Niedziela, 2.10.2016 r.

Pierwsze czytanie: Ha 1,2-3; 2,2-4

Dzisiejsze pierwsze czytanie zaczerpnięte z Księgi Proroka Habakuka składa się z dwóch części: lamentacji człowieka i odpowiedzi Boga. W pierwszej autor natchniony zwraca się do Jahwe z pytaniami i wyrzutami. Zarzuca Mu, że nie wysłuchuje wezwań do Niego kierowanych, że nie pomaga, kiedy człowiekowi dzieje się krzywda, a nawet dopuszcza ucisk, przemoc, spory i waśnie. Pyta Boga, jak długo jeszcze potrwa taka sytuacja, a także – dlaczego każe mu patrzeć na nieprawość i sam pozostaje bierny wobec zła. W swojej odpowiedzi Jahwe nakazuje zapisać widzenie, by można było je w każdym czasie odczytać i zapewne również po to, by lud o nim nie zapomniał. Chodzi o widzenie, które będzie dotyczyło konkretnego czasu, a jego wypełnienie jest pewne, nawet jeśli się opóźnia. Człowiek ma go oczekiwać, gdyż ma ono nastąpić już niebawem. Wówczas zginą nieprawi, a sprawiedliwi będą żyć dzięki swej wierności Bogu. Słowa: „sprawiedliwy żyć będzie dzięki swej wierności” (2,4b) zostały w Nowym Testamencie zacytowane przez św. Pawła (zob. Rz 1,7; Ga 3,11). Pan Jezus także wykorzystywał tę myśl – choć już nie przez bezpośrednie cytowanie – m.in. w obrazie sądu ostatecznego (Mt 25,46) czy też w zakończeniu przypowieści o chwaście (Mt 13,30) – bowiem sprawiedliwi to ci, którzy wyznają wiarę w Chrystusa i żyją nią na co dzień.

 

Psalm responsoryjny: Ps 95,1-2.6-9

Dzisiejszy psalm jest hymnem na cześć Jahwe. Psalmista wzywa do wznoszenia pieśni i okrzyków na chwałę Boga. Nazywa Go „Skałą naszego zbawienia”. Pojęcie skały jest często używanym w Biblii określeniem trwałości, stałości, wyjątkowej pewności – w naszym przypadku dotyczącej zbawienia. Bóg jest Skałą zbawienia, czyli Tym, który obiecał i zapewnia zbawienie i na zawsze pozostanie wierny tej obietnicy. Dlatego też psalmista wzywa do radosnego dziękczynienia i uwielbiania Jahwe, przywołując obraz Boga jako Stwórcy i Pasterza swego ludu. Sięgając też do wydarzeń towarzyszących wędrówce Izraelitów przez pustynię po wyjściu z Egiptu, przestrzega przed odstępstwami od Jahwe, jakie miały miejsce w przeszłości (zob. np. Wj 17,1-7).

 

Drugie czytanie: 2Tm 1,6-8.13-14

W drugim czytaniu słyszymy napomnienia św. Pawła skierowane do Tymoteusza. Apostoł przynagla go, aby na nowo rozpalił w sobie charyzmat kapłański i mężnie głosił Ewangelię Jezusa Chrystusa. Każdy bowiem, kto zaufał Bogu, nie może się lękać, gdyż strach nie pochodzi od Boga. Jego darami są natomiast: moc, miłość i trzeźwe myślenie (por. 1,7). Tymoteusz, ani żaden inny chrześcijanin, nie może tym bardziej wstydzić się dawania świadectwa o Jezusie Chrystusie – ukrzyżowanym i zmartwychwstałym. Każdy powinien stawić mężnie czoła wszelkim trudnościom i przeciwnościom, na jakie napotyka podczas głoszenia Dobrej Nowiny i mężnie je znosić będąc wyposażonym w moc Bożą.

Paweł z całą starannością przygotował Tymoteusza do posługi kapłańskiej i biskupiej. Nakazuje mu więc zachować wszystkie otrzymane od niego zasady i zawsze mieć je jako wzór postępowania. Ponadto, z pomocą Ducha Świętego, ma strzec depozytu wiary.

Zawarte w dzisiejszym fragmencie wskazania św. Pawła dotyczą nie tylko samego Tymoteusza czy kapłanów, ale nas wszystkich wierzących w Jezusa Chrystusa.

