Ndz
Pon
Wt
Śr
Czw
Pt
Sb

 

Niedziela, 2.10.2022 r. – XXVII niedziela zwykła

Pierwsze czytanie: Ha 1, 2-3; 2, 2-4

            Księga Habakuka należy do trudniejszych pism biblijnych; czytana jest w liturgii niezwykle rzadko. Pan Bóg jednak „wybrał to, co głupie w oczach świata” (por. 1 Kor 1, 27) – w tej Księdze znajduje się cytowane dziś zdanie, które zrobiło niemałą „karierę” za sprawą św. Pawła oraz Listu do Hebrajczyków: Sprawiedliwy żyć będzie dzięki swej wierności (por. Ga 3, 11; Rz 1, 17; Hbr 10, 38). Zdanie to niejako oderwało się od pierwotnego, i tak niejasnego, kontekstu, a zaczęło żyć własnym życiem jako swoiste motto bądź slogan. Jednakże, jak to zwykle bywa przy lapidarnych formułach, należy je właściwie rozumieć; inaczej bowiem zachowując literalną poprawność, straci na duchowej prawdziwości. Otóż, sprawiedliwy (hebr. caddiq) – oznacza człowieka miłującego Boży porządek, a nie tylko wywiązującego się z przepisów; wierność (hebr. emunah od amen) – wyraża stałość i niezłomność w odniesieniu do Boga, a nie tylko brak formalnej zdrady; życie (hebr. chayah) – wskazuje na pełnię i rozkwit egzystencji, a nie tylko przedłużenie wegetacji. W takim właśnie sensie zdanie Habakuka łączy pierwsze czytanie z dzisiejszą Ewangelią.

Psalm responsoryjny: Ps 95 (94), 1-2. 6-7c. 7d-9

Dzisiejsze pierwsze czytanie oraz psalm stanowią dwie strony medalu – opisują tę samą rzeczywistość, aczkolwiek dwojako: czytanie – pozytywnie, wzywało bowiem do sprawiedliwości i wierności wiodących do życia; psalm – negatywnie, przestrzegając (w ostatniej zwrotce) przed zatwardziałością serca prowadzącą ku śmierci. Jako prewencyjny środek przeciwko takiemu obrotowi spraw, w pierwszych dwóch strofach psalmista zaleca więc postawę adoracji – uwielbienia Pana po prostu za to, że Nim jest; „całkowicie bezinteresowna, modlitwa uwielbienia wysławia Boga dla Niego samego, oddaje Mu chwałę nie ze względu na to, co On czyni, lecz dlatego, że ON JEST” (por. KKK 2649).

Drugie czytanie: 2 Tm 1, 6-8. 13-14

Chociaż w niedziele okresu zwykłego drugie czytanie biegnie własnym rytmem – pozbawione umyślnego związku z triadą Ewangelii, pierwszego czytania i psalmu – nieraz zdarza się, że bez sztucznego naginania wpasowuje się w tematykę pozostałych tekstów. Tak jest dzisiaj. W tzw. liście pasterskim – skierowanym do młodego biskupa Tymoteusza, a zarazem „prawowitego i umiłowanego dziecka w wierze” (por. 1 Tm 1, 1; 2 Tm 1, 1) – św. Paweł występuje jako „formator formatorów” tudzież „przewodnik przewodników”. Celem Apostoła jest utwierdzenie współpracownika i brata w dzielonej posłudze: Rozpal na nowo charyzmat Boży, który jest w tobie od nałożenia moich rąk! (por. 1 Tm 4, 14; dziś powiedzielibyśmy: od przyjęcia sakramentu święceń). Także Tymoteuszowi grozi zdemaskowana w psalmie „zatwardziałość serca” – przedostająca się tam poprzez uleganie duchowi bojaźni i wstydu (= lękowi) odbierającemu trzeźwe myślenie (dosł. „roztropne kierowanie samym sobą”). Wzywając więc biskupa do rozpalenia na nowo charyzmatu, bardziej doświadczony Paweł życzy mu Habakukowej „sprawiedliwości i wiary”, dzięki którym Tymoteusz naprawdę „będzie żył”.

