V Niedziela Wielkanocy, 2.05.2021r.

J 15, 1-8

Jezus Chrystus mówi swym uczniom, że są „czyści dzięki słowu”, które do nich wypowiedział. Forma czasownika odnosząca się do tego, że Jezus wypowiedział do uczniów swe słowo, wskazuje, co trudno oddać w przekładzie, że wcześniejsze mówienie wciąż wywiera wpływ na uczniów, pracuje w ich umysłach, sumieniach i sercach. Dlatego można powiedzieć, ze słowo to oczyszcza ich, ponieważ dzięki niemu zaczyna się i toczy proces wewnętrznej przemiany w sercach uczniów.

Ta oczyszczająca moc słowa pozwala nam niejako dotknąć mocy Boga, która dociera do nas w formie prostej, za pomocą – jak mówił bł. Karol de Foucauld, od jutra oficjalnie już święty – środków ubogich. Słowo, które wypowiadał Jezus do swych uczniów było zwykłym słowem codziennej komunikacji, a od ich wiary zależało, czy usłyszą w nim „Boże pasmo częstotliwości”, a w konsekwencji – czy doświadczą jego przemieniającej i oczyszczającej mocy.

 

Poniedziałek, 3.05.2021r. – Uroczystość NMP Królowej Polski

J 19, 25-27

Czy to była rozmowa, skoro mówił tylko Jezus? Nikt inny nie zabiera głosu, bo wiadomo, że to jedne z ostatnich słów, które wypowiada, że każde z nich kosztuje go bardzo wiele, że walczy, by móc je z siebie wydobyć. Ale to nie jedyny powód, dla którego pozostali uczestnicy tej sceny milczą. Wiedzą przecież dobrze, że jakakolwiek deklaracja złożona teraz, będzie pusta, jeśli nie pójdą za nią czyny w przyszłości. Matka i umiłowany uczeń mają odpowiedzieć czynami, wzajemną troską o siebie, wiernością w realizacji nałożonych na nich przez umierającego Jezusa zobowiązań.

Ewangelia nie mów nam, jak Maryja była matką dla ucznia, ani co to znaczy, że on „wziął do tego, co było jego”. Nie były to przecież sprawy łatwe. Strata bliskiej osoby raczej zamyka na nową miłość, niż ułatwia otwarcia się na kogoś nowego. Wprowadzenie we własne życie osoby, której się nie wybrało, przyjęcie jej – to w sensie dosłownym rezygnacja z siebie, z własnego życia. Odpowiedź Maryi i ucznia była więc trudna, nie była też jednorazowym przytaknięciem cierpiącemu i konającemu, by osłodzić Mu ostatnie chwile. To było nowe życie, które musieli przyjąć.

 

Wtorek, 4.05.2021r.

J 14, 27-31a

Jak by nie kombinować, to sytuacja jest taka, że „władca tego świata” nadchodzi, a Jezus odchodzi. Czy to oznacza, że ucieka z podkulonym ogonem, bo trafiła kosa na kamień? Skąd więc pewien triumfalizm w słowach Jezusa, gdy mówi, że Jego odejście to zapowiedź zwycięstwa jego Ojca, który większy jest niż On? Tajemnica zwycięstwa Jezusa tkwi w tym, że On nie działa pod presją owego władcy tego świata, czyli przeciwnika (hebr. śāṭān) Boga, ponieważ przeciwnik ten nie dysponował żadnym środkiem nacisku na Jezusa. Barokowy komentator Pisma Świętego, Jan Stefan Menocchio SJ, zinterpretował te słowa tak, że Jezus deklaruje: „nie ma do mnie żadnego prawa, gdyż to prawo i moc służą mu tylko względem ludzi grzesznych”. Jezus zaś jest doskonale poddany Ojcu, którego zbawczy plan prowadzi poprzez odejście Jezusa, a więc pójście drogą krzyża ku chwale zmartwychwstania. Jezus uprzedza o tym swych uczniów, by nie zachwiali się w czasie Jego męki, ale też po to, by rozumieli, że trud życia nie jest koniecznie zwycięstwem zła, ponieważ to zależy od tego, czy przez grzech poddamy się władcy tego świata, czy będziemy wolni, trwać przy naszym Ojcu.

 

Środa, 5.05.2021r.

J 15, 1-8

Zasadę względności łączymy z nazwiskiem Alberta Einsteina, choć jej pierwsze sformułowanie zawdzięczamy Galileuszowi. W praktyce i uproszczeniu oznacza ona, że prawa fizyki to jedno, a mierzone parametry to drugie, bo prawa są stałe, a parametry zależą od układu odniesienia. Gdy się wsłuchamy w słowa Jezusa, to usłyszymy, że Jego rozumowanie opiera się na tym samym schemacie myślenia. Dlatego przenosi On zbawcze działanie Boga wobec człowieka na działanie tego ostatniego, jak by mówił, że skoro ciało A zbliża się do ciała B, to istnieje taki układ odniesienia, w którym ciało B zbliża się do ciała A. Jak możemy przebywać w Bogu? Jak stworzenie nierozerwalnie połączone z materią (wszak „zmartwychwstaniemy ciałem”) może być w tym, który jest czystym Duchem, skoro Jezus mówi: „kto trwa we mnie, a ja w nim”? Bóg w nas mieszka, gdy Go przez wiarę w Jego Syna, którego posłał, Go przyjmujemy. Tak stajemy się z Nim związani wewnętrznie: On nas wypełnia, jest w nas.

