Niedziela, 18.04.2021 r.

Pierwsze czytanie: Dz 3, 13-15. 17-19

By lepiej zrozumieć to czytanie, posłużmy się ostatnim zdaniem dzisiejszej Ewangelii (w końcu, oba dzieła wyszły spod ręki jednego autora): Jezus rzekł do nich [uczniów]: „Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego”. A co mówi Piotr w czytaniu? Zabiliście Dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych, czego my jesteśmy świadkami. (…) Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone! Zatem dzięki wylaniu Ducha Świętego na apostołów oraz ich współpracy z Nim, dzieje się tak, jak życzył sobie zmartwychwstały Jezus: Dobra Nowina jest głoszona w pełni – zarówno prawda o krzyżu (zastępczej śmierci Niewinnego za grzechy winnych wszystkich czasów), jak i prawda o miłosierdziu (przebaczeniu, które przyjmuje się wraz z decyzją o nawróceniu i pokucie). Zastanówmy się, czy taka sama równowaga panuje w naszym tegorocznym doświadczeniu Wielkiego Postu oraz Świąt Paschalnych.

Psalm responsoryjny: Ps 4, 2. 4 i 9

Utwór wpisuje się w powyższą „logikę równowagi”: z jednej strony, psalmista przyznaje, że Bóg wymierza mu sprawiedliwość; z drugiej zaś, wyznaje, że ten sam Bóg wydźwignął go z utrapienia. W dalszej części pojawia się werset, który prawdopodobnie sprawił, że psalm ten został włączony do Liturgii godzin (sobotniej Modlitwy na zakończenie dnia, czyli Komplety): Spokojnie zasypiam, kiedy się położę, bo tylko Ty jeden, Panie, pozwalasz mi żyć bezpiecznie. Połączmy te dwie obserwacje i zaplanujmy sobie któregoś wieczora modlitwę tym psalmem jako rachunek sumienia – po całym dniu lub dłuższym okresie.

Drugie czytanie: 1 J 2, 1-5

Także czytanie z Pierwszego Listu św. Jana odwołuje się do patronującej nam dzisiaj „logiki równowagi” między krzyżem a miłosierdziem, czyli między sprawiedliwością a pojednaniem. Apostoł i Ewangelista jest zatroskany o to, by jego podopieczni – pokolenie pierwszych chrześcijan, którzy jednak bezpośrednio nie zetknęli się z samym Jezusem podczas Jego historycznej działalności – nie poprzestali na „celebrowaniu przeszłości”, ale wniknęli w sam rdzeń Objawienia. A tym rdzeniem jest łaska, którą Jezus wysłużył nam na krzyżu i która jest w stanie skutecznie wpleść się w nasze decydowanie i działanie. Niestety, także nam, pokoleniu pra-pra-pra-pra-…-prawnuków tamtych chrześcijan, grozi puste „celebrowanie przeszłości” i skupienie się na samych obrzędowych lub domowych obchodach Wielkanocy. Tymczasem, zmartwychwstanie Jezusa – bardziej niż fakt z przeszłości konkretnej osoby i zanim się stanie faktem naszej przyszłości – niesie moralne przesłanie dla naszej teraźniejszości: Po tym poznajemy, że Go znamy – ukrzyżowanego i zmartwychwstałego „dla nas i dla naszego zbawienia” (Wyznanie wiary)jeżeli zachowujemy Jego przykazania!

Ewangelia: Łk 24, 35-48

Znamy już wymowę ostatniej wypowiedzi Jezusa z dzisiejszej Ewangelii; w zasadzie, stała się ona motywem przewodnim dotychczasowych rozważań. A jakie jest przesłanie pozostałych wątków? Po pierwsze, Jezus stanął pośród uczniów z życzeniem „Pokój wam!”, gdy ci opowiadali, jak poznali Jezusa. Możemy w tym miejscu przypomnieć sobie Jego wcześniejszą obietnicę: Gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich (Mt 18, 20). To nie „tanie pocieszenie” i to coś więcej niż wysłany komuś będącemu w rozterce SMS o treści: „Jestem z tobą”. Tak po prostu jest! Jezus jest jedno ze swoim Kościołem, Jezus żyje w Kościele; między Jezusem i Kościołem nie ma ani ścisłej odrębności, ani całkowitego zlania – jest za to jedność sakramentalna i organiczna (por. KKK 1088 i 1373). Po drugie, taka jedność wcale nie jest oczywista i nie narzuca się: Zatrwożonym i wylękłym uczniom zdawało się, że widzą ducha. Wydawałoby się, że te oryginalne przeżycia uczniów są inne od naszych: u nich – chodzi o samą nieprawdopodobność zmartwychwstania (z którą myśmy się już mentalnie „otrzaskali”); u nas, współczesnych – akcentowane jest raczej nieprawdopodobieństwo, by Zmartwychwstały mógł się przyznawać do skompromitowanego w wielu miejscach instytucjonalnego Kościoła. A jednak! I zmartwychwstanie Jezusa, i Jego mistyczna więź z Kościołem należą do tej samej wiary apostolskiej: ten sam Duch, który Go ożywił, jest duszą Kościoła; ten sam Duch, który dokonał Jego wcielenia w łonie Maryi, dokonał Jego wcielenia w łono Kościoła. Niezależnie więc od grzeszności swoich członków, Kościół uczestniczy w kapłańskiej (kult), prorockiej (głoszenie słowa) i królewskiej (służba miłości) misji Chrystusa (por. KKK 1070). A zatem pozostałe wątki dzisiejszej Ewangelii mówią nam o podwójnej realności: zmartwychwstania Jezusa i Jego więzi z Kościołem. Pokazaniem ciała i kości, rąk i nóg, oraz spożyciem pieczonej ryby Jezus przekonał uczniów o pierwszej realności. Czym miałby nas przekonać o drugiej?

