VII Niedziela Wielkanocna, 17.05.2026r. – Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego
Pierwsze czytanie: Dz 1, 1-11
„Nie stać, działać!”, słyszy się czasem napomnienie nadzorcy jakichś robót. Podobną uwagę słyszą dzisiaj Apostołowie czy to od aniołów w pierwszym czytaniu z Dziejów Apostolskich, czy to od samego Jezusa w Ewangelii: „Dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?” – „Idąc, czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, nauczając je zachowywać wszystko, co wam nakazałem” (tłumaczenie bliższe oryginałowi). Kto jednak rozmiłował się w Jezusie i zasmakował Jego obecności, ten nie dziwi się bierności Apostołów, celebrujących moment Jego odejścia. W tym kontekście warto przywołać postać Marii Magdaleny, usiłującej – jak sugeruje św. Jan – objąć Zmartwychwstałego (podobnie zresztą, jak inne kobiety: zob. Mt 28, 9). Co wówczas usłyszała? – dosłownie: „Nie dotykaj mnie!” (zob. J 20, 17), co w swym przekładzie Nowego Testamentu ks. prof. Seweryn Kowalski komentuje następująco: „Skierowane do Marii Magdaleny słowa oznaczają raczej, że dopiero po wniebowstąpieniu, gdy Chrystus Pan zamieszka w niebie, nastanie czas, kiedy będzie mogła cieszyć się radością Jego stałej obecności”. Oto błogosławiony paradoks wniebowstąpienia: z jednej strony: „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego” (J 20, 17), z drugiej: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do końca świata!” (Mt 28, 20). Kto może pojąć, niech pojmuje!
Psalm responsoryjny: Ps 47 (46), 2-3. 6-7. 8-9
Powód dobrania akurat tego utworu do dzisiejszej uroczystości nie powinien nastręczać trudności: „Bóg wstępuje wśród radosnych okrzyków, Pan wstępuje przy dźwięku trąby!” (w. 6) – to aluzja do wprowadzenia przez króla Dawida Arki Przymierza do świątyni na jerozolimskim wzgórzu Syjon: „Dawid wraz z całym domem izraelskim prowadził Arkę Pańską, wśród radosnych okrzyków i grania na rogach” (2 Sm 6, 15). Jako chrześcijanie, pouczani przez autora Listu do Hebrajczyków, wiemy, że tamta świątynia była zaledwie figurą prawdziwego przybytku – niebiańskiego: „Chrystus bowiem wszedł nie do świątyni, zbudowanej rękami ludzkimi, będącej odbiciem prawdziwej świątyni, ale do samego nieba, aby teraz wstawiać się za nami przed obliczem Boga” (9, 24; por. 8, 1n). Niech to będzie naszym właściwym motywem radości psalmicznej.
Drugie czytanie: Ef 1, 17-23
W dzisiejszym czytaniu otrzymujemy dwa naczelnie przykłady „działania potęgi i siły Boga”: zmartwychwstanie i wniebowstąpienie Chrystusa, równoznaczne z królewskim aktem „posadzenia [Go] po swojej prawicy na wyżynach niebieskich”. Są to akty fundamentalne, znacznie ważniejsze od naszych osobistych dowodów na istnienie Boga. W konsekwencji, Jezus panuje: już w pełni w niebie, ponad społecznością aniołów określanych biblijnie jako „Zwierzchności, Władze, Moce i Panowania”, a dopełniająco na ziemi jako „Głowa dla Kościoła, który jest Jego Ciałem”. To panowanie zakłada z naszej strony dobrowolne „poddanie się pod Jego stopy”, by zostać przezeń „napełnionymi [duchową mocą] wszelkimi sposobami”. Z tą świadomością zbliżania się ziemi do sytuacji nieba, wypowiedzmy dziś z większą pieczołowitością czwartą prośbę Modlitwy Pańskiej, „prosząc usilnie, by w pełni urzeczywistnił się na ziemi ten zamysł życzliwości, tak jak wypełnił się już w niebie” (por. KKK 2823).
