Niedziela, 6.10.2019 r.

 

Pierwsze czytanie: Ha 1, 2-3; 2, 2-4

Przywołana dzisiaj Księga Habakuka należy do ksiąg prorockich. Prorok w imieniu ludu zanosi do Pana lamentację, w której zarzuca Bogu bierność i brak reakcji na zło, które spotyka Jego lud. Jednak już kilka wersetów dalej widzimy, że Bogu wcale nie jest obojętne, co się dzieje z Jego ludem. Obietnica Boża jest jasna i bardzo konkretna: Oto zginie ten, co jest ducha nieprawego, a sprawiedliwy żyć będzie dzięki swej wierności (Ha 2,4).

Musimy jednak pamiętać, że w grze, która zwie się życiem, nie my rozdajemy karty, ale Ten, który jest jej twórcą. To w gestii Pana jest wybór momentu Jego Boskiej interwencji. My mamy być ufni, wierni i cierpliwi, bo to On jest Panem czasu. Bóg nieustannie chce z nami współpracować, chce byśmy odkrywali te zakamarki naszego życia, naszego serca, w których jest nieład, nieporządek, zawiść, brak miłości. Chce wprowadzać tam harmonię. Wystarczy zaprosić Boga w te miejsca, by Jego łaska się w nich rozlała.

Czy jest we mnie ta gotowość do poddania się Bożym regułom?

 

Psalm responsoryjny: Ps 95,1-2.6-7c.7d-9

            Psalm 95 jest codziennie śpiewany przez odmawiających Liturgię Godzin. Jest psalmem wezwania, rozpoczynającym poranną modlitwę brewiarzową. Był on też wykonywany przez pielgrzymów po wejściu do Świątyni. Psalmista nawołuje w tej pieśni do uwielbienia Boga, zachęca do oddawania Bogu czci, do radosnego dziękczynienia. Wskazuje też, że to On jest Skałą naszego zbawienia (Ps 95,1), jest Tym, Który nas stworzył (Ps 95,6). Mamy tu też przywołany, tak bliski nam z Ewangelii, obraz pasterza i owiec, które są w Jego ręku (Ps 95,7).

            Czy dostrzegam Bożą obecność w swoim życiu? Czy potrafię Mu dziękować? A może moje serce jest zatwardziałe i nie dostrzega pasterskiej, ojcowskiej obecności Boga?

 

Drugie czytanie: 2 Tm 1,6-8.13-14

            Święty Paweł, Apostoł Jezusa Chrystusa, w przywołanym w dzisiejszej liturgii Liście, kieruje cenne wskazówki do Tymoteusza, swojego umiłowanego duchowego dziecka. Zachęca go do wytrwałego i wiernego trwania w wierze, i odważnego głoszenia Ewangelii. Apostoł Narodów wskazuje, że Tymoteusz, w którym możemy dostrzec każdego ochrzczonego, obdarowany został darem mocy Bożej, mądrości i trzeźwego myślenia. Ten depozyt, który został złożony w tych, którzy przyjęli wiarę w Jezusa Chrystusa, jako Syna Bożego, jest ważnym fundamentem w wypełnianiu misji głoszenia Dobrej Nowiny, do której każdy z nas jest powołany. Słowa św. Pawła, by nie wstydzić się świadectwa Pana Jezusa i by brać udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według mocy Boga (por. 2Tm 1,8), są dzisiaj, w czasach tak dużej nagonki na chrześcijan, szczególnie wymowne…

Rodzi się pytanie, czy ja, chrześcijanin żyjący w 2019 roku, wierzę
w zapewnienia, które daje św. Paweł, a przez jego pisma – sam Bóg? Czy jestem gotów być świadkiem Jezusa Chrystusa? Czy pozostanę wierny Bogu?     

 

Ewangelia: Łk 17,5-10

            Moc wiary i służba budowana na pokorze – tak można by streścić przywołaną dzisiaj ewangeliczną perykopę. Łukasz Ewangelista opisuje dwa obrazy, którymi posłużył się Pan Jezus. Pierwszy z nich ukazuje nam, do czego zdolny jest człowiek, który prawdziwie i bezgranicznie wierzy Bogu. Dla tego, kto pokłada ufność w Panu, nie ma nic niemożliwego. Żeby dobrze zrozumieć to porównanie wiary do ziarnka gorczycy, którym posłużył się Pan Jezus, trzeba pamiętać, że ziarnko gorczycy jest jednym z najmniejszych ziaren na ziemi. Wyrasta zaś z niego kilkumetrowe drzewo, w którym nawet ptaki mogą znaleźć schronienie. Co autor chciał nam przez to porównanie powiedzieć? Wystarczy nawet mała wiara, wystarczy wiara, która dopiero się rodzi, raczkuje, a już daje ona Bogu przystęp i otwiera człowieka na Jego działanie.

