Komentarze do czytań – XXXII TYDZIEŃ ZWYKŁY | od 9 do 15 listopada 2025r. – Andrzej Kowalski

Dzisiejsza Liturgia Słowa

 

 

XXXII Niedziela Zwykła, 09.11.2025 r. – XII Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym

Pierwsze czytanie: Ez 47, 1-2. 8-9. 12

Ezechiel, prorok sponiewieranego narodu w niewoli babilońskiej, przekazuje braciom wygnańcom Bożą obietnicę powstania nowej Świątyni, przyszłej chwały Izraela. Zniszczonej zresztą powtórnie, podobnie za grzechy przyszłych pokoleń. Jest to także daleka zapowiedź Kościoła, w którym Chrystus jako jego Głowa, jest źródłem wody żywej. Ten właśnie obraz wody wypływającej ze świątyni symbolizuje kościoły, zalążek królestwa Bożego na ziemi. To, dlatego Nieprzyjaciel robi wszystko, aby nie dopuścić do jego rozwoju. Stąd i prześladowania na całym świecie.

To liturgiczne czytanie mówi nam wiele o naszym Bogu. Bóg, który dopuszcza na swój lud bolesne konsekwencje jego świadomych grzesznych decyzji, jednocześnie też nikogo nie przekreśla. Mało tego, przedstawia radosną wizję przyszłości świata, która czeka na realizację.

Przyzwyczailiśmy się do tego, tak przez analogię do kiedyś licznych pokoleń Izraela, że mamy zagwarantowany dostęp do świątyni – kościoła. A przecież, boleśnie przekonaliśmy się przed paru laty podczas pandemii, że możemy utracić wolność sprawowania kultu. Może więc lepiej jest pracować nad własnym nawróceniem i odbudową świątyni Ducha Świętego w naszych sercach zgodnie ze słowami Chrystusa: „Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości Jego, a wszystko inne będzie wam dodane”. (Mt 6,33)

Psalm responsoryjny: Ps 46, 2-3. 5-6. 8-9

Przyjmijmy to jako powinność uczniów Chrystusa: czytajmy całe teksty psalmów. Inne czytania mszalne oparte są na perykopach, zawierają jakąś całościową myśl. Psalmy to modlitwa dana nam od Ducha Świętego na wszystkie okazje. Szkoda uszczknąć coś z ich mocy.

Psalm 46 jest jedną z pieśni o charakterze królewsko-profetycznym, mającą na celu uwielbienie Boga jako władcy i obrońcy Izraela. Jest modlitwą ufności, która przypomina, że Bóg jest naszą «ucieczką i siłą», a Jego obecność w «mieście Boga» (Jerozolimie) chroni przed wszelkimi siłami chaosu, zagrażającymi nam na ziemi. Psalmista zachęca do «spoczęcia», czyli zaufania Bogu, mimo wstrząsów świata, ponieważ On jest «naszą twierdzą». Jest to wezwanie do wiary w zwycięską moc Bożą nad złem, zarówno w wymiarze historycznym (jak w przypadku oblężenia Jerozolimy przez Asyryjczyków), jak i duchowym (zwycięstwo nad złem w duszach ludzkich).

Tekst ten nawiązuje do wstrząsów świata – trzęsienia ziemi, wojen i chaosu – które symbolizują zagrożenia dla Jerozolimy i narodu Izraela, a ponadczasowo i dla nas samych. W obliczu tych zagrożeń, psalmista wskazuje na Boga jako jedyne, niezmienne schronienie i źródło siły. Wskazuje to ostatnie zdanie: «Uspokój się i wiedz, że Ja jestem Bogiem».  Nie jest to wezwanie do bezczynności czy apatii, ale zaproszenie do zaprzestania zmagania się z wyzwaniami życia i do zaufania w ostateczną moc i obecność Boga. Zachęca do przejścia od strachu do uwielbienia i wiary w suwerenny plan Boga.

W tej interpretacji, potrzeba jednak pewnej mądrości wynikającej z doświadczeń historii. Przypadki zniszczeń świątyni i głosy proroków najpierw ostrzegających przed tym, a potem wskazujących na przyczyny tych dramatów, są jednoznaczne: Izrael zrywał Przymierze. Gdy świat chrześcijański odchodzi od Boga, może się spodziewać, że obcy mu świat będzie tym, który przyprawi go o cierpienie, w Bożej pedagogice obliczone na opamiętanie się i powrót do Boga.

Przykładem dla nas niech będą święci. Gdy cierpią, wielbią Boga, że mogą współcierpieć ze swoim Mistrzem. Gdy mają dostatek, to cieszą się, że mają z czego dzielić się z innymi. Gdy śmierć stoi za ich plecami, nie mogą doczekać się spotkania z Panem. Czerpią moc tylko z Boga.

Drugie czytanie: 1 Kor 3, 9b-11.16-17

Choć święty Paweł napisał ten List prawie dwa tysiące lat temu, to czytając go dziś możemy odnieść wrażenie, jakby został on wysłany do nas wczoraj, tak jest aktualny.

