Komentarze do czytań – XXIX TYDZIEŃ ZWYKŁY | od 18 do 23 października 2026 r. – ks. dr Jarosław Kwiatkowski

Dzisiejsza Liturgia Słowa

 

 

 

 

XXIX Niedziela Zwykła, 18.10.2026r.

Pierwsze czytanie: Iz 45, 1. 4-6

„Pomazaniec Pana” to tytuł, który być może w pierwszej chwili nie przyciąga nas specjalnie. Brzmi niezwykle uroczyście, ale też dość egzotycznie i na dzisiejsze czasy nie do końca zrozumiale. Tymczasem niesie on w sobie niezwykłą rzeczywistość. Pomazaniec to ten, który został pomazany – naznaczony w szczególny sposób, należący do Pana – w wyjątkowy sposób związany z Bogiem. Świat Biblii znał tylko dwie grupy ludzi, nazywanych tym imieniem: kapłanów i władców. Tylko ich „pomazywano” – namaszczano świętym olejem, kiedy obejmowali swoją służbę wobec Boga i narodu. Może więc dziwić fakt, że prorok Pana nazywa „pomazańcem” pogańskiego władcę. W tytule tym zawiera się jednak jeszcze jedna rzeczywistość. Pomazaniec Pana to również ten, który przynosi wolność ludowi. Cyrus, król Persów, pogromca Babilonu, zdobył to imię, ponieważ stał się w ręku Boga narzędziem ocalenia i uwolnienia Ludu Wybranego. De facto był prawdziwym „meshijah” – namaszczonym z woli samego Boga wybawicielem Izraela. Ostatnie zadziwienie zostawmy sobie jednak na koniec. Oto hebrajskie „mashijah” stało się w języku Greków imieniem „christos” – Chrystus. I tak perski władca staje się zapowiedzią i znakiem jedynego Pomazańca – Mesjasza – Chrystusa. Kiedy wypełni się czas, Jednorodzony Syn Ojca stanie pośród ludu jako ten, który wyzwala z kajdan zła, jako zwycięzca ostatecznego wroga – śmierci.

Psalm responsoryjny: Ps 96(95), 1i 3. 4-5. 7-8. 9 i 10ac

Psalm 96 jest pieśnią chwały na cześć Boga, do którego należy władza nad wszystkimi ludami ziemi. Pojawia się w 1 Krn 16, 23-33, w opowieści o wprowadzeniu Arki Przymierza do Miasta Dawidowego, chociaż wielu egzegetów umieszcza czas powstania tej modlitwy w późniejszym, powygnaniowym okresie dziejów biblijnego Izraela. Wpisany w kontekst dzisiejszej liturgii Słowa, wydaje się być doskonałym dopełnieniem przesłania pierwszego czytania i przygotowaniem do spotkania z Ewangelią. Oto Bóg jest władcą wszystkich narodów i Jego cuda głosi się wśród wszystkich narodów. Nie ma więc ani wśród „bogów” ani wśród ludzi nikogo, kto byłby poza zasięgiem mocy Jahwe. On wykonuje sąd nad wszystkimi i wszystko do Niego należy, nic więc nie dzieje się bez Jego woli. Nie wypada więc, a nawet więcej – nie wolno, rzeczy Bożych składać na ołtarzach świata. Co jest prochem – do prochu powróci. Tylko Bogu należy się to, co boskie.