Poniedziałek, 19.04.2021 r.

Pierwsze czytanie: Dz 6, 8-15

Przed nami całkiem „męski” tydzień z głównymi świętymi Dziejów Apostolskich: Szczepanem, Filipem i Piotrem (gdyby nie piątkowa uroczystość, dołączyłby do nich jeszcze Paweł). Pierwszemu z nich będziemy towarzyszyli od dziś do środy. Pamiętajmy, że Szczepan jest diakonem; oznacza to nie tyle „funkcję” bądź „stan życia”, ile przede wszystkim „wyświęcenie”. „Włożenie rąk” na niego i pozostałych sześciu mężczyzn przez apostołów przypomina, że Jezus, jedyny i najwyższy Kapłan Nowego Przymierza, nierozerwalnie związał się z Kościołem jako swoją „małżonką” i swoim „ciałem” (zob. Dz 6, 1-6; Ef 4, 4-16; 5, 31-32). Owszem, niezmiennie tylko Jezus zbawia, ale po wniebowstąpieniu Jego widzialność i materialność – człowieczeństwo – „przeszło w sakramenty Kościoła” (św. Leon Wielki). Diakonat Szczepana nie jest więc tylko delegacją ze strony wspólnoty, lecz Bożym powołaniem i uczestnictwem w misji samego Chrystusa (zob. KKK 1554, 1569-1571). Te ważne uściślenia pomogą nam zrozumieć, dlaczego dzisiejsze czytanie rozróżnia u Szczepana łaskę od mocy oraz mądrość od Ducha, z którego natchnienia przemawiał; a także, skąd u Szczepana twarz podobna do oblicza anioła. Otóż, w święceniach – podobnie w charyzmatach – Bóg udziela łaski konkretnemu człowiekowi, mając jednak na uwadze Kościół. Ta łaska może działać niezależnie od osobistej świętości obdarowanego (jak w przypadku grzesznych założycieli świetnych wspólnot). Lecz wraz z osobistą świętością działanie łaski pomnaża się. Tak jest z naszym diakonem: mężczyzna po ludzku tak mocnymądry oraz po Bożemu tak pełen łaski natchniony wprost emanuje wewnętrzną spójnością. I stąd jego anielskie oblicze.

Psalm responsoryjny: Ps 119 (118), 23-24. 26-27. 29-30

W czytaniu przyglądaliśmy się diakonowi Szczepanowi bardziej „z zewnątrz” – a jeśli już „od wewnątrz”, to w wymiarze obiektywnym. Psalm, z kolei, pozwala nam wejrzeć w przeżycia tego świadka – zanurzyć się w jego subiektywności. I tak, z jednej strony, utwór ujawnia niebywałą szczerość i poukładanie serca, które w obliczu konfliktu i zagrożenia zachowuje trzeźwość myślenia i prawość wybierania. Z drugiej strony, możemy potraktować ten poemat jako pouczenie, by podczas silnych doznań nie szukać miary w sobie samym, ale w Słowie Bożym – i to z Nim zestrajać własne przeżycia.

Ewangelia: J 6, 22-29

Pod koniec ubiegłego tygodnia rozważany był Janowy opis cudu rozmnożenia chleba przez Jezusa oraz Jego nocna wędrówka po Jeziorze Galilejskim do uczniów w łodzi (zob. J 6, 1-21). To trzeci z sześciu znaków, które składają się na pierwszą część czwartej Ewangelii (zob. J 11 – 12: 2, 11; 4, 54; 6, 2; 7, 31; 9, 16; 12, 37). Choć epizody te mają własny kontekst i znaczenie, wpisują się w szerszy zamysł – podprowadzają pod pytanie o tożsamość Tego, który ich dokonuje; ostatecznie chodzi w nich zatem o wezwanie do wiary w bóstwo Chrystusa. Dzisiejszy fragment jest misternie – i, doprawdy, misteryjnie – zaaranżowaną prowokacją, jaką Jezus zastosuje wobec uczestników cudu rozmnożenia. Swoim niewytłumaczalnym pojawieniem się na przeciwległym brzegu jeziora wywołuje On zaintrygowanie Żydów, dzięki któremu rozpoczyna z nimi dialog, w którym coraz bardziej do głosu zacznie dochodzić różnica poziomów między rozmówcami. Koniec końców, rzecz rozbije się właśnie o tożsamość Rabbiego oraz sakramentalny ustrój Jego Kościoła. Za dzisiejszy komentarz do tego niech wystarczy zachęta do wzbudzenia aktu dobrej woli: „Panie, daj mi w kolejnych dniach zrozumieć to, co mówisz w swoim słowie, i to, co chcesz mi nim konkretnie powiedzieć”.