Ewangelia: Łk 17, 5-10

Niektóre wydania Nowego Testamentu dzisiejszy urywek przedstawiają jako zupełnie niezależny epizod, inne zaś jako kontynuację poprzednich kilku wersetów, w których Jezus przestrzegał uczniów przed popełnianiem zgorszenia oraz zachęcał do wzajemnego braterskiego upominania i przebaczania (zob. Łk 17, 1-4). Opowiadając się za drugim wariantem, zrozumiemy, że prośba apostołów: Dodaj nam wiary! jest ich odpowiedzią na wcześniejsze – delikatnie mówiąc: wymagające – wskazania Mistrza. Odwołując się do pierwszego czytania, powiemy jeszcze, że apostołowie szczerze pragną Habakukowej „sprawiedliwości i wiary, by żyć w pełni”; wiedzą przy tym, że nie jest to sprawą wyłącznie wyrobionego charakteru i ducha, lecz nade wszystko dziełem działającej w człowieku łaski. Komentarz Jezusa w nieoczywisty sposób powinien więc dodać im otuchy: by „żyć sprawiedliwie i w pełni” (= obraz morwy) wystarczy niewiele wiary (= obraz ziarnka gorczycy), ale za to wiary pokornej (= obraz sługi). Oni już ją mają, będąc z Nim, ale muszą jeszcze w tę wiarę – paradoksalnie – uwierzyć.

Poniedziałek, 3.10.2022 r.

Pierwsze czytanie: Ga 1, 6-12

Przed nami tydzień z pierwszą połową Listu do Galatów – sześć aktów dramatu. Mimo zwięzłości, pismo to pozostaje jednym z najistotniejszych, wtórując zwłaszcza Listowi do Rzymian; oba podejmują fundamentalne pytanie o źródło naszego usprawiedliwienia (wiara czy Prawo), a także kwestię boskiego usynowienia nas w Jezusie. List do Galatów łatwo się czyta; napisany jest żywym językiem, miejscami bardzo emocjonalnym tonem. Apostoł zdradza w nim swą miłość pasterską, nie stroniąc od jednoznacznych, mocnych słów. Za przykład służy sam dzisiejszy fragment: po wstępnym pozdrowieniu (zob. Ga 1, 1-5), Paweł natychmiast wykłada „kawa na ławę” powód, dla którego zwraca się do Galatów – przestrzega ich, że zbaczają z właściwej drogi; mówi z przejęciem: Nadziwić się nie mogę, że tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii! Ulegacie ludziom, którzy sieją wśród was zamęt – niech będą przeklęci! Ostre sformułowania, nieprawdaż? To nie język dyplomacji, pełen okrągłych słów. Zaraz jednak, za pomocą pytań retorycznych Apostoł tłumaczy swą motywację: Czy zabiegam o względy ludzi, czy raczej Boga? Czy ludziom staram się przypodobać? Jego intencja jest czysta, a podniesiony głos nie oznacza agresji, lecz gorliwość. Autor jest świadom, że gra toczy się o jego własny skarb: Głoszona przeze mnie Ewangelia nie jest wymysłem ludzkim, lecz objawił mi ją sam Jezus Chrystus! Tu kończy się akt pierwszy naszego dramatu: „coś” w Kościele Galatów poszło nie tak, „jakoś” wykoślawili Ewangelię; ale nie wiemy jeszcze, w czym leży problem. W osobistej modlitwie zastanów się zatem ogólnie, jak zdefiniowałbyś dziś „Ewangelię” – co jest jej nietykalną istotą, a co elementami drugorzędnymi?

