczność i uwielbienie Boga po odzyskaniu świątyni i przywróceniu czci Jego imienia. Juda i jego bracia wraz z całym ludem wypełniają Prawo, składając ofiary całopalenia, pojednania i uwielbienia. To obraz ludzi, którzy świadomie i z serca oddają cześć Bogu, doceniając Jego interwencję i łaskę.
Znaczący jest też element trwałego dziedzictwa duchowego: ustanowienie corocznej uroczystości poświęcenia ołtarza. To pokazuje, że radość ze zbawienia i wierności Bogu powinna być przekazywana z pokolenia na pokolenie – aby pamięć o Bożych czynach i o wartości wierności Jego Prawu nie zaginęła.
Fragment ukazuje również pełnię radości w Bożej obecności. Cały lud „upadł na twarz, oddał pokłon i aż pod niebo wysławiał” Tego, który przyniósł szczęście i zwycięstwo. Prawdziwe uwielbienie rodzi się z doświadczenia Bożej opieki i zbawienia.
Możemy też dostrzec symboliczny wymiar oczyszczenia serca – podobnie jak świątynia została oczyszczona i poświęcona, tak Bóg pragnie, aby nasze serca były miejscem, w którym króluje Jego obecność, miłość i pokój.
Bóg pragnie, abyśmy w każdej chwili życia potrafili dostrzec Jego działanie i składali Mu ofiarę uwielbienia. Tak jak lud Izraela oczyszczał świątynię i świętował jej poświęcenie, my powinniśmy w codziennym życiu odnawiać nasze serca i chwalić Boga za Jego zbawczą moc.
Psalm responsoryjny: 1 Krn 29,10-12
W tych słowach modlitwy Salomon uznaje całkowitą Bożą władzę i suwerenność. Słowa „Twoja jest wielkość i potęga, sława, majestat i chwała” ukazują, że wszystko, co istnieje – niebo, ziemia, bogactwo i moc – należy do Boga. To ważne przypomnienie, że nasze życie i nasze sukcesy są w ręku Stwórcy.
Modlitwa ta podkreśla też zależność człowieka od Boga: „Ty nad wszystkim panujesz, a w ręku Twoim siła i potęga i ręką Twoją wywyższasz i utwierdzasz wszystko”. Człowiek może planować i działać, ale prawdziwa moc i trwałość pochodzą od Boga. To zachęta, by ufać Jego opiece i uznawać Bożą władzę w każdym aspekcie życia.
Fragment uczy również, że uwielbienie jest naturalną reakcją na Bożą wielkość. Wdzięczność i chwała wypływają z uznania, że wszystko, co mamy, pochodzi od Niego i dzięki Niemu jest trwałe i bezpieczne.
Bóg jest źródłem wszystkiego, co posiadamy i czym jesteśmy. Uwielbiajmy Go za Jego potęgę, władzę i dobroć, oddając Mu nasze serca, życie i dziękczynienie za każdy dar, który od Niego pochodzi.
Ewangelia: Łk 19,45-48
Jezus wchodzi do świątyni i w autorytecie Boga przywraca jej właściwy sens. Jego słowa: „Mój dom będzie domem modlitwy, a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców” pokazują, że świątynia – i nasze życie duchowe – nie mogą być miejscem zysku, egoizmu czy fałszu, lecz przestrzenią prawdziwej modlitwy i spotkania z Bogiem.
Jezus naucza codziennie, mimo że arcykapłani i uczeni w Piśmie planują Jego zgładzenie. To pokazuje odwagę wierności prawdzie i misji, niezależnie od zagrożeń i oporu ludzi. Ludzie słuchają Go z zapartym tchem, ponieważ Jego słowo jest żywe i mocne – prowadzi do poznania Boga i przemiany serca.
Ten fragment uczy nas, że Bóg pragnie autentyczności i czystości w naszym życiu duchowym. Modlitwa, nabożeństwo i codzienna relacja z Nim nie mogą być tylko formalnością – muszą być żywym wyrazem serca zwróconego ku Bogu.
Chrystus wzywa nas do oczyszczenia naszego życia duchowego – aby modlitwa, wiara i relacja z Bogiem były szczere, pełne zaangażowania i wolne od egoizmu. Uczmy się od Jezusa odwagi w wierności Bogu i głoszenia prawdy, nawet gdy napotykamy sprzeciw świata.
Sobota, 22.11.2025
Pierwsze czytanie: 1 Mch 6. 1-13
Fragment ukazuje, że Bóg działa poprzez historię, a Jego sprawiedliwość nie pozwala, aby grzech pozostał bez konsekwencji. Antioch, który wyrządził wielkie zło wobec mieszkańców Judy i świątyni w Jerozolimie, doświadcza smutku, niepewności i niepowodzeń w swoich wojennych planach. To przypomnienie, że pycha, niesprawiedliwość i bezbożne działania prowadzą do duchowej i materialnej klęski.
