Waldemar Jakuboze

 

Komentarze do czytań XXVIII Tydzień  Zwykły

(11-17 października 2015 r.)

Niedziela, 11.10.2015 r.

 

Pierwsze czytanie: Mdr 7, 7-11

 

            Księga Mądrości stanowi pomost między judaizmem a hellenizmem. Jest skierowana do wspólnoty żydowskiej poszukującej swego miejsca w świecie hellenistycznym. Wskazuje jak w świecie pogańskim, nakierowanym materialistycznie i konsumpcyjnie, wytrwać w wierze. Księga, choć powstała w I w. przed Chrystusem, przemawia w imieniu króla Salomona, który modląc się o mądrość otrzymał od Boga o wiele więcej, gdyż wraz z mądrością przychodzą wszelkie dobra. Mądrość przewyższa wszystko, co na ziemi uchodzi za najcenniejsze: władzę, bogactwo, a nawet zdrowie. Mądrość nie należy do ludzkiej natury, jest tchnieniem mocy Bożej. Mądrość, która jest darem Bożym, osiąga się poprzez refleksję nad Słowem Bożym. Osłabienie wrażliwości na Boga i na mądrość Bożą dokonuje się nie tylko w sumieniu pojedynczego człowieka, ale też w sumieniu społeczeństw,  utrwalając struktury grzechu zwane przez Jana Pawła  II „kulturą śmierci”. W kulturze tej sumienie, zarówno indywidualne jak i społeczne, zacierając granice między dobrem a złem, także w sprawach fundamentalnego prawa do życia, próbuje zbudować ziemską społeczność bez Boga i Jego mądrości. Rządzący powinni pamiętać, że swoją moc i władzę otrzymują od Boga i są tylko Jego sługami, a modlitwa o dar mądrości – na wzór Salomona, powinna im stale towarzyszyć w ich działaniach.

 

Psalm 90

        Każdy człowiek miewa chwile refleksji nad przemijaniem czasu. Zastanawia się nad ograniczonością samego siebie w przeciwieństwie do wieczności Boga. Krótkość i znikomość życia ludzkiego wynika ze sprawiedliwego gniewu Bożego na nasz grzech, lecz to Bóg jest jednocześnie przez cały czas, „z pokolenia na pokolenie” naszą ucieczką przed grzechem, gwarantując życie wieczne. Modląc się powinniśmy prosić Pana, by Jego łaska napełniała siłą i radością naszą egzystencję, a naszym codziennym trudom dodawała znaczenia, by promień wieczności Boga oświecał nasze czyny. To przecież z Jego polecania powinniśmy czynić sobie ziemię poddaną, ale poddaną zgodnie z zamysłem Stwórcy. Wiara w zbawienie i w przyszłe życie nie pomniejsza wartości czynienia dobra podczas krótkiego życia na ziemi. Jesteśmy wezwani do czynienia dobra. Prośmy Boga, by pobłogosławił naszą pracę, gdyż pragniemy być Jego narzędziem w walce ze złem. Gdy łaska Boża będzie w nas obecna, to nasze życie, które wydaje się być pozbawione sensu, nabierze znaczenia. Ponieważ życie jest krótkie, powinniśmy dążyć do pojednania z Bogiem. Liczmy nasze dni, abyśmy mogli przeżyć jak najwięcej czasu w pokoju z Bogiem, abyśmy przez wszystkie dni nasze mogli się cieszyć i radować Jego łaską. Taka postawa dotyczy również naszych kontaktów z innymi ludźmi. Dlaczego tak dużą część naszego krótkiego życia spędzamy na utarczkach z bliźnimi? Módlmy się, by Bóg napełnił nas miłością do siebie i do bliźnich, aby radość gościła
w naszym sercu przez wszystkie dni naszego życia.

 

Drugie czytanie: Hbr 4,12-13

     Często dręczy nas wątpliwość, że jeśli „wszystko odkryte jest i odsłonięte przed oczami Tego, któremu musimy zdać rachunek”, to jakie jest znaczenie i rola wolności człowieka? Przed Bogiem jest odsłonięte także to, co stanie się z wolnej inicjatywy człowieka. Także grzech – owoc błędnie pojętej wolności. Czy przyszłość człowieka jest zatem zdeterminowana?  Bóg wspiera człowieka i prowadzi do zbawienia, ale respektuje jego wolność, w tym także wolność przeciwstawienia się samemu Bogu. Bez tej wolności nie moglibyśmy wybierać,  kierowalibyśmy się  jak zwierzęta tylko instynktem, a więc nie bylibyśmy stworzeni „na obraz i podobieństwo” Boga.  Bóg objawia nam swoją wolę, w pewnej logicznej sekwencji, zgodnie z Jego planem zbawienia, dostosowanym do mentalności człowieka. Bóg dał nam spisane przez proroków słowo Boże – Pismo Święte, abyśmy dokonywali właściwych wyborów. Słowo zawarte w Piśmie nie jest czymś martwym i zamkniętym, ma żywe odniesienia do teraźniejszości. Czytając Pismo Święte pozwalamy Bogu  wkraczać  w nasze życie. „Żywe jest bowiem słowo Boże, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca”. Jako ostateczne swoje Objawienie  posłał do nas  wcielone Słowo Boże – Jezusa Chrystusa. Bóg czyni więc wszystko by nas zbawić, przysłał do nas swoją naukę spisaną przez proroków, przysłał swojego Syna, byśmy postępowali zgodnie z Jego Ewangelią. Daje nam łaskę darmowego zbawienia, jeśli tylko uwierzymy w Niego i w Jego Słowo.  Ale to tylko od nas zależy, czy przyjmiemy  tę  łaskę, czy przyjmiemy Jezusa jako naszego Zbawiciela. W konsekwencji Jezusowi Chrystusowi Bóg powierzył sprawowanie Sądu Ostatecznego (J 5,22, Rz 2,16). To z ust Chrystusa wyjdzie miecz obosieczny, docierający do duszy i osądzający ukryte  myśli i postawy serca (Ap 19,11-15).   To On w swej roli sędziego przenika do tajników ludzkich sumień. Wszystko co w nas: dusza, duch, pragnienia, wola i nasze myśli podlegają osądowi Słowa Bożego.

