Niedziela, 12.11.2017 r.

Pierwsze czytanie: Mdr 6,12–16

Ja dla Boga, czy Bóg dla mnie? Życie wiary to sztuka paradoksalnej symbiozy, czyli wspólnego życia, w którym jedna ze stron zyskuje, a druga nie traci. Wspólnego życia, w którym to człowiek jest wspieranym, a Bóg udzielając, nie jest poszkodowanym. Tę sztukę praktykuje się, podnosząc swoje duchowe spojrzenie do góry, tam gdzie znajdują się rzeczy najwznioślejsze, tam gdzie znajduje się Mądrość, najwspanialsza i najpiękniejsza spośród nich wszystkich. Mądrość Boża, która góruje nad ludzkimi umysłami po to, aby jak najlepiej im pomagać. Tam może ją dostrzec każdy, tak jak każdy od razu zauważa zawieszoną na środku pokoju żarówkę, która, jeśli tylko dałoby się ożywić, okazałaby się pokorną i skromnie poprosiłaby, aby po prostu pozwolić jej świecić i od czasu do czasu przetrzeć znajdujący się na niej kurz. Mądrość Boża, podobnie jak ona, chce stać się cichą towarzyszką każdej codziennej czynności, której brak odczuje się wtedy, kiedy jej zabraknie wiary – prądu życia duchowego, bez którego każdą, nawet najprostszą czynność wykonuje się jakby po omacku. W zamian nie oczekuje ona wiele, tylko uśmiechu wdzięczności od czasu do czasu za to, że w ciemnych zaułkach życia udało się coś odnaleźć.

 

Psalm responsoryjny: Ps 63,2.3–4.5–6.7–8

Psalm sześćdziesiąty trzeci jest modlitewnym wyrazem życia człowieka wewnętrznie uczciwego, mówiącego Bogu o tym, co znajduje się na dnie jego serca. Psalmista wylewa przed Bogiem tęsknotę za Jego obecnością. Dla jej wyrażenia posługuje się obrazami: nocnego uczuwania i zeschniętej ziemi czekającej na sycący deszcz. Są to sytuacje, jakby niekompletne, wyczekujące dopełnienia. Tę poetycko wyrażoną tęsknotę może zaspokoić tylko Bóg. To w jego bliskości można odnaleźć poczucie bezpieczeństwa i prawdziwe szczęście.

 

Drugie czytanie: 1 Tes 4,13–18

Wśród prawd wiary – ta, mówiąca o zmartwychwstaniu ciał, budzi często wewnętrzny sprzeciw wierzących. Jest on wywołany brakiem wyobraźni co do sposobu, w jaki Pan Bóg miałby tego dokonać, podbudowany często wybiórczo uchwyconymi informacjami ze świata nauk przyrodniczych, podpowiadającymi: śmierć to koniec. Należy jednak pamiętać, że Bóg i Jego działanie są większe od naszych wyobrażeń na ich temat. Wierzyć w zmartwychwstanie ciał, to wierzyć, że Bóg zawsze chce dla nas pełni życia, czy to przed śmiercią, czy po niej.

 

Ewangelia: Mt 25,1–13

Brak duchowej czujności rodzi pustkę. Życie, także duchowe, nie znosi pustki. Wszędzie tam, gdzie człowiek nie jest skupiony na Bogu, tam wchodzi Zły i odrywa człowieka od Boga. Nie oznacza to, że w niebie nie ma miejsca dla ludzi mniej spostrzegawczych i bystrych, ale coś zupełnie przeciwnego – niebo jest domem prostaczków, tych, którzy zrobią wszystko, co w ich mocy, aby nie zabrakło oliwy wiary w lampach ich życia, kiedy przyjdzie czas spotkania z Panem.

 

Poniedziałek, 13.11.2017 r.