Drugie czytanie: 1 Tes 1, 1-5b

Tak, jak niegdyś z uczniami Jezusa z Tesalonik, tak dzisiaj z nami witają się święci apostołowie Paweł, Sylwan i Tymoteusz. Rozpoczynamy lekturę pisma dość powszechnie uznawanego za najstarszy tekst Nowego Testamentu. W Tesalonikach, dużym mieście i znaczącym ośrodku handlu, istniała liczna wspólnota żydowska i tam na podatny grunt trafiło głoszenie przez Pawła dobrej nowiny o Chrystusie, Zbawicielu ludzi. Apostoł wspomina, jakby budując most serca przez odwołanie się do wspólnych przeżyć, jak nie tylko słowem, ale mocą i działaniem Ducha dokonało się głoszenie Jezusa z Nazaretu jako Pana. Musiały więc opowieści towarzyszyć i cuda, które obudziły w Tesaloniczanach wiarę, które sprawiły, że podjęli to, co Paweł nazywa „trudem miłości” i że wciąż noszą w sobie wytrwale nadzieję wiary. Dzięki temu Słowu spróbujmy powrócić do naszych pierwszych, świadomych spotkań z Dobrą Nowiną, do chwil, w których wiara stała się nie tylko dziedzictwem historii, obyczajów i kultury, ale naszym świadomym wyborem życiowej prawdy. Spróbujmy wraz z Pawłem i Tesaloniczanami uwielbić Boga i podziękować Mu za każdego, kto podjął wobec nas misję głoszenia i trud miłości, aby obudzić w nas nadzieję mającą swoje źródło i spełnienie w Chrystusie.

Ewangelia: Mt 22, 15-21

Opowieść Ewangelii Mateusza doprowadziła nas do chwili, w której jesteśmy świadkami konfrontacji Jezusa z poszczególnymi grupami Jego oponentów. Kolejne potyczki słowne przeplatane są, jak komentarzem, jezusowymi przypowieściami. Kapłani i faryzeusze „zrozumieli, że o nich mówił, dlatego usiłowali Go pojmać”, ale potrzebowali dobrego pretekstu, aby to uczynić. Przed nami kolejna próba schwytania Jezusa w pułapkę z pozornie niewinnie brzmiących słów. Tym razem nie chodzi o sprawy wiary, ale o sprawy życia codziennego – podatki i konieczność ich płacenia. Wydaje się, że nie ma dobrego wyjścia. Jeśli Nauczyciel z Nazaretu każe płacić – zostanie przedstawiony jako zdrajca Narodu Wybranego, a pośrednio współpracownik Rzymian, może nawet i bałwochwalca; jeśli odmówi płacenia – zostanie buntownikiem, wzywającym do kolejnych rozruchów, które Rzymianie zapewne znów krwawo stłumią, jako mający już w tym wprawę pacyfikatorzy żydowskich snów o niepodległości. Pytający faryzeusze, zapewne zadowoleni z geniuszu przebiegłości własnej gry, nie uwzględnili jednak jednego – Jezus przeniósł ich pytanie z poziomu spraw tego świata na poziom spraw ducha. Nie tyle jest ważne, czy i jak się komu płaci – ważne, żeby oddać każdemu to, co się jemu należy. Liczy się więc nie fiskalna poprawność, ale sprawiedliwość w oczach Boga. Można, a nawet trzeba, oddać Cezarowi co Cezara, którego wizerunek umieszczano na monetach. Nie można jednak zapomnieć, że można, a nawet trzeba Bogu oddać to, co boskie, zwłaszcza życie człowieka, który nosi na sobie boży obraz i podobieństwo. Cezar niech sobie weźmie swoje pieniądze. Życie człowieka i tak należy do Boga.

 

Poniedziałek, 19.10.2026r.

Pierwsze czytanie: Ef 2, 1-10

Jednym z tematów wiodących Listu do Efezjan jest tajemnica związku Chrystusa i Kościoła. Św. Paweł pragnie wprowadzić swoje duchowe dzieci w samo serce boskich spraw i pokazać im ich miejsce w całych dziejach zbawienia. Po wyśpiewaniu wielkiego hymnu o wypełnieniu się Bożego planu zbawienia w Chrystusie, Apostoł wyjaśnia, w jaki sposób łaska Boga działa w sercach ludzi. Wszyscy dobrze zdają sobie sprawę z odwiecznego napięcia między życiem a śmiercią. Paweł jasno wskazuje na naturalny wręcz związek śmierci z grzechem. To właśnie grzech sprowadził na świat śmierć, a życie w stanie grzechu, w poddaniu go władzy złych duchów, niesie ze sobą potępienie na wieczność. Źródłem grzechu, a więc i źródłem śmierci, jest postępowanie według ciała, czyli uleganie żądzom, oraz poddanie się „władcy mocarstwa powietrza”, czyli duchowe zniewolenie, stan wiecznego buntu przeciw Bogu, który jest miłością. Powrót do życia następuje dzięki miłosierdziu Boga. To Jego łaska sprawia, że ludziom zostało ofiarowane zbawienie w Chrystusie. To miłosierdzie jest darem. Drzwi do niego otwiera akt wiary. Wiara zaś zostaje potwierdzona przez dobre czyny, które również są podarowane ludziom z miłosiernej miłości Boga. Wszystko jest łaską, więc aby żyć, trzeba zwrócić się z wiarą w stronę źródła – Miłości. To pozwoli mieć udział w zwycięstwie Chrystusa nad szatanem, światem i ciałem.