 

Ewangelia: Łk 17,5-10

W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus stawia przed nami trzy obrazy dotyczące życia chrześcijańskiego: obowiązek nieustannego przebaczania, niewyobrażalną wprost moc wiary oraz pokorną służbę.

Przebaczanie jest jednym z podstawowych obowiązków chrześcijanina, dlatego tak wiele miejsca zajmuje w nauczaniu Jezusa – wystarczy wspomnieć chociaż przypowieść o nielitościwym dłużniku (Mt 18,23-35), która jest ostrzeżeniem dla tych, którzy nie umieją czy raczej nie chcą przebaczać. Jednakże największą lekcję przebaczania dał Pan Jezus własnym przykładem, kiedy z krzyża przebaczył swoim oprawcom (Łk 23,34). W dzisiejszej Ewangelii natomiast nakazuje upomnieć tego, kto zawinił i przebaczyć mu, jeżeli tylko będzie za swoje przewinienie żałował. Dlatego także my, przystępując do sakramentu pokuty i pojednania, musimy wzbudzić w sobie szczery żal za grzechy, aby Pan Bóg mógł nam je przebaczyć.

Na prośbę apostołów o przymnożenie wiary Pan Jezus w sposób obrazowy pokazuje, iż nie jest konieczne przymnożenie wiary, ale dbałość o to, by była ona mocna i prawdziwa. Wówczas, nawet jeżeli będzie ona jak ziarenko gorczycy, o którym Jezus już w przypowieści mówił, iż jest najmniejsze ze wszystkich (por. Mk 4,31-32), będzie zdolna czynić cuda. Należy więc nieustannie troszczyć się i pielęgnować swoją wiarę, by nigdy nie była byle jaka, ale zawsze głęboka i szczera, a wówczas dzięki niej rzeczy niemożliwe staną się możliwe.

Na koniec Pan Jezus posłużył się obrazem sługi, który po pracy na polu swego pana, usługuje mu w domu i nie oczekuje żadnych podziękowań, gdyż wykonuje tylko swoje obowiązki. Podobnie chrześcijanie, wykonując w życiu Boże polecenia, powinni z pokorą uznać się za Jego sługi. „Słudzy nieużyteczni jesteśmy” (17,10), gdyż w żaden sposób nie możemy przymnożyć Bogu chwały, jednakże za wierną służbę każdego z nas czeka wieczna nagroda.

 

Poniedziałek, 3.10.2016 r.

Pierwsze czytanie: Ga 1,6-12

Fragment Listu do Galatów, który stanowi dzisiejsze pierwsze czytanie, ma charakter apologetyczny. Apostoł Narodów staje w obronie prawdziwości głoszonej przez siebie Ewangelii. Dziwi się, że Galaci chcą „przejść do innej Ewangelii” (1,6b), gdyż Ewangelia jest tylko jedna – jest to Ewangelia (czyli Dobra Nowina) o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym (por. Mk 1,1) i nie ma innej. Pojawiają się jednak tacy – tego jesteśmy świadkami także obecnie – którzy próbują zniekształcić Ewangelię, manipulują nią dla własnych korzyści, siejąc tym samym zamęt wśród wierzących i to zarówno w czasach św. Pawła, jak i dziś. Dlatego też Paweł z całą stanowczością powtarza: „Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą [od nas] otrzymaliście – niech będzie przeklęty!” (1,9b).

Następnie Apostoł podkreśla, że nie należy zabiegać o względy ludzi, ale Boga, dlatego też Ewangelia, którą głosi, nie zawiera treści tzw. lekkich, łatwych i przyjemnych, aby się przypodobać tym, którzy jej słuchają. Paweł głosi ją taką, jaką otrzymał od samego Chrystusa; jest wymagająca, a ludziom zazwyczaj nie podoba się, gdy ktoś stawia im wymagania. Woleliby zapewne, by Apostoł ją złagodził, może nawet pochwalił czy usprawiedliwił ich złe postępowanie. Czyż tak nie dzieje się również dziś? Dlatego słowa św. Jana Pawła II: „Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali” na zawsze pozostaną aktualne.

 

Psalm responsoryjny: Ps 111,1-2.7-10

W dzisiejszym psalmie znajdujemy pragnienie publicznego wychwalania Jahwe za Jego wielkie dzieła, których może doświadczyć każdy, jeśli tylko je miłuje. Wśród tych dzieł psalmista wymienia wierność, sprawiedliwość i przykazania, które charakteryzują się trwałością, bowiem Bóg ustanowił je swoją mocą na wieki. Jego dziełami są także: wieczne przymierze i odkupienie zesłane ludowi. Psalmista wskazuje również na bojaźń Bożą, która jest początkiem mądrości; przyniesie ona bowiem człowiekowi zapłatę, jeśli będzie umiał według niej postępować.

