Pon
Wt
Śr
Czw
Pt
Sb

 

Niedziela, 13.09.2020 r.

Pierwsze czytanie: Syr 27,30-28,7

W pierwszym czytaniu autor natchniony wskazuje, że to Bóg jest ostatecznym odniesieniem wszystkich czynów ludzi. To On karze mściwych i On przebacza przebaczającym. My sami jesteśmy zbyt słabi, aby zniweczyć skutki naszego złego postępowania. Sam będąc ciałem, trwa w nienawiści, któż więc odpokutuje za jego przewinienia? Chociaż Syrach nie ujawnia wprost Bożego planu zbawienia, to możemy widzieć w tym tekście zapowiedź tego, że to Pan Bóg zgładzi nasze grzechy. Bezpośrednio zaś autor pokazuje to, że nasze postępowanie nie jest bez znaczenia w tym Bożym planie. Działanie Boga wobec nas jest jakby odbiciem lustrzanym naszych czynów.

Jednym z wyraźnie zarysowanych tematów Mądrości Syracha jest karność i posłuszeństwo wobec Prawa Pana. Widzimy to szczególnie w ostatnim zdaniu, które jest wezwaniem do pamiętania o przykazaniach. Ciekawe jest to, że odrzucając zemstę, a zachęcając do przebaczenia, autor natchniony podważa nakaz odwetu z Księgi Kapłańskiej (Kpł 24, 17nn). Jednak, znając tekst Ewangelii, chociażby w redakcji świętego Mateusza (Mt 5, 38n) wiemy, że przebaczenie jest milsze Bogu niż pomsta, a w samym tekście z Mądrości Syracha możemy dopatrywać się zapowiedzi nauczania samego Jezusa Chrystusa.

Psalm responsoryjny: Ps 103,1b-2,3-4.9-10.11-12

W odpowiedzi na usłyszane słowo dziś radośnie wychwalamy Boga jako Tego, który przede wszystkim przebacza nam nasze winy, odpuszcza grzechy. Ten, kto doznał takiego oczyszczenia, błogosławi Pana całym sobą – duszą i wszystkim tym, co jest w nim. Wiedząc, że stan uniesienia bywa ulotny, nie chcemy zapomnieć o wszystkim, co nam uczynił, więc na głos wyśpiewujemy Jego dobrodziejstwa wobec nas.

Drugie czytanie: Rz 14,7-9

W drugim czytaniu święty Paweł mówi o tym, że wszystko ma swoje ostateczne odniesienie w Bogu. Problem ten, zasygnalizowany także w pierwszym czytaniu, wskazuje, że wszelkie praktyki religijne, podejmowane posty, świętowanie nie mają sensu same w sobie, ale nabierają go tylko w odniesieniu do Pana. Bez względu na to czy prowadzą one do wypełnienia życia Dobrą Nowiną, czy do umierania dla tego świata, muszą być podporządkowane Panu, bo On umarł i zmartwychwstał po to, żeby nad tym wszystkim panować.

Ewangelia: Mt 18,21-35

Jeden denar był w czasach Pana Jezusa dziennym wynagrodzeniem za pracę robotnika. Sześć tysięcy denarów odpowiadało co do wartości jednemu talentowi. Zadłużony sługa, który winien był dziesięć tysięcy talentów, nigdy nie byłby w stanie spłacić tak wielkiego długu. To wyolbrzymienie ma ukazać wielkie miłosierdzie Boga, który wyciąga nas z rzeczywistości grzechu, jeśli oddamy Jemu należną cześć i tak jak ów sługa wyznamy: Okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam.

Miłosierdzie Boga nie jest jednak tylko wielkim darem. Jest także przykładem i zadaniem. Ten, kto doświadczył przebaczenia od Boga, chce dzielić się nim także z innymi. Pan, wybaczając, wprowadza nas w rzeczywistość królestwa niebieskiego, w którym nie ma miejsca dla małoduszności, ani tego sługi, który nie potrafi przebaczyć swemu bratu, pomimo, że ów brat wołał do niego słowami, których sługa sam użył wcześniej: Okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam.