Przez minione wieki kościół przechodził przez niejedną burzę i trzęsienie ziemi. Kolejne sobory reperowały pęknięcia, wzmacniały budowlę, odkrywały zakryte czasami piękne malowidła jakimi są Miłość i Mądrość swojego Stwórcy. Tak powstawał gmach teologii fundamentalnej, nadrzędnej w prawie nad wszelkimi innymi zaleceniami czy instrukcjami. Przyświecała zawsze temu podstawowa prawda, której jakby syntezą jest właśnie ten fragment Listu do Koryntian: fundamentem Kościoła jest sam Chrystus i Jego nauka, my zaś tworzymy jego świątynną budowlę. Tam, gdzie Syn, tam i Ojciec. A gdzie Ojciec i Syn, tam Duch Święty. Żyjemy więc jakby w dwóch przenikających się przestrzeniach: osobistej i wspólnotowej. Gdy jesteśmy w stanie łaski uświęcającej, sami jesteśmy świątynią. Gdy grzeszymy, to ją bezcześcimy. Żyjąc zaś we wspólnocie Dzieci Bożych, zaczynie Królestwa Bożego, ponosimy także odpowiedzialność za Nasz Dom – Kościół, każdy według powierzonych mu funkcji. Jeżeli więc, ktoś chce podkopywać jego Fundament – Chrystusa, to ponosi także podwójną odpowiedzialność: za gorszenie maluczkich i za niszczenie Świątyni Boga. Jeśli nie ma w kimś bojaźni Bożej, tego i w końcu zniszczy sam Bóg.

Ewangelia: J 2, 13-22

Nieszczęście biblijnego Izraela pochodziło od jego władców. Wbrew zakazowi Prawa brali za żony także kobiety z pogańskich krajów. Sprowadzały one ze sobą swoich kapłanów i magów doprowadzając do bałwochwalstwa w Świątyni Jerozolimskiej. Ten brak czystości kultu jedynego Boga był powodem korupcji Prawa i desakralizacji Świątyni.

Chrystus – Syn Boży, nie mógł obojętnie patrzeć na postępującą degradację świętości Domu swego Ojca. Uniesiony świętym gniewem rozpędził to środowisko handlarzy, bankierów i pośrednio napomniał opiekunów Świątyni. Trzeba bowiem wiedzieć, że „świątynia”, a także ci zarządzający jej finansami, czerpali zyski z tego procederu.

Chrystus, mówiąc o trzech dniach odbudowy Świątyni, wiedział, że tylko Jego odkupieńcza, zbawcza śmierć może przywrócić blask jej chwały, którą tak wzniośle opisał święty Jan w Apokalipsie.

Stosując mądrą zasadę ojca Cardijn’a: widzieć, ocenić i działać (Encyklopedia Katolicka KUL 1995, t.2, hasło: Cardijn), możemy i my rozeznać, co dobrego i złego dzieje się w świątyniach naszych serc, w naszej wspólnotowej świątyni. Jakich mamy bożków? Czy nasza modlitwa to handel z Bogiem? Czy jeszcze Słowo Boże i Tradycja są sprawowane w czystej formie, czy zostały rozmyte obcymi wierze ideami i praktykami? Czy chcemy kolejnej klęski dziejowej, jak uczy nas historia biblijnego Izraela, bo może nasi przywódcy zawierzyli obcym bożkom i bezbożnym ideom?

 

Poniedziałek, 10.11.2025 r

Pierwsze czytanie: Mdr 1,1-7

Rozpoczynana dzisiaj lektura Księgi Mądrości zaprasza nas do zanurzenia się w głębię pojęcia Mądrości Bożej. Jak ważny jest to temat świadczy o tym fakt, że Mądrość jest jedną z cech Boga, tak jak Miłość, Sprawiedliwość czy Miłosierdzie. Jest także jednym z darów Ducha Świętego. Czy nie warto więc wykorzystać ten czas na to, aby wzbudzić w sobie pragnienie zdobycia tego daru i zjednoczyć się z Bożą Mądrością?

Księga ta jest najmłodszą ze wszystkich ksiąg zawartych w Septuagincie. Została napisana w języku greckim, czyli nie mogła mieć Salomona za autora i nie weszła do kanonu Biblii Hebrajskiej. Powstała najprawdopodobniej na przełomie wieków przed i po Chrystusie w Aleksandrii. Jej autor jest nieznany. Możemy więc zapytać, na czym polega jej wyjątkowość?

Kiedy Aleksandria została zdobyta przez Rzymian, a wielusettysięczna diaspora żydowska, od kilku wieków w niej żyjąca, utraciła swoje liczne przywileje, nastał czas społeczno-religijnych prześladowań. Stąd troska żydowskich „starszych” o trwanie w wierze następnych pokoleń, zachowanie ciągłości dogmatycznej i tradycji. Autor tej Księgi, zbudował most interkulturowy, używając najwyższej klasy filozoficznego niemal języka. Można by powiedzieć, że Księga Mądrości to księga pogranicza. Ale nie tylko, to też księga pocieszenia.

Psalm responsoryjny: Ps 139, 1b-3.4-5.7-8.9-10

Psalm ten jest mocną deklaracją Bożej wszechwiedzy, wszechobecności i osobistego zaangażowania w każdy aspekt ludzkiego życia, zapewniając, że Bóg dogłębnie zna i troszczy się o każdą osobę od urodzenia do końca jej dni. Psalmista początkowo wyraża swoje zdumienie z powodu tej wszechstronnej wiedzy i stałej obecności Boga, a kończy modlitwą, aby Bóg zbadał jego serce i prowadził go odwieczną drogą. Poznając równolegle w tych dniach Księgę Mądrości, łatwo dostrzec pewne analogie z tym psalmem skłaniające do uwierzenia w Boga i zanurzenia się w Jego Mądrości.