 

 

Ewangelia: Mk 10,17-30

       Zgodnie ze zwyczajem, co bogatsi starożytni Izraelici szukali dla siebie nauczyciela. Mamy prawo przypuszczać, że bogaty młodzieniec marzył o pełni doskonałości moralnej, nie zadowalając się zwykłym przestrzeganiem przykazań. Był on jednak wychowany w typowym dla Izraelitów szacunku dla dóbr materialnych, które uchodziły za przejaw błogosławieństwa Bożego. Bogacz dający jałmużnę przyczyniał się tym samym do swego zbawienia. Tymczasem Jezus proponuje mu wyzbyć się możliwości zasłużenia sobie na niebo własnymi czynami. Jezus odwraca porządek zbawienia. Czy rzeczywiście bogatszy i hojniejszy jest pobożniejszy niż uboga wdowa? Człowiek bogaty może zrezygnować z majątku jedynie za sprawą łaski Bożej, takiej, jaką zostali obdarzeni apostołowie. Bogaty młodzieniec niezdolny jest do wzniesienia się ponad literalne posłuszeństwo przykazaniom, przez wyrzeczenie się całego majątku, za cenę nagrody w niebie. Postawa młodzieńca  ilustruje  prawdę, że przywiązanie do dóbr  materialnych utrudnia  wejście do  królestwa Bożego. Posiadanie bogactw i rodziny nie uniemożliwia wprost osiągnięcia  ludzkiej doskonałości, ile czyni niemożliwym naśladowanie Chrystusa. „Któż więc może być zbawiony?” „U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga, bo u Boga wszystko jest możliwe”. Pójście za Jezusem będzie dawać człowiekowi już w życiu doczesnym tyle zadowolenia i będzie przedstawiać tak wielką wartość, że okaże się cenniejsze niż bogactwa tego świata. To wiara w Niego, a nie bogactwo da nam zbawienie.

 

 

Poniedziałek, 12.10.2015 r.

 

Pierwsze czytanie: Rz 1,1-7

 

            Motywem przewodnim Listu do Rzymian jest fakt, że w odróżnieniu od Starego Testamentu, kiedy to tylko Żydzi byli ludem wybranym, obecnie wszyscy wierzący w Jezusa Chrystusa, również poganie, stali się równoprawnymi członkami ludu Bożego. Poprzez Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa wszyscy wierzący w Niego mogą być pewni własnego zmartwychwstania. Poprzez Ewangelię Jezusa Chrystusa Bóg chce dotrzeć do wszystkich ludzi. Święty Paweł jest przekonany, że Stary Testament ma charakter mesjański, jest swoistą prehistorią Ewangelii, jest początkiem procesu, który swoje dopełnienie otrzymuje w śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. Powołuje się na proroków opisujących historię zbawienia, bowiem tylko poprzez Jezusa Chrystusa można poprawnie odczytać objawienie zawarte w ich pismach. Powołani przez Jezusa Chrystusa są ci, którzy wołanie Boże docierające do nich przez Ewangelię przyjmują i realizują. Swoje powołanie Święty Paweł nazywa łaską. Na mocy tego samego powołania chrześcijanin staje się wyznawcą Jezusa Chrystusa. Promienie łaski Bożej docierają do każdego, jednak człowiek tak długo pozostanie faktycznie niewierzącym, jak długo nie zacznie współdziałać z nią swoim rozumem i jak długo nie zdeterminuje swojej woli  do bycia sługą Chrystusa. I my, powołani przez Boga poprzez chrzest, głośmy Ewangelię mówiąc za Świętym Pawłem: „biada mi gdybym nie głosił Ewangelii”.