Ewangelia: Mt 28, 16-20
„Jedenastu uczniów udało się na górę”, która, prócz topograficznego, ma znaczenie przenośne jako symbol modlitwy; oto okoliczność wniebowstąpienia. Tam i wtedy dzieją się trzy rzeczy: kult, terapia i posłanie. Ich sekwencja zdradza wzajemną zależność: na górze modlitwy, w swej izdebce, adorujemy obecność Boga, oddając pokłon Ojcu, który widzi w ukryciu (por. Mt 6, 7); wtedy też odsłaniają się przed Nim nasze chwiejące się serca, które wątpią, czyli dosłownie „dystansują się” od Niego (po gr. distadzo); Pan tymczasem uzdrawia nas swoją łaską, czy to w ramach kontemplacji, czy to misji – jak owi „wszyscy, którzy, dotknąwszy się Go, zostali uzdrowieni” (por. Mt 14, 36) albo „trędowaci, którzy, idąc, zostali uzdrowieni” (por. Łk 17, 14). Nie inaczej jest z sercami dzisiejszych Apostołów – uzdrawianymi w ramach misji. Jezus nie przechodzi ponad wątpieniem niektórych z nich, nie przemilcza tego, lecz reaguje, „podchodząc do nich”, czyli niwelując dystans, i posyłając ich: „Idąc, czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, nauczając je zachowywać wszystko, co wam nakazałem” (używając imiesłowów, tekst grecki podkreśla tutaj dynamizm polecenia Jezusa). Co ważne, polecenie to nie jest delegacją, tylko przedłużeniem wcielenia, Jego żywej obecności: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do końca świata!”.
Poniedziałek, 18.05.2026 r.
Pierwsze czytanie: Dz 19, 1-8
W tym ostatnim tygodniu wielkanocnym kończymy lekturę Dziejów Apostolskich. Przypomnijmy: nazwa ta nawiązuje de facto do losów dwóch apostołów, Piotra i Pawła, a jej najmocniejszymi momentami są związane z nimi dwa nawrócenia, Korneliusza i samego Pawła, które stanowią o ciągłości i nieciągłości chrześcijaństwa względem judaizmu. W dzisiejszym czytaniu spotykamy św. Pawła na samym początku trzeciej wyprawy misyjnej, gdy podejmuje dzieło Żyda Apollosa, „człowieka uczonego i znającego świetnie Pisma, znającego drogę Pańską, przemawiającego z wielkim zapałem i nauczającego dokładnie tego, co dotyczyło Jezusa – lecz znającego tylko chrzest Janowy”; sam Apollos potrzebował więc „dokładniejszego wyłożenia drogi Bożej” za sprawą zaprzyjaźnionego z Pawłem małżeństwa Pryscylli i Akwili (por. Dz 18, 24-26). Przyjrzyjmy się postawie naszego Apostoła podczas rozmowy z uczniami Apollosa – jaką intonację głosu słyszysz, jaki wyraz twarzy dostrzegasz? Nie ma tam pretensji ni frustracji, tylko troska o dopełnienie niedostatecznej formacji przez sakramenty i trzymiesięczne nauczanie w synagodze, a potem dwuletnie dyskusje w szkole Tyrannosa (zob. Dz 19, 9n). Wszystko to mieści się Bożym planie Królestwa, które rozwija się stopniowo i konsekwentnie, jak ziarno gorczycy czy zakwas chlebowy (zob. Mt 13).
Psalm responsoryjny: Ps 68 (67), 2-3. 4 i 5ac. 6-7b.
Psalmista modli się do Boga, który – owszem – jest „Ojcem dla sierot” i „opiekunem dla wdów”, lecz wciąż jeszcze odległym, bo „w swym świętym mieszkaniu”, czyli zapewne świątyni jerozolimskiej lub po prostu w niebie. Tymczasem pierwsze czytanie pokazało nam nowość sakramentów chrztu i bierzmowania (zanurzenia i nałożenia rąk), udzielanych „w imię Pana Jezusa”: „Duch Święty zstąpił na nich”, przez co to sami Efezjanie stali się „świętym mieszkaniem” dla Boga, Jego żywą świątynią (por. 1 Kor 6, 19). Gdy znów będziemy prosić Boga o pomoc, pamiętajmy, by szukać Go we własnym ochrzczonym i bierzmowanym wnętrzu, nawet jeśli czynimy to w sanktuariach Jemu poświęconych.
