Pon
Wt
Śr
Czw
Pt
Sb

Niedziela, 12.04.2020 r.- Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego

Pierwsze czytanie: Dz 10,34a.37-43

Rozpoczynamy dziś lekturę Dziejów Apostolskich, którą będziemy kontynuować codziennie przez kolejnych pięćdziesiąt dni. Zarówno fakt spotkania z zawartością tej księgi Nowego Testamentu, jak i treść czytanego dziś fragmentu, niosą ze sobą określone konsekwencje. Dzieje Apostolskie to biblijne przedstawienie historii Kościoła czasów apostolskich, stąd też niekiedy księgę tę nazywa się „Ewangelią Kościoła”. Owszem, czytamy w czasie paschalnym Dzieje Apostolskie, ponieważ zawierają wiele treści na temat zmartwychwstania Jezusa i skutków tego wydarzenia, ale warto także dostrzec, że Kościół, świętując dziś najważniejszą tajemnicę swojej wiary, od razu kieruje spojrzenie na genezę i początki misji, którą otrzymał od swego Pana i której stara się być zawsze wierny. Choć to Zesłanie Ducha Świętego dało początek działalności Kościoła, to jednak zmartwychwstanie Jezusa stanowi źródło energii, sens i zasadę jego misji. Samo zmartwychwstanie nie jest faktem odizolowanym. Zostało poprzedzone życiem, zbawczą działalnością i ofiarą paschalną Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. Mowa Piotra w domu Korneliusza stanowi swoiste kompendium tej bogatej rzeczywistości. Jej lektura ubogaca naszą radość świętowania o poczucie głębokiej logiki i spójności wiary, którą wyznajemy.

Psalm responsoryjny: Ps 118, 1b-2.16-17.22-23

Psalmista wzywa nas do radości, ale właściwie trudno znaleźć słowa i sposób, które mogłyby wyrazić radość uczniów Jezusa przeżywających zmartwychwstanie swojego Mistrza. Kościół posługuje się Psalmem 118, tak bardzo „zasłużonym” w życiu modlitewnym biblijnego Izraela. Dopiero jednak w świetle paschalnego zwycięstwa Chrystusa psalm ten, tak często i ochoczo używany w żydowskiej liturgii świątynnej, odkrywa swoje właściwe, zamierzone przez Ducha Świętego znaczenie. Modlitewny utwór, powstały wiele wieków wcześniej, używany dla wysławiania chwały Najwyższego, w dniu zmartwychwstania naszego Pana doczekał się swojej właściwej premiery i już na zawsze może służyć nam dla wyrażania, zarówno największej tajemnicy naszej wiary jak i przeżywanej z jej powodu radości.

Drugie czytanie: Kol 3, 1-4

Analizując listy św. Pawła, łatwo dostrzec, że temat zmartwychwstania Jezusa i zmartwychwstania tych, którzy Mu zawierzyli, stanowi zasadniczy temat jego przepowiadania. Nic dziwnego, jeżeli bierze się pod uwagę, że właśnie osobiste spotkanie Pawła ze Zmartwychwstałym na drodze koło Damaszku dokonało zbawiennego przewrotu w jego życiu, przemieniło prześladowcę Kościoła w gorliwego głosiciela Ewangelii. Paweł miał do czego wracać, miał co głosić i nigdy nie tracił możliwości, aby przepowiadać, że Chrystus zmartwychwstał. Z takim orędziem zwraca się także do wspólnoty chrześcijan w Kolosach. Choć Paweł osobiście nie zakładał Kościoła w tym mieście, a o wierzących tam w Chrystusa wiedział jedynie ze świadectwa jednego z nich, to jednak nie przeszkadzało mu to w tym, aby do tamtejszych chrześcijan zwrócić się najbardziej wzniosłymi treściami, właśnie o zmartwychwstaniu Jezusa i owocach tego wydarzenia dla wierzących w Niego. Zwycięstwo Jezusa nad śmiercią jest niewyobrażalnym darem dla każdego z nas, ale darem o charakterze oferty, jeżeli można użyć takiego porównania. Wskazuje na to użycie przez Pawła dwóch czasowników w trybie imperativus: szukajcie, rozmyślajcie. W paschalnym zwycięstwie Chrystusa mogą uczestniczyć ci, którzy opowiedzą się po Jego stronie, a to wymaga nawrócenia, odrzucenia światowych miraży i w ich miejsce przyjęcia wartości Bożych, tego, co w górze. Stąd potrzeba usilnego poszukiwania. Wydarzenie Wielkanocne jest też na tyle bogate w swojej treści, że nieodparcie stymuluje do zagłębiania się w paschalną tajemnicę wszystkich, którzy przyjęli je z wiarą. Dlatego Paweł wzywa do rozmyślania, do nieustannej medytacji. Kościół czyni to od samego początku, doświadczając z tego wielkiej mocy dla swojego istnienia i przepowiadania, jednocześnie dostrzegając niewyczerpalność największej tajemnicy swojej wiary. Apostoł zaprasza każdego z nas do szukania i rozmyślania.