 

 

Psalm 98

       

     Całe stworzenie ożywione i nieożywione sławi Pana, Króla i Sędziego sprawiedliwego. Jego królestwo, to królestwo pokoju, sprawiedliwości i pierwotnego ładu. Mimo że ludzkość zawiniła i nie żyła zgodnie z tym ładem, Bóg nie opuścił nas, ale ma plan naszego zbawienia. Psalm umacniał w Izraelitach nadzieję nadejścia nowej epifanii Boga, która przyniesie całemu światu zbawienie. By się na nowo objawić, Bóg zapragnął stać się Ciałem, by dzielić naszą ludzką kondycję po to, abyśmy mogli być podniesieni do godności życia z samym  Bogiem. Bóg został ukrzyżowany, aby podnieść nas do nieba. Z przyjściem Jezusa Chrystusa narody odkrywają, że nie są tylko obserwatorami miłości Bożej wobec narodu wybranego, ale że są one same również odbiorcami tej miłości, że w każdym narodzie miły Bogu jest ten, co postępuje sprawiedliwie. „Pieśń nowa” to ukrzyżowany Odkupiciel, to Syn Boży, który cierpiał jako człowiek, lecz zbawił jako Bóg. Jego śmierć i zmartwychwstanie wzmaga wiarę, że Bóg przyjdzie na świat jeszcze raz, by osądzić ziemię sprawiedliwie i zapoczątkować „nowe niebiosa i nową ziemię”. A my także możemy uczestniczyć w chórze Kościoła śpiewającego „Pieśń nową” poprzez swoją miłość wobec Boga, ale także wobec każdego człowieka, miłość wyrażoną nie tylko w słowach, ale i w czynach.

 

 

Ewangelia: Łk 11,29-32

       Ludzie chcieli od Jezusa znaku, dowodu na to, że dokonuje cudów mocą Bożą, że cuda przez Niego uczynione pochodzą od Boga. Siła nadprzyrodzona nie zawsze jest dobra. Często siła ta pochodzi nie od Boga, lecz od złych duchów. Dlaczego więc Jezus nazywa ludzi żądających tego znaku plemieniem przewrotnym? Dlatego, że duchowy wymiar cudów Jezusa był tak oczywisty, że nie wymagał  innych dowodów, że pochodziły one od Boga. Jezus wielokrotnie mówił, że dobro poznaje się po efektach, że szatan nie może czynić dobra, gdyż byłoby to sprzecznością samą w sobie powodującą rozpad królestwa szatana. Królowa Saby przybyła z daleka, by słuchać mądrości Salomona. A oto teraz znajduje się w Jerozolimie Ktoś o wiele mądrzejszy, a prawie nikt Go nie słucha. Także Niniwici nawrócili się wskutek napomnień Jonasza, a tymczasem mieszkańców Izraela napomina Ktoś nieporównywalnie większy od Jonasza. Jonasz, choć sam sceptyczny, czy Bóg powinien nawrócić pogan, wzbudził jednak w mieszkańcach Niniwy wiarę i chęć do nawrócenia. Jonasz był przed Świętym Pawłem prorokiem pogan. Tak jak Jonasz był znakiem dla Niniwy, tak Syn Człowieczy będzie znakiem nie tylko dla Żydów, ale i dla pogan. To czyn Jezusa i głoszenie dobrej nowiny  o Jego śmierci i zmartwychwstaniu po trzech dniach zrodziły  wiarę w odkupieńczą moc ofiary Jezusa na krzyżu, która przyniosła  zbawienie całemu światu.

 

 

 

Wtorek, 13.10.2015 r.

 

 

Pierwsze czytanie: Rz 1, 16-25

 

            Wiara potrzebna jest człowiekowi, by mógł żyć w łączności z Bogiem. Człowiek wiary nie ma potrzeby udowadniania istnienia Boga, bo nie ma powodów, aby to udowadniać. To raczej grzesznicy muszą się podjąć wysiłku, by Boga ignorować.   Człowiek, któremu zostało wszystko powierzone, by panował nad wszelakim stworzeniem, z powodu odrzucenia Boga, stał się niewolnikiem stworzonych przez siebie rzeczy i własnych wyobrażeń. A przecież w sercu każdego człowieka istnieją wrodzone możliwości poznania Boga. Bóg, obdarzając człowieka rozumną naturą, chce, aby mógł być przez niego poznawany. Z tymi możliwościami powołał Bóg człowieka do istnienia. Wystarczy przyjrzeć się Bożemu dziełu, zastanowić nad harmonią i celowością wszystkiego, co istnieje. Na wszystkim widnieje swoiste znamię Boga. Odrzucenie tego jest jawnym lekceważeniem Stwórcy, gdyż niektórzy pokładają większą wiarę   w przypadkowość działania natury niż w celowe działanie Boga. Ludzka zdolność poznawania prawdy została zaćmiona na skutek przekonania, że świat i człowiek jest niezależny od Boga. A przecież droga poznania rozumowego, droga wiedzy skierowana od stworzenia ku Stwórcy, jest tylko jedną z dróg poznania Boga. Jest też droga wiary, która ma swój początek w Bogu. Te drogi spotykają się w człowieku, wzajemnie uzupełniają i wspomagają.

