XXV Niedziela Zwykła, 19.09.2021 r.

Pierwsze czytanie: Mdr 2, 12. 17-20

Dobrze znana nam jest sentencja Plauta, spopularyzowana przez Hobbesa homo homini lupus est – człowiek człowiekowi wilkiem. Według Hobbesa, egoistyczne zapędy i skłonność do walki ze wszystkimi i przeciw wszystkim ludziom jest wpisana w naturę każdego z nas.

Współpracując z łaską Bożą, jesteśmy w stanie żyć inaczej. Możemy żyć według sprawiedliwości Bożej. Możemy przyjąć Bożą optykę patrzenia na świat i otaczających nas ludzi. Możemy kochać tak, jak kocha Bóg. Zapoznając się z historią zarówno Starego jak i Nowego Przymierza, odnajdziemy wiele przykładów ludzi sprawiedliwych sprawiedliwością Bożą: Abraham, Mojżesz, Eliasz, Jan Chrzciciel, Najświętsza Maryja Panna, św. Józef, św. Siostra Faustyna, bł. Karolina Kuzkówna oraz wielu innych bezimiennych sprawiedliwych.

Żyjąc w przyjaźni z Bogiem i według Jego zasad, możemy stać się niewygodni dla świata. Tak jak bezbronne jagniątko wzbudzi wyjątkowe stada wilków, tak też człowiek Boży – sprawiedliwy będzie wystawiony na wrogie prześladowania ze strony „wilków tego świata”.

Bez względu na to jak zmyślne i dotkliwe mogą okazać się czyhające zasadzki, Pan Bóg zawsze będzie po stronie swoich wiernych. On poda im rękę w czasie złej przygody, sam otrze łzy smutku oraz uleczy rany i złamania poniesione w walce.

Psalm responsoryjny: Ps 54, 3-4. 5. 6 i 8

Prawdopodobnie każdy z nas doświadczył sytuacji, w których czuliśmy, że życie „składa się jak domek z kart”. Towarzyszy temu cała gama uczuć: zniechęcenie, frustracja, wycofanie, zwątpienie itd. Stan ogólnego smutku trwa, a nawet pogłębia się do czasu, aż nie dostrzeżemy „pozytywnego promyka w ciemnym tunelu”. W takich chwilach czujemy się bardzo osamotnieni. Ktoś, kto nas wysłucha, podpowie, co robić, pomoże rozwiązać zaistniałe zawiłości, jest na wagę złota!

Nasz Bóg jest światłością, która rozświetla wszystkie ciemności. Jest przyjacielem, który w każdej chwili poda nam pomocną rękę. Pan Bóg jest najlepszym z obrońców, u których możemy szukać ratunku. On sam jest fundamentem i filarem twojego i mojego życia. To nasz umiłowany Ojciec, który nie pozostawia beztrosko nas – swoich dzieci.

Żaden prawnik nie przyjdzie nieproszony do osoby potrzebującej obrońcy w czasie trwania rozprawy sądowej. Pan Bóg również nie wejdzie do naszego życia nieproszony. On czeka, aż zwrócimy się z ufnością do Niego. Czeka, aż z miłością wtulimy się w Jego Ojcowskie ramiona. Tylko od nas zależy, czy zwrócimy się do Boga w chwili niedoli, czy pozwolimy, aby ogarnęły nas fale ciemności i smutku. Ofiarujmy już dziś Bogu swoje serca, a On sam będzie ich strzegł niczym drogocennych pereł.

Drugie czytanie: Jk 3, 16 – 4, 3

Kiedy poobserwujemy uważnie bawiące się dzieci w przedszkolu, zauważymy pewną zależność. Najgłośniejszy krzyk, łzy, siniaki, fochy biorą się w myśl zasady „on ma, a ja chcę” – czyli z zazdrości. Od najmłodszych lat zazdrościmy sobie nawzajem, i bez względu na konsekwencje chcemy przywłaszczyć to, co należy do kolegi, sąsiada, a nawet brata lub siostry. Zazdrość jest bardzo złym doradcą. O ile jednak pokłócone dzieci w przedszkolu dość łatwo namówić do zgody, o tyle zwaśnione osoby dorosłe latami nie chcą wyciągnąć ręki do zgody. Na nic groźby i prośby, tak wielu z nas hołduje zasadzie „ja i moje górą…”.

