Komentarze do czytań – III TYDZIEŃ ZWYKŁY | od 25 do 31 stycznia 2026r. – dr Joanna Jaromin

Dzisiejsza Liturgia Słowa

 

 

III Niedziela Zwykła, 25.01.2026 

Pierwsze czytanie: Iz 8, 23b – 9, 3

 W dzisiejszym pierwszym czytaniu prorok Izajasz zabiera nas do Galilei, do ziemi Zabulona i Neftalego. Galilea często w Piśmie Świętym nazywana jest ziemią pogańską, gdyż na tych terenach ludność izraelska żyła wspólnie z poganami. Oddalenie od Świątyni Jerozolimskiej sprawiało również większe rozluźnienie religijne, dlatego w Galilejczykach widziano nie do końca prawowiernych wyznawców Jedynego Boga. Izajasz wspomina czas najazdu wojsk asyryjskich na Palestynę i jednocześnie zapowiada pojawienie się królewskiego potomka, Emmanuela (por. Iz 7,14), który przyniesie pokój uciemiężonej krainie: sprawi, że zapanuje radość, złamie niewolnicze jarzmo, a naród pogrążony w mroku ujrzy światłość (por. Iz 9, 1-3). Światło jest tym, co ożywia człowieka pogrążonego zarówno w tej fizycznej ciemności, np. nocy, jak i w duchowej ciemności grzechu. Ponieważ jest to jeden z ważniejszych tekstów mesjańskich, który w dłuższej wersji słyszeliśmy miesiąc temu podczas Pasterki, wiemy doskonale, iż tą Światłością, przybyłą do Narodu Wybranego, jest Mesjasz. On został posłany przez Boga, aby wybawił ludzi od grzechu, aby wyrwał ich z mocy ciemności i aby już na zawsze pozostali w świetle Bożej miłości.

Psalm responsoryjny: Ps 27, 1bcde.4.13-14

Psalmista podkreśla, że Bóg jest światłem. Ponownie w dzisiejszej liturgii słowa pojawia się motyw światła. Ten, dla kogo Bóg jest światłością, nie musi lękać się niczego, gdyż Bóg go ochroni, wybawi z każdego niebezpieczeństwa. Boża światłość dotyka bowiem tego, który jest prawy, przestrzega Bożych przykazań. Nieprzyjaciele takiego człowieka pogrążeni są w mroku i im Boża światłość nie pomoże, lecz ich oślepi, gdy będą zagrażać sprawiedliwemu.

Drugie czytanie: 1Kor 1, 10-13.17

W drugim czytaniu słyszymy dziś wezwanie św. Pawła do zgody i jedności. Żadna wspólnota wyznawców Chrystusa nie może bowiem być podzielona, gdyż On sam jest jednością z Ojcem. W Kościołach lokalnych, do których zwracał się Paweł, zdarzały się bowiem spory, dziś powiedzielibyśmy – teologiczne. Wszyscy jednak, którzy przyjęli jeden chrzest w imię Jezusa Chrystusa, powinni być „jednego ducha i jednej myśli” (1Kor 1,10). Wszystkie gminy chrześcijańskie zakładane w tym czasie nie powinny identyfikować się z tym, który je założył i udzielił im chrztu, ale wyłącznie z Tym, w imię którego chrzest otrzymali. Paweł nie został posłany po to, by szerzyć rozłam, ale by głosić Dobrą Nowinę o zbawieniu. Jednak, aby dążyć do osiągnięcia zbawienia, należy żyć w jedności z braćmi wierzącymi w Chrystusa.