 

Psalm 19

         Z wielkości i piękna stworzenia poznaje się ich Stwórcę. Odkryć Boga można poprzez Jego objawienie, zawarte w licznych Jego dziełach. Stworzenia Boże są jakby nauczycielami przekazującymi, tym którzy na nie  patrzą, naukę o potędze Boga. Świat nie jest niemy, lecz mówi o swoim Stwórcy, gdyż działa w sposób celowy według nadanych przez Niego reguł. Bóg dał też ludzkości inne objawienie – objawienie swojego Prawa spisanego przez proroków. W Prawie tym zawarta jest nauka, jak postępować zgodnie z zamysłem Bożym. O Bogu mówią więc dwie księgi: księga przyrody oraz księga słowa Bożego. Pierwsza uczy o wielkości i mocy Boga, druga o tym, co czynić, by się Bogu podobać. Bóg wynagradza tych, którzy według Jego nauki postępują. Ale nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że grzeszymy. Świat zewnętrzny znieczula nasze sumienie, które staje  się  nieczułe na nasz grzech. Wmawia  nam, że wszystko, co  sprawia  nam przyjemność jest dobre. Psalmista daje nam przykład modlitwy, by Bóg oczyścił nas nawet  z  tych grzechów, z których nie zdajemy sobie sprawy, które są dla nas skryte, a które wynikają głównie z pychy i zuchwałości – wad, które były genezą  grzechu pierworodnego. My wiemy, że to błaganie psalmisty  już się spełniło. Bóg skierował do nas najważniejsze i ostateczne objawienie – Objawienie Syna Bożego, naszego Zbawiciela, który za nasze grzechy umarł, a zmartwychwstając wskazał nam drogę do życia wiecznego.

 

Ewangelia: Łk 11,37-41

       W starożytności wspólne spożywanie posiłków było często okazją do debatowania
z innymi gośćmi. Jezus przyjmuje zaproszenie na obiad  w domu faryzeusza i świadomie zachowaniem prowokuje gospodarza domu, co staje się okazją do wygłoszenia nauki o istocie czystości.  Jezus głosił słowo Boże bez względu na postawy i uczucia Izraelitów, wśród których przebywał, przecież znał rytualne zwyczaje swoich braci. Jego napominanie miało skłonić współbraci do życia zgodnego z wolą Bożą.  Dla Żydów strona rytualna religii była bardzo ważna. Do rytuału mycia rąk przed posiłkiem i mycia naczyń faryzeusze podchodzili bardzo rygorystycznie. Szkoła Szammaja głosiła, że zewnętrzna strona kielicha powinna być czysta, nawet gdy jego wnętrze jest brudne. Jezus przeciwstawia się temu, by w obrazowy sposób przedstawić naukę dotyczącą wnętrza ludzkiego serca. W polemice, która się wywiązała, Jezus piętnuje faryzeuszy za przykładanie nadmiernej wagi do zewnętrznych objawów czystości rytualnej, a zaniedbywanie jej istoty – czystości wewnętrznej. Dla Jezusa ani rytualne obmycia, ani jałmużna nie są oznakami pobożności. Jezus rozróżnia czystość zewnętrzną na pokaz, od czystości wewnętrznej serca ludzkiego. Tylko to, co jest wewnątrz człowieka ma znaczenie w postawie religijnej. Troszcząc się o czystość zewnętrzną ci sami faryzeusze wewnątrz są pełni obłudy, sami mając grzeszne serca wymagają od innych rzeczy nieistotnych. Tymczasem czystość wnętrza ludzkiego jest o wiele ważniejsza od czystości zewnętrznej, rytualnej. Przez czystość rytualną i danie jałmużny nie stanie się czyste wnętrze człowieka. To czystość ludzkiego serca trzeba dać Bogu na ofiarę „a wszystko będzie dla was czyste”.

 

 

Środa, 14.10.2015 r.

 

Pierwsze czytanie: Rz 2, 1-11

 

            Izraelici uważali grzech za zniewagę wyrządzoną Bogu, której jednak wszyscy ludzie się dopuszczają. Dlatego Bóg w swoim miłosierdziu do narodu wybranego ustanowił ofiary i rytuały oczyszczające z grzechu. Św. Paweł krytykuje pogląd, że człowiek samym wykonywaniem rytuałów kultycznych nakazanych w Torze, potrafi się zbawić i że ma prawo potępiać i sądzić innych. Święty Paweł twierdzi, że takie „samo zbawienie” jest zaprzeczeniem autentycznej wiary w Boga. Mając serce nieskore do nawrócenia i czyniąc zło, sami na siebie ściągamy gniew Boży. Gniew Boga jest jego dezaprobatą dla wszelkiego grzechu. Potępienie grzechu to sposób okazywania miłości grzesznikowi, bo umożliwia jego nawrócenie. Dopiero na tle świętości Boga, oznaczającej Jego nienawiść do grzechu i na tle Jego sprawiedliwości, oznaczającej wymierzanie przez Niego kary, którą grzech sam na siebie ściąga, objawia się Boże miłosierdzie i łaska. To w miłosierdziu, a nie w sprawiedliwości Bóg ma upodobanie i tego samego od nas żąda. Gdy dostrzegasz grzech u innych, a nie u siebie, popełniasz grzech pychy. Pomyśl, czy sam nie bierzesz udziału w praktykach sprzecznych z Prawem Bożym, czy nie współdziałasz w czynieniu zła, nawet poprzez swoją bierność ? Dostrzeganie zła tylko u innych może stanowić przeszkodę do wyplenienia zła z ciebie samego. Czy osądzasz siebie równie surowo jak innych ?

