Komentarze do czytań – II TYDZIEŃ WIELKIEGO POSTU | od 1 do 7 marca 2026r. – Agnieszka Wawryniuk

Dzisiejsza Liturgia Słowa

 

 

II Niedziela Wielkiego Postu, 1.03.2026

Pierwsze czytanie: Rdz 12, 1-4a

Abraham był posłuszny Bogu i postąpił według Słowa Bożego. Jego postawa zaskakuje i zadziwia, co więcej, wręcz nas zawstydza. Patriarcha zaufał Panu bez zastrzeżeń i stawiania warunków. Nie dostał przecież gotowej mapy swojej podróży, nie wiedział, dokąd zmierza. Otrzymał polecenie i obietnicę, które przyjął bez szemrania. Zostawił to, co znane i poszedł w nieznane. Opuścił swoją ziemię i rodzinny dom, by pójść za wskazaniem Adonai. Uchwycił się słowa Boga i wypełnił je, choć na pewno nie było mu łatwo. Postawa i posłuszeństwo Abrahama będą potem wspominane przez setki izraelskich pokoleń.
Przypatrując się temu patriarsze, pomyślmy o naszym odniesieniu do Boga. Jak bardzo wierzymy Jego słowu i na ile przyjmujemy Jego obietnice? Wiara to nieustanne bycie w drodze za Panem, to podążanie za Jego głosem, to gotowość do pójścia w nieznane, to umiejętność zobaczenia, że On nie zapala na naszej drodze wszystkich lamp. On udziela swego światła tylko na odległość kilku kroków. W ten sposób uczy nas ufności i zawierzenia. Taka logika ma głęboki sens. Czy gdyby od razu odkrył przed nami wszystkie nasze dni, zgodzilibyśmy się wyjść na drogę, którą nam przygotował? Bóg jest z nami, nie mamy się czego bać. On czuwa nad wszystkim.

Psalm responsoryjny: Ps 33(32), 4-5, 18-19, 20 i 22 (R.:por. 22)

Psalmista jest przekonany o tym, że Bóg towarzyszy tym, których stworzył. On jest blisko szczególnie tych, którzy Mu ufają i chcą żyć w Jego obecności i bliskości. Autor psalmu wierzy w dobroć Boga. Objawia się ona w Jego słowach i dziełach. Pan jest dobry i sprawiedliwy i tego samego oczekuje od ludzi. Nikomu nie skąpi swej łaski. Psalmista podkreśla, że spojrzenie Boga łączy się ze wzrokiem tych, którzy oczekują od Niego ratunku i pomocy. On nie odwraca oczu od tych, którzy czują się czymkolwiek zagrożeni, jest z nimi i słucha ich. Jak mądry jest ten, kto wsparcia, łaski i ochrony oczekuje od Boga! Takiej pomocy nie może dać żaden człowiek. Psalmista w swoim wyznaniu i błaganiu zwraca uwagę na jeden ważny szczegół. Prosi o łaskę proporcjonalną do nadziei pokładanej w Panu. Tym samym zauważa, że wielkość obdarowania zależy od naszej ufności. Może więc każdą naszą modlitwę warto zacząć od błagania o przymnożenie zaufania i nadziei względem Boga? A dopiero potem trzeba prosić o to, czego potrzebujemy. Czy umiemy szczerze przyznać: Panie, ja wierzę i wiem, że możesz dać mi wszystko, co jest zgodne z Twoją wolą? Bóg jest hojny i daje wiele, tylko, czy my jeszcze w to wierzymy?

Drugie czytanie: 2 Tm 1,8b-10

Święty Paweł przypomina, że wiara jest łaską i darem. Nie otrzymaliśmy jej za nasze zasługi, ale z postanowienia Bożego. Wiara nie jest ideologią ani zbiorem dogmatów. To żywa relacja człowieka z Bogiem i Boga z człowiekiem. Bycie chrześcijaninem i katolikiem nie oznacza jednak, że nasze życie automatycznie będzie łatwe, bezproblemowe i święte. Myślenie i działanie według zasad Ewangelii wcale nie jest proste. Św. Paweł zdaje się przypominać Tymoteuszowi, że dla wierzących w Chrystusa trudy i przeciwności są chlebem codziennym. Sami z siebie możemy im ulec i poddać się. Apostoł Narodów radzi, by pokonywać je mocą Bożą. Skąd ją czerpać? Od Jezusa Chrystusa, który nas wybrał i oświecił swoim światłem. Nikt nam nie obiecał, że nie doświadczymy przysłowiowych kłód rzucanych pod nogi, że w naszej codzienności nie będzie komplikacji. Św. Paweł radzi otwarcie: „weź w nich udział”. Od czego zacząć? Od modlitwy, byśmy umieli przyjmować nie tylko to, co dobre, ale też wszystko co trudne, co jest przeciwne naszym oczekiwaniom. Nie jest łatwo wyzbyć się w takich okolicznościach narzekania i buntu, nie jest przyjemnie otrzymywać zło za dobro. Prośmy wtedy o siłę, o mądrość, o pokorę, o to, byśmy umieli przeżywać wszystko w duchu Ewangelii. Światło, które z niej płynie, jest większe od naszych ciemności.