 

Ewangelia: Łk 10,25-37

Kościół wraz z dzisiejszą Ewangelią daje nam przepiękny obraz miłości bliźniego. Jezus, zapytany przez uczonego w Prawie o możliwość osiągnięcia życia wiecznego, nakierowuje go na zapisane w prawie starotestamentalnym przykazanie miłości Boga i bliźniego (zob. Pwt 6,5; Kpł 19,18). Bóg Starego Testamentu, który często kojarzy nam się bezpodstawnie wyłącznie z surowym sędzią, nakazuje swojemu ludowi nie co innego, jak życie miłością. Tę właśnie drogę wskazuje także Pan Jezus. Uczony w Prawie ma jednak wątpliwości, kto jest tym bliźnim, którego ma kochać, gdyż Żydzi nie wszystkich ludzi uważali za bliźnich. Jezus więc, by ukazać wyższość Prawa Bożego nad przewrotnym prawem ludzkim, opowiada doskonale nam znaną przypowieść o miłosiernym Samarytaninie.

Człowiek, zapewne Żyd, w drodze z Jerozolimy do Jerycha został napadnięty przez zbójców. Obok ledwo żywego mężczyzny przeszli kapłan i lewita – jego rodacy, a zatem i bliźni. W ich przypadku prawo ludzkie wzięło górę nad Prawem Bożym. Bali się bowiem nawet sprawdzić, czy ten człowiek żyje, bo gdyby okazało się, że nie, wówczas zaciągnęliby nieczystość rytualną przez zetknięcie ze zwłokami i nie mogliby przez pewien czas sprawować kultu świątynnego, ani brać w nim udziału. Zewnętrzne praktyki okazały się dla nich ważniejsze, niż pomoc bliźniemu w potrzebie. Na szczęście jako trzeci pojawił się tam również Samarytanin, czyli ktoś, kogo Żydzi nie uważali za bliźniego, gdyż nie żyli w przyjaźni z Samarytanami. On jednak zobaczył przed sobą nie Żyda, lecz potrzebującego człowieka i nie zważając na nic, pospieszył mu z pomocą. Nie tylko opatrzył jego rany, ale też zabrał do gospody, gdzie się nim opiekował, a nawet zapłacił gospodarzowi za pielęgnowanie owego człowieka, gdy sam musiał już wyruszyć w dalszą drogę.

Na pytanie Jezusa wszyscy jednomyślnie odrzekli, że to Samarytanin okazał się bliźnim napadniętego człowieka. Jezus, zostawiając nas z nakazem: „Idź, i ty czyń podobnie” (10,37b), pokazuje nam, że miłość i miłosierdzie nie mają względu na osoby; wszyscy wobec nich jesteśmy bliźnimi dla siebie.

 

Wtorek, 4.10.2016 r.

Pierwsze czytanie: Ga 1,13-24

W dzisiejszym pierwszym czytaniu św. Paweł udowadnia, że on także jest apostołem Jezusa Chrystusa, choć nie należy do grona Dwunastu. Przypomina najpierw swoją pierwotną gorliwość w zachowywaniu religii przodków, czyli judaizmu i zwalczaniu Kościoła Chrystusowego. W prześladowaniu chrześcijan nie miał wówczas sobie równych. Poddał się jednak woli Bożej powołującej go do głoszenia Ewangelii poganom. Tym samym Paweł daje świadectwo, iż radykalna zmiana życia jest możliwa. Wspomina o początkach swojej działalności, ale szczególną uwagę zwraca na podróż do Jerozolimy, w celu spotkania się ze św. Piotrem i otrzymania aprobaty dla swojej misji głoszenia Ewangelii. Paweł nie chciał bowiem robić niczego na własną rękę, chciał uzyskać pozwolenie od zwierzchników Kościoła. Mamy tu więc do czynienia z początkami hierarchii w Kościele. Z grona Apostołów spotkał wówczas jeszcze tylko Jakuba. Wyruszył później w pierwszą podróż misyjną. I choć wspólnotom chrześcijańskim z Judei, które wielbiły Boga z powodu tak diametralnej zmiany jego postępowania, znany był tylko ze słyszenia, to dał się dobrze poznać poza granicami Palestyny, w świecie pogańskim, gdzie przez cały czas swej działalności zakładał nowe wspólnoty i umacniał już istniejące głosząc wciąż tę samą Ewangelię Chrystusa.