Pierwsze czytanie:  Mdr 1,1-7

Mądrości się nie posiada, ale się jej ufa. Dlatego trwanie przy Bogu, którego największym przymiotem jest mądrość, polega na wierze, a nie na wiedzy. Wiedzieć, to przyjąć do wiadomości, posiadać informację, rozwikłać tajemnicę, ale w perspektywie zbawienia niewiele to znaczy. Pewien nieznany mistyk powiedział, że grupą najliczniej reprezentowaną w piekle są teologowie, ci, którzy dużo wiedzą o sprawach nieba, ale nie zawsze nimi żyją. Wiemy, że wiele naszych zachowań jest grzesznych, ale pomimo to nieustannie je powtarzamy. „Nie dotykaj tego, to jest gorące”, powiedziała matka do swojego, małego synka, a kilka minut później przytulała go, chcąc ukoić ból oparzonej ręki. Wiele rzeczy się wie, ale na niewielu opiera się swoje życie. Wierzyć – to ufać, wierzyć – to przyjmować za swoje, wierzyć – to uznać, że nie posiadam wystarczająco talentu literackiego do napisania szczęśliwej fabuły własnego życia. Prawdziwa wiara otwiera na Mądrość Boga będącą Jego ustami, przez które nieprzerwanie płyną troskliwe napomnienia: bądź sprawiedliwy, stawaj przede Mną w prostocie serca, nie próbuj być sprytniejszy ode Mnie. To ufność pokładana w Mądrości Bożej – czyli wiara, która prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami do zbawienia.

 

Psalm responsoryjny: Ps 139,1-3.4-5.7-8.9-10

Psalm jest śpiewem uwielbienia Bożej Opatrzności. Autor wyznaje, że Bóg przenika i zna go lepiej niż on samego siebie. Piękne, poetyckie środki użyte przez niego w tym celu, podkreślają poczucie bezpieczeństwa, jakie zapewnia mu to przekonanie. Psalmista jest przekonany, że Bóg jest wraz z nim jako niewidzialny towarzysz życia, który nie dopuści, aby stała mu się krzywda. Nie opuściłby go nawet wtedy, gdyby on oddalił się od niego.

 

Ewangelia:  Łk 17,1-6

Przebaczajcie sobie, tak jak i Bóg wam przebaczył w Chrystusie” (Ef 4,31-32). Takie słowa odnajdujemy w Liście do Efezjan. Św. Paweł chciał przez nie zwrócić uwagę swoich czytelników na fakt, że chrześcijanie są ludem, którego startem w wędrówce ku niebu jest przebaczenie. Nasza wiara i wynikające z niej postępowanie są położone na fundamencie krzyża Jezusa Chrystusa, który umierając, przyniósł przebaczenie grzechów. Nie powinno zatem dziwić napomnienie kierowane do uczniów: „Jeśli żałuje, przebacz”. Bezpośrednim kontekstem tego pouczenia jest nauka o zgorszeniu i sile wiary. Zgorszenia są trującym uderzeniem nie tylko we własną relację z Bogiem samego gorszącego, ale również wyprowadzają na manowce tych maluczkich – gorszonych. Receptą na chorobę zgorszenia i braku przebaczenia jest wiara, która, jeśli tylko będzie tak wielka a zarazem niepozorna, jak ziarnko gorczycy, będzie dokonywać cudów.

 

Wtorek, 14.11.2017 r.

Pierwsze czytanie:  Mdr 2,23-3,9

Mądrość jest „funkcją” Bożego działania. Bóg stworzył świat przez Mądrość (9,1), ale można powiedzieć więcej ­– nie stworzył, ale stwarza. Świat materialny istnieje według miary Bożej Mądrości. Wszystko, co istnieje, ma w swoim metafizycznym kodzie DNA ślady Bożej Mądrości. Dlatego jasnym staje się, że nie da się zrozumieć świata, nie da się zrozumieć człowieka bez Boga. Człowiek prześwietlony przez naiwnie podchodzących do swojej pracy przedstawicieli scjentyzmu okaże się tylko wybitnym wykwitem ewolucji, który prędzej czy później przeminie. Ale jakie to jest płytkie , jak bardzo brakuje głębi takiemu spojrzeniu na człowieka. Słuchając takich opinii, jak bardzo można zatęsknić za słowami autora Księgi Mądrości: „Dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka, uczynił go obrazem swej własnej wieczności. A śmierć weszła na świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą.” Prawda o człowieku, o całym stworzeniu kryje się wewnątrz boskiego umysłu, który jest siedzibą Jego Mądrości. Tej, której nie można pojąć, ale jedynie zaufać, a Ci, którzy jej zaufali, zrozumieją prawdę. Prawdę o tym, że człowiek pochodzi od Boga i dla przebywania z Nim został stworzony.

