Niedziela, 22.09.2019 r.

Pierwsze czytanie: Am 8, 4-7

Kiedy minie nów księżyca… – to znaczy: „Kiedy już skończy się to święto, żebyśmy mogli wrócić do pracy i dalej kantować, dorabiać się kosztem innych?” Jeden ze szczytów hipokryzji i zgorszenia: rytualne oddawanie czci Bogu w sytuacji totalnie skorumpowanego serca; ponadto dotyczące polityczno-religijnej wierchuszki. Brzmi znajomo? A to przecież opis dotyczący VIII w. przed Chrystusem. Jego twórca, prorok Amos, otwarcie piętnuje niesprawiedliwość społeczną: nierówność i wyzysk oraz kryjące się pod nimi postawy bałwochwalstwa, chciwości i niesolidarności. Gdy bożkiem człowieka staje się pieniądz, niewiele brakuje, by człowiek sam się poczuł bogiem. A wtedy nieraz tylko katastrofa przynosi opamiętanie. I taką katastrofę dziejową zapowiada dalej prorok – „dzień gniewu”, który oczyści starożytny lud Boży, pozostawiając przy życiu ledwie garstkę, biblijną „resztę”. Ale zanim ta chwila nastąpi, światem rządzi podział na bogatych i ubogich – to znaczy zdanych na siebie i zdających się na Boga. Wiesz, że nie przebiega on ściśle według aktualizowanej corocznie listy najbogatszych i nieistniejącej listy najbiedniejszych – on przebiega przez serce. Po której stronie dziś byś się odnalazł? Jakim spojrzeniem i słowem obdarzyłby cię Amos?

Psalm responsoryjny: Ps 113, 1b-2.4-6.7-8

„Preferencyjna opcja na rzecz ubogich” – podnoszona niemalże przy każdej okazji przez papieża Franciszka – rozpoczęła się dużo wcześniej niż jej takie koncepcyjne sformułowanie powstałe w katolickiej nauce społecznej w XX w. Świadczył o tym prorok Amos i świadczy teraz psalmista. Pokazuje najpierw dystans, by następnie objawić bliskość. Pan Bóg, który – metaforycznie – mieszka w górze i, by zająć się sprawami ludzkimi, musi spojrzeć w dół (z wysoka, z wysoka…) nie jest niedostępny dla człowieka; wręcz przeciwnie, On sam człowieka szuka, zwłaszcza najbiedniejszego! Im większy obiektywny dystans, tym większa autentyczna bliskość. Przypomnij sobie, kiedy ostatnio spotkałeś w ten sposób Boga?

Drugie czytanie: 1 Tm 2, 1-8

Paweł prosi o modlitwę za wielkich tego świata. Przyjmijmy ją w kontekście pozostałych czytań. Ci ludzie, bowiem szczególnie próbowani są w dojrzałości ludzkiej – motywacji, którą się kierują przy podejmowaniu decyzji odbijających się na nas – i narażeni są na związane z tym pokusy: dorobienia się na boku, ustawienia swojej rodziny, usytuowania się ponad prawem i według podwójnych standardów itd. Płacąc cenę za własną uczciwość i sprawiedliwość, niech mają na względzie okup, który Jezus Chrystus wydał za wszystkich – siebie samego.