 

Wtorek, 20.04.2021 r.

Pierwsze czytanie: Dz 7, 51-59; 8, 1a

Dziś drugi dzień naszego triduum ze świętym diakonem Szczepanem. Zastajemy go pod koniec długiej mowy, w której akcentuje powtarzające się odrzucanie Bożych posłańców przez Żydów (zob. Dz 7, 1-50). Rodacy Szczepana okazują się ni mniej, ni więcej, tylko religijnymi recydywistami! Cierpliwość słuchaczy diakona kończy się, gdy na wokandę wpływa zarzut nieprzestrzegania Prawa w postaci zdrady i zamordowania Sprawiedliwego, czyli Jezusa Chrystusa-Mesjasza. Zatrzymajmy się tutaj, by wznowić nasz mini-wykład z teologii łaski. Mówiliśmy wczoraj o różnicy między osobistą świętością a łaską święceń i charyzmatów. Osobista doskonałość polega po prostu na pogłębiającej się współpracy z łaską uświęcającą otrzymaną na chrzcie, czyli rozwojem cnót wiary, nadziei i miłości. Łaska święceń i charyzmatów służy budowie Kościoła. Te dwie łaski teraz właśnie są uzupełniane u Szczepana o trzecią i czwartą. Najpierw, łaskę nadzwyczajną w postaci ekstatycznego widzenia: Szczepan ujrzał chwałę Bożą i Jezusa, stojącego po prawicy Boga. Takie łaski przydarzają się człowiekowi z Bogu wiadomych powodów: raz dla samej osoby (choćby jako próba wierności Dawcy w obliczu wielkości samego daru); innym razem także dla innych (jak teraz, dla Żydów). Czwartą łaską udzieloną naszemu diakonowi jest męczeństwo – i to dokładnie odwzorowujące śmierć Chrystusa (męka poza miastem, powierzenie się Bogu, przebaczenie prześladowcom, okrzyk). Tak, męczeństwo nie jest tylko ludzkim heroizmem, ale jest łaską (św. Tomasz z Akwinu; por. KKK 2473). W tych wszystkich rozróżnieniach łask pamiętajmy jednak o ich istotowej jedności: Szczepan jest po prostu pełen Ducha Świętego.

Psalm responsoryjny: Ps 31 (30), 3c-4. 6 i 7b i 8a. 17 i 21ab

Wspomniano wyżej o podobieństwie męczeństwa diakona Szczepana do kapłańskiego męczeństwa Chrystusa. Zawiera się ono także w dzisiejszym psalmie, który obaj świadkowie-męczennicy cytują (po gr. martyros = świadek-męczennik). Nic nie stoi na przeszkodzie, by „zarchiwizować” ten utwór we własnej pamięci serca i pomodlić się nim w chwili osobistej trudności; nawiązując do wczorajszej myśli o dostrajaniu siebie do Słowa Bożego, dodajmy, że z takim zabiegiem nie trzeba zwlekać aż do prześladowań – jak przypomniał św. Paweł VI, psalmy mają wartość wychowawczą dla uczuć (zob. Ogólne wprowadzenie do Liturgii godzin, 100-109). Toteż znalezienie się pod wpływem emocji analogicznych do psalmisty, Szczepana i Jezusa – niezależnie od ich zewnętrznego kontekstu – jest wystarczającym powodem, by karmić się ich słowami. Jest to zasada ogólna.

Ewangelia: J 6, 30-35

Jezus zdołał skupić uwagę rozmówców na sobie – przedmiotem ich wymiany zdań stała się Jego tożsamość. Odwołując się (domyślnie) do cudu rozmnożenia chleba z poprzedniego dnia, Żydzi nawiązują do innego biblijnego wydarzenia tego typu, czyli daru manny (zob. Wj 16, 4nn; Ps 78 [77], 24n). Być może sądzili, że właśnie „wplątują” Rabbiego we własne religijne sidła – tymczasem, to oni coraz bardziej „wikłają się” w tę zbawczą „grę” zorganizowaną przez Niego. Dochodzi do punktu kulminacyjnego: Jezus splata swoją tożsamość z chlebem-manną jako symbolem Bożej Opatrzności; odtąd dyskutowane pojęcia zostają raz na zawsze ustalone. Póki co, rozmówcy brną ku Jezusowi, ujawniając własne, po części szczere, duchowe pragnienia: Panie (gr. Kyrie, stosowane wyłącznie wobec Boga), dawaj nam zawsze ten chleb – w domyśle: Ten (= osoba Jezusa Chrystusa) chleb Boży, który z nieba zstępuje i życie daje światu! Wydawałoby się, że nic nie zapowiada katastrofy, jaka wkrótce nastąpi… Ale to stanie się dopiero w przyszłości; jutro, pojutrze… Zostawmy to teraz. Wytrzymajmy napięcie zdobycia wiedzy o tym, „co się stanie”, lub pospiesznego zastosowania tej wiedzy. Dziś, naszą trwającą od wczoraj dobrą intencję, przekujmy w modlitwę prośby o gotowość do przyjęcia odpowiedzi Boga na wyjawiane Mu nasze pragnienia: „Panie (Kyrie), chcę nazwać przed Tobą to, czego teraz najmocniej pragnę, albo to, czego brak mi najbardziej doskwiera… Odpowiedz mi tak, bym trafnie rozpoznał i ufnie przyjął Twoją odpowiedź”.

