III Niedziela Wielkanocna, 19.04.2026 r.
Pierwsze czytanie: Dz 2,14.22b-32
Kościół czyta nam dzisiaj fragment z Dziejów Apostolskich opisujący scenę, która miała miejsce w dniu Pięćdziesiątnicy. Piotr, w asyście pozostałych Jedenastu, przemawia do wielu Żydów. Tych samych Żydów, przed którymi siedem tygodni wcześniej apostołowie zamykali się ze strachu. Teraz, po otrzymaniu Ducha Świętego, staje przed nimi i odważnie mówi do nich o trudnych wydarzeniach, które miały miejsce niedawno w tym środowisku. Niczego nie usprawiedliwia, nie umniejsza win, mówi, jak było: „Jezusa Nazarejczyka… przybiliście rękami bezbożnych do krzyża i zabiliście”. Nie zostawia jednak słuchaczy z poczuciem winy. Słowa te stanowią jedynie punkt wyjścia do przedstawienia wydarzeń zbawczych – śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Swój wywód opiera na tekstach zawartych w psalmach (Ps 16,8-11) i słowach proroka Natana skierowanych do Dawida (2 Sm 7,12), zapowiadających Mesjasza. Te starotestamentalne teksty znane były słuchaczom, więc jednoznacznie wskazywały, że to Jezus jest zapowiadanym Mesjaszem. Jednak Jego śmierć nie była końcem historii, bo właśnie Ten zabity Jezus zmartwychwstał i cały wywód Piotra prowadzi do ogłoszenia słuchaczom tego faktu, który stanowi nadzieję dla słuchaczy zarówno ówczesnych jak i dla nas dzisiaj.
Psalm responsoryjny: Ps 16,1b-2a i 5.7-8.9-10.11
Psalmista pokłada wielką ufność w Bogu, którego nazywa swoim Panem. Pan jest przed jego oczami nie tylko w dzień, ale też w nocy. Ta ufność przekracza nawet granice ziemskiego życia. Dla nas, żyjących po zmartwychwstaniu Jezusa i znających Jego obietnicę naszego powstania z martwych, taka ufność jest łatwiejsza, ale psalmista mógł wyrazić taką myśl tylko pod natchnieniem Bożym. Wołajmy więc razem z autorem natchnionym: „Ty ścieżkę życia mi ukażesz, pełnię radości przy Tobie”. Przedsmak tej wiecznej radości możemy mieć już teraz, ale tylko wtedy, gdy swoją ufność złożymy wyłącznie w Bogu, gdy On zawsze będzie na pierwszym miejscu każdego dnia i nocy nie tylko w myślach, ale i czynach.
Drugie czytanie: 1 P 1,17-21
Pierwszy List św. Piotra skierowany jest do chrześcijan żyjących w rozproszeniu w kilku prowincjach. Większość z nich była nawrócona z pogaństwa. Celem, jaki autor Listu chciał osiągnąć, było podtrzymanie ich wiary w sytuacji doświadczanych przez nich trudności, które były związane ze zmianą stylu ich życia po nawróceniu. Z pewnością wielu z nas identyfikuje się z ówczesnymi adresatami listu. Podejmując decyzję o życiu zgodnym z Ewangelią, nieuchronnie narażamy się na większe lub mniejsze przeciwności ze strony tych, którzy decyzji z tym związanych nie rozumieją. Przyjmijmy więc słowa św. Piotra do siebie, aby uświadomić sobie, jak bardzo cenni jesteśmy w oczach Boga, który przywrócił nam pierwotne piękno za cenę krwi swojego Syna, Jezusa. Jego zmartwychwstanie jest nadzieją dla nas, podstawą wiary, że nasze życie i życie naszych bliskich w chwili śmierci zmieni się, ale się nie skończy.