Ewangelia: J 20, 1-9

Spośród czterech ewangelicznych relacji na temat zmartwychwstania Jezusa, Kościół co roku w święto paschalne czyta przekaz Jana. Święty Jan, w odróżnieniu od pozostałych ewangelistów, przedstawia swoich świadków pustego grobu Zbawiciela: Marię Magdalenę, Piotra i Jana. Na temat spotkania Marii Magdaleny ze Zmartwychwstałym będziemy jeszcze czytać i rozważać w Oktawie Wielkanocnej. Teraz wystarczy jedynie nadmienić, że przypadła jej łaska pierwszej zobaczyć żywego Zbawiciela, a wcześniej Jego pusty grób. Nie apostołowie, nawet nie Matka, ale ona, która została uratowana ze szponów zła i wiernie do końca kroczyła za swoim Panem. Jeżeli chodzi o wspomnianych apostołów, to spotykamy ich razem w pałacu Annasza w nocy pojmania Jezusa. Wyprawa do pustego grobu Mistrza stanowi część historii ich wspólnej działalności ewangelizacyjnej, którą przedstawia Łukasz w Dziejach Apostolskich. Późniejsze, ważniejsze epizody to uzdrowienie chorego człowieka przy wejściu do świątyni, odważne świadectwo wobec świątynnych kapłanów i podróż do Samarii, kiedy tamtejsi mieszkańcy przyjęli Ewangelię. Za każdym razem zasadniczym motywem ich przepowiadania było świadectwo, że Jezus zmartwychwstał. Udział w paschalnych misteriach Jezusa, nie zawsze do końca świadomy i dojrzały, z pomyłkami i upadkami, przynosi błogosławione owoce w ich późniejszym życiu. Nie od razu wszystko do końca zrozumieli, ale ziarno zostało rzucone i będzie się rozwijać. Przypadek Piotra i Jana czyni jeszcze bardziej doniosłym wezwanie Pawła: szukajcie i rozmyślajcie.

 

Poniedziałek, 13.04.2020 r.

Pierwsze czytanie: Dz 2, 14.22b-32

Spotykamy się z fragmentem mowy Piotra po Zesłaniu Ducha Świętego. Tekst zawiera szereg ciekawych i ważnych informacji. Uwagę zwraca osoba apostoła Piotra. Pełni on rolę, którą wyznaczył mu Pan. Przewodzi kolegium apostolskiemu jako namiestnik Jezusa. Z chwilą zstąpienia Ducha Świętego na Kościół, rola Piotra doznała jeszcze większej ekspozycji. Postawa i poczynania apostoła świadczą o realizowaniu się przepowiedni i woli Jezusa. Inny szczegół zwracający na siebie uwagę to cytaty ze Starego Testamentu i ich interpretacja w świetle wydarzeń paschalnych Jezusa Chrystusa. Możemy podziwiać wnikliwość i spostrzegawczość pierwszych chrześcijan w tym względzie. Teksty, które przez wiele wieków ukrywały w sobie właściwe im orędzie, w końcu odkrywają to bogactwo. Wpływa na to kontekst paschalnego dzieła Jezusa i światło Ducha Świętego, którym zostali napełnieni apostołowie. W planach Bożych nic nie jest przypadkowe czy daremne, wszystko ma swoje miejsce, czas i sens. Tematem centralnym jest jednak zmartwychwstanie Jezusa. W jego świetle, zarówno bolesna przeszłość dotycząca śmierci Jezusa i winnych tego dramatu, jak i niepewna przyszłość nabierają innego znaczenia. Teraz wszystko stało się nowym. Tak postrzegali to Piotr i apostołowie, tak teraz i my możemy patrzeć na życie.