 

 

Psalm 62

    Człowiek od zarania dziejów szuka poczucia bezpieczeństwa. Jest wiele osób wiążących bezpieczeństwo i stabilność życiową z przemocą, bogactwem, przyjaźnią z możnymi tego świata. Człowiek przywiązuje się do takiej postawy w nadziei, że zapewni tym sobie bezpieczeństwo, prestiż i władzę. Nie zważa, że często z bogactwem i przemocą związany jest ucisk, nadużycia, korupcja i niesprawiedliwość społeczna, zaś przyjaciele mogą zawieść w najcięższych dla nas chwilach. Człowiek  pokłada  swoje bezpieczeństwo w mamonie. Taka ufność ma naturę bałwochwalczą. Bogactwo i przemoc zawiodą, ale nie zawiedzie nigdy moc i łaskawość Boża. Szczęście człowieka jest w Bogu nawet wtedy, gdy jego sytuacja wydaje się być beznadziejną. Powinniśmy kierować się ufnością, której odniesieniem jest Bóg. Tylko On jest źródłem łaski. Ufność w Bogu powinna być dla nas drogowskazem w codziennym postępowaniu i stylu życia. To „On jedynie opoką i zbawieniem moim”, „od Niego pochodzi moja nadzieja”. Człowiek, który nie ufa Bogu a serce ma przywiązane do bogactw i prestiżu, jest podobny do umarłego. Jedynie w Bogu dusza znajdzie spokój i bezpieczeństwo, bo Bóg nigdy o nas nie zapomniał. Powiedz Bogu o swoich bólach, rozczarowaniach i zawiedzionych uczuciach, a On będzie dla ciebie opoką. On jest gwarancją naszego bezpieczeństwa.

 

Ewangelia: Łk 11,42-46

         Jezus uczy nas, że nie możemy ograniczać się jedynie do formalnych oznak kultu i wykonywania obowiązków religijnych. Choć wykonywanie tych obowiązków jest też ważne, nie można pomijać tego, czego  sprawiedliwy i pełen miłości Bóg od nas oczekuje. Nie można zaniedbywać ani  jednego ani  drugiego. „To należy czynić i tamtego nie pomijać”. Faryzeusze byli nieczyści wewnętrznie, zewnętrznie zaś wyglądali na ludzi religijnych i jako   lepiej znający Prawo, byli pozdrawiani na rynkach ze szczególnym szacunkiem. Jezus przyrównuje ich do grobów pobielonych. Groby były bielone, by ostrzec przechodniów przed niebezpieczeństwem nieczystości rytualnej związanej z jakimkolwiek kontaktem z ciałem zmarłego. Żaden znak jednak nie ostrzegał przed nieczystością serc faryzeuszy. Także uczeni w Piśmie rezerwowali dla siebie zrozumienie woli Bożej, ale wyjaśniając niewłaściwie Pismo nakładali na ludzi niemożliwe do spełnienia obowiązki. Nie troszczyli się wcale o przestrzeganie sprawiedliwości i miłości Bożej pragnąc jedynie poklasku. Narzucali na ludzi formalne ciężary, piętnując błędy wynikające z nieprzestrzegania rytuałów.  Nawet jeśli ci popełnili grzechy, to należałoby się zastanowić, czy wynikają one z „zatwardziałości serca”. Grzech można popełnić w chwili zaciemnienia umysłu i może być spowodowany sytuacją, której nie potrafiliśmy się przeciwstawić. Ale większość grzechów wynika z naszej postawy moralnej, z naszego światopoglądu. Grzesznikom, którzy upadli należy pomóc, a nie potępiać ich. A za tych, co uparcie tkwią w grzechu należy się modlić, bo tylko łaską Bożą mogą być zbawieni.

 

Czwartek, 15.10.2015 r.

 

Pierwsze czytanie: Rz 3, 21-29

 

            Jak pogodzić fakt, że Bóg jest doskonale sprawiedliwy a jednocześnie doskonale miłosierny? Trudno nam zrozumieć, jak może sprawiedliwie wymierzać należną karę za grzech, będąc jednocześnie miłosiernym i przebaczającym ludziom ich grzechy. Pobożny Żyd wierzy, że jeśli zgrzeszy, to Bóg usprawiedliwi go, o ile spełni rytuały nakazane przez Prawo Mojżeszowe, że przez ofiary nakazane przez Prawo uzyska przebaczenie. Czasy te Święty Paweł nazywa dniami „cierpliwości Bożej”. Bóg tolerował niejako w tym czasie ludzkie grzechy, znosił je w swej cierpliwości i wstrzymywał wykonanie kary. Gdy nadeszła pełnia czasu, Bóg w swej sprawiedliwości poświęcił jednorodzonego Syna, a w swoim miłosierdziu usprawiedliwia każdego, kto w pełni utożsamia się ze śmiercią Jezusa Chrystusa jako ofiarą przebłagalną  za swoje ludzkie grzechy. Święty Paweł uczy, że Bóg może być sprawiedliwy i jednocześnie miłosierny wobec tych, którzy zdają się na Jezusa Chrystusa, bo to Jezus Chrystus jest ofiarą Bożej sprawiedliwości karzącej za grzechy! Jego śmierć czyni Prawo Mojżeszowe zbytecznym. Człowiek wraz ze śmiercią Jezusa Chrystusa otrzymał darmo łaskę usprawiedliwienia. Ze strony człowieka warunkiem osiągnięcia tego usprawiedliwienia jest wiara w Jezusa Chrystusa.