Ewangelia: Łk 24,13-35
Czy zmartwychwstały Pan Jezus nie wiedział, o czym rozmawiali dwaj uciekający z Jerozolimy uczniowie? Zapytał ich o to, aby się dowiedzieć? Będąc Bogiem zapewne nie pytał o to ze względu na Siebie. Wiedział jednak, jak bardzo im potrzebne jest to opowiedzenie komuś potrafiącemu słuchać o tym, co dzieje się w ich sercach. Jezus słuchał z uwagą, dopytywał o szczegóły, dopiero na końcu szczerze zdziwił się, że znając Pisma proroków nie potrafią uwierzyć w treści tam zawarte, które dotyczą Mesjasza. Nie zostawił ich jednak z tym niezrozumieniem, ale „zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego”. Pomimo tych wyjaśnień uczniowie nadal nie rozpoznali, że towarzyszem ich podróży był Jezus. Postawa: „A my spodziewaliśmy się…”, nie dopuszczała do ich świadomości tego, co było faktem. Patrząc, nie mogli zobaczyć. Tłumili pojawiające się uczucia, dopiero później przypomnieli sobie, że serca ich pałały, gdy Pisma im wyjaśniał. Jednak scena łamania chleba gwałtownie zmieniła uczniów. Ich oczy otworzyły się, a serca przestały być bojaźliwe. Nie bacząc na niebezpieczeństwa nocnej podróży, postanowili natychmiast wrócić do Jerozolimy, do braci, do tych, którym mogli opowiedzieć to, czego sami doświadczyli.
Takie spotkanie z Jezusem zmartwychwstałym przeżywamy na każdej Eucharystii. On w Liturgii Słowa „wyjaśnia nam Pisma”, a na ołtarzu rękami kapłana łamie dla nas chleb i daje każdemu, kto szczerze pragnie Go przyjąć. Wychodzimy z tego spotkania odważni, pragnący swoim życiem opowiadać o Jego wielkiej miłości do każdego, bez wyjątku, człowieka.
Poniedziałek, 20.04.2026 r.
Autorką komentarzy na ten dzień jest Joanna Człapska
Pierwsze czytanie: Dz 6,8-15
Działalność i uwięzienie Szczepana to motyw przewodni dzisiejszego pierwszego czytania. Szczepan był pierwszym z siedmiu diakonów rodzącego się Kościoła. Przemawiał w mocy Ducha, a głoszonym przez niego słowom i płynącej z nich mądrości, słuchacze nie byli w stanie sprostać. Zarzucono mu, że głosi nauki uderzające w świątynię, że bluźni przeciwko Mojżeszowi i Bogu. Chciano go wyeliminować. W prawie żydowskim był zapis, że takich „wichrzycieli” można ukamienować i szukano sposobu, żeby go oskarżyć. Był jednak problem ze znalezieniem rzeczowych, wiarygodnych argumentów przeciwko niemu, dlatego postawili mu zarzut bluźnierstwa.
Patrząc na życie Szczepana można dojść do wniosku, że jego celem było głoszenie Chrystusa. Imię Szczepan, pochodzące z języka greckiego, oznacza „wieniec”, „koronę”. Koroną dla Szczepana była jego miłość do Chrystusa, miłość, która czyniła go gorliwym nosicielem Dobrej Nowiny. Miłość, która zaprowadziła go na śmierć. Ileż w tym podobieństwa do Chrystusa, którego miłość też doprowadziła na krzyż. Mistrz i uczeń połączeni w chwili zwycięstwa miłości nad nienawiścią, zwycięstwa życia wiecznego nad doczesną śmiercią. Św. Grzegorz Wielki powiedział, że cnotą męstwa jest „kochać trudności tego świata w nadziei wiecznej nagrody”. Bez wątpienia Szczepan te trudności ukochał. A ja? Czy jestem gorliwym naśladowcą i głosicielem Bożej miłości?
Psalm responsoryjny: Ps 119,23-24.26-27.29-30
Psalm 119 jest najdłuższym psalmem w Psałterzu. Jest zróżnicowany jeżeli chodzi o treść, ponieważ znajdziemy w nim zarówno opis trudnej sytuacji, w jakiej znajduje się autor, jaki i wołanie o pomoc, ale też ogromną ufność w Bożą interwencję. W tych sześciu wersetach, które niesie dzisiejsza liturgia, można dostrzec wielką ufność w Bożą obecność i Boże prowadzenie. Autor wyraża zgodę na Boży plan i dziękuje za dotychczasową pomoc. Psalmista uczy nas też miłości do Słowa Bożego, do Bożych napomnień i pouczeń.