Psalm responsoryjny: Ps 100 (99), 2-3. 4-5

Hymn dziękczynny, jakim jest Psalm 100, zaprasza do służenia Bogu z weselem. To proste dopełnienie zdania jest zaproszeniem do wejścia do radości Pana. Wchodzący w bramy świątyni pielgrzym może poczuć się wolny i bezpieczny. Jest w ręku Boga Stwórcy i jest w ręku Pana, który jest Pasterzem Izraela. Przeniesiona na Boga tytulatura królewska staje się wyznaniem wiary w Opatrzność czuwającą nad ludźmi owcami bożego pastwiska. Ta opieka nie może zawieść – Bóg jest przecież tov, hesed, emet – dobry, łaskawy i wierny: trzy przymiotniki, trzy wielkie słowa, które stają się wybranymi Imionami, jakimi Izrael pragnie uwielbiać swego Stwórcę i Pana. To dobroć, łaska – miłosierdzie oraz prawda – wierność Boga są powodem do prawdziwej radości ludzi wolnych serc, którzy złożyli swoje życie w ręce Pana.

Ewangelia: Łk 12, 13-21

Jezus właśnie nauczał swoich uczniów o koniecznej wytrwałości w prześladowaniach, i wskazywał na jedyny rzeczywisty powód do obaw – wejście w krąg działania Złego, który ma moc doprowadzić człowieka do potępienia, kiedy nagle z tłumu odezwał się głos na, wydawałoby się, zupełnie inny temat. Ktoś zapragnął powołać się na autorytet Rabbiego z Nazaretu w rodzinnych sprawach spadkowych. Jezus z jednej strony stawia się ponad sporami tego rodzaju, ale wykorzystuje tą sytuację do zilustrowania, do czego może doprowadzić przesadne skupienie się na dobrach materialnych i złożenie zaufania w tym, co się posiada. Przypowieść o niedoszłym posiadaczu nowych spichlerzy jest ostrzeżeniem przed pychą i nienasyconą żądzą posiadania wciąż coraz więcej. Tak właśnie zły duch prowadzi serce człowieka do potępienia – skupiając całą jego uwagę na ziemi. Dobre zbiory nie były czymś złym, wręcz przeciwnie – były błogosławieństwem. Plany nowych spichlerzy również nie były naganne. Cień śmierci ukrył się w wyznaniu rozpalonego planowaniem przyszłości na własną rękę posiadacza obfitych dóbr: oto teraz masz już tyle, że możesz używać sobie życia przez długie lata. Te spichlerze, te dobra, ten majątek ci to gwarantuje. Cała ufność złożona w bogactwach pozyskanych w ziemi, najmniejszego śladu odniesienia do Boga. Tymczasem życie człowieka nie zależy od tego, ile posiada. Boleśnie się o tym przekonują wszyscy bogacze wszystkich czasów, kiedy okazuje się, że nawet jeśli mogą sobie kupić wszystko, na czym spoczną ich oczy, nie są w stanie wykupić sobie choćby minuty więcej życia. Spotkanie z wiecznością czeka każdego, a będzie ono szczęśliwe dla tych, którzy już na ziemi uczyli się gorliwie, jak być wolnymi od tego, co ostatecznie i tak jest tylko prochem i w proch się obróci.