Ewangelia: J 16, 29-33
Podobnie jak w tym tygodniu kończymy lekturę Dziejów Apostolskich, tak też kończymy opis Ostatniej Wieczerzy w ujęciu Umiłowanego ucznia, św. Jana Apostoła. Czytajmy ją tak, jak została skomponowana: nie jako nostalgiczna lub dramatyczna opowieść dziadka o latach młodości, lecz opowieść szafarza Eucharystii, który przywołując przebieg tej oryginalnej, zarazem odsłania misterium tej aktualnej. Dziś odsłanianym rąbkiem tajemnicy Mszy świętej jest wyłączność ofiary Jezusa: jak pierwotnie został sam i nie sam, bo z Ojcem, tak też w każdej Eucharystii to On uobecnia swoją ofiarę składaną Ojcu – my albo pozostaniemy w duchowym rozproszeniu, albo dołączymy do Niego, by współofiarować z Nim siebie i nasze życie. „Życie wiernych, składane przez nich uwielbienie, ich cierpienia, modlitwy i praca łączą się z życiem, uwielbieniem, cierpieniami, modlitwami i pracą Chrystusa i z Jego całkowitym ofiarowaniem się, i nabierają w ten sposób nowej wartości. Ofiara Chrystusa obecna na ołtarzu daje wszystkim pokoleniom chrześcijan możliwość zjednoczenia się z Jego ofiarą” (KKK 1368). Tak więc samotność Jezusa z Ojcem – historycznie na krzyżu, a sakramentalnie na ołtarzu – nie jest samotnością hermetycznie zamkniętą, lecz otwartą na nasze mistyczne uczestnictwo.
Wtorek, 19.05.2026 r.
Pierwsze czytanie: Dz 20, 17-27
Niespełna dwuipółletni pobyt Pawła w Efezie zakończył się rozruchami, w których po prostu „poszło o kasę”, gdyż rozwijające się chrześcijaństwo zagroziło dochodom ze sprzedaży figurek pogańskiej bogini Artemidy. Apostoł wyruszył więc w dalszą drogę misyjną po Macedonii i Grecji, skąd „śpieszył się, aby być na dzień Pięćdziesiątnicy w Jerozolimie” (zob. Dz 20, 16). Pożegnalnym aktem jego trzeciej wyprawy było spotkanie – w Milecie, czyli na neutralnym gruncie – z ustanowionymi przezeń starszymi Kościoła efeskiego; temu spotkaniu poświęcone są czytania dzisiejsze i jutrzejsze. W pierwszych akapitach przemówienia Apostoł nawiązuje do przeszłości i przyszłości, uczciwie rozliczając się z długiego pobytu w Efezie i odważnie przyjmując niepewny los w Jerozolimie. Wydaje się, że chodzi mu o to, by starsi Kościoła efeskiego już na dobre przejęli pieczę nad powierzonymi sobie chrześcijanami; mówiąc obrazowo, dziś św. Paweł jednoznacznie przecina „pępowinę” między nimi. To także mieści się w planie Bożym: Stwórca zleca człowiekowi opiekę nad Edenem; Jakub na łożu śmierci błogosławi dwunastu synów; Mojżesz zostawia Izraelitów pod wodzą Jozuego; Dawid przekazuje królestwo Salomonowi; Jezus opuszcza Maryję i Nazaret, a wreszcie dopełnia swą Paschę wstępując do nieba i żegnając apostołów.
Psalm responsoryjny: Ps 68 (67), 10-11. 20-21
Iście groteskowo brzmią zapewnienia Psalmu: „Bóg nasz jest Bogiem, który wyzwala, Pan ratuje nas od śmierci!” wobec zapowiedzi Pawła z czytania: „Nie wiem, co mnie tam spotka [w Jeruzalem], oprócz tego, że czekają mnie więzy i utrapienia”. Aczkolwiek, jak jeszcze przekonamy się w tym tygodniu, Bóg istotnie wyratuje Pawła od śmierci grożącej mu w Mieście Pokoju. Lecz może powinniśmy do innego wątku przyporządkować zacytowany werset Psalmisty? Rzeczywiście, istnieje śmierć gorsza od fizycznej (którą pokonał Zmartwychwstały), na którą narażony jest nie tyle Paweł, ile starsi efescy – śmierć wiary, skażonej przewrotną nauką, którą jutro będzie wieścił im Apostoł.