Środa, 21.04.2021 r.

Pierwsze czytanie: Dz 8, 1b-8

Żegnamy dziś Szczepana, witając na scenie Dziejów Apostolskich kolejnego świętego diakona, Filipa (zob. Dz 6, 5). Zanim o nim, zauważmy jeszcze, że pogrzeb Szczepana przypomina także pochówek Jezusa: z ostatnią posługą obu przychodzą ludzie pobożni, przepełnieni wielkim żalem. Choć diakon-męczennik wybijał się mocą i mądrością oraz łaską święceń i wizji, pod względem łaski uświęcającej cnót i darów Ducha Świętego pozostaje równy każdemu dobremu chrześcijaninowi. To ważna katecheza dla nas: z Bogiem łączy nas wiara, nadzieja i miłość, a nie wybitność charakteru czy doniosłość uczynków. Podobnie, wynikłe po śmieci Szczepana prześladowanie rozproszenie się wszystkich (z wyjątkiem apostołów) stało się dla uczniów okazją do cichego pogłębienia roztropności i wytrwałości – na wzór Świętej Rodziny niegdyś uciekającej do Egiptu i samego Jezusa nieraz oddalającego się od oponentów. Dzieje Apostolskie nie są więc księgą „herosów”, ale opowieścią o wierności i ofiarności pierwszych chrześcijan – owszem, snutą na tle wzorcowych postaci. Kolejną taką postaci jest wspomniany Filip. Sam, wzrastając w świętości, dzieli się łaską święceń i głosi Chrystusa w Samarii, czemu towarzyszą łaski nadzwyczajne: uzdrawianie i egzorcyzmowanie. Jezus dba o swój Kościół i stale w nim rodzi nowych członków. On jest źródłem, środkiem i celem łaski (zob. KKK 1840), a nasze człowieczeństwo jest jej instrumentem i materią (zob. KKK 1841).

Psalm responsoryjny: Ps 66 (65), 1b-3a. 4-5. 6-7a

Ręka w górę, kto się z lekką ironią uśmiechnął podczas lektury psalmu? Ja tak! Powiedzcie Bogu: Jak zadziwiające są Twe dzieła! I co autor najpierw wymienia? Przyrodniczy świat stworzony. Co dalej? Zadziwiające dzieła dokonane wśród ludzi. A co przez nie rozumie? Wyjście z Egiptu przekraczając Morze Czerwone i wejście do Ziemi Obiecanej przekraczając Jordan. Tymczasem, to zaledwie łaski nadzwyczajne, które, doprawdy, są niczym wobec przemiany serca dokonywanej pod wpływem zwyczajnej łaski uświęcającej! „Usprawiedliwienie grzesznika jest większym dziełem aniżeli stworzenie nieba i ziemi!”, uważał św. Augustyn (zob. KKK 1994). Łaski nadzwyczajne, np. charyzmaty, są do zbawienia niekonieczne, a nieraz wręcz trudne do przyjęcia i „zarządzania” (iluż świętych nie prosiło Boga o pozbawienie daru lewitacji, chociażby); to łaska uświęcająca lub przebóstwiająca jest konieczna, by człowiek stał się sprawiedliwy przed Bogiem (zob. KKK 2003). Czy po tym wyjaśnieniu moje początkowe pytanie jest już jaśniejsze? Może warto samemu sobie zrobić taką „piramidę” zadziwiających dzieł Boga… Co byśmy wymienili jako pierwsze?

Ewangelia: J 6, 35-40

Dziś i jutro rozmowa Jezusa z Żydami w Kafarnaum przechodzi w monolog samego Mistrza. Tempo zwalnia, wczorajszy niepokój zelżywa. Rabbi mówi wprost. Pozytywnie – o tym, Kim jest; o tym, jak bardzo Bóg musiał umiłować świat, skoro Go dał (por. J 3, 16); o tym, wreszcie, że On-Chleb daje takie życie, które oprze się samej śmierci. Ale Rabbi wypowiada się też negatywnie – o tym, że słuchacze w Niego nie wierzą. Jezus więc maluje w nas trudny obraz Mesjasza: takiego, który wchodzi w samo centrum dramatu ludzkiego serca, które mając prawdę „przed nosem” i „na wyciągnięcie ręki”, jest zdolne jej się wyprzeć. Być może pobrzmiewa tu odpowiedź Boga na zadane Mu wczoraj przez nas pytania – na powierzone Mu nasze pragnienia i bolączki. Być może dziś przekierowuje On naszą uwagę z przedmiotów, które miałyby nas zaspokoić same w sobie (osób, relacji, wydarzeń itd.), na nasze serce i jego kondycję co do przyjęcia tych przedmiotów. „Wet za wet, przyjacielu. Prosisz mnie o dary. Ale czy jesteś gotów je przyjąć?”. Niech więc naszą modlitwą będzie dziś upokorzenie: „Nie, nie jestem gotów. Panie (Kyrie), Ty mnie uzdolnij!”.

