V Niedziela Zwykła, 8.02.2026
Pierwsze czytanie: Iz 58,7-10
Bardzo konkretnie prorok odnosi się do kwestii odpowiedzialności człowieka za własne wybory i podkreśla skutki z nich wynikające. Tekst zwraca naszą uwagę na własność człowieka i wskazuje, że jego własnością jest jego chleb i dom oraz uczynki. Chlebem może się dzielić, a do swojego domu może kogoś przyjąć, może zaradzać ludzkim potrzebom. Słowa są skierowane do kogoś, kto jeszcze nie podjął drogi pomagania innym, ale ma w sobie potencjał do czynienia dobra. Jest to także ktoś, kto został zraniony, cierpi i Pan wskazuje mu sposób zabliźnienia ran. Słowo jest skierowane do kogoś, kto ma w sobie światło, ale jeszcze ono nie świeci, ma w sobie rany, ale one mogą się zabliźnić. I właśnie tej osobie Pan mówi: twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twoje zdrowie to znaczy, szybko zabliźnią się twoje rany (BP). W tekście jest mowa o tym, że dobroczynność człowieka zostanie nagrodzona przez Pana. Dla Boga ważne jest to, że człowiek słyszy i widzi potrzeby innych osób, kładzie kres uciskom i przewrotnościom. Człowiek dobry i wrażliwy świeci światłem, a dobroć pomaga mu wyjść z ciemności, jeśli w niej się znalazł. Prorok Izajasz zwraca nam uwagę na stan naszej duszy, pokazuje, że gdy mierzymy się z własną ciemnością, gdy jesteśmy poranieni, zmiażdżeni cierpieniem, to nasze powstanie jest w dobru czynionym innym ludziom, jest także w odwróceniu się od zła.
Psalm responsoryjny: Ps 112(111), 4-5. 6-7. 8a i 9
Tekst Psalmu pokazuje, że jest możliwe bycie silnym, niezachwianym, niebojaźliwym i taka możliwość daje ufność i wierność Bogu. Każdy z nas otrzymuje czasem dobre, a czasem złe wiadomości, czasem znajduje się w bardzo komfortowej sytuacji, a czasem w skrajnie beznadziejnej i chodzi o to, by złej nowiny się nie przestraszać, nie poddawać się jej treści. Złożyć ufność w Panu, że jest się w Jego rękach i pod Jego opieką. Nie chodzi o to, by w chwilach trudnych mówić: jakoś to będzie, bo gdy Panu powierzamy sprawę, to nie będzie ona jakoś poprowadzona i rozwiązana, ale będzie najlepiej, jak to jest możliwe. Na ile ufamy, tyle otrzymujemy.
Drugie czytanie: 1Kor 2, 1-5
Jaką strategię apostolskiego działania przyjął św. Paweł? Jego strategią jest mówienie prawdy o Jezusie i prawdy o sobie. Tym, który ma błyszczeć i być w centrum, jest Jezus, nie Paweł. Jezus, którego Paweł na początku nie rozumiał, nie znał, nienawidził i zwalczał, ale gdy poznał oddał Mu całe swoje życie. Apostoł przyznaje się do tego, że ma słabości, przeżywa lęk, boi się przemawiać, a jednak to czyni, i nie chodzi mu o niego, nie chce Koryntianom głosić własnych mądrości, narzucać własnych przekonań, ale jego głoszenie jest wierne nauce Jezusa. Zauważmy, że Paweł ma lęk przed głoszeniem, ponieważ wie, że jego słowa nie wszędzie będą dobrze przyjęte, zmienią świat wielu osobom w taki sposób, że poróżnią się rodziny i przyjaciele, a mimo tego daje świadectwo o Jezusie. Bardzo istotne jest to, że Pawłowi zależy nie na własnej popularności, ale na tym, by Jezus był znany, przyjęty i pokochany przez ludzi.