Ewangelia: J 17, 1-11a
Finałem Janowego opisu Ostatniej Wieczerzy jest tak zwana arcykapłańska modlitwa Jezusa: „Jest to modlitwa naszego Arcykapłana; jest ona nieodłączna od Jego ofiary, od Jego «przejścia» (Paschy) do Ojca, przez które został całkowicie «poświęcony Ojcu». (…) Nasz Arcykapłan, który modli się za nas, jest także Tym, który modli się w nas, i jest Bogiem, który nas wysłuchuje” (KKK 2746 i 2749). Podejrzewam, że spośród tytułów nadawanych Jezusowi, miano „Arcykapłana” bywa przez nas stosowane rzadko. Chrystus jest zaś Arcykapłanem, bo zbudował „pomost” – pośrednictwo – między nami a Ojcem: swoim wcieleniem, ofiarą i modlitwą. Warto więc dzisiaj, na bazie Ewangelii, wznieść do Niego serce za pomocą tych lub podobnych słów: Jezu, Arcykapłanie prawdziwy, bądź także moim Arcykapłanem! Niech Bóg otoczy Ciebie chwałą we mnie, przez moje promieniowanie Tobą. Pomóż mi wypełnić dzieła, które mi zleciłeś do wykonania: w moim stanie życia, w moich relacjach, w mojej pracy, w moim posługiwaniu… Chcę przekazywać Twoje słowa ludziom świadectwem mych ust i przykładu życia, naśladowania Twych myśli, uczuć i czynów. Pragnę ucieszyć się, że należę do Ciebie, a przez Ciebie, do Ojca. Daj mi dotrwać w łasce na świecie, aż zabierzesz mnie do siebie, tam, gdzie królujesz z Ojcem i Duchem Świętym. Amen!
Środa, 20.05.2026 r.
Pierwsze czytanie: Dz 20, 28-38
Przysłuchujemy się nadal pożegnalnej mowie św. Pawła do starszych Kościoła efeskiego. Odciąwszy wczoraj „pępowinę”, Apostoł zostawia im ostatnie wskazówki; ponownie, czyni to podobnie jak Mojżesz w Księdze Powtórzonego Prawa albo Jezus w równolegle czytanym w tym tygodniu siedemnastym rozdziale Ewangelii wg św. Jana. Co intrygujące, św. Paweł zdaje sobie sprawę, że wobec Efezjan był tarczą, swoistym „programem antywirusowym” („firewallem”), a teraz całkiem świadomie odbezpiecza ów „zawór bezpieczeństwa”: „Wiem, że po moim odejściu wejdą między was wilki drapieżne… [że po moim odejściu] także spośród was samych powstaną ludzie, którzy głosić będą przewrotne nauki…”. Przypomina się słynny ustęp jego Listu do Filipian, nieprawdaż? „Z dwóch stron doznaję nalegania: pragnę odejść, a być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze, pozostawać zaś w ciele – to bardziej dla was konieczne” (1, 23n). Plan Boży jednak nie przewiduje wychowania „pod kloszem”, tylko zaprawianie do walki: wszak w Ziemi Obiecanej „Pan pozwolił pozostać [pogańskim] narodom, aby wystawić przez nie na próbę Izraela, wszystkich tych, którzy nie doświadczyli żadnej wojny z Kananejczykami – a stało się to jedynie ze względu na dobro pokoleń izraelskich, aby je nauczyć sztuki wojennej, te zwłaszcza, które jej przedtem nie poznały” (Sdz 3, 1n).