Ewangelia: Łk 16, 1-13

Ciekawe, czy z biegiem czasu, wynalezionoby w raju pieniądz… (puśćmy wodze fantazji). Jezus nie pozostawia złudzeń: nie. Trzykrotnie posługuje się słowem mamónas, kojarzącym się ze słowem amen: „fundament, wiara, zaufanie, powierzenie się czemuś lub komuś postrzeganemu jako stabilne”; właśnie o to chodzi w mamonie: to dosłownie „skarb, któremu człowiek się oddaje”. Nie bez powodu zaczęło symbolizować pieniądz, aż do utożsamienia się z nim. Wynalazek pieniądza objawia upadek serca człowieka, który już nie potrafi dzielić się dobrami ani porozumieć się co do nich – wymyśla więc środek płatniczy, który jest zastępczy nie tyle wobec gospodarki towarowej, ile wobec samego człowieczeństwa. Pieniądz jest złudzeniem sprawiedliwości, ponieważ wyprowadza z logiki daru, a wprowadza w logikę zysku; wraz z rozwojem pieniądza coraz mniej się komunikujemy, ba, przestajemy nawet widzieć sam pieniądz, który staje się wirtualny. Podsumowując, pieniądz, to skutek grzechu, pęknięcie wspólnoty między ludźmi stopniowo zamieniające się w przepaść relacyjną. I tutaj dzieje się paradoks: Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną… Bądźcie wierni w małej sprawie pieniądza… Służcie Bogu! Odkupienie, które przynosi Jezus, nie oznacza destrukcji, ale przekształcenie, nowe stworzenie, ożywienie od środka. Nie masz więc po tej niedzieli rytualnie spalić portfel, wysadzić w powietrze bankomat albo podpalić bank centralny. Nie. Masz zastanowić się nad dwiema rzeczami: co jest twoją mamoną (czy także dla ciebie mamona utożsamia się z pieniądzem) oraz, czy pieniądze zbliżają cię do ludzi (bo mogą)! Wszystko zależy od twojego serca.

 

Poniedziałek, 23.09.2019 r. – wspomnienie św. Pio z Pietrelciny, prezbitera       

Pierwsze czytanie: Ezd 1, 1-6

Rozpoczyna się drugi biblijny Exodus. Pierwsza niewola, egipska, na południu, trwała około czterystu lat; druga niewola, babilońska, na północy, nieco ponad pięćdziesiąt. Przy pierwszym wyzwoleniu faraon aż do końca był nieprzychylny; przy drugim, powrót z deportacji odbył się z inicjatywy pogańskiego króla. W pierwszym miało uczestniczyć ponad sześćset tysięcy osób, w drugim, zaledwie pięćdziesiąt tysięcy. Pierwsza wędrówka, ze względów „pedagogicznych” (zob. Wj 13, 17n), trwała 40 lat; druga, już tylko z powodów logistycznych, raptem kilka tygodni. Obie jednak kończą się tym samym – budową świątyni, czyli przyznaniem się Boga do swojego ludu. I, tak naprawdę, to właśnie jest celem Exodusu: objawienie chwały Bożej na kanwie konkretnej ludzkiej historii. I to również jest głównym celem Biblii: pouczyć cię o zbawieniu, zapewnić, że Bóg uczestniczy w twojej historii. On nie preferuje gotowych albo utartych rozwiązań, nie jest producentem filmowym, który przebiera w scenariuszach, kalkulując koszty i zyski. Nie! Historia zbawienia nie jest szczegółowo rozpisanym biznesplanem, ale właśnie Exodusem, wędrówką ku wolności. Pytanie, czy tak właśnie postrzegasz swoje życie: jako Exodus? Którym życiowym wędrowcem jesteś: włóczykijem czy pielgrzymem? Jesteś w drodze! A czy bliżej ci do jej wersji egipskiej, czy babilońskiej… nieważne. Ważne, byś szedł.

Psalm responsoryjny: Ps 126, 1b-2b.2c-3.4-5.6

W pielgrzymce życia wewnętrznego ważne jest wychowanie pamięci: we wspomnieniach można roztkliwić się (tych dobrych) albo pogrążyć (tych złych). Za to dojrzale wychowana pamięć służy prawidłowemu rozeznaniu tego, co „tu i teraz”, twardemu stąpaniu po ziemi, podejściu realistycznemu: wydobywane wspomnienia pocieszają serce, uczą umysł trzeźwego myślenia, wzmacniają wolę w wierności. Tak, jak w dzisiejszym utworze: wspomnienie dawnej pomocy Pana pomaga wytrwać w prośbie o obecną. W ten sposób pomału żyjemy sobie, krok za krokiem, od Exodusu do Exodusu.