Ewangelia: Mt 4, 12-23

Dzisiejsza Ewangelia ponownie kieruje nas do Galilei, do Kafarnaum – miejscowości znajdującej się na pograniczu ziemi Zabulona i Neftalego, gdzie byliśmy już podczas pierwszego czytania. Tam właśnie udał się Jezus na wieść o uwięzieniu Jana Chrzciciela. On nie ucieka w obawie przed podzieleniem losu swego krewnego, lecz ma świadomość, że to jeszcze nie jest Jego czas, choć prześladowanie już się zaczęło. To właśnie tam spełniają się proroctwa Izajasza z pierwszego czytania, to tam, w ziemi pogan, Jezus wzywa do nawrócenia, zajmuje niejako miejsce Jana, lecz kieruje się najpierw do tych, którzy najbardziej potrzebują Jego miłości, do tych, którzy byli wzgardzeni przez Żydów, którzy prawdziwie byli pogrążeni w ciemności. Tam też powołuje swoich pierwszych apostołów spośród ubogich rybaków: najpierw braci Piotra i Andrzeja, a następnie synów Zebedeusza Jana i Jakuba. Wszyscy czterej zostawili wszystko, co do tej pory stanowiło ich całe życie i bez zbędnych pytań, bezwarunkowo, podążyli za Jezusem, by wraz z Nim głosić Dobrą Nowinę właśnie tam, w Galilei, gdzie wiara w Jedynego Boga była mocno zachwiana przez mnożące się kulty pogańskie, a także w środowiskach, do których nauka o Bogu jeszcze w ogóle nie dotarła.

 

Poniedziałek, 26.01.2026 św. biskupów Tymoteusza i Tytusa

Pierwsze czytanie: 2Tm 1, 1-8

W dzisiejszym pierwszym czytaniu słyszymy słowa św. Pawła kierowane do Tymoteusza, pierwszego biskupa Efezu, którego sam uczynił przełożonym tej wspólnoty przez nałożenie rąk. Ten gest do dziś jest nieodłącznym elementem każdego stopnia święceń. Apostoł Narodów podczas swoich podróży misyjnych zakładał wspólnoty chrześcijańskie, a ponieważ sam najczęściej nie mógł ich doglądać, powoływał godnych ludzi do opieki nad wiernymi. Apostoł nie tylko zapewnia go o swojej modlitwie, ale przypomina o powierzonych mu obowiązkach, którym winien sprostać z mocą, miłością i rozsądkiem. Zadania stojące przed przełożonym gminy chrześcijańskiej wymagają najczęściej znoszenia różnorodnych trudów i przeciwności. Dlatego też Paweł przypomina Tymoteuszowi, że wraz z nałożeniem jego rąk otrzymał Boży charyzmat męstwa, aby sprostać czekającym go obowiązkom. Każdą bowiem trudność znoszoną dla Ewangelii, można pokonać mocą Bożą.

Psalm responsoryjny: Ps 96, 1-2a.2b-3.7-8.10

Psalmista wzywa wszystkie narody do wychwalania Boga, gdyż tylko Jemu należy się chwała za wielkie rzeczy, które uczynił, za dzieło stworzenia i zbawienia. On jest naszym Królem, więc mamy pewność, że nic w naszym życiu nie jest kwestią przypadku; jesteśmy pod opieką sprawiedliwego i miłosiernego Władcy. W obliczu dostępowania tak wielkich łask, jedynie pieśń adoracji, chwały i błogosławieństwa może być próbą okazania wdzięczności. Taką postawę powinniśmy przyjmować także w naszej codziennej modlitwie.

Ewangelia: Łk 10, 1-9

W dzisiejszej Ewangelii słyszymy o powołaniu siedemdziesięciu dwóch uczniów. Pan Jezus posyła ich po dwóch do miejsc, do których sam zamierzał się udać. To właśnie w tym momencie wypowiada słowa, które w sposób szczególny są skierowane do każdego z nas: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo” (Łk 10,2). To właśnie na nas spoczywa odpowiedzialność za nowe powołania do służby Bogu, do głoszenia Dobrej Nowiny tym, do których ona wciąż nie dotarła, jak i do tych, którzy ciągle o niej zapominają; to my powinniśmy nieustannie prosić Pana żniwa, aby tych robotników nigdy nie zabrakło. Pan Jezus posyła swoich uczniów, aby nieśli pokój. I to nie tylko o ten wewnętrzny, duchowy, ale też o pokój między ludźmi. Bez tego drugiego nie będzie również pierwszego. Tam, gdzie nie ma pokoju, tam już tylko krok do agresji i przemocy. Dlatego także my, życząc komuś pokoju, nie możemy zachowywać bierności wobec szerzącego się zła, lecz powinniśmy dążyć do jego eliminacji.