 

Psalm 130

 

            Wszyscy byliśmy kiedyś w głębokiej depresji, w poczuciu żalu z popełnionego grzechu, zagubieni i nieszczęśliwi, niezdolni do podniesienia się z upadku. Wydaje się nam, że  grzechów, które wciąż i wciąż popełniamy, Bóg nie może już więcej przebaczyć. Nie jesteśmy zdolni sami sobie przebaczyć i zakładamy, że Jego cierpliwość już się wyczerpała. Ludzie tak myślący potrzebują naszej modlitwy i zachęty, aby odzyskali nadzieję w Bogu. Niech nikt nie traci nadziei, nawet jeśli sumienie wyrzuca mu grzechy, niech nikt nie wątpi, że Bóg potrafi przebaczyć, jeśli tylko potrafi przed Nim wyznać swoją winę. Grzech rozpaczy jest bowiem grzechem przeciwko Duchowi Świętemu. Stwierdzenie, że jesteśmy grzesznikami, niech nie prowadzi do beznadziejności, gdyż u Boga znajdziemy przebaczenie. Bóg jest Ojcem, którego kochamy nie ze strachu przed karą, lecz z powodu Jego dobra. Przebaczenie jest darem, który otrzymujemy, gdy czekamy na nie w bojaźni Bożej, tj. w postawie szacunku połączonego z miłością. Bierzmy przykład z psalmisty, który błagając o pomoc ukazuje swoją  miłość do Boga, dzięki której jesteśmy zdolni przyjąć dane nam przez Niego zbawienie. Trudna sytuacja oranta nadal trwa, ale teraz, modląc się ma spokój w sercu. Oczekuje spokojnie, by Bóg wydźwignął go z głębokości grzechu – jest on  absolutnie pewny Jego interwencji. Psalmista przyjmuje  odpowiedzialność za grzech, który popełnił. Jest świadomy, że sam jest winien sytuacji, w jakiej się znalazł. Ale nie traci nadziei w Bogu. Wierzy w Boże przebaczenie.

 

Ewangelia: Łk 11,47-54

Jezus potępia uczonych w Piśmie, że fałszywie interpretują słowo Boże, że nie rozumieją woli Bożej zawartej w słowach „miłosierdzia chcę a nie ofiary”. Jezus zarzuca uczonym, że zamiast wykładać Prawo w sposób zrozumiały dla ludzi i co najważniejsze – zgodny z wolą Bożą, wdają się w drobiazgowe rozważania poszczególnych przepisów. Nie tylko sami nie idą za Ewangelią Jezusa Chrystusa, ale jeszcze powstrzymują tych, co chcieliby jej słuchać. Ich formalistyczna postawa i zafałszowanie uniemożliwiały wypełnianie woli Bożej zarówno im, jak i ludziom, za których wiarę byli odpowiedzialni. Nie tylko Jezusa nie słuchali, nie słuchali także większości proroków, których Bóg posyłał do narodu wybranego. Zabijali ich zamiast być im posłusznymi.  Odwołanie się do ich krwi było zapowiedzią surowego sądu. Krew Abla wołała z ziemi do Boga, a fontanny krwi Zachariasza nie można było powstrzymać. Winę za przelaną krew ponosili nie tylko bezpośredni sprawcy, lecz cała wspólnota. Jezus prorokuje, że krew zabitych proroków spadnie już na to pokolenie, pokolenie obrońców Masady. Żydzi wierzyli, że pod koniec świata prorocy ci pojawią się ponownie. Budując im pomniki odrzucali swego największego proroka – Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. Badając pisma powinni wiedzieć, że Jezus jest oczekiwanym Mesjaszem. A tymczasem Go odrzucają i nie pozwalają ludziom iść za Nim, zamykając tym samym przed nimi drogę zbawienia.

 

 

Piątek, 16.10.2015 r.

 

Pierwsze czytanie: Rz 4, 1-8

 

            Święty Paweł krytykuje tych Izraelitów, którzy nie poszli w ślady Abrahama, lecz widzą swoje usprawiedliwienie jedynie w przestrzeganiu Prawa nadanego przez Mojżesza. Ale przecież Abraham doznał usprawiedliwienia nie dzięki uczynkom wynikającym z  Prawa, lecz dzięki wierze. Zasługa Abrahama nie polegała na wypełnianiu przepisów Prawa, lecz na zawierzeniu Bogu. W Księdze Rodzaju 15,6 czytamy: „Abraham uwierzył i Jahwe poczytał mu to za zasługę”. Jego wiara jest świadectwem głębokiej pokory i braku pychy. Usprawiedliwienie Abrahama było nagrodą za wiarę, a nie za uczynki. Wiara jest łaską, ale udział człowieka – zawierzenie Bogu – jest też potrzebny w jej otrzymaniu. Abraham został usprawiedliwiony dzięki wierze jeszcze przed nadaniem Prawa, a nawet przed swoim obrzezaniem jako znakiem przymierza. Fakt ten zrozumieli apostołowie pozwalając pogano-chrześciajanom nie dokonywać obrzezania. To nie przez wypełnianie  Prawa odpuszczane są  winy, tylko przez Boga wkraczającego w życie człowieka ze swoją łaską. Także cytowany przez Świętego Pawła psalm Dawida opiewa łaskę, którą daje Pan człowiekowi nie licząc mu grzechu. Ze strony człowieka do spełnienia się obietnicy Bożej danej Abrahamowi potrzebne jest tylko jedno: wiara w obietnicę. Obietnica ta obejmuje swym zasięgiem nie tylko tych, którzy posiadali  Prawo, lecz także potomków Abrahama zrodzonych przez wiarę.