Czwartek, 22.04.2021 r.

Pierwsze czytanie: Dz 8, 26-40

Jednym z kluczy do modlitwy Słowem Bożym jest wczuwanie się w losy jego bohaterów: choć dzieli nas kontekst i kultura, to łączy nas coś o niebo ważniejszego – jednakowe ludzkie serce. To serce jest dotknięte podwójną przepaścią, która oddziela je od Boga: przepaścią stworzenia, będącego niczym wobec Stwórcy; i przepaścią grzechu pierworodnego, który zerwał przyjaźń z Bogiem, czyli odebrał człowiekowi łaskę uświęcającą. Ludzkie serce samo z siebie jest niezdolne opuścić własną stworzoność i grzeszność. Potrzebuje nadprzyrodzonej pomocy, za pomocą której „przeskoczy” swą stworzoność oraz „zasypie” własną grzeszność. Oto i dwie funkcje łaski uświęcającej: uwznioślenie i uzdrowienie ludzkiej natury. Obie te funkcje ilustruje dzisiejsze spotkanie Filipa z Etiopczykiem. Po pierwsze, poprzez posługę święceń i świadectwo życia naszego diakona w umyśle Etiopczyka „instalowana” jest cnota wiary, dzięki której jego rozum otwiera się na duchowy sens Pisma Świętego. Po drugie, w jego woli „zagnieżdża się” cnota nadziei, przez co wyraża ufność w moc sakramentu chrztu; Etiopczyk usłyszał od Filipa Dobrą Nowinę o Jezusie, przyjął ją i zechciał być w nią włączony. Wreszcie, wraz z chrztem do poprzednich cnót dołącza się miłość, której wewnętrznym owocem jest radość (i pokój), z jaką po zniknięciu Filipa Etiopczyk jechał swoją drogą (św. Tomasz z Akwinu). Mamy nowego chrześcijanina! Przyglądając się jego nawróceniu, uczmy się rozróżniać w sobie akty wiary, nadziei i miłości. Zauważmy też, że porywając Filipa, Duch Pański chroni diakona przed bolączką szafarzy: toksycznym przywiązaniem się do wiernych. Na tej bazie prośmy o zdrowe przyjaźnie w naszym Kościele.

Psalm responsoryjny: Ps 66 (65), 8-9. 16-17. 19-20

Dzisiejszy psalm możemy odczytać jako „poprawioną” wersję wczorajszego: autor bowiem chwali Boga już nie za świat czy nadzwyczajne cuda, ale za to, że życiem obdarzył naszą duszę i nie dał się potknąć naszej nodze. I nie chodzi bynajmniej o to, że Pan usunął ludowi spod nóg jakieś fizyczne przeszkody (dajmy na to: katastrofę naturalną, chorobę zakaźną czy kryzys polityczny). Nie! Akcent położony jest na wymiarze duchowym i moralnym; Pan sprawił, że w jakimś historycznym punkcie zwrotnym lud wytrwał w łasce i zachował wierność przymierzu. I to należy do teologii łaski, że nie tylko samo „przygotowanie człowieka na przyjęcie łaski jest dziełem łaski” (jak u dzisiejszego Etiopczyka, uprzedzająco obdarowanego cnotami wiary i nadziei; zob. KKK 2001 i 2027), ale także to, że wytrwanie w łasce jest jej własnym dziełem.

Ewangelia: J 6, 44-51

Ciąg dalszy monologu Jezusa. Mieliśmy wczoraj rację – jak wody potrzebujemy Boga do uzdolnienia naszego serca od wewnątrz do przyjęcia Jego darów. W skrócie: potrzebujemy łaski. O niej mówi dziś Jezus: Jeżeli nie pociągnie go Ojciec, który mnie posłał, nikt nie może przyjść do mnie. Komentując ten passus, Katechizm odnotowuje, że akt wiary, którego Jezus się tutaj domaga, „musi przejść przez tajemniczą śmierć sobie, by się powtórnie narodzić dzięki łasce Bożej” (zob. KKK 591; por. 1428). A zatem, błądziłby ten, kto na podstawie cytowanego stwierdzenia Pana rozstrzygałby o posiadaniu lub nieposiadaniu łaski wiary jedynie na bazie „przeżyciowego” pociągania. Łaska „wymyka się naszemu doświadczeniu i może być poznana jedynie przez wiarę” (zob. KKK 2005). Zamiast czczej spekulacji czy jałowej introspekcji, Katechizm sugeruje „rozważanie dobrodziejstw Boga w naszym życiu” (zob. tamże). Jeśli zatem zastajemy w sobie powody do wdzięczności Bogu – tj. jesteśmy w stanie powiązać nasze życie z Jego obecnością – mamy uczciwie powiedzieć Mu: „Tak, Panie (Kyrie), wierzę w Ciebie, i chcę przez wiarę spożywać Twój Chleb, czyli Syna”. Natychmiast wyznaniu naszej decyzji zawtóruje ostatnie zdanie dzisiejszego fragmentu: „Dobrze. Chlebem, który Ja dam, jest Jego Ciało wydane za życie świata”.