 

Wtorek, 20.10.2026r. – wspomnienie św. Jana Kantego

Pierwsze czytanie: Ef 2, 12-22

Dzieło zbawcze Chrystusa, czyli ocalenie od śmierci, które wszyscy ludzie otrzymują jako dar dzięki miłosierdziu Boga, spełniło się również w zburzeniu muru, który dotąd dzielił ludzkość. Wcześniej poznanie Boga, Jego Słowa i Prawa, dane było jednemu – wybranemu ludowi. Oprócz tego ludzi dzieliła jeszcze wzajemna wrogość. Żydzi uważali pogan za nieczystych i skazanych na życie w nieznajomości prawdy o Bogu. Poganie uważali Żydów za pozbawionych wiedzy i prymitywnych ludzi drugiej kategorii. Jedni i drudzy błądzili, chociaż Izrael był ludem będącym blisko, a poganie – ludem tych, którzy są daleko od poznania Pana. Wszystko zmieniło przyjście Chrystusa. Jego Krew pojednała ludzi z Bogiem i między sobą. Odtąd wszyscy są budowani razem, w jednym ciele, na jednym fundamencie, budując razem Kościół, w którym obok proroków stają apostołowie. W tym nowym świecie nikt już nie jest obcy – wszyscy są domownikami. Wszyscy byli nieczyści, ale wszystkich obmyła i oczyściła Krew Chrystusa. Wrogość została uśmiercona przez krzyżową ofiarę Jezusa. Warto o tym pamiętać w świecie, w którym tak łatwo wznosi się mury, w którym wrogość ma tak wielu apostołów, w którym wydaje się, że znów górę biorą podziały na bliskich i dalekich. Miłosierdzie Pana wyzwoliło nas od tego wszystkiego, ale nie dziwmy się, że wybierając wznoszenie murów zamiast miłosierdzia, jako owoc zbierzemy śmierć.

Psalm responsoryjny: Ps 85, 9ab i 10. 11-12. 13 -14.

Psalm 85 rozpoczyna wspomnienie wielkich dzieł Boga, których szczytem było okazanie miłosierdzia ludziom, którzy dopuścili się wielokrotnie grzechów. Tekst, którym modlimy się dzisiaj w liturgii, rozpoczyna drugą część biblijnej pieśni, w której psalmista jest już gotowy do wsłuchania się w kolejne Boże wyroki. Oto po przebaczeniu grzechów nadchodzi pokój i ocalenie. Boże miłosierdzie owocuje pokojem i sprawiedliwością. Łaska i wierność – przymioty zwykle przypisywane samemu Stwórcy, zaczynają przebywać wśród ludzi. Dzieje się coś więcej: jak za czasów Edenu Pan zaczyna przechadzać się wśród stworzenia, poprzedzany przez sprawiedliwość, z kroczącym za Nim zbawieniem. Tak oto od stanu grzechu, dzięki aktowi Bożej łaski, cały świat powraca do harmonii nieznanej od czasów upadku pierwszych ludzi. Modlitwa – marzenie, które wypełni się, kiedy Słowo stanie się Ciałem i Bóg, który jest Zbawieniem, rzeczywiście powędruje ludzkimi ścieżkami, aby przynieść ocalenie całemu światu.

Ewangelia: Łk 12, 35 -38

Po przypowieści o niebezpieczeństwach związanych z zaufaniem wyłącznie ziemskim dobrom, liturgia przynosi nam zachętę Jezusa do czuwania. Mistrz z Nazaretu posługuje się obrazem sług oczekujących na powrót pana. Pan domu jest na uczcie weselnej i nie wiadomo, kiedy zapuka do drzwi. Jezus chętnie sam nazywał się Oblubieńcem, a uczniowie Jego, kiedy Go zabraknie, będą czuwać i pościć z tęsknoty za Jego obecnością. Tym razem jednak Chrystus Oblubieniec jest również gościem weselnym, a godzina Jego powrotu jest nieznana. Długie oczekiwanie może oznaczać przygotowania do dzielenia radości wesela z powracającym Panem. Uczniowie powinni więc czuwać, pełniąc dobre uczynki i będąc wiernymi misji, jaką każdy z nich otrzymał na ziemi – czasie oczekiwania na spotkanie z Niebem. Przepasane biodra – to gotowość i odrzucenie wszelkiego rozprężenia; zapalona pochodnia – znak czujności i roztropnego przygotowania na najtrudniejszą porę walki – noc. Dla wytrwałych i wiernych sług sam Pan będzie nagrodą.