 

Wtorek, 27.01.2026 

Pierwsze czytanie: 2 Sm 6, 12b-15. 17-19

Dzisiejsze pierwsze czytanie przedstawia uroczysty pochód, podczas którego sprowadzono do Jerozolimy Arkę Przymierza. Dokonało się to za sprawą króla Dawida. Początkowo przechowywano ją tak, jak podczas wędrówki przez pustynię, w namiocie; dopiero później Dawid uzna, że powinien wybudować świątynię. Sprowadzenie Arki do stolicy wiązało się z wielką radością króla i całego ludu – Bóg zamieszkał bowiem pośród nich. Był to akt zarówno polityczny, jak i religijny. Odtąd Jerozolima stała się nie tylko stolicą państwa, ale i głównym ośrodkiem religijnym, gdyż Arka Przymierza była szczególnym znakiem Bożej obecności. Należy zwrócić też uwagę na zachowanie Dawida, który nie zważając na swoją pozycję, tańczy przed Arką wraz z całym ludem. Nie on w tej chwili jest królem, ale Bóg, który przychodzi do swego ludu i to Jemu należą się wszystkie honory. Dawidowi nie przeszkadza fakt, że naraża się na pośmiewisko i wzgardę nawet własnej żony; zdawał sobie sprawę, że wszystko, do czego doszedł, zawdzięcza wyłącznie Bogu.

Psalm responsoryjny: Ps 24, 7-8.9-10

Dzisiejszy psalm przypomina wprowadzenie Arki Przymierza do Jerozolimy. Bóg ma zamieszkać ze swym ludem w nowej stolicy. Królem jest Dawid, ale to właśnie on postanowił sprowadzić Arkę Przymierza, chciał nawet wybudować świątynię, w której miałaby spocząć na zawsze i w której zarówno on, jak i wszyscy Żydzi czciliby swojego Jedynego Króla. Przed wiekami Jerozolima otworzyła przed Nim swe bramy, ale czy dziś ludzie są gotowi otworzyć Mu bramy swoich serc?

Ewangelia: Mk 3, 31-35

W dzisiejszej Ewangelii dołączamy do Maryi i braci Jezusa, którzy chcą się z Nim widzieć. Kiedy Jezus słyszy tę informację, wypowiada słowa, które mogą nas zaskakiwać: „Któż jest moją matką i [którzy] są braćmi?“ (Mk 3,33). Niektórzy mogą pomyśleć, patrząc na dzisiejsze czasy, że odkąd Jezus stał się sławny, zapomniał o swojej rodzinie. Albo jeszcze gorzej – pewnie wstydzi się swoich ubogich krewnych. Nic bardziej mylnego. Jezus nie tylko nie zapomniał o swojej rodzinie, ale jeszcze ją poszerza o tych wszystkich, którzy w Niego uwierzyli i słuchają Jego nauki. Potwierdzi to raz jeszcze z krzyża, kiedy do swojej Matki i umiłowanego ucznia wypowie swój niezwykły testament (zob. J 19,25-27). Każdy z nas od chrztu jest dzieckiem Bożym, więc tym samym bratem Jezusa. Nie możemy jednak poprzestać wyłącznie na tym fakcie. Aby bowiem utrzymać dziecięctwo Boże, powinniśmy z miłością do naszego Ojca wierzyć w Niego i Tego, którego posłał, słuchać Jego nauki i pełnić Jego wolę. Wolą Bożą jest czynienie dobra. Poznamy, co jest dobre, jeśli będziemy postępować zgodnie z Jego przykazaniami.