Psalm responsoryjny: Ps 68 (67), 29-30. 33-35a. 35bc i 36bc
Dzisiejszy Psalm tematycznie pojawia się na przedłużeniu modlitwy Pawła kończącej jego pożegnanie ze starszymi Kościoła w Efezie; Apostoł tak mógłby się modlić, dostosowując do bieżącej sytuacji jego wstępne wezwanie: „Boże, okaż swoją potęgę – gdy już odejdę z Efezu, potęgę Bożą, której dla nas użyłeś – w trakcie mego posługiwania tutaj!”. Starsi zaś odpowiedzieliby mu innymi wersetami: „Oto Pan – przez naszego brata i ojca, Pawła – wydał głos swój, głos potężny: «Uznajcie moc Bożą!» – uznajemy!”. Warto w ten sposób – aktualizująco – modlić się Psalmami.
Ewangelia: J 17, 11b-19
Modlitwę arcykapłańską Jezusa nazywa się modlitwą jedności: „W tej ofiarniczej modlitwie paschalnej wszystko zostało w Nim ponownie zjednoczone: Bóg i świat; Słowo i ciało; życie wieczne i czas; miłość, która się wydaje, i grzech, który ją zdradza; uczniowie będący jej świadkami oraz ci, którzy uwierzą w Niego dzięki ich słowu; uniżenie i chwała” (KKK 2748). Jedność tych rzeczywistych – nie tylko pozornych – przeciwieństw to nie dalekowschodnia doktryna jing-jang ani nasza europejska dialektyka tezy, antytezy i syntezy; nie, jedność tych przeciwieństw oznacza „tajemnicę woli Boga” z Listu do Efezjan, „aby wszystko na nowo zjednoczyć w Chrystusie jako Głowie: to, co w niebiosach, i to, co na ziemi” (1, 9n). W dzisiejszym fragmencie swej arcykapłańskiej modlitwy Jezus naprawdę kontrastuje uczniów z „synem zatracenia” oraz tychże uczniów i siebie samego z „nienawidzącym ich światem”; nie wrzuca ich wszystkich wraz z sobą do jakiegoś jednego „worka”, tylko umieszcza w swoim rozmodlonym sercu. Niech nas to pobudzi do następującej modlitwy: Jezu, prawdziwy i mój Arcykapłanie, ustrzeż mnie od złego i uświęć mnie w prawdzie, czyli zachowaj mnie w różnicy wobec świata – jak niegdyś uczyniłeś różnicę między Egipcjanami a Izraelitami (zob. Wj 11, 7). Amen!
Czwartek, 21.05.2026 r.
Pierwsze czytanie: Dz 22, 30; 23, 6-11
Między wczorajszym a dzisiejszym czytaniem wiele się wydarzyło: Paweł spotkał się z palestyńskimi chrześcijanami, a w samej Jerozolimie z Jakubem Apostołem, zaś w świątyni został bezprawnie pojmany i dotkliwie pobity, „wywleczono go na zewnątrz świątyni i [wręcz] próbowano zabić…” (Dz 21, 30n). Jeżeli ktoś oglądał „Pasję” Mela Gibsona, może w tym miejscu przypomnieć sobie sylwetkę Jezusa przed Sanhedrynem, po pojmaniu w Ogrójcu – w takim to albo gorszym jeszcze stanie zmaltretowany św. Paweł stanął po raz pierwszy, „związany dwoma łańcuchami” (Dz 21, 33), przed trybunem rzymskim i Żydami, którym – po hebrajsku – wygłosił swoje świadectwo nawrócenia (zob. Dz 21, 40 – 22, 21). W tym momencie tajemniczo dopełniła się miara cierpienia Apostoła, bowiem nagle przestał on biernie poddawać się oprawcom, tylko Rzymianom wytknął nielegalne związanie go jako obywatela rzymskiego, arcykapłanowi zaś bezprawne bicie go (zob. Dz 22, 25 – 23, 5). Tu właśnie następuje dzisiejsze czytanie, w którym Paweł doprowadza do wewnętrznego podziału między faryzeuszami i saduceuszami. Celem tej zmienionej taktyki nie jest jednak uwolnienie, lecz dotarcie ze swym świadectwem do Rzymu – jak wcześniej sam Jezus, by zrealizować plan Boży w Jerozolimie, wielokrotnie wymykał się Żydom. By tak manewrować, potrzeba jednak ogromnej czujności serca zestrojonego z wolą Pana.
