Pon
Wt
Śr
Czw
Pt
Sb

 

Niedziela, 20.09.2020 r. 

Pierwsze czytanie: Iz 55, 6-9 

To słowo nie pozwala pozostawać w sennym letargu. Bóg szuka człowieka, przyszedł szukać i znaleźć to, co się zgubiło. Czego szukacie? Kogo szukacie? Bóg wie, kogo i czego szuka. Człowiek w wirze życia, a często także w stanie wyobcowania, nie wie ani kogo, ani czego szuka. Słowo Pana, podane przez Izajasza, przynagla nas do szukania Boga. On nas zapewnia, że jest blisko, a skoro tak, to trzeba Go wzywać. Zdarcie gardła chociażby przez głośne recytowanie psalmów, hymnów i pieśni połączonych z długimi pacierzami nie wystarczy. Chcesz Pana – komunii z Nim? Potrzebne jest cięcie – porzucenie zła, grzechu, nawrócenie i podążanie ku Niemu. Izajasz, choć wierzący Izraelita, ze świadomością objawiania się Jahwe Hebrajczykom, podpowiada, że Pan Bóg dla człowieka pozostanie na tej ziemi nie poznanym do końca. Owo poznawanie z naszej strony Boga jest rozłożone na proces całego naszego życia. Będziemy Go poznawać, a On będzie nas nasycał sobą. Człowiek współczesny męczy się szukaniem wielu rzeczy, aby spełnić siebie. ( zob. V. Frankl, Człowiek w poszukiwaniu sensu).

Szukaj, szukaj – przynaglenie Izajasza rozbrzmiewać będzie na nowo z ust Jezusa – szukajcie, a znajdziecie, pukajcie, a otworzą wam, proście, a otrzymacie. Zazwyczaj w prozie życia nasze poszukiwania koncentrują się na wyszukiwaniu i tropieniu tego, co cielesne, karmiące zmysły i emocje. Szukamy szczepionki, antidotum na COVID-19, lepszej jakości życia. W licznych i wielokierunkowych poszukiwaniach nie zapominajmy o podstawowym ukierunkowaniu koncentrującym się na Bogu.

Szukanie Pana pomijające nawrócenie okaże się w konsekwencji niewystarczające. Słowo to czytane jest dzisiaj w Kościele. Kościół potrzebuje dogłębnej reformy, a ta reforma dokonuje się przez nasze nawrócenie. (Por. R. Sarah, Wieczór się zbliża i dzień już się chyli, Warszawa 2019. s. 15.)

Psalm responsoryjny: Ps 145, 2-3.8-9.17-18 

Przywołany dzisiaj w liturgii psalm wydaje się być owocem modlitwy dziękczynno-sławiącej Boga przez człowieka dojrzałego w wierze, który coś przeżył i czegoś już doświadczył oraz był bacznym obserwatorem życia. Nade wszystko człowiek ten ogarnięty łaską Pana sławi łagodność, miłosierdzie, sprawiedliwość i bliskość Boga względem stworzenia. Przypomina mi się doświadczenie pewnego mężczyzny. Młody student, mający 24 lata, dotknięty ciężarem nerwicy, korzystający z pomocy specjalisty od psychiki ludzkiej, zaczyna wchodzić przez modlitwę różańcową w bliższą relację z Bogiem i Maryją. Po kilku latach, dźwigający się ku górze z przekonaniem, zaczyna składać świadectwo: Pozostaje mi już tylko dziękować Bogu za Jego łaskę, do tej pory przeważnie o coś prosiłem.