Ewangelia: Łk 8, 16-18

Możesz dwojako odczytać ten fragment: jako przestrogę bądź jako nadzieję. Jako przestrogę – bo jesteś odpowiedzialny za swoje życie wewnętrzne; nawet jeśli świat ci o nim nie przypomina, i tak zdasz sprawę z tej odpowiedzialności. Jako nadzieję – bo twój wybór życia wewnętrznego, trud Exodusu i wychowania pamięci, jest bezcenny w oczach Jezusa; nawet jeśli do śmierci pozostanie tylko waszą słodką tajemnicą, po śmierci rozbłyśnie w Kościele zbawionych.

 

Wtorek, 24.09.2019 r.

Pierwsze czytanie: Ezd 6, 7-8. 12b. 14-20

Wrócili. Repatrianci już są w domu i z powodzeniem odbudowują dom Boga – świątynię. Czytanie uwypukla dwie rzeczy: życzliwość namiestników królewskich oraz własną wielkoduszność Żydów. Nawet jeśli w rzeczywistości z tą hojnością pogan tak nie było, autor biblijny swoją narracją podkreśla Opatrzność, obejmującą nawet ich serca. Historyczność a historia to nie to samo: Biblia w wielu miejscach nie jest historyczna, zarazem jednak wiernie relacjonuje historię – historię zbawienia – i to tak, że wprowadza w nią ciebie. Jeśli więc czytasz ten tekst z intencją modlitwy, otwórz oczy na twoją pracę przy świątyni serca. Pomyśl, kto ci w niej sprzyja? Czego potrzebujesz i do kogo mógłbyś zwrócić się z prośbą o pomoc: wysłuchanie, radę, wspólną modlitwę, polecenie książki, spowiedź, ofiarowanie Eucharystii, pocieszenie…? Jezus ma w twoim życiu swoich namiestników! Zastanów się także, kto ci przeszkadza: fałszuje obraz Boga, wywołuje zamęt i niepokój, kusi do złego, obśmiewa, manipuluje…? Wiedz, że Jezus jest potężniejszy od tych serc. Nie załamuj się ani nie sil się na sprostanie im; po prostu, złóż ofiarę z tego, co tu i teraz posiadasz: odrobiny czasu i skupienia, uśmiechu do współpracownika, zaszycia się w sypialni z Biblią w ręku, pozwolenia sobie na chwilę należnego odpoczynku (może snu, spaceru bez telefonu), okazania pomocy domownikom, złożenia jałmużny… Doprawdy, masz tyle okazji i tyle zasobów do wtulenia się w Jezusa i Jego Kościół! Pielgrzymuj małą drogą wiernej miłości.

Psalm responsoryjny: Ps 122, 1b-2.4-5

Pieśń pielgrzymów, tych, którzy udają się na święto do Jerozolimy. Zestawmy ją w kontraście z pierwszym czytaniem: w nim świątynia dopiero jest odbudowywana, dla psalmisty jej istnienie i funkcjonowanie wydaje się oczywistością. Naszą świątynią jest serce ucznia, które cieszy się z rozpoznania Pana. Wzbudź więc wdzięczność za dar wiary, nadziei i miłości wobec Niego – wcale nieoczywisty… I na kanwie tego pomódl się za osobę, która twojej przyjaźni z Jezusem nie dzieli.

Ewangelia: Łk 8, 19-21

Zauważ, że Jezus nie poniża swojej rodziny ani nie wypiera się jej. Wskazuje na więź z jej członkami, która jest głębsza od pokrewieństwa, i na komunikację, która przekracza niedogodności czasoprzestrzenne. Jednocześnie Jezus nie podlizuje się tłumowi, nie nobilituje go. Uczy go, by ani nie wynosił się nad Jego rodzinę, ani nie zazdrościł jej domowej znajomości siebie. Obie zaś społeczności zaprasza do jedności – takiej, jaką cieszyli się pielgrzymi wszystkim stanów i pozycji z Psalmu w trakcie liturgii świątynnej, i jaką ty możesz celebrować we wspólnocie eucharystycznej.

