Komentarze do czytań XXXI   Tydzień Zwykły

(02 – 08 listopada 2014)

Niedziela, 2.11.2014.

Pierwsze czytanie: Mdr 3,1-6. 9

                 Dobrze, że Dzień Zaduszny w tym roku zbiega się z Dniem Pańskim. Niedziela łączy w sobie życie i śmierć, grozę przemijania i radość zmartwychwstania. Ci, którzy odeszli i przekroczyli próg ziemskiego pielgrzymowania, są jednocześnie tymi, którzy radują się życiem wiecznym w Chrystusie. Nie wiemy ilu świętych mamy w naszych rodzinach, tych zbawionych, ale nie wyniesionych publicznie do chwały ołtarzy. Nie wiemy ilu przebywa jeszcze w czyśćcu i potrzebuje tzw. czasu oczyszczenia. Bóg daje nam sposobność, by nie tracić ani chwili na wołanie o miłosierdzie, poprzez odpusty, modlitwy, zamawiane Msze Święte, uczynki miłosierdzia w intencji naszych zmarłych. Ich dusze są w dobrych rękach, rękach miłującego i kochającego Ojca, bo wybrał ich, tak jak i nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem, z miłości przeznaczył nas jako swoje umiłowane  dzieci. Czy jednak rzucimy się w miłosierne ramiona Ojca, czy je odtrącimy?… To pytanie zadajemy sobie i szukamy odpowiedzi patrząc także na tych, którzy nas uprzedzili do wiecznej Ojczyzny. Ta niepewność może zostać rozwiana tym jednym zdaniem: „Ci, którzy Mu zaufali, wierni w miłości będą przy Nim trwali”.

 Psalm responsoryjny: Ps 103,8,10.13-18

           Psalm sławi wielkość Boga wyrażającej się w potędze miłosierdzia i cierpliwości względem grzeszników. Będąc prochem i niczym przed Bogiem możemy doznać Jego niezwykle czułej miłości i gotowości przebaczenia. Pamiętając, że jesteśmy zaledwie pyłem, nawracajmy się i uwierzmy w Słowo Boże objawiające dobroć Boga, prawdę o nas samych i ukazujące ostateczny cel naszego życia – przebywanie z Bogiem w wieczności.

Drugie czytanie: 2 Kor 4,14–5,1

           Wszystko ma swój czas. Ważne, abyśmy próbowali tak żyć, by starać się być gotowym na ostateczne i wieczne spotkanie z Panem, aby każdy nasz gest, słowo, myśl były cegiełkami miłości, z których zbudowany zostanie nasz dom w Niebie. Wszystko przeminie, z wyjątkiem miłości. Miejmy zatem wzrok utkwiony w Jezusie, mocno stojąc na ziemi, bo to, co dawne przeminie, a Bóg wszystko uczyni nowe.

Ewangelia: J 14,1-6

           Każdego dnia pokonujemy długie trasy między domem a pracą, szkołą, uczelnią, rodziną, przyjaciółmi, i tak rzadko zastanawiamy się nad najważniejszą trasą, jaką mamy do pokonania, bez względu na wiek, stan konta, wykształcenie – drogą do wieczności. Jezus jest tą drogą. On jest gwarantem zmartwychwstania, życia, ostatecznej prawdy. Jeśli uświadomisz sobie, że znajdujesz się na autostradzie życia do Nieba, zaopatrzysz się we wszystko, co naprawdę jest Ci potrzebne: modlitwę, miłość, pokarm eucharystyczny, uczynki miłosierdzia. Możesz podążać bezpiecznie, a któregoś dnia usłyszysz: „dobrze sługo dobry i wierny wejdź do radości swego Pana”.

 

Poniedziałek, 3.11.2014.