Ewangelia: Mt 5,13-16
Jezus mówi dzisiaj o dwóch kluczowych kwestiach – o soli i o świetle. Gdy jest mowa o solach ziemi, to odnosimy je do minerałów, które są kluczowe dla życia, podobnie jak światło. Jezus nadał swoim uczniom bardzo ważną wartość, gdy nazwał ich solą ziemi i światłem świata. Słowa te padają w kontekście innych słów Jezusa, tzw. błogosławieństw, które zawierają pochwałę dla tych, którzy pragną sprawiedliwości, którzy są miłosierni, wytrwali wobec prześladowań i wprowadzają pokój. Nadając swoim uczniom tożsamość, Jezus uprzedza, że chrześcijanin, który jest uczniem Jezusa, nie może dać się zepchnąć do kąta ze swoją wiarą. Ma mieć świadomość tego, że ma świecić światłem Chrystusa i nie dać się przykryć czy zgasić. Światło, którym świeci uczeń Jezusa, może kogoś drażnić, może się komuś nie podobać, ale chrześcijanin jest zaproszony do tego, by tego światła bronić oraz do tego, by nie stracić swego smaku chrześcijanina. Dzisiejsze słowa Jezusa dodają nam odwagi do publicznego wyznawania wiary w Niego. Robimy to nie dlatego, że jesteśmy doskonali, czy lepsi od innych – nie jesteśmy, bo tu nie chodzi o głoszenie siebie samych. Nie świecimy własnym światłem, mimo że Jezus powiedział: Wy jesteście światłem świata i nie nadajemy sobie sami smaku, mimo tego, że Jezus powiedział: Wy jesteście solą ziemi, ale, gdy Jezus mówi: Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, to wskazuje na siebie, ponieważ światłem ucznia jest Chrystus, uczeń Jezusa świeci Jego światłem, a jeśli jest solą ziemi, ma jakieś znaczenie dla świata, to tylko dlatego, że niesie Chrystusa, nie siebie.
Poniedziałek, 9.02.2026
Pierwsze czytanie: 1 Krl 8,1-7.9-13
Salomon dokonał wielkiej rzeczy, gdy zbudował świątynię w Jerozolimie w latach 966-959 przed Chr. ale to nie była budowa dla samej budowy – świątynia była budowana dla Arki Przymierza, którą umieszczono w miejscu najświętszym. Wstęp do miejsca najświętszego miał tylko arcykapłan i to raz w roku, w Dniu Przebłagania. Wchodził tam, by prosić Boga o przebaczenie grzechów dla ludu wybranego. W Arce Przymierza przechowywano kamienne tablice z Dziesięcioma przykazaniami (Wj 25,16), które Pan dał Mojżeszowi, naczynie z manną, którą Pan karmił swój lud podczas wędrówki przez pustynię, gdy Izraelici wyszli z niewoli egipskiej (Wj 16,33n) oraz laskę Aarona, tę, którą Aaron rzucił przed faraonem i ona zamieniła się w węża. Warto jeszcze dodać, że Arka była symbolem obecności Boga. W dzisiejszym tekście mamy takie zdarzenie, że Pan zesłał obłok, który uniemożliwił kapłanom pozostanie w domu Pańskim i pełnienia w nim służby. Dlaczego? Może dlatego, by pokazać, że to On wybiera, co chce, by człowiek mu ofiarował? Czasami mamy takie sytuacje w życiu, że chcemy coś dać Bogu, a On chce od nas zupełnie czegoś innego i ma do tego prawo. Nie chodzi o to, byśmy mu narzucali nasze dary, ale byśmy przyjmowali od Niego, to, co On chce nam dać i plany, jakie ma wobec nas. Darem oczekiwanym przez Boga jest nasza ufność w to, że On nas kocha i że jesteśmy cenni w Jego oczach.
Psalm responsoryjny: Ps 132(131), 6-7. 9-10
Tematem Psalmu jest troska, jaką miał król Dawid o miejsce dla Arki Bożej i jego pragnienie wybudowania świątyni dla Pana, po to, by Pan i Arka mogli mieć godziwe mieszkanie. Do tego mieszkania zaproszony jest także człowiek, adresat Psalmu. Autor zachęca do wejścia do mieszkania Bożego, ale dwom grupom społecznym wskazuje inne zadania z tym związane. Kapłani mają się ubrać w sprawiedliwość – w tekście greckim mamy tu słówko: δίκαιος [dikaios] oznaczające kogoś prawego, przestrzegającego Bożych praw, sprawiedliwego w znaczeniu oddającego każdemu to, co należne i jeszcze jedno bardzo ciekawe znaczenie terminu sprawiedliwy, to zgodny z wolą Bożą. Warto przywołać tutaj, że sprawiedliwym był nazwany św. Józef przez autora Ewangelii. Wracając do Psalmu widzimy, że kapłani mają być ubrani w uległość wobec Bożej woli, mają być zgodni z nią. A druga grupa społeczna to wyznawcy, to lud Boży i tej grupie autor poleca śpiewać z radości. Jak widzimy, każdy ma tu inne zadania.