Wczytując się głębiej w ten tekst, możemy dojść do wniosku, że jego autor musiał osobiście doświadczyć tych przeżyć. To nie jest poetycki panegiryk opisujący urodę jakiejś ludzkiej wybranki serca. To jest mistyczne poznanie. Historia duchowości wielokrotnie potwierdziła te przymioty Boga. Przypisanie tych słów królowi Dawidowi wzmacnia ten przekaz. Gdy podstawimy Psalm 51 do tego psalmu,  możemy sobie wyobrazić Dawida, gdy po grzechu z Batszebą jego sumienie nie mogło znaleźć uspokojenia. Nie było miejsca, do którego mógłby się udać, aby uciec przed Duchem Bożym; Jest On obecny w najwyższych niebiosach, w najgłębszych głębinach, a nawet w tajemnych zakątkach ziemi. Psalmista przywołuje też do naszej świadomości istnienie tajemniczej Bożej księgi, w której wszystkie dni wyznaczone dla Dawida zostały spisane, zanim którykolwiek z nich się wypełnił.  Autor psalmu, wczuwając się w doświadczenia życiowe króla Dawida,  może już tylko na koniec zwrócić się ze skruszonym sercem do Boga okazując Mu pragnienie całkowitego zawierzenia się.

Dla nas wszystkich, którzy ufamy Bogu, psalm ten oferuje głęboką pociechę płynącą ze świadomości, że troszczy się o nas sam kochający Ojciec i że jesteśmy dla Niego zawsze znani i widziani.  Przypomina nam o naszej wyjątkowej wartości jako osobistego stworzenia Boga, a nie tylko ewolucyjnego efektu masowej produkcji człekokształtnych małp. Bądźmy wiec otwarci i uczciwi wobec Boga, zapraszając Go do ujawnienia wszelkich naszych ukrytych grzechów lub błędnych myśli oraz do poprowadzenia nas w kierunku Prawdy.

Ewangelia: Łk 17, 1-6

Jezus zaczyna swoje nauczanie od stwierdzenia, że okazje do grzechu („skandali”) są nieuniknione, ale ostrzega przed poważnymi konsekwencjami dla tych, którzy są odpowiedzialni za spowodowanie upadku innych – zwłaszcza „maluczkich”, czy to dzieci, czy słabych w wierze. Jest to przecież wpisanie się w taką samą diabelską robotę odciągnięcia dusz od Boga.

Następnie Jezus nakazuje swoim uczniom, aby zawsze byli gotowi do upomnienia i przebaczenia. Wezwanie do wielokrotnego przebaczania, także w obliczu powtarzających się zniewag, podkreśla wyzwanie i radykalny charakter chrześcijańskiego przebaczenia.

Słysząc o potrzebie przebaczania tak często, apostołowie proszą Jezusa, aby pomnożył ich wiarę. Wiara, choć pozornie mała, ma ogromną moc duchową, gdy ufa w Bożą moc, a nie tylko w ludzką siłę.

A co z przebaczeniem, gdy brakuje przeproszenia? To, o czym niekiedy zapominamy, to prawo do upomnienia, gdy ktoś nas rani. Sam Chrystus dał nam przykład, jak postąpić mamy, gdy w domu arcykapłana Annasza został uderzony przez jego sługę. To, co musimy wtedy zrobić, to przebaczyć w swoim sercu i oddać tego człowieka Bogu. Niech go Boży sąd osądzi. Bóg jest Sędzią miłosiernym i sprawiedliwym. Nasz Pan najwyraźniej nie przebaczył i nie przebaczy duszom w piekle z prostego powodu, że nie prosiły o przebaczenie.

 

Wtorek, 11.11.2025 r.

Pierwsze czytanie: Mdr 2, 23-3, 9

Przesłanie tej Księgi opiera się na trzech filarach treściowych: nieśmiertelności jako nagrody dla sprawiedliwego, pochwale mądrości i jej obecności w dziejach.

Filar pierwszy, zawarty w pierwszych sześciu rozdziałach, łączy w sobie dwie tradycje biblijne: historyczny prymat Boga nad światem i życie moralne jako nieustanny konflikt sprawiedliwych i niegodziwych. We wczoraj i dzisiaj czytanych wersetach objawione zostały nam warunki poznania Boga jako wstępu do mądrości: prostota ducha, bezgraniczne Jemu zawierzenie i życie bez zaprzedania się grzechowi. Choć literalnie słowa te zaadresowane do sędziów, przeznaczone są głównie do wszystkich sprawujących władzę, także do nas samych, zarządzających swym życiem. Tak uniwersalnie rozumiani władcy, ostrzegani są przed konsekwencjami złego postępowania i zachęcani do szukania mądrości skupiającej się na własnej relacji z Bogiem. Mądrość, także synonim sprawiedliwości, przedstawiona jest jako boski dar prowadzący do życia, zdrowia i dobrobytu. Niegodziwość jako sprzeniewierzenie się prawu Bożemu, życie dla siebie za wszelką cenę, prowadzi do śmierci wiecznej i zniszczenia. Dochodzi wtedy do konfliktu dobra i zła. Przez analogię, zło, jak strącony do piekieł Lucyfer, zazdrości dobru jego miłosnej relacji z Bogiem prześladując kolejnych Ablów.