Psalm responsoryjny: Ps 111 (110), 1b-2. 7-8. 9 i 10c

By zrozumieć dopasowanie tego utworu do pierwszego czytania, zauważmy, że jego podmiot wypowiada się w pierwszej osobie liczby pojedynczej – psalmista przyjmuje na siebie rolę pośrednika między radą sprawiedliwych i zgromadzeniem Panem; jego uwaga jest więc skierowana zarazem w dwóch kierunkach: poziomym (= ku braciom) i pionowym (= ku Bogu). Możemy zatem śmiało przyporządkować ten kantyk św. Pawłowi: choć nie jego ustom (które w czytaniu zdradzały raczej zatroskanie niż uwielbienie), to z pewnością jego sercu (któremu zależy na rozpropagowaniu i ochronie Bożej prawdy – w czytaniu określonej mianem „Ewangelii”, w Psalmie zaś oddanej jako dzieło Pana). Trzymając się tej interpretacji, wzbudźmy w sercu modlitwę za naszych przewodników w wierze, tych urzędowych (wyświęconych) i tych charyzmatycznych (posłanych inaczej), by wytrwali w napięciu związanym ze wspomnianą podwójną uwagą – czujnie nasłuchiwali zarówno serca Jezusa, jak i serc powierzonych im ludzi.

Ewangelia: Łk 10, 25-37

Uczony w Prawie raczej nie wiedział, co na jego pytanie odpowie Jezus, lecz cokolwiek by to nie było, zawsze mógł Mu zarzucić, że czegoś nie wziął pod uwagę – prawdopodobnie na tym właśnie polegała ta próba, na którą wystawił Jezusa. Ten jednak najpierw zbił go z tropu, odpowiadając pytaniem na pytanie, następnie zaś zupełnie rozbroił, odwracając jego własną wątpliwość: ważne jest nie tyle to, kto jest moim bliźnim (= akcent na siebie), ile to, kto okaże się bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców (= akcent na drugiego). Na tym właśnie polega odpowiedzialność, zresztą, całkiem dosłownie pojęta: nie tyle na wyznaczaniu sobie zadań, ile na „odpowiadaniu” na zastawane potrzeby i pragnienia innych.

Wtorek, 4.10.2022 r.
wspomnienie św. Franciszka z Asyżu

Pierwsze czytanie: Ga 1, 13-24

W dzisiejszym i jutrzejszym akcie galackiego dramatu temperatura na scenie Listu faluje – z jednej strony, wczorajszy ton polemiczny tężeje (z czynnych aktorów, Galaci zdają się dosiadać do nas na widowni, by wspólnie wysłuchać autobiograficznego monologu św. Pawła); z drugiej strony, samo wyznanie Apostoła okazuje się do bólu szczere (doprawdy, tragiczne) i tylko pozornie dotyczące jego samego. I tak, usadowieni obok Galatów, słuchamy dziś spowiedzi szczególnie wielkiego zapaleńca, który swą niezwykłą gorliwość i żarliwość pierwotnie zaprzągł do złego celu – zwalczania Kościoła Bożego, z zamiarem zniszczenia go… Znajduje potwierdzenie paradoks, że najlepszym „materiałem” na cnotliwego świętego jest wadliwy grzesznik; po opamiętaniu, swe talenty przekieruje ku dobremu dziełu. Rzeczywiście, następuje zwrot akcji – zniuansowany i skondensowany. Paweł jednym tchem wymienia wybór i powołanie (wyraźnie) oraz nawrócenie (domyślnie) – trzy elementy; ich zgrupowanie nie jest oczywiste, niemalże trąci greckim „Deus ex machina” (= obrazem Boga interweniującego ni stąd, ni zowąd). Tymczasem, swój wybór i powołanie do głoszenia Jezusa poganom Apostoł zawdzięcza odwiecznemu zamysłowi Boga, który rozpoznał i przyjął jednak dopiero w chwili nawrócenia. Tutaj urywa się dzisiejszy fragment monodramu św. Pawła; nad widownią zapalają się światła – pozostańmy jednak na swoich miejscach, by „podyskutować” modlitewnie. Czy pielęgnujesz w sercu świadomość odwiecznego wybrania przez Boga (por. Ef 1, 4)? Czy jesteś wdzięczny za przejrzenie na bóstwo Jezusa? Jakim celom podporządkowujesz swoje talenty? U Galatów te pytania wywołałyby konsternację, wypominając im zboczenie z drogi Ewangelii. A w tobie, co powodują?