Drugie czytanie: Flp 1, 20c-24. 27a

Krótki fragment listu autorstwa św. Pawła wpisuje się w dynamikę pierwszego czytania i psalmu. Przynagla nas do jeszcze większego i intensywniejszego wielbienia Boga w każdych okolicznościach naszej egzystencji: czy to przez życie, czy przez śmierć. W Pawłowej myśli można zauważyć zbieżność z postawą starotestamentowego Hioba, który mówił w duchu wiary: Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione! (Hi 1,20)

Ewangelia: Mt 20, 1-16a

Przypowieści tak często wykorzystywane przez Jezusa w nauczaniu, oprócz pozytywnej zachęty, aby człowiek żył we współpracy z Bogiem i przybliżenia znaczenia rzeczywistości królestwa niebieskiego, spełniają funkcję prorocko aktualną i prorocko eschatologiczną. Prorocko aktualną w tym sensie, że Bóg w każdym pokoleniu ludzkim i w historii każdego człowieka wychodzi ku stworzeniu rozumnemu z wołaniem i zaproszeniem: przyjdź do Mnie i zaangażuj się w sprawy mojego królestwa. Zaś prorocko eschatologiczną, w sensie dopełnienia się wszystkich zapowiedzi i propozycji Bożych w przyszłości. Do Boga należy czas i wieczność i tylko On mocen jest odnowić całe stworzenie i każdy człowiek znajdzie w Nim definitywne spełnienie, również robotnik ostatniej godziny. W maju br. pożegnano w Kodniu znanego teologa śp. ks. prof. Wacława Hryniewicza, który podczas jednego z wywiadów powiedział: W każdym jest włókno dobroci, które dostrzega Bóg i za które pociągnie człowieka ku sobie. (cytowane z pamięci przez parafrazę).

Ewangelia ta dopełnia prawdy szukania Boga przez człowieka, do którego wzywał Izajasz w pierwszym czytaniu. Tak człowiek szuka Stwórcy, lecz należy pamiętać, że Bóg nas uprzedza. To On poszukuje człowieka. 

Poniedziałek, 21.09.2020 r. – święto Św. Mateusza, apostoła i ewangelisty

Pierwsze czytanie: Ef 4, 1-7. 11-13

Więzienie dla Pawła okazało się tłocznią, która w momencie granicznym toczącego się procesu i bliskiej śmierci wydobyła z niego pokarm duchowy dla ludzi wierzących pierwszego wieku i kolejnych pokoleń, aż do naszych czasów. Apostoł Narodów przeszedł z Jezusem i wieloma wspólnotami na szlakach podróży misyjnych długą drogę formacyjną, która odkryła przed nim wartości najcenniejsze w budowaniu Kościoła Chrystusowego. List do Efezjan jest adresowany do uczniów Jezusa, którzy mają się troszczyć o jedność we wspólnocie, o jedność, która permanentnie jest zagrożona i łamana. Ten fragment koresponduje wyraźnie z mową arcykapłańską i modlitwą Jezusa przed męką: Ojcze spraw, aby byli jedno, aby tak się zespolili, aby świat uwierzył, żeś Ty mnie posłał (por. J 17, 21-23). Dzisiaj potrzebujemy jedności, której podstawą jest Jezus Chrystus, którą budowali także pierwsi Apostołowie. Tęsknimy za jednością, która nie polega na dominacji jednostki nakłaniającej pozostałych do przestrzegania zewnętrznego rytuału własnych upodobań, lecz jedności, która czerpie z relacji Trójcy Świętej. Jedności braci i sióstr, którzy kierując się pokorą, cichością, cierpliwością, dają drugiemu przestrzeń wolności w wyrażaniu się. Czy jednak człowiek rozbity w sobie samym, poraniony wewnętrznie, będzie w stanie wyjść z siebie ku bliźnim? Papieże kilku ostatnich dziesięcioleci przyczynę aktualnego głębokiego kryzysu upatrują w błędnej antropologii. Więzień w Panu – św. Paweł zachęca nas, abyśmy postępowali w sposób godny powołania. Bóg nas woła i kształtuje słowem – szanując to słowo, nadstawiając uszu ku Niemu, zaczynamy nabierać wartościowego pokarmu, który z czasem ukształtuje nasze myślenie i postawy. 

Jedności nam brakuje, do jedności dążmy, ćwiczmy się w pielęgnowaniu jej. Jedność pochodzi od Boga. Z bliźnimi możemy ją tworzyć, budować we wszystkim, z zaznaczeniem, że do granic grzechu. Św. Mateusz, którego dzisiaj liturgia przywołuje, pisze: Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Jedność we wspólnocie Kościoła i naszych rodzinach naprawdę wiele kosztuje.