Ewangelia: Mk 6,53-56
Miejscem wydarzenia jest Genezaret, czyli żyzne tereny wokół Jeziora Galilejskiego. Początkowo autor zarysowuje wydarzenie w liczbie mnogiej: jest Jezus i są z Nim uczniowie. Autor mówi, że przeprawili się, przypłynęli, przybili do brzegu, wysiedli i tu kończy się narracja w liczbie mnogiej i reszta tekstu skupia się już tylko na osobie Jezusa, jest mowa o tym, że został od razu rozpoznany. Przyjrzyjmy się temu terminowi rozpoznany. W tekście greckim mamy tu ἐπιγινώσκω [epiginōskō], które oznacza nie powierzchowną znajomość, ale poznanie gruntowne, dokładne rozpoznanie, chodzi o to, że o kimś lub o czymś wie się w pełni, rozumie się, ma się pewność co do osoby lub sytuacji. Skutkiem tego zaczęli znosić do Jezusa swoich chorych i każdy z nich został uzdrowiony. I właśnie o to chodzi z nami, byśmy poznali Jezusa, to znaczy zrozumieli Kim On jest i przyjęli prawdę o Nim.
Wtorek, 10.02.2026
Pierwsze czytanie: 1 Krl 8,22-23.27-30
Ta modlitwa króla Salomona została wypowiedziana w dniu poświęcenia świątyni jerozolimskiej. Było to przełomowe wydarzenie, a naszą uwagę zwraca tło kulturowo-religijne tej modlitwy. Salomon podkreśla w niej wyższość Boga Izraela nad innymi bogami starożytnego świata. Wyraża przekonanie o tym, że nie ma takiego Boga, jak Bóg Izraela, a Jego wyjątkowość jest w tym, że dochowuje zawartego przymierza i udziela łask tym, którzy Go czczą z całego serca. Chodzi o to, by zobaczyć to w kontekście politeizmu starożytnego świata, w którym bogowie nie zawierają przymierzy ze swoimi czcicielami tak, jak uczynił to Bóg Izraela. W modlitwie Salomona zauważa się jego respekt przed Bogiem, on wie, że Bogu nie można niczego narzucić, więc z wielką pokorą prosi Boga o Jego obecność w tej świątyni, o wysłuchiwanie zanoszonych tutaj modlitw teraz i w przyszłości. To pokazuje, że Salomon nie stawia się ponad Boga, ponieważ wie, że nie ma nad nim władzy. Taka postawa porządkuje człowieka wobec Boga, ukierunkowuje akcenty, pokazuje, że nie należy postrzegać Boga jako kogoś, kto jest od tego, by spełniać nasze oczekiwania wobec Niego, ale chodzi o to, byśmy to my rozumieli pierwszeństwo Boga uprzywilejowanego do tego, by odbierać od nas należną Mu cześć. Salomon doskonale zachowywał proporcje między sobą a Bogiem, uznawał potęgę Boga i kończąc swoją modlitwę, poprosił o dwa dary dla świątyni: by była ona miejscem wysłuchania dla ludzi i miejscem przebaczenia.
Psalm responsoryjny: Ps 84(83), 3-4.5 i 10-11
Fragmenty Psalmu, którym modlimy się dziś w Liturgii Słowa sprowadzają się do tematu właściwych wyborów w życiu: wolę stać w progu domu mojego Boga niż mieszkać w namiotach grzeszników. Chodzi o zauważenie dysproporcji: wybór jest pomiędzy staniem w czyimś progu, w tym przypadku w progu domu Bożego a przebywaniem wewnątrz domu grzeszników. Człowiek stojący w progu to znaczy ten, który nie został wpuszczony do środka, ale mimo takiej sytuacji, autor Psalmu wybiera dla siebie miejsce w progu niż komfort w domach grzeszników. Ten obraz możemy przełożyć na taką rzeczywistość: autorowi pozornie Bóg nie daje zaszczytów, nie doprowadził go do wywyższenia, można powiedzieć, że Bóg niewiele temu człowiekowi daje, a on i tak trzyma się Boga. Trwa przy Nim, deklaruje pozostanie na tym mało zaszczytnym miejscu, byle tylko być w domu Boga, choćby na progu. To zasługuje na uznanie i współcześnie może być symbolem tych osób, które z powodu zawirowań życiowych są trochę na progu Kościoła, np. z powodu tego, że mają przeszkodę do przyjmowania sakramentów. Oczywiście oni nie są wykluczeni, ale mogą tak się czuć, jest im trudno wejść do środka, zaangażować się, ale nie zrywają swej przynależności do Kościoła, wolą stać w progu domu Bożego, ale stać przy nim, być przy nim. Często są to cisi bohaterowie wiary i tylko Pan wie, z czym się zmagają i jak wielkim heroizmem jest z ich strony stanie na progu domu Bożego.