Psalm responsoryjny: Ps 139 (138), 1b-3. 13-14b. 14c-15

Wyrażeniem, które spaja dzisiejszy utwór z pierwszym czytaniem, jest łono matki – to, w którym został wybrany i powołany św. Paweł, i to, w którym został utkany psalmista. Jak wczoraj przesłanie psalmu podejmowało pośredniczącą rolę pasterza między Bogiem a jego wspólnotą, tak motyw przewodni dzisiejszego kantyku przypomina o nieodzownej dla duchowego przewodnika dbałości o własne życie wewnętrzne; aby prowadził innych do spotkania z Panem, który przenika i zna (myśli, drogi, duszę…), sam musi zstępować do tego wymiaru własnego wnętrza. Na tej podstawie, przywołując modlitwę „Ojcze nasz”, zanieśmy dziś prośbę za tych, którzy najbardziej przybliżyli nas do czułego ojcostwa Boga – być może, pomagając wcześniej oczyścić nasze serca z „powstałych w naszej historii osobistej i kulturowej wyobrażeń ojca lub matki, które wpływają na naszą relację do Boga” (por. KKK 2779).

Ewangelia: Łk 10, 38-42

Odczytajmy ten fragment jako wprowadzenie w życie wczorajszej „etyki odpowiedzialności” za bliźniego. Dziś bliźnim jest sam Jezus Chrystus. Niewątpliwie, każda z obecnych przy Nim – i to szczerze obecnych dla Niego – sióstr chce i zachowuje się „odpowiedzialnie”. Sęk w tym, że Marta sama sobie wyznaczyła zakres odpowiedzialności, a przez to jakoś narzuciła swemu Bliźniemu własną wolę; Maria natomiast po prostu odpowiedziała na pragnienie swego Bliźniego i to Jego woli się poddała. Czasem tak bywa, że bliźniemu więcej chcemy dać, niż on potrzebuje otrzymać od nas.

Środa, 5.10.2022 r.
wspomnienie św. Faustyny Kowalskiej, dziewicy

Pierwsze czytanie: Ga 2, 1-2. 7-14

W trzecim akcie galackiego dramatu św. Paweł wznawia swój autobiograficzny monodram. W dzisiejszym urywku istotne są dwie wzmianki o jego stosunkach z oryginalnymi Apostołami, a zwłaszcza Piotrem; są to relacje uwiarygadniające i korygujące. W pierwszym wypadku, św. Paweł udał się do Apostołów, by uwiarygodnić własną misję; jako że sam otrzymał Ewangelię w cudowny sposób – poprzez specjalne objawienie (zob. Ga 1, 12) – chciał upewnić się, że co do istoty pozostaje ona identyczna z tą, którą pierwsi uczniowie usłyszeli od Jezusa; i takie potwierdzenie otrzymał. Wynika stąd, że także Galatom Paweł przedstawił właściwą naukę. W drugim wypadku, św. Paweł publicznie skorygował Piotra i jego towarzyszy, gdy ci – wobec chrześcijan nawróconych z judaizmu – zaczęli wypierać się braci nawróconych z pogaństwa. Łaska wiary nie daje „nagrody gwarantowanej”, ale domaga się czujności (por. 1 Kor 10, 12). Wynika stąd, że również Galatom może zdarzyć się odstępstwo i należeć upomnienie – i to od samego Pawła. Oba te epizody są ściśle powiązane: sednem bowiem otrzymanej i głoszonej przez Pawła Ewangelii jest jedność Kościoła składającego się pierwotnie z Żydów i pogan; miarą tej jedności jest jednakowa wiara w Jezusa Chrystusa (por. Ef 2, 11-22). Dopóki trwa wiara, dopóty trwa jedność, a niknie różnica pochodzenia i biorąca się stąd różnica obyczajów. Ciebie, współczesnego słuchacza monologu św. Pawła, być może jego słowa nie „ruszają”; ale rozejrzyj się po twarzach siedzących obok Galatów – widać na nich grymasy i zasępienie, jako że spodziewają się już, do czego zmierza… Lecz to dopiero sprawa jutra. Ty natomiast, teraz jeszcze pomedytuj nad tym, czy bliska jest ci jedność wiary w Kościele, czy może uległeś poglądowi, że każdy niech sobie wierzy po swojemu (byle był dobrym człowiekiem).