 

Środa, 25.09.2019 r.

Pierwsze czytanie: Ezd 9, 5-9

Gdy dwoje ludzi – małżonków lub przyjaciół – spogląda wstecz na historię ich więzi, może się przerazić: jak bardzo się momentami poranili! Jak blisko przepaści nieraz stąpali! Czy wolno im pielgrzymować dalej? Czy prawda o przewrotności ich serc nie jest „prawdziwsza” od prawdy o ich miłości? Nie, nie jest prawdziwsza. Niemniej, warto świadomie i z przyjęciem siebie przeżywać noce takich prób. One bardzo urealniają spojrzenie na własne siły i własne zasługi; one bardzo oczyszczają z kochania siebie w drugiej osobie; one bardzo wyzwalają wdzięczność i zaufanie wobec Jezusa, który chce nam dawać, chce nam przebaczać i chce nam towarzyszyć. A zatem: postarajcie się dziś o kwadrans ciszy, by wczuć się w rozmodlone i roztrzęsione serce Ezdrasza; skierujcie uwagę, pamięć i wyobraźnię, ku waszym życiowym relacjom – małżeńskim i przyjacielskim – by poznać wymiary, w których są one śmiercionośne i są one życiodajne. Rozsiądźcie się jak na szpilkach w prawdzie o grzechu i rozgośćcie się z ulgą w prawdzie o miłosierdziu; w modlitwie jest miejsce na skrajności. Na końcu, poproście o łaskę wejrzenia w waszą więź z Bogiem, która wszak zahacza się o tamte ludzkie więzi. Wasz Exodus trwa! I Bóg wam w nim błogosławi. Ale też: Bóg „lubi” konkret. Dlatego włączcie usługę lokalizacji, precyzyjnego nazywania treści.

Psalm responsoryjny: Tb 13, 2abcde.3-4a.4bcd.5.8

Mamy do czynienia z jedną z tych liturgii słowa, w których psalmu responsoryjnego próżno szukać w Księdze psalmów – psalmem, bowiem, w sensie ścisłym, nie jest. Dzisiejszy utwór pochodzi z Księgi Tobiasza – rodzinnej historii, zredagowanej w czasie wygnania babilońskiego (poprzedzającego nasz drugi biblijny Exodus), o czym świadczą dyskretne aluzje, np. dzisiejsza: Wychwalam Boga w ziemi mego wygnania. Ogniwo łączące tę pieśń z pierwszym czytaniem jest jasne: wygnanie jest sprawiedliwą pokutą za grzech, Pan zaś okaże niebawem swoje miłosierdzie. Warto jednak nie przeintelektualizować tego przesłania, co jest nagminne w przypadku tekstów tak uogólniających działanie Boga, ale skonfrontować się z nim, rozważając ten utwór – odnosząc do siebie – werset po wersecie.

Ewangelia: Łk 9, 1-6

Dziwne to: Jezus wysyła ich do miast (gr. polis), a oni idą do wsi (gr. kómé). Niesubordynacja? Pycha, zbytnia pewność siebie, potrzeba popisu? Lęk, nieporadność, przerost poczucia odpowiedzialności? A może nic nieznaczący szczegół? Dosłowny sens, na którym zawsze opiera się interpretacja duchowa tekstu biblijnego, nie daje nam oczywistego rozwiązania. Za to okalające tę Ewangelię dzisiejsze czytania pozwalają podążyć (bez przywiązywania się) za drugim wariantem – uniżenia, poczucia niegodności, a może nawet odczytania ducha Jezusa, dla którego drogą jest konkretny człowiek, a nie skandujący tłum na placu. Wczuj się więc w modlitwę Ezdrasza i Tobiasza, a potem przenieś się do serc uczniów, raczkujących misjonarzy, i smakuj je wszystkie bez słów lub wyciągnij z tego ćwiczenia dla siebie jakiś pożytek duchowy.