Drugi obraz dotyczy służby, a konkretnie relacji między sługą a panem. Może rodzić się w nas pytanie: O co chodzi? Czy Pan Jezus popierał taką społeczną relację, w której jeden człowiek jest poddany drugiemu i jego prawa wynikają z tej przynależności? Wydaje się, że odpowiedź na tak postawione pytanie możemy znaleźć w Wieczerniku, obserwując postawę Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy, kiedy odszedł od stołu i zaczął umywać nogi uczniom. Pan Jezus pokazał nam, że miłość to służba i w tym kontekście słowa Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać (Łk 17,10) – nabierają zupełnie innego wymiaru. To konkret, który wystarczy urzeczywistnić w swoim życiu.

            Jaka jest moja wiara? Czy ufam Bogu i wierzę, że On jest w stanie uczynić w moim życiu wszystko? Jaka jest moja służba? Czy jestem sługą? A może brak mi pokory i bliższa jest mi postawa, by to inni służyli mnie?

 

             

Poniedziałek, 7.10.2019 r. – wspomnienie NMP Różańcowej

 

Pierwsze czytanie: Dz 1,12-14

            W dzisiejsze wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Różańcowej do rozważenia dostajemy jedną z nielicznych biblijnych perykop, w której obecna jest osoba Maryi. Autor biblijny ukazuje nam pierwotny Kościół po Wniebowstąpieniu Jezusa Chrystusa zgromadzony w jerozolimskim Wieczerniku, w którym nieodłącznie obecna jest Maryja, Matka Jezusa. Czytamy, że wszyscy zgromadzeni w sali na górze, trwali jednomyślnie na modlitwie (Dz 1,14).

            Czego uczy nas w tej scenie Maryja? Cichej i wiernej obecności u boku Boga i pośród współbraci w wierze. Maryja ma swoje, bardzo konkretne miejsce w rodzącym się Kościele. Ma też bardzo konkretne miejsce w Kościele współczesnym – jest Jego Matką. Modli się ze wszystkimi, a jednocześnie oręduje za każdym, kto powierzy się Jej opiece. Maryja jest Tą, która jako pierwsza doświadczyła w swoim życiu mocy Ducha Świętego, tak niesamowitej i jedynej w swoim rodzaju mocy Boga i przez to doświadczenie może być dla nas przewodniczką i nauczycielką w budowaniu relacji z Bogiem.

            Czy jest we mnie gotowość stanięcia u boku Maryi i wsłuchiwania się, tak jak Ona, w Boży głos?

 

Psalm responsoryjny: Łk 1,46-48.49-50.51-53.54-55

            Magnificat, to najpiękniejszy hymn uwielbienia, jaki znajdujemy na kartach Biblii. Kilka wersów wcześniej czytamy, że skoro głos pozdrowienia Maryi zabrzmiał w uszach Elżbiety, poruszyło się z radości dzieciątko w jej łonie (por. Łk 1,44). Wtedy Maryja wyśpiewała Bogu swoje uwielbienie, wyrażając wielką wdzięczność za łaskę, jakiej doświadcza. Ta radosna pieśń dziękczynna jest głęboko zakorzeniona w starotestamentalnych tekstach, co wskazuje na to, że Maryja doskonale znała Stary Testament. Papież emeryt Benedykt XVI podczas jednej z audiencji zwrócił uwagę, że „istotą tej modlitwy jest wysławianie Bożej łaski, która działała w sercu i w życiu Maryi, czyniąc Ją Matką Pana” (Audiencja generalna 15 lutego 2006 r.) Tak więc w centralnej części tej modlitwy jest wielbienie, dziękczynienie i pełna wdzięczności radość.

            Maryja uczy nas postawy wdzięczności, która swój początek ma w wypowiedzianym wcześniej ufnym fiat. Wskazuje też, że Słowo Boże z pełną mocą wypełnia się w życiu człowieka, który na Boże działanie jest otwarty.

