Niedziela, 25.07.2021 r.

Pierwsze czytanie: 2 Krl 4, 42-44

W omawianym fragmencie Drugiej Księgi Królewskiej pewien mąż przynosi Elizeuszowi w darze nie byle jaki chleb, ale chleb z pierwocin. W naszym „polskim chrześcijaństwie” niewiele jest takich momentów, w których akcentuje się doniosłe znaczenie tego, co pierwsze na drodze rozwijania w sobie życia duchowego. Kiedy w Kościele słyszymy o ofiarności, to (posługując się terminologią starotestamentalną) mamy na myśli przeważnie okazjonalne dary albo oddawanie dziesięciny, stąd dzisiejsze pierwsze czytanie możemy potraktować jako zachętę do głębszego zrozumienia i osobistego praktykowania składania ofiar z pierwocin.

Treść omawianej lekcji mszalnej moglibyśmy streścić innym fragmentem ze Starego Testamentu. W Księdze Przysłów czytamy: Czcij Pana [ofiarą] z twego mienia i pierwocinami całego dochodu, a twoje spichrze napełnią się zbożem i tłocznie przeleją się moszczem (Prz 3, 9n). Oryginalne brzmienie słowa pierwociny z powyższego fragmentu to reshith i pojawia się ono chociażby w kontekście stworzenia świata w pierwszym zdaniu Księgi Rodzaju. W sensie duchowym możemy więc uznać, że ofiara z pierwocin jest doskonałym naśladowaniem Boga w Jego stwórczym akcie, który polega na powoływaniu i utrzymywaniu tego, co się powołało do życia. Może nas to prowadzić do wniosku, że nie ma lepszego zabezpieczenia naszych inwestycji, planów, marzeń, dochodów i osiągnięć niż oddanie ich pierwszych owoców w ręce samego Boga. Wiąże się to oczywiście z ryzykiem utraty wszystkiego, co do tej pory wypracowaliśmy (jak w przypadku Abrahama), jednak dopiero w takich warunkach nasza wiara może się w pełni rozwinąć i przynieść plony daleko wykraczające poza nasze indywidualne potrzeby: Nasycą się i pozostawią resztki.

Psalm responsoryjny: Ps 145,10-11.15-18

W Talmudzie czytamy, że kto powtarza [Psalm 145] trzy razy na dzień, może być pewny, iż należy do synów przyszłego świata. Czy cytowana obietnica dotyczy także nas, chrześcijan? Zanim odpowiemy sobie na to pytanie, warto zauważyć, że pojęcie Królestwa (hbr. malkut) pojawia się w całym Psalmie 145 aż cztery razy i to właśnie ono skupia w sobie pełne znaczenie tego, co nazwać możemy przyszłym światem. Psalmista wysławia Królestwo, którego rychłego nastania oczekuje. Wierzy w jego urzeczywistnienie, ponieważ zna chwałę, potęgę, sprawiedliwość łaskawość JHWH. Stąd też każdy, kto otwiera swoje oczy i serce na działanie Boga w świecie, może być pewien swojej przynależności do synów przyszłego świata. W tym sensie nadzieja chrześcijanina na chwalebną przyszłość jest o tyle pełniejsza, o ile Bóg zapragnął przemówić do niego przez swojego Syna, w którego ten uwierzył: Przybliżyło się do was Królestwo Boże (Łk 10, 9).

Drugie czytanie: Ef 4, 1-6

Dzisiejsze pierwsze czytanie oraz psalm zdają się zachęcać nas do wiary w doświadczenie obfitowania zarówno w doczesności jak i w wieczności. Uzasadnienia tej nadziei dostarcza nam w Liście do Efezjan św. Paweł: Jedno jest Ciało i jeden Duch. Idea jedności, która zagwarantować ma wspomniany dostatek i której wykład daje nam Apostoł, przekracza zdecydowanie sposób jej pojmowania jemu współczesnych. Żydzi, myśląc o jedności, odwoływali się do zjednoczenia plemion Izraela przed Panem, natomiast Grecy wierzyli, że całym stworzeniem rządzi jakaś jedna zasada filozoficzna i to właśnie w odniesieniu do niej upatrywali oni jedności i porządku społecznego. Tymczasem św. Paweł mówi o jedności jako uczestnictwie w Boskiej Naturze. Potwierdza to chociażby jego przemówienie na Areopagu, w którym zwraca się do Ateńczyków: […] w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy (Dz 17, 28). Nie ma wątpliwości, że wspomniana jedność – w myśl nauczania św. Pawła – możliwa jest tylko wtedy, kiedy postępujemy w sposób godny powołania, do jakiego zostaliśmy wezwani. Rozważanie to podprowadza nas do jeszcze jednego, znacznie istotniejszego wniosku: doświadczenia obfitowania nie zagwarantuje nam machinalne życie w powołaniu, jakie przeznaczył nam Pan. Na pełnię Bożych darów może nas zatem otworzyć jedynie jego świadome strzeżenie i rozwijanie.