 

Psalm responsoryjny: Ps 139,1-3.13-15

Dzisiejszy psalm jest w pewnym sensie dziękczynną pieśnią psalmisty za dar życia. Autor na początku podkreśla niezwykłą przenikliwość i wszechwiedzę Jahwe – On zna każdy ruch człowieka, każdą jego myśl. Nic nie możemy przed Nim ukryć; On wie lepiej, co uczynimy, zanim my sami zdążymy chociaż o tym pomyśleć. Bóg jest Twórcą i Stwórcą człowieka, dlatego możemy w tym miejscu posłużyć się parafrazą słów Terencjusza: nic, co ludzkie, nie jest Mu obce – zna doskonale człowieka zarówno w jego duchowości, jak i cielesności. Dlatego psalmista wypowiada tu piękne słowa dziękczynienia: „Dziękuję Ci, żeś mnie tak cudownie stworzył” (139,14a).

 

Ewangelia: Łk 10,38-42

Dzisiejsza Ewangelia przenosi nas do Betanii. Jezus zatrzymuje się tam w domu zaprzyjaźnionego rodzeństwa: Marty, Marii i Łazarza – choć o nim ewangelista Łukasz nie wspomina; bohaterkami tego opowiadania są tylko siostry.

Dla Żydów, czy też w ogóle dla mieszkańców Bliskiego Wschodu, gościnność jest niezmiernie ważna, dlatego też Marta starała się jak najlepiej ugościć Jezusa. Ewangelista mówi, iż „uwijała się koło rozmaitych posług” (10,40a) – powiedzielibyśmy, że dwoiła się i troiła, aby Boskiemu Gościowi niczego nie zabrakło. Maria tymczasem usiadła u nóg Jezusa i słuchała Jego słów. Być może w ich domu zgromadzili się ludzie, którzy chcieli zobaczyć i posłuchać Nauczyciela, o którego cudach zapewne już wieść do nich dotarła. Łukasz nie wspomina jednak o tym, ani nie przytacza nauki, którą Jezus mógł wygłosić w Betanii; skupia się bowiem na innej kwestii. Marta widząc, że Maria nic nie robi, aby usłużyć Gościowi, oburza się nie tyle na nią, ile raczej na Jezusa, że pozwala jej na tę bezczynność – jak wiemy, tylko pozorną – podczas gdy ona ma na głowie cały dom. Nie robi tego zapewne w złej wierze. Jest dobrą gospodynią i nie chce w niczym uchybić, byłoby więc lepiej, gdyby siostra jej pomogła – łatwiej i szybciej dałyby radę ze wszystkim, bo przecież gościnność jest w tej chwili najważniejsza. Jezus, poruszony zapewne jej szczerością, upomina ją z całą swoją delikatnością. Zauważa jej troskę i zaangażowanie w usłużenie drugiemu człowiekowi, jednak tym razem to „Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona” (10,42b). Potrzeba bowiem najpierw wsłuchać się w słowo Boże, aby później móc nim żyć i kierować się nim w codziennych obowiązkach.

 

Środa, 5.10.2016 r.

Pierwsze czytanie: Ga 2,1-2.7-14

W dzisiejszym pierwszym czytaniu św. Paweł wspomina o swojej kolejnej podróży do Jerozolimy wraz z Barnabą i Tytusem. Z Dziejów Apostolskich (15,1-2) dowiadujemy się, iż była ona spowodowana niepokojami i sporami wywoływanymi przez Żydów, którzy chrześcijanom pochodzenia pogańskiego próbowali narzucać praktyki obowiązujące w religii Mojżeszowej. W Jerozolimie misjonarze mieli więc zasięgnąć opinii apostołów w tej sprawie, w związku z czym zwołany został pierwszy w dziejach Kościoła sobór powszechny, tzw. Sobór Jerozolimski (zob. Dz 15,1-35). Paweł otrzymał potwierdzenie swojej misji – miał on nadal głosić Ewangelię nieobrzezanym, podobnie jak Piotr czynił to wśród obrzezanych, gdyż obaj czynili to w imię Jezusa Chrystusa i Pan był z nimi. Jakub, Piotr i Jan, zwierzchnicy Kościoła, wysłali więc na powrót Pawła i Barnabę na misję wśród pogan.