 

Czwartek, 26.09.2019 r.

Pierwsze czytanie: Ag 1, 1-8

We wtorek usłyszeliśmy, że praca nad domem Bożym postępowała z powodzeniem została doprowadzona do skutku dzięki proroctwu Aggeusza i Zachariasza. Od dziś spotykamy się z nimi. Prorocy ci stają ramię w ramię z judejskimi repatriantami nad ruinami pałacu królewskiego i świątyni – symbolami kryzysu tożsamości, jaki ich wszystkich ogarnął. Bo właśnie te dwie współrzędne określają człowieka: kim jestem wobec społeczności ludzkiej (narodowej, politycznej, historycznej) i kim jestem wobec transcendencji (poczucia, że sens mojego życia wykracza poza tamtą społeczność)? Wystąpienia Aggeusza i Zachariasza, wbrew pozorom, mają na celu nie tyle podać na tacy odpowiedzi, ale w ogóle postawić te pytania, pozwolić im wybrzmieć. Żeby przetrwać kryzys tożsamości i wyjść z niego umocnionym, trzeba go najpierw odsłonić, dokopać się do niego, dopuścić do świadomości (własnej i zbiorowej). Takie było właśnie zadanie tych dwóch proroków. I na tym też polega zadanie szeroko pojętych wychowawców: rodziców i przyjaciół, kierowników duchowych i spowiedników, nauczycieli i wykładowców, przełożonych i rządzących… Niezależnie od tego, czy jesteś jednym z nich, pomedytuj dziś nad pierwszym zdaniem czytania: Te słowa skierował Pan do namiestnika i do arcykapłana – i dopiero przez nich na lud.

Psalm responsoryjny: Ps 149, 1b-2.3-4.5-6a.9b

Niemodna współcześnie hierarchiczność Kościoła – tak, jak niegdyś Izraela – służy jedności wspólnoty; takie jest założenie. Może nas zaskoczyć fakt, że termin hierarchia nie odnosi się jednak do władzy bądź też nie odnosi się do niej w potocznie kojarzonym sensie (posiadania i sprawowania); jak przypomniał niegdyś kard. Joseph Ratzinger, hierarchia oznacza dosłownie „święte źródło”. Rzecz jasna, źródłem tym jest Chrystus (Bóg), który wciela się w ludzi poprzez sakrament święceń (kiedyś zaś powoływał królów, kapłanów i proroków). Tylko w takiej optyce posiada się i sprawuje władzę w Kościele (Izraelu). I tylko wtedy śpiewany dziś podczas liturgii Psalm autentycznie wyraża jedność zgromadzenia eucharystycznego. Pragniesz jej i to na takiej drodze?

Ewangelia: Łk 9, 7-9

Herodowi przydałaby się lekcja z przedwczoraj: zobaczyć Jezusa to nie to samo, co zobaczyć się z Jezusem; zetknąć się z Nim nie oznacza jeszcze spotkać Go. Tak naprawdę, Jezus jest dla Heroda na wyciągnięcie ręki, – jeśli ten da się poprowadzić niepokojowi sumienia. Podobnie dla ciebie – gdziekolwiek medytujesz nad tą Ewangelią i z jakimikolwiek poruszeniami serca, jeśli zdecydujesz się być uważny wobec nich, ujrzysz w sobie Jezusa, tu i teraz, i uświęcisz to, co akurat robiłeś lub robić zamierzasz.