  

Środa, 28.01.2026 

Pierwsze czytanie: 2Sm 7, 4-17

W dzisiejszym pierwszym czytaniu słyszymy, jak po powzięciu przez Dawida decyzji o wybudowaniu świątyni, Bóg przemawia do niego przez proroka Natana. Bóg na początku pokazuje Dawidowi, kim był i skąd pochodzi, a także  przypomina, że wszystko co do tej pory osiągnął, zawdzięcza Panu. Później jednak odpowiada na pragnienie króla z nieprawdopodobną hojnością. Można wręcz powiedzieć, że to nie Dawid zbuduje dom Bogu, ale Bóg zbuduje prawdziwy dom dla niego, dom, w którym odnajdzie się on już na zawsze, dom w szerokim tego słowa znaczeniu, wybiegający daleko w przyszłość, uwzględniający jego potomków. Dawid nie jest idealny, ani tym bardziej bezgrzeszny. Bóg doskonale zna jego słabości i zbytnią pewność siebie, ale docenia w nim szczerość w okazywaniu pragnień. I chociaż myślał czysto po ludzku, jego pragnieniem było uczynienie czegoś dla Boga. Jak często ktokolwiek z nas myśli o tym, by uczynić coś dla Boga? Przecież my także zawdzięczamy Mu wszystko, zwłaszcza nasze życie. Czy raczej nie jest najczęściej tak, że oczekujemy wszystkiego od Niego?

Psalm responsoryjny: Ps 89, 4-5.27-28.29-30

W dzisiejszym psalmie responsoryjnym psalmista przytacza słowa Boga o Dawidzie. Przypomina, że jest Jego wybrańcem, z którym zawarł przymierze, a potomstwo Dawida zapewni mu pamięć na całe wieki dzięki Bożemu błogosławieństwu i wybraństwu. Bóg mówi: „A Ja go ustanowię pierworodnym, najwyższym z królów ziemi“ (Ps 89,28). Najważniejszym potomkiem Dawida i Królem Wszechświata jest Jezus Chrystus i to w Nim wypełni się przymierze zawarte nie tylko między Bogiem a Dawidem, ale i całą ludzkością, która dzięki Jego męce, śmierci i zmartwychwstaniu dostąpiła zbawienia.

Ewangelia: Mk 4, 1-20

W dzisiejszej Ewangelii słyszymy przypowieść o siewcy, którą Pan Jezus rozpoczyna swoją mowę w przypowieściach, oraz jej wyjaśnienie. Przypowieści są bardzo istotnym elementem Jego nauczania. Przybliżanie tajemnicy zbawienia dzięki nim odbywało się stopniowo, za pomocą obrazów i symboli, gdyż lud nie był gotowy na to, by wszystkie sprawy Boże przyjąć od razu. Z tego również powodu Jezus zabraniał świadkom cudów, czy demonom, zdradzać swoją tożsamość.

W przypowieści siewca sieje słowo Boże. Dalszy jego rozwój uzależniony jest od gruntu, na który to słowo padnie, czyli od człowieka, który je przyjmuje. Każdy z nas słuchając słowa Bożego jest w innej kondycji. Niektórzy są zbyt zajęci życiem doczesnym, by usłyszane słowo mogło w nich zapuścić korzenie. Inni przyjmują je z radością, ale w obliczu napotykanych trudności, nie potrafią go utrzymać i postępować według niego. Jeszcze inni słuchają go, ale nie przyjmują do swojego serca. Na szczęście są też tacy, którzy przyjąwszy słowo Boże, zatrzymują je na zawsze i żyją nim na co dzień. Dzięki nim nauka Pańska rozlewa się także na innych, na ich otoczenie, rodzinę, współpracowników, przewyższając znacznie swą obfitością wcześniejsze niepowodzenia. I chociaż czasem różne sytuacje sprawiają, że ziarno słowa Bożego pozostaje w nas bezowocne, powinniśmy się starać, by jednak jak najczęściej przynosiło obfite plony.