Ewangelia: J 6,22-29
Przewidziana na dzisiaj ewangeliczna perykopa, w dostępnych na rynku wydawniczym przekładach, ma różne tytuły. Znajdujemy takie nagłówki jak na przykład: Mowa eucharystyczna Jezusa, Jezus chlebem dającym życie, Jezus – chlebem z nieba. To, co je łączy, to „chleb”. Jednak zanim Jezus rozwinie ten eucharystyczny wątek, najpierw zarzuca tłumowi, który za Nim podążał, który Go szukał, że czyni to, nie dlatego, że widział cuda, ale dlatego, że został nakarmiony. Ten tłum chce zaspokojenia doczesnych potrzeb, a to nie ma nic wspólnego z wiarą i Jezus mu to wyrzuca.
A jaka jest moja relacja z Jezusem? Czy traktuję Go jak cudotwórcę, który przemienia na moje życzenie otaczającą mnie rzeczywistość i spełnia moje doczesne potrzeby? Czy może jednak widzę w Nim Boga, który objawia się każdego dnia w eucharystycznej ofierze i zaprasza mnie do jedności? Jezus chce, byśmy Go szukali, byśmy zabiegali o relację z Nim. Wskazuje też na Ojca, który Go posłał i podkreśla, jak duże znaczenie dla naszego życia ma wiara. Czy wierzę? Czy wierzę naprawdę?
[
Wtorek, 21.04.2026 r.
Autorką komentarzy na ten dzień jest Joanna Człapska
Pierwsze czytanie: Dz 7,51-8,1a
Kościół na przestrzeni dwóch tysięcy lat ogłosił świętymi bądź błogosławionymi wielką rzeszę ludzi. Znaczna część spośród nich zginęła śmiercią męczeńską, podobnie jak bohater z dzisiejszego pierwszego czytania. Święty Szczepan, bo o nim mowa, był jednym z pierwszych diakonów, którzy pomagali apostołom. Widzimy go dzisiaj w dwóch scenach, najpierw jak naucza i upomina, a nawet oskarża słuchaczy o to, że to oni zamordowali Jezusa. Druga scena, to już opis pojmania i ukamienowania, którego ukoronowaniem są słowa «Panie, nie poczytaj im tego grzechu!» (Dz 7,60). Szczepan w chwili próby staje się milczącym świadkiem miłości Chrystusa, zjednoczonym z Nim w cierpieniu i przebaczeniu swoim oprawcom… Czego uczy nas ten męczennik za wiarę? Z lekcji życia pozostawionej przez Szczepana możemy wynieść prawdę o wartości wierności przekonaniom i obranej drodze. Nasz bohater aktywnie uczestniczył w życiu społecznym wspólnoty, w której żył, angażując się w pomoc ubogim i potrzebującym. Postawą tą uczy nas miłości bliźniego i nieprzechodzenia obojętnie obok biedy tego świata. Ta miłość bliźniego objawiła się też w przebaczeniu tym, którzy odebrali mu życie. Nauką dla nas wynikającą z tej postawy jest niepielęgnowanie w sobie urazów i wybaczanie w imię miłości, której źródło jest w Bogu Jedynym. Tylko tyle i aż tyle…
Czy potrafię dostrzec w Szczepanie nauczyciela wiary i wierności Bogu? Czy staję przed Panem z modlitwą o niezłomność w kroczeniu za Nim?
Psalm responsoryjny: Ps 31,3c-4.6 i 7b i 8a.17 i 21ab
Kościół daje nam dzisiaj do rozważań przepiękny Psalm 31, który jest co prawda indywidualną lamentacją, ale jest to lamentacja pełna wiary i nadziei. Jest to też psalm, którego słowami modlił się umierający na krzyżu Jezus (zob. Łk 23,46) czy kamienowany Szczepan, którego śmierć rozważamy w dzisiejszym pierwszym czytaniu (zob. Dz 7,59). Werset szósty: „W ręce Twoje powierzam ducha mojego: Ty mnie wybawiłeś, Panie, Boże wierny!” wskazuje na ogromne zaufanie pokładane w Bogu i na zgodę, by to Jego wola wypełniała się w naszym życiu. Myśl tę możemy odnaleźć też w innych psalmach, chociażby w Psalmie 17 werset 6 czy w Psalmie 54 werset 4.