Poniedziałek, 14.09.2020 r. – święto Podwyższenia Krzyża Świętego

Pierwsze czytanie: Lb 21,4b-9

Zesłanie jadowitych węży na lud wędrujący przez pustynię jest ciekawym przykładem pedagogii Bożej, w której Pan Bóg nie rozwiązuje wszelkich problemów, które człowiek sobie tworzy. Wręcz przeciwnie. Poprzez trudne doświadczenia przypomina, co jest naprawdę istotne w życiu. Tutaj konkretnie zwraca uwagę Izraelitów na to, że manna, która im się sprzykrzyła, jest wielkim darem, bez którego nie byliby w stanie przetrwać na pustkowiu. Aspekt wychowawczy tej historii polega na tym, że kara, którą zsyła Pan, nie jest celem samym w sobie. Zaraz za nią następuje wybawienie, gdy tylko człowiek zreflektuje się i ufnie powróci do Boga. Wyjaśnia to także Księga Mądrości: Albowiem i wtedy, gdy ich dosięgła straszna wściekłość gadów i ginęli od ukąszeń krętych wężów, gniew Twój nie trwał aż do końca. Dla pouczenia spadła na nich krótka trwoga, ale dla przypomnienia nakazu Twego prawa mieli znak zbawienia (Mdr 16, 5n).

Psalm responsoryjny: Ps 78,1-2.34-35.36-17.38

Psalm 78 opowiada historię wybawienia przez Pana Narodu Wybranego ustami pokolenia Izraelitów, które nie pamiętało już wyjścia z Egiptu. Mówi, że chcą oni zachowywać pamięć o tych wielkich czynach, których Bóg wobec nich dokonał. Wiedzą bowiem, że Synowie Efraima, uzbrojeni w łuki, w dniu bitwy poszli w rozsypkę. Nie zachowali przymierza z Bogiem i nie chcieli postępować według Jego Prawa (Ps 78, 9n). Synowie Efraima, czyli właśnie Izraelici, w bitwie o wierność Panu uciekli, wierząc w siłę swoich łuków. Później jednak, jak głosi psalmista, pod wpływem doświadczeń zesłanych przez Boga nawrócili się dzięki Jego miłosierdziu. Poczucie samowystarczalności czy ufność, którą pokładamy w technice, osiągnięciach medycyny, mogą stać się i dla nas początkiem odejścia od Pana w stronę pychy. Dlatego warto świadomie śpiewać: Wielkich dzieł Boga nie zapominajmy, żeby nie musiał przywoływać nas do siebie trudnym doświadczeniem.

Drugie czytanie: Flp 2,6-11

Dzisiejsza Liturgia Słowa w drugim czytaniu podaje nam hymn o uniżeniu i wywyższeniu Jezusa Chrystusa. Pierwsza część mówi o wyborze, jakiego dokonał Syn Boży. Mając naturę Boga, postanowił postąpić odwrotnie do pierwszego człowieka – Adama, który będąc tylko człowiekiem, chciał stać się równy Bogu. Postępowanie odwrotne, nazywane kenozą, czyli ogołoceniem, przyjął Pan Jezus. Uniżył siebie, aby do końca być posłusznym Ojcu. To posłuszeństwo wypełniło się na Krzyżu i to nie tylko w sensie czasowym, ale przede wszystkim jako szczyt wydarzenia zbawczego. Od tego momentu następuje zwrot zarówno w treści hymnu jak i w życiu Jezusa Chrystusa. Zaczyna być ono istnieniem uwielbionym. W samym hymnie narasta powoli napięcie ujawniające prawdziwą naturę Boga, od opisu której zaczyna się hymn. Jednak nie jesteśmy w stanie zobaczyć tej natury bez wszystkiego, co jest między początkiem a końcem, bez historii ogołocenia się Syna Bożego. Dopiero teraz rysuje się przed nami obraz, który pełniej oddaje znaczenie imienia, które na drodze uniżenia zyskał Jezus. Tym imieniem jest tytuł Kyrios, czyli Pan. Po oddaniu życia na Krzyżu Jezus znów jest otoczony chwałą Ojca w niebie. Nową pieśń chwały śpiewają Mu wszystkie istoty świata, więc i my włączmy się w ten hołd.