 

Psalm responsoryjny:  Ps 34,2-3.16-17.18-19

Bóg zdziałał cud w życiu króla Dawida, autora psalmu. Dawid znajdował się w potrzasku. Zagrażała mu śmierć zarówno z ręki króla Saula, jak i Akisza, króla Gat. Saul znienawidził Dawida z powodu jego sukcesów militarnych, przy których jego własne wydawały się nieznaczne. Bojąc się o własne życie, Dawid uciekł przed swoim panem i znalazł schronienie w Gat, którego król rozpoznał w nim bohatera pieśni rozsławiającej Dawidowe zwycięstwa na tle Saulowych. Postanowił go pojmać. Pan Bóg jednak uratował Dawida. Obdarzył go natchnieniem, dzięki któremu zaczął udawać obłąkanego i zdołał ocalić życie. Psalm trzydziesty czwarty jest duchową retrospekcją tego wydarzenia, w którym król dostrzega działanie samego Boga, a On nie jest głuchy na wołanie o pomoc swoich wiernych.

 

Ewangelia:  Łk 17,7-10

Wierzyć to służyć. Służba, rozumiana nie jako status społeczny, ale jako postawa wewnętrzna, jest świadectwem pogodzenia się ze swoim losem. Losem, który według ziemskich kryteriów nie zawsze jest godny pozazdroszczenia. Tak rozumiana służba daje również świadectwo przyjmowania innych kryteriów oceny życia. Życie nie jest mierzone sukcesem i karierą, ale Bożą łaską, przy której stając, człowiek jest mały i widzi, że zawdzięcza jej wszystko. Optyka łaski w patrzeniu na własne życie ukazuje właściwe każdemu człowiekowi miejsce. Odsłania postać człowieka, którego celem nie jest ruch obrotowy wokół własnej osi, ale obiegowy wokół słońca, którym jest Bóg, a którego pełnych miłości zamiarów nie pojmie żaden ludzki umysł. Nie może ich zrozumieć, ale może im służyć.

 

Środa, 15.11.2017 r.

Pierwsze czytanie:  Mdr 6,1-11

Wszystko, co istnieje, pochodzi od Boga. Mówi o tym początek Księgi Rodzaju, opowiadający o dobroci wszelkiego, powołanego do życia stworzenia. Wszystko jest dobre i wszystko pochodzi od Boga. Poza tym, co widzialne: ziemią, wodą, górami, roślinami, zwierzętami i ludźmi, także to, co niewidzialne i subtelnie ukryte między wcześniej wspomnianymi rzeczami i zjawiskami jest od Boga, pochodzi od Niego. I znowu można utworzyć litanię takich rzeczy: miłość, radość, wspólnota ludzka, pokój, a autor Księgi Mądrości dodałby jeszcze władzę. Władza pochodzi od Boga. Można to odkryć w historii narodu wybranego. Z początku Bóg prowadził go bezpośrednio pod postacią słupa obłoku, gdy wędrowali przez pustynię. Potem ustanawiał dla nich charyzmatycznych przywódców ­– sędziów, którzy byli Bożą odpowiedzią na wyzwania stawiane narodowi izraelskiemu przez czas i okoliczności. Następnie był czas monarchii, królów wybieranych przez Boga i namaszczanych przez Jego proroków. Gdy jednak Izraelici znikczemnieli, Bóg wydał ich w ręce obcych ludów – Asyrii i Babilonii. Nie zostawił ich jednak samych w tej niedoli. Cały czas był przy nich. Kiedy nadszedł czas, wyzwolił ich. Bóg rozciąga swoją władzę nad każdym człowiekiem, w każdym czasie. Autor Księgi Mądrości, znając historię swojego ludu, przestrzega ­– władza pochodzi od Boga i w Nim należy szukać natchnień do sprawowania rządów.