Ewangelia: Mt 17, 1-9

Widzenie na górze Tabor poruszyło uczniów Jezusa. Zachwyt jaśniejącym chwałą Mistrzem szybko jednak przerodził się w lęk i strach, kiedy usłyszeli głos Boga Ojca. Bali się już patrzeć na przemienionego Jezusa. Podnieśli się dopiero na wyraźną Jego prośbę. Medytując nad tą sceną, warto zapytać siebie o własny stosunek do Chrystusa. Czy On nas jeszcze zachwyca? Czym nas pociąga ku sobie? Dlaczego chcemy za Nim podążać? Czy w szczerości serca możemy powtórzyć za św. Piotrem, że dobrze nam z Jezusem? A jak jest z naszą bojaźnią względem Boga i Jego słów? I nie chodzi tu o zwykły lęk i strach, ale o uświadomienie sobie, kim jest Pan, a kim my, Jego stworzenie. Jak szanujemy Jego dary i nakazy? Jak traktujemy Jego wolę?
Dziś wielu ludzi stawia się w miejsce Boga, chcą o wszystkim decydować sami, chcą urządzać swoje życie i świat według własnych zapatrywań. Słuchają siebie, swoich pragnień i pożądań, a nie tego, co mówi Pan. Dlaczego nie słuchają Syna Bożego? Może dlatego, że Go odrzucili, że uznali, że Go nie potrzebują, albo dlatego, że Go zagłuszyli? Gdyby wszyscy na nowo zwrócili się do Boga, ten świat byłby inny, lepszy, pełen pokoju i mądrości. Bóg nie chce, byśmy trwali w lęku i ciągłym pokłonie. Oczekuje bojaźni, ale też wzywa do powstania i życia według tego, co dał nam w Jezusie. Nie ma lepszej opcji.

 

Poniedziałek, 2.03.2026

Pierwsze czytanie: Dn 9, 4b-10

Modlitwa Daniela ma wymiar pokutny. Prorok wyznaje grzechy swego ludu. W jego imieniu przyznaje się do popełnionego zła, do odejścia od Bożych zasad. Mówi o okazanym nieposłuszeństwie, niewierności, zabłąkaniu, czynieniu nieprawości, buncie, odejściu od przykazań i niesłuchaniu Boga. Oznaką grzechów jest wstyd na twarzach tych, którzy się ich dopuścili. Daniel wierzy jednak w łaskawość i miłosierdzie Boga. Oczekuje przebaczenia.
To czytanie pokazuje jego wiarę i przekonanie o tym, że odejście od Pana rodzi wielkie zło. Dziś wielu z nas taka postawa jest obca. Trudno nam przyznać się do własnych grzechów, a co dopiero do zła w społeczeństwie, w kraju i świecie. Zapominamy, że każdy grzech niesie za sobą konsekwencje. Z obojętnością patrzymy na wybory swoje i innych ludzi. Brakuje nam bojaźni Pańskiej, mądrości, przezorności i rozsądku. Wszystko, co sprzeciwia się woli Bożej, kwitujemy słowami: „takie mamy czasy” i usprawiedliwiamy, i rozgrzeszamy samych siebie. Czy wstydzimy się jeszcze swoich grzechów? Nie powtarzajmy: „to moja sprawa”, albo że „wszyscy tak robią”. Mój i twój grzech wpływa nie tylko na nas, ale i na obraz całego świata, na jego kondycję i przyszłe losy. Może warto zamienić swoją obojętność w pokutę i błaganie o miłosierdzie. Bóg jest większy niż nasz grzech, ale trzeba to uznać.