Ewangelia: J 3,13-17

Święty Jan pisze swoją ewangelię, mając świadomość tego, że Wniebowstąpienie już się dokonało. W pierwszym wersecie perykopy posługuje się czasem przeszłym, ponieważ całe życie Syna Bożego na Ziemi było już początkiem tej nowej rzeczywistości, chociaż jeszcze nie do końca wypełnionej. W rozmowie z Nikodemem Jezus mówi o „wywyższeniu”, które jest podaniem do adoracji. Nie tylko wystawieniem na widok publiczny, ale ukazaniem po to, aby dać znak, przez który każdy może zwrócić się do Boga, jak to miało miejsce z miedzianym wężem na pustyni. Wywyższenie podczas śmierci krzyżowej niewiele ma wspólnego z chwałą. Jednak w perspektywie Wniebowstąpienia, a w takiej pisał właśnie święty Jan, Krzyż staje się zupełnie innym znakiem – już nie haniebnej śmierci, lecz życia wiecznego w blasku chwały Ojca.

Wtorek, 15.09.2020 r.

Pierwsze czytanie: Hbr 5,7-9

Sprawa życia i śmierci każdego człowieka leży w ręku Boga. Wiedział o tym Pan Jezus w czasie swojego ziemskiego życia i tutaj według autora Listu do Hebrajczyków zaczyna się Jego droga do doskonałego kapłaństwa. Właśnie od uległości wobec faktu, że tylko Bożą mocą człowiek powstaje z martwych do życia, że dzięki wierze śmierć ziemska jest początkiem życia wiecznego. To wielka nadzieja dla każdego z nas. W życiu Jezusa Chrystusa wiara wyraziła się w posłuszeństwie wobec woli Ojca, a była nią droga cierpienia.

Święty Augustyn pisał, że modlitwa Jezusa w Ogrodzie Oliwnym była prośbą o to, aby, jeśli nie jest to konieczne, nie musiał umierać. Zdał się jednak na przenajświętszą wolę Ojca i w ten sposób wybawił wszystkich ludzi od śmierci. Stał się bowiem doskonałym pośrednikiem między Bogiem a ludźmi właśnie dlatego, że łączy w sobie dwie natury: boską i ludzką. Tę drugą doskonale podporządkował pierwszej. W ten sposób otworzył nam furtkę znajdującą się na końcu drogi podobnej do tej, którą sam przeszedł. Drogi dopasowywania siebie do tego wzoru, na obraz którego jesteśmy stworzeni, a nie jest to proces nagły i zero-jedynkowy, lecz wymagający rozeznania na modlitwie oraz widzenia i oceny siebie także w stanie pośrednim gdzieś pomiędzy wypełnianiem woli Boga a swojej własnej.

Psalm responsoryjny: Ps 31,2-3b.3c-4.5-6.15-16.20

Tekst dzisiejszego psalmu rozpoczyna się od wołania psalmisty do Boga, aby Ten zwrócił swoją świętą uwagę na biednego człowieka, który przychodzi do swojego Stwórcy w poszukiwaniu schronienia. Dalej następuje kulminacja wyrażona w dwóch wersach słowami: Ty bowiem jesteś dla mnie skałą i twierdzą oraz Ty jesteś moją ucieczką. Jest to oddanie Bogu należnej Mu czci oraz uznanie swojej marności wobec Niego. Modlący się tym psalmem z pewnością doznaje ulgi, przypominając sobie, że jest Bóg – skała, twierdza i ucieczka dla nas. Doznane oczyszczenie i radość z doświadczenia bliskości Boga psalmista wyraża w kolejnych wersach, oddając się całkowicie Bogu w pełnej ufności. Tego aktu dokonał także Jezus na krzyżu, wypowiadając słowa tego właśnie psalmu.