Czwartek, 6.05.2021r. – święto świętych apostołów Filipa i Jakuba

J 14, 6-14

Prośba św. Filipa jest tak naturalna, tak nam bliska, że raczej nas nie dziwi. Gdy o kimś ciągle słyszymy, chcemy go zobaczyć i przekonać się, jak słowa mają się do rzeczywistości. Nie oznacza to bynajmniej, że nie wierzymy mówiącemu. Raczej właśnie wiara, że ktoś mówi nam prawdę, budzi pragnienie, by potwierdzić słowa osobistym doświadczeniem. Tak na przykład Samarytanie z Sychar mówią o kobiecie, która opowiadała im o Jezusie, i której słowa obudziły ich zainteresowanie, a więc jej uwierzyli (J 4, 39).

Św. Filip jednego jeszcze nie mógł pomieścić w swym sposobie rozumienia: że Jezus i Ojciec to jedno. Nikt nie może być swym własnym ojcem, bo to zaprzeczenie samej istoty ojcostwa. Jezus mówiąc o sobie, jako o Synu posłanym przez Ojca nie mówi nam po prostu o tym, że jest ich dwóch, ale że Bóg Jedyny działa na różne sposoby zharmonizowane ze sobą, jak działanie kochających się ojca i syna. Znamy Go jako Posłanego, bo znamy Go z Jego przyjścia. Poznamy go jako Oczekującego nas, gdy On nas do Siebie doprowadzi.

 

Piątek, 7.05.2021r.

J 15, 12-17

Gdy ktoś wielki i ważny nazywa nas przyjacielem, to dla nas nobilitacja i zaszczyt, ale przecież nie jesteśmy naiwni, że taka deklaracja zrównuje statusy i znosi różnice. Może je zacierać, ale trudno sprawić, że znikną zupełnie. Pozostanie różnica wieku, pozycji społecznej, zasobności itd. Czy do takiej przyjaźni zaprasza nas Chrystus? Czy podkreśla, że nie ma w tej przyjaźni symetrii? Że co wolno wojewodzie…

Można odnieść takie wrażenie, zwłaszcza przy pewnej dozie przewrażliwienia, którą mamy zaszczepioną przez różne doświadczenia, w których deklaracje przyjaźni miały tylko ułatwić zinstrumentalizowanie nas. By nas upewnić, że nie o to chodzi, Jezus Pan zaczyna od podstawowego prawa tej przyjaźni: za przyjaciół daje się życie. Nie kupuje się zaś cudzego życia za cenę deklaracji o przyjaźni. W tym kontekście należy interpretować słowa Jezusa: „jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie wszystko, co wam przykazuję”. Wypełnianie przykazań, to sposób dania przyjacielowi swego życia.

 

Sobota, 8.05.2021r.

J 10, 11-16

Widzimy czasem w mediach obrazy strażaków ryzykujących życie, by uratować zwierzę domowe lub dzikie, które wpadło w tarapaty. Zeszłej zimy słyszeliśmy o znanej postaci publicznej, która utonęła ratując psa, gdy pod pupilem załamał się lód. Pytamy wtedy, czy to nie przesada? Czy istnieje powód, by ryzykować życie istoty wyżej stojącej na szczeblach rozwoju ewolucyjnego, by ocalić istotę, która jest zbyt ograniczona, aby ustrzec się niebezpieczeństwa? Czy pasterz powinien ryzykować życie dla owiec? W tym kontekście postawa najemnika wydaje się bardziej racjonalna.

Czy to rozsądne, że dzielny i odważny żołnierz ryzykuje życie, by ratować rannego towarzysza broni, który nie był bohaterem, a nie stanowi zbyt cennego elementu wojennej machiny i łatwo zastąpić go innym?

Na szczęście Pasterz naszych dusz nie kieruje się zdrowym rozsądkiem, ale poświęca siebie, by ratować nas, właśnie dlatego, że sami sobie nie pomożemy, a nie da się powiedzieć, że naszą drogę wzrastania przeszliśmy już do końca. Tylko tak można dać nam szansę. Tylko On jest naszą szansą i się nam daje.

Rozważania ewangeliczne | od 25 kwietnia do 1 maja 2021 r. - ks. dr Adam Dynak
Rozważania ewangeliczne | od 9 do 15 maja 2021 r. - o. Tytus Mariusz Boguszyński OFM