Przez zazdrość i upór świat nękany jest wielkimi wojnami i regionalnymi konfliktami. Ludzie cierpią od ran zadawanych sobie nawzajem. Sceptycy w kwestii istnienia Boga zadają wtedy pytania: „gdzie był Bóg?”. Był tuż obok! W odpowiedni dla siebie sposób cicho i pokornie szeptał do ludzkich uszu: „stop”, „wybacz”, „porzuć zemstę”, „puść wolno”… Niestety krzyk zazdrości, zagłusza pokorny szept wybaczenia.

Pan Bóg jest w stanie uleczyć rozdarte zazdrością serca. Aby Niebieski Lekarz mógł działać, musimy otwarcie pokazać swoje chore od zazdrości serca. Stając przed Bogiem, modląc się, rozmawiając z Nim, nie udawajmy kogoś, kim nie jesteśmy. Starajmy się być autentyczni i prawdziwi. Pokora i szczerość są młodszymi siostrami miłości. Ta zaś jest królową wybaczenia i pokoju.

Ewangelia: Mk 9, 30-37

Nauka o cierpieniu, o krzyżu, o ofierze z życia nie należy do najłatwiejszych. Uczniowie żyjący z Jezusem, który na ich oczach dokonywał rzeczy wielkich, nie byli w stanie po ludzku ogarnąć kolejnego etapu misji ich Mistrza. Cuda dokonywane przez Jezusa miały skupić uwagę na Nim (cudotwórcy). Po zwróceniu uwagi możliwe było lepsze poznanie, po poznaniu konkretne opowiedzenie się za lub przeciw Jezusowi. Przecież byli tacy, którzy zgorszeni odeszli. Tacy, którzy nie byli zainteresowani krzyżem, a wyłącznie cudami…

Każdy z nas lubi doświadczać cudów codziennego życia: pełny brzuch, zabezpieczenie finansowe, wygodne mieszkanie, stabilna praca, tytuły, sukcesy, akceptacja towarzystwa itd. Nie możemy udawać, że w mniejszym lub większym stopniu będziemy zabiegali o takie cuda życia. Zróbmy jednak wszystko, aby na pierwszym miejscu naszego systemu wartości był cud pokory! To pokora Jezusa dała Mu siłę do wypełnienia woli Ojca – aż po krzyż. Nasza pokora ułatwi nam odnalezienie się w każdej sytuacji bez szwanku na duchu, dobrych obyczajach i bez utraty wzajemnej bratniej miłości.

Jeżeli nie rozumiesz lub boisz się logiki krzyża, nie pozostawaj z tym sam, nie izoluj się! Pytaj Boga, rozmawiaj z Nim. On z miłością poprowadzi Cię w nieznane. A ty z miłością przyjmuj tych ludzi, którzy przychodzą z niepewnością do Ciebie. Odpowiadaj na pytania, nawet te najdziwniejsze… Pamiętaj, że drobny gest – zwykłe Dzień Dobry skierowane do problematycznego sąsiada, proste przepuszczenie w drzwiach krzykliwej sąsiadki, wyraża naszą miłość i szacunek, a nas uczy pokornego patrzenia na rzeczywistość.

 

Poniedziałek, 20.09.2021r. – wspomnienie Świętych Męczenników Andrzeja Kim Taegon, prezbitera, Pawła Chong Hasang i Towarzyszy

Pierwsze czytanie: Ezd 1, 1-6

Czytając o różnych dziejach historii człowieka i świata, obserwując szereg wydarzeń bieżących, możemy mieć mylne wrażenie, że Pan Bóg nie jest zainteresowany swoim ludem. Możemy (niezgodnie z prawdą) myśleć, że Ojciec Niebieski jest głuchy na wołanie swoich dzieci oraz, że Jego odpowiedzią na ludzkie modlitwy jest milczenie. Nic bardziej mylnego…

Nasz Bóg troszczy się o losy każdego człowieka. Opiekuje się zarówno tymi, którzy nigdy nie odwrócili się od Niego, jak i czeka na tych, którzy wybrali życie synów marnotrawnych. Pozorne Boże milczenie może okazać się złożonym procesem wychowania człowieka. Brak natychmiastowej reakcji ze strony Boga daje człowiekowi czas i przestrzeń do nawrócenia, przewartościowania życia i powrotu do kochającego Ojca.