 

Środa, 21.10.2026r.

Pierwsze czytanie: Ef 3, 2-12

Zdobywamy dziś jeden ze szczytów nauczania św. Pawła wpisany w List do Efezjan. Sam Apostoł pozostaje jakby zadziwiony wielkością misji, jaką przyszło mu pełnić: ma ogłaszać tajemnicę Boga. Tajemnice ze swojej natury powinny pozostać ukryte, jednakże w Boży plan zbawienia wpisane jest, wbrew logice świata, coś odwrotnego: przyszedł czas, że tajemnice Boga, wcześniej ukryte, teraz należy głosić całemu światu, nie tylko widzialnemu, ale i niewidzialnemu. Tą tajemnicą jest objęcie planem zbawienia również pogan, którzy na pełnych prawach korzystają z owoców zbawczej męki Chrystusa. Oto swoisty zwrot akcji w dziejach ludzkości, którego nikt się nie spodziewał. Okazuje się, że mały lud, zagubiony na krańcach świata, niósł w sobie obietnicę ocalenia wszystkich narodów. Oto wszyscy są objęci pełnym łaski aktem ocalenia. Objawienie tej prawdy dokonuje się przez ludzi, powołanych tak, jak apostoł Paweł, i przez wspólnotę Kościoła – nowego Ludu Bożego, mieszkania łaski dla wszystkich, którzy przez wiarę będą wyznawać Boga jako swojego Ojca.

Psalm responsoryjny: Iz 12, 2.3 i 4bcd. 5-6

Modlitewną odpowiedzią na przesłanie Apostoła jest dziś słowo Proroka. Śpiew responsoryjny został spleciony z wybranych fragmentów 12 rozdziału Księgi Izajasza. To tzw. „pieśń zbawionych“, ułożona na wzór hymnu, jaki zaśpiewał Izrael po przejściu Morza Czerwonego (Wj 15). Bóg okazał się kolejny raz Tym, który ocala swój lud. Każdy, kto pokłada w Nim nadzieję, nie będzie zawiedziony. Do udziału w chwaleniu Pana jest zaproszona „cała ziemia“, zaś wszystkie narody mogą podziwiać wielkie dzieła Boga. Bóg jest hojnym dawcą darów, a Jego miłosierdzie rozlewa się obficie, jak woda tryskająca z wielu źródeł. Każdy, kto doświadczył przebaczenia i  miłosierdzia Pana, i zaczerpnął ze zdrojów zbawienia, może dołączyć do chóru oddających cześć Świętemu Izraela.

Ewangelia: Łk 12, 39-48

Kolejny fragment Łukaszowej Ewangelii rozwija rozpoczęty wcześniej wątek czuwania. Pan przyjdzie o nieznanej porze. Ten motyw powraca często w nauczaniu Jezusa. Wplata się również w cały szereg tekstów zarówno Starego jak i Nowego Testamentu (por. marginalia do Łk 12, 35-48 w „Biblii Plus”). Uczniowie Jezusa nie mają więc usprawiedliwienia. Zostaliśmy uprzedzeni, że „wielkie niespodziewane” naprawdę nadejdzie bez wielkich zapowiedzi. Pytanie Piotra, czy wezwanie do czuwania dotyczy wszystkich czy tylko wybranych, wydaje się przenosić ten temat na trochę inny poziom. Jezusowa odpowiedź jest jasna i wyraźna – ten, kto zna wolę Pana, jest odpowiedzialny za innych. Czuwać, aby być gotowym na ostateczne spotkanie to znaczy po prostu żyć zgodnie z Bożymi przykazaniami, zwłaszcza w zgodzie z przykazaniem miłości. Temu, kto czyni dobro, nie przeszkadza niewiedza o porze powrotu Pana. Po prostu kocha i służy, a kiedy Pan przychodzi – zastaje sługę pośród czynienia dobra. Bardziej świadomi woli Pana są oczywiście bardziej odpowiedzialni za czuwanie – czyli dobre życie pozostałych. Sami przede wszystkim mają dawać dobry przykład, w myśl zasady komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie.