Psalm responsoryjny: Ps 117 (116), 1b-2

Ten najkrótszy spośród wszystkich psalmów stanowi „wisienkę na torcie” tzw. Hallelu, czyli zbioru utworów pochwalnych, nazwanych tak od powtarzającego się wezwania „Alleluja!”, czyli „Chwalmy Pana!” (zob. Ps 111[110]-117[116]). Dzisiejsza pieśń składa się z synonimicznej zachęty do wysławiania Boga (w. 1), za którą podąża dwojakie uzasadnienie: potęga łaski oraz wierność (w. 2). W psalmie tym daje się odnaleźć sedno Ewangelii św. Pawła, czyli powszechna dostępność zbawienia w Jezusie Chrystusie. Tym razem więc, pomódlmy się za tych przewodników i przewodniczki w wierze, którzy żyją w celibacie i dziewictwie konsekrowanym – aby rezygnacja z ludzkiej miłości wyłącznej przyczyniała się do kochania i pragnienia zbawienia dla wszystkich, z którymi się stykają.

Ewangelia: Łk 11, 1-4

            Dzisiejsza odsłona „etyki odpowiedzialności” przybiera nową formę: Jezus sam wchodzi w rolę, której dotąd uczył – traktuje uczniów jako swoich bliźnich i dlatego odpowiada na ich pragnienie nauczenia się modlić (na wzór Jana Chrzciciela). Warto w tym punkcie przebadać własne serce pod kątem właściwego rozumienia tego pragnienia i prośby: ani bowiem uczniowie Jana, ani uczniowie Jezusa nie proszą swych Mistrzów o „tekst do odmawiania”, ale o wprowadzenie ich we własną, obserwowaną przez tych uczniów, tajemniczą a pociągającą relację z Bogiem; jeżeli zaś Mistrzowie podpowiadają swym uczniom jakieś określone słowa i sformułowania, to wyłącznie w tym celu, by stały się one nośnikiem głębszego ożywienia duchowego. Jakie pragnienia, taka odpowiedź.

Czwartek, 6.10.2022 r.

Pierwsze czytanie: Ga 3, 1-5

Snuta od przedwczoraj długa, autobiograficzna opowieść św. Pawła osiąga dziś punkt kulminacyjny; słuchający jej Galaci z widowni wnet przenoszą się na scenę – jako adresaci gorzkiego wyrzutu przechodzącego w oskarżenie: O, nierozumni! O co zostają oskarżeni? O to, że sprzeniewierzyli się samemu rdzeniowi Ewangelii; uczynili krok wstecz, wyznając, że odkupia ich nie Jezus Chrystus ukrzyżowany, tylko własne przestrzeganie żydowskiego Prawa. To nie Bóg ich usprawiedliwia od wewnątrz łaską, tylko oni sami się usprawiedliwiają zewnętrznymi uczynkami; zbawienie przestaje być wtedy darem do przyjęcia, a staje się przysługującą należnością. Na tym właśnie polega choroba rozumu Galatów – pozwolili obcej nauce zatruć swe myślenie, a przez to postępowanie. Sytuację Galatów możemy porównać do dzieci, które usiłują zapłacić rodzicom za ich miłość (wychowanie i utrzymanie) – czy to dosłownie pieniędzmi, czy to pośrednio jakimiś „laurkami”; właśnie tak trzeba by czytać retoryczne pytanie Pawła: Czy Ducha otrzymaliście dzięki uczynkom wymaganym przez Prawo, czy z powodu posłuszeństwa wierze? „Czy rodzice was kochają, bo narysowaliście im laurkę, czy też narysowaliście rodzicom laurkę, bo was kochają – pobudzeni ich miłością?” To wiara uzdalnia chrześcijan do uczynków (in-spiruje, u-duchawia), a nie odwrotnie! Jeżeli wczorajsze niesnaski między Żydami a poganami w pierwotnym Kościele wydawały ci się jedynie ciekawostką historyczną, przyznasz, że ich podłoże – wyłożone dzisiaj – okazuje się całkiem ponadczasowe i uniwersalne… Także tobie grozi „upośledzenie umysłowe” na wzór Galatów, czyli bycie praworządnym Żydem przebranym za żądnego wiary chrześcijanina. Pomedytuj więc nad źródłem własnych czynów, zwłaszcza tych pobożnych: ile w nich jest odwoływania się do własnych sił, a ile czerpania mocy od Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego?