Przez usta proroka Pan Bóg zapowiedział odbudowę swojej świątyni oraz przywrócenie dawnego blasku Jerozolimy. Aby wypełniły się Boże obietnice, „pobudził Pan ducha Cyrusa”. Duch Pański natchnął w tym konkretnym czasie (nie wcześniej, nie później, ale właśnie teraz) nowego króla Persów, aby stał się narzędziem realizującym proroctwa. Warto jest modlić się i cierpliwie czekać na Bożą odpowiedź. Bóg nie ignoruje swoich wiernych. Spełnia dane im obietnice we właściwym czasie. Obyśmy tylko umieli cierpliwie czekać…

Psalm responsoryjny: Ps 126, 1b-2b. 2c-3. 4-5. 6

Cierpliwa modlitwa naprawdę przynosi owoce! Pan Bóg nie tylko daje tzw. „minimum socjalne życia duchowego”. Jego hojność jest dużo większa. Doświadczyli tego najlepiej Apostołowie, zbierając dwanaście koszów resztek jedzenia po tym, jak Jezus nakarmił tłumy, rozmnażając pięć chlebów i dwie ryby.

Doświadczenie dobroci i miłości Bożej budzi na naszych ustach uśmiech. Nasze serca są pełne radości. Tylko czy zaraz za tym ty i ja znajdujemy czas i przestrzeń na dziękczynienie? Modlitwa prośby, kierowana w smutku czy utrapieniu, jest w naturalny sposób wpisana w nasze życie duchowe. Modlitwa dziękczynienia niejednokrotnie jest skracana, a nawet marginalizowana. A przecież kochający nas Bóg cieszy się, gdy Jego dzieci wołają: „Tato, dziękuję!”.

Nasze każdorazowe zwracanie się do Boga (z prośbą, dziękczynieniem, przebłaganiem) jest wyrazem naszej wiary, jak również świadczy o tym, że naprawdę Bóg kocha człowieka. Niedowiarkowie obserwujący modlących się ludzi, żyjących relacją z Bogiem – dla Niego zmieniających swoje życie, z podziwem i zachwytem mówią: „coś w tym jest”. Dzięki temu mają szansę nawrócić się, uwierzyć, zawołać z psalmistą: „Wielkie rzeczy im Pan uczynił. Pan uczynił nam wielkie rzeczy i ogarnęła nas radość”.

Radość człowieka niewierzącego, który doświadcza Boga, jest ogromna. Każdy z nas jest powołany do dzielenia się wiarą. Mamy świadczyć o tym, że Bóg jest z nami każdego dnia. Budując z Nim naszą trwałą relację, mamy czerpać z niej siły i zapał, aby być apostołem. Każdy według swoich sił i umiejętności tam, gdzie posyła go Bóg. Dzięki temu inni również będą mogli doświadczyć miłości i dobroci Ojca, który jest w Niebie.

Ewangelia: Łk 8, 16-18

Bez sensu jest przykrywać zapaloną lampę, tak jak bez sensu jest włączać sztuczne oświetlenie w pomieszczeniu rozpromienionym blaskiem słońca. Wtedy zapalona lampa i włączone żyrandole nie tylko nie spełniają swojej funkcji, ale są też bardzo często przez nas ignorowane. Blask lampy nie przebije garnca, światło żarówki nie będzie mocniejsze od promieni słońca.

Każdego dnia naszego życia docierają do nas różne blaski i promienie. Jedne są oświecające, inne zaś oślepiające. Niektóre świecą światłem ciepłym, inne zimnym. Czasem natrafiamy na niewielką i niezauważalną lampkę, innym zaś razem oślepia nas moc wielkiego halogenu. Identycznie jest w naszym życiu duchowym. To, co światowe, niejednokrotnie przyciąga naszą uwagę bardziej niż sprawy Boże. Pozorne piękno świata oślepia nas swoim blaskiem tak, że nie jesteśmy w stanie zauważyć prawdziwego piękna Bożego. Pomimo „wielkiego” piękna tego świata, dobrze jest zatrzymać się nad „małym” pięknem Boga.

Przyjdzie czas, że to, co światowe, przeminie. Wtedy pozostanie tylko to, co prawdziwie piękne – pochodzące od Boga. Tylko od nas zależy, czy będziemy gotowi na przyjęcie tego wiecznego piękna. Jeżeli zachłyśnięci dobrami świata zapomnimy o tym, co daje nam Bóg, możemy okazać się wielkimi przegranymi. W innym wypadku radość z wygranej będzie ogromna! Życie wieczne w niebie jest największym dobrem i skarbem, najpiękniejszą wygraną, którą człowiek może osiągnąć. Warunek do spełnienia jest jeden: pokornym sercem przylgnąć do Tego, który ma władzę dać życie wieczne – Jezusa Chrystusa.