Ewangelia: J 6, 1-15

W okolicy Święta Paschy w okupowanym przez Rzymian Izraelu na nowo odżywały nastroje nacjonalistyczne i mesjańskie. Komentatorzy tego fragmentu Ewangelii wykazują, że to najprawdopodobniej z tego powodu tak wielki tłum (mowa jest o pięciu tysiącach mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci) zgromadził się w wokół Jezusa. Wielu Żydów wierzyło, że Jezus z Nazaretu jest nowym Mojżeszem – prawodawcą i królem, który przywróci im niepodległość. Chrystus świadom oczekiwań skupionych wokół Niego ludzi nie odrzuca ich, ale postanawia nakarmić. Wielu z nas może doświadczać dziś podobnej sytuacji w Kościele, który nierzadko nie jest wspólnotą myślącą w Boży sposób; który obejmuje ludzi bardzo różnych, często niedających się ze sobą pogodzić poglądów. Każdy z nas przychodzi do Jezusa z innym obrazem Kościoła, z innym obrazem Jego samego, a On nas karmi. Rozmnożenie chleba jest typem Eucharystii i to właśnie od niej powinniśmy rozpoczynać nasze myślenie o jedności w Kościele. Wymownym w tym kontekście staje się fakt, że Jezus korzysta z chlebów i ryb dostarczonych przez prostego chłopca, rezygnując z zakupu pożywienia za zgromadzone przez Apostołów pieniądze. On bezpośrednio swoim uczniom, ale także i nam stara się ukazać, że prawdziwa jedność nie pochodzi
z kosztownych przedsięwzięć i wzniosłych deklaracji, ale skromnych wyrzeczeń ponoszonych przez najmniejszych, które z wiarą oddawane są w ręce Boga. Jedynie takie ofiary mogą zaspokoić doraźny głód i stać się pokarmem trwalszym od pustynnej manny.

Poniedziałek, 26.07.2021 r. – wspomnienie Świętych Joachima i Anny, rodziców NMP

Pierwsze czytanie: Wj 32, 15-24.30-34

Choć według tradycji jahwistycznej tym, który zapisał tablice z przykazaniami był Mojżesz, to tradycja kapłańska przekazuje nam, że ich fizycznym autorem był sam Bóg, stąd ich rozbicie lepiej ilustruje nam wielkość przewinienia, jakiego dopuścili się Izraelici.

Sekwencja czynności, które prorok podejmuje po zejściu z góry Horeb względem cielca (spalił, starł na proch, rozsypał, kazał pić), może być nawiązaniem do ugaryckiej literatury, gdzie bożek Mot został unicestwiony na wieczność dokładnie w taki sam sposób.

W dzisiejszym pierwszym czytaniu Mojżesz jawi się nam jako ten, który z jednej strony pała gniewem w walce ze złem, z drugiej zaś przejęty jest litością nad Izraelem i błaga Boga o wybaczenie jego grzechów za cenę swojego życia (Żydzi wierzyli, że wymazanie imienia z Bożej księgi wiązało się nie tyle z zapomnieniem co ze śmiercią). W tym sensie w postaci Mojżesza odkrywamy zapowiedź Jezusa – Sługi Jahwe, który został zdruzgotany (starty) za nasze grzechy (Iz 53, 5).