Psalm responsoryjny: Ps 79 (78), 5a i 8,9.11 i 13(R.:por. Ps 103 [102], 10a)

Medytacja nad dzisiejszym psalmem skłania nas do zadania sobie pytania o to, czy umiemy rozmawiać z Bogiem o naszych grzechach. One również powinny być przedmiotem modlitwy. Kiedy ostatnio szczerze prosiliśmy o zmiłowanie i żałowaliśmy za swoje grzechy? Czy robimy to chociażby przed rachunkiem sumienia i spowiedzią? Co skłania nas do takiej modlitwy? Na ile zdajemy sobie sprawę z tego, że grzech niesie zniszczenie i śmierć? Psalmista woła w imieniu swego ludu, który uświadomił sobie ciężar własnych win. Błaga o zmiłowanie, odpuszczenie i ocalenie. Widzi konsekwencje niewierności i prosi o ich odwrócenie. Obiecuje w imieniu ludu, że jego odpowiedzią na zmiłowanie będzie modlitwa uwielbienia. Tak błaga tylko ten, kto poznał ciężar swoich grzechów, kto za nie szczerze żałuje, kto widzi skutki popełnionego przez siebie zła. Prośmy Pana, aby i nam otworzył oczy na to, co czynimy i skłonił nasze serca do modlitwy przebłagania i do zadośćuczynienia.

Ewangelia: Łk 6, 36-38

To, czego doświadczamy od ludzi i Boga, jest konsekwencją naszych czynów. Nauka Jezusa, o której dziś czytamy, była skierowana do Jego uczniów. Czy my również nimi nie jesteśmy? Chrystus stawia poprzeczkę bardzo wysoko, żądając, byśmy byli miłosierni jak Bóg Ojciec. Zdaje się, że to niewykonalne. Jezus tłumaczy, że to, co czynimy wobec innych, wraca do nas. Często żalimy się na to, że ktoś nas osądza, potępia, że nie chce nam przebaczyć, albo czegoś dać. A jak my postępujemy wobec innych? Jak często uciekamy się do obmowy i piętnowania, jak często nosimy w sobie urazy wobec bliźnich, z jaką zaciekłością nie chcemy udzielić im tego, o co nas proszą i co być może słusznie im się od nas należy? Jezus przestrzega, że będzie nam odpłacone tym samym.
Nie tłumaczmy się, że bycie uczciwym, dobrym i szlachetnym jest naiwne i zwyczajnie się nie opłaca. Tak, może na tym świecie faktycznie nikt tego nie doceni, ale w wieczności przekonamy się, że warto było ćwiczyć się w miłosierdziu. Co przepełnia moje i twoje serce? Czego jest w nim najwięcej? Zbadajmy to i wejdźmy na drogę przemiany. Działajmy według miary miłości, która nikogo nie krzywdzi ani nie niszczy. Ona jest znakiem tego, że mamy w sobie coś z naszego Boga.

 

Wtorek, 3.03.2026

Pierwsze czytanie: Iz 1, 10. 16-20

Dzisiejsze czytanie jest wezwaniem do nawrócenia i czynienia miłosierdzia. Prorok we wstępie przywołuje Sodomę i Gomorę. Ten zabieg ma uświadomić słuchaczom to, że ich występki osiągnęły poziom zła obu miast, spalonych niegdyś przez deszcz siarki i ognia. Prorok woła o duchową odnowę, o porzucenie grzechów i o zwrot ku uczynkom miłosierdzia. Przypomina o Bogu, który ma moc zgładzić każde przewinienie. Wzywa do uległości i posłuszeństwa Panu.
Taki Izajaszowy apel konieczny jest i dla nas. My też potrzebujemy duchowego obmycia i nawrócenia. Prorok także i nas wzywa do zaprawiania się w dobru. Co to oznacza? On zaprasza nas do wykształcenia w sobie stałej dyspozycji do czynienia tego, co dobre. Każdego dnia mamy ćwiczyć się w uczynkach miłosierdzia, co wcale nie jest łatwe. Ileż razy rezygnujemy z dobrego gestu, czy słowa z obojętności, wygodnictwa, egoizmu czy skąpstwa? Rozgrzeszamy się z bycia sprawiedliwymi i ciągle powtarzamy, że trzeba walczyć o swoje. Nie przejmujemy się losem ubogich i skrzywdzonych. Gardząc tym, co dobre zapominamy, że miłosierdzie wobec innych rodzi Boże miłosierdzie wobec nas. Uległość względem Bożej nauki zawsze przynosi dobre owoce.