 

Wtorek, 21.09.2021 r. – święto Świętego Mateusza, apostoła i ewangelisty

Pierwsze czytanie: Ef 4, 1-7. 11-13

Pan Bóg powołuje nas do różnych zadań, jednocześnie wyposażając w umiejętności, które umożliwiają realizację otrzymanego powołania. Każdy z nas jest uzdolniony w różny sposób: wielu z nas obdarzonych jest łaską śpiewu, inni z łatwością przyswajają języki obce, jeszcze inni wykazują się umiejętnościami analitycznymi, są też tacy, którzy zdobywają liczne trofea w dyscyplinach sportowych. Bez względu na to, czym się zajmujemy oraz w jakiej dziedzinie odnosimy sukcesy, musimy pamiętać o jednym: naszym głównym powołaniem jest niebo! Wszystko to, co realizujemy na ziemi, powinno nas do nieba doprowadzić.

Nasze ziemskie aktywności, uświęcone ufną modlitwą, zawierzone bezgranicznie Panu Bogu i realizowane jako „powołanie, w powołaniu”, mogą przynieść wiele pożytku. Po pierwsze, my sami nauczymy się pełnić wolę Bożą. Po drugie, inni będą mogli doświadczyć Bożego dobra przez nasze ręce. Po trzecie, sam Pan Bóg będzie uwielbiony. To, co robimy każdego dnia, może być nie tylko naszą pracą czy pasją, może stać się naszą modlitwą i prawdziwą ofiarą z życia na chwałę Pana Boga! Jeżeli kto ma [dar] przemawiania, niech to będą jakby słowa Boże. Jeżeli kto pełni posługę, niech to czyni mocą, której Bóg udziela, aby we wszystkim był uwielbiony Bóg przez Jezusa Chrystusa. Jemu chwała i moc na wieki wieków! Amen.( 1 P 4,11)

Psalm responsoryjny: Ps 19, 2-3. 4-5b

Na całej ziemi należy głosić chwałę Boga. Trzeba zanosić słowo Boże tym ludziom, którzy go nie przyjęli lub znają niewystarczająco. Każdy człowiek jest dziełem rąk Bożych. Wszyscy jesteśmy owocami miłości Najwyższego. Życie każdego człowieka jest dowodem na to, jak bardzo Pan Bóg nas kocha i troszczy się o stworzony świat. W twoim i moim życiu realizują się słowa Ojca Niebieskiego. Żyjąc zgodnie z wolą i słowem Boga, jesteśmy autentycznymi apostołami i żywym dowodem Jego istnienia.

Czy zastanawiałeś / zastanawiałaś się jak te wzniosłe treści wprowadzić w codzienny trud życia? Każdego dnia powinniśmy świadczyć o wielkiej miłości Boga, żyjąc tak, jak żyją dzieci kochane przez swoich rodziców. Powołanie do apostolstwa Bożej miłości jest indywidualne, niepowtarzalne i bardzo wyjątkowe dla każdego z nas. Bez porównywania się między sobą, bez zbędnej rywalizacji, bez rządzy sukcesu głośmy imię dobrego Boga, który jest miłością!

Dziecko kochane przez rodziców jest pogodne, spokojne, czuje się bezpiecznie w obecności swoich najbliższych. Jeżeli Twoja relacja z Bogiem nie sprawia, że czujesz się podobnie, postaraj się znaleźć przyczynę. Zbadaj, co zagłusza głos kochającego Cię Boga. Pozbywając się rozproszeń, będziesz mógł wsłuchać się w Tego, który po cichu powtarza: „naprawdę Cię kocham”. Dzięki temu zaświadczysz o tej prawdzie w każdym zakątku świata.