Psalm responsoryjny: Łk 1, 69-70. 71-73. 74-75

Zapewne dziwi nas odnalezienie w tym miejscu pieśni Zachariasza, którą – „napełniony Duchem Świętym” podobnie do swej małżonki, Elżbiety, w scenie nawiedzenia (zob. Łk 1, 41) – wyśpiewał po nadaniu ich synowi imienia Jan, czyli „Bóg okazał łaskę” (zob. Łk 1, 57-67). A, jednak, taki zabieg, to majstersztyk autorów lekcjonarza! Zachariasz bowiem cierpiał dotąd na tę samą chorobę co Galaci z bieżących pierwszych czytań, czyli „nierozumność”; przypomnijmy: spełniając skrupulatnie przepisy prawa liturgicznego w świątyni jerozolimskiej, nie wykonał „skoku wiary” w chwili zwiastowania mu przez anioła cudownego poczęcia dziecka (zob. Łk 1, 11-20) – zamiast stać się człowiekiem łaski, pozostał człowiekiem Prawa. Lecz w trakcie dziewięciu miesięcy milczenia dojrzał wewnętrznie, o czym publicznie zaświadczył, nazywając swego syna Janem. Teraz więc śpiewa o Bogu obietnicy, który wspomni na przysięgę, którą złożył ojcu naszemu, Abrahamowi – właśnie wspomni nie na wypełnienie przepisu wprowadzonego przez Mojżesza, ale na wiarę w przysięgę złożoną Abrahamowi. Modląc się w tej optyce, prośmy, aby nasi pasterze nie przywarli do litery prawa kościelnego, tylko sięgali do jego źródła, czyli udzielonej łaski.

Ewangelia: Łk 11, 5-13         

Dzisiejsza bezpośrednia kontynuacja wczorajszej Ewangelii potwierdza naszą intuicję: „nauka modlitwy” nie sprowadza się do „nauki tekstu modlitwy”. Właśnie dlatego Jezus, podyktowawszy słowa „Modlitwy Pańskiej”, okrasza je realistyczną katechezą poświęconą wytrwałości w modlitwie. Niech dołączy ona do patronującej nam w tych dniach „etyki odpowiedzialności” i pogłębi jej rozumienie przez wskazanie na to, że odpowiadanie na pragnienia bliźniego, nawet te nazwane po imieniu jak bieżąca prośba uczniów („Panie, naucz nas modlić się…”), niekoniecznie realizuje się natychmiast. Czasem powód długotrwałości leży po stronie pomocnika (który, jak choćby Maria z przedwczoraj, musiała najpierw nauczyć się słuchać, by trwać u stóp Jezusa); a czasem po stronie samego beneficjenta (który, jak aktualni uczniowie, muszą wyrobić w sobie cnoty wytrwałości i pobożności, zanim spoczną w ramionach „Ojca w niebie”).