Piątek, 23.04.2021 r. – Uroczystość św. Wojciecha, biskupa i męczennika, głównego patrona Polski

Pierwsze czytanie: Dz 1, 3-8

Wprawdzie dzisiejszy fragment przerywa spotkania z konkretnymi bohaterami Dziejów Apostolskich, ale przecież pozostajemy w tej samej księdze; kontynuujmy więc nasz mini-wykład o łasce. Cudowne zjawienia się zmartwychwstałego Pana to inaczej łaski nadzwyczajne; a ponieważ Jezus jeszcze definitywnie nie powrócił do Ojca, zjawienia te nie są tylko „wizjami”, znanymi z życia późniejszych świętych, ale ujawnieniem faktu zmartwychwstania. Jaki jest cel dzisiejszego zjawienia się Jezusa? Bądźmy uważni na treść i okoliczność: Jezus przykazał apostołom oczekiwać obietnicy Ojca – czyli ochrzczenia Duchem Świętym (dosłownie: „zanurzenia” w Nim). A kiedy im to przykazał? Podczas posiłku – co dyskretnie wskazuje na nowość, jaka nastąpi wraz z Jego wniebowstąpieniem i zesłaniem Parakleta. Tą nowością będzie liturgia sakramentalna Kościoła: „To, co było widzialne w Jezusie, przejdzie w sakramenty” (św. Leon Wielki). Już niebawem ten sam posiłek apostołów stanie się Eucharystią; już niebawem same słowa apostołów zostaną ogarnięte mocą rozgrzeszania; już niebawem woda w ich rękach będzie materią chrztu; już niebawem ich ręce włożone na głowę będą udzielać bierzmowania i święceń; już niebawem ochrzczeni przez nich mężczyźni i kobiety będą pobierać się sakramentalnie; już niebawem pobłogosławiony przez nich olej będzie przedłużeniem Jezusowego dotykania chorych i umierających. Ale teraz jeszcze apostołowie nie zdają sobie z tego sprawy. Myślą, że Jezus zamierza przywrócić królestwo Izraela, podczas gdy On przymierza się do ustanowienia Kościoła. Bogatsi o dwa tysiące lat Tradycji, uśmiechnijmy się do ich niewiedzy. I zapytajmy, co robimy z naszą wiedzą?

Psalm responsoryjny: Ps 126, 1-2ab. 2cd-3. 4-5. 6

Dzisiejszy psalm dzieli się wyraźnie i symetrycznie na dwie części: pierwsze dwie zwrotki są wspomnieniem dawnej poprawy losu narodu związanej z jakąś szczególną interwencją Boga; kolejne dwie zaś informują o aktualnym mizernym położeniu ludu, który krzesze nadzieję na pomyślną przyszłość właśnie z przypominania sobie szczęśliwego obrotu spraw w przeszłości. Do uzyskanego w ten sposób sensu dosłownego utworu możemy teraz zastosować co najmniej dwa duchowe klucze interpretacyjne. Pierwszy odwoła nas do czytania z Dziejów Apostolskich i wprowadzi w serca apostołów albo po męce Chrystusa (gdy zdezorientowani wracają pamięcią do minionych wspólnych trzech lat z Nim: wędrówek, posiłków, cudów, nauczania, dyskusji, prostego bycia…), albo tuż po Jego zmartwychwstaniu i zjawieniu się im (gdy pozamykani z obawy przed Żydami zastanawiają się, co ich czeka). Z kolei, drugi duchowy klucz interpretacyjny odniesie nas do biografii dzisiejszego patrona, św. Wojciecha, czy to, gdy popada w konflikt w rodzimej Pradze, czy to, gdy ponosi męczeństwo w Prusach. Z któregokolwiek pryzmatu byśmy nie skorzystali – dosłownego bądź dwojakiego duchowego – kolejny raz otrzymamy w tym psalmie ważną wskazówkę dla życia duchowego: by w chwili takiego czy innego strapienia pielęgnować pamięć, która – uwaga! – jest składnikiem cnoty roztropności (św. Tomasz z Akwinu).