Psalm responsoryjny: Ps 50 (49), 8-9, 16b-17. 21 i 23 (R.:por.  23b)

Dzisiejszy psalm zawiera skargę Boga na rozdwojenie człowieka, który z jednej strony składa ofiary Bogu, modli się i rozprawia o Bożej nauce, a z drugiej postępuje wbrew nakazom i przykazaniom Pańskim. Takie rozdarcie jest w każdym z nas. Doskonale wiemy, jak powinniśmy postępować, ale ciągle robimy po swojemu, nieustannie żyjemy w myśl zasady: Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek. Daleko nam do uczciwości. Naiwnie wierzymy, że da się żyć z Bogiem i przeciw Niemu. Pan nie chce milczeć i nieustannie nas upomina za to, że próbujemy działać na dwa duchowe fronty. Zróbmy dziś rachunek sumienia, z czym usiłujemy połączyć nasze modlitwy, udział we Mszy św., jałmużny i posty? Jakie słowa i przykazania Boże odrzucamy za siebie? Boga nie da się oszukać ani zmanipulować. On zna nasze myśli, intencje i motywy. On wie, do czego jesteśmy zdolni. Bądźmy uczciwi i szczerzy zarówno wobec Niego, jak i siebie.

Ewangelia: Mt 23, 1-12

Jezus wzywa nas dzisiaj do porzucenia pychy i obłudy. Te grzechy dotykają chyba większości z nas. Trudno nam się do nich przyznać zarówno przed sobą, jak i przed Bogiem. Tendencje do wywyższania się, próżności i zakłamania tkwią w nas bardzo głęboko i są trudne do usunięcia. Wszyscy chcemy być najlepsi, zawsze doceniani, oklaskiwani, słuchani, nagradzani. Wspinamy się po szczeblach kariery, zdobywamy tytuły, majętności, honory. Czujemy satysfakcję, gdy nam zazdroszczą. Tylko, czy jednak to jest najważniejsze? Wszelkie dobra materialne i niematerialne są darem i zadaniem. Można z ich powodu wpaść w samouwielbienie, ale można je do czegoś dobrego wykorzystać i posłużyć nimi innym. Bycie sługą nie jest jednak popularne i nie spotyka się z uznaniem w tym świecie. Kogo jeszcze w ogóle stać na taką postawę? Prośmy Jezusa, by dał nam łaskę naśladowania Go w pokorze, uniżeniu i służbie bez względu na to, co czujemy i co o tym wszystkim powie nasze otoczenie. Czyńmy dobro bez oczekiwania na nagrodę i uznanie. Na to przyjdzie czas w wieczności. Teraz skupmy się na tym, co powinniśmy czynić. Nie bójmy się być sługami. To nie wstyd, lecz zaszczyt.

 

Środa, 4.03.2026 – święto Św. Kazimierza

Pierwsze czytanie: Syr 51, 13-20

Mądrość jest darem Boga, o który trzeba nieustannie prosić, gdyż jest nam niezbędna niezależnie od wieku. Autor księgi zaznacza, że o mądrość warto zabiegać przez całe życie, że trzeba w niej wzrastać i czynić postępy. Nie można utożsamiać jej z wiedzą. To raczej umiejętność patrzenia na siebie, ludzi i świat z Bożej perspektywy, w świetle wiary i pełnej świadomości, że jesteśmy wezwani do wieczności. Dziś mało mówi się o mądrości, jest ona jakby zapomniana i niedoceniana. Autor księgi wspomina też o wprowadzaniu mądrości w czyn. Tym samym pokazuje, że istotna jest nie tylko wiedza o tym, jak mamy postąpić i czym się kierować. Droga od tej teorii do praktyki bywa bardzo długa.
Boża mądrość różni się od mądrości ludzkiej, a jeszcze bardziej od mądrości świata. Patrzenie na rzeczywistość z perspektywy Boga i wiary nie jest dziś popularne. Trzeba mieć odwagę, by iść za mądrością Bożą. Módlmy się o ten dar dla siebie i dla innych. Prośmy o mądrość w realizowaniu powołania, w relacjach z ludźmi, w podejmowaniu decyzji, w wykonywaniu swoich obowiązków. Błagajmy o nią codziennie. Wołajmy o mądrość w patrzeniu, słuchaniu, mówieniu i działaniu. Pomyślmy też o sytuacjach, w których nam tego zabrakło. Bez Bożego wsparcia nie zajdziemy zbyt daleko.