Konsekwencją grzechu, który zawsze jest zerwaniem przymierza z Bogiem, było to, że nie wyruszył On na czele Izraela, jak miało to miejsce dotychczas. Jahwe nie pozostawił go jednak bez opieki, posyłając przed nim swojego anioła, co może być dla nas symbolem tego, że pomimo naszych złych czynów Bóg nigdy nie przestaje się o nas troszczyć.

Psalm responsoryjny: Ps 106, 19-23

W pierwszych wersetach Psalmu 106 czytamy o wcześniejszych przewinieniach Izraela, które powodowane były jego brakiem wiary w Boże prowadzenie i nieustanne towarzyszenie. Powtarzające się powątpiewanie Narodu Wybranego prowadzi go ostatecznie do momentu, w którym decyduje się na odlanie bożka według swojego zamysłu. W naszym życiu duchowym dostrzegamy podobną prawidłowość: grzechu ciężkiego rzadko kiedy dopuszczamy się znienacka. Jest on raczej konsekwencją pomniejszych, długotrwałych zaniedbań na płaszczyźnie osobistej relacji z Bogiem.

Psalm 106 jest częścią swoistego dyptyku i razem z Psalmem 105 stanowi pewną teologiczną całość, dlatego też pomocy w walce z wątpliwościami powinniśmy szukać właśnie w treści Psalmu 105. To tam po raz pierwszy pojawia się aklamacja liturgiczna hallelujah. Chwalić Boga, nawet w najtrudniejszym położeniu, to rzecz biegunowo odmienna od zamieniania swojej chwały na podobieństwo cielca jedzącego siano.

Ewangelia: Mt 13, 31-35

W dzisiejszej Ewangelii Jezus ukazuje swoim słuchaczom dwa obrazy, które stanowią pewną analogię do zapowiadanego przez Niego Królestwa Bożego.

Pierwszy z nich nawiązuje do wyobrażenia nieprawdopodobnych rozmiarów krzewu gorczycy, którego nasiono najmniejsze jest ze wszystkich nasion. W tej przypowieści Chrystus przekonuje, że skromne początki nie determinują ostatecznego końca naszej historii oraz że pomimo początkowych trudności możemy stać się dla innych miejscem bezpiecznego gniazdowania.

Drugi obraz to porównanie Królestwa Bożego do małej ilości zaczynu, który zakwasza ogromną ilość ciasta (3 miary to ok. 39 litrów). Warto zwrócić uwagę, że w oryginalnym języku tej perykopy czynność wykonana przez kobietę wyrażona jest w formie aorystu, co oznacza, że to, co z zaczynem zrobiła kobieta, było wydarzeniem jednorazowym. W sensie duchowym możemy popatrzeć w tym miejscu na śmierć Zbawiciela, która dokonawszy się raz, już nie przestaje odnawiać się niepostrzeżenie w sercach Jemu ufających.

 

Wtorek, 27.07.2021 r.

Pierwsze czytanie: Wj 33, 7-11; 34, 5-9.28

W omawianym dziś fragmencie Księgi Wyjścia czytamy, że Namiot Spotkania rozbity był poza obozem, w którym mieszkali Izraelici. Informacja ta może być dla osoby pragnącej prowadzić głębokie życie duchowe niezwykle istotna. Przykład Mojżesza dowodzi, że nie można prawdziwie spotkać się z Bogiem, jeżeli nie przeznaczy się na takowe spotkanie specjalnego miejsca i czasu. Podobnie wygląda to w przypadku relacji międzyludzkich. Trudno powiedzieć, że znamy kogoś lub związani jesteśmy z kimś, kogo widzimy jedynie przelotnie. Każdego z nas Bóg powołuje do wspólnoty miłości, a tej nie można rozwinąć, jeśli nie podaruje się sobie konkretnych okoliczności czasu i miejsca na wyłączność, co swoim zachowaniem zdają się potwierdzać wszyscy zakochani.

Kiedy dochodzi do spotkania Jahwe z prorokiem, ten zwraca się do Niego w zupełnie nowy sposób. Utożsamia się on z grzechami Izraela i pokutuje za nie. Taka postawa wzbudza w Jahwe miłosierdzie i prowadzi do odnowienia przymierza z Bogiem. Rdzeń hebrajskiego rzeczownika miłosierdzie (rahamim) pochodzi od wyrazu rehem, który reprezentuje pojęcie matczynego łona. Bóg miłosierny jest zatem Bogiem rozciągającym nad nami opiekę podobną do tej, jaką matka otacza swoje nienarodzone dziecko. W tym kontekście pokuta stanowić może dla nas skuteczny środek przywracający świadomość własnej bezsilności, a co za tym idzie – dziecięctwa Bożego: […] Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego (Mt 18, 3).