Ewangelia: Mk 7,1-13
W dzisiejszej perykopie Jezus postępuje bardzo surowo wobec faryzeuszy i uczonych w Piśmie. Wprost nazwał ich obłudnikami i napiętnował ich sposób postępowania. Dosadnie powiedział o ich winie, którą jest zdejmowanie Bożych Przykazań na rzecz własnych przekonań i tradycji. Z całą surowością odniósł się do takiego sposobu postępowania. Przykazania Boże zostały jasno ustalone i dane przez Boga, co potwierdził Jezus i żaden człowiek nie ma władzy nad nimi, by je zmieniać lub zwalniać innych ludzi od ich stosowania. Termin obłudnik to grecki ὑποκριτής [hypokritēs], hipokryta, symulant, taki aktor na scenie, który gra kogoś innego niż jest. Rozmówcy Jezusa to wysoko postawieni przywódcy religijny a Jezus nie miał oporów przed tym, by powiedzieć im bardzo niewygodną prawdę. Dlaczego to zrobił? Motywacją nie była chęć odegrania się na nich, Jezus nie miał tak płytkich motywacji, chodziło o to, by ich uzdrowić, w dość bolesny sposób Jezus to uczynił, ale zrobił to dla ich dobra. Bardzo trudno jest zwracać uwagę komuś, kto sprawuje władzę, zwłaszcza komuś, kto ma za sobą tłum, tak jak mieli poparcie i poważanie faryzeusze i uczeni w Piśmie. Zauważmy, że Jezus powiedział im te słowa tylko w ich własnym gronie, co wskazuje na jego takt i delikatność, z tekstu Marka nie wynika, by byli tam inni ludzie. I jeszcze jedno, Jezus nie miał zamiaru tego mówić, ale słowa, które powiedział, były reakcją na zadane pytanie, które było zarzutem wobec uczniów Jezusa o brak zachowywania tradycji związanej z rytualnym obmywaniem rąk przed jedzeniem.
Środa, 11.02.2026
Pierwsze czytanie: 1 Krl 10,1-10
Jak wiemy, cechą charakterystyczną króla Salomona była niezwykła mądrość. Poprosił o nią Boga, bo obawiał się urzędu, który mu powierzono. Chciał być dobrym władcą dla innych, poprosił Boga o serce rozumne, które będzie odróżniało dobro od zła. Salomon chciał takiej umiejętności ze względu na powierzony sobie lud, chciał we właściwy sposób opiekować się innymi i mądrze nim kierować (1 Krl 3,4-15). Prosił o coś dla siebie, ale w taki sposób, by to inni mogli korzyść z tego, co posiądzie jako władca. Mądrość serca to wielki skarb – prosząc o niego, Salomon nie wiedział, do jak wielkiej sławy zaprowadzi go ten dar. Z mądrością bywa tak, że przyciąga ona do siebie lub odpycha. Przyciąga tych, którzy ją cenią, odpycha tych, którzy jej nie rozumieją i nie potrafią jej docenić. Królowa Saby potrafiła docenić mądrość Salomona i jego dokonania. Nie gryzła jej zazdrość i bez problemu potrafiła pochwalić jego dzieła. Możemy być jak ona, gdy potrafimy zobaczyć w innych dobro, gdy potrafimy to wyrazić bez złośliwości i uszczypliwości. Tak jak królowa Saby powiedziała o Salomonie: to dobrze, że właśnie ciebie Bóg wybrał na króla, tak my możemy powiedzieć naszym bliskim: dobrze, że jesteś moim mężem, moja żoną, moją mamą, tatą, córką, synem, synową czy zięciem, teściową, teściem. Nie chodzi o to, by kogoś idealizować. Salomon też nie był idealny, ale częściej był mądry i przez większość życia postępował właściwie. Tekst biblijny ceni go za to, co mu się powiodło, nie za błędy i braki, które również miał, ale czy o wszystkim trzeba mówić?