 

Czwartek, 22.10.2026r. – wspomnienie św. Jana Pawła II

Pierwsze czytanie: Ef 3, 14-21

Liturgia przynosi nam dziś w darze niezwykłe słowo. Oto jesteśmy świadkami modlitwy apostoła Pawła. Ten niezwykle osobisty, intymny, a jednocześnie tajemniczy tekst zamyka pierwszą część Listu do Efezjan poświęconą objawieniu tajemnicy Boga w Chrystusie i Kościele. Apostoł zgina swoje kolana przed Bogiem – Ojcem życia, i wstawia się za swoimi duchowymi dziećmi. Świadek Ewangelii, człowiek, który zrodził Efezjan do wiary, i który zapewniał, że pamięta o nich w modlitwie, teraz pokazuje, jak ta modlitwa wygląda. Słowa, które płyną z głębi serca, przechodzą stopniowo w coraz większą głębię, aż do granic rozumienia dostępnych tym, którym została dana łaska mistycznego poznania i doświadczenia Boga. Modlitwa Apostoła od prośby o wewnętrzne umocnienie Efezjan, zabiera ich w podróż w stronę poznania „czym jest Szerokość, Długość, Wysokość i Głębokość“ – niezmierzoność Boga opisaną w sposób, który według wielu komentatorów jest formułą mającą oddać pełnię i doskonałość Boga. Poznanie Niepoznawalnego ma ich doprowadzić do napełnienia ich serc pełnią Boga samego. Kto szuka szkiełkiem i okiem, może się zagubić. Kto kocha – ten zrozumie.

Psalm responsoryjny: Ps 33, 1-2. 4-5. 11- 12. 18-19

W Psalmie 33, którym się dziś modlimy, wiele jest odniesień do Słowa Pana, które jest prawe i godne zaufania. Wydaje się, że z perspektywy pełni objawienia, można odnieść te słowa do samego Chrystusa – Wcielonego Słowa Bożego. W ten sposób odwieczne zamiary Boga znajdują swoje dopełnienie w dziele zbawczym, które dopełniło się w męce, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa. Tak modlitwa Psalmisty spotyka się z modlitwą Apostoła we wspólnym uwielbieniu Ojca, który życie wszystkich ocalił od śmierci.

Ewangelia: Łk 12, 49-53

Zwykle spotkanie z dzisiejszą Ewangelią w pierwszej chwili owocuje zdziwieniem. Jezus, Książę Pokoju, cichy i pokornego serca, który przyszedł ogłaszać rok łaski od Pana, gdzieś jakby znika. Słyszymy za to jakby echo proroków Starego Przymierza, ogłaszających czas ognia i miecza, czas niepokojów i prześladowań. Nie jest to jednak żadna redaktorska pomyłka. Ta sama dobra nowina o wyzwoleniu jeńców, o nawróceniu pogubionych serc, o pełnym mocy Słowie wyrzucającym złe duchy, budzi zamiast entuzjastycznego przyjęcia sprzeciw i gniew wielu serc. Przyjście Jezusa rzeczywiście rozpaliło ogień na ziemi i przyniosło rozłam, nawet wśród najbliższych sobie ludzi. Żar tego ognia i ból tego podziału poznał każdy, kto spróbował być uczciwym wśród nieuczciwych, prawdomównym wśród kłamców, okazującym miłosierdzie wśród niemiłosiernych. Nie trzeba czekać czasów ostatecznych, aby się to wszystko objawiło. Dzieje się to tu i teraz, pośród nas. Jezusowy ogień płonie. Niepokój zasiany Ewangelią – życie jej przesłaniem – zbiera swoje żniwo.