Psalm responsoryjny: Ps 103, 6-13

Objawienie, o którym wspomina dzisiejszy psalm, opisane zostało w tekście hebrajskim za pomocą rzeczownika jodia, co w sensie ścisłym wskazuje na taki jego rodzaj, który pochodzi bezpośrednio od Boga. Sam Jahwe jest Tym, który ukazuje Mojżeszowi swoje drogi (hbr. derek), a więc sposób, w jaki postępuje On ze swoim ludem. Możemy więc uznać, że omawiany tekst portretuje zupełnie nowy obraz Boga. Ukazuje Go jako działającego zgodnie z pewnym porządkiem, o którym osobiście komunikuje On swoim wybranym. W tym kontekście Jezus jako nowy Mojżesz powinien być dla nas Kimś, od Kogo należy czerpać pełnię wiedzy o sposobach Bożej działalności względem człowieka.

Ewangelia: Mt 13, 36-43

Przypowieść o chwaście w redakcji Mateuszowej jest typowym opowiadaniem apokaliptycznym. Potwierdza to chociażby fakt, że w literaturze bliskowschodniej obraz żniwa bardzo często używany był jako tło dla przekazów dotyczących końca świata.

Ojcowie Kościoła nierzadko odwoływali się do omawianego fragmentu ewangelii w kontekście prowadzonych z heretykami sporów, których porównywano do kąkolu. Jan Chryzostom pisał np., że wszystkich odstępców należy wyłączyć ze wspólnoty Kościoła, a nawet zmusić do milczenia, ale w żadnym wypadku nie wolno odbierać im życia, aby nie umożliwić im skorzystania z łaski nawrócenia.

Bardziej istotne z naszej perspektywy może być jednak to, że katecheza o końcu czasów przekazana została przez Jezusa tylko niektórym, i że dokonało się to u Niego w domu. Ten drobny szczegół w pewnym sensie uzasadnia to, co jest doświadczeniem naszego życia: świat nie chce słuchać o sądzie i nie potrafi go pojąć. Prawdziwe zrozumienie rzeczy ostatecznych i związana z tym przemiana serca jest zawsze łaską, której dostępuje się w czasie przebywania w domu Boga.

Środa, 28.07.2021 r.

Pierwsze czytanie: Wj 34, 29-35

Osią główną dzisiejszego pierwszego czytania jest promieniejąca twarz Mojżesza. Pojawiające się w tekście oryginalnym słowo karan można rozumieć dwojako. Z jednej strony wskazuje ono na błysk lub światło, z drugiej zaś może nawiązywać do określenia keren, czyli rogów. Reminiscencje tej dwuznaczności widzimy choćby w Wulgacie, gdzie św. Hieronim pisze o proroku z rogami na głowie. Taka interpretacja miała również wpływ na sztukę, co doskonale widać w rzeźbie Mojżesza autorstwa Michała Anioła. Współczesna krytyka tego teksu skłania się raczej do stwierdzenia, że twarz proroka odbijała blask Bożego oblicza.

Choć nie wiadomo dziś do końca, które z tych wyjaśnień jest prawdziwe, to możemy mieć jednak pewność co do tego, że Mojżesz wyszedł ze spotkania z Panem przemieniony. Szczegół ten oraz fakt, że zakrywał on twarz zaraz po przekazaniu Bożego orędzia Izraelowi, świadczy o tym, że występował bezpośrednio w imieniu samego Jahwe. Bóg w omawianym opowiadaniu jawi się więc jako Ten, który jest jedynym źródłem wszelkiego ziemskiego autorytetu: Aaron i Izraelici […] bali się zbliżyć do niego. W tym kontekście zachowanie Mojżesza może być dla nas pożyteczną wskazówką dotyczącą tego, w jaki sposób powinniśmy traktować funkcje i posługi, jakie pełnimy w Kościele: w imieniu Boga występować tylko w tym, co wiąże się bezpośrednio z naszym powołaniem i misją, nie nadużywając autorytetu, który nie jest naszą własnością.