Psalm responsoryjny: Ps 37(36), 5-6. 30-31. 39-40
Kiedy w Psalmie jest mowa o mądrości, to mądrością jest tu zaufanie do Boga i powierzenie Mu swojej życiowej drogi. Czy to jest łatwe? Nie zawsze. Często wiąże się to z tym, że Pan nas poprowadzi inaczej niż byśmy tego chcieli. Zmiany dokonywane przez Boga bardzo nas kosztują, ale zawsze ostatecznie są dla nas najlepsze. Póki nie ma jeszcze finału, nie wiemy, jak coś się potoczy, gdy jeszcze jesteśmy na etapie transformacji życiowych, jest w nas ogromna ufność, ufamy Panu, że jesteśmy w Jego rękach i dobrze jest w tym czasie prosić właśnie o mądrość, o podjęcie właściwych kroków, o rozpoznanie tego, co jest słuszne i zrozumienie tego, co jest naprawdę w danej historii, o co w niej chodzi nam, o co chodzi innym ludziom i o co chodzi Bogu? O Boga możemy być spokojni, Jemu możemy ufać i dać się Mu poprowadzić – ludziom niekoniecznie. Chyba że mądrym, a co za tym idzie dobrym i szlachetnym. Czasem trzeba uciec przed ludźmi, chodzi o ucieczkę przed tymi, o których mówi Psalm: Pan wyzwala od ludzi występnych i jest ucieczką od nich. Gotowi do startu, do ucieczki od złych ludzi? No to START.
Ewangelia: Mk 7,14-23
Czyste – nieczyste, to zagadnienia ważne dla biblijnych wyznawców judaizmu. Podział na pokarmy czyste i nieczyste, na zwierzęta i czynności czyste i nieczyste zdominował ich życie. Jezus zdjął ten podział i taka sytuacja nie była łatwa dla rodzącego się Kościoła wśród Żydów, natomiast prosta była dla pogan, którzy takiego podziału nie mieli. Jezus zobowiązał swoich wyznawców do czystości wewnętrznej, tej znajdującej się w sercu człowieka, którą są motywacje postępowania: to złe myśli są nieczyste, nie zwierzęta czy pokarmy. Jezus wymienia także nierząd, to znaczy rozwiązłość seksualną (gr. πορνεία [porneia], do której słownikowo zalicza się wyuzdanie, homoseksualizm ale także duchowy nierząd). Jezus mówi także o tym, że z serca ludzkiego, gdy jest nieczyste, wychodzi także kradzież, zabójstwa, cudzołóstwo, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie (gr. ἀσέλγεια [aselgeia], to termin określający rozpasanie, nieuporządkowaną żądzę, bezwstydną i zuchwałą rozpustę), ale także zazdrość, obelgi, pychę i głupotę, to one, według Jezusa czynią człowieka nieczystym. Co w zamian? Jak zatem być czystym? To być odwrotnością głupoty, bezwstydu, to dbać o uporządkowanie własnej duszy i ciała, i nie odbierać tego innym.
Czwartek, 12.02.2026
Pierwsze czytanie: 1 Krl 11,4-13
Pod koniec życia król Salomon stracił władzę nad samym sobą, zdominowały go liczne pogańskie żony, a on przestał być szczery wobec Boga. Być szczerym wobec Boga, to znaczy być przejrzystym, prawdziwym, stawać przed Bogiem w prawdzie o sobie i chcieć poddawać się Jego korekcie. Pan dwukrotnie napominał Salomona, jednak on nie przyjął tych upomnień. Skutkiem tego rozpadło się królestwo Izraela, jego jedność została utracona nieodwołalnie. Ta historia uprzedza nas o tym, że mądrość nie została dana Salomonowi raz na zawsze. Otrzymał ją, gdy na początku sprawowania władzy zależało mu na niej, i przez długie lata sprawowania władzy cieszył się nią, ale stracił mądrość, gdy przestał o nią dbać. Z nami też tak bywa, że otrzymujemy od Boga różne dary, jedne rozwijamy, inne tracimy, a czasem bywa i tak, że człowiek może stracić wszystko i sam za tę stratę odpowiada, np. wtedy, gdy był nieroztropny, gdy się zapędził i się nie wycofał, nie zawrócił z niewłaściwej drogi. Historia Salomona i innych biblijnych bohaterów pokazuje nam, że gdy człowiek brnie w niewłaściwym kierunku, Bóg nie przyklaskuje temu, będzie upominał, będzie ostrzegał, będzie chciał, by człowiek zawrócił z tej drogi. Czy zawróci? Mądry – tak.