Jego reakcja – smutek, choroba i przywołanie przyjaciół – pokazuje świadomość winy, choć nie zawsze prowadzi do prawdziwej przemiany serca. To uczy, że rozpoznanie własnego grzechu i skutków złych czynów jest pierwszym krokiem do nawrócenia.
Dla wierzących fragment jest również pocieszeniem: Bóg nie opuszcza swojego ludu, a wszelkie działania przeciwko Jego woli spotykają się z Bożą interwencją. Historyczne zwycięstwo Judy nad wojskami Antiocha ukazuje, że Boża opieka i sprawiedliwość chronią tych, którzy pozostają wierni przymierzu.
Bóg czuwa nad światem i swoją sprawiedliwością broni tych, którzy Mu wiernie służą. Każdy grzech niesie konsekwencje, a odwrócenie się od Boga prowadzi do smutku i niepewności. Ufajmy Bożej opatrzności i trzymajmy się Jego woli, aby żyć w pokoju i bezpieczeństwie duchowym.
Psalm responsoryjny: Ps 9,2-4.6.16.19
Psalmista zaczyna od radosnego uwielbienia: „Chwalić Cię będę, Panie, całym moim sercem…”. Jego słowa pokazują, że uwielbienie rodzi się z doświadczenia Bożej obecności i Jego działania w naszym życiu. Świadomość Bożej mocy i sprawiedliwości daje radość i zachętę do dzielenia się świadectwem o cudach Bożych.
Psalm podkreśla również Bożą sprawiedliwość wobec wrogów i grzeszników: „Rozgromiłeś pogan, wygubiłeś grzeszników…”. To przypomnienie, że Bóg nie pozostawia zła bez konsekwencji, a Jego działanie zawsze wspiera tych, którzy pozostają wierni i ufają Jego prowadzeniu.
Jednocześnie psalm daje nadzieję i pocieszenie: „Bo ubogi nigdy nie będzie zapomniany, a nieszczęśliwych ufność nie zawiedzie na wieki”. Bóg troszczy się o słabych, ubogich i cierpiących – Jego opieka jest trwała, niezawodna i obejmuje wszystkich, którzy z ufnością zwracają się do Niego. Fragment pokazuje więc równowagę między Bożą sprawiedliwością a Jego miłosierdziem. Ubodzy i cierpiący znajdują w Nim oparcie, a sprawcy zła doświadczają skutków swoich działań.
Bóg jest źródłem sprawiedliwości i opieki. Ufając Jego prowadzeniu, możemy cieszyć się Jego pomocą i doświadczać pokoju nawet w trudnych chwilach, wiedząc, że On chroni tych, którzy Mu wiernie ufają, i wytrwale działa przeciw złu.
Ewangelia: Łk 20,27-40
Saduceusze, którzy odrzucają wiarę w zmartwychwstanie, próbują podważyć prawdę o życiu wiecznym poprzez pozornie logiczny przykład rodziny i prawa lewiratu. Jezus odpowiada, że życie przyszłe nie jest kontynuacją życia ziemskiego – relacje i instytucje tego świata (małżeństwo, dziedziczenie) nie funkcjonują w tym samym sensie po zmartwychwstaniu.
Jezus podkreśla, że zbawieni będą równi aniołom i będą dziećmi Bożymi – uczestnikami życia wiecznego. Nie chodzi tu o formalne życie społeczne, lecz o pełnię przynależności do Boga i uczestnictwo w Jego królestwie. Ich życie będzie wolne od śmierci, w całkowitej jedności z Bogiem.
Odwołanie do Mojżesza i krzaka gorejącego („Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba”) pokazuje, że Bóg jest Bogiem żywych, a nie umarłych. Wiara w zmartwychwstanie opiera się na Jego mocy i obietnicy, nie na ludzkich oczekiwaniach. Jezus przekonuje słuchaczy, że życie w Bożej obecności jest trwałe i pełne sensu.
Fragment uczy nas również, że wierzący mają nadzieję życia wiecznego, a zmartwychwstanie jest dowodem na Bożą wierność i zwycięstwo życia nad śmiercią. Życie z Bogiem nie kończy się wraz ze śmiercią. Zmartwychwstanie daje nam nadzieję na pełnię życia w Jego obecności, gdzie śmierć nie ma władzy, a my stajemy się dziećmi Bożymi uczestniczącymi w Jego chwale.