 

Ewangelia: Łk 1,26-38

            Zwiastowanie… Przedziwne spotkanie nastoletniej dziewczyny z Bożym posłańcem i niesamowita wolność, która bije z postawy Maryi. Bóg wybiera, powołuje, ale do niczego nie zmusza, czeka na odpowiedź Tej, którą wybrał. I Maryja odpowiada: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa (Łk 1,38). Kluczem jest tutaj słowo SŁUŻEBNICA… Maryja ukazana jest jako zgadzająca się służyć Bogu, przyjmująca Boże zaproszenie do służby, bo ufa Bogu i wie, że to, co On proponuje, może być tylko dobrem, że to jest coś najlepszego, co może ją spotkać. To bezgraniczne zaufanie Bogu słyszymy w odśpiewanym przez Maryję, po spotkaniu z Elżbietą, hymnie „Magnificat” (Łk 1,46-55). Święty Augustyn napisał Raz wybrawszy, ciągle wybierać muszę i życie Maryi też było takim ciągłym mówieniem Bogu FIAT – brak miejsca w Betlejem, rzeź niewiniątek i ucieczka do Egiptu, Golgota i śmierć Syna… – i to niezachwiane niech mi się stanie z dnia Zwiastowania.

            Jaka jest moja postawa względem Bożych wezwań? Czy jest we mnie gotowość do rezygnacji z własnych planów na życie, by mogły realizować się Boże zamysły?   

 

Wtorek, 8.10.2019 r.

 

Pierwsze czytanie: Jon 3,1-10

            Jonasz to jeden z Proroków Mniejszych Starego Testamentu, posłany przez Boga, by głosić wiarę narodu izraelskiego oraz nawracać na drogę skruchy i prawdy mieszkańców asyryjskiej stolicy – Niniwy. Jednak zanim Jonasz trafił do Niniwy, uciekał przed Bożym wezwaniem, nie chciał wypełnić tego, do czego Bóg go przeznaczył. Historia Jonasza pokazuje nam, że Bóg, choć szanuje wolność, którą obdarzył człowieka, potrafi go nakłonić do wypełniania Jego zamysłów. Pokazuje nam też, że od Boga, od Jego obecności nie można uciec… To jedna myśl wiążąca się z tą perykopą, druga zaś dotyczy samego celu misji Jonasza – grzesznego miasta Niniwy. Mieszkańcy Niniwy dopuścili się wielkiej nieprawości wobec Boga i Jonasz ma nakłonić ich do nawrócenia, do zerwania ze złem i zwrócenia się ku Bogu. Czyni to po nieudanej ucieczce, ale sam nie do końca wierzy w skuteczność swojego posłannictwa. Jednak Boża moc jest większa od wątpliwości Jonasza. Niniwici uwierzyli Bogu. Podejmują post i pokutę, ich życie ulega przemianie. Bóg zwycięża.

A jak to wygląda w moim życiu? Czy wierzę, że Bóg jest silniejszy od moich słabości, od mojej grzeszności i jest w stanie podnieść mnie z każdego upadku? Czy wierzę w Boże miłosierdzie względem mnie?

 

Psalm responsoryjny: Ps 130,1b-2.3-4.7b-8

            Z głębokości wołam do Ciebie, Panie (Ps 130,1b) – wołanie grzesznika do Boga, w którym jest obecna cała jego nadzieja, w którym jest jego odkupienie. Papież emeryt Benedykt XVI powiedział, że psalm ten jest „pieśnią opiewającą Boże miłosierdzie oraz pojednanie między grzesznikiem i Panem, Bogiem sprawiedliwym, który zawsze jednak jest «miłosierny i łagodny, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność, zachowujący swą łaskę w tysiączne pokolenia, przebaczający niegodziwość, niewierność, grzech» (Wj 34, 6-7)” (Audiencja generalna 19 października 2005 r.).

            Czy takiego Boga noszę w sercu? Czy ufam w Jego miłosierdzie i z nadzieją wołam do Niego o wybaczenie moich nieprawości? 