Psalm responsoryjny: Ps 19, 2-3.4-5

Ich głos się rozchodzi po całej ziemi. Dzisiaj obchodzimy w Kościele święto św. Mateusza. Członek wspólnoty katolickiej wie z Katechizmu, że Kościół zbudowany jest na fundamencie Apostołów. W liturgii mszalnej wykonuje się psalm, który jakby pomijał ten należny główny głos Apostołów budujący Kościół na ziemi, a podkreśla harmonię przyrody, która odsyła nas do jej źródła tj. do Boga – Stworzyciela. Tego głosu nie można zignorować. Przyroda, ułożona rozumną inwencją Boga, pociąga ku Stwórcy. Tomasz Halik, katolicki teolog z Czech, wzbogacony o doświadczenie przebywania przez jakiś czas na Wyspie Nelsona przy biegunie południowym w stacji badawczej, daleko od cywilizacji, odkrywszy siłę i piękno natury snuł refleksje na temat wiary i niewiary, zauważając, że ateizm jest luksusową iluzją. W czasach, w których formuły i definicje chrześcijańskie niewiele już mówią większości społeczeństwa, baczna obserwacja przyrody przez umysł refleksyjny może podprowadzać do Boga i objawienia w Jezusie Chrystusie.

Ewangelia: Mt 9, 9-13

Dwóch Apostołów miało na kartach ewangelii znaczący związek z pieniędzmi. Chodzi o Mateusza i Judasza Iskariotę. Pierwszy porzuca pieniądze, a zyskuje Jezusa. Drugi porzuca Jezusa, a „zyskuje” pieniądze, które okażą się zgubą. Coś ciągle tracimy i coś zyskujemy. Stracić wady i bożki – to szansa rozwoju, stracić cnoty i Jezusa – to zguba. 

Widzenie Jezusa, które jest wejrzeniem afirmującym, wyzwala w Mateuszu nawrócenie ku Jezusowi i cnotom. Widzenie faryzeusza jest deprymujące, zamykające i destrukcyjne. Nie sztuka zobaczyć człowieka, jakim jest. Sztuką jest zobaczyć go lepszym. Jan Andrzej Kłoczowski OP mówił: Z mojego 45-letniego doświadczenia spowiadania wynika, że okazanie drugiemu człowiekowi miłosierdzia przywraca mu wiarę w siebie i pozwala mu bardziej sprawiedliwie na siebie spojrzeć. Wyższość miłosierdzia nad sprawiedliwością polega na tym, że miłosierdzie potrafi rodzić sprawiedliwość, a sprawiedliwość jest tylko sprawiedliwa. (J. A. Kłoczowski 2015). 

Wtorek, 22.09.2020 r.

Pierwsze czytanie: Prz 21, 1-6, 10-13

Przysłowia uczą nas mądrości. Mądrość przedstawiona nam przez Boga w Księdze Przysłów to nie zgrabne, erudycyjne wywody budzące chwilowy podziw w słuchaczu. Słowo Pana przekracza teoretyzowanie, w Jego słowie jest życie, styl życia, prawda egzystencjalna. Realizując to słowo, pomnaża się życie w człowieku. Zaakcentujmy tylko niektóre fragmenty z dzisiejszego pierwszego czytania: Pan oprócz znajomości zewnętrznych naszych dróg przenika także serce. Od wielkich ofiarniczych wysiłków lepsze w oczach Pana są wierność prawu i sprawiedliwość. Prawdziwe i mądrościowe słowo kieruje nas dzisiaj do zastanowienia się także nad podejściem człowieka do pracy i etyki aktywności. Zamiary pracowitego prowadzą do zysku, a wszystkich spieszących się – do straty. Rynek pracy wraz z wygenerowaniem wielu zbędnych potrzeb w ludziach znacząco przyspieszył. Chcemy więcej i szybciej, a wszystko w kluczu kryterium maksymalnego zysku. Bez poszanowania zrównoważonej wydajności pracy człowieka ostatecznie pośpiech przyniesie nam stratę. Benedykt XVI zauważa, że potrzeba nam etyki na rynku pracy i to nie jakiejkolwiek, tylko życzliwej człowiekowi. Handel słowem i obrazem na rynku potrzeb ludzkich, chociażby w reklamie, wpędza osoby w przysłowiowy wyścig szczurów, aby więcej mieć. W IV wieku oświecenia prawdziwością chrześcijaństwa i mocą Słowa Bożego doznał św. Augustyn. On, który w młodości chciał zarabiać przez sztukę wymowy, poznawszy w Mediolanie dzięki Ambrożemu łaskę Boga, w Wyznaniach pozostawił świadectwo: Powiadomiłem mediolańczyków, że dla swych studentów muszą się postarać o innego sprzedawcę słów, […] dlatego że postanowiłem Tobie służyć (zob. Wyznania IX, 5). W tym czasie zajmował się studiowaniem Słowa Bożego.