Pierwsze czytanie: Flp 2,1-4

            Być pierwszym, najlepszym, zauważonym i pochwalonym – to pokusa, która w jakimś stopniu dobija się do serca każdego z nas. Nawet w gradacji siedmiu grzechów głównych pycha jest na pierwszym miejscu i jak to mówią umiera 5 minut po śmierci człowieka. Być pokornym poprzez miłość, to zadanie o wiele trudniejsze i niekoniecznie chętnie podejmowane przez nas. Na co dziś zwraca uwagę św. Paweł? Pragnie, by chrześcijanin wprowadzał Ewangelię w czyn, a nie tylko składał czcze obietnice. A żyć Dobrą Nowiną, to nic innego jak myśleć bardziej o innych niż o sobie. To pozwolić Bogu, by zrzucał z piedestału ludzkiej egzystencji moje ego i wprowadzał tam miłość, która wszystko dobrze poukłada. Bóg, drugi człowiek, ja sam – tylko taki porządek może gwarantować doskonałą radość i szczęście. Gdzie jest ład i pokora, tam jest Duch Święty. Jakże aktualne i prawdziwe stają się wtedy słowa pieśni: „gdzie miłość wzajemna i dobroć, tam znajdziesz Boga żywego”. Zatem żyję dla innych, czy dla siebie?… Jeśli masz jeszcze jakieś wątpliwości, pamiętaj: życie o tyle mam sens, o ile jest przeżyte dla innych, zaś Niebo jest wspólnotą kochających się osób, a nie społecznością doskonałych indywidualistów.

Psalm responsoryjny: Ps 131,1.2-3

           Psalmista wzywa nas do pokory wobec tego, czego doświadczamy w codzienności. Nie jest to wezwanie do bezczynności, wręcz przeciwnie, zachęca do aktywności Bożej, stanięcia w prawdzie. Istnieją rzeczy i sprawy w naszym życiu, które przekraczają nasze możliwości: fizyczne, psychiczne, duchowe… Mądrość polega na umiejętności odróżniania rzeczy możliwych do zrealizowania od spraw wykraczających ponad nasze siły. Wystarczy tylko zwrócić się do Boga o dar rozeznania i stanięcia wobec Niego w postawie ufnego dziecka.

 Ewangelia: Łk 14,12-14

           Często próbujemy być zauważonymi w gronie najbliższych, pragniemy, by inni chwalili nas za dobro, które wyświadczamy. Oczekujemy odpłaty, jakiejś gratyfikacji w postaci uznania, dowodów wdzięczności. Łatwiej trwać w znajomości przynoszącej korzyści, otoczeniu bliskich osób niż wyjść do tych, którzy są odtrąceni, cierpiący, nie posiadający większego znaczenia w społeczeństwie. Jezus zwraca uwagę na postawę bezinteresowności, bycia „po prostu” dla drugiego. On zaprasza nas na ucztę eucharystyczną bez względu na status społeczny, koneksje; zaprasza biednego i bogatego, zdrowego i chorego. Bo w jaki sposób mogę odwdzięczyć się Bogu za dar Jego męki, śmierci i zmartwychwstania?… Jedynie ofiarować moją ułomność spowodowaną  grzechem i dzieląc się dobrem otrzymanym od Boga z innymi.

 

Wtorek,4.11.2014.

Pierwsze czytanie: Flp 2,5-11

            Ludzie współcześni na dźwięk podawanego nazwiska znanego celebryty dostają histerii, płaczą z euforii, pragną choć się go dotknąć, zobaczyć i posłuchać na żywo, jak wygląda, co ma do powiedzenia, otrzymać autograf. Tacy ludzie zapominają, że ten człowiek niewiele różni się od nich, że nie jest nieomylny, wszechmogący, nieśmiertelny, podlega takim samym prawom, jak oni. Na tyle jest wielki, na ile pozwalają mu na to media. Okazuje się, że sława bardzo szybko przemija, a człowiek, który dziś stoi na szczycie, następnego dnia może zostać równie szybko zapomniany, o czym głosi ku przestrodze napis na dawnych nagrobkach zmarłych: „Czym teraz jesteś, ja niegdyś byłem. Czym ja teraz jestem, ty kiedyś będziesz”. „Człowiek staje się wielki, nie przez to, co ma, czy posiada, ale przez to kim jest” – tak mówił św. Jan Paweł II. Apostoł Paweł przypomina, że prawdziwa wielkość człowieka tkwi w pokorze, której wzorem jest Pan Jezus. I to na Jego imię, zegnie się każde kolano, bez wyjątku. Święte imię Jezus – co ono niesie ze sobą?, co rodzi się w moim sercu, kiedy Je słyszę?… Nie ma w innym zbawienia, gdyż nie dano nam ludziom innego imienia, w Nim zbawienie jest.