 

Czwartek, 29.01.2026 

Pierwsze czytanie: 2Sm 7, 18-19. 24-29

W dzisiejszym pierwszym czytaniu słyszymy odpowiedź Dawida na Boże słowa. Jest to właściwie modlitwa króla wyrażająca jego zdumienie i wdzięczność za wielkie obietnice, jakie otrzymał, czyli za obietnice trwałości jego potomstwa i królestwa. Jest ona niewątpliwie dziękczynieniem i pochwałą wspaniałomyślnego upodobania Boga, który objawia swoją wielkość wobec mizernych i słabych ludzi. Jest to wyraz wdzięczności za wybranie Izraela jako ludu umiłowanego oraz zaszczyconego obecnością Pana i objawieniem Jego chwały. Dawid uznaje swą małość i niegodność wobec Bożej dobroci, porównując się do nicości. Jednocześnie potwierdza także, iż Bóg jest jedynym prawdziwym Bogiem Izraela i że Jego słowa są prawdą, prosi więc o wypełnienie danej mu obietnicy. Rzeczywiście, obietnicy Bożej nie zniweczy nawet ewentualna niewierność potomków Dawida. Dzięki niej Dawid stał się postacią kluczową w rozwoju myśli mesjańskiej Starego Testamentu. Jest to bowiem jeden z kluczowych tekstów dla zrozumienia przymierza Dawidowego i obietnicy mesjańskiej potomka, który będzie miał wieczne królestwo (por. 2Sm 7,10-16). Temat potomka Dawida, którym jest oczekiwany Mesjasz, powróci w sposób szczególny w Nowym Testamencie. Potomkiem, do którego została skierowana obietnica dana Dawidowi, jest – jak wiemy – Jezus z Nazaretu.

Psalm responsoryjny: Ps 132, 1b-2.3-5.11.12.13-14

W dzisiejszym psalmie psalmista przypomina wierność Dawida względem Boga i obietnicę zbudowania domu Bożego. Król jedynie zdołał rozpocząć dzieło budowy świątynie, jednak całego przedsięwzięcia dopełnił jego syn i następca, Salomon, o którym Bóg mówi: „Zrodzone z ciebie potomstwo posadzę na twoim tronie” (Ps 132,11b). Wierność każdego pokolenia Bóg obiecuje nagrodzić przedłużeniem dynastii królewskiej „po wieczne czasy” (Ps 132,12b). Królem panującym na wieki jest Jezus Chrystus, potomek Dawida.

Ewangelia: Mk 4, 21-25

W dzisiejszej Ewangelii słyszymy dwie kolejne przypowieści Jezusa: o lampie i o mierze. Są to jedne z najkrótszych przypowieści, zaledwie dwuwersowe, jednak pełne głębokich treści. Przypowieść o lampie pokazuje bezsens zapalania światła po to, by je zakryć; światło powinno zajmować wyjątkowe miejsce, ma bowiem oświetlać pomieszczenie, drogę, mrok, w którym człowiek czuje się nieswojo. Światło Bożego słowa ma natomiast oświecać ludzki umysł i serce oraz wpływać na zmianę jego postępowania, na ciągłe dążenie do nawrócenia, by w wieczności nieustannie oglądać blask chwały Bożej. W kolejnej przypowieści słyszymy, że miara, jaką stosujemy oceniając innych, będzie również użyta względem nas. Lepiej, aby każdy miał na swoim koncie jak najwięcej dobrych uczynków, ponieważ ich brak odwróci się przeciwko niemu. Słowa: „Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, pozbawią go i tego, co ma” (Mk 4,25) przywodzą na myśl podobne słowa zawarte w przypowieści o talentach (zob. Mt 25,28-29) czy też jej bliźniaczej przypowieści o minach (Łk 19,24.26). Dążenie do zbawienia nie może być naznaczone biernością, lecz radosnym działaniem z miłością do Boga i człowieka.