Psalm responsoryjny: Ps 15 (14), 1b-2. 3 i 4b. 4c-5 (R.: por. 1b)

Dzisiejszy psalm mówi o tym, co mamy czynić, by osiągnąć zbawienie. Przybytek, o którym wspomina psalmista, można utożsamiać z niebem. Przybytkiem nazywano też najświętsze miejsce w świątyni jerozolimskiej. Ono było mieszkaniem Boga. By wejść w przestrzeń przebywania Pana, samemu trzeba być naznaczonym świętością. Wskazówki, którymi dzieli się psalmista, są bardzo konkretne. Dotyczą nienagannego postępowania, sprawiedliwości, życia zgodnego z sumieniem, unikania oszczerstw i krzywdzenia bliźnich. Mówią o dobrych relacjach międzyludzkich, o wzajemnym szacunku, o byciu konsekwentnym w decyzjach, nawet jeśli sprowadzą na nas przykre skutki, o byciu szczerym i prawdomównym. Ten psalm jest dla nas świetnym rachunkiem sumienia. Bycie prawym jest cenne w oczach Boga i owocne dla naszej wieczności. Takie postępowanie jest trudne, ale przynosi błogosławione rezultaty. Każde dobro uczynione na ziemi, będzie zauważone i wynagrodzone w przyszłym świecie.

Drugie czytanie: Flp 3, 8-14

Od momentu nawrócenia, dla św. Pawła liczyło się tylko jedno – Jezus. On dla Niego żył, służył, nauczał, cierpiał i umierał. Na wszystko patrzył z perspektywy Chrystusa. Mistrz z Nazaretu był dla Apostoła Narodów najwyższą wartością. Słowo „poznać” w języku biblijnym nie oznacza tylko samej wiedzy. Ono zakłada głęboką relację, która przekłada się na życie i działanie. Poznać oznaczało tyle, co pokochać. Radykalność postawy św. Pawła jest bardzo poruszająca i motywująca. On nieustannie dążył ku Chrystusowi. Jednoczył się z nim w tym, co przeżywał.
A do jakiej mety my pędzimy? Co uznajemy za najwyższą wartość? Czego jesteśmy w stanie się wyzbyć, by pozyskać Chrystusa? Nasze priorytety bywają zgoła odmienne. Brakuje nam zapału św. Pawła, jego zachwytu Jezusem i Ewangelią. Nie mamy w sobie tyle determinacji co on. Pędząc po zdobycie tego, co ważne w oczach świata i ludzi, nierzadko gubimy Boga. Jezus często schodzi w naszej codzienności na dalszy plan. Wolimy stracić Jego, niż ziemskie błyskotki i zdobycze. Skąd w nas taka zmiana? Może dlatego, że nie dowierzamy Chrystusowi, że zamykamy się na Jego słowo i działanie, że nie chcemy być przez Niego zdobyci. Św. Paweł był przekonany, że warto iść za Jezusem. Módlmy się, byśmy mieli w sobie choć trochę jego gorliwości i odwagi.

Ewangelia: J 15, 9-17

Bycie przyjacielem Jezusa to wielki zaszczyt, ale i odpowiedzialność. Zostaliśmy przez Niego ukochani i zbawieni. On oddał życie za każdego z nas. Powinniśmy odpowiedzieć na to naszą miłością i posłuszeństwem Jego woli. Uderzającym jest fakt, że to nie my pierwsi wybraliśmy Jezusa. To On nas wybrał, zaprosił do pójścia za sobą i do przynoszenia trwałych owoców. Trwajcie w miłości – mówi Chrystus. To podstawowa zasada życia chrześcijańskiego. Z miłości wobec Boga i bliźniego rodzi się każde dobro i piękno. Bez niej stajemy się puści, pozbawieni sił, chęci, radości. Ona nas napędza i motywuje. Uzdalnia do przekraczania siebie, swoich lęków i ograniczeń. Skąd ją czerpać? Od Jezusa. Patrzmy na Chrystusa, który przychodzi do nas w swoim Słowie, w sakramentach, w modlitwie, w bliźnich. Kontemplujmy Jego miłość do nas. Zostaliśmy ukochani bez żadnych zasług, obdarzeni tak wieloma łaskami, otuleni Jego miłosierdziem. Za to wszystko nie możemy odwdzięczyć się inaczej, jak tylko miłością. Na takie wybranie i obdarowanie nie można pozostać obojętnym i głuchym. Niech nasza codzienność owocuje dobrem, które przemienia świat. Miejmy odwagę żyć dla miłości, której na imię Jezus.