Ewangelia: J 19,25-27

Słowa Jezusa wypowiedziane z krzyża do Matki i ucznia mogły nie dziwić zebranych dookoła gapiów. W kulturze żydowskiej tamtych czasów troska o wdowy była sprawą wielce istotną, dlatego naturalne jest przekazanie Maryi, która, jak wiemy była wdową, pod opiekę młodego ucznia. W tym porządku ludzkim nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego. Jednak w porządku nadprzyrodzonym jest to chwila przełomowa. Jezus, Bóg, który przyjmując ludzkie ciało, staje się jednym z nas, ustanawia Maryję Matką wszystkich ludzi. Dokonuje się tutaj jeszcze ściślejsze nasze złączenie z Chrystusem, nie tylko przez przyjęcie przez Niego naszej natury, ale także poprzez więzy rodzinne. Dzieląc się z nami własną relacją z Maryją, staje się niejako naszym bratem. Idąc dalej, warto zauważyć, że w ten sposób nie tylko powiązał każdego z nas ze sobą jako Bogiem, ale także wszystkich ludzi między sobą. Wszyscy ludzie żyjący w różnych czasach i miejscach mają wspólną Matkę Maryję i są dla siebie braćmi i siostrami.

Środa, 16.09.2020 r.

Pierwsze czytanie: 1 Kor 12,31-13,13

Święty Paweł na początku tego fragmentu, zwanego hymnem do miłości, zachęca nas, abyśmy szukali większych darów. Czym są te dary? Dla współczesnych Pawłowi Greków darem był intelekt, dla Rzymian potęga i siła. Dla wielu są to z pewnością dobra tego świata, ale zarówno dla ludzi żyjących w starożytności, jak i dla nas żyjących dzisiaj to miłość jest największym i najbardziej pożądanym darem. Niestety, często nierozpoznanym. Dla wielu osób pytanie „Czym jest miłość?” bywa bardzo trudne. Jednak dla chrześcijan nie powinno ono stanowić problemu, ponieważ wiemy, że miłość ma na imię Jezus. Jeżeli w hymnie w miejsce słowa „miłość” wstawimy imię Jezus, zobaczymy opis życia Pana, opis ścieżki, którą podążał w czasie swojego życia na ziemi.

Egzegeci twierdzą, że tekst tego hymnu jest wtrąceniem do wykładu świętego Pawła o wyższości miłości nad charyzmatami, ale za to wtrąceniem przepięknym, będącym niewątpliwie odsłonięciem pewnej części tajemnicy Boga. Dlatego można się w nim zaczytywać, śpiewać go i podziwiać, bo z pewnością jest tego wart. Dobrze jest także przenieść go na grunt codzienności tak, aby jego blask bił dalej w świat. Hymn ten jest pięknym zaproszeniem do podążania ścieżką miłości wskazaną przez Pana Jezusa.

Psalm responsoryjny: Ps 33,2-3.4-5..12.22

Dla świętego Augustyna dziesięć strun w harfie oznacza Dziesięć Przykazań, a granie na harfie jest symbolem działania, ponieważ gra się na niej palcami. Jest to porównanie bliskie z pewnością i naszej intuicji, tym bardziej, jeżeli uświadomimy sobie, że śpiew, który jest alegorią wychwalania Boga, jest naszemu Stwórcy najmilszy właśnie wtedy, gdy jest wypełnianiem Jego Prawa, a tym Prawem jest miłość. Dlatego właśnie w drugiej zwrotce psalmista nazywa Pana dawcą słowa i Prawa. Zakończenie jest okrzykiem radości człowieka, który doświadczył w swoim życiu tego, że właśnie Boże Prawo jest tym, co prowadzi go do szczęścia oraz prośbą o łaskę, ponieważ wiemy, że bez niej wypełnianie Prawa miłości jest niemożliwe.

Ewangelia: Łk 7, 31-35

Nierozpoznana miłość, o której była mowa w pierwszym czytaniu, jest widoczna także w perykopie ewangelii. Są tu bowiem opisani ludzie współcześni Jezusowi, którzy nie przyjęli ani Jana Chrzciciela, ani Jezusa. Zachowują się jak rozkapryszone dzieci, którym ani asceza, ani radość nie są miłe, czyli nie są przez nich umiłowane. Nie dokonali fundamentalnego wyboru, nie podjęli decyzji o pójściu za miłością, być może ze strachu, że będą musieli dać coś z siebie.