 

Piątek, 30.01.2026 

Pierwsze czytanie: 2Sm 11, 1-4a. 5-10a. 13-17. 27c

W dzisiejszym pierwszym czytaniu słyszymy o grzechach Dawida. Najpierw o cudzołóstwie z Batszebą, a następnie zabójstwie jej męża, Uriasza. Jeden grzech pociąga za sobą kolejny; próba ukrycia skutków pierwszego doprowadza do śmierci niewinnego człowieka. Odpowiedzialność za drugi grzech, choć nie został on dokonany rękami Dawida, spadła jednak na niego, gdyż to właśnie on rozkazał, aby podczas walki postawiono Uriasza w miejscu, z którego nie mógł wyjść żywy. W tym tekście na jaw wychodzą wszystkie negatywne cechy Dawida i jego moralny upadek. We wcześniejszych czytaniach Boże wybraństwo Dawida było dla nas oczywiste, teraz natomiast zaczynamy wątpić – jak Bóg mógł wybrać sobie takiego krętacza pozbawionego jakichkolwiek skrupułów? Bóg jednak nie potrzebuje ideałów. Tak, jak Pan Jezus wybrał apostołów, którzy w chwili próby Go zdradzili i opuścili, tak też Bóg wybierał zwykłych ludzi z ich wszystkimi ułomnościami. Św. Paweł to zrozumiał, dlatego pisał do Rzymian: „Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska” (Rz 5,20). Nie jest to bynajmniej zachęta do grzechu, ale do tego, by nie brnąć w nim dalej, lecz uchwycić się Bożego miłosierdzia i powstać z upadku.

Psalm responsoryjny: Ps 51, 3-4.5-6a.6c-7.10-11

Dziś słyszymy pierwszą część psalmu Miserese. Psalm ten przypisywany jest Dawidowi pokutującemu po cudzołóstwie z Batszebą i zabójstwie jej męża Uriasza. W tej części widzimy człowieka pogrążonego w grzechu już od łona matki, w czym możemy dopatrywać się rzeczywistości grzechu pierworodnego. Człowiek analizuje tu swój grzech przed obliczem Boga. Grzech jawi się więc jako siła oddalająca nas od Boga, odstąpienie od dobra na rzecz zła, od światła na rzecz ciemności. Mimo wszystko, człowiek pokłada ufność w miłosierdziu Boga, którego niewątpliwie dostąpi, jeśli będzie szczerze żałował i błagał o przebaczenie.

Ewangelia: Mk 4, 26-34

W dzisiejszej Ewangelii ponownie słyszymy przypowieści Jezusa. Tym razem są to przypowieści o królestwie Bożym: o zasiewie i o ziarnku gorczycy. Tak jak ziarno wrzucone w ziemię nie jest uzależnione od człowieka czy pory dnia lub nocy, lecz kiełkuje i wzrasta własną mocą, tak też królestwo Boże rozwija się własną mocą, stopniowo, etapami. Zostało zapoczątkowane na ziemi wraz z pojawieniem się Syna Bożego i będzie wzrastać aż do czasu żniw, czyli do dnia sądu, kiedy każdy się dowie, czy osiągnął to, do czego dążył, czy całą wieczność będzie radował się oglądaniem oblicza Bożego. Przypowieść o ziarnku gorczycy natomiast pokazuje, że chociaż początki królestwa Bożego są skromne, jak maleńkie ziarnko gorczycy, to efekty jego rozwoju są spektakularne. Jezus zapoczątkował je na ziemi wraz ze swym narodzeniem jako bezbronne niemowlę, Jego towarzyszami byli ludzie nie liczący się w społeczeństwie żydowskim, On sam był tylko Synem cieśli z Nazaretu i zmarł okryty hańbą. To wszystko jednak przerodziło się w Kościół trwający na całym świecie już ponad dwa tysiące lat. Ci, którzy do niego należą, są jak ptaki znajdujące schronienie w krzewie gorczycy i oni też znajdą swoje miejsce w wiecznym królestwie Bożym.