 

Czwartek, 5.03.2026

Pierwsze czytanie: Jr 17, 5-10

Prorok Jeremiasz ukazuje nam dziś bardzo plastyczny opis. Człowieka odwracającego się od Boga porównuje do dzikiego krzaka na pustkowiu, zaś tego, kto pokłada ufność w Panu zestawia z drzewem zasadzonym nad życiodajną wodą. Zwraca uwagę na klęskę tego, kto ufa bardziej sobie niż Bogu. Miejsce pustynne oraz ziemia słona i bezludna, o których wspomina można odnieść do przestrzeni naznaczonych grzechem. Tu nie ma życia, ani owocowania. Człowiek żyjący bez Pana nie dostrzega, gdy przychodzi szczęście. Nie umie rozpoznać momentu nawiedzenia przez Boga, nie jest na Niego otwarty.
Inaczej wygląda życie tego, kto zapragnął wzrastać w bliskości Pana, kto pokłada w Nim nadzieję i ufa Jego słowu. Prorok zaznacza, że trwanie w Bogu nie sprawi automatycznie, że nie dosięgnie nas upał i posucha, a więc trudności, pokusy czy niepowodzenia. Nikt nam tego nie zagwarantował. Jeremiasz daje jednak do zrozumienia, że z Bogiem da się je przetrwać i od nich nie zginąć. Wspomina też o ludzkim sercu, które jest wielką tajemnicą, w pełni może ją zrozumieć tylko Bóg. Prośmy Pana, by w naszych sercach rodziły się dobre intencje i czyny, które przyniosą błogosławione owoce. Wołajmy też o prawdziwą nadzieję oraz umiejętność szczerego wyznania: Jezu, ufam, Tobie.

Psalm responsoryjny: Ps 1, 1-2. 3.4 i 6 (R.:por Ps 40 [39], 5a)

Psalmista przypomina, że kroczenie drogami Boga daje nam szczęście. Przestrzega przed słuchaniem występnych, przed wkraczaniem na ścieżki zła, przed osądzaniem i szyderstwem. Radzi, by zamiast spędzać czas z tymi, którzy ściągają na manowce, samotnie rozmyślać nad Bożymi przykazaniami. Psalmista chwali człowieka, który chce trwać przy Bogu i Jego prawie. Ten psalm jest dla nas jak recepta na szczęście. Nie znajdziemy go w tym, co ziemskie, złe, czy ulotne. Prawdziwe błogosławieństwo płynie z życia przeżywanego w bliskości z Bogiem. Nikt nie powiedział, że będzie ono łatwe, że nie będzie nas nic kosztować. Autor psalmu wspomina o owocach dobrego i złego życia. Jego argumenty są naprawdę przekonujące. Uczynionego dobra i wierności Bogu nigdy nie będziemy żałować, a popełnionych grzechów zawsze.

Ewangelia: Łk 16,19-31

Łazarza i bogacza dzieliła granica za życia, jak i po śmierci. Tu, na ziemi była między nimi zapewne jakaś stylowa brama. Po jednej stronie był ucztujący i czerpiący z życia bogacz, a po drugiej głodny i poraniony Łazarz. Faktem jest, że przez tą bramę dało się przejść. Jezus nie krytykuje bogacza za jego majątek, ale za to, co z nim robił. W wieczności obu bohaterów dzieliła przepaść, której nie dało się już pokonać. Każdy otrzymał to, na co zasłużył.
Ktoś kiedyś powiedział, że za dobre uczynki nie jesteśmy nagradzani dwa razy, ale tylko raz – albo na ziemi, albo w niebie i że podobno lepiej otrzymać nagrodę w wieczności niż za życia. Sąd zostawmy Bogu, bo On najsprawiedliwiej oceni to, co zrobiliśmy. Skupmy się raczej na tym, co możemy uczynić z darami, którymi nas obdarzył. Największym wyrazem wdzięczności wobec Pana jest wykorzystywanie tego, co mamy w służbie innym. Zastanówmy się, jakich łazarzy podsyła nam Bóg. Może w ten sposób nieco nas próbuje, albo wychowuje? Co mamy, czego byśmy nie otrzymali od Pana? Wszystko dostaliśmy z Jego miłosierdzia i hojności, by dzielić się tym z innymi. Bóg nie zabrania być bogatym materialnie, duchowo, czy na poziomie zdolności. On daje wszystko, ale też stawia nas w sytuacjach, w których oczekuje, byśmy to mądrze wykorzystali. U Niego nie ma przypadków.