Psalm responsoryjny: Ps 119, 1.27.30.34.35.44

W psalmach zawarty jest język Boga. Kiedy je recytujemy lub śpiewamy, uczymy się zamysłu Pana Boga. Jego język staje się naszym językiem. Człowiek w tej psalmicznej pieśni chwali Prawo Pańskie, Jego przykazania, drogę prawdy. Deklaruje też gotowość do przestrzegania Prawa Bożego i zachowywania go całym sercem. Tak może śpiewać człowiek wolny od siebie, zdający sobie sprawę, że wierność Bogu i Jego Prawu służy stworzeniu, przynosząc mu spełnienie. Przestrzeganie przykazań Pana ostatecznie przynosi korzyść i wolność. Dzisiaj mamy z tym niemały problem, gdyż wolność kojarzy nam się z wolnym rynkiem, gdzie większość może określać, co jest słuszne. Tak znacząco wzięło nas w posiadanie zło moralne, że nie jesteśmy w stanie wielkodusznie podążać drogami wolności Bożej. Do Ciebie, Panie, w pokorze wołamy: Naucz nas kroczyć Twoimi drogami, byśmy zdobyli mądrość serca, uwolnij nas ze szlaków krętych dróg. 

Ewangelia: Łk 8, 19-21 

Jeden z najbardziej znanych starożytnych pustelników na Wschodzie, Ewagriusz z Pontu, po długiej i sprawdzonej próbie wymagającego życia, został oceniony przez potomnych. Przez długie lata był sprawnym teoretykiem filozofii, potem udowodnił, że jest wyśmienitym praktykiem. Teorie opisowe na temat chrześcijaństwa w naszych czasach naprawdę są liczne, wręcz niepoliczone. Pomysły, jaki był Jezus i jak należy postępować, wyrażają liczni. Mało jest pośród nas praktyków, o których Jezus mówi w Ewangelii: Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają i wypełniają je (słowo). Potrzebujemy zdecydowanego wejścia w Słowo Boga, aby je wypełniać. To jest droga rodziny Jezusa, Jego najbliższych. Nie bądźmy słuchaczami oszukującymi samych siebie, wprowadzajmy słowo w czyn (zob. Jk 1,22).

Środa, 23.09.2020 r.