 

Psalm responsoryjny:  Ps 82,3-4.6-7

Asaf, autor psalmu, był muzykiem spełniającym ważną rolę w kulcie Jahwe za czasów Dawida i Salomona. Był świadkiem śmierci pierwszego i towarzyszył życiu drugiego. Historie ich życia, pierwotnie wzorów świętości, ludzi, którzy na krok nie odważyliby się przez swoje postępowanie oddalić od Boga, pokazują konieczność czuwania. Król, najważniejsza osoba w społeczności starożytnego Izraela jest również zagrożony upadkiem, jeśli zachłystnie się własną wielkością. Dlatego Asaf przez słowa psalmu napomina, ujmijcie się za tym najmniejszymi, za najmniej znaczącymi, bo każdy wierny jest dzieckiem Boga. Lecz jeśli tego nie zrobicie, poupadacie wszyscy jak książęta.

 

Ewangelia:  Łk 17,11-19

Wdzięczność Bogu jest uśmiechem wiary. Wdzięczność nie skupia na tym, co się otrzymało, ale na tym, kto ofiarował. Do Jezusa przyszło dziesięciu. Wszyscy zostali uzdrowieni, ale tylko w życiu jednego wydarzył się cud. Dziesięciu osiągnęło zysk, ale tylko jeden otrzymał dar. Wszyscy zostali uzdrowieni z trądu, ale tylko jeden wszedł w relację z Bogiem. Cudem nie jest nadzwyczajne zjawisko, cudem jest spotkanie Boga, który pragnie przemawiać do człowieka we wszystkich wydarzeniach życia. Dzięki temu każde z nich staje się cudem, bo przez każde przemawia Bóg. Wdzięczność wyczula duchowy słuch człowieka tak, aby nie skupiać się na zjawisku, ale na Bogu. Cudem nie „jest”, cudem może być każde wydarzenie, każda rzecz i każda osoba, jeśli tylko patrząc na nią z uśmiechem, podziękuje się Panu.

 

Czwartek, 16.11.2017 r.

Pierwsze czytanie:  Mdr 7,22-8,1

Mądrość jest duchem, czyli nie jest materialna, ale przenika to, co materialne, czego można dotknąć i to, co można zobaczyć, bo duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego (1Kor 2,11). Mądrość jest planem na życie ludzkie. Nie wygląda jednak jak rozmiękłe od piwnicznej wilgoci pożółkłe kartki. Jest planem dynamicznym, jest bowiem ruchliwsza od wszelkiego ruchu. Dynamiczna, bo ilekroć się do niej zwracamy, tylekroć ona tłumaczy: jak i dlaczego powinno się postąpić, jaka jest prawda o Bogu, człowieku i świecie. Mądrość jest planem objawiającym, a nie objawionym, jest tchnieniem mocy Bożej. Nie można jej posiąść, ale można się w nią wpatrywać, ponieważ jest odblaskiem wieczystej światłości, zwierciadłem bez skazy działania Boga, obrazem Jego dobroci. Mądrość – duchowy plan całego stworzenia nie jest rzeczą, ale jest rzeczą w zarysie, taką jaką była w zamyśle jej projektanta. Uświadomienie sobie tej prawdy wskazuje na konieczność modlitwy, bez której człowiekowi poddanemu pokusom i grzechom grozi oderwanie swojego życia od wizji Boga na jego życie. Jezus w Ewangelii uwielbiał swojego Ojca za to, że tajemnicę królestwa objawił prostaczkom (Mt 11,25-27), nie ludziom głupim, ale tym, którzy patrzą z wiarą. Bóg nie miłuje mądrych, ale przebywających z Mądrością.

 

Psalm responsoryjny:  Ps 119,89-90. 91.130.135.175

Wielkie jest Prawo, które Pan dał swojemu narodowi. „Któryż naród wielki ma prawa i nakazy tak sprawiedliwe, jak całe to Prawo, które ja wam dziś daję?” (Pwt 4,8), pyta się Jahwe Izraelitów, wędrujących przez pustynię. Modląc się tym psalmem, jest się zaproszonym, aby wraz z psalmistą oddawać Bogu chwałę, aby uwielbiać Go za Jego hojność, którą kierował się, dając ludziom przepisy prawa. Nie jest ono zbiorem surowych reguł władcy-tyrana, ale receptą na życie szczęśliwe. Podlegli mu wierni, nie tylko zostaną przez nie poprowadzeni jak za rękę, ale również oświeceni przez ich sens, sens objawiający bliskość Boga.