 

Piątek, 6.03.2026

Pierwsze czytanie: Rdz 37, 3-4. 12-13a. 17b-28

Występek synów Jakuba budzi w nas złość i gniew. Dlaczego bracia Józefa tak bardzo go nienawidzili? Dlaczego nie potrafili nawet przyjaźnie z nim rozmawiać? Z jakiego powodu chcieli posunąć się do zabójstwa? W opowieści nie przytoczono żadnego słowa Józefa. Czy wtedy milczał, a może pokornie prosił braci, by nie wyrządzali mu krzywdy? W tym fragmencie nie pojawia się także słowo „Bóg”. Czyżby Adonai zapomniał o młodym Józefie? Jego historia pokazuje, że Pan nie zapomina o żadnym człowieku. Owszem, dopuszcza na nas trudne sytuacje, ale swoją mocą i mądrością wyprowadza z nich dobro i błogosławieństwo. Bóg jest z nami stale, choć nie zawsze objawia się wprost, nie zawsze widocznie interweniuje. Historia Józefa pokazuje, że Pan działa w ukryciu i jest nieprzewidywalny, że potrafi naprawić zło, które wyrządzili nam inni. On kieruje naszą historią życia, choć nie zawsze od razu widzimy Jego prowadzenie. Czasem dostrzegamy je dużo później. Józef był kochany także przez Ojca Niebieskiego. Darów, którymi Ten go obdarzył, nikt nie był w staniu mu zabrać. Zazdrośni bracia nie mogli zedrzeć z Józefa płaszcza Bożej opieki, nie byli zdolni odebrać mu jego mądrości i umiejętności rozeznawania. Pan tak samo troszczy się także o nas.

Psalm responsoryjny: Ps 105 (104), 16-17. 18-19. 20-21 (R.:por. z 5a)

Psalmista odnosi się do sprzedania Józefa w niewolę. Pokazuje, jak Bóg wywyższył syna Jakuba. Za Bożym rozporządzeniem ten, którym wzgardzono, okazał się potem człowiekiem ocalenia. Psalmista całą tę historię postrzega w charakterze cudu. Bóg prostuje nasze krzywe ścieżki i odwraca konsekwencje złych decyzji. Dba o tych, których ukochał i o tych, którzy doznali niesprawiedliwości. Z historii pełnej bólu, cierpienia i nieprawości wyprowadza dobro. Tak umie tylko Pan. Zawierzmy mu swoje historie życia. Opowiedzmy Mu o tym, jakich niesprawiedliwości doświadczamy. Stańmy przed Nim z ufnością z naszą biedą. Oddajmy to, co nas niszczy. Nieważne, kim jesteśmy w oczach ludzi. Bóg nosi nas w swoim sercu. Jego cuda jeszcze nie raz nas zaskoczą!

Ewangelia: Mt 21, 33-43. 45-46

Winnica jest obrazem Kościoła, którego głową jest sam Jezus Chrystus. Historia o nieuczciwych dzierżawcach stawia przed nami pytanie o naszą wiarę, trwanie w Kościele i odpowiedzialność za ten Kościół. Kim jest dla nas Jezus? Czy darzymy Go należną czcią, szacunkiem, posłuszeństwem i zaufaniem? Jakie owoce przynosimy Bogu? Jak korzystamy z darów, których udziela nam w swoim Kościele? Czy cenimy Słowo Boże, sakramenty, liturgię i tradycję? Jezus oczekuje od nas trwałych owoców. Chce, byśmy w Jego Kościele wzrastali w wierze, dojrzewali w miłości i napełniali się nadzieją.
Warto dziś zapytać siebie, czy Jezus jest kamieniem węgielnym naszego życia? Czy chcemy na Nim budować naszą codzienność? A może już od dłuższego czasu nieustannie Go odrzucamy i budujemy na sobie, na swoich pomysłach i racjach? Odejście od Chrystusa i Jego nauki skutkuje wewnętrznym rozchwianiem, brakiem solidnego duchowego fundamentu i światła, które pomaga pokonywać mroki życia. Bez Jezusa wszystko prędzej czy później się zawala. Owszem, możemy Go odrzucić, bo mamy wolną wolę, ale w imię czego mamy to uczynić? Do kogo wtedy pójdziemy? Kto nam da słowa życia wiecznego?