Psalm responsoryjny: Ps 16, 1b-2a.5.7-8.9-10.11

Razem z psalmistą powierzamy się naszemu Panu, wyrażając ufność w Jego opiekę. Autorem psalmu powodowała wiara w opatrzność Boga Jahwe, nasze motywy są o wiele bardziej wzniosłe. Jesteśmy świadkami Jezusa Zmartwychwstałego i beneficjentami Jego paschalnego dzieła. On zapewnia życie wieczne wszystkim, którzy Mu uwierzyli i za Nim poszli. Ta wiara rodzi ufność, a ufność podsyca wiarę. Postawa wierzących nie ogranicza się jednak tylko do euforii. Poczucie odpowiedzialności budzi troskę o właściwe przyjęcie i przeżywanie niezwykłego daru. Dlatego doświadczana radość łączy się z zawierzeniem się Bogu, oddaniem się pod skrzydła Jego opieki. Autentyczna radość połączona z odpowiedzialnością za dziedzictwo posiadanej wiary prowadzi do jeszcze większej, do bardziej pełnej zażyłości z Panem.

Ewangelia: Mt 28, 8-15

Na przestrzeni całej historii zbawienia zawsze w pobliżu dobra czaiło się zło, prawdę atakowało kłamstwo, a brzydota wszelkimi sposobami usiłowała splugawić piękno. Tak było od początku, od ogrodu edeńskiego poprzez epokę patriarchów, potem królów i tak dalej. W Nowym Testamencie również spotykamy tę prawidłowość. Narodzinom Syna Bożego zagrażały mordercze zakusy Heroda, prawda Dobrej Nowiny bez przerwy zmagała się z potwarzami faryzeuszów, a piękny przykład życia Jezusa spotkał się z odpłatą krzyża. Tak też było po Jego zmartwychwstaniu. Świat został odkupiony z mocy śmierci, człowiek zaproszony do życia wiecznego z Bogiem, ale zło ani na moment nie ustawało, aby wszystko zniweczyć, zakłamać. Jedną drogą palestyńskiej ziemi podążały kobiety, świadkowie pustego grobu, przepełnione radością spotkania ze Zmartwychwstałym, gotowe zanieść tę radosną wieść całemu światu i drogą paralelną kroczyli przekupieni strażnicy, gotowi za pieniądze powielać każde kłamstwo. Tamte drogi wciąż biegną po niwie historii. Jedni spotykają się z kobietami i ich świadectwem, dołączają się do nich, stają się współpracownikami w rozgłaszaniu najcudowniejszej prawdy, inni bezkrytycznie, a niekiedy ze świadomą przekornością kupują to, co oferują im słudzy kłamstwa. Rozpoczęta wtedy rywalizacja ciągle trwa i będzie trwała do ostatniego dnia historii. Z tego faktu wynikają co najmniej dwa pewniki: każdy człowiek musi opowiedzieć się po którejś z tych dwóch dróg, ponieważ trzeciej nie dano. W tej nieubłagalnej rywalizacji od samego początku zwycięzcą jest Jezus Chrystus i ci, którzy do Niego należą.

 

Wtorek, 14.04.2020 r.

Pierwsze czytanie: Dz 2, 36-41

Lektura Dziejów Apostolskich przynosi kolejne wypadki, które kreują nową, nieoczekiwaną rzeczywistość. Otóż, jeszcze nie tak dawno Mistrz z Nazaretu umierał na krzyżu w opuszczeniu i pogardzie, a nawet kiedy zmartwychwstał, wiedziała o tym tylko pewna grupa osób, wcale nie tak liczna, zmagająca się z natrętnymi wątpliwościami co do realności swojego doświadczenia. Apostołowie przez pewien czas prowadzili życie raczej ukryte, przeplatane euforią spotkań ze Zmartwychwstałym i lękiem, co i jak będzie dalej. Przełom przynosi wydarzenie Pięćdziesiątnicy. Posłany na świat Pocieszyciel dokonuje swoistej rewolucji w świadomości i postawie świadków Jezusa i Jego zbawczego dzieła. Niejako natychmiastowo przestają być grupką zalęknionych niedołęgów, zagubionych w akcji. Odeszły od nich chore ambicje i szukanie osobistej kariery w królestwie swego Pana. Zaczynają głosić Ewangelię, naukę ich Mistrza. Czynią to z niezwykłą mocą, czego rezultatem są tysiące nawróconych ludzi. Dane przekazane przez Łukasza mogą budzić zwątpienie, ale tak rzeczywiście było. W przeciwnym razie należałoby zakwestionować Boską moc Ducha Świętego. Prowadził On młody Kościół apostolskiej wspólnoty, ale otwierał też serca słuchaczy na prawdę ich nauczania. To samo czyni również dziś.