Następnie Paweł wspomina przykrą sytuację, jaka miała miejsce w Antiochii, a mianowicie swój konflikt z Piotrem. Kiedy Piotr przebywał tam sam, nie miał żadnych obiekcji, by zasiadać do stołu wspólnie z poganami. Gdy tylko jednak dołączyli do niego inni judeochrześcijanie, natychmiast zaniechał kontaktów z poganami, bojąc się reakcji swoich towarzyszy. Paweł uznał jego postępowanie za nieszczere i wypomniał mu to. Faktycznie, takie postępowanie Piotra było sprzeczne z tym, czego doświadczał przez trzy lata u boku Jezusa. Mistrz nigdy nie odtrącał od siebie pogan czy grzeszników i nie przejmował się tym, że takie zachowanie nie podoba się Żydom. Piotr i każdy wierzący powinni Go w tym naśladować.

 

Psalm responsoryjny: Ps 117,1-2

Dzisiejszy psalm jest najkrótszym z całej Księgi Psalmów, niemniej jednak pięknym hymnem pochwalnym. Rozpoczyna się od aklamacji „Alleluja”, co znaczy dosłownie: „chwalmy Jahwe”. Psalmista wzywa bowiem do wychwalania Boga wszystkie ludy i narody. W pojęciu „wszystkie” możemy zatem widzieć także pogan, więc psalm ten może być przykładem starotestamentalnego uniwersalizmu. Powodem wysławiania Jahwe ma być Jego ogromna łaskawość, którą obejmuje wszystkich – jak można wnioskować z wersetu poprzedniego – nie tylko naród wybrany; jak również Jego wierność, która niezachwianie trwa na wieki.

 

Ewangelia: Łk 11,1-4

Dziś Pan Jezus uczy nas modlić się do Ojca niebieskiego. Uczniowie często widzieli Go rozmodlonego; w Jego modlitwie musiało być coś wyjątkowego, nadzwyczajnego, coś co ich ujęło, bo przecież im – Żydom – modlitwa nie była obca, a jednak proszą, aby również ich nauczył się modlić.

Jezus każe im więc, a tym samym i nam, modlić się do Ojca słowami, które doskonale znamy i codziennie odmawiamy – słowami modlitwy Pańskiej, czyli Ojcze nasz. Wersja, którą przekazuje nam św. Łukasz w dzisiejszej Ewangelii, zawiera pięć próśb. Dwie pierwsze dotyczą rzeczywistości Boskiej, trzy kolejne – rzeczywistości ludzkiej. Modląc się powinniśmy najpierw prosić o uświęcanie się imienia Bożego, czyli o to, by było ono wszędzie znane i czczone; tym samym wyrażamy, iż pragniemy, aby coraz więcej ludzi poznawało Boga i aby był On coraz bardziej uwielbiany i kochany. Następna prośba dotyczy oczekiwania królestwa Bożego. Musimy jednak pamiętać, że zostało ono zapoczątkowane już tu na ziemi przez Jezusa; modlitwa o przyjście królestwa dotyczy więc jego eschatologicznego wypełnienia. Kolejna prośba wydaje się najbardziej przyziemną, gdyż prosimy Boga o chleb, o to co jest podstawowym pokarmem człowieka, pokarmem, który podtrzymuje życie doczesne. Tym samym wyznajemy tu wiarę w fakt, że Bóg jest Tym, który nas stworzył i troszczy się o nasze życie. Możemy tu jednak widzieć również aluzję do chleba eucharystycznego, który podtrzymuje nasze życie duchowe. Następna prośba wyraża wiarę w miłosierdzie Boże, dotyczy bowiem przebaczenia grzechów człowiekowi. Jest ona jednak zaopatrzona pewną klauzulą – „bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawini” (11,4b). Przebaczanie bliźnim jest warunkiem otrzymania Bożego przebaczenia. Ostatnia prośba: „i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie” (11,4c) wyraża wiarę w to, że tylko Bóg może dać nam siłę i moc do walki z szatanem, z jego łudzącymi podszeptami i pokusami. Powinniśmy więc jak najczęściej posługiwać się tym darem, który przekazał nam Jezus Chrystus, i zwracać się do naszego Ojca, który jest w niebie.