Czy ufam Bogu i zawierzam Mu swoją codzienność? Niech odpowiedź na to pytanie pomoże nam przyjrzeć się naszej duchowej i egzystencjalnej kondycji.
Ewangelia: J 6,30-35
W dzisiejszej ewangelicznej perykopie nadal widzimy Jezusa, który wygłasza Mowę eucharystyczną, jest to kontynuacja wczorajszej lekcji. Słuchacze proszą Jezusa o znak, który pomoże im uwierzyć, że On jest tym, którego posłał Bóg. Nauczyciel jednak kładzie nacisk na coś innego. Odwołując się do manny – chleba z nieba, który jedli ich ojcowie (zob. J 6,31) pokazuje, że jest jeszcze inny, cenniejszy chleb, który zstąpił z nieba, chleb który zaspokaja nie tylko potrzeby doczesne, ale daje życie wieczne i tym chlebem jest On sam. W wygłoszonych słowach Jezus przygotowuje słuchaczy do tego, co ma się dokonać podczas Ostatniej Wieczerzy. Pokazuje, co tak naprawdę jest istotne i ku czemu należy się kierować, o co należy zabiegać.
Warto zadać sobie pytanie, czym ja się karmię w codzienności. Czy to mnie buduje, kształtuje moje wnętrze, czy może powoduje degradację mojego człowieczeństwa? W dzisiejszym świecie bardzo często karmimy się namiastkami. To, co oglądamy, czego słuchamy, co czytamy bardzo często jest tylko ułudą wartości. By prawdziwie żyć i, by osiągnąć życie wieczne, konieczne jest karmienie się Bogiem, Jego Słowem, Jego Ciałem, Jego Miłością. Czy jest we mnie ten głód? Czy dążę do tego, by go nieustannie zaspokajać?
Środa, 22.04.2026 r.
Pierwsze czytanie: Dz 8,1b-8
Prześladowania chrześcijan towarzyszyły Kościołowi od początku jego istnienia. Dzisiaj w pierwszym czytaniu św. Łukasz, autor Dziejów Apostolskich, przedstawia w skrócie pierwsze prześladowania, które rozpoczęły się ukamienowaniem Szczepana, kontynuowane przez gorliwego Szawła. Jednak autor nie zatrzymuje się na prześladowaniach. Koncentruje się na tym, ile dobrych owoców przyniosły postawy tych, którzy byli prześladowani. Uczniowie, którzy rozproszyli się uciekając przed prześladowaniami, nie zaprzestali głoszenia Dobrej Nowiny o Jezusie. Będąc w drodze spotykali wielu ludzi, którzy chcieli ich słuchać.
Apostołowie zostali w Jerozolimie, więc Filip, o którym mowa w dzisiejszym czytaniu, to inny niż apostoł, uczeń Jezusa. Ten zgromadził wokół siebie w Samarii całe tłumy słuchaczy i towarzyszyły jego nauczaniu znaki, które to nauczanie potwierdzały. Wszystko działo się zgodnie z zapowiedzią Jezusa. Filip z pewnością uwierzył słowom Pana Jezusa, które usłyszał przed Wniebowstąpieniem, a które my usłyszeliśmy we wczorajszej Ewangelii wg św. Marka. Zastosował się do polecenia: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” Prześladowania nie tylko mu w tym nie przeszkodziły, ale wręcz były impulsem do tego, aby pójść i głosić.
Polecenie głoszenia Ewangelii skierowane jest również do każdego z nas. Tereny misyjne są bardzo blisko, może nawet nie musimy wychodzić za próg własnego mieszkania. Aby nasze głoszenie wydało plon, potrzeba, abyśmy rozpoczęli je od zastosowania Ewangelii we własnym życiu. Niech nasze dzisiejsze czyny mówią naszym bliskim o nieskończonej miłości Boga.