Drugie czytanie: Flp 1, 20c-30

Potraktujmy ten urywek jako kontynuację psalmu. Trzynasty Apostoł (dwunastym, w miejsce Judasza, stał się Maciej; zob. Dz 1, 15-26) w swoim wyznaniu skierowanym do serdecznie zaprzyjaźnionych Filipian daje świadectwo wewnętrznej wolności. W trudnym położeniu, w jakim się znalazł (uwięzienie, zob. Flp 1, 7. 12-17), pozostaje całkowicie dyspozycyjny wobec Jezusa i Kościoła. Wzbudza ogólną intencję powierzenia się służbie dla dobra innych, lecz jej konkretne wypełnienie – w postaci poniesienia natychmiastowej śmierci męczeńskiej bądź kontynuowania pracy duszpasterskiej – pozostawia w rękach Pana. Cóż mam wybrać? Nie umiem powiedzieć. Z dwóch stron doznaję nalegania. Co istotne, ta niewiedza – niezdolność do przewidzenia, na którą stronę szala powinna się przeważyć – nie wywołuje w św. Pawle zamętu, frustracji czy desperacji. Po rozważeniu opcji, całą swoją uwagę kieruje on na ukochanych Filipian – o czym mówi drugi akapit dzisiejszego czytania. Wyprowadźmy stąd pouczenie, które postawimy zaraz obok wskazówki z psalmu: by w chwili takiego czy innego strapienia nie tylko pielęgnować pamięć, tj. składową roztropności, ale także usilniej oddawać się miłości bliźniego (pomocy, jałmużnie, miłosierdziu itd.).

Ewangelia: J 12, 24-26

Dzisiejszy fragment stanowi praktycznie zakończenie pierwszej części czwartej Ewangelii, czyli wspomnianej w poniedziałek „Księgi znaków” (zob. J 1 – 12); za chwilę rozpocznie się jej druga część, na którą składa się długi opis ostatniej wieczerzy oraz misterium paschalnego przejścia Chrystusa ze śmierci do życia (zob. J 13 – 21). W naszych dotychczasowych rozważaniach do kolejnych wersetów J 6, 22-69 pozwalamy Jezusowi nas „podejść” i podprowadzić pod dramatyczną prawdę o Eucharystii: to nie symboliczne ani umowne, ale „prawdziwe, realne i substancjalne” Jego Ciało i Krew (zob. KKK 1373-1377 i 1413). Gdyby nie uroczystość św. Wojciecha, właśnie dzisiaj Jezus by tę prawdę obwieścił (zob. J 6, 52-59 i jutrzejszy komentarz). Tymczasem, czytamy fragment, który zawiera także istotną w tym względzie naukę: Jeśli ziarno obumrze, przynosi plon obfity. Jezus nadal mówi o sobie – przepowiada swoją śmierć i zmartwychwstanie, równie „prawdziwe i realne” oraz owocne. Musimy więc na jednej linii „prawdziwości i realności” postawić zarówno Jego paschę, jak i Jego obecność w Eucharystii, oraz obie wyprowadzić z trzeciej przesłanki – „prawdziwości i realności” Jego wcielenia. Potraktujmy więc dzisiejszą Ewangelię jako okazję do osadzenia naszej wiary w Eucharystię na głębszym fundamencie potrójnego „naprawdę”: Naprawdę Bóg się wcielił; naprawdę wcielony umarł i zmartwychwstał; naprawdę pozostał z nami wcielony w Chleb i Wino.

Sobota, 24.04.2021 r.

Pierwsze czytanie: Dz 9, 31-42

Zamykamy dziś nasz „męski” tydzień z niektórymi bohaterami Dziejów Apostolskich. Podsumujmy więc dotychczasowe katechezy; „W co wierzę dzięki łasce?” – oto ich wspólny mianownik. Najpierw, historia diakona Szczepana pouczyła nas o bóstwie Jezusa – nieoczywistym i dlatego powodującym odrzucenie, a nawet męczeństwo. Ta sama historia wprowadziła nas także w podstawowe rozróżnienia teologii łaski. Dalej, czwartkowe spotkanie diakona Filipa z Etiopczykiem uzmysłowiło nam, że duchowy – natchniony – sens Pisma Świętego jest dostępny także jedynie dzięki łasce. Ponadto, nawrócenie Etiopczyka – jego akty wiary i nadziei – pochodziły z tajemniczego obdarowania przez Boga, z którym mężczyzna po ludzku, świadomie i dobrowolnie współdziałał. Wczoraj, niestety, z racji uroczystości, pominęliśmy scenę nawrócenia świętego Pawła z jej dwoma fundamentalnymi przesłaniami. Po pierwsze, Jezus jest jedno ze swoim Kościołem! Kto tknie chrześcijanina, ten zrani lub uszanuje „ciało” i „małżonkę” Chrystusa (zob. Dz 9, 4-5). Po drugie, zwyczajną drogą łaski jest chrzest i konsekwentne „rozpakowywanie” tego daru w Kościele (zob. Dz 9, 6nn; KKK 1257). A zatem, łaska czyni czytelnymi nie tylko Biblię, ale i sam Kościół! Do tych czterech katechez dołącza dziś epizod z życia świętego Piotra. Obdarowany łaską uświęcającą przez zesłanie Ducha Świętego, hojnie i wytrwale posługuje Kościołowi łaską święceń, a także łaskami nadzwyczajnymi (jak dzisiejsze uzdrowienie i wskrzeszenie). Osoba Piotra skupia w sobie, nadto, ostatnią katechezę – o zewnętrznej hierarchiczności Kościoła, która zawiera w sobie i odzwierciedla wewnętrzne podporządkowanie Kościoła Jezusowi.