Psalm responsoryjny: Ps 106(105), 3-4. 35-36. 37 i 40
Psalm nawiązuje do kwestii tego, że człowiek ma być strażnikiem Bożych Przykazań, a kiedy je strzeże, wówczas jest na właściwej drodze i właściwie postępuje. Strzec Bożych Przykazań oznacza stać na straży depozytu wiary, ale nie trzymać go w zamknięciu. Psalm piętnuje sytuację zmieszania wiary biblijnego Izraela z wierzeniami pogańskimi, z którymi wyznawcy JHWH się stykali. To jest temat bardzo aktualny dzisiaj i ważny. Chodzi o to, by mieć w sobie tę wrażliwość na wierność Bogu i nie mieszania Jego Przykazań z oczekiwaniami społecznymi. Pan jest bardzo kochający człowieka, ale Sobie zastrzega Prawo do tego, by decydować o tym, co jest dobre a co złe, co chce, a czego nie chce.
Ewangelia: Mk 7,24-30
W jakich kwestiach można negocjować z Jezusem? Nie w każdej się da, w wielu trzeba uznać Jego autorytet, zaufać Mu, że On wie lepiej od nas, co jest najlepszym dobrem w danym momencie i w danej sytuacji, ale dzisiejszy fragment dodaje nam odwagi do negocjacji z Nim. Syrofenicjanka, poganka, która przyszła prosić Jezusa o pomoc dla swojej opętanej córeczki, uznawała autorytet Jezusa, nawet wówczas, gdy dał jej do zrozumienia, że najpierw chce nakarmić dzieci Izraela, a nie szczenięta, które tu oznaczały pogan. Kobieta nie zaprzeczyła słowom Jezusa, przytaknęła Mu, ale poszła o krok dalej w podanym przez Niego przykładzie i powiedziała, że szczenięta zjadają pod stołem okruszki, które upadną dzieciom. Jezus przyjął jej argumentację. Mamy tu wskazówkę do negocjacji z Jezusem: podstawą jest tu wiara w to, że On pomoże, nawet jeśli początek nie wydaje się na to wskazywać. Sprawa druga to bycie odważnym w mówieniu do Niego, podejmowanie dialogu, nawet gdy wydaje nam się, że to nic nie da. Właśnie ta odwaga Syrofenicjanki do rozmawiania z Jezusem została przez Niego nagrodzona: Przez wzgląd na twoje słowa idź, zły duch opuścił twoją córkę. Jaki stąd wniosek? Chociaż milczenie jest złotem, a mowa srebrem, to nie zacinajmy się przed Jezusem, mówmy do Niego prawdziwie, o tym, co naprawdę w nas jest, co byśmy chcieli, by Jezus dla nas zrobił i w zamian miejmy postawę taką, że On też może nam powiedzieć, jakie ma oczekiwania wobec nas i co my możemy zrobić dla Niego.
Piątek, 13.02.2026
Pierwsze czytanie: 1 Krl 11,29-32; 12,19
Jeroboam, o którym mowa, to budowniczy u króla Salomona, którego Salomon ustanowił kierownikiem wszystkich robotników z rodu Józefa. Dzisiejsze zdarzenie ma miejsce wówczas, gdy Salomon sprawował jeszcze władzę. Z Szilo przybył prorok Achiasz, który zapowiedział Jeroboamowi podział królestwa oraz to, że Jeroboam zostanie królem. Jeroboam według proroctwa miał otrzymać aż dziesięć pokoleń i tak się stało. Syn Salomona Roboam otrzymał królestwo Judy, tzw. królestwo południowe, a Jeroboam został królem dziesięciu plemion, które stanowiły północne królestwo Izraela. Rozpad stał się faktem. Nie musiało tak być. Błąd popełnił Roboam, syn Salomona, który został po nim królem. Poddani przyszli do niego, by prosić go o ulgę w ciężkiej pracy, jaką nałożył na nich Salomon. Młody król najpierw radził się starszych, co powinien zrobić, a ci doradzili mu porozumienie z ludem, pójście na ustępstwa, okazanie im litości. Argumentacja była taka, że jeśli Roboam okaże im łagodność i postawę służby wobec nich, oni odpłacą się tym samym. Nie posłuchał. Zapytał młodych doradców o zdanie, a ci doradzili mu rozwiązania siłowe. I państwo się rozpadło. Dalsza historia narodu wybranego pokaże, że królestwo północne z czasem przestanie istnieć, pozostanie tylko królestwo Judy i z tego królestwa będzie pochodził Jezus.