 

 

Psalm 32

       Jakże bolesny jest stan milczenia człowieka, który zgrzeszył, a nie ma odwagi wyznać swego grzechu Bogu. Jakże często naszą reakcją na popełniony grzech jest postawa „przecież nic się takiego nie stało” lub zrzucamy winę na innych. Takie reakcje nie  dodają  nam jednak otuchy, tłumienie grzechu w sobie powoduje choroby duszy i ciała. Psalmista pisze „siła moja słabła”, „usychały kości moje” wyznając tym samym pogląd o łączności choroby z grzechem. Dzisiaj wiemy, że najczęstszą przyczyną chorób jest stres osłabiający siły obronne organizmu. A cóż większego niż stres wywołany brakiem łączności z Bogiem może odbierać nam siłę, gdy czujemy, jak „dniem i nocą ciąży” nad nami ręka Bożej sprawiedliwości. „Nie zazna szczęścia, kto błędy swe ukrywa” (Prz 28,13). Gdy widzimy grzech u innych, a nie u siebie, to sami siebie oszukujemy. A przed każdym, który okaże skruchę otwiera się droga zbawienia. Na wyznanie grzechu Bóg odpowiada przebaczeniem. Powinniśmy brać na siebie odpowiedzialność za swoje czyny, przyznać się do grzechu przed Panem. Wtedy z naszych ramion spadnie ciężar i doznamy ukojenia. Bóg przebaczy, tylko uznaj swoją winę. Wszystkie twoje grzechy nie przewyższą wielkością Bożego miłosierdzia. Bóg chce nawrócenia grzesznika, ale nawrócenie nie jest aktem jednorazowym, ale procesem. Spowiedź i przebaczenie są początkiem drogi w procesie uzdrawiania człowieka ze skłonności do grzechu. W darze przebaczenia powinniśmy znaleźć siłę, by spełniać dobre uczynki, ale na początku, aby spełnić akt zadośćuczynienia za wyrządzone krzywdy, a następnie jako akt miłości wobec bliźniego. Wyznanie grzechów i czynienie dobra jest tym, co się Bogu podoba.

 

 

Ewangelia: Łk 12,1-7

      Jezus mówi do swoich uczniów, ale w obecności tłumów, by w przeciwieństwie do faryzeuszów i uczonych w Piśmie, nauka ich cechowała się szczerością i otwartością. Niech wiedzą, że to, co przekazywali innym w zaciszu domów, będzie dalej rozpowszechniane. Największe sekrety i tajemnice będą rozgłaszane publicznie, na dachach domów, na których w krajach wschodu koncentrowało się życie towarzyskie. Niech nie ulegają pokusie złagodzenia praw głoszonych przez Jezusa. Może to co prawda zaoszczędzić im i ich uczniom cierpień w życiu doczesnym, ale niech nie tego się boją, niech się boją piekła. Ci, którzy przyznali się do Chrystusa, mogą być prześladowani. Zaniechanie naśladowania Jezusa może kosztować życie wieczne. W dniu sądu  wszystkie uczynki wyjdą na jaw, grzesznicy zostaną odkryci i potępieni, zaś sprawiedliwi dostąpią  zbawienia. Przed Bogiem nic się nie ukryje, zna On ilość włosów na głowie każdego z nas. Jeśli Bóg troszczy się o najmniejsze stworzenie, o wróbla, którego wartość jest ponad dwa razy mniejsza niż asa, najmniej wartościowego pieniążka, to o ileż bardziej troszczy się o ludzi wiary. Bóg nadal się opiekuje stworzonym przez siebie światem. Bóg woli skruszonego grzesznika, który otwarcie przyznaje się do swoich grzechów, od obłudnika, który udaje sprawiedliwego.  Chrześcijanin żyje  nadzieją, że  w dniu sądu ostatecznego usłyszy sprawiedliwy dla siebie wyrok.

 

Sobota, 17.10.2015 r.

 

 

Pierwsze czytanie: Rz 4, 13, 16-18

          W niniejszej perykopie Święty Paweł używa słowa „potomstwo” jako określenia wszystkich wierzących – duchowych potomków Abrahama przestrzegających jego dróg. To z wierności Boga względem swoich obietnic danych Abrahamowi, że wszystkie narody będą zbawione, wynika Boże odkupienie ludzkości przez Jezusa Chrystusa. Obietnica dana Abrahamowi zostaje wypełniona nie przez Prawo Mojżeszowe, lecz przez krew Chrystusa. W ten sposób Bóg postanowił przyprowadzić do siebie wszystkie narody. My, którzy staliśmy się uczniami Jezusa, mamy ten sam rodzaj wiary co Abraham, bo złożyliśmy ufność w Bogu, który  wskrzesił z martwych Jezusa Chrystusa. O ile wiara Abrahama stanowi początek Starego Przymierza, to wiara Maryi, kontynuująca wiarę Abrahama, daje początek Nowemu Przymierzu. Tak jak Abraham uwierzył, że stanie się ojcem wielu narodów, tak Maryja uwierzyła, że stanie się matką Odkupiciela. Oboje uwierzyli, to znaczy powierzyli siebie Bogu. Tylko poprzez wiarę w Jezusa Chrystusa i zawierzenie Jego Męce, każdy może mieć tą samą co Abraham osobistą więź z Bogiem, jest ona teraz osiągalna dla każdego, „nie tylko dla potomstwa opierającego się na Prawie”. Potomstwem Abrahama są wszyscy ludzie wiary. To oni stanowią żywy Kościół Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego.