Psalm responsoryjny: Ps 116B (115), 12-13. 14-15. 16-17

Dzisiejszy psalm wypada odczytać jednocześnie „wstecz” i „naprzód”. „Wstecz” – ponieważ opisuje on bezradną wdzięczność człowieka, oszołomionego darmowym obsypaniem łaskami przez Boga; przywodzi to na myśl pierwsze czytanie opisujące ogólny „dar Piotra” dla Kościoła i dwa „pomniejsze” dary w postaci uzdrowienia Eneasza i wskrzeszenia Tabity-Gazeli. „Naprzód” – ponieważ wspomina on o kielichu zbawienia ofierze pochwalnej, za pomocą których ten sam człowiek jest w stanie odpowiedzieć Bogu i „odwdzięczyć” Mu się; ten wątek kieruje nas już ku naturalnemu przejściu liturgii słowa w liturgię eucharystyczną. W niej uobecnia się Męka Chrystusa, która z jednej strony jest łaski – darów Bożych – źródłem, a z drugiej jedyną adekwatną odpowiedzią na nie (zob. KKK 1992 i 1359-1361). Tylko Jezus mógł nam łaskę wysłużyć i tylko Jezus może za nią Bogu złożyć dziękczynienie, czyli właśnie Eucharystię.

Ewangelia: J 6, 55. 60-69

Niestety, podobnie do pierwszego czytania o nawróceniu Szawła, z powodu uroczystości pominęliśmy wczoraj kluczowy moment kontrowersji w Kafarnaum (zob. J 6, 52-59). Jezus nie pozostawił w nim złudzeń: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Być może nas, obytych z symbolicznym językiem religijnym, te zdania nie „ruszają”. Ale tekst grecki nie pozostawia złudzeń – Jezus jest do bólu dosłowny: mówi o „konsumowaniu i pożeraniu” (gr. phagein) lub „przeżuwaniu i rozgryzaniu” (gr. trogein) „mięsnego, materialnego ciała” (gr. sarx); mówi także o technicznym „piciu, łykaniu” (gr. pinein) „krwi” (gr. haima używane zamiennie wobec ludzi i zwierząt); wreszcie, określa to wszystko jako „pożywienie, jedzenie” oraz „napój, napitek” w znaczeniu czysto spożywczym (odpowiednio, gr. brosis oraz posis). Naprawdę, trzeba by się bardzo nagłowić, żeby doszukać się tu drugiego dna czy języka przenośnego! Zresztą, za odrzuceniem takiej hipotezy przemawia sama reakcja słuchaczy – i to właśnie jej przysłuchujemy się dzisiaj. Nawet najbliżsi uczniowie uznają trudność tej mowy (dosłownie: „surowość, twardość”, gr. skleros [stąd: biblijna sklerokardia = „zatwardziałość, przewrotność serca”]). Jezus na to przytakuje, że, owszem, można się o Niego „potknąć” (gr. skanalidzein przełumaczono w lekcjonarzu tradycyjnie jako zgorszyć się). Zarazem jednak, Jezus nie zraża się, lecz idzie dalej, doprowadza swoją katechezę do końca i, co bardzo istotne, łączy spożywanie swego Ciała i Krwi z momentem wniebowstąpienia (To was gorszy? A gdy ujrzycie Syna Człowieczego wstępującego tam, gdzie był przedtem?). Tym powiązaniem zapowiada liturgię sakramentalną Kościoła, której wiosną będzie Jego powrót do Ojca. Potwierdza również wcześniejszy wątek o niezbędności łaski do wiary (Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli nie zostało mu to dane przez Ojca). W ten sposób prowokacja Jezusa – poprzedzona cudem rozmnożenia chleba i Jego niewytłumaczalnym przeprawieniem się na drugi brzeg Jeziora Galilejskiego – dobiega końca. Ewangelista notuje, że od tego czasu, wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodziło. Paradoksalnie jednak, ci, którzy pozostali – wśród nich: apostołowie – mimo ciągłej niepojętności i „mętliku w głowie”, jeszcze bardziej zbliżyli się do Niego: Ty masz słowa życia wiecznego! I ta wskazówka niech nas wyprowadzi z tego tygodnia i animuje naszą modlitwę: „Panie (Kyrie), przylgnij do mnie, bym ja przylgnął do Ciebie…”.

Komentarze do czytań – II Tydzień Wielkanocy | od 11 do 17 kwietnia 2021 r. - ks. Michał Dłutowski
Komentarze do czytań – IV Tydzień Wielkanocy | od 25 kwietnia do 1 maja 2021 r. - ks. Mateusz Oborzyński