Pierwsze czytanie: Prz 30, 5-9

Perspektywa śmierci autora ludzkiego tych słów skłania go do głębszej refleksji nad życiem człowieka i jego relacją do Boga. Osoba ta ma poczucie autentyczności i skuteczności Słowa Bożego. Wie, że Słowem Stwórcy nie można manipulować na własny użytek – nic do Jego słów nie dodawaj, bo przyjdzie skarcenie i staniesz się kłamcą. Historia proroków izraelskich przytacza przykłady samozwańczych widzących, niekiedy manipulujących Bożym przesłaniem. W okresie działalności proroka Jeremiasza, przed niewolą babilońską pojawił się Chananiasz, który przepowiadał złamanie jarzma drewnianego rozciągniętego przez króla Nabuchodonozora nad Izraelem w ciągu dwóch latach. Jarzmo w rzeczywistości, zgodnie z zapowiedzią Boga, stało się żelazne, a niewola trwała kilkadziesiąt lat. Fałszywy prorok pozornej pomyślności zmarł szybko. Prawdomównym i wiernym prorokiem Jahwe okazał się Jeremiasz (por. Jr 28, 1-17). Zbyt często do słów Bożych dodajemy własne interpretacje, a tymczasem trzeba nam więcej zaangażowania i uwagi poświecić w słuchanie Słowa, które Pan do nas kieruje. Trwając sercem i umysłem przy Bogu, mamy szansę na odróżnienie fałszu od prawdy. Położenie nasze z powszechnym dostępem do dóbr i bogactw powoduje, że zapominamy o Bogu i w sytości chleba powszedniego wołamy: A któż to jest Pan? Serce przesycone kulturą indywidualistyczno – konsumpcjonistyczną porzuca często Pana Boga. Człowiek potrzebuje odpowiedniej miary posiadania, aby nie zapomnieć o istnieniu, które otrzymuje od Boga. W okresie II wojny światowej i zaraz po niej w środowisku wileńskim żyły siostry ze Zgromadzenia Sióstr od Aniołów, założonego w drugiej połowie XIX w. Podczas nasilających się prześladowań z powodu wiary przełożeni informowali członkinie zgromadzenia o trudnej sytuacji i realnym zagrożeniu życia, dając im możliwość życia poza zakonem. Siostry wierne Bogu i Kościołowi mówiły: Byłyśmy tutaj, gdy było dobrze, zostaniemy i teraz. Wiele z nich przypłaciło to więzieniem i łagrami, pośród nich: Wanda Boniszewska CSA i Helena Majewska CSA.

Psalm responsoryjny: Ps 119, 29.72.89.101.104.163

Ta liturgiczna pieśń wpisuje się w logikę pierwszego czytania. Autor Psalmu 119 modli się do Boga o ustrzeżenie przed drogą kłamstwa. Skoro zwraca się do Boga w tej kwestii, deklarując zarazem nienawiść do ścieżki nieprawej i kłamstwa, to ma świadomość, że taka droga istnieje i łatwo jest się na niej znaleźć.

 W kakofonii gwaru medialnego wydobywającego się z odbiorników radiowo-telewizyjnych, smartfonów i komputerów, gdzie każdy chorobliwie za wszelką cenę coś musi powiedzieć i napisać, będzie nam trudno rozróżnić fałsz od prawdy, również w sferze wiary i etyki. Tym bardziej jesteśmy przyciągani przez Ducha Bożego i troskę duszpasterską Kościoła do wiernego trwania przy Słowie Bożym. Ono nas oświeca i pociąga ku prawdzie. 

Ewangelia: Łk 9, 1-6

Dwunastu Apostołów z grona Jezusa miało status ubogich. Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, powiedział Piotr do Jezusa (zob. Mt 19, 27-29). Nie posiadali nadmiaru dóbr, ale przy Jezusie nie cierpieli głodu ani niedostatku. Człowiek, nieprzywiązany do dóbr materialnych i siebie samego, jest w stanie wyruszyć w drogę, z zamiarem realizowania woli swego Pana. Kościół w naszych czasach i zachodnim kręgu kulturowym stracił, co jest widoczne, zapał misyjny. Im więcej mamy, posiadamy i im więcej przychodzi nam przetrawić/użyć/doświadczyć, tym trudniej wyruszyć w drogę. Zapał misyjny jest nam sugerowany przez odpowiedzialnych w Kościele. W tym roku powstała watykańska instrukcja: Nawrócenie duszpasterskie wspólnoty parafialnej w służbie misji ewangelizacyjnej Kościoła. Na misje nie posyła nas żaden dokument; posyła nas nie ktokolwiek i cokolwiek, tylko Jezus. Tylko sługa znający wartość swego Pana porzuci wszystko i na Jego słowo wyruszy z „niczym” do świata, stając się rzeczywiście dyspozycyjnym w Jego imię. 