Psalm responsoryjny:Ps 22, 26-32

           Wszechmoc i potęga Boga ukryta jest w Jego imieniu: „JAHWE” – Ten, który Jest; „EMMANUEL” – Bóg z nami; „JEZUS” – Bóg zbawia, Książę Pokoju, Odkupiciel, Zbawca, Alfa i Omega, Odwieczny Ojciec, Bóg mocny. Tylko Bóg jest Panem historii, czasu i człowieka, do Niego należy wszelka władza na ziemi i w niebie. Każdego dnia stawajmy przed Jego obliczem z uwielbieniem, pełni pokornej miłości.

 

Ewangelia: Łk 14,15-24

 

           Każdy człowiek pragnie być szczęśliwy, choć szczęście różnie interpretuje. Zachowujemy się niekiedy jak dzieci, które nie wiedzą do końca, czego chcą. Chcielibyśmy mieć wszystko, ale bez większego wysiłku, najlepiej podane jak na tacy i dlatego często usprawiedliwiamy się, że nie mamy czasu dla Boga, drugiego człowieka, bo pragniemy osiągnąć nasz cel. Jednak bez Boga nic nie możemy uczynić, będziemy znużeni, pełni frustracji, zaspokojeni tylko na chwilę. Bóg zaprasza nas do wspólnoty ze sobą, chce ofiarować nam wszystko, co najlepsze, otwórzmy nasze serca i zbliżmy się do źródła miłosierdzia.

 

Środa,5.11.2014.

 

Pierwsze czytanie: Flp 2, 12-18

            Kilka dni temu zakończył się synod biskupów w Rzymie na temat rodziny, dla niektórych był on szansą na uświatowienie Ewangelii, dla innych jeszcze mocniejszym przylgnięciem do Słowa Życia – Słowa nieomylnego, zawsze aktualnego, niezmiennego. To, co ratuje nas spośród narodu zepsutego i przewrotnego to wierność i posłuszeństwo Ewangelii. Bojaźń i drżenie w wierze, nie ma nic wspólnego ze strachem, który paraliżuje, nie pozwala działać, dusi w zarodku dobro i prawdziwą miłość. Bojaźń Boża to dar troskliwej miłości, by nie utracić piękna i radości, niosących ze sobą pełnię życia. Miłość to wierność wyborowi – tak względem Boga, jak również drugiemu człowiekowi, zarówno poprzez więzy małżeńskie, jak i więzy przyjaźni. A być wiernym we współczesnym świecie nie jest łatwo, zawsze znajdą się tzw. światowi mentorzy, którzy będą próbowali żonglować Bożą nauką, interpretacją Ewangelii, moralnością, będą próbowali manipulować Bożym wezwaniem do nawrócenia. Św. Paweł mówi, że jesteśmy źródłem światła w świecie, bo my ludzie wierzący Chrystusowi, nie chcemy prowadzić samych siebie lecz podążać za Jezusem, tylko On ma słowa życia wiecznego, tylko w Nim możemy zrozumieć drugiego człowieka i siebie. I to jest nasza radość i nadzieja!

Psalm responsoryjny: Ps 27,1.4.13-14

                Zawsze jest tysiąc powodów, by ulec strachowi. Kto wierzy, nie musi się niczego obawiać; nie jest sam, gdyż Bóg czuwa nad swoimi wybranymi. Tak jak podczas sztormu jasne światło latarni wskazuje bezpieczny port, tak Boże światło prowadzi do przystani życia wiecznego. Odwagi! Nie lękaj się!

Ewangelia: Łk 14,25-33

            Życie wiarą wymaga odwagi. Trzeba wykazać się męstwem we wzięciu krzyża własnej słabości i osłabionej grzechem ludzkiej egzystencji, by  pozostawić własne ego, dbanie tylko o siebie. Jeśli chcesz wznieść się ponad szczyty własnej próżności i lenistwa, musisz wspiąć się na krzyż. Z tej perspektywy widać, że do zmartwychwstania idzie się przez codziennie podejmowany trud; innej drogi nie ma.

 

Czwartek,6.11.2014.