 

Piątek, 23.10.2026r.

Pierwsze czytanie: Ef 4, 1-6

Otwiera się dziś przed nami druga część Listu do Efezjan, w której Paweł wprowadza swoje duchowe dzieci w praktykę nowego życia w Kościele i w świecie. Po prezentacji wielkiej tajemnicy Boga, w którą zostali włączeni, teraz otrzymują wskazówki, jak przełożyć udział w niej na codzienność. Dar wiary i odpowiedź miłości nigdy nie są bowiem tylko sprawą słów. Odpowiedź na Bożą łaskę daje się przede wszystkim czynem. Jeśli więc Chrystus zburzył dzielący ludzkość mur – wrogość, i wszystkich pojednał z Bogiem, i wszystkich uczynił na równi uczestnikami tej samej łaski zbawienia, to podstawową zasadą życia chrześcijan nie może być nic innego, jak zrodzona z miłości jedność. Wszystko zaczyna się od pokory, pokoju, cierpliwości – od tego, co pozwala trwać i przyjmować siebie nawzajem w miłości. Taki sposób postępowania jest właściwą odpowiedzią na Boże powołanie. Życie w jedności jest powołaniem chrześcijanina, bo jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest, i jeden jest Bóg działający we wszystkich. Podziały istniejące wcześniej straciły swoją moc. Inna niż życie w jedności odpowiedź będzie de facto odrzuceniem Bożego powołania i daru łaski.

Psalm responsoryjny:  Ps 24, 1b-2. 3-4b. 5-6

Psalm 24 maluje przed naszymi oczyma obraz Boga, który jest Władcą całej ziemi i któremu podlega wszystko, co istnieje. To królewskie prawo wynika z faktu, że to Pan, Bóg Izraela, wszystko stworzył i wszystko zawdzięcza swój byt Jego twórczej mocy. Świat jest w pewnym sensie świątynią Boga – Stwórcy, i podobnie, jak do świątyni w Jerozolimie nie miał wstępu nikt nieczysty, tak również błogosławieństwo Pana otrzyma tylko ten, kto swoim życiem potwierdza wierność Bożemu prawu. Nieskalane ręce to czyste czyny, czyste serce – to czyste myśli, zgodne z wolą Bożą wybory, to Bogiem prześwietlona codzienność. Tylko taki człowiek, poszukując Pana, znajdzie Jego błogosławieństwo.

Ewangelia: Łk 12, 54-59

Łatwiej jest rozpoznawać znaki ziemi niż Nieba, chociaż jedne i drugie są równie wyraźne. Wciąż, dokładnie tak, jak słuchacze Jezusa, umiemy rozpoznać, kiedy zbliża się deszcz. Wciąż, dokładnie tak, jak słuchacze Jezusa, mamy trudności w rozeznaniu tego, co słuszne. Wciąż też zapominamy, że wszyscy jesteśmy dłużnikami cierpliwości i miłosierdzia Boga. Tak trudno nam dojść do zgody, kiedy jesteśmy w drodze przez ziemię. Tak chętnie dochodzimy naszych praw, kiedy sami jesteśmy w stanie permanentnego przewinienia. Czas wędrówki jest jednak krótki, i szybko pojawiają się znaki końca podróży przez ziemię. Warto więc może otworzyć oczy na działanie łaski, i póki jest to możliwe, przynajmniej spróbować nie być nikomu nic dłużnym poza wzajemną miłością. Inaczej, wtrąceni do więzienia, nie opuścimy go, aż zwrócimy ostatni pieniążek.

 

Sobota, 24.10.2026r.