Psalm responsoryjny: Ps 99, 5-7.9

Padanie przed podnóżkiem stóp, o którym wspomina dzisiejszy psalm, było powszechnie znanym na Bliskim Wschodzie wyrazem poddania okazywanym bogom i królom. W tradycji Izraela owym podnóżkiem Bożego Tronu była Arka Przymierza, której hołdowanie zapewniało bezpośredni kontakt z Jahwe. Warto więc lepiej przyjrzeć się temu, co się w niej znajdowało, a były to: laska Aarona, dzban wypełniony manną oraz tablice przymierza. W sensie duchowym gest pokłonu przed tymi symbolami możemy odczytywać współcześnie jako zachętę do szczerego poszanowania konkretnych interwencji Bożych w naszym życiu, Eucharystii oraz przykazań. Zuchwałość w podchodzeniu do tych spraw może być utożsamiana natomiast z wejściem na drogę oddalania się od Bożego oblicza.

Ewangelia: Mt 13, 44-46

Dzisiejsza ewangelia stanowi kontynuację Jezusowej katechezy o Królestwie z poniedziałku. Tym razem Jezus porównuje Królestwo Boże do skarbu ukrytego na roli oraz do drogocennej perły. Oba te obrazy bardziej niż o charakterze Królestwa komunikują nam o tym, jak powinniśmy się zachowywać, aby je osiągnąć. Niezależnie od tego czy na Królestwo natrafia się przypadkowo, czy może jego odkrycie staje się rezultatem naszych długotrwałych poszukiwań, to warto je w pierwszej kolejności ukryć przed światem. W tym sensie Maryja daje nam doskonały przykład postępowania w takich sytuacjach. Św. Łukasz napisze o Niej: Zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu (Łk 2, 19). Perykopa ta zdaje się wobec tego przekonywać nas, że jedynie za te sprawy, które głęboko dotykają naszego serca, jesteśmy gotowi zapłacić nawet najwyższą cenę.

Czwartek, 29.07.2021 r. – wspomnienie św. Marty

Pierwsze czytanie: 1 J 4, 7-16

Chrześcijańska miłość agape, o której wspomina św. Jan, przewyższa każdą inną formę miłości i jest wyrazem rzeczywistej znajomości Boga. Owo poznanie, na które wskazuje grecki termin ginosko, polega na czymś zdecydowanie głębszym niż znajomość w sensie intelektualnym. Bardziej niż o zrozumienie chodzi tu o trwanie w autentycznej, angażującej poznającego i Poznawanego relacji. Aby takie prawdziwe poznanie było również naszym doświadczeniem, musi być oparte na ofiarności, której najdoskonalszy przykład dał nam sam Pan: posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy.

Kiedy tradycja żydowska zamykała spektakularną działalność Ducha w odległej przeszłości lub przypisywała ją życiorysom konkretnych osób, to św. Jan mówi o Jego posiadaniu przez wszystkich wierzących już w doczesności. W sensie duchowym to spostrzeżenie apostoła interpretować możemy jako obietnicę, że kiedy decydujemy się na przylgnięcie do krzyża, to otwieramy tym samym odwieczne podwoje naszych serc na działalność Ducha, którego moc pozwala nam dokonywać dzieł większych niż te, które Jezus uczynił (por. J 14, 12).

Psalm responsoryjny: Ps 34, 2-11

Wymienieni w liturgicznej wersji psalmu pokorni są raczej ludźmi obciążonymi lub wykluczonymi, na co zdaje się wskazywać oryginalny tekst hymnu (hbr. anawim znaczy tyle co człowiek utrudzony, pochylony).

Pocieszenie ma przynieść owym utrudzonym częste wychwalanie Boga przez psalmistę. Tradycja judaistyczna informuje nas o zjawisku podejmowania ślubów codziennego wielbienia Pana przez ludzi, którzy doświadczali szczególnych interwencji Jahwe w swoim życiu. Kierując się tymi wyjaśnieniami, nietrudno dojść do praktycznego wniosku, że na poprawę statusu duchowego i materialnego moich bliskich w dużej mierze wpłynąć może moje osobiste zaangażowanie w modlitwę adoracyjną Boga.