Psalm responsoryjny: Ps 34, 2-3.16-17.18-19

Choć nie wszystkie psalmy przypisuje się autorstwu króla Dawida, to jednak wielu egzegetów zgodnie przyjmuje, że Psalm 34 stworzył sam Dawid. Wnioskuje się, że napisał on ten psalm w rozpaczliwej sytuacji, kiedy to uciekając przed królem Saulem, aby znaleźć bezpieczne miejsce, udawał obłąkanego przed filistyńskim królem Akiszem z Gatu (1 Ks. Samuela 21.10-15). Jest to jego osobista pieśń dziękczynna za wybawienie z sytuacji zagrożenia życia i zaproszenie dla innych do doświadczenia Bożej dobroci i znalezienia w Nim schronienia. Psalmista daje świadectwo, że Bóg jest blisko tych, którzy mają złamane serce, zapewniając pokój duszy i błogosławieństwo tym, którzy żyją w bojaźni Bożej. Przekonuje, że anioł Pański, czyli duch Boży, otacza nas opieką, utwierdza w ufności, że Bóg słyszy i ratuje ludzi z ich kłopotów. Jednocześnie ostrzega bezbożnych, że spotka ich sprawiedliwa kara.

Dla nas, żyjących parę tysięcy lat później, psalm ten jest prostą receptą na szczęśliwe życie: czyń dobro, unikaj zła, pragnij pokoju i dąż do niego.  Reszta, to wola Boża. Odpowiada też echem na Chrystusowe Osiem Błogosławieństw, przypomina o całkowitym zawierzeniu się Bogu i konieczności życia według woli Ojca, na przykład jak Maryja. Jak nam to wychodzi?

Ewangelia: Łk 17, 7-10

Używając modnego określenia, możemy powiedzieć, że w dzisiejszym fragmencie Ewangelii Chrystus przeprowadza z apostołami swoisty „workshop”. Najpierw odwołuje się do oczywistej dla tych czasów rzeczywistości – niewolnictwa.

Gdy więc grupa wczuwa się łatwo w rolę pana, Nauczyciel odwraca teraz sytuację i poleca uczniom wczuć się w pozycję niewolników. Możemy się domyślać, że apostołowie mogli mieć problem z przyjęciem takiej służebnej roli. Dopiero co sprzeczali się między sobą, kto otrzyma intratną „posadkę” po lewej i po prawej stronie Króla Wszechświata. Stąd słowa Pana Jezusa przy innej okazji, że teraz nie mogą jeszcze wielu spraw zrozumieć, aż otrzymają Ducha Świętego.

I tu współczesny, światowy człowiek ma problem. Jest tak wyzwolony, że nie tylko nie śni mu się bycie czyimś niewolnikiem, ale ma siebie samego za boga – relatywizuje zło.

Jak więc odnaleźć znaczenie pouczenia Chrystusa? Skoro znalazł się Ktoś, Kto za cenę strasznej męki, z miłości do człowieka, wykupił go z wiecznego zatracenia, to czy nie można i nie trzeba Mu zaufać? Jego Wola, tożsama z Wolą Ojca, wszystko może. Gdy więc z dziecięcą ufnością oddamy swoją wolę Woli Bożej, to jak myślimy, dokąd zajdziemy? Do Królestwa Bożego. Poddajmy się więc tej Woli jak ten symboliczny niewolnik, a okażemy się prawdziwymi dziećmi Bożymi.

 

Środa, 12.11.2025 r.

Pierwsze czytanie: Mdr 6, 1-11

Dzisiejsze czytanie jest jasne. Władza pochodzi od Boga, ale władca musi pełnić Jego wolę. Bóg, od tych, którym powierza dar „królowania”, wymaga pokory, a nie zawłaszczenia sobie tego daru. Wynika z tego wniosek, że ci którzy tego nie czynią, są złodziejami i uzurpatorami. Jakże zawsze aktualne jest to wymaganie od rządzących światem. Gdzie znajdziemy dziś polityków, kiedyś zwanych statystami, którzy zanim mogli być dopuszczonymi do władzy nad innymi, winni byli osiągnąć panowanie nad sobą, oparte na zdobytych cnotach i wiedzy.

Zło, które odwiecznie kusiło człowieka do życia bez Boga, które mamiło go bogactwem, władzą nad światem, zaspokajaniem wszelkich pożądań, jest ciągle żywe. Odrzucony przez Chrystusa diabeł pociesza się upadłym człowiekiem do dziś.

Mądrość „szuka tych, co są jej godni… [Jej] początkiem, pragnienie nauki, a staranie o naukę – to miłość, miłość zaś – to przestrzeganie jej praw, a wierność prawom – to rękojmia nieśmiertelności…”  , by zaczerpnąć z kolejnych, nieczytanych już wersów (Mdr 6, 17-21).

Jakże logicznym staje się teraz wysiłek prawdziwych, Bożych nauczycieli, aby wykształcić dla przyszłych pokoleń mądrych i roztropnych obywateli.  Jakże syzyfowa jest ta nauczycielska praca.