 

Ewangelia: Łk 10, 38-42

            Chyba wszyscy doskonale znamy tę biblijną perykopę, którą dzisiaj do rozważenia podaje nam Kościół – dwie siostry: Maria i Marta, przyjmujące w swoim domu przyjaciela – Jezusa i dwie, jakże różne postawy. Święty Benedykt z Nursji mawiał: ora et labora – „Módl się i pracuj” i słowa te oddają w pewien sposób sens dzisiejszej Ewangelii. Najpierw modlitwa, potem czyny, bo to właśnie z żywej relacji z Jezusem ma wypływać każde nasze działanie. Tego uczy nas Maria, która zasłuchana w słowa swojego Przyjaciela, siedząc u Jego stóp napełnia się Słowem, pozwala przeniknąć się Prawdzie. Marta w tym momencie jeszcze tego nie rozumie, ale przyjdzie czas, kiedy i ona uczyni wyznanie swojej wiary.

            Kogo więcej jest we mnie, Marii czy Marty? Skąd czerpię siły do działania? Czy dostrzegam ważność relacji z Bogiem? Czy ją pielęgnuję?

 

 

Środa, 9.10.2019 r.

 

Pierwsze czytanie: Jon 4,1-11

            Wczoraj słyszeliśmy, jak Jonasz, po okazanym wcześniej Panu Bogu sprzeciwie, wykonuje zadanie, do którego Bóg go powołał. A dzisiaj ten sam Jonasz oburza się, że Pan Bóg jest łagodny i miłosierny, cierpliwy i pełen łaskawości, litujący się nad niedolą (Jon 4,2b). Dlaczego tak się dzieje? Może dlatego, że Jonasz nie zrozumiał intencji Pana Boga, gdy Ten kazał mu głosić zagładę Niniwy. Jonasz spodziewał się, że Bóg ukarze grzesznych Niniwitów, nie spodziewał się jednak takiego obrotu sprawy – okazania im miłosierdzia. A przecież intencją Pana Boga było właśnie to – ocalenie grzesznika, uzdrowienie tych, którzy się źle mają. Skąd to błędne odczytanie Bożych intencji przez Jonasza? Jonasz wydaje się być małodusznym i krótkowzrocznym. Kieruje nim złość, nie rozumie, że Pan Bóg chce być Bogiem nie tylko Żydów, ale też pogan. Niniwici są dla nas synonimem świata pogańskiego, do którego również ma trafić orędzie o Bożym Miłosierdziu. 

            A czym kieruje się moje serce w stosunku do innych, gdy widzę, że Bóg im błogosławi? Jaki jest mój stosunek do mniej lub bardziej realnych nieprzyjaciół? Bliższa jest mi postawa Jonasza czy Jezusa, który naucza, byśmy miłowali również swoich nieprzyjaciół?

           

Psalm responsoryjny: Ps 86,3-4.5-6.9-10

            Panie tylko Ty jesteś Bogiem (Ps 86,10b) – psalmista składa wyznanie wiary, które poprzedzone jest lamentacją i prośbą o zmiłowanie. Wysławia też dobroć, łaskawość i miłosierdzie Boga. Jest to modlitwa zawierzenia Bogu, która jest pełna ufności i nadziei, że zostanie wysłuchana. Na uwagę zasługuje też fakt, że psalmista pisze nie tylko o sobie, ale wyraża też nadzieję, że do Boga przyjdą wszystkie ludy, które stworzył, i Jemu, pokłon oddadzą, i będą sławiły Jego imię (por. Ps 86,9). Święty Jan Paweł II podkreślał, że ta perspektywa znalazła swoje urzeczywistnienie w Kościele Jezusa Chrystusa, ponieważ to On posłał swoich apostołów, aby nauczali wszystkie narody (por. Mt 28,19).

            Czy ja w swojej codziennej modlitwie zwracam się z ufnością do Boga, by był mi pomocą we wszelkich spotykających mnie przeciwnościach?