Psalm responsoryjny: Ps 66,1b-3a.4-5.6-7a
Psalmista wielbi Boga, bo widział, jakie „zadziwiające rzeczy dokonał wśród ludzi”. Wspomina przejście Izraelitów przez Morze Czerwone i przez Jordan. Uwierzmy, że Bóg dokonuje równie wielkich rzeczy w życiu każdego z nas. Zobaczmy je w dotychczasowym naszym życiu, ale dostrzeżmy je również w dzisiejszym dniu. Wielką rzeczą, której Bóg dokonuje w nas, może być okazanie szczerej życzliwości i cierpliwości w stosunku do uciążliwej sąsiadki. Niech to skutkuje szczerym uwielbieniem Boga w modlitwie wieczornej.
Ewangelia: J 6,35-40
W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus przedstawia się nam: „Ja jestem chlebem życia”. Chlebem, czyli podstawowym i niezbędnym, życiodajnym pokarmem. Uczestniczymy w przedziwnej łączności Karmiącego z karmionym. Karmiącemu Sobą zależy na tym, aby karmiony zechciał przyjąć pokarm. Jest to wolą Jezusa, dlatego że taka jest wola Ojca, a Syn jest z Ojcem w doskonałej jedności, bo łączy ich Miłość. Jesteśmy zaproszeni do stałego uczestniczenia w tej relacji. Jezus nam tę wolę Ojca objawia: „To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.”
W tym kontekście możemy z głębi serca zawołać: bądź wola Twoja.
Czwartek, 23.04.2026 r. – Uroczystość św. Wojciecha, biskupa i męczennika, głównego patrona Polski
Pierwsze czytanie: Dz 1,3-8
Pan Jezus po swojej śmierci i zmartwychwstaniu nie przestał kontaktować się z apostołami. Ukazywał się im wiele razy. Mówił im o królestwie Bożym, oni jednak ciągle rozumieli je w kategoriach politycznych. Słyszeli wcześniej, że Jan chrzci wodą, a Jezus będzie chrzcił Duchem Świętym, ale nie rozumieli, co to oznacza, jakie będą skutki tego chrztu. Nurtowało ich tylko pytanie o to, czy Jezus przywróci królestwo Izraela. Na to pytanie jednak nie otrzymali odpowiedzi. Za to dostali dużo więcej, bo otrzymali zapewnienie, że gdy Duch Święty zstąpi, otrzymają Jego moc, moc samego Boga i że ta moc uzdolni ich do bycia świadkami Jezusa nie tylko w swoim otoczeniu, ale „aż po krańce ziemi”. Ta obietnica spełniła się.
Przyjrzyjmy się swoim oczekiwaniom przedstawianym Bogu na modlitwie. Czy mamy pragnienie otrzymania Ducha Świętego, aby być Jego świadkami, czy może koncentrujemy się wyłącznie na swoich wyobrażeniach własnego szczęścia? Jeśli dajemy Bogu na modlitwie czas, który od Niego otrzymaliśmy, On daje nam więcej, niż oczekujemy. Daje nam moc, która uzdalnia nas do pokonywania wszystkich przeciwności w taki sposób, że stajemy się świadkami Jezusa aż po krańce naszego świata, które często znajdują się w naszej rodzinie, wspólnocie, miejscu nauki, pracy czy na spotkaniu towarzyskim. Czy to koliduje z pragnieniem szczęścia? Wręcz przeciwnie. Życie w Duchu Świętym, wypełnianie obowiązków stanu tak, aby świadczyć o Jezusie, staje się prawdziwym szczęściem. Nie wszystkie owoce takiego życia mogą być widoczne natychmiast. Święty Wojciech, patron Polski i patron dnia dzisiejszego, większości owoców swojego świadczenia o Jezusie nie zobaczył, ale możemy być pewni, że jego męczeństwo wydało obfity plon. Jakaś jego część owocuje jeszcze w naszym pokoleniu.