Miłość i Prawo spotykają się w dzisiejszej perykopie w pojęciu Mądrości. Jest nią sam Chrystus, ale także Jego nauka. W Mądrości zawarte jest doskonałe Prawo miłości i doskonałe jej wypełnienie dzięki Osobie Chrystusa. O niej świadczą wszystkie jej dzieci, w nich bije blask hymnu do miłości, bo rozpoznali oni miłość w Jezusie i nie bali się pójść za nią. Czerpią moc od Miłości Wcielonej i miła jest im zarówno asceza jak i radość. Umiem (…) obfitować i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia (Flp 4, 12n).

Czwartek, 17.09.2020 r.

Pierwsze czytanie: 1 Kor 15,1-11

W tym bardzo osobistym świadectwie święty Paweł przypomina wspólnocie korynckiej podstawową prawdę o śmierci, zmartwychwstaniu i objawieniu się Jezusa Chrystusa uczniom. Dlaczego musi im tę prawdę przypominać? Ponieważ, jak podaje grecki tekst oryginalny, uwierzyli oni „lekkomyślnie”. Orygenes, komentując ten fragment tłumaczy, że lekkomyślnie wierzą ci, którzy w czasie próby odstępują od wiary. Apostoł zachęca Koryntian, aby nie zmarnowali daru wiary. Pokazuje więc im, jaką drogą powinni podążać. Najpierw drogą pokory, uznania swoich słabości i tego, że jest się najmniejszym spośród wierzących. Nie jest to oczywiście fałszywa pokora, ale świadome wycofanie siebie dla zrobienia miejsca łasce Bożej i współpraca z nią. Aby łaska ta nie została zmarnowana, lecz zaowocowała. Nie bez powodu Apostoł przypomina śmierć i zmartwychwstanie Pana, które zarówno dla ówczesnych mieszkańców Koryntu jak i dla nas współczesnych jest ścieżką do obrania.

Słuchając słów świętego Pawła, możemy zadać sobie pytanie, czy my także nie zapominamy czasem Ewangelii, która była nam głoszona. Sprawy biznesowe, polityczne i wszystkie inne należące do tego świata potrafią odciągnąć nas od Dobrej Nowiny tak, jak kiedyś odciągały Koryntian. Dlatego święty Paweł przypomina dziś, że droga do radości zmartwychwstania prowadzi przez śmierć dla tego, co marne i przemijające.

Psalm responsoryjny: Ps 118,1b-2.16-17.28-29

Liturgia Słowa podaje nam dziś pierwszą i ostatnią strofę Psalmu 118, które są klamrą spinającą cały utwór i wzywającą do wielbienia Pana. Strofa środkowa opisuje działanie Jahwe, który wybawia psalmistę z nieszczęścia ciążącego nad nim ze strony przeciwnika.

Odczytując cały tekst psalmu, napotykamy werset 22: Kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym, który odczytany w kluczu chrystologicznym sugeruje, że to Jezus Chrystus jest Tym, przez którego prawica Pańska okazuje swą moc, dzięki której możemy mieć pewność, że nie umrzemy, ale żyć będziemy i głosić dzieła Pana.

Ewangelia: Łk 7,36-50

Grzech był rozumiany przez Izraelitów jako nieprzestrzeganie przepisów Prawa. Jezus przynosi nowe spojrzenie na temat grzeszności. To On staje się punktem odniesienia. Teraz już nie chęć życia zgodnie z Prawem motywuje wierzących do działania, ale chęć odpowiedzi na miłość i miłosierdzie, którego doświadczyli. Tutaj warto zadać sobie pytanie o to, jakie jest moje odniesienie do mojej grzeszności. Czy uważam siebie za sprawiedliwego albo bardziej prawego od innych, i zapraszam Jezusa do siebie, tak jak uczynił to faryzeusz? Czy może to ja przychodzę do Niego, bo widzę swoją grzeszność? Nie chodzi tutaj o to, żeby szukać na siłę grzechów tam, gdzie może ich wcale nie być, ale o dostrzeżenie ludzkiej słabości, która jest ogromna. Dlatego właśnie każdy ma z czym przyjść do Pana. Jeżeli tego sobie nie uświadomimy, będziemy mało miłować. Dobra Nowina zawarta w dzisiejszej perykopie jest więc taka: nie musimy nieustannie dopatrywać się grzechów w swoim życiu i starać się je wyrugować, ale możemy pójść krok dalej i zacząć dziękować za to przebaczenie, które już otrzymaliśmy. Takie otwarcie się na łaskę pobudza do czynów miłości, jak pobudziło kobietę z dzisiejszego czytania.