Niemądrzy, staniecie kiedyś na sądzie i zdacie sprawę ze swego włodarstwa.

Psalm responsoryjny: Ps 82, 3-4. 6-7

Jakże zawsze aktualne jest Słowo Boże, także zawarte w formie psalmów i jak koresponduje z dzisiejszym pierwszym czytaniem z Księgi Mądrości.

Psalm 82 zaczyna się od tego, że Bóg zajmuje swoje miejsce w boskim zgromadzeniu wśród innych „bogów” lub „synów Najwyższego”. Nie oznacza to, że są boscy, ale że pełnią rolę reprezentatywną i posiadają władzę. Stanowisko sędziego było uważane za „boskie”, ponieważ sędzia miał moc rozstrzygania o życiu i śmierci. Bóg obarcza tych władców odpowiedzialnością za ich upadki. Są potępieni za niesprawiedliwe osądzanie, faworyzowanie niegodziwych i zaniedbywanie biednych, sierot i uciśnionych. Nadużywanie przez nich władzy prowadzi do bezprawia i chaosu w społeczeństwie. Bóg oświadcza, że owi „bogowie” „umrą jak śmiertelnicy” i zostaną „pogrzebani w ziemi”. Oznacza to, że ponieważ nie wywiązują się z obowiązków powierzonych im przez Boga, to ostatecznie skończy się ich władza. Jest to surowe ostrzeżenie dla wszystkich ziemskich urzędników i przywódców, że zostaną osądzeni przez Boga za sposób, w jaki sprawują swoją władzę odrzucając prawa Tego, który ją im powierzył.

Gdyby Piłat miał trochę więcej mądrości, aby poznać religię podbitego państwa, którym rządził, byłby pewnie znał ten psalm i pomyślał dwa razy czy skazać niewinnego człowieka. A czy znany nam poeta wykrzykując dramatycznie: „o nierządne królestwo i zginienia bliskie” nie jest ostrzeżeniem i dla nas także?

Ewangelia: Łk 17, 11-19

Tak bardzo znamy tę historię. Tak się tym może obruszamy, utwierdzeni w przekonaniu, że my byśmy tak nie postąpili. Znaczenie tej historii, jak zwykle w przypowieściach, sięga głębiej.

Wiemy, że Słowo Boże nie wraca do Stwórcy, zanim nie wypełni swego dzieła, zanim chwała nie popłynie do swego Źródła. Wielu często nie dostrzega Bożych łask w sobie przez długie lata. To dopełnienie chwały trzeba dłużnikowi czasem spłacać w czyśćcu. Szczęśliwi, gdy odkryją, że nad wszystkim czuwała Boża Opatrzność. Wtedy padają na twarz u Jego nóg i dziękują Mu.

A co z tymi co wybrali zatracenie? Jak tu zabłyśnie Chwała Pańska? Powiemy, Chrystus za nich złożył ofiarę przebłagalną na krzyżu. Tak, to prawda. Gdy Chrystus konał na krzyżu, przeżywał podwójną mękę. Jedna męka to niewyobrażalny ból diabelsko skatowanego człowieka. Druga – to nieogarnione cierpienie Miłości, która przegrywa z wolną wolą człowieka wybierającego wieczne potępienie. Ale tu też jest właśnie ukryty głębszy sens tej przypowieści, nie jedyny zresztą.

Bóg pyta miłujące Go dusze, która chce stać się duszą ofiarną. Aby z miłości ulżyć swemu Zbawicielowi w Jego Męce Krzyżowej. Aby żyć i modlić się w intencji zadośćuczynienia za wszystkich niewdzięcznych i potępionych. Wtedy chwała wraca nie tylko do Ojca, ale też i otacza nią dusze ofiarne w Niebie.

 

Czwartek, 13.11.2025 r.

Pierwsze czytanie: Mdr 7, 22 – 8, 1

Dzisiejszy fragment tej księgi reprezentuje drugi filar treściowy opisujący, czym jest mądrość. Naszą uwagę może zwrócić fakt, że do próby jej zdefiniowania natchniony autor doszukał się aż dwudziestu jeden cech. Nie ma innego takiego miejsca w całym Piśmie Świętym, by użyto tylu słów w jednym zdaniu na określenie jakiegoś terminu. Wskazuje to na niezwykłą wartość posiadania takiego daru. Wielce znaczące jest, że aż dziewięć użytych do tego opisu określeń występuje tylko w tej Księdze, a już nie w reszcie Septuaginty. Określenia te obecne są za to w słownictwie ówczesnej greckiej filozofii głoszącej pogląd o boskim ogniu przenikającym wszystko. Jest to dowód na przenikanie się kultur i religii między sobą, na budowanie mostów między nimi. Wszak wczesna teologia katolicka oparła się w dużej mierze na filozofii greckiej, aby szukać narzędzi do ściślejszego tłumaczenia zagadnień wiary nieobecnych lub niewytłumaczonych w przeszłości.

Przykładem trafności określeń użytych w tej narracji jest greckie słowo: eugenia, czyli dobrze urodzona. Mądrość była przecież przy stworzeniu świata, przewyższa wszelkie dobra. Czy nie warto więc poświęcić dla niej wszystkiego? Jest jakby tą ewangeliczną drogocenną perłą. Ale jej wartość ujawnia się tylko wtedy, gdy powiązana jest z Bożą Mądrością i żywą relacją z Bogiem.