Psalm responsoryjny: Ps 33, 4-5.18-19.20.22

Czytając o sukcesach pierwszych głosicieli Ewangelii, o liczbie nawróconych, spontanicznie wołamy: Pełna jest ziemia łaskawości Pana. Głoszone słowo przemienia życie tysięcy osób, przemienia także nasze życie. Ono jest prawe, ono jest żywe i skuteczne, ono jest wieczne. Treść czytania i modlitewna ekspresja zawarta w psalmie, pobudzają naszą wiarę, ożywiają pragnienie bycia bliżej naszego Pana, inspirują chęć pełnego zjednoczenia się z Nim: Panie, niech nas ogarnie Twoja łaska.

Ewangelia: J 20, 11-18

Dzisiejsza liturgia słowa powraca do treści czytanych w niedzielę Wielkanocną, powraca do osoby Marii Magdaleny, pierwszego świadka pustego grobu Jezusa i – jak się okaże – pierwszego świadka zmartwychwstałego Pana. Maria Magdalena jest postacią niezwykłą. Ikonografia i tania pobożność ludowa wyrządziła jej ogromną krzywdę, czyniąc z niej ladacznicę, prostytutkę, zupełnie wbrew istniejącym faktom. Z Marią Magdaleną pierwszy raz spotykamy się w ósmym rozdziale Ewangelii Łukasza. Ewangelista informuje nas, że Jezus uwolnił Marię Magdalenę od siedmiu złych duchów, a ona, jako wyraz wdzięczności pomagała materialnie Jemu i Jego apostołom, a więc najbardziej pierwotnemu Kościołowi. Opętanie przez tylu demonów z pewnością oznaczało stan wielkiego zagubienia duchowego, może też moralnego, ale wcale nie jest jednoznaczne z życiem rozpustnym, z prostytucją. Maria Magdalena podąża za Nauczycielem do końca, aż pod krzyż. Stoi wiernie pod krzyżem w tym samym czasie, kiedy apostołowie stchórzyli i pouciekali. Jest świadkiem pogrzebu Jezusa i pierwszą głosicielką Jego zmartwychwstania. Idealny model człowieka paschalnego: od nawrócenia, poprzez całkowitą wierność Panu aż do świadczenia o Nim i Jego chwale. Takie postrzeganie Marii Magdaleny jest jak najbardziej właściwe, w przeciwieństwie do tego powszechnie spotykanego, które oprócz odrobiny niesmacznej pikanterii jedynie banalizuje i ośmiesza naszą wiarę, nie mówiąc o krzywdzie wyrządzanej niezwykłej uczennicy naszego Mistrza.

 

Środa, 15.04.2020 r.

Pierwsze czytanie: Dz 3, 1-10

Opisane wydarzenie nie posiada tak bardzo szerokiego kontekstu jak wcześniej ukazane przemówienie Piotra skierowane do tysięcy słuchaczy, niemniej jednak zawiera w sobie wiele ważnych szczegółów inspirujących do wyciągania korzystnych wniosków w sferze wiary, nie mówiąc o tym, że uczyniony cud był wstępem do kolejnego wystąpienia Piotra, jeszcze bardziej rezultatywnego niż to pierwsze. Piotr występuje w duecie z Janem, co jeszcze nie raz można zobaczyć w narracji Dziejów Apostolskich. Tandem tych dwóch apostołów występuje także w Ewangelii Jana. Czy w sytuacji popaschalnej chodzi o praktykę stosowaną przez Jezusa, który wysyłał uczniów po dwóch, czy też ma miejsce promowana przez Ojców Kościoła interpretacja pełnego obrazu Kościoła, gdzie Piotr reprezentuje jego urząd, natomiast Jan wskazuje na charyzmatyczną stronę Kościoła? Obydwie opinie nie wykluczają się wzajemnie. Natomiast postawa uzdrowionego tworzy aluzje do wydarzeń z ziemskiego życia Jezusa. Oczekiwał dóbr materialnych, doczesnych, otrzymał duchowe i wieczne, a po doświadczeniu Bożego miłosierdzia wielbi Boga tak, jak czynili to uzdrowieni niegdyś przez Jezusa. Historia zbawienia posiada swój ciąg, swoją spójność. Ten sam Jezus, w tym samym Kościele działa po dziś dzień i tak będzie do końca czasów.