 

Sobota, 31.01.2026 

Pierwsze czytanie: 2Sm 12, 1-7a. 10-17

W dzisiejszym pierwszym czytaniu słyszymy przypowieść o biedaku i jego owieczce, którą prorok Natan opowiada Dawidowi, aby uzmysłowić mu jego winy i doprowadzić do skruchy. Król był tak bardzo pogrążony w swoim grzechu, że nie zorientował się nawet, że ta przypowieść opowiada właśnie o nim i jego grzechach, a słowami, iż bogacz, który zabił jedyną owieczkę biedaka, winien jest śmierci, sam wydaje na siebie wyrok. Dopiero słowa: „Zgrzeszyłem wobec Pana” (2Sm 12,13) sprawiają, że odsuwa od siebie karę śmierci i dostępuje odpuszczenia grzechu. Musi jednak odpokutować za popełnione zło; Natan zapowiada, że syn, którego urodzi mu Batszeba, umrze. W Starym Testamencie istniało bowiem bardzo mocne przekonanie, że kara za grzech człowieka spada także na jego dzieci. Dawid natychmiast podejmuje post i inne umartwienia, a także modli się o ocalenie dziecka zdając sobie w pełni sprawę z tego, że tylko on jest odpowiedzialny za całe zaistniałe zło. Historia Dawida z jednej strony pokazuje typowy schemat odchodzenia człowieka od Boga, a z drugiej ukazuje sposób, w jaki Bóg okazuje miłosierdzie grzesznikom i prowadzi ich do nawrócenia.

Psalm responsoryjny: Ps 51, 12-13.14-15.16-17

Dziś słyszymy drugą część psalmu Miserere. Tu następuje już prośba o nawrócenie, o nowe serce i nowego ducha. Grzesznik staje w całej swej nędzy przed Bogiem i prosi, by nie odrzucał go od swego oblicza (Ps 51,13). Mocno zakorzenione jest tu przekonanie o Bożym przebaczeniu i miłosierdziu. Św. Augustyn podkreślał, iż Bogu łatwiej powstrzymać swój gniew, niż miłosierdzie. Św. Faustyna także uważała, że: „Wszystko ma swój początek w Twoim Miłosierdziu i w Twym Miłosierdziu się kończy”.

Ewangelia: Mk 4, 35-41

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam dramatyczną scenę: apostołowie zmagają się z burzą na Jeziorze Galilejskim, podczas gdy Jezus spokojnie śpi w łodzi. Po zakończeniu swej mowy w przypowieściach Jezus postanowił, że wraz z uczniami przeprawi się na drugi brzeg jeziora. Nic nie zapowiadało trudnych warunków pogodowych, ewangelista sam podkreśla, że stało się to nagle. Uczniowie widząc Jezusa śpiącego, równie nagle, jak zmiana pogody, zapomnieli kim On jest i że przy Nim nic im nie grozi, zwątpili w Niego. Dlatego budzą Go wyrzutem: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” (Mk 4,38b). W tej samej chwili stają się świadkami cudu nad naturą – na rozkaz Jezusa burza się ucisza i jezioro się uspokaja. Teraz Jezus zwraca się do nich z wyrzutem: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” (Mt 4,40). Po tych słowach uczniów znów paraliżuje strach. I to przed Tym, z którym związali swoje życie. Byli świadkami cudów, słyszeli Jego naukę, ale wciąż nie potrafią myśleć po Bożemu, lecz po ludzku i dlatego z trwogą zastanawiają się, kim On jest. Czego się spodziewali budząc Go? Czy nie właśnie jakiegoś nadzwyczajnego dzieła? A teraz, gdy niebezpieczeństwo minęło, są przerażeni. Są prostymi ludźmi, jeszcze nie raz zwątpią w Jezusa, opuszczą Go w chwili próby, ale to właśnie ich wybrał, aby stali się fundamentem Kościoła.