Piątek, 7.10.2022 r.
wspomnienie NMP Różańcowej

Pierwsze czytanie: Ga 3, 7-14

W dzisiejszej, piątej odsłonie dramatu, nasi starożytni bracia Galaci są nadal przyparci do muru – nie przez zapiekłość Pawła, ale wciąż jego miłość pasterską. Zdemaskowawszy herezję, czyli chorobę umysłu, Apostoł przystępuje do jej leczenia – i to w bardzo umiejętny sposób; pokazuje bowiem Galatom, iż usiłując zaprowadzić w swych sercach judaizm, nie przestudiowali go do końca. Mianowicie, zanim zjawił się Mojżesz ze swoim Prawem, istniał Abraham ze swoją wiarą (por. Rz 4, 1 – 5, 11); zanim nastało „przekleństwo Prawa” – uświadamiające niezdolność do wytrwałego wypełnienia wszystkich przepisów, zostało ofiarowane „błogosławieństwo wiary” – obiecujące usprawiedliwienie. A zatem, Galatom, którzy z wiary w Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego (zob. Ga 3, 1) uczynili krok wstecz – ku Prawu Mojżesza, św. Paweł, niezwykle przemyślnie, proponuje dalsze cofnięcie się – ku wierze Abrahama. Bo, istotnie, Galaci znajdują się obecnie w tej samej sytuacji, co Abraham, gdy miał wyruszyć w nieznane, gdy miał oczekiwać na potomka i gdy miał tego potomka związać w ofierze (por. Rdz 12, 1-8; 15, 1-6; 22, 1-18) – jak Abraham, Galaci są podprowadzeni pod decyzję wiary, powierzenia się Bogu, który nie tyle „płaci”, ile „obiecuje”, i nie tyle „zmusza”, ile „zaprasza”. Widzisz więc, że nasz Apostoł, piętnując odstępstwo od Ewangelii, zarazem nadal ją głosi; nie oczekuje, że Galaci najpierw się zatrzymają, a potem zawrócą, tylko jednocześnie dokonają obu tych aktów; nie odwodzi ich od posłuszeństwa Bogu, tylko wskazuje jego właściwy, choć subtelny, charakter. W trakcie modlitwy zapytaj siebie, czyim dzieckiem bardziej jesteś: Mojżesza czy Abrahama; który z nich patronował twojemu wychowaniu; którego dziś bardziej dopuszczasz do własnego serca?

Psalm responsoryjny: Ps 111 (110), 1b-2. 3-4. 5-6

Mieliśmy już do czynienia z tym utworem w poniedziałek, aczkolwiek nieco innymi jego fragmentami (dziś powtarza się jedynie pierwsza zwrotka). Skoro wówczas przypisaliśmy go sercu św. Pawła, obecnie uczyńmy podobnie, zwracając uwagę na trzy wyrażenia. Po pierwsze, Pan sprawił, że trwa pamięć Jego cudów – to właśnie dzieło Apostoła, czuwanie nad wiernym przekazem Ewangelii; po drugie, Pan dał pokarm bogobojnym – to także zadanie Apostoła, by wzbudzał u wierzących taką postawę, która dysponuje ich do przyjmowania darów Boga; po trzecie, Pan ludowi swemu oddał posiadłości pogan – to również funkcja Apostoła, by troszczył się o jedność Kościoła. Błagajmy zatem Boga, by skutecznie upominał tych pasterzy, którzy nie wywiązują się z powierzonej im misji.

Ewangelia: Łk 11, 15-26

Lekcjonarz pomija otwierające zdanie dzisiejszego fragmentu, które informuje o tym, że zły duch opanował człowieka głuchoniemego (względnie, wywołał u niego ten stan; zob. Łk 11, 14); nie może więc on skomunikować się z Jezusem – ani Go usłyszeć, ani do Niego przemówić. Lecz Pan i tak go uwalnia oraz, w końcowych wersetach, napomina, by „nie brał odzyskanej wolności jako zachęty do hołdowania ciału” (por. Ga 5, 13). Okazuje się więc, że Jezus jest takim Bliźnim – takim „Dobrym Samarytaninem” – dla którego nie ma obiektywnej blokady w dotarciu do naszych pragnień, zwłaszcza tego najgłębszego, pragnienia wolności w prawdzie (por. J 8, 31n.36). Występuje jednakże blokada subiektywna w postaci naszego oporu, którego przykład stanowi bezczelność, zuchwałość i przewrotność dzisiejszego tłumu.

Sobota, 8.10.2022 r.