 

Ewangelia: Łk 11,1-4

            Modlitwa Pańska to modlitwa, którą na prośbę uczniów pozostawił nam Pan Jezus. To jedna z pierwszych modlitw, której uczyli nas rodzice. Już pierwsze jej słowa: „Ojcze nasz” pokazują, do jakiej relacji zaprasza nas Jezus. Modli się do Ojca i mówi, to jest też wasz Ojciec, możecie ufnie się do Niego zwracać i na pewno zostaniecie wysłuchani. Skąd ta pewność? Sam Pan Jezus w Kazaniu na Górze nam to obiecał: Proście a będzie wam dane (por. Łk 11,9-10; Mt 7,7-8). Dając nam tę modlitwę, Pan Jezus uczy nas jeszcze jednej rzeczy: w modlitwie mamy po pierwsze – uwielbić Boga Ojca, po drugie – z ufnością poddać się Jego woli i uznać, że troszczy się o wszystko, czego nam potrzeba, po trzecie – uznać swoją grzeszność i wiarę w Boże miłosierdzie oraz wybaczyć tym, którzy nam źle czynią. Głębia treści i prostota, to dwie cechy modlitwy danej nam przez Jezusa. Za wypowiadaniem jej treści powinno iść też naśladowanie postawy naszego Pana. Każda nasza decyzja, każde działanie, każdy trud i cierpienie winniśmy oddawać w modlitewnym dialogu Ojcu. Tak, jak czynił to Pan Jezus.

            Jak ja się modlę? Dlaczego się modlę? Czego oczekuję na modlitwie?

 

 

Czwartek, 10.10.2019 r.

 

Pierwsze czytanie: Ml 3, 13-20a

            Prorok Malachiasz pisze o dniu Bożej sprawiedliwości, w którym ocaleją ci, którzy czczą imię Boże, a w ogniu, jak słoma, spłoną pyszni i krzywdę wyrządzający. Dlaczego Malachiasz podejmuje ten temat? Naród Wybrany, który przez swoją niewierność poddany był wielu próbom, podważał prawdę o Bożej sprawiedliwości. Pamiętajmy jednak, że myślał on kategoriami ludzkimi a nie Bożymi. Malachiasz ukazuje nam Pana Boga, który daje czas na przemianę, na poprawę i nawrócenie. Sama zapowiedź dnia sądu jest tego najlepszym przykładem. Bóg nie sądzi z zaskoczenia. Co prawda jest samą sprawiedliwością, ale jest to sprawiedliwość, która bazuje na miłości, która jest pełna miłosierdzia.

            Czy wierzę w Boże miłosierdzie? Czy przyjmuję prawdę, że jest ono dla każdego, również dla tych, których ja w swojej małoduszności oceniam, potępiam i krytykuję?

 

Psalm responsoryjny: Ps 1,1-2.3.4.6

            Życie człowieka jest drogą, która ma swój początek i swój koniec, drogą, na której nieustannie dokonuje on wyborów. W psalmie 1 ukazane są dwie drogi: droga sprawiedliwych i droga występnych. Psalmista podpowiada nam, jakie mogą być dla człowieka konsekwencje wyboru każdej z nich. I chociaż każdy z nas ma swoją własną drogę, to tak naprawdę możliwości są tylko dwie i to właśnie o nich słyszymy w dzisiejszym psalmie. Ta zerojedynkowość może wydawać się nierealna do realizacji. Ale taka jest prawda: albo działa się w jedności z Bogiem, albo przeciwko Niemu, innej opcji nie ma.

            Którą drogę wybieram? Po której z nich chcę kroczyć?

 

Ewangelia: Łk 11,5-13

            Ciąg dalszy Kazania na Górze, ciąg dalszy nauki, którą Pan Jezus daje swoim uczniom, daje nam. Wczoraj usłyszeliśmy, jak mamy się modlić, a dzisiaj Pan Jezus daje nam zapewnienie, że nasze modlitwy nie zostaną bez odpowiedzi, że nasze poszukiwania nie zakończą się fiaskiem, że uciekanie się do Boga, pukanie do Jego Serca nie zostanie zlekceważone (por. Łk 11,9-10). Będąc dziećmi Boga, nigdy nie zostaniemy przez Ojca pozostawieni samym sobie, nie będziemy odrzuceni, bo miłość Boga jest nieodwracalna.

W przykładzie natrętnego sąsiada mamy zobaczyć siebie, którzy z uporem uciekamy się do Ojca. Bóg pragnie, byśmy w modlitwie byli natrętni i nieustępliwi, pragnie byśmy Mu się narzucali, bo w tym jest sens dziecięctwa Bożego i Ojcostwa. Mamy się modlić i mówić o swoich radościach, potrzebach i bolączkach. Mamy być z Bogiem w żywej relacji. Mamy też ufać, że Bóg chce dla nas tylko tego, co dobre, tego, co najlepsze. A wśród wielu darów, które chce nam ofiarować, jest nie tylko dar chleba, ale przede wszystkim dar Ducha Świętego, który pomoże nam przyjmować to, co Bóg nam przygotował.