Psalm responsoryjny: Ps 126,1b-2b.2c-3.4-5.6
Psalm 126. nawiązuje do wydarzeń historycznych okresu zakończenia niewoli babilońskiej. Dzięki dekretowi króla Cyrusa zesłańcy mogli wrócić do ojczyzny i odbudować świątynię. Pierwsze wersy psalmu opisują nieprawdopodobną radość z tego faktu: „byliśmy jak we śnie”. Większość Żydów skorzystała z możliwości powrotu do Judei, jednak zderzenie z rzeczywistością zniszczonego kraju nie było łatwe. Wołali więc do Boga: „Odmień nasz los, o Panie, jak odmieniasz strumienie w [ziemi] Negeb”. Obraz wyschniętych strumieni na pustyni, które w porze deszczowej znów stają się rwącymi rzekami, ożywiał nadzieję i zachęcał do działania. Przysłowie: „Którzy we łzach sieją, żąć będą w radości” zachęcało do podjęcia wysiłku pomimo piętrzących się trudności. Wizja obfitego żniwa pomagała w przezwyciężaniu przeciwności i podejmowaniu ryzyka. Potrzebna była jeszcze wytrwałość, bo po wrzuceniu ziarna w ziemię trzeba cierpliwie czekać na plon. Wizja obfitości plonu w postaci snopów dawała siłę do przetrwania tego okresu.
Treść psalmu jest aktualna w życiu każdego z nas. Dostrzeżmy w swoim życiu etapy ogromnej radości, smutku, lęku przed trudnościami, nadziei, która dzięki cierpliwości i współpracy z łaską staje się rzeczywistością. Warto świadomie przeżywać swoje życie, śmiało krocząc przez nie w Bożej Obecności.
Drugie czytanie: Flp 1,20c-30
List do Filipian św. Paweł pisał w więzieniu, w niepewności, jaka będzie jego przyszłość. Jednak treść listu pokazuje, jak wielką wolność wewnętrzną posiadał jego autor. Ani śmierć go nie przerażała, ani potrzeba dalszego życia w utrapieniach, których doświadczał. Bardzo szczerze o tym pisze, co świadczy o bliskich więziach z adresatami. Rozważa obie możliwości, w obu przypadkach pragnie, aby Chrystus był uwielbiony w jego ciele, a właściwie jest pewien, że tak się stanie i właśnie ta pewność daje mu tę wolność. To nie jest postawa obojętności, to jest prawdziwa wolność. Taką postawę dostrzega również u swoich uczniów. Widzi, że nie dają się zastraszyć przeciwnikom, zapewnia ich, że mają łaskę nie tylko wierzyć w Chrystusa, ale i dla Niego cierpieć. My też możemy otwierać się na tę łaskę. Sposobności dostarcza nam każdy dzień.
Ewangelia: J 12,24-26
Słowa dzisiejszej Ewangelii najpełniej wypełniły się w życiu Jezusa Chrystusa. Jego wcielenie, życie, męka, śmierć na krzyżu i zmartwychwstanie dobrze opisuje metafora obumierającego ziarna dającego obfity plon życia wiecznego dla każdego z nas.
W życiu patrona Polski, świętego Wojciecha, bez trudu zobaczymy, że kochał Pana Jezusa bardziej niż własne życie. Jego męczeńska śmierć wydała i pewnie wciąż wydaje plon wielu nawróceń.
Nie możemy jednak zatrzymać się na podziwianiu takiej postawy. Jesteśmy wszyscy zaproszeni do służenia Jezusowi w tych okolicznościach, w jakich obecnie jesteśmy. Tracić swoje życie dla Jezusa możemy zacząć na każdym etapie swojego życia. Nikt nie jest na to ani za młody, ani zbyt stary. Codzienne życie dostarcza okazji każdemu. Prośmy Ducha Świętego, abyśmy potrafili zobaczyć te nadarzające się okoliczności, abyśmy nie minęli się z Jezusem obecnym w spotykanych ludziach potrzebujących naszego zainteresowania, zwłaszcza tych nam powierzonych i żyjących najbliżej nas. Obietnica Jezusa dla tych, którzy zechcą Mu służyć jest wielka: „gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec”.