Psalm responsoryjny: Ps 81(80), 10-11b. 12-13. 14-15
Bóg przeżywa to, że został porzucony przez swój naród, który zapomniał o łaskach otrzymanych przez Boga. Bóg nadal chciał tych łask udzielać, ale nie spotkał się z zainteresowaniem tych, których kochał. Kiedy w tekstach jest mowa o tym, że Izrael nie był posłuszny, to patrzymy na czas powstania tekstu, czy dotyczy on historii już po podziale na dwa królestwa, czy mówi o czasie, gdy Izrael jest jednym państwem. Tutaj najprawdopodobniej jest mowa o czasie po podziale i słowa odnoszą się tylko do królestwa północnego, nazywanego w tym czasie Izrael, o czym mówiliśmy w komentarzu do pierwszego czytania. Pan żali się, że Izrael nie jest Mu posłuszny i zapowiada, że zostanie odrzucony, ale jeśli tylko zdecyduje się na powrót do Pana, Pan będzie go chronił, zgniecie ich wrogów, a ich ocali. Jak wiemy, głównym wrogiem, który doprowadził do zniknięcia Izraela, była w tamtym czasie Asyria. Izrael mógł tego uniknąć, ale nie wrócił do Pana, nie chciał Jego protekcji, nad czym Bóg ubolewał. Każdy z nas może w tej historii odnaleźć własne koleje losu, własną postawę uległości wobec Pana lub odrzucania Go. Mamy wpływ na to, co jest po naszej stronie i możemy zmieniać nasze życie, możemy wejść w optykę Bożego błogosławieństwa i opieki. Aby tak było, czasem wystarczy zreflektowanie się i decyzja na powrót do Boga, jak to mówi Prorok Ozeasz: Chodźcie, powróćmy do Pana! On nas zranił i On też uleczy.
Ewangelia: Mk 7,31-37
W różny sposób Jezus dokonywał uzdrowień, czasem to były tylko słowa wypowiedziane na odległość, gdy nawet nie widział tej chorej czy zmarłej osoby, czasem to był dotyk, a czasem to były czynności, takie jak w dzisiejszej perykopie. Świadczy to o tym, że Jezus nie działał w jakiś jeden zaprogramowany, magiczny sposób, wypowiedział określone zaklęcia, wykonał określone rytuały i one magicznie działały. Nie, Jezus nie był magikiem. Uzdrawiał własną mocą i w sposób, jaki aktualnie uznał za właściwy. Uzdrowienie głuchoniemego odbyło się na terenach nieżydowskich, co wskazuje na powszechny charakter posłannictwa Jezusa, potwierdza, że On przyszedł do wszystkich, do Żydów i do pogan także. Zdarzenie ma miejsce w Dekapolu, gdzie początkowo Jezus nie został przyjęty, gdy tam przyszedł po raz pierwszy, mieszkańcy proszą Go, by od nich odszedł. Teraz przybył tam po raz drugi i został już przyjęty zupełnie inaczej. Podczas pierwszej obecności został tam uzdrowiony człowiek opętany przez złego ducha. Ten człowiek chciał wtedy pójść za Jezusem, ale Jezus kazał mu pozostać w Dekapolu i opowiadać wszystko, co Pan mu uczynił. Tak zrobił, zatem drugi pobyt Jezusa został już dobrze przyjęty, w czym być może pomogła mu działalność tego uwolnionego ewangelizatora. Trochę nas dziwi sposób uzdrowienia głuchoniemego: o ile odejście na bok rozumiemy jako spotkanie na osobności, bez ciekawskiego tłumu, ale ślina? Czasem trudno nam się tego słucha, ale warto spojrzeć na to wydarzenie w perspektywie starożytnej, gdzie dominował pogląd, że ślina ma właściwości lecznicze, więc ten sposób uzdrowienia wskazywał starożytnym na boską moc, którą miał Jezus. Starożytnych użycie śliny nie dziwiło, i nawet pomagało uwierzyć w moc Jezusa, w to, że On i wszystko, co należy do Niego, także Jego ślina, ma moc boską.