Pierwsze czytanie: Flp 3, 3-8a

            Słowo „strata” nie kojarzy nam się zbyt dobrze, my lubimy zyskiwać, mieć przyrost, wzrastać, pomnażać, zdobywać. Nikt nie lubi być przegranym. Jednak Pismo Święte uczy nas, że aby żyć, trzeba umrzeć, żeby zyskać, trzeba stracić. Przedziwna jest logika Bożego Słowa. Tylko ci, którzy wnikają w głębię Bożego przesłania zrozumieją, że to, co po ludzku wydaje się stratą, jest niewyobrażalnym obdarowaniem i hojnością Boga, która przewyższa ludzki sposób myślenia. „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, co przygotował Bóg tym, którzy Go miłują”. I tu właśnie jest klucz do poznania tajemnicy Boskiego zysku: chcieć poznać Jezusa – oto największy skarb. Jeśli naszą nadzieję będziemy pokładali we własnych możliwościach, sile, inteligencji lub sprycie, to chwilowo możemy nawet osiągnąć jakiś poziom satysfakcji, czy spełnienia. Ale Chrystus pragnie ofiarować nam dużo więcej niż jakiś tam sukces, chce obdarzyć nas wiecznym, nieprzemijającym szczęściem, życiem wiecznym. Dlatego ta gorliwość w miłości św. Pawła do Jezusa, będzie powtórzona kilka wieków później w słowach św. Augustyna: „niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Tobie, mój Boże”.  A ty, gdzie i w kim upatrujesz swój zysk?…

Psalm responsoryjny: Ps 105,2-3.4-5.6-7

              Bóg jest hojny w dawaniu. Ten, kto potrafi dostrzec Bożą dobroć, będzie miał serce pełne radości i pokoju. Albowiem wielkie rzeczy przygotował Pan tym, którzy Go miłują.

Ewangelia: Łk 15,1-10

            Bóg nie chce stracić człowieka, pragnie jego zbawienia i wspólnoty ze sobą w Niebie. Gotów jest do poświęcenia własnego Syna, aby ocalić choćby jedno życie. Jezus ofiarował się za nas, kiedy byliśmy umarli na skutek własnych grzechów (por. Ef 2,1); został stracony i zaliczony w poczet złoczyńców, abyśmy odzyskali godność dzieci Bożych. Jego śmierć przywróciła nam życie. Jezus dostrzega Ciebie osobiście, może jesteś tą zabłąkaną owieczką, która została spisana na straty w oczach innych, ale pamiętaj Bóg nie zostawi Cię samego, On wytrwale szuka i pragnie nieść Cię na swoich ramionach. I tylko w Nim znajdziesz ukojenie.

 

Piątek,7.11.2014.

Pierwsze czytanie: Flp 3,17 – 4,1

            Wielu z nas szuka szczęścia, nie tam gdzie powinno. Niekiedy wydaje się nam, że świat lub życie bez Boga byłoby prostsze, swobodne, bez ograniczeń. Dla takich ludzi liczy się tu i teraz, ich maksymą działania jest zdanie: „życie to impreza, rób tak, żeby nie być na niej kelnerem”. Nie wiedzą, że odrzucając Boga odrzucają także i drugiego człowieka, a nawet siebie samych. Nie umieją dostrzec dobra wokół siebie, Królestwa Bożego, które Bóg pomnaża w sercach wytrwale wierzących w Niego. Kiedyś rozmawiałem z jednym z moich ministrantów na temat jego osiągnieć w szkole. Maciek powiedział mi, że dostał 4 z geografii i jeszcze kilka dobrych ocen z innych przedmiotów, w wypowiedzi przebijał się jednak lekki żal względem rodziców, którzy uważali, że powinien dostać jeszcze lepsze oceny, z ich ust padł wyrzut: dlaczego tylko 4, a nie 5? W kontekście słów św. Pawła powinniśmy uderzyć się w pierś, gdyż niestety często dostrzegamy tylko słabsze strony naszych bliskich, ich upadki, potknięcia, różnego rodzaju niepowodzenia, a tak rzadko potrafimy cieszyć się choćby okruszynami dobra z ich strony. Czy jesteś w stanie dziś powiedzieć o kimś bliskim: „mój umiłowany, radości i chwało moja? ”.