Czwartek, 24.09.2020 r.

Pierwsze czytanie: Koh 1, 2-11

Dzisiaj podczas Mszy świętej jako pierwszą lekcję czytamy Księgę Koheleta. Pominąwszy wstęp, w którym przedstawiono autora jako syna Dawida (Koh 1,1), zostaliśmy wpierw wprowadzeni w przygnębiający nastrój, który skutkuje uświadomieniem sobie, że wszystko przemija, pozostaje marnością nad marnościami, odchodzi do historii i jawi się powierzchowne. Słuchając wywodów Koheleta, wydaje się, że świat jest zamkniętym w sobie układem marnego stworzenia, cyklicznie powtarzających się ciągów zdarzeń, które ostatecznie nie dają spełnienia, nasycenia i trwałego szczęścia ludziom. Przez czytanie i wejście w dialog z tym trudnym słowem oddającym klimat padołu łez – ziemi, na której żyjemy, adresat zaczyna polemizować z biadaniem Koheleta. Wpierw, pokonawszy warstwę opisu zjawisk w przyrodzie odkrywa, że świat w swoim rytmie przejawia stałe i harmonijne uporządkowanie, a to nie jest marnością, to przejaw harmonii i geniuszu twórcy tych zjawisk. Dalej słuchacz ma szanse zadać sobie pytanie: Kto za tym stoi? Skoro analizujący i oceniający świat Kohelet prezentuje się jako mędrzec przenikający tajniki świata, to dlaczego stwierdza, że mówienie jest wysiłkiem, a człowiek nie zdoła wyrazić wszystkiego słowami, dalej – nie nasyci się oko patrzeniem i ucho napełni słuchaniem? Choć w czytanym fragmencie Kohelet nie wspomina słowem wprost o Bogu, to jednak odbiorcę podprowadza do tajemnicy Boga i źródła tego, w czym żyjemy. W marności i mieliźnie życia niejeden człowiek doszedł do spotkania czegoś większego, czemu warto oddać życie i zmagania dnia codziennego.

Psalm responsoryjny: Ps 90, 3-4.5-6.12-13.14.17

O ile Kohelet wprowadził nas w klimat przygnębienia, o tyle Psalm 90, choć podejmujący w pierwszych dwóch zwrotkach ton pierwszego czytania, zaczyna nas wyprowadzać ku rzeczom i stanom pozytywnym. Słowo Boże proponuje nam, porywa nas do zdobywania mądrości serca przez liczenie tego, co otrzymaliśmy – dni nasze – tj. życie na tej ziemi. Zmarły w maju br. teolog ks. Wacław Hryniewicz pod koniec swoich dni na tej ziemi w sędziwym wieku (l. 83) i doświadczeniu intensywnego cierpienia dziękował Bogu, że dał mu udział w swoim istnieniu i udzielił łaski katharsis – oczyszczenia.

 

Ewangelia: Łk 9, 7-9

Tetrarcha Herod, w doświadczeniu pogmatwanego życia moralnego, życia z żoną brata i zabójstwa Jana Chrzciciela, ma wyrzuty sumienia. Kiedy usłyszy o cudach Jezusa podczas Jego publicznej działalności, sam przywoła osobę Jana Chrzciciela i zada fundamentalne pytanie dla nas wierzących, które pozostaje ponadczasowe, a które winno nam często towarzyszyć: Któż jest ten, o którym takie rzeczy słyszę? Chińczycy w skarbcu swoich mądrościowych przysłów mają i takie: Kto nie pyta przez chwilę, pozostaje głupcem przez chwilę, kto nie pyta przez całe życie, pozostaje głupcem przez całe życie.

Piątek, 25.09.2020 r.