Psalm responsoryjny: Ps 105, 1-2.3-4.6-7.8-9

Modlimy się dziś tymi samymi słowami refrenu co wczoraj, choć powiązane są one z innym psalmem. Psalm ten jest pochwałą wielkości i dobroci Boga. Jego łaskawość głosimy w kontekście opowiadania o cudownym uzdrowieniu kalekiej osoby przez apostołów, ale przecież mamy o wiele większe powody sławić Boga za Jego miłosierdzie, którego osobiście doświadczamy w codziennym życiu. Jego moc i łaskawość nie przejawiały się jedynie w epoce apostolskiej. Tak, jak jest On wieczny, tak również wieczna jest Jego miłość. Nigdy się nie zmienia i nigdy nie ustaje. Dzięki pojednaniu nas z Ojcem Niebieskim, którego dokonał Jezus poprzez krzyż i zmartwychwstanie, miłość Boga posiada jeszcze większy przystęp do naszego życia, do naszych codziennych spraw.

Ewangelia: Łk 24, 13-35

Spotykamy się z jedną z najbardziej znanych scen biblijnych – spotkanie Zmartwychwstałego z uczniami zdążającymi do Emaus. Nad tym stosunkowo długim tekstem można wiele rozmyślać i tak też się dzieje w życiu Kościoła, ale można również bardzo krótko i zwięźle skomentować jego przesłanie. Ewangeliczne wydarzenie wyraża dokładnie to samo, czego tysiące chrześcijan na całym świecie doświadczają każdego dnia. Chodzi o Eucharystię. W czasie każdej Mszy św. słuchamy słowa Bożego, słuchamy nauki starotestamentalnych proroków, listów apostolskich i wreszcie samego Jezusa. Właśnie dlatego, że jest On obecny tam, gdzie dwaj lub trzej zbierają się w Jego imię (zob. Mt 18, 20), możemy przenikać treść biblijnych tekstów, czuć ich właściwy smak, napełniać serca słodyczą ich nauki. To z kolei podprowadza nas do jeszcze bliższego spotkania z Panem w sakramencie ołtarza, w komunii eucharystycznej z Nim. Warto zauważyć, że uczestnicy opowiadania tylko jeden raz doświadczyli czegoś takiego, my natomiast mamy możliwość wielokrotnego powtarzania spotkania z Chrystusem. Ponadto, oni spotkali Go tylko na krótki czas, potem zniknął z ich oczu, my możemy nieustannie przedłużać to spotkanie. Wreszcie, oni widzieli Go tylko oczami ciała, my możemy gościć Go w sercu. Coś takiego może dokonywać się w naszym życiu codziennie. Tak wiele od nas samych zależy.

 

Czwartek, 16.04.2020 r.