Piątek, 24.04.2026 r.
Pierwsze czytanie: Dz 9,1-20
Czytany dzisiaj fragment Dziejów Apostolskich ukazuje współpracę Boga z człowiekiem, skutkującą piękną i owocną współpracą ludzi między sobą.
Dwaj bohaterowie opowieści byli zadeklarowanymi współpracownikami Boga. Ananiasz był uczniem Jezusa. Jego relacja z Bogiem była bardzo przyjacielska. Rozmawiał z Nim szczerze. Gdy obawiał się wykonać to, o co Bóg go prosił, nie bał się wyrazić tych obaw przed Bogiem. Gdy jednak usłyszał zapewnienie, że ten prześladowca chrześcijan został przez Jezusa wybrany, aby nieść Jego imię do innych narodów, przezwyciężył strach i posłusznie poszedł do Szawła. Do człowieka, który był jego wrogiem, powiedział: „Szawle, bracie…”. Szaweł był na to spotkanie dobrze przygotowany przez Boga wydarzeniami trzech ostatnich dni. Trwał na modlitwie w oczekiwaniu na zapowiedziane wydarzenia, których nie rozumiał. To była postawa ufności Bogu, zgoda na wszystko, co nastąpi. Spotkanie dwóch wrogów w imię Jezusa Chrystusa zaowocowało głęboką, bo zanurzoną w Bogu, przyjaźnią. Szaweł przyjął chrzest, stając się członkiem Chrystusowego Kościoła, a jego znana wszystkim gorliwość nie została stłumiona, ale przekierowana na inne tory. Odtąd, będąc posłusznym otrzymanemu na chrzcie Duchowi Świętemu, zaczął głosić Ewangelię w synagogach. Gorliwość jego była tak wielka, że aż niebezpieczna dla jego życia. Przyszedł czas na pokorne wycofanie się z tego terenu, nie ze strachu przed śmiercią, ale dla dobra braci chrześcijan i misji głoszenia Dobrej Nowiny. Ta pokora wydała po latach obfity plon nawrócenia wielu pogan.
Dla nas dzisiaj działalność świętego Pawła i jego relacja z Bogiem jest światłem na drodze naszego nawrócenia i naszego głoszenia Ewangelii tam, dokąd jesteśmy codziennie posyłani.
Psalm responsoryjny: Ps 117,1b-2
Palm 117. jest najkrótszym z psalmów, a zawiera zarówno informację o ludzie Boga, jak i o samym Bogu. Psalmista, pochodzący z narodu wybranego, zaprasza do uwielbienia Boga wszystkie narody. W tradycji ludu Izraela taki stosunek do innych ludów pojawił się późno. Takie otwarcie na wszystkie narody zawierają modlitwy Kościoła. Wysławiajmy Boga wszyscy bez wyjątku, „bo Jego łaska nad nami potężna, a wierność Pańska trwa na wieki”. Współpracujmy z łaską każdego dnia, a Jego wierności bądźmy pewni.
Ewangelia: J 6,52-59
W tym tygodniu Kościół karmi nas słowami Ewangelii wg św. Jana. Wszystkie fragmenty łączy zapewnienie Pana Jezusa, że On jest chlebem życia i obietnicą życia wiecznego dla tych, którzy będą Go spożywać. W dzisiejszym fragmencie, podobnie jak w poprzednich, znów otrzymujemy zapewnienie o jedności Ojca i Syna i zaproszenie każdego z nas do uczestnictwa w tej relacji poprzez spożywanie chleba życia. Zmartwychwstały Jezus pragnie dawać się każdemu bez wyjątku. Jego męka, śmierć i zmartwychwstanie są darem dla wszystkich ludzi. Ważne jednak, aby dzisiaj uświadomić sobie, że są darem dla mnie. Ta świadomość pomoże nam otworzyć swoje serce na przyjęcie tego daru. Prośmy Ducha Świętego o tę łaskę.