Ewangelia: Mt 13, 47-53

Chociaż dzisiejsza Ewangelia skierowana jest głównie do uczonych w Piśmie, to śmiało możemy potraktować ją jako wypowiadaną do każdego z nas, ponieważ na mocy chrztu wszyscy chrześcijanie są nauczycielami wiary dla tych, którzy nie znają jeszcze Chrystusa.

Domeną dobrego nauczyciela według Jezusa jest: bycie jak ojciec, który ze swojego skarbca wydobywa rzeczy stare i nowe. Być może oznacza to, że prawdziwy uczeń Królestwa nigdy nie powinien okopywać się po żadnej ze stron: czy to tradycji, czy postępu. Powinien on natomiast za św. Pawłem powtarzać: Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby w ogóle ocalić przynajmniej niektórych (1 Kor 9, 22). Z kolei rozwijanie w sobie mentalności ojca, który pragnie dla swoich dzieci tego, co najlepsze, może ustrzec nas przed pomyłkami oraz rodzić do wolności w wyborze sposobów świadczenia o Jezusie.

Piątek, 30.07.2021 r.

Pierwsze czytanie: Kpł 23, 1.4-11.15-16.27.34b-37

Dzisiejsze pierwsze czytanie wymienia szczegółowo wszystkie przepisy kultyczne, które obowiązywały Naród Wybrany w związku z ofiarami składanymi Bogu w czasie różnych świąt. Podobnie jak Dziesięć Przykazań przepisy te powierzone zostały Izraelowi nie ze względu na to, że ich zachowania wymagał sam Jahwe, ale z uwagi na świadomość słabości ludzkiej natury i wynikającej z tego konieczności wsparcia jej poprzez prawo.

Każda z opisywanych norm kultycznych skonstruowana była tak, aby afirmować nie tylko Boga, ale i człowieka. Świadczyć o tym może chociażby pojawiający się w tekście gest kołysania. Zapożyczony z tradycji mezopotamskiej, zezwalał on ludziom na spożywanie pozostałych części zbiorów przeznaczonych na ofiary dla Pana.

W drugiej części omawianej lekcji autor Księgi Kapłańskiej wspomina o poście. Słuchając kiedyś jednej z benedyktyńskich konferencji ascetycznych, usłyszałem, że post jest niczym innym jak kontrolowanym wchodzeniem w swoje słabości. Jeśli przyjąć to za prawdę, to ponownie – przepisy kultyczne przede wszystkim jawią się nam jako coś, co ma człowieka budować i rozwijać, nie zaś pogrążać go w wyrzutach sumienia związanych niekiedy z mimowolnym zaniedbywaniem niektórych nakazów prawa.

Psalm responsoryjny: Ps 81, 3-6b.10-11b

W drugiej zwrotce wspomnianego psalmu czytamy: Ustanowił to prawo dla Józefa, gdy wyruszał z ziemi egipskiej. Zdanie to jakby potwierdza rozważanie z poprzedniego czytania. Bóg jest Tym, który ustanawia prawo dla, nie zaś prawo przeciwko. Aby sobie o tym nieustannie przypominać, potrzebujemy czasu przeznaczonego wyłącznie dla Pana, czasu pełni, czasu dnia uroczystego.

Ewangelia: Mt 13, 54-58

Powątpiewanie mieszkańców Nazaretu o Jezusie nie miało swojego źródła w tym, że wprowadzał ich w błąd lub w jakikolwiek inny sposób utrudniał im wiarę w Boga. Ewangelia podaje wprost, że Chrystus przepowiadał w synagodze – musiał więc odwoływać się do Pism Starego Testamentu i w tym sensie nie tworzył nowej religii, ale proponował uaktualnione, wpisane w ogólnie przyjętą tradycję, spojrzenie na sprawę Boga. Na ostatecznym odrzuceniu nauki Mistrza zaważyła kwestia Jego pochodzenia, dlatego w sensie duchowym perykopa ta może zachęcać nas przede wszystkim do tego, byśmy nie ulegali zbyt szybko stereotypom i krzywdzącym opiniom o innych ludziach – zwłaszcza o tych, którzy są najbliżej nas.