Pierwsze czytanie: Koh 3, 1-11

Dzisiaj w Kościele podczas Liturgii Słowa kontynuujemy zapoczątkowaną wczoraj lekturę wybranych fragmentów Księgi Koheleta. Z tonu przygnębienia powoli przechodzimy do pozytywnej melodii, w tekście pojawia się światło nadziei. Świat, pomimo dramatu przemijalności, jest uporządkowany, udaje się w nim dostrzec wyraźną harmonię i równowagę w przyrodzie. W tej perykopie odkrywamy także znaczenie czasu danego nam przez Boga. Czas to dar. Choć wydarzenia w czasie są ekstremalnie smutne jak: umieranie, wyrywanie, zabijanie, burzenie czy płacz; tak są też wyraźnie pozytywne: rodzenie, leczenie, śmiech, zszywanie czy pokój, a wszystko służy człowiekowi w rozwoju. Czas, jako dar, przekracza indywiduum osoby. Czy zdajemy sobie z tego sprawę? Czy nie prowadzi nas bezspornie na spotkanie z Bogiem? Naszym zadaniem jest dobrze spożytkować dane nam godziny, dni, miesiące i lata. Dobre wykorzystanie czasu zaczyna się od poszanowania go w przyrodzie, tj. zachowania rytmu naturalnego dni i nocy, dalej jest uwzględnienie planu bliźniego i własnego. Tradycja chrześcijańska oparta na Biblii porządkowała czas, chociażby tradycja zakonna u benedyktynów. Kardynał Stefan Wyszyński podczas uwięzienia, znajdując się na nowym miejscu, zaczynał od nakreślenia ram czasowych modlitwy, pracy i odpoczynku w ciągu doby. Jego plan charakteryzował się szczegółowością, pewną skrupulatnością oraz dyscypliną nieustannego wymagania od siebie. Na pytanie od bacznie obserwujących go strażników, dlaczego tyle wymaga od siebie, odpowiadał: Wszystko to po to, abym się nie rozmiękczył. Od czasu do czasu rozmiękczamy się i rozsypujemy w naszej drodze ku Bogu i pełni człowieczeństwa. Pewnie niejeden raz wynika to z nieposzanowania czasu. Synu, zważaj na okoliczności i pilnuj czasu, a unikniesz złego (zob. Syr 4,20).

Psalm responsoryjny: Ps 144, 1b.2abc.3-4

Fragment Psalmu 144 jest rodzajem kantyku uwielbienia króla zwycięzcy, którym jest Bóg. Psalmista dziękuje Panu za ochronę i schronienie. Zadziwia się też – stawiając pytanie Stwórcy – czym jest człowiek, że o nim pamięta i troszczy się o syna człowieczego. Psalm ten przypomina nam o wielkiej i niezasłużonej godności, jaką otrzymaliśmy od Boga. Słuchając tego psalmu, warto powrócić do początku naszego życia, ale też do momentu chrztu, przez który otrzymaliśmy godność dziecka Bożego – dzięki życiu, męce, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa.

Ewangelia: Łk 9, 18-22

Tożsamość Jezusa, wyrażona w wyznaniu Piotra: uważamy Cię za Mesjasza Bożego, nie jest wynikiem jego naturalnych, zdroworozsądkowych analiz. To wyznanie pochodzi z wiary, która jest darem Boga. Piotr wyznaje w Jezusie Mesjasza Bożego. Jezus w zapowiedzi męki powie o sobie – Syn Człowieczy. Jezus z Nazaretu pozostanie dla nas tajemnicą, ciągle nową i zawsze na nowo do zgłębiania. On jest Synem Boga i Synem Człowieczym. O ile Jego triumf, jako Boga, nas pociąga i jest dość łatwy do przyjęcia, o tyle Syn Człowieczy, który cierpi, wydaje nam się skandalem i zgorszeniem trudnym do zaakceptowania. Pewna wiekowa kobieta, która uczestniczyła w seminarium maryjnym, podczas przerwy podzieliła się z osobą duchowną pewnym doświadczeniem. Modlę się na różańcu, ale tajemnice bolesne mnie przytłaczają, dlatego je pomijam. Od radosnych przechodzę natychmiast do chwalebnych. Bez zaakceptowania męki i śmierci Jezusa nie ma w nas głębszego życia. Nasze życie wiary i życie duchowe rodzą się ze śmierci Chrystusa, z całego Jego wydarzenia: narodzenia w Betlejem, nauczania publicznego, męki i zmartwychwstania. 