Piątek, 18.09.2020 r. – święto Św. Stanisława Kostki, zakonnika, patrona Polski

Pierwsze czytanie: 1 J 2,12-17

Święty Jan pisze do wspólnoty wiernych, pokrzepiając ich w trudnym czasie zwątpienia, kiedy dotarły do nich obce synkretyczne nurty wierzeń wschodnich. Utwierdza wiernych w przekonaniu, że nie błądzą w wierze, że nie zeszli na manowce gnozy, a także, że mają odpuszczenie grzechów, znają Boga i są z Nim zjednoczeni. Pisząc do nich: dzieci, ojców i młodzieńców, nie wyróżnia poszczególnych stanów, ale jak sądzą egzegeci, zwraca się do wszystkich, wskazując na różne aspekty relacji do Boga. Dziećmi bowiem są wszyscy ochrzczeni, ponieważ w chrzcie odpuszczane są grzechy w imię Pana. Ojcami są wszyscy ci, którzy wchodzą w relację poznania Boga, który jest miłością. Młodzieńcami zaś ci, którzy mają w sobie siłę i witalność wiary do walki ze złym.

Tak obficie zaopatrzonych członków wspólnoty przestrzega przed miłowaniem świata i tego, co jest na nim. Pod pojęciem świata nie rozumie święty Jan ziemi i przyrody, ale wszystko, co jest przeciwne Bogu. Są to nieczystość, chciwość i pycha, przeciwstawne do cnót czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Autor Listu pokazuje, że trwa wojna o każdą duszę i ci, którzy nie ulegną, wypełniając wolę Bożą, trwać będą na wieki. Nie spotka ich straszny los przemijania tego świata.

Psalm responsoryjny: Ps 148,1-2.11-13a.13c-14

Nie sposób nie dostrzec odbicia tekstu psalmu responsoryjnego w życiu wspominanego dziś w liturgii świętego Stanisława Kostki. Poczuł się wezwany do chwalenia Pana razem z opisanymi w pierwszej i drugiej strofie mieszkańcami niebios i ludźmi. Mimo bardzo młodego wieku dokonał czynów, które wspominamy po wielu latach. Z pewnością miał świadomość tego, że to Pan pomnaża potęgę swojego ludu, sprawia, że młodzieńcy i dziewczęta, starcy i dzieci mogą dokonywać wielkich dzieł wychwalających Pana.

Ewangelia: Łk 2,41-52

Łukasz Ewangelista opisuje trudną lekcję udzieloną przez Jezusa swoim ziemskim rodzicom. Każda matka i każdy ojciec przeżyliby zagubienie swojego dziecka z lękiem i obawą. Przeżywali to także Maryja i Józef tym bardziej, że mieli świadomość wielkiego Boskiego planu związanego z młodym Jezusem. To właśnie tego planu dotyczy wydarzenie, które miało miejsce w Świątyni.

Maryja zwraca uwagę Synowi, że swoim postępowaniem nadszarpnął relacje rodzinne i zaufanie. Jednak Jego odpowiedź ukazuje inny porządek, w którym to Bóg Ojciec i wypełnianie Jego woli zostaje postawione na pierwszym miejscu. Jezus mówi, że musi być w tym, co jest Jego Ojca, musi być cały zanurzony w Jego woli. To jest pierwsze i najważniejsze, wszelkie inne relacje są mniej ważne. Realizacja woli Ojca dokonuje się właśnie między ludźmi i dlatego młody Jezus posłusznie wraca z rodzicami do Nazaretu. Jednak Jego wzrost w łasce dokonuje się najpierw u Boga, a dopiero później u ludzi.

Sobota, 19.09.2020 r.