Sobota, 31.07.2021 r. – wspomnienie św. Ignacego z Loyoli, prezbitera

Pierwsze czytanie: Kpł 25, 1.8-17

Najważniejsze prawo roku jubileuszowego mówiło o obowiązku uwolnienia w kraju wszystkich jego mieszkańców. W praktyce oznaczało to, że ci, którzy zamieszkiwali wśród Izraela, a nie mogli posiadać ziemi ze względu na swój status społeczny lub pochodzenie, zyskiwali możliwość jej czasowej uprawy, a przez to szansę łatwiejszego utrzymania siebie i swojej rodziny. Motywacja tego przepisu prawa była ściśle religijna: Nie wolno sprzedawać ziemi na zawsze, ponieważ ziemia należy do Mnie, a wy jesteście u Mnie cudzoziemcami i osadnikami (Kpł 25, 23). W tym kontekście na rok jubileuszowy możemy patrzeć jak na czas, którego główną cechą jest przypominanie sobie o tym, że wszystko jest własnością Pana. Pielęgnowanie tej zasadniczej prawdy wydaje się niemożliwe, kiedy ziemia nie leży odłogiem (jednym z wymogów roku jubileuszowego było bowiem pozostawienie ziemi nieuprawianej). Analogicznie dziać się może także w naszym życiu duchowym: jeżeli nie wyznaczymy sobie konkretnego czasu na rekolekcje, modlitwę, adorację, w którym wszystkie nasze zaangażowania będą leżały odłogiem, to z trudem zaakceptujemy, że to Bóg panuje nad całą rzeczywistością. Bliżej będzie nam raczej do stwierdzenia, że to my sami sprawujemy najwyższą władzę w naszym życiu. Skutki takiej tyranii mogą wówczas dotkliwie odczuć ci, których bardzo kochamy.

Psalm responsoryjny: Ps 67, 2-5.7-8

W pierwszej zwrotce omawianego hymnu psalmista nawiązuje do błogosławieństwa Aaronowego, które było błogosławieństwem, jakie Jahwe rozciągał nie tylko nad Izraelem, ale także nad wszystkimi narodami. Bezpośrednim owocem tej szczególnej łaski – jak czytamy w zwrotce trzeciej – są plony ziemi. W sensie duchowym możemy więc odczytywać ten psalm jako zapewnienie, że Bóg udziela każdemu tego, co dla niego niezbędne niezależnie od jego osobistych zasług.

Ewangelia: Mt 14, 1-12

Postać Heroda z dzisiejszej ewangelii symbolizuje kogoś, komu brak rozwagi, kto
w swoim życiu woli kierować się chwilowymi emocjami aniżeli trzeźwym osądem. Jest to również sylwetka człowieka letniego, niezdolnego
stanąć obiema nogami ani po stronie dobra, ani po stronie zła. W paralelnym tekście u św. Marka czytamy: Ilekroć [Herod] go [Jana] posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał (Mk 6, 20).

Tragiczny życiorys Heroda dowodzi, że nawet niewinnemu spółkowaniu ze złem (Herodiada) zostanie kiedyś położony kres i znacznie lepiej dla nas, jeśli do jego wykorzenienia z naszego życia świadomie się przyłożymy. Bardzo często obwiniamy Boga o to, że karze nas za nasze grzechy, jednak nie jest to prawda. To, co my nazywamy karą, jest w istocie Bożym dopuszczeniem konsekwencji naszego złego postępowania, ponieważ często to dopiero one są zdolne wybudzić nas z duchowego letargu.

W tym kontekście omawiana perykopa zachęca nas do radykalnego opowiedzenia się za dobrem. Jeśli nie uczynimy tego w doczesności, na końcu czasów możemy usłyszeć od Pana: A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust (Ap 3, 15n).

Komentarze do czytań – XVI Tydzień Zwykły | od 18 do 24 lipca 2021 r. - o. Kazimierz Szałaj SVD
Komentarze do czytań – XVIII Tydzień Zwykły | od 1 do 7 sierpnia 2021 r. - o. Dariusz Pielak SVD