Sobota, 25.04.2026 r. – święto Św. Marka, ewangelisty
Pierwsze czytanie: 1 P 5,5b-14
W dzisiejszej Liturgii Słowa czytamy fragment z końcowej części Pierwszego Listu św. Piotra Apostoła. Adresatami listu byli w większości chrześcijanie nawróceni z pogaństwa i prawdopodobnie nieznający pism Starego Testamentu. Jednak Piotr był tak przesiąknięty tymi tekstami, że w sposób naturalny wypływały z niego. Zachęcając braci do pokory, argumentował słowami Księgi Przysłów (Prz 3,34): „Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje”. Wskazując na wielką moc i troskę Boga o człowieka, mówił słowami psalmu (Ps 55,23): „Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego”.
Trudność może nam sprawiać zrozumienie końcowych pozdrowień, choć dla ówczesnych odbiorców było to z pewnością jasne. Kim jest „ta”, która jest w Babilonie? Chodzi o Kościół. Słowo to w języku greckim jest rodzaju żeńskiego (gr. ekklesia). Z kolei Babilon był symboliczną nazwą Rzymu. Św. Piotr pisał ten list, będąc w więzieniu w Rzymie. Pozdrawiał więc od tamtego Kościoła oraz od Marka, swojego ucznia, który był mu tak bliski, że nazywał go synem. Chodzi o Marka Ewangelistę, który wg najstarszej tradycji spisał Ewangelię głoszoną przez św. Piotra.
Dzisiaj w Kościele obchodzimy święto św. Marka Ewangelisty, autora Ewangelii skierowanej do osób niepochodzących z judaizmu. Osobom pragnącym rozpocząć swoją przygodę z lekturą Pisma Świętego dobrze będzie zacząć ją od tej właśnie Ewangelii.
Warto rozpocząć ją właśnie dzisiaj.
Psalm responsoryjny: Ps 89,2-3.6-7.16-17
Psalm 89. składa się z trzech powiązanych ze sobą części. W dzisiejszej Liturgii Słowa śpiewamy wersety z części pierwszej, która ma charakter hymnu. Psalmista wysławia Boga, zwraca uwagę na Jego łaskę i wierność. Nikt z ludzi nie dorówna Bogu, jednak możemy być w blasku Jego obecności, a wtedy możemy poznać smak prawdziwej radości: „Szczęśliwy lud, co umie się radować i chodzi, o Panie, w świetle Twojego oblicza”. Uczmy się cieszyć, sięgając do źródła. Czerpakiem niech będzie ufność.
Ewangelia: Mk 16,15-20
Dzisiejszy fragment jest zakończeniem Ewangelii wg św. Marka. Pan Jezus ukazał się apostołom po tym, jak ci nie uwierzyli Marii Magdalenie ani dwóm uczniom w zapewnienia, że widzieli oni Zmartwychwstałego. Apostołowie usłyszeli zarzuty o brak wiary, ale zaraz po tym usłyszeli też, że otrzymują ważne zadanie do wykonania: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” Zostali obdarzeni zaufaniem pomimo swojej słabości. Po usłyszanych wcześniej wyrzutach pewnie byli zaskoczeni tymi słowami. To dobra wiadomość dla każdego z nas, którzy widzimy niedostatki swojej wiary. Nie zaniedbując wysiłków w rozwoju własnym, jesteśmy zaproszeni do głoszenia Ewangelii na miarę swojej aktualnej kondycji. Nikt z ochrzczonych nie jest z tego zadania zwolniony. Adresaci mogą żyć bardzo blisko nas. Świadomość swoich ułomności niech nas chroni przed stawianiem się ponad tymi, do których jesteśmy posłani.
Do apostołów Pan Jezus skierował też wielkie obietnice dla tych, którzy im uwierzą i przyjmą chrzest. Te obietnice są wciąż aktualne. Spodziewanie się znaków (dopóki nie stoją w centrum naszego zainteresowania) towarzyszących głoszeniu Ewangelii jest w pełni uzasadnione i znaki te wciąż towarzyszą ewangelizacji. Słowa Jezusa nie stracą nigdy na swojej aktualności.