Psalm responsoryjny: Ps 119, 89-90.91.130.135.175

Dzisiaj mamy test z bycia uczniem Chrystusa: czy zechce się nam dodatkowo przeczytać cały ten psalm, bo jest on najdłuższym tekstem w Psałterzu. Jest też najdłuższą modlitwą w Piśmie Świętym.

Głównym tematem Psalmu 119, zbudowanego z 22 strof (każda odpowiadająca hebrajskiej literze), jest Słowo Boże, które używa wielu różnych nazw, takich jak „prawa”, „nakazy”, „nauki” i „obietnice”, aby je opisać. Ponieważ Słowo niesie w sobie Bożą moc, psalmista wychwala posłuszeństwo Bożym prawom, obietnicom i instrukcjom, pokazując, w jaki sposób błogosławią one i wspierają ludzi w trudnościach życiowych oraz prowadzą do prawdziwego szczęścia i wyboru właściwych dróg życiowych. My już wiemy, że Słowo Boże jest źródłem Stworzenia i środkiem Objawienia i Zbawienia. O ile więc jeszcze bardziej winniśmy do Niego przylgnąć.

Jest to też zapis pełni modlitwy, od uwielbienia do ekspiacji, w której natchniony autor chwali i dziękuje Bogu za Jego nauki i prowadzenie. Autor zapewnia, że kiedy człowiek pozna, zrozumie i będzie przestrzegać Bożych praw, będzie szczęśliwy, mądry i bezpieczny. To nie tylko lista trudnych zasad, ale dar od Boga, który prowadzi do dobrego i błogosławionego życia.

Patrząc na rozległość błagań psalmisty, nie sposób nie utożsamić ich z naszymi potrzebami. Gdy już nie wiemy jak się modlić w naszych potrzebach, by wyrazić nasze cierpienia, zmartwienia czy lęki, Duch Święty pomaga nam podsuwając ten psalm. Wlewa w nas otuchę, że Bóg wszystko może.

Przypomina mi się skarga kolegi sprzed kilkudziesięciu lat, że za oglądanie niedozwolonych dla naszego wieku filmów w telewizji dostał za pokutę nauczenie się na pamięć tego psalmu. A co mieli powiedzieć starożytni ludzie wiary, w większości nieumiejący czytać, bez łatwego dostępu do zwojów lub ręcznie pisanych ksiąg? Świętych tekstów byli uczeni na pamięć od dziecka. Także przez setki lat mnisi analfabeci skutecznie uczyli się psalmów na pamięć, śpiewając je codziennie w ramach Liturgii Godzin. Co nam zostało z tych lat w dobie komputerów i smartfonów? Czy nie warto by nauczyć się na pamięć kilku z nich? Może się przydać, gdy kiedyś zgasną światła.

Ewangelia: Łk 17, 20-25

Uczeni w Piśmie i faryzeusze, oczekując Mesjasza, który przyniesie odbudowę królestwa Izraela, mieli trudności z przyjęciem Jezusa, mimo że byli świadkami Jego niezwykłych cudów i znaków. Jezus konsekwentnie nauczał, że Królestwo Boże jest już wśród nich obecne, chociaż nie ogłosił otwarcie, że jest Synem Bożym, kwestionując ich oczekiwania. Apostołowie, będący także pod wpływem tych dominujących nadziei na doczesne królestwo, zrozumieli w pełni prawdziwą naturę misji Chrystusa dopiero po Jego Zmartwychwstaniu i Zesłaniu Ducha Świętego. To wtedy dotarło do ich świadomości, że Królestwo Boże jest w nich, gdy spożywali Ciało i Krew Chrystusa. Oczywistym też okazywał się bezsens biegania tu i tam, bo Chrystus był w ich rękach.

Każdego dnia, odmawiając Modlitwę Pańską, prosimy, aby Królestwo Niebieskie i Boża wola urzeczywistniły się na ziemi. Ludzka wola, oparta na własnych słabościach, nie pozwala nam często nie tylko wypowiedzieć sercem naszego fiat, ale nawet rozeznać tę Bożą wolę.

Prawdziwe zjednoczenie z Chrystusem zakłada pełniejsze włączenie się w odkupieńczą Ofiarę Chrystusa przez przyjęcie i ofiarowanie naszych cierpień.

Warto może zainteresować się świadectwem Sługi Bożej Luizy Piccarrety, której Pan Jezus i Maryja objawili tajemnicę Woli Bożej, tak jak świętej Faustynie Miłosierdzie Boże.

 

Piątek, 14.11.2025 r.

Pierwsze czytanie: Mdr 13,1-9

Autor natchniony, wypowiadając słowa o głupocie tych, którzy nie poznali Boga, nie jest pyszałkiem. Jest głęboko przekonany o istnieniu Boga, który „cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli”. (Wyj 20,20). Nie może się więc nadziwić, jak inteligentny człowiek widząc niezwykłe piękno i harmonię w świecie, w którym żyje, nie potrafi dostrzec,  że musi być „potężniejszy Ten, kto je uczynił” (Mdr 13,4).  On wie, że to nie elementy kosmosu są bogami, bo to jest sprzeczne z rozumem, który zna zasadę analogii i proporcjonalności. W ten sposób krytykuje myśl filozoficzną swojej epoki, że nie poszła dalej do odkrycia prawdy o świecie i Bogu.