Psalm responsoryjny: Ps 16 (15), 1b-2a i 5. 7-8. 9-10. 11
Polskie tłumaczenie – z powodu spójnika „bo” – może niektórym sugerować, że Psalmista w wersecie 7. przeciwstawia sobie „Pana, który daje rozsądek” oraz „serce [dosłownie: nerki], które napomina nawet nocą”. W rzeczywistości, nie chodzi o przeciwstawienie, lecz ciągłość: Pan udziela rady nawet podczas snu, gdy w czeluściach podświadomości człowiek styka się z własnym sumieniem (symbolizowanym przez serce/nerki). W takiej sytuacji spotkaliśmy wcześniej Pawła, któremu nocą – jak niegdyś w Koryncie (zob. Dz 18, 9n) – „ukazał się Pan”. W trakcie takich czy innych wątpliwości warto więc suplementować modlitwą o rozeznanie znane porzekadło, by z danym problemem się „przespać”.
Ewangelia: J 17, 20-26
W swej modlitwie arcykapłańskiej „Jezus objawia i daje nam nierozłączne «poznanie» Ojca i Syna, które właśnie stanowi tajemnicę życia modlitwy” (KKK 2751). A więc o wartości modlitwy nie rozstrzyga ani jej forma (zob. KKK 2699-2724), ani też jej rodzaj (zob. KKK 2623-2643); decydujące jest wspomniane „poznanie Ojca i Syna” – ich jedności i chwały, o której mówi dzisiejszy ustęp. Nie są to przymioty zewnętrzne wobec nas, lecz rzeczywistości, w których już uczestniczymy – owszem, przez wiarę. Stawką jest swoiste „pęcznienie” tego uczestnictwa, objęcie nim „świata”, który dziś wprawdzie Jezusa i uczniów „nienawidzi” (jak słyszeliśmy wczoraj), lecz jutro może przejść na naszą stronę. Wszak i Pan nas niedawno zapewnił: „Odwagi! Jam zwyciężył świat!” (J 16, 33), i nawet Żydzi między sobą spostrzegli: „Patrz, świat poszedł za Nim!” (J 12, 19). Dlatego módlmy się teraz: Jezusie, prawdziwy i mój Arcykapłanie, objawiając mi tajemnicę modlitwy, poznanie Twej jedności z Ojcem, nie pozwól, bym usiłował ją zawłaszczyć, zwłaszcza wobec tych, którzy mnie nienawidzą; przeciwnie, czyń mnie – choćby bezwiednym – znakiem dla świata, by uwierzył, że Ojciec Cię posłał. Daj mi bardziej przylgnąć do Twojej miłości, która jest we mnie wraz z Tobą, niż odwracać się od nienawiści świata. Amen!
Piątek, 22.05.2026 r.
Pierwsze czytanie: Dz 25, 13-21
Spotykany dziś Paweł znajduje się w Cezarei Nadmorskiej, dokąd został potajemnie przetransportowany przez Rzymian z racji żydowskiego spisku na jego życie (zob. Dz 23, 12-35). Odbyła się już pierwsza rozprawa przeciwko niemu, która pozostawiła sprawę Pawła w zawieszeniu, a jego samego w areszcie aż na dwa lata… Gdy została wznowiona, Apostoł odwołał się do najwyższej instancji, czyli cesarza (zob. Dz 24, 1 – 25, 12). Z punktu widzenia Żydów, Paweł im się wymyka, z punktu widzenia zaś Jezusa, jak wiemy, Paweł wreszcie zaniesie świadectwo o Nim do stolicy Imperium. Dzisiejszy fragment sam w sobie wydaje się mało istotny, przypomina wręcz nieco Piłatowe odesłanie Jezusa do Heroda, dla którego spotkanie z Oskarżonym jest igraszką. Także dzisiejsi wielcy tego świata – Agryppa, Berenike, Festus – wymieniają się grzecznościami nad głową Pawła, toczący się spór nazywając pogardliwie „wierzeniami”, a samego Jezusa „jakimś zmarłym”. Co na to Paweł? Bez marazmu ani zniechęcenia wobec religijnej obojętności ludzi i przedłużającego się uwięzienia, prawdopodobnie czerpie z podobnych doświadczeń, nabytych przed laty w Atenach (zob. Dz 17, 32), i utwierdza się w słuszności własnych sformułowań o „głupstwie nauki krzyża” i „głupstwie głoszenia słowa” (zob. 1 Kor 1, 18.21). To wszystko mieści się w planie Bożym.