Pierwsze czytanie: Ga 3, 22-29

Finalny akt galackiego dramatu przynosi uspokojenie płynące ze zrozumienia istoty rzeczy. Ustaliwszy, że to ufny Abraham, a nie pryncypialny Mojżesz jest typem chrześcijanina, św. Paweł uzgadnia relację między nimi, odwołując się do starożytnej postaci „pedagoga” (tłumaczonego jako wychowawca), którego zadaniem było prowadzić dzieci do ich mistrza lub szkoły (od gr. pais = „dziecko”; agó = „prowadzić, kierować”). Patrząc w tym kluczu, prawo ma charakter wychowawczy i mądrościowy, ale nie absolutny – uzmysławia granice, uczy myśleć, domaga się ponoszenia konsekwencji, uświadamia odpowiedzialność, porządkuje relacje; zarazem, prawo nie tylko kształtuje charakter, ale też stróżuje i trzyma w zamknięciu – skupia na popełnionych błędach, ujawnia niedouczenie, pokazuje wpływ emocji, słowem, patronuje moralności „minimum” („Jak żyć, by nie zgrzeszyć”). Tymczasem, Mistrzem, ku któremu prowadzi pedagogia prawa, jest Chrystus, a Jego szkołą – wiara; to tutaj, już pod wpływem łaski, następuje wewnętrzna przemiana człowieka – integracja rozumności i uczuciowości w perspektywie celu ostatecznego. Miejsce przepisu i przykazania zajmuje cnota poszukująca rozkwitu człowieka w prawdziwym dobru. W oczach Pawła judaizujący Galaci stali się podobni do turysty trzymającego się kurczowo barierki nad przepaścią; a przecież, realistycznie pamiętając o przepaści, mogliby zmierzać ku szczytowi, motywowani bardziej pragnieniem kontemplacji widoków niż lękiem przed zagrożeniem! A tobie, do kogo jest aktualnie bliżej? Zauważ, że dana odpowiedź wskaże ci także, jak traktujesz własny chrzest – czy jako rytuał, na mocy którego zaciągnąłeś na siebie jakieś zobowiązania, czy jako inicjację, która naprawdę przyoblekła cię w Chrystusa.

Psalm responsoryjny: Ps 105 (104), 2-3. 4-5. 6-7

            Podobnie do ostatnich pierwszych czytań i niedawnego kantyku Zachariasza dzisiejszy utwór przywołuje postać Abrahama – kiedy psalmista zwraca się do wiernych (Śpiewajcie i grajcie! Rozgłaszajcie! Szczyćcie się! Rozmyślajcie! Pamiętajcie!), czyni to traktując ich jako potomków Abrahama. Wiemy już, by nie odczytywać tego pochodzenia wyłącznie dosłownie – w kluczu pokrewieństwa, lecz przede wszystkim duchowo – w kluczu jednakowej postawy serca. Módlmy się więc, by towarzyszący nam nauczyciele – czy to spowiednicy i homileci, czy to katecheci i inni głosiciele – analogicznie zwracali się do nas, wyrabiając w nas posłuszeństwo wierze, a nie tylko samemu prawu.

Ewangelia: Łk 11, 27-28

            Dzisiejszy urywek, jak dotychczas, również następuje bezpośrednio po wczorajszym. Zasłużenie więc dziwi nas i sam fakt, i treść okrzyku kobiety – nie przystaje on ani do dokonanego egzorcyzmu, ani do napiętej atmosfery między Jezusem a wrogim Mu tłumem. Wydaje się, że owa kobieta niezbyt przejmuje się przepowiadaniem i znakami Jezusa, dostrzegając w Nim tylko intrygujące „spektakularne zjawisko”. W Tradycji Kościoła jednak utrwaliła się mniej kontekstualna lektura tego fragmentu, zwracająca uwagę na dyskretną aluzję do Maryi, której większej czci od samego faktu boskiego macierzyństwa (= wypowiedź kobiety), przydaje Jej „wiara w spełnienie słów powiedzianych od Pana” (= riposta Jezusa; por. Łk 1, 45).

Komentarze do czytań – XXVI TYDZIEŃ ZWYKŁY | od 25 września do 1 października 2022 r. - ks. Waldemar Kluz
Komentarze do czytań – XXVIII TYDZIEŃ ZWYKŁY | od 9 do 15 października 2022 r. - Maciej Siekierski