Sobota, 26.09.2020 r.

Pierwsze czytanie: Koh 11, 9-12, 8

Dzisiejsze czytanie kolejnego fragmentu Księgi Koheleta z poziomu filozoficznego i teologicznego prowadzi nas ku doświadczeniu życia człowieka młodego. Kohelet zachęca młodzieńca do życia według dróg i pragnień wskazanych przez serce z uwzględnieniem odpowiedzialności za własne wybory przed Bogiem. Człowiek powróci ostatecznie do Boga, który dał mu życie. 

Słowo od Pana na dzisiaj można określić mianownikiem – odpowiedzialność za życie oraz kształt, jaki nadaliśmy mu przez własne myślenie, słowa i uczynki. Odpowiedzialność możliwa jest przede wszystkim w sferze wolności. Człowiek młody tęskni za wolnością, pragnie wolności i często wydaje mu się, że chwycił życiowy wiatr w przysłowiowe żagle. Z jednej strony deklaruje, zaprzęgnięty w system demokratyczny, że jest wolny od wszystkiego, co nad nim: od Boga i bliźniego oraz wszystkiego, co przed nim: od rzeczy i aktywności. Z drugiej strony jednak nie dostrzega najboleśniejszego spętania przez samego siebie. Tego iluzorycznego stanu nie oddziela się granicą określoną przez wiek 18 czy 25 lat. Ukryte zniewolenie może nam towarzyszyć do końca naszych dni.

Wolność odpowiedzialna, proponowana człowiekowi przez Boga, nie definiuje się według kryteriów wolnego rynku, który kształtowany jest przez wybór, co jest dobre, a co złe przez większość zdecydowaną i siłę nabywczą pieniądza. Wolność pochodząca od Boga została dookreślona przez Chrystusa, Syna Bożego, w konkrecie życia. Zawiera w sobie cztery elementy: chęć, zaparcie się siebie!, podjęcie własnego krzyża i naśladowanie Jezusa z Nazaretu. On mówił do serc uczniów: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je (Mt 16,24-250).

Psalm responsoryjny: Ps 90, 3-4.5-6.12-13.14.17

W narracji Psalmu 90 dochodzi do spotkania marności człowieka z doskonałością Boga. Człowiek jest prochem i szybko więdnącą trawą, a Bóg trwa na wieki. Z prochu człowiek powraca do Boga. Psalmy jak i cała Biblia opowiadają nam o dwóch bohaterach: Bogu i człowieku. Bóg zbliża się do stworzenia, a stworzenie odkrywa, że bez Stwórcy nie istnieje. Dzisiejszy psalm zachęca nas do odnowienia przymierza z Bogiem. 

Ewangelia: Łk 9, 43b-45

W ręce ludzi był wydany. Stan ciągły – był i jest wydawany. Bóg wydał w nasze ręce świat – dla uprawiania ogrodu, kopania rowu, nawadniania ziemi. Kierunek i motyw były następujące: dawać z miłości. Człowiek zmienił wielkoduszne dawanie w zachłanne branie. Bierzemy wszystko dla korzyści, pożądliwie wyciskając z rzeczy i osób maksymalnie najwięcej, stąd życiodajny dar przekształca się w śmiercionośny jad. Weź w swoje ręce swój los. Jeśli zabraknie wpierw wzięcia do serca słowa Bożego, bezrefleksyjne ręce kierujące się bezrozumnym użyciem i przyjemnością zdeformują dar. Dał nam wszystko w nasze ręce: przyrodę, bliźniego, a u szczytu Objawienia przez wcielenie – Jezusa, swego umiłowanego Syna. Dar z serca, przyjęty sercem, gwarantuje poszanowanie go także w ręce. Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi …

.

Komentarze do czytań - XXIV tydzień zwykły | od 13 do 19 września 2020 r. - kl. Rafał Mińkowski
Komentarze do czytań – XXVI tydzień zwykły | od 27 września do 3 października 2020 r. - Ks. Błażej Węgrzyn