 

Ewangelia:  Łk 17,20-25

Amerykański serial „Autostradą do nieba” opowiada historie anioła Johnatana Smitha, który z pomocą nawróconego alkoholika Marka Gordona, pomagał ludziom znajdującym się w trudnych sytuacjach życiowych. Dobre uczynki spełniane przez duet głównych bohaterów, nie tylko propagowały chrześcijańskie wartości w latach osiemdziesiątych, ale także pokazywały, że sprawy ziemi są również sprawami nieba, że Bogu nie są obojętne ludzkie problemy, ale też więcej – że wiara nie jest oderwaną od ziemi ideą, ale przenikającą codzienność praktyką. Z tym samym przesłaniem przychodzi dzisiaj Jezus w Ewangelii. „Królestwo Boże jest już pośród was”. Nie należy go szukać przez zawiłe filozoficzne domysły. Ono jest tu, wszędzie tam, gdzie skieruje się wzrok. Królestwo jest blisko, bo Bóg jest bliski.

 

Piątek, 17.11.2017 r.

Pierwsze czytanie:  Mdr 13,1-9

Jak poznać Boga? Można Go poznać z pomocą wiary przez modlitwę, sakramenty, wnikanie w teksty Pisma Świętego. A czy tak po prostu, zastanawiając się nad światem i jego sprawami, nie można dojść do wniosku, że On po prostu jest? Autor Księgi Mądrości bez zająknięcia się odpowiedziałby twierdząco, a nawet więcej – uważa on, że głupi są ci, którzy patrząc na dzieła stworzenia, nie poznali ich stwórcy. Wtóruje mu w tym św. Paweł w pierwszym rozdziale Listu do Rzymian, pisząc, że od momentu stworzenia niewidzialne przymioty Boga stały się widzialne i tak jak poprzednik nazywa głupimi tych, którzy obserwując świat, nie dostrzegli Boga. Pismo Święte jest jednoznaczne – chrześcijaństwo nie jest religią fideistyczną, pozbawionym racjonalnych przesłanek skokiem wiary. Kontemplując piękno przyrody, przed człowiekiem stają pytania: „skąd to wszystko?”, „po co to wszystko?”. To są bardzo ważne pytania. Jeśli zachwycony ich pięknem pozna, że to piękno skądś jest i nie istnieje bez celu, wówczas spotka źródło wszelkiego piękna, Boga, który uczynił cały świat dla człowieka. Jeśli bezrefleksyjnie poprzestanie się na samym zachwycie, wówczas samo piękno rzeczy stworzonych stanie się bożkiem, a człowiek – głupcem.

 

Psalm responsoryjny:  Ps 19,2-3.4-5ab

Ludzie od zawsze zachwycali się okrągłym, promienistym ciałem niebieskim, którego światło i ciepło pozwalało bezpiecznie i szczęśliwie przeżyć każdy rozpoczynający się od jego wschodu dzień. Wdzięczni za jego dobroczynną „działalność” reagowali entuzjazmem, którzy nierzadko znajdował swój wyraz w autentycznej i wzniosłej poezji. Autor psalmu dziewiętnastego włącza się w to, wspólne wszystkim ludziom, doświadczenie radości, ale idzie o krok dalej. Zauważa, że to wspaniałe zjawisko przyrody, które co dnia obserwuje na niebie, samo w sobie jest poezją, samo w sobie jest uwielbieniem jego twórcy – Boga. To uwielbienie ma charakter ewangelizacyjny, bo są to słowa słyszalne dla ludzkich uszu, które nimi pobudzone, mogą zapragnąć słuchania głosu Bożego.

 

Ewangelia:  Łk 17,26-37

Dzień Sądu jest dniem objawienia prawdy. Nie polega jednak na wydaniu werdyktu nad arytmetycznie zliczoną sumą grzechów i dobrych uczynków, ale na rozświetleniu naszego wnętrza. Dzień ostateczny to dzień objawienia tego, kim człowiek tak naprawdę jest i kim jest dla niego Bóg. Sąd nie jest rachunkiem uczynków, ale oceną przylgnięcia do Boga. Dlatego Jezus mówi, że przyjdzie nagle. Nie będzie trzeba zwoływać komisji sędziów i ławy przysięgłych, bo prawda o naszej wierze stanie się jawna, co dobitnie wyraził św. Jan w Ewangelii, pisząc, że: Kto wierzy w Jezusa, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. Sąd ostateczny nie jest zapowiedzią przyszłego sądu, ale wydarza się już teraz.