Sobota, 14.02.2026 – święto Św. Cyryla, mnicha i Metodego, biskupa, patronów Europy
Pierwsze czytanie: Dz 13,46-49
Paweł i Barnaba w dzisiejszej perykopie byli w Antiochii Pizydyjskiej i w synagodze nauczali Żydów, pokazując związek Jezusa z proroctwami Starego Testamentu. Zostali dobrze przyjęci i nawet poproszeni o to, by następnego dnia nadal nauczali w synagodze. Nie wszystkim Żydom spodobało się to, że tłumy były zaciekawione tym nauczaniem. Zazdrość pchnęła ich do tego, że wywołali zamieszki wokół apostołów i doprowadzili do ich wyrzucenia z miasta. W tym wydarzeniu apostołowie zrozumieli, że nie ma sensu na siłę nauczać tych, którzy tego nie chcą. Zrezygnowali z nauczania wśród Żydów, a zwrócili się do pogan, tak jak chciał tego Pan. Taka zmiana była także czymś nowym dla apostołów. Kiedy okazało się, że poganie przyjmowali Słowo Boże z wielką radością, że przyjmowali chrzest, zrodziło to zupełnie nową sytuację i trzeba było na nowo odpowiedzieć sobie na pytanie, kto jest teraz narodem wybranym przez Boga? Czy pochodzenie ma tutaj znaczenie, czy nie? Apostołowie potrzebowali trochę czasu na odpowiedź na te i inne pytania. Ale dzisiejsze zdarzenie może być lekcją także dla nas: jeśli my będziemy odrzucać Boże plany, które Pan chce przez nas dokonać, Pan w nasze miejsce wybierze kogoś innego, tak jak powiedział to Paweł.
Psalm responsoryjny: Ps 117(116), 1-2
Jest to bardzo krótki Psalm, ma tylko dwa wersety, ale ma bardzo ważne przesłanie: mówi o tym, że do oddawania czci Bogu są zaproszeni wszyscy, czyli w optyce starożytnej chodzi o to, że Bóg Izraela chciał być Bogiem dla każdego, nie tylko dla narodu żydowskiego. Jeśli poganie byli wezwani do chwalenia Boga JHWH, to byli także zaproszeni do przymierza z Nim, co dokonało się w osobie Jezusa. W najbardziej znanych tłumaczeniach drugi wers brzmi: bo Jego łaskawość nad nami potężna, a wierność Pańska trwa na wieki, natomiast bardziej dokładne tłumaczenie dokonane przez ks. Władysława Borowskiego zawiera słowa: Bo miłość Jego ku nam jest mocna, a wierność Pana trwa na wieki. Zarówno miłość jak i wierność Boga są tu zakwalifikowane jako nienaruszalne, w sensie, że są niezmienialne i nieprzemijające. W centrum Psalmu jest postawa Boga: On kocha i jest wierny, a postawą człowieka jest odpowiedź w postaci oddawania Bogu chwały. Dzisiaj i Ty, i ja jesteśmy do takiej postawy zaproszeni – Pan od nas pragnie otrzymywać wyrazy czci i uznania wobec Jego działań.
Ewangelia: Łk 10,1-9
Oprócz apostołów Jezus miał także uczniów, i jak czytamy była to całkiem spora grupa: siedemdziesięciu dwóch. Zostali wysłani na ewangelizację jako robotnicy. Nie idą we własnym imieniu i nie idą z własnym przesłaniem – to Chrystus ich posyła i chce, by przekazywali Jego słowo i Jego naukę. Wyposażył ich w moc czynienia cudów i zakazał pozdrawiania w drodze. Pozdrawianie kogoś w drodze w optyce starożytnej oznaczało zatrzymanie się na dłużej, na dłuższą rozmowę z tą osobą, co oznaczało przerwanie swoich czynności, a Żydzi uważali, że jeśli czynność jest religijna, to nie należy jej przerywać dla pozdrowień, czyli dla okazania szacunku rozmówcy. Uczniowie, o których dzisiaj mowa, zostali posłani w konkretnym celu, by głosić Ewangelię, jeśli Jezus im powiedział, by nikogo w drodze nie pozdrawiali, to chodzi o to, żeby w tej czynności głoszenia zobaczyć czynności religijne. Taką wartość nadał Jezus głoszeniu Ewangelii – dla Żydów był to jasny i ważny komunikat. Posyłając uczniów na ewangelizację, Jezus uprzedził ich o trudnościach, jakie z tego posłania będą wynikały: idą jak jagnięta między wilki, przez jednych będą przyjmowani, przez innych odrzucani. I tak jest do tej pory z nauką i dziełami Jezusa. On wciąż powołuje uczniów, wyznacza tych, których chce posłać i tych, których potrzebuje do realizacji swoich planów.