 

Czwartek, 6.10.2016 r.

Pierwsze czytanie: Ga 3,1-5

Dziś w pierwszym czytaniu Paweł oburza się na Galatów, nazywając ich nawet nierozumnymi czy wręcz głupimi. Zastanawia się, kto mógł ich zwieść – ich, którym głoszona była Ewangelia, którzy poznali wielkie miłosierdzie Boga ofiarowującego dla ich zbawienia swojego Syna. Apostoł próbuje przekonać ich, że błędem jest posłuch dawany tym, którzy narzucają im wypełnianie przepisów Prawa Mojżeszowego – z czego zostali zwolnieni przez Apostołów na Soborze Jerozolimskim (por. Dz. 15,1-35) – i to w sposób czysto literalny i zewnętrzny, co wypominał Żydom sam Pan Jezus (zob. np.: Mt 6,2.5.16; 23,13-33). Otrzymali oni natomiast Ducha dlatego, że uwierzyli głoszonej im przez Pawła Ewangelii. Mówiąc nieco bardziej obrazowo – przyjęli wiarę w sposób duchowy i według niej żyli, natomiast przychylając się do podszeptów tych, którzy najpierw chcieliby z nich uczynić Żydów, zamieniają swoją duchową wiarę na zewnętrzne, czy jak je nazywa Paweł – cielesne praktyki, gdyż chodziło tu głównie o obrzezanie. Jezus Chrystus, który udzielił im swojego Ducha, jest wśród nich obecny czyniąc cuda i hojnie obdarowując swoją łaską; działa w ten sposób dlatego, że uwierzyli, a nie dlatego, że wypełniają Prawo Mojżeszowe za pomocą uczynków. Paweł stara się im uświadomić, że to wiara usprawiedliwia ich przed Bogiem, a nie zewnętrzne uczynki.

 

Psalm responsoryjny: Łk 1,68-75

Dziś zamiast psalmu słyszymy fragment pieśni Zachariasza, którą ojciec Jana Chrzciciela uwielbiał Boga ósmego dnia po narodzinach syna. Wychwala Boga za wybawienie ludu, które Pan zapowiadał przez swoich proroków już od dawna. Bóg bowiem, pomny na swoje miłosierdzie i przymierze zawarte z Abrahamem, wyrwie lud z ręki wszystkich jego wrogów, by na zawsze mógł służyć już tylko Jemu.

 

Ewangelia: Łk 11,5-13

W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus kontynuuje temat modlitwy; wczoraj przekazał przepiękną modlitwę Ojcze nasz, a dziś nakazuje nie ustawać w modlitwie. Obrazuje to przypowieścią o natrętnym przyjacielu, który w nocy udaje się do swego przyjaciela prosić o chleb, gdyż nie miał czym nakarmić gościa. Wiemy już, jak ważna jest dla Żydów gościnność, dlatego nie dziwi fakt, że ów człowiek chce zdobyć chleb. Zwykle nie robiono zapasów, kupowało się lub piekło tyle chleba, by wystarczyło dla rodziny na cały dzień, dlatego też mógł być problem z nakarmieniem nieoczekiwanego gościa i to jeszcze w nocy. Człowiek, który jest proszony o chleb, początkowo odmawia szukając wymówek. Gdy jednak jego przyjaciel nie ustawał w naleganiu – dał mu to, o co prosił. Jezus podsumowuje przypowieść słowami: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam” (11,9). Jak przyjaciel wysłuchuje w końcu próśb tego, który prosi go o chleb, tak też wytrwała modlitwa zostaje zawsze wysłuchana. Poza tym, trzeba pamiętać, że Bóg jest naszym Ojcem. Jeśli więc żaden ojciec nie potrafi odmówić swojemu dziecku tego, o co go prosi, to o ileż bardziej sam Bóg? On obdarza nas bezinteresownie i w każdym czasie wszystkim, czego potrzebujemy, a co więcej – daje nam łaski duchowe i posyła nam Ducha Świętego, który nas umacnia w wierze.

 

Piątek, 7.10.2016 r.