 

Piątek, 27.09.2019 r. – wspomnienie św. Wincentego à Paulo, prezbitera

Pierwsze czytanie: Ag 1, 15b – 2, 9

Księga Aggeusza wykracza poza ścisły moment historyczny VI w. przed Chrystusem. Odbudowa świątyni okazuje się potrzebna nie tylko samym Judejczykom. Bóg jest długodystansowcem i marzycielem – choć tuli ledwie narodzone z wygnania żydowskie dzieci, Jego serce wyrywa się już ku przyszłemu potomstwu. Prześwieca tu idea trzeciego Exodusu; już nie terytorialnego i doczesnego, ale duchowego i wiecznego; już nie z Egiptu czy Babilonii, ale z krainy grzechu i śmierci (por. Mt 4, 14-16 ); już nie narodowego, ale uniwersalnego. Prorok dyskretnie włącza braci w to pragnienie Boga, zaprasza ich do poszerzenia swojego serca, przygotowuje do objawienia powszechnego przykazania miłości bliźniego. To dobry objaw, gdy twoje uzdrowienie i nawrócenie przestaje być tylko „własne”, a zaczyna wpływać na innych. Twój życiowy Exodus ani nie skończy się wygodnym urządzeniem się tu, na ziemi, ani nie sprowadzi się tylko do ciebie. Świątynia twojego serca, której renowacją zajmujemy się w tym tygodniu, to nie gabinet terapeutyczny dla ciebie i Boga, skądże! Jezus widzi w tobie nie tylko nieporadnego życiowo pacjenta, ale założyciela dobrze funkcjonującego domu dziecka. Kiedy bł. Karol de Foucauld urządzał się samotnie na Saharze, swoje mieszkanie nazwał nie pustelnią, ale bractwem; także Twoja samotność z Bogiem buduje Kościół. Bo właśnie ów trzeci Exodus, to czas Kościoła.

Psalm responsoryjny: Ps 43, 1.2.3.4

Utwór ten jest jedną z najpiękniejszych biblijnych lamentacji. Człowiek modli się swoim strapieniem: osamotnieniem, poczuciem zagrożenia, zwątpieniem, kuszeniem, wyczerpaniem, bólem… Ponieważ nie precyzuje, czy jego doświadczenie wynika z zewnętrznych okoliczności czy jest całkowicie wewnętrzną próbą, w jego wyznaniu praktycznie każdy może się odnaleźć. Bądźmy wrażliwi na finał tej modlitwy: I przystąpię do ołtarza Bożego. Liturgia – czy ta starotestamentalna świątynna, czy ta nasza sakramentalna – jest szczytem i źródłem modlitwy, z niej się rodzi i do niej prowadzi każda zdrowa pobożność prywatna i wspólnotowa. Czy też tak traktujesz – odbierasz sercem – liturgię?

Ewangelia: Łk 9, 18-22

To jak w końcu: na osobności czy z uczniami? I tak, i tak. Jezus jest świadkiem modlitwy, która przekracza naszą ukierunkowaną (intencjonalną) świadomość: albo na Niego samego, albo na Boga Ojca, albo na Maryję, albo na świętego, albo na siostrę, albo na wydarzenie, albo na jakąś sprawę…. W twojej modlitwie jest zawsze obecny cały Kościół: i Trójca Święta, i zbawieni, i oczyszczający się, i my – pielgrzymujący. Na tym polega zdrowo rozwijająca się modlitwa, że przestaje być ciągiem spotkań odbywanych w odrębnych pokojach bez przejść, przenosi się zaś do jednej świątyni, w której wszyscy uczestniczą jakby w jednej grupowej konwersacji.