Psalm responsoryjny: Ps 103 (102), 1b-2. 11-12. 19-20b
Znalazłszy się w położeniu analogicznym do Pawła – religijnej posuchy otoczenia i niemożności jego zmiany – warto przywoływać trzy wątki dzisiejszego Psalmu. Po pierwsze, modlitwę uwielbienia: „Błogosław, duszo moja, Pana!” – jak niegdyś, w więzieniu filipskim, „o północy Paweł i Sylas, modląc się, śpiewali hymny Bogu” (Dz 16, 25); taka postawa daje (bez wymuszania) wolność. Po drugie, ćwiczenie pamięci: „Nie zapominaj [duszo moja] o wszystkich Jego dobrodziejstwach!” – jak właśnie stąd, Cezarei Nadmorskiej, albo dopiero z Rzymu, napisze uwięziony Paweł do Kolosan: „Bądźcie wdzięczni!” (Kol 3, 15). Po trzecie, świadomość łączności z duchami czystymi: „Błogosławcie Pana, wszyscy Jego aniołowie!” – którzy podczas kuszenia na pustyni i strapienia Ogrójca pocieszali Pana, a i Apostołów wydobywali z więzienia (zob. Mt 4, 11; Łk 22, 43; Dz 5, 19).
Ewangelia: J 21, 15-19
Po dopełnionej wczoraj lekturze modlitwy arcykapłańskiej przechodzimy dziś do ostatniego, dwudziestego pierwszego rozdziału Ewangelii wg św. Jana. Na przykładzie Piotra przekonujemy się, w jaki sposób Jezus „ustrzegł [go] od złego” i „uświęcił w prawdzie” (zob. J 17, 15.19) – uczynił to przez miłość, o którą trzykrotnie pyta Piotra. W ich dialogu pojawiają się dwa terminy, nieco synonimicznie, a nieco specyficznie: miłość agape, czyli miłość oblatywna, ofiarna i służebna, zdolna do wyrzeczeń, jak uczył Papież Benedykt XVI (zob. Deus caritas est, nr 6), i miłość philia, czyli miłość przyjaźni, wzajemnie komunikowanej życzliwości, jak uczył Arystoteles (zob. Etyka nikomachejska, ks. VIII i IX). Choć znaleźli się tacy chrześcijańscy myśliciele, którzy je sobie przeciwstawiali, w rzeczywistości – jak wskazuje św. Jan czy to dzisiaj, czy to w jedenastym rozdziale (gdzie również pojawiają się oba terminy) – agape i philia dopełniają się nawzajem; co więcej, św. Tomasz z Akwinu wręcz zdefiniował agape, czyli łacińską caritas, jako philia, czyli łacińską amicitia (zob. Summa theologiae, II-II, q. 23, a. 1)! Kto przyjmuje miłość z wysoka staje się przyjacielem Boga i miłość Jego rozciąga dalej, aż na nieprzyjaciół (sic).
Sobota, 23.05.2026 r.