Pierwsze czytanie: Ga 3,7-14

Dzisiejsze pierwsze czytanie składa się jakby z dwóch części. W pierwszej Paweł odwołuje się do przykładu Abrahama, człowieka stojącego u zarania Izraela. Żydzi do tej pory często powołują się na niego jako ojca narodu i tego, który jest u początków religii żydowskiej. Jednakże zapominają, iż patriarcha został usprawiedliwiony przez wiarę (zob. Rdz 15,6) wpierw, niż wprowadzono obrzezanie (zob. Rdz 17,10-14.23-27), a tym bardziej przed nadaniem Prawa na Synaju, które miało miejsce dopiero podczas wędrówki Izraelitów przez pustynię po wyjściu z Egiptu. Apostoł stawia więc poganom Abrahama za wzór wiary, tłumacząc: „I dlatego tylko ci, którzy polegają na wierze, mają uczestnictwo w błogosławieństwie wraz z Abrahamem, który dał posłuch wierze” (3,9).

W drugiej części Paweł zwraca uwagę na niemożność wypełnienia wszystkich przepisów Prawa. Dlatego też nikt nie powinien polegać na uczynkach Prawa, ponieważ sam na siebie może sprowadzić zgubę. Człowiek sprawiedliwy natomiast żyje wiarą (por. Ha 2,4b) i dzięki niej. Wiara jest więc jedynym sposobem nawiązania prawidłowej relacji z Bogiem. Gwarantem tego jest sam Chrystus, który przez swą śmierć na krzyżu stał się przekleństwem (por. Pwt 21,23), aby nas wyzwolić od przekleństwa Prawa, tzn. zadośćuczynił Bogu, przyjmując na siebie grzechy całej ludzkości.

 

Psalm responsoryjny: Ps 111,1-2.3-4.5-6

Psalmista w dzisiejszym fragmencie psalmu pragnie wychwalać Jahwe za Jego wielkie dzieła, których wszyscy doświadczają i wspominają podczas liturgicznych uroczystości. Psalmista przywołuje wydarzenie mające miejsce podczas wędrówki Izraelitów przez pustynię po wyjściu z Egiptu, kiedy to Jahwe w swej łaskawości i miłosierdziu karmił lud, by nie ustał w drodze. Ponadto dał mu też do zamieszkania ziemie pogan, by okazać potęgę swoich dzieł. Na zawsze też będzie pamiętał o swoim przymierzu.

 

Ewangelia: Łk 11,15-26

W dzisiejszej Ewangelii Żydzi oskarżają Jezusa, że dokonuje egzorcyzmów mocą Belzebuba – władcy złych duchów. Inni natomiast chcą, aby uczynił jakiś znak na potwierdzenie, że jest Mesjaszem. Jezus znał ich myśli, wiedział więc, jakie pobudki nimi naprawdę kierują. Ukazuje im najpierw obraz wewnętrznie skłóconego królestwa, które w takiej sytuacji nie ma możliwości się ostać i samo się niszczy. Podobnie i szatan, gdyby sam wyrzucał z ludzi złe duchy, które w nich posłał, czyli zwróciłby się przeciw samemu sobie, skazany byłby na samounicestwienie. Tym samym Jezus ukazuje swym przeciwnikom absurdalność ich rozumowania. Kontynuując naukę, pokazuje im kolejną niedorzeczność i niekonsekwencję ich myślenia: jeśli oni sami próbują pomagać opętanym stosując praktyki magiczne i uważają to za dar Boży, to dlaczego w Jego egzorcyzmach nie chcą widzieć działania Boga? Jezus podkreśla więc, że nie tylko Jego moc pochodzi od Boga, ale fakt wyrzucania przez Niego złych duchów świadczy o tym, że królestwo Boże już jest obecne pośród ludzi.

Następnie Jezus posługuje się przykładem mocarzy. Jeden strzeże swojego dobytku, lecz przybywa drugi, mocniejszy i pokonawszy go zabiera wszystko. Szatan jest mocarzem pewnym siebie i uzbrojonym, lecz Syn Boży zwycięża go i odbiera mu władzę nad światem.

Na koniec Jezus ostrzega jeszcze przed powrotem do grzechu. W starożytności istniało przekonanie, że pustynię zamieszkują nie tylko zwierzęta zagrażające człowiekowi, ale również jeszcze groźniejsze demony. Gdy więc taki zły duch zostanie wyrzucony z człowieka, wraca na pustynię, ale nawet on nie może znaleźć sobie tam miejsca, postanawia zatem ponownie wejść w człowieka, z którego został wypędzony. To mieszkanie zastaje uporządkowane, ale puste – człowiek ów nie wpuścił bowiem do swego serca Chrystusa, zatem szatan może tam powrócić ze zdwojoną siłą wyrządzając jeszcze większe szkody. Nie wystarczy więc tylko pozbyć się złego ducha, ale trzeba postarać się, żeby nie miał on już możliwości powrotu. Skuteczny opór może człowiek stawić mu tylko wtedy, gdy jest złączony z Chrystusem.