 

Sobota, 18.11.2017 r.

Pierwsze czytanie:  Mdr 18,14-16;19,6-9

Księga Mądrości jest zapisem rozważań autora żyjącego w drugim wieku przed Chrystusem, autora, który patrzy na najstarsze wydarzenia historii swojego narodu z przynajmniej kilkusetletnim dystansem. W tym czasie członkowie narodu wybranego niejednokrotnie podjęli refleksję nad sensem legendarnych wydarzeń, jak choćby ze wspomnianym w czytaniu przejściem przez Morze Czerwone. Autor wskazuje na ingerencje Słowa, które przyniosło na ziemię rozkaz od Boga, aby wody się rozstąpiły i tak się stało , a Izraelici przeszli bezpiecznie na drugi brzeg morza. To dzięki Słowu dokonała się pascha Izraelitów i to samo Słowo dokonało paschy nowego ludu Bożego – Kościoła, gdy stało się Ciałem i umierając, dało nam życie. To Słowo nie jest po prostu zbitką dźwięków. Słowo jest Bożą mową, orędziem wolności, dobra i szczęścia, skierowanym z nieba na ziemię. Słowo – logos zaprasza do rozmowy – dialogu, Bóg przez niezwykłe wydarzenia w historii narodu wybranego zachęcał jego członków do wejścia w relację z Nim… Nowy lud Boży – Kościół zaprasza do podobnej relacji ludzi, którzy przez chrzest święty stali się uczestnikami paschy Chrystusa. Stary lud Boży przeżył paschę na miarę wejścia do Kanaanu, nowy – na miarę nieba.

 

Psalm responsoryjny:  Ps 105,2-3.36-37.42-43

Bóg, kiedy przedstawił się Mojżeszowi, powiedział, że jest Bogiem jego przodków – Abrahama, Izaaka i Jakuba. Oznacza to coś więcej niż Jego boską ponadczasowość. Oznacza to historię przymierza – to, że wszyscy Izraelici są dziedzicami i znakiem obietnic danych ich praojcu Abrahamowi. Autor psalmu sto piątego wzywa swoich słuchaczy do uwielbienia Boga za wierność obietnicom, które złożył Abrahamowi. Uwielbienia nie za przeszłość, ale za teraźniejszość, za to, że Bóg nieustannie im błogosławi i wspiera ich.

 

Ewangelia:  Łk 18,1-8

Wielką moc posiada wytrwała modlitwa sprawiedliwego, poucza święty Jakub adresatów swojego listu (Jk 5,16b). Być może pisząc te słowa, miał w pamięci opowieść z fragmentu dzisiejszej Ewangelii. Wdowa w patriarchalnej strukturze społeczności izraelskiej była osobą mało znaczącą. Nie posiadała męża, więc w sprawach państwowych, także z racji płci, była z góry na przegranej pozycji. Taki, umniejszający rolę kobiet, układ ról społecznych był wyrazem mentalności Izraelitów. Nic więc dziwnego, że sędzia nie chciał zatroszczyć się o mało znaczącą w społeczeństwie kobietę – po prostu nie opłacało mu się to. W podobnej sytuacji jest cała ludzkość przed Bogiem, który nie odniesie żadnego zysku z tytułu pomocy człowiekowi, ale robi to. Dlaczego? Dlatego że Boże serce nie zna kalkulacji, nie rozważa, czy opłaci mu się wspierać słabszych, ponieważ jest hojne. Modlitwa nie jest rozmową przed dobiciem targu z doświadczonym handlarzem, ale zjednoczeniem serc – ludzkiego z boskim. Jest zespoleniem braku z pełnią, bogactwa z biedotą, samotności z miłością. Modlitwa jest skuteczna, ponieważ Bóg tak kocha człowieka, że nie potrafi się oprzeć jego prośbom.