Pierwsze czytanie: Dz 28, 16-20. 30-31
Po nasyceniu ciekawskich uszu możnych tego świata świadectwem swego nawrócenia i odbyciu niebezpiecznej podróży morskiej (zob. Dz 25, 22 – 28, 16), w końcu Paweł dostał się do Rzymu. Dzisiejszy fragment relacjonuje apologię Apostoła wobec swoich rodaków, pomija jednak ich reakcję: „Jedni dali się przekonać o tym, co mówił, drudzy nie wierzyli. Poróżnieni między sobą zabierali się do odejścia” (Dz 28, 24n); Paweł skwitował to najczęściej przywoływanym w Nowym Testamencie cytatem z Izajasza na temat „otępiałego serca ludu” (zob. Iz 6, 9n) i skonkludował: „Wiedzcie więc, że to zbawienie Boże posłane jest do pogan, a oni będą słuchać” (Dz 28, 28). Dopiero teraz pojawia się zakończenie dzisiejszego czytania o „głoszeniu – przez Pawła – królestwa Bożego i nauczaniu o Panu Jezusie Chrystusie zupełnie swobodnie, bez przeszkód”. Rozumiemy więc, iż chodzi tu o wolność zewnętrzną, zapewnianą przez Rzymian, nie zaś wolność wewnętrzną, bo tej stanął na drodze upór Żydów. Taki oto plan Boży, o którym przed pięciu laty – do rzymskich chrześcijan właśnie – pisał nasz Apostoł, by „jawną się stała sprawiedliwość Boża niezależna od Prawa, poświadczona przez Prawo i Proroków, przez wiarę w Jezusa Chrystusa dla wszystkich, którzy wierzą” (Rz 3, 21).
Psalm responsoryjny: Ps 11 (10), 4. 5 i 7
Sprawiedliwość, która cechuje samego Boga i którą kocha On w ludziach – jak mówi dzisiejszy psalmista – to nie współczesna zasada prawna regulująca umowy i uczynki, lecz pewien charakter osoby, całokształt jego postaw życiowych, stosunek do prawdy. Był jej pozbawiony skazujący Jezusa Piłat (choć wydał wyrok w ramach przysługujących mu prerogatyw) i żydowscy oponenci Pawła (choć mienili się skrupulatnymi wykonawcami Prawa Mojżesza), odznaczali się nią za to nawróceni, niegdyś pogańscy, adresaci jego listu: „Bo gdy poganie, którzy Prawa nie mają, idąc za naturą, czynią to, co Prawo nakazuje, chociaż Prawa nie mają, sami dla siebie są Prawem. Wykazują oni, że treść Prawa wypisana jest w ich sercach, gdy jednocześnie ich sumienie staje jako świadek, a mianowicie ich myśli na przemian ich oskarżające lub uniewinniające. Okaże się to w dniu, w którym Bóg sądzić będzie przez Jezusa Chrystusa ukryte czyny ludzkie według mojej Ewangelii” (Rz 2, 14-16) – w tym to „dniu”, dodajmy za psalmistą, „ludzie prawi ujrzą Jego oblicze”.
Ewangelia: J 21, 20-25
Miłość Jezusa nie tylko „ustrzegła od złego” Piotra i „uświęciła [go] w prawdzie” (por. J 17, 15.19), lecz także sprawiła, że św. Jan Apostoł „dał świadectwo o tych sprawach i je opisał” – jak wcześniej sam Jezus przed Piłatem, dzięki miłości Ojca, „dał świadectwo prawdzie” (zob. J 18, 37). Tożsamość świętego Jana w tajemniczej formule „ucznia, którego Jezus miłował” nie tylko jest zakryta, lecz także – ba! przede wszystkim – odkryta. „Uczeń, którego Jezus miłował”! W perspektywie chrześcijańskiej tożsamość nie bazuje na własnym imieniu, które nas wyróżnia i oddziela, ale na uświęcającej łasce, która „jednoczy nas z Jezusem czynną miłością” (zob. KKK 2011). Być chrześcijaninem – Piotrem, Janem czy kimkolwiek innym – to znaczy być umiłowanym i chwytającym się swego umiłowania. Dla świata poskutkuje to świadectwem, a dla nas samych zaowocuje to modlitwą: „Ten niezmordowany zapał [do nieustannej modlitwy] może płynąć tylko z miłości. Wbrew naszemu znużeniu i lenistwu walka modlitwy jest walką pokornej, ufnej i wytrwałej «miłości». Miłość ta otwiera nasze serca na trzy oświecające i ożywiające oczywiste prawdy dotyczące modlitwy: Modlitwa jest zawsze możliwa. (…) Modlitwa jest życiową koniecznością. (…) Modlitwa i życie chrześcijańskie są nierozłączne…” (KKK 2742-2745).