Pierwsze czytanie: Ef 4, 7-16

Kolejny fragment Listu do Efezjan prowadzi nas dalej w stronę zrozumienia tajemnicy Boga i Kościoła oraz praktycznej odpowiedzi na Boże powołanie i łaskę zbawienia. Apostoł najpierw położył akcent na ducha jedności we wspólnocie. W kolejnym kroku tłumaczy, że jedność nie polega na jednakowości, ale na wspólnym budowaniu Kościoła takim darem i w takim miejscu, jaki każdy otrzymał. Kościół – Ciało Chrystusa, jest jednością w różnorodności posług. Każdy ma swoje miejsce. Każdy ma swoją misję – zadanie do spełnienia. Każdy, w jedności ze wszystkimi, pracuje na rzecz wspólnego dobra na różnych odcinkach odpowiedzialności. Jedność buduje się również przez trwanie w nauce apostołów. Wielu i na różne sposoby próbuje zdobyć serca ludzi dla siebie, sprowadzając na manowce fałszu, posuwając się nawet do oszustwa. Uczniowie Pana, utwierdzeni trwaniem w jednym duchu, będą umieli odróżnić i odrzucić pokusy tych, którzy przychodząc we własnym imieniu, szukają własnej tylko korzyści. To dziećmi miotają fale. Ci, którzy poznali i uwierzyli łasce, konsekwentnie, żyjąc prawdziwie w miłości, dorastają do miary wielkości według pełni Chrystusa.

Psalm responsoryjny: Ps 122, 1b-2. 4-5

Modlimy się dziś jedną z najpiękniejszych modlitw tęsknoty i radości, wpisanych w Księgę Psalmów. Oto pielgrzymi, którzy wyruszyli w drogę w stronę Domu Pana, stoją u jego bram, i  za chwilę spełni się pragnienie ich serc: wstąpią w granice Świętego Miasta i staną w obecności Boga Izraela w jedynym miejscu, które On sam wybrał, aby zamieszkać w widoczny sposób między ludźmi. W słowach tego starożytnego tekstu da się niemal usłyszeć echo tej świętej niecierpliwości, żeby już przejść przez próg, aby już stanąć w Domu Pana. Ta modlitwa może być również zaproszeniem do prostego rachunku sumienia i refleksji nad naszym pielgrzymowaniem przez ziemię. W codziennym zabieganiu często umyka nam perspektywa wieczności i cel naszej wędrówki. Tymczasem prawda jest taka, że tutaj, na ziemi, jesteśmy tylko przez chwilę, jak pielgrzymi. Czeka na nas święte Miasto – niebieskie Jeruzalem, i Dom Pana jest gotowy na nasze przyjęcie. Czy potrafimy jeszcze ucieszyć się taką nowiną i z radością czekać na dzień, w którym nasze stopy staną w bramach Jeruzalem…?

Ewangelia: Łk 13, 1-9

Łatwo i wygodnie jest omawiać porażki innych, aby w tle cieszyć się własnym przetrwaniem. Nieszczęśliwy wypadek, ciężka choroba, nagła śmierć – wszystko można wytłumaczyć „karą Bożą”. Pewnie się nie uczył – dlatego nie zdał egzaminu. Pewnie niezdrowo żył – dlatego teraz tak ciężko choruje. Pewnie ciężko zgrzeszył – dlatego tak bardzo ma w życiu „pod górkę”. Przecież nie ma w życiu przypadków, prawda? Tymczasem Jezus mówi nam dziś coś, co burzy taki sposób myślenia. Wszyscy są grzesznikami. Wszyscy potrzebują nawrócenia. Niezależnie od stanu zdrowia, statusu społecznego, pozycji materialnej – wszyscy mamy na ziemi czas, aż do dnia śmierci. Boży Ogrodnik, jeśli widzi drzewo chorujące lub bezużyteczne, zanim dokona radykalnych cięć, dla każdego ma wiele cierpliwości. Nie chodzi o to, by żyć w lęku przed dniem, w którym ta cierpliwość się skończy, i spadnie nam na głowę nasza „wieża w Siloam”.  Chodzi o to, aby w końcu zacząć przynosić owoce, bez odkładania nawrócenia na jutro, które może nigdy nie nadejść.