 

 

Psalm 105

          Psalmista przypomina obietnice Boże dane Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi oraz cuda, jakich Bóg dokonał by te obietnice realizować. Abraham i Jakub byli gośćmi „w kraju Chama,” lecz ich potomek Józef już włada Egiptem. Nawet na obcej ziemi Bóg pozwolił na liczne rozmnożenie ludu wybranego. Na jego wrogów  Bóg zsyłał plagi, a podczas wędrówki przez pustynię zapewniał swemu ludowi bezpieczeństwo: osłaniał obłokiem, posyłał chleb i przepiórki, dał wodę ze skały. Bóg pamięta bowiem o swoim świętym słowie danym Abrahamowi. To przypomnienie historii Izraela stanowi prolog i obietnicę do nowego Wyjścia nowego ludu Bożego. Psalm należy współcześnie odczytywać jako zachętę dla wspólnoty chrześcijan do podtrzymywania wiary. Bóg realizuje swoje obietnice, a naszym obowiązkiem wynikającym z przymierza jest wierność Bogu. Wspólnota wierzących wytrwa, jeśli nie straci ducha, jeśli będzie pamiętać o cudach, które Bóg zdziałał w przeszłości dla swojego ludu. My, jako potomstwo Abrahama, jesteśmy Jego ludem, tak więc jesteśmy otoczeni Bożą opieką. Jego opieka i wyroki obejmują wszystkie narody i cały świat. Bóg jest wierny swojemu przymierzu. Ludzie mają Bogu zawierzyć, strzec Jego przykazań i zachowywać Jego prawa.

 

Ewangelia: Łk 12,8-12

 

            Niewierzącemu może się zdarzyć bluźnierstwo przeciwko Chrystusowi, ale on nie pojmuje znaczenia swoich słów czy czynów. Człowiek, którego nie dotknął Duch Święty nie ma świadomości wagi swoich bluźnierstw. Jednak, gdy Duch Święty sprawi, że człowiek poznaje Jezusa, a mimo wszystko występuje przeciwko Niemu, to bluźni przeciwko Duchowi Świętemu. Gdy człowiek pozna i zrozumie Ewangelię , a mimo to ją odrzuca, to popełnia  grzech przeciwko Duchowi Świętemu. Jeśli ktoś znając Jezusa zapiera się Go i trwa w tej postawie, ryzykuje, że nie będzie mu to przebaczone. Nie wystarczy poznać i zrozumieć Ewangelii, trzeba mieć też wolę jej przyjęcia. Ale samo dotknięcie Ducha Świętego nie zastąpi w pełni znajomości  Ewangelii. Uczniowie Jezusa powinni zarówno znać Jego naukę, jak i być otwarci na natchnienie Ducha Świętego. Zaparcie się Jezusa polega nie tylko na wypowiadaniu się przeciwko Niemu, lecz głównie na sprzeciwianiu się Duchowi Świętemu, gdy odsłania nam prawdę o Synu Bożym. Bluźnierstwo przeciwko Duchowi Świętemu polega zarówno na wypieraniu się Ewangelii, mimo że Duch Święty nie pozostawił nam wątpliwości, że jest ona prawdziwa, a także na poddaniu się tak głębokiej rozpaczy, że traci się wiarę w zbawienie i moc Ducha Świętego – Pocieszyciela. Kto przyznaje się do Jezusa Chrystusa, do tego przyzna się Jezus wobec aniołów Bożych – cherubów strzegących drogę do drzewa życia. Zapierając się Go tu na ziemi narażamy się na niemożność należenia do Niego w życiu wiecznym. Trzeba raczej znosić największe prześladowania niż wyprzeć się syna Bożego. Jezus zachęca swoich uczniów, by nie bali się publicznie wyznawać wiary. Zapewnia ich, że ci, którzy  będą odważnie przyznawać się do  Syna Człowieczego nie muszą się martwić, że podczas śledztwa czy tortur popełnią grzech bluźnierstwa przeciwko Duchowi Świętemu, ponieważ sam Duch Święty da im słowa potrzebne do uwielbienia Boga. W obliczu sądów ziemskich, czy to przed władzą religijną w synagogach, czy przed władzą świecką, wierzący otrzymają, na wzór proroków, moc przekazywania Bożego przesłania.

Komentarze do czytań XXVII Tydzień Zwykły- Ks. dr hab. Dariusz Dogondke
Komentarze do czytań XXIX Tydzień Zwykły (18 – 24 października 2015 r.) -- Alina Mrozek