            Czy jest we mnie pragnienie wiernego trwania w relacji z Bogiem Ojcem? Czy potrafię przyjmować to, co On dla mnie przygotował?  

 

 

Piątek, 11.10.2019 r.

              

Pierwsze czytanie: Jl 1,13-15; 2,1-2

Księga Joela stanowi pewnego rodzaju streszczenie apokaliptyki starotestamentalnej. Joel jest kolejnym prorokiem Starego Testamentu, który przepowiada nadejście dnia Pańskiego, a co za tym idzie – konieczność postu i pokuty. Prorok wyjaśnia najpierw interwencję Bożą na płaszczyźnie historycznej, a następnie zwraca uwagę na czasy ostateczne. W 11 wersecie drugiego rozdziału Joel mówi nam, że „wielki jest dzień Pana i pełen grozy, któż go przetrwa?”. Mimo, że wizja proroka jest dosyć przerażająca, to wzywając lud do okazania skruchy, jedocześnie wypatruje on czasów pełnych błogosławieństwa. Joel mówiąc o dniu Pańskim, przedstawia go najpierw jako doraźną karę zesłaną na naród wybrany, by pobudzić go do pokuty, a następnie – jako ostateczną karę Bożą zesłaną na inne narody za występki, których się one dopuściły.

Czy są to przepowiednie tylko dla współczesnych Joelowi? Doskonale wiemy, że nie, bo Słowo Boże jest nadal aktualne. To również my, żyjący w XXI wieku, mamy przemienić swoje życie, zerwać z nieprawością, zwrócić się ku Bogu, by w dniu Pańskim móc się radować a nie smucić.

 

Psalm responsoryjny: Ps  9,2-3.6 i 16.8-9

            Dzisiejszy psalm to pieśń uwielbienia i dziękczynienia Bogu za wszelkie dzieła, których jest twórcą. Psalmista wskazuje na sąd Boży, jednocześnie wysławia Boga, podkreślając Jego sprawiedliwość. Zwraca uwagę też na to, co stanie się z poganami, którzy sami zakładają sidła na wiernych Bogu. Jakże aktualna jest ta pieśń dzisiaj, kiedy wierni Bogu są wyśmiewani, poniżani i prześladowani.

            Ustrzeż nas Boże bez wiarołomstwem, dodaj sił, byśmy pozostali Ci wierni.

 

Ewangelia: Łk 11,15-26

            Jezus wyrzuca złe duchy a ci, którzy są tego świadkami, oskarżają Go o to, że działa z mocy Belzebuba. Jakiż brak zrozumienia tego, kim jest Jezus Chrystus i z jaką misją przyszedł na świat. Jakież zaślepienie. Jezus chce działać w naszym życiu, chce uwalniać nas od demonów, które próbują nas zniewolić, jednak by mógł to robić, potrzebuje naszego otwarcia się na Jego moc. Potrzebuje naszego TAK, naszego wyznania, że to ON jest Panem panów i Królem królów. Zgoda na Boże działanie w naszym życiu nie uchroni nas przed pokusami, ale da nam siłę na odrzucenie ich, na przeciwstawienie się kusicielowi.

Jezus mówi też dzisiaj: Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza (Łk 11,23). Tym samym bardzo konkretnie zaprasza nas do swoje drużyny, do wspólnego działania na rzecz dobra i prawdy. Tylko autentyczna relacja z Jezusem daje siłę do pokonania zła, do zwycięstwa dobra nad złem.    

            Czy Jezus jest Panem mojego życia? Czy wierzę w Jego moc? Czy pozwalam, by działał w moim życiu i wyzwalał mnie od demonów, które chcą mną zawładnąć?

 

 

Sobota, 12.10.2019 r.