Pierwsze czytanie: Dz 3, 11-26

Cudowne uzdrowienie kalekiej osoby u wejścia do świątyni stanowiło dla Piotra punkt wyjścia dla wygłoszenia mowy skierowanej do świadków tego wydarzenia, która składa się niejako z dwóch części. Najpierw apostoł ujawnia winnych męki i śmierci krzyżowej Jezusa. Chociaż zwraca się do zebranych wokół siebie, to jednak ma na myśli cały naród Izraela, który wyparł się Jezusa przed Piłatem, przez co zabili Dawcę życia. Chociaż wina Żydów jest bezsporna, to jednak słowa Piotra nie mają charakteru oskarżenia, które domaga się sprawiedliwego ukarania winnych. Serię zarzutów wieńczy nieoczekiwane stwierdzenie: zrobiliście to z niewiedzy. W ten sposób wypełniło się to, co wcześniej Bóg przez wszystkich proroków zapowiedział o cierpieniu Chrystusa. Oświecony przez Ducha Świętego młody Kościół potrafi we właściwy sposób odczytać trudne znaczenie świętych pism i prawidłowo rozumieć sens dziejów zbawienia. W drugiej części przekonuje, że Bóg wywyższył swego Sługę Jezusa, wskrzesił Go z martwych. Paschalne zwycięstwo Jezusa jest jak responsorium, swoisty lejtmotyw apostolskiego orędzia. Mocą imienia Zwycięzcy śmierci, wtedy chory człowiek odzyskał zdrowie, a teraz i zawsze, każdy ma możliwość dzięki Jego błogosławieństwu odwrócić się od grzechów i razem z Nim mieć życie wieczne.

Psalm responsoryjny: Ps 8, 2ab.5.6-7.8-9

Chociaż Psalm 8 jest utworem modlitewnym chwalącym Boga za piękno przyrody i niezwykłość człowieka, to jednak jego treść nabiera nieco innego znaczenia w kontekście paschalnego dzieła Jezusa Chrystusa. Z woli Stwórcy człowiek jest wielki, jest niezwykły, niewiele mniejszy od aniołów, uwieńczony czcią i chwałą, panujący nad dziełami rąk Bożych. Dostojeństwo osoby ludzkiej ujawniło się w pełni dopiero jednak w świetle krzyża. Kim jest człowiek dla Boga, że z miłości do niego tenże Bóg umiera w tak okrutny sposób? Jak potężna musi być ta miłość, jeżeli Bóg podejmuje tak straszliwą mękę, aby temu człowiekowi zapewnić wieczną szczęśliwość w niebie? Jak wielka to miłość, skoro powoduje nieustanne odpuszczanie naszych grzechów? Starotestamentalny autor miał swoje powody by tak cudownie zachwycać się nad wielkością i dobrocią Boga. My posiadamy o wiele większe motywy.

Ewangelia: Łk 24, 35-48

Czytany dziś fragment Ewangelii kryje w sobie kilka wątków. Po pierwsze, fragment stanowi przedłużenie opowiadania o spotkaniu uczniów ze Zmartwychwstałym na drodze do Emaus. Teraz oni składają świadectwo przed kolegium apostolskim i właśnie wtedy wśród zebranych pojawia się sam Jezus. Tam gdzie są autentyczni świadkowie, tam jest i sam Pan. Po drugie, mamy kolejne, czwarte odniesienie się Jezusa do swojej męki i zmartwychwstania. Trzykrotnie zapowiadał swoją ofiarę za zbawienie świata, a teraz kolejny raz, niemal tymi samymi słowami, stara się wyjaśnić uczniom tajemnicę tego, co się wydarzyło. Podobnie, jak Jezus używa tych samych sformułowań co wcześniej, tak również apostołowie zachowują się podobnie jak wtedy: byli zatrwożeni, przestraszeni i pełni zdumienia. Z jednej strony niezwykłość tego, co się dokonało, a naprzeciw ograniczoność, tępota ludzka. Co wtedy przeważało? Co w naszym życiu bierze górę? Po trzecie, Jezus nie zraża się postawą apostołów. Dziwi się ich zachowaniu, ale nie ma do nich pretensji. Nie ustaje w ich formacji, w dziele ich przemiany. Czyni ich zdolnymi rozumieć znaczenie proroctw i przygotowuje na przyjęcie darów Ducha Świętego. Jego wysiłki w końcu przyniosą upragniony rezultat. A może jednak największym przymiotem Bożym jest Jego cierpliwość?

 

Piątek, 17.04.2020 r.