 

Sobota, 28.09.2019 r. – wspomnienie św. Wacława, męczennika

Pierwsze czytanie: Za 2, 5-9. 14-15a

Jeśli wczoraj prorok Aggeusz jeszcze szeptał ludowi coś na ucho w sekrecie, to dzisiaj współczesny mu autor pierwszej części Księgi Zachariasza przemawia już całkiem jednoznacznie. Obaj wygłaszają ci proroctwo o Kościele, posługując się Jerozolimą jako jego symbolem: Aggeusz ten temat inicjuje, kropkę nad „i” stawia Zachariasz. Spróbuj i ty przez chwilę tak otwarcie spojrzeć na Kościół. Kościół jest Jerozolimą bez murów – bo jej murem ognistym jest Pan (por. Ap 21, 12-14); jest Jerozolimą bez świątyni – bo jej świątynią jest chwała Pana (zob. Ap 21, 22); jest Jerozolimą bez jednego narodu – bo mieszkają w niej liczne narody (zob. Ap 21, 23-26). Tak właśnie jest. Właśnie takim życiem tętni Kościół pod osłoną obrzędów, instytucji, prawa, historii… Kościół jest spełnieniem proroctwa – na razie jako misterium. Owszem, niedoskonale; owszem, wcale nie oczywiście; owszem, da się to podważyć. Ale tak właśnie jest – jeśli wierzysz. A przecież jutro, w niedzielę, przed modlitwą wiernych znów wyznasz wiarę właśnie w to misterium Kościoła. Powstrzymaj więc żachnięcie i przewracanie oczami. I jeżeli wczoraj zaśmiałeś się na myśl o powołaniu do uświęcania innych, zauważ, że dziś słyszysz je ponownie. Nie bądź osłupiały. Wyznać wiarę w misterium Kościoła, to przyjąć odpowiedzialność za nie; tam, gdzie akurat żyjesz.

Psalm responsoryjny: Jr 31, 10.11-12b.13

            Usłyszałeś właśnie proroctwo o Kościele i o twojej misji – i jak na nie odpowiesz? Czym na nie odpowiesz? Jeśli żyjesz liturgią, twoja reakcja będzie prosta: „Modlitwą, czyli psalmem responsoryjnym!” – to znaczy właśnie „odpowiadającym” na pierwsze czytanie. Już po raz drugi w tym tygodniu psalm ten jest wzięty spoza samej Księgi psalmów. Rozdział, którego fragment stanowi, zawiera przede wszystkim proroctwo o nowym przymierzu, będącym już nie umową i zewnętrznym zobowiązaniem, ale przemianą serca, darem świeżego spojrzenia, uzdrowieniem intencji i przekroczeniem Prawa miłością… (zob. Jr 31, 31-34). W tym wiecznym przymierzu mieści się także rzeczywistość Kościoła – owocu więzi osób o nowym sercu. Modląc się dzisiejszą pieśnią z Księgi Jeremiasza, miej przed oczami żywy Kościół: zjednoczony (pierwsza zwrotka), wolny (druga zwrotka) i szczęśliwy (trzecia zwrotka); wciąż jeszcze upragniony lub już przez ciebie odnaleziony w konkretnej wspólnocie lub przyjaźni.

Ewangelia: Łk 9, 43b-45

            Każde czytanie jest dzisiaj proroctwem: dwa pierwsze odnoszą się do przyszłej chwały Jerozolimy-Kościoła; trzeci, epizod ewangeliczny, zwiastuje coś zupełnie odwrotnego – pohańbienie Jezusa. Sęk w tym, że one się bynajmniej nie wykluczają, a wręcz uzupełniają; paradoks to podstawowa kategoria chrześcijaństwa, jak mawiał Henri de Lubac. Paradoksem jest, bowiem to, że ów chwalebny Kościół narodził się z przebitego boku pohańbionego Zbawiciela. I paradoksem jest to, że historyczny pohańbiony Kościół przechowuje w sobie chwalebne oblicze Zbawiciela. Pomyśl nad tym przez chwilę w ciszy.

Komentarze do czytań - XXIV tydzień zwykły | od 15 do 21 września 2019 r. - dr Anna Twardziłowska
Komentarze do czytań - XXVI tydzień zwykły | od 29 września do 5 października 2019 r. - s. Elżbieta Zakrzewska