Psalm responsoryjny: Ps 122,1-2.4-5

           Psalmista z radością wspomina pielgrzymowanie do domu Pana. Wysiłek, trud, zmęczenie – to wszystko przestaje mieć znaczenie, kiedy osiąga się cel, dociera do wyznaczonego kresu. Jerozolima to nie tylko miasto położone na górze ze świątynią Boga, to także zapowiedź niebieskiego Jeruzalem, które żyje pełnią życia w Bogu. Idźmy przez codzienność z radością, bo czeka na nas Ten, który umiłował nas i samego siebie wydał za nas.

Ewangelia: Łk 16,1-8

            We współczesnym świecie powstają coraz to nowe kierunki pozyskiwania klientów, sztuki pozytywnego podejścia do życia, pewności siebie, umiejętności dobrego zaprezentowania i sprzedaży różnego rodzaju ofert poprawiających jakość istnienia. Popularne stają się dziedziny zarządzania ludźmi, ich zasobami, coachingu, itp. Wydaje się, że w takim świecie nie ma miejsca na miłosierdzie, prawdę, sprawiedliwość, uczciwość, bezinteresowność. A jednak Chrystus uczy nas, że Królestwo Boże zaczyna się od dostrzeżenia drugiego człowieka i jego problemów. Czy umiesz zostawić siebie, by pomóc drugiemu?

Sobota, 8.11.2014.

Pierwsze czytanie: Flp 4, 10-19

            Chrześcijanin to człowiek, który umie mądrze przeżywać każdy dzień swojego życia, tę mądrość czerpie od Boga bogatego w łaskawość i miłosierdzie. Ludzie powiadają: „dla chcącego nic trudnego”, chrześcijanin raczej będzie mówił za świętym Apostołem: „wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”. W wierze mogę dokonywać rzeczy niezwykłych, nawet niemożliwych, wystarczy, jeśli całym sercem zaufam Chrystusowi, a wówczas z pewnością prawidłowo odczytam znaki czasu, w których przyszło mi żyć. Będę wdzięczny za dobro otrzymane od Boga, za ludzi postawionych na drodze mego życia; będę także wytrwałym i cierpliwym w różnego rodzaju niedostatkach. Wtedy nadmiar nie rozleniwi mego serca, a brak nie spowoduje złorzeczenia. Umiejętność właściwego rozeznania, jest dotknięciem dobroci Boga, który każdemu udziela według jego potrzeby. Chrystus wie, co kryje się w moim i twoim wnętrzu, jeśli szczerze Go poszukujesz, słuchasz i starasz się wcielać w codzienność Jego Dobrą Nowinę, to „niech da Ci Pan to, czego pragnie Twoje serce i pozwoli wypełniać wszystkie Twe zamiary. Niech spełnią się u Pana wszystkie Twoje prośby” (Ps 20, 56).

Psalm responsoryjny: Ps 112,1-2.5-6.8.9

           Psalmista wychwala postawę wrażliwości na obecność Boga i wierność Jego nauce, która z kolei prowadzi do otwartości na drugiego człowieka. Kto pozna miłość Boga
i doświadczy jej w życiu, ten nie może żyć jak wcześniej; szczodrość Boga rodzi hojność serca ludzkiego, dobroć Boga prowadzi do miłosierdzia względem bliźniego. Zatem, czy dziś mogę o sobie powiedzieć, że jestem błogosławiony?…

Ewangelia: Łk 16,9-15

            Świętość człowieka zaczyna się od małych rzeczy, a niekoniecznie od aktów heroizmu. To właśnie dzień powszedni przygotowuje nas do świętowania Dnia Pańskiego, a codzienność składa się na wielkość lub małość człowieka, zależnie od jego wierności Jezusowi, przykazaniom – zwłaszcza miłości Boga i bliźniego oraz Ewangelii. Święty to inaczej sprawiedliwy, oddaje drugiemu to, co jemu się słusznie należy: Bogu miłość, cześć i uwielbienie, człowiekowi miłosierdzie, wsparcie, dobroć, przebaczenie. A ty, którą drogą podążasz? Komu jesteś wierny?

                                                                                                                         ks. Karol Oparcik

 

 

Komentarze do czytań XXX Tydzień Zwykły (26 października – 1 listopada 2014 r.) - Mariusz Frączek
Komentarze do czytań XXXII Tydzień Zwykły (9 – 15 listopada 2014 r.) - ks. dr Piotr Klimek