Pierwsze czytanie: Dz 4, 1-12

Scenariusz życia głosicieli Ewangelii coraz bardziej pokrywa się ze zbawczą misją ich Mistrza. On pierwszy głosił dobrą nowinę o zbawieniu i w cudowny sposób czynił dobro potrzebującym. Na pewnym etapie Jego nauczania pojawili się przeciwnicy. Podobnie jak miało to miejsce w życiu Jezusa, tak również oficjalni przedstawiciele narodu nie mogą zaakceptować działalności Jego uczniów. Następuje aresztowanie, zaczyna się prześladowanie chrześcijaństwa. W swoim czasie oni również dojdą do tego samego punktu, co ich Nauczyciel… W ludzkiej ocenie apostołowie znajdowali się na pozycji przegranych. Mieli przeciw sobie władzę świątynną o ogromnych wpływach i jeszcze większej determinacji. Z czasem dojdzie czynnik rzymski. W ludzkich prognozach dzieło ewangelizacji nie miało żadnych szans powodzenia. A jednak było zupełnie odwrotnie. Ziarno zostało rzucone i procesu jego rozwoju nie była w stanie zatrzymać żadna władza, żadna siła. Łukasz informuje, że uwierzyło kolejnych około pięciu tysięcy mężczyzn. Jak bardzo apostołowie byli przekonani o słuszności wybranej drogi, świadczy ich odwaga wobec oskarżycieli. Nie ugięli się, nie tłumaczyli, nie wyjaśniali. Bóg wskrzesił Go z martwych (…) Tylko dzięki Niemu można być zbawionym. To orędzie przeznaczone jest dla wszystkich.

Psalm responsoryjny: Ps 118, 1b-2.4.22-24.25-27a

Dzisiejsza liturgia słowa aż trzy razy wspomina kamień odrzucony przez budujących. Częstotliwość występowania tego wyrażenia w responsorium zachęca nas, aby zatrzymać się przez chwilę nad jego znaczeniem. Słowa pochodzące z psałterza, konkretnie z Psalmu 118, odkrywają pełne swoje znaczenie w paschalnym zwycięstwie Jezusa, co zresztą On sam przepowiedział, nadając tym samym właściwy kierunek ich interpretacji (zob. Mt 21, 42-44). Na te słowa powołują się apostołowie dający świadectwo o Jezusie przed żydowskimi kapłanami, teraz Kościół wyśpiewuje ich treść, przeżywając radość paschalną. Naród odrzucił Jezusa i Jego naukę. Uczynili z Niego wyrzutka, postawili na marginesie, podobnie jak murarz odrzuca niepotrzebny materiał budowniczy. Ale, podobnie jak na budowie, to co odrzucone tworzy z czasem monolit na tyle trwały, że może posłużyć za oporę, zasadniczą część fundamentu pod nową budowlę, tak Jezus odrzucony przez swój naród, tworzy nowy Lud Boży, o wiele bardziej mocny i solidny, mający przed sobą nieporównywalnie bardziej perspektywiczną przyszłość niż zadufany w sobie Lud Starego Przymierza. Jesteśmy częścią tej budowli, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus (Ef 2, 20).

Ewangelia: J 21, 1-14

W przeżywaniu paschalnej radości ponownie spotykamy się z Piotrem. Od ostatniej niedzieli Piotr istniał gdzieś w tle wydarzeń, ale bez specjalnej ekspozycji. Dzisiejszy fragment czyni go niemal głównym bohaterem wydarzeń. Piotr przedstawiony jest jako lider grupy uczniów Jezusa, ale jego przywództwo pozbawione jest wigoru. Jest zdezorientowany, zagubiony. Jezus żyje, to jest faktem, spotkali się z Nim, ale Go nie ma, nie ma Go w ten sposób, jak to miało miejsce wcześniej, przed tym strasznym piątkiem. Jak teraz żyć, jak poukładać swoje życie, aby miało sens? Pan żyje, ale nie doświadcza się Jego realnej obecności. Piotr z towarzyszami próbują uspokoić ten straszliwy stan wewnętrzny, szukając ratunku w pracy, tej rutynowej, dobrze im znanej, ale robota nie klei się rąk. Tamte przeżycia, tamtych osób, są właściwe wszystkim ludziom, są też znajome każdemu z nas. Przełom następuje, kiedy na horyzoncie pojawia się Jezus. Coś pęka, coś się odradza, zaczyna się życie. Najlepiej wyraża to zachowanie Piotra. Sam jeden wyciąga na brzeg sieć z rybami, z którą nie mogła poradzić sobie cała grupa rybaków. Ile siły, ile życiowej energii może wyzwolić w człowieku jedno żywe, bliskie spotkanie z Panem. Tego także doświadczamy, o tym również wiemy….