Doniosłość historiozoficznej części tej księgi wynika z faktu, że po raz pierwszy w historii powstawania świętych ksiąg Biblii zastosowano logiczne narzędzia używane przez filozofię do poznania Boga. Ale myliłby się ten, kto by uważał, że Duch Święty, prawdziwy Stwórca Pisma Świętego, chciał wskazać przez tę najmłodszą księgę nową drogę filozoficzną do zbawienia. Nie po to Bóg objawił się w swoim Synu – Zbawicielu świata.

Przyczyną tego poznawczego zatrzymania się filozofów jest brak Mądrości pochodzącej od Boga, którą można otrzymać tylko dzięki modlitwie. Módlmy się więc tym wołaniem do Boga o dar mądrości, której nauczył nas pseudo-Salomon we fragmencie dziewiątego rozdziału.

Psalm responsoryjny: Ps 19, 2-3.4-5b

Jakże trafnie zsynchronizowane są dzisiejsze pierwsze czytanie i ten psalm dla nas współczesnych. Psalmista poucza, jak Bóg objawia się przez majestat stworzenia (objawienie naturalne) i swoje Słowo (objawienie szczególne), co prowadzi do uznania Jego obecności, charakteru i woli. Podstawowe znaczenie tego psalmu to świadectwo o Bogu, który przemawia do ludzkości na te dwa sposoby. Celem zaś jest zrozumienie Bożej miłości i sprawiedliwości, a także życie w odpowiedzi na to objawienie. Struktura tekstu podkreśla te dwa tematy.

Pierwsze sześć wersów dotyczy Bożej chwały w przyrodzie. Niebiosa i ziemia ukazują zdumiewającą moc i twórczy geniusz Boga. Nawet bez słów słońce, gwiazdy i cały wszechświat mówią nam o Bogu Stwórcy. Każdy może zobaczyć to „ogólne objawienie” w przyrodzie, które dowodzi, że Bóg istnieje i czyni nas odpowiedzialnymi za to, że Go nie znamy.

Pozostałe wersy zaświadczają, że Boże prawo (Jego Słowo) jest doskonałe, godne zaufania, prawe i czyste. Dlatego też oczyszcza duszę, daje mądrość, chroni od błędów i grzechów, przynosi radość naszym sercom.

Wynika stad wniosek, że nasze codzienne życie powinno być odpowiedzią na Boże objawienie, wyrażającą wdzięczność, poszukiwanie prawdy i pragnienie bliskiej relacji z Bogiem. Na wątpliwości kogoś, kto nie dostrzega Boga w naturze, psalmista podpowiada modlitwę o taką łaskę:

Oczyść mnie z tego, co przede mną ukryte.

Chroń mnie także przed pychą

Niech nie panuje nade mną.(19: 13b-14)

Ewangelia: Łk 17, 26-37

Temat modlitwy czy wiary zniknął już nawet z rozmów przyjaciół. Stał się pewnego rodzaju tabu. Czy więc rozważając ten fragment Ewangelii, nie warto się zapytać, jak być Noem naszych czasów, żeby przetrwać?

Najpierw trzeba dostrzec, że Bóg w swojej Miłości na różne sposoby nas ostrzega. Być może nie umieliśmy się też przedtem modlić i nasze modlitwy nie zostały wysłuchane tak, jak tego pragnęliśmy. Trzeba nam też bardziej słuchać Boga niż ludzi i czuwać, aby nie przegapić tego Bożego głosu wołając: “mów Panie, sługa Twój słucha”.

Chrystus ponadto poucza, że gdy przyjdzie czas prześladowań, to aby ratować swe życie, trzeba być gotowym, by w jednej chwili porzucić nawet dorobek całego swego życia. Zapowiada też dramatyczne rozłamy między nawet najbliższymi sobie. Jedni wybiorą apostazję, aby pożyć trochę dłużej, ale ostatecznie pójść na zatracenie. Inni zostaną wierni Chrystusowi za cenę nawet śmierci męczeńskiej, ale zdobędą wieczność. Musimy się uczyć ostatecznych wyzwań: za kim pójdę? Czy za Chrystusem?

Skoro więc tak niewiele pozostało do zniszczenia, może też i niewiele czasu pozostało? Jedno jest pewne, skoro ludzie nie chcą słuchać Boga, to czeka ludzkość to, co zapowiedział prorok Izajasz: „Zatwardź serce tego ludu, znieczul jego uszy, zaślep jego oczy, iżby oczami nie widział ani uszami nie słyszał, i serce jego by nie pojęło, żeby się nie nawrócił i nie był uzdrowiony.” [6, 10]

 

Sobota, 15.11.2025 r.

Pierwsze czytanie: Mdr 18, 14-16, 19, 6-9. 19

Czytany dziś fragment Księgi Mądrości reprezentuje trzecią część – historiozoficzną. Zbudowana jest ona na siedmiu porównaniach,  zaczerpniętych z Księgi Wyjścia, ukazujących zmiany położenia bezbożnych oraz sprawiedliwych. Znajdujemy tu następujące zestawienia:  losu Egipcjan i Izraelitów podczas wyjścia z Egiptu, żab i przepiórek, much i szarańczy i miedzianego węża, gradu i manny, ciemności i światła, śmierci pierworodnych synów w Egipcie i ocalenia Izraelitów, zatopienia Egipcjan w Morzu Czerwonym i przejścia Izraelitów przez nie.  Dwa ostatnie porównania, a właściwie skutki opisanych w nich wydarzeń, są motywem dzisiaj czytanych wersów.