Pierwsze czytanie: 1 Kor 15,35-37.42-49

W Liście do Koryntian święty Paweł wyjaśnia trudności związane ze zrozumieniem rzeczywistości, w której żyć będą święci po zmartwychwstaniu. W dzisiejszym fragmencie kładzie nacisk na to, że poszukiwanie analogii między życiem doczesnym a wiecznym nie daje dobrych efektów, ponieważ nie ma tu ciągłości: to, co siejesz, nie ożyje, jeżeli wprzód nie obumrze. Alegoria o ziarnie obumierającym opisuje przejście od życia cielesnego do duchowego. Jak ziarno różni się od łodygi i kłosa, tak inne jest życie cielesne od duchowego, do którego tylko ludzie są powołani. Święty Paweł niezwykle plastycznie opisuje prawdę o tym, że życie duchowe jest jakościowo lepsze od zmysłowego i droga do niego została nam udostępniona nie od momentu stworzenia świata, ale z przyjściem na świat ostatniego Adama, czyli Jezusa Chrystusa. Od tego czasu możemy nosić w sobie Jego obraz, ponieważ On nie tylko sam żyje, ale ma moc ożywiania.

Ostatnie zdanie tego wywodu świętego Pawła wskazuje na to, że chociaż jesteśmy zanurzeni w rzeczywistości cielesnej, to jest dla nas nadzieja na tę całkowitą przemianę, o której mówi. Szansa na to, że wyrwani z marności i przemijalności świata będziemy mogli żyć życiem duchowym, które jak podaje autor Listu jest niezniszczalne, chwalebnemocne.

Psalm responsoryjny: Ps 56,3.10.11-12.13-14

Czym różni się światłość od światła? Wydaje się, że użycie tego właśnie słowa nie jest tylko wzmocnieniem pokazującym, że Bóg, o którego światłości jest tu mowa, jest potężniejszy niż jakiekolwiek światło. Może więc oznaczać pewne źródło światła, miejsce, z którego to, co oświetla nasze życie, bierze swój początek. Jeżeli skorzystamy z fizycznej definicji światłości, dowiemy się, że jest to wielkość opisująca jasność światła, można powiedzieć wzór, względem którego oceniamy jakość światła.

Zrozumienie tego pojęcia jest o tyle ważne, że właśnie światłość życia jest kulminacją, do której dąży autor psalmu. Przebywa on bowiem w ciemnościach ducha, kiedy jest prześladowany i dręczony przez wroga, co jest niedolą naszego ziemskiego życia. Te troski rozwiewają się w dniu, w którym człowiek wezwie Pana. Może jest to właśnie dzień przejścia do nowej rzeczywistości, w której poznam, że Bóg jest ze mną.

Ewangelia: Łk 8,4-15

Pan sieje ziarno Słowa hojnie i obficie. Świadczy o tym chociażby to, że trafia ono nie tylko na żyzną glebę, ale także koło drogi, na skałę czy między ciernie. Sieje tak pomimo tego, że część osób tego zasiewu nie przyjmie – patrząc, nie zobaczy tego, co jest w Nim ukryte, a słuchając, nie zrozumie, co Pan chce przez to Słowo powiedzieć. Przypowieści nie mówią bowiem wprost, nie wyrażają woli Boga bezpośrednio. To jednak nie znaczy, abyśmy mieli je lekceważyć. Wręcz przeciwnie, jest Ono dla nas jak drogocenny, z początku nieoszlifowany kamień, który otrzymujemy i z czasem nabierze on jeszcze większej wartości, kiedy znajdziemy dla niego zastosowanie w naszym życiu. Wymaga to jednak pielęgnacji i troski o to, aby nie pozwolić szatanowi wyrwać słowa z naszego serca. Warto iść za przykładem młodego Samuela, który nie pozwolił upaść żadnemu jego słowu na ziemię.

Komentarze do czytań - XXIII tydzień zwykły | od 6 do 12 września 2020 r. - s. Elżbieta Zakrzewska CSC
Komentarze do czytań - XXV tydzień zwykły | od 20 do 26 września 2020 r. - Ks. Waldemar Kluz