 

Pierwsze czytanie: Jl 4, 12-21

            Księga Joela rozpoczyna się od opisu zwiastującego plagi szarańczy, o czym słyszeliśmy wczoraj. Słyszeliśmy też, że Bóg nie zostawi swego ludu, że pomści jego nieszczęścia. Teraz słyszymy, że nadejdzie dzień zbawienia, w którym Bóg dokona sądu swego ludu. Ten sąd będzie miał miejsce w Dolinie Jozafata, której nazwa dosłownie oznacza „Pan sądzi” i jest to symboliczne miejsce, w którym Bóg ma dokonać ostatecznego sądu nad narodami. Joel w swoim przepowiadaniu zapewnia też, że lud wierny Panu, lud, który jest Jego własnością, dostąpi u Niego schronienia, Bóg będzie mu warownią (por. Jl 4,16b). Z tekstu możemy wnioskować, że łaska Pana Boga ukierunkowana jest nie tylko na Naród Wybrany, ale też na pogan. Co na to wskazuje? Przywołany w tekście strumień Szittim był prawdopodobnie na obcym, pogańskim terenie i zwrot: z domu Pańskiego wypłynie źródło, które nawodni strumień Szittim (por. Jl 4,18) może sugerować, że również poganie dostąpią łaski Pana w dniu ostatecznym. Ta prorocka wizja sądu ostatecznego, choć trudna, jest jednak bardzo budująca i daje nadzieję na dostąpienie zbawienia.

            Czy wierzę w Boże obietnice? Czy przygotowuję swoje serce na spotkanie z Bogiem?

 

Psalm responsoryjny: Ps 97,1-2.5-6.11-12

            Pan króluje: wesel się, ziemio, radujcie się mnogie wyspy! (Ps 97,1) Psalmista, rozpoczynając tymi słowy swoją pieśń, wyśpiewuje hymn na cześć Boga, który jest Królem i Sędzią świata. Wysławia Jego sprawiedliwość i pokazuje, jak wielkiej radości dostąpią ci, którzy za sprawiedliwych w oczach Boga zostaną uznani. Królestwo Boże jest zatem źródłem pokoju i sprawiedliwości, w jego granicach nie ma miejsca na niegodziwość i ciemność. Św. Jan Paweł II podczas jednej z audiencji generalnych zwrócił uwagę, na to, że w tym psalmie można odnaleźć nie tylko oblicze sprawiedliwego Pana – Króla, ale również oblicze człowieka wiernego Bogu, które ma siedem znamion, co oznacza doskonałość i pełnię. Oczekujący na przyjście Wielkiego Króla Boskiego nienawidzą zła, miłują Pana, są hasîdîm, czyli wierni (por. Ps 97,10), chodzą drogą sprawiedliwości, są ludźmi prawego serca (por. Ps 97,11), radują się z dzieł Bożych i wysławiają święte imię Pana (por. Ps 97,12).

Czy te duchowe rysy są mi bliskie? Czy mogę powiedzieć, że jaśnieją na mojej twarzy? Prośmy, aby tak było.

 

Ewangelia: Łk 11,27-28      

            Dzisiejsza perykopa ewangeliczna, to, co prawda, nie początek Kazania na Górze, ale również jest w niej mowa o tym, kto jest błogosławionym. Pan Jezus na stwierdzenie kobiety z tłumu, że błogosławione jest łono, które Go nosiło i piersi, które ssał (por. Łk 11,27) odpowiada, że tak, to prawda, ale błogosławieni są też ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je (por. Łk 11,28). Jezus daje nam wskazówkę, jak być błogosławionymi, czyli szczęśliwymi. Wystarczy tylko i aż słuchać i zachowywać słowo Boże, wystarczy w codzienności żyć tym słowem. Jezus tym stwierdzeniem stawia też nas niejako obok Maryi, wynosi nas do poziomu swojej Matki. Słuchanie słowa i wypełnianie go upodabnia nas do Maryi, która jest wzorem zasłuchania i ufnego wypełnienia Bożej obietnicy. Maryja, wypowiadając swoje FIAT, przyjmując Jezusa, stając się Matką Syna Bożego, utorowała nam drogę do bycia błogosławionymi.

            Maryjo, Matko Boga, Ty która jesteś błogosławiona między niewiastami, wstawiaj się za nami, ucz nas Twojej prostoty, ufności i determinacji w realizowaniu Bożych planów. Módl się za nami, by słowa Jezusa o błogosławionych odnosiły się również do każdego z nas. 

 

Komentarze do czytań - XXVI tydzień zwykły | od 29 września do 5 października 2019 r. - s. Elżbieta Zakrzewska
Komentarze do czytań - XXVIII tydzień zwykły | od 13 do 19 października 2019 r. - Teresa Pieczyńska