 

Sobota, 18.04.2020 r.

Pierwsze czytanie: Dz 4, 13-21

Postawa Piotra i Jana nie sprawiła nawrócenia kapłanów świątynnych, ale doprowadziła do zdumienia stróżów żydowskiej ortodoksji. To świadczy o mocy apostolskiego świadectwa. Nie możemy milczeć o tym, cośmy widzieli i słyszeli. Spotkania ze Zmartwychwstałym Panem nie da się zapomnieć ani wymazać z życia. Nie można też zaprzeczyć doświadczeniu Pięćdziesiątnicy i otrzymanej wtedy mocy Parakleta. To wydarzenie uświadamia nam, jak ważnym jest osobiste doświadczenie spotkania z Bogiem, takie, któremu nie można zaprzeczyć, ani pod naporem najgorszej przemocy, ani w wyniku najbardziej ciemnych własnych wątpliwości. Wiara Kościoła zbudowana jest na świadectwie uczniów Chrystusa, na naszym świadectwie. Nie wolno również przeoczyć ważnego szczegółu w relacji Łukasza. O ile w wyniku pierwszego wystąpienia Piotra chrześcijańską wiarę przyjęło około trzech tysięcy ludzi a po uzdrowieniu chorego człowieka kolejnych około pięciu tysięcy mężczyzn, tak teraz jest już mowa o ludzie, który stanął po stronie apostołów contra swoim przywódcom: Wszyscy zaś wielbili Boga z powodu tego, co się stało. Dzieło chrystianizacji świata postępuje milowymi krokami po arenie historii. Z małego ziarna apostolskiego świadectwa wyrasta ogromne drzewo, które ma na imię Kościół Jezusa Chrystusa.

Psalm responsoryjny: Ps 118, 1bc.14-15b.16-18.19-21

Responsorium stanowi naszą odpowiedź na treść czytania. Słowa Psalmu doskonale brzmiałyby w ustach Piotra i Jana, prześladowanych za swoją apostolską postawę, ale też zwycięzców konfrontacji pomiędzy tym co nowe i stare, tym co Boże a tym co ludzkie, tym co otwarte a tym co zasklepione w swoim zacietrzewieniu, tym co gotowe się dzielić aż po krańce świata a tym, co ciasne, zazdrosne i pełne zawiści. Oni mogliby dziękować Bogu, Jego prawicy, za okazaną moc i ocalenie od śmierci. My również powinniśmy dziękować za ocalenie od śmierci wiecznej, za to, że Jezus jest naszym Zbawcą, którego troskliwej miłości doświadczamy na każdym kroku. Śpiewajmy więc, razem z psalmistą, z apostołami i całym Kościołem, oddając cześć Bogu.

Ewangelia: Mk 16, 9-15

Fragment zakończenia Ewangelii Marka, czytany dziś w liturgii, pełni rolę podsumowania całej treści na temat zmartwychwstania Jezusa, którą otrzymywaliśmy przez cały tydzień. Jest tutaj mowa o kilkakrotnym ukazywaniu się Jezusa różnym osobom i w różnych okolicznościach, ale są także mocno podkreślone brak wiary i zatwardziałość serca uczniów. Jeden, jedyny raz zmartwychwstały Pan powiedział te słowa. Pisze o tym Marek, który nie raz dokonuje w swojej Ewangelii mocnych spostrzeżeń i wniosków. Może dziwić fakt, że po takich wyrzutach braku wiary Jezus od razu obdarza uczniów misją głoszenia Ewangelii całemu światu. Ci niewierzący, o zatwardziałych sercach mieli czynić coś, do czego po ludzku nie byli zupełnie zdolni. Dla ludzi to niemożliwe, ale nie dla Boga, bo dla Boga wszystko jest możliwe (Mk 10, 27). Możliwym było zmartwychwstanie, dlatego możliwym jest również posługiwanie się tak marnymi narzędziami, jakimi my jesteśmy.

Komentarze do czytań - Wielki Tydzień | od 5 do 11 kwietnia 2020 r. - o. dr hab. Waldemar Linke CP
Komentarze do czytań – II tydzień wielkanocny | od 19 do 25 kwietnia 2020 r - ks. Błażej Węgrzyn