Choć przytaczane historie biblijne mogą wzbudzać w nas mieszane uczucia swym okrucieństwem, w zależności od metaforycznego lub dosłownego ich rozumienia, to jednak widoczna staje się zasada: jeśli człowiek z pełną premedytacją, wiedząc jakie będą tego skutki, odrzuca do końca Boże napomnienia do opamiętania się, nawrócenia, to na podstawie Bożej sprawiedliwości poniesie tego wszelkie konsekwencje.

Dom Bożej Mądrości, jak wynika z tej Księgi, zbudowany jest też na siedmiu filarach: roztropności, wiedzy, bojaźni Bożej, szukaniu rady u Boga i mądrych ludzi, powściągliwym zachowaniu się, rozumieniu Słowa Bożego i korzystaniu z Bożej mocy. Zatem uczmy się tego.

Psalm responsoryjny: Ps 105, 2-3. 36-37. 42-43

Psalm 105 to pieśń pochwalna i dziękczynna podkreślająca Bożą wierność Przymierzu i Jego działanie w historii Izraela, szczególnie poprzez wyprowadzenie go z Egiptu i obdarowanie Ziemią Obiecaną. Treść tego tekstu biblijnego koncentruje się na analizie historycznych wydarzeń – od wybrania Abrahama, przez losy Józefa, po cudowne wyzwolenie i otrzymanie ziemi.

Wymowa tego psalmu jest oczywista, polega na przywołaniu wielkich wydarzeń historycznych i teologicznych przesłań stojących za nimi, aby zrozumieć, jak Bóg kierował historią Izraela, zapewniając spełnienie swoich obietnic pomimo ludzkiej słabości. Natchniony autor pokazuje, że Bóg zawsze był wierny swoim obietnicom, więc Jego lud również powinien być Jemu wierny. Stąd i zachęta, abyśmy i my „szukali Pana i Jego siły” oraz „zawsze szukali Jego oblicza”.

Lektura tego hymnu winna skłonić i nas do retrospekcji swego życia pod kątem dostrzeżenia działania Opatrzności Bożej i płynącej stąd wdzięczności Bogu. To oznacza nieustanne rozwijanie osobistej relacji z Nim. A wtedy, to już tylko krok do życia według woli Bożej.

Jakże trafne są tu słowa Chrystusa przekazane słudze Bożej Wandzie Lenczewskiej:

Wdzięczność jest dla ludzi lekarstwem. Im więcej i częściej dziękujesz, tym bardziej dostrzegasz Boży dar. Kiedy dziękujesz, otwierają się twoje oczy. Dostrzegasz dobro, którym Pan cię obdarował. Eucharystia jest najpotężniejszym dziękczynieniem na ziemi. Zanoś więc dziękczynienie do Boga, ilekroć w niej uczestniczysz. Dziękuj za otrzymane łaski, spotkanych ludzi, prace, które mogłaś wykonać. Dziękuj także za przeciwności, które Bóg dopuszcza. Tak uchronisz się przed chorobą narzekania na swój los i dostrzeżesz obecność Boga przy tobie. Dziękuj także drugiemu człowiekowi za każde dobro, jakie ci wyświadcza. Niech całe twoje życie stanie się dziękczynieniem składanym Bogu! Kiedy twoje serce wypełni wdzięczność, nie będzie w nim miejsca na gorycz ani na narzekanie.

Ewangelia: Łk 18, 1-8

Przypowieść ta posiada głęboki sens w realiach współczesnych problemów społecznych i duchowych. Może być rozumiana w sposób typowy dla ludzi żyjących w trudnych czasach, kiedy biurokracja, bezduszność instytucji i brak sprawiedliwości mogą przytłaczać.

W kontekście eschatologicznym, który ukazuje Ewangelia Łukasza, wskazuje na konieczność wytrwałej modlitwy i wiary w czasach ostatecznych prób. Współczesny świat, coraz bardziej odchodzący od wartości chrześcijańskich, staje się miejscem duchowej walki, pustki i zamętu, gdzie prawo i moralność ulegają degradacji. W tej rzeczywistości wierzący stają się jak ewangeliczna wdowa – słabi, ale wytrwali. Ich siłą jest modlitwa i zaufanie Bogu, mimo że świat je odrzuca jako „dewocję”. To właśnie oni, ostatni wierni, mimo swojej pozornej bezsilności, są kanałem Bożej łaski. Przypowieść wzywa do nieustannego „kołatania do drzwi Nieba”, bo tylko w Bogu można znaleźć prawdziwą sprawiedliwość i ocalenie.

Dla uczniów Chrystusa – dusz ofiarnych, przypowieść nabiera jeszcze głębszego znaczenia. To ich ekspiacyjna modlitwa o Bożą interwencję w świecie pełnym zamętu staje się podstawowym działaniem. Tej miłości do Boga i bliźniego, tego współcierpienia z Chrystusem nie może zniszczyć żadna siła, nawet jeśli zewnętrzny świat odwróci się od Boga.