 

Sobota, 8.10.2016 r.

Pierwsze czytanie: Ga 3,22-29

Dzisiejsze pierwsze czytanie jest kontynuacją rozważań św. Pawła na temat usprawiedliwienia przez wiarę. Apostoł wyjaśnia, że do czasu pojawienia się wiary, czyli do czasu pojawienia się Mesjasza, wszyscy byli poddani Prawu i musieli ściśle go przestrzegać. To Prawo miało być jednak tylko drogowskazem podprowadzającym do Chrystusa, a nie wartością samą w sobie. Dlatego też, kiedy wraz z pojawieniem się Chrystusa pojawiła się wiara w Niego, ten drogowskaz w postaci literalnie przestrzeganych przepisów Prawa stał się zbędny; w tym momencie człowiek musiał już sam podjąć decyzję: pójść drogą wiary czy drogą legalizmu? Wiara w Jezusa Chrystusa sprawia, że wszyscy stają się dziećmi Bożymi. Paweł wypowiada tu znamienne słowa: „Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie” (3,28). Dla Żyda ważny był fakt, że nie jest poganinem, niewolnikiem lub kobietą, w Chrystusie natomiast wszyscy stanowią jedno, wszyscy są sobie równi w godności dzieci Bożych. Wiara sprawia więc, że stajemy się dziećmi Boga, braćmi Chrystusa i braćmi dla siebie nawzajem. Co więcej – należąc do Chrystusa, jesteśmy również potomkami Abrahama, a więc także dziedzicami obietnic, jakie patriarcha otrzymał od Boga.

 

Psalm responsoryjny: Ps 105,2-7

Dzisiejszy fragment psalmu rozpoczyna się wezwaniem do chwalenia Jahwe i opowiadania o Jego cudach. Każdego, kto szuka Boga, powinna przepełniać radość, a ci, którzy należą do Jego wybranych, powinni szczycić się Jego świętym imieniem (105,3a). Zwłaszcza ci, których On wybrał, czyli potomkowie Abrahama, powinni nieustannie rozmyślać o Bogu i Jego potędze, której ciągle doświadczają; powinni oddawać Mu cześć w świątyni i poza nią, jak również pamiętać o Bożych cudach, znakach i słowach, gdyż to do nich i ich przodków były one kierowane.

Na koniec omawianego fragmentu psalmista wyznaje, iż Jahwe jest Bogiem swego ludu, jednak Jego wyroki skierowane są nie tylko do Izraela, ale do całego świata.

 

Ewangelia: Łk 11,27-28

Mowę Jezusa o walce ze złym duchem z wczorajszej Ewangelii przerywa kobieta z tłumu, która wysławia Jego Matkę. Łukasz w swojej Ewangelii dowartościowuje kobietę i jej rolę, ukazując często kobiety także w gronie uczniów Jezusa. Odnotowuje więc również ten kobiecy głos z tłumu. Kobieta ta podkreśla macierzyńskie posłannictwo Maryi: poczęcie, zrodzenie i wykarmienie Syna. W świecie semickim godność kobiety widoczna była właśnie w jej macierzyństwie. Nazywa Maryję błogosławioną, czyli szczęśliwą, ze względu na Syna, wychwalając przez to także Jego. Jezus nie neguje prawdziwości błogosławieństwa wypowiedzianego przez kobietę, ale rozszerza je również na tych, „którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je” (11,28). Tym samym Jezus poszerza także pochwałę swojej Matki, gdyż Ona tak wiernie słuchała słowa Bożego, że stało się w Niej ciałem (por. J 1,14; zob. także: Łk 1,38), rozważała i zachowywała w swym sercu (por. Łk 2,19.51). Włącza jednak w to błogosławieństwo także ludzi wszystkich czasów, którzy wsłuchują się w słowo Boże i kierują się nim w całym swoim życiu.

Komentarze do czytań XXVI Tydzień Zwykły | od 25 września  do 1 października 2016 r. - Ks dr Leszek Rasztawicki
Komentarze do czytań XXVIII Tydzień Zwykły | od 9 do 15 października 2016 r. - Anna Kaszubowska