 

Sobota, 7.03.2026

Pierwsze czytanie: Mi 7, 14-15. 18-20

Prorok Micheasz przypomina ludowi o Bożym miłosierdziu. Odwołuje się do obietnic, jakie Adonai złożył Abrahamowi i Jakubowi. Wiara w dobroć Boga i przemianę losu narodu wybranego opiera się właśnie o te zapewnienia, jakich Pan udzielił patriarchom. Prorok zaznacza, że Bóg jest wierny swemu słowu. Opowiada o Jego miłości, o tym, że On nie rezygnuje z tych, których stworzył i ukochał. Bardzo plastycznie opisuje władzę Boga nad ludzkimi grzechami. Wspomina o Jego wierności i litości.
To czytanie skłania nas do refleksji o naszym obrazie Boga. Czy tak jak prorok Micheasz z radością i pewnością możemy powtarzać, że nie ma drugiego takiego boga, który odpuszczałby nawet największe grzechy? Czy wierzymy w Jego miłosierdzie? Czy prosimy o nie dla siebie i całego świata? Czy żałujemy za nasze grzechy z miłości do Niego? Jesteśmy grzeszni i to jest fakt, ale Bóg nie zostawia nas ze swoim grzechem samych. On ma władzę i moc wszystko nam przebaczyć, jeśli tylko uznamy, że postąpiliśmy wbrew Jego woli. Miłosierdzie jest największym przymiotem Boga. Nie bójmy się przychodzić z naszymi grzechami do Pana i błagać Go o przebaczenie. On jest większy niż każdy, nawet największy nasz występek.

Psalm responsoryjny: Ps 103 (102), 1B-2. 3-4. 9-10. 11-12 (R.: por. 8a)

Psalmista chwali i uwielbia Boga, wyraża też swoją wdzięczność za dzieła, których Pan dokonuje w jego życiu. Opowiada o Bogu, jako Tym, który udziela dobrodziejstw, odpuszcza grzechy, uzdrawia, ocala, daje łaskę i zmiłowanie. Mówi, że Adonai nie jest mściwy, nie odpłaca nam za nasze grzechy, ani nie karze. Czy my mamy podobny obraz Boga? Czy doświadczyliśmy tego, o czym wspomina psalmista? Czy ten psalm możemy uczynić naszą modlitwą? Zapewne tak! Bo któż z nas nie otrzymał od Pana łaski przebaczenia grzechów w sakramencie spowiedzi, kto nie został obdarowany, kto nie doświadczył Jego miłosierdzia? Modlitwa uwielbienia wypływa z poczucia wdzięczności, ze świadomości obdarowania, ale i swojej niegodności, by otrzymać taki bezmiar łask. Jak często takie uwielbienie płynie z mojego i twojego serca? Ta modlitwa może rodzić się w tylko prostej i pokornej duszy. Mamy za co dziękować Panu, mamy powody, by Go uwielbiać. Czyńmy to jak najczęściej! To nic, że nasze hymny pochwalne już nic Mu nie dodadzą, ale one przyczyniają się do naszej świętości. Tak mówi liturgia!

Ewangelia: Łk 15, 1-3.11-32

Bóg nikogo nie przekreśla. Warto o tym pomyśleć w kontekście nie tylko innych osób, ale i samego siebie. To my stawiamy przysłowiowy krzyżyk na ludziach. To my mówimy: „z niego już nic nie będzie; ona do niczego się nie nadaje; oni przekroczyli już wszelkie granice”. Jezus poucza, że Jego miłosierdzie nie ma limitu. Jedynym warunkiem, by z niego skorzystać, jest uznanie własnych grzechów i żal za to, co się złego uczyniło. Historia marnotrawnego syna zawiera kilka wątków. To nie tylko opowieść o nierozsądnym dziecku i miłosiernym ojcu. To również opowieść o człowieku, który nie potrafi przebaczyć swemu bratu i przyjąć go z jego trudną i skomplikowaną historią. Oburzamy się, gdy słyszymy o wielkich nawróceniach, czy o tych, którzy umyślnie odwlekali ten moment do końca życia. Uważamy, że przyjęcie grzeszników dzieje się ze szkodą dla nas, którzy byliśmy, albo choć staraliśmy się być wierni Bogu. Zapominamy, że od Pana można odejść nawet wtedy, gdy formalnie pozostajemy w Jego domu, w Kościele. On nie chce, byśmy byli z Nim z obowiązku, formalnie. Mamy z Nim być z miłości, z przekonania, z poczucia, że nigdzie i u nikogo nie będzie nam tak dobrze, jak przy Nim. Bóg czeka na każdego z nas. On chce być miłosierny dla wszystkich.