Ewangelia: Mt 9, 9-13

Każdego dnia podchodzi do Ciebie Jezus. Jak reagujesz? Jak Go przyjmujesz w „ogródku Twojego życia”? Chwila spotkania ze Zbawicielem może być pełna radości, zaufania, wdzięczności. Może też być pełna niedowierzania, smutku, zwątpienia oraz ogólnego nastawienia na nie. Decyzja należy do Ciebie…

Dzisiejszy patron, św. Mateusz, spotkał Jezusa. Właściwie to Jezus przyszedł do niego, nie zważając na to, „co ludzie powiedzą”, co wypada, co należy itp. Dla Jezusa najważniejszym było głosić prawdę o królestwie Bożym i chwałę Boga Ojca. Syn Boży wybrał Mateusza i w tej właśnie chwili nikt ani nic nie było w stanie zmienić jego misji. Jezus wszedł do „Mateuszowego ogródka”, znalazł się na jego terytorium. Wezwał Mateusza, a ten bez słowa sprzeciwu zostawił wszystko i poszedł za Synem Bożym. Po ludzku Mateusz poszedł w nieznane. Po Bożemu rozpoczął pewną drogę do nieba, krocząc ślad w ślad za Zbawicielem.

Z historii powołania św. Mateusza możemy wyciągnąć dla siebie wiele lekcji: Bóg nie brzydzi się grzesznikiem, Bóg powołuje ludzi różnego stanu i pochodzenia. Na Boże wezwanie należy odpowiadać natychmiast… Domyślam się, że każdy z nas idealnie nada tytuł dzisiejszemu ewangelicznemu przesłaniu. W sposób szczególny warto w tym miejscu zwrócić uwagę na jeden z możliwych tytułów: TYLKO BÓG! Dla Mateusza w chwili spotkania z Jezusem liczył się tylko Jezus – Bóg. Dla innych: celników, grzeszników i ludzi przychodzących do Jezusa, liczył się tylko On – Bóg. Bez względu na to czy i jak umiem to pokazać, kształtujmy nasze serca tak, abyśmy w najważniejszych i najtrudniejszych chwilach naszego życia umieli wyznać: TYLKO BÓG!

Środa, 22.09.2021 r.

Pierwsze czytanie: Ezd 9, 5-9

Pan Bóg może skruszyć i przemienić nasze serca. On otwiera nasze zamknięte oczy i sprawia, że zaczynamy słyszeć to, co ktoś do nas mówi. Dobry Bóg chce wyprowadzić Ciebie i mnie z „więzienia” pychy, egoizmu i każdego innego grzechu. Nawet w najciemniejszym tunelu Pan Bóg zapala dla nas – swoich ukochanych dzieci lampę, która ma wskazać drogę do bezpiecznego wyjścia.

Kiedyś, pielgrzymując do Ziemi Świętej, miałem okazję zwiedzać tunele znajdujące się pod Jerozolimą. Jeden z tych tuneli był bardzo wąski, duszny, a na dodatek odbywał się w nim remont. Cała ta otoczka sprawiała, że wielu z pielgrzymów czuło się bardzo niekomfortowo. Ludzie czuli się mocno ograniczeni, a nawet zamknięci pod ziemią. Nerwy i niepokój brały górę. Słychać było głośno wypowiadane przez pielgrzymów postanowienia, plany, zapowiedzi tego, co kto zrobi po wyjściu. Wyłaniające się z oddali wyjście z tunelu zaczęło potęgować radość, wielu z nas odzyskiwało dobre samopoczucie. Zbliżała się wolność.

Pomimo grzechów i odstępstw Izraelitów Pan Bóg nie pozostawił ich bez opieki. Czuwał nad nimi, dał im wolność, która stała się następstwem nawrócenia. My, ludzie XXI wieku, niejednokrotnie cierpimy w tunelu naszych grzechów. Bóg da nam wolność w chwili, gdy naprawdę skierujemy do Niego nasze serca i z pełną świadomością powiemy: „Tato, zgrzeszyłem”.

Psalm responsoryjny: Tb 13, 2abcde. 3-4a. 4bcd. 5. 8

Każdy z nas ma swoją ziemię wygnania. Niekiedy okazuje się, że ziemia wygnania bardziej pociąga niż ziemia obiecana. Są tacy, którzy z przekonaniem i pełną świadomością pozostają na obczyźnie, z dala od Domu Ojca. Oni naprawdę potrzebują naszej modlitwy! Na szczęście, nie każdemu dobrze jest w chłodzie, głodzie i poniewierce. Wielu z nas pragnie wrócić do Domu Miłości i Miłosierdzia.

Powroty bywają trudne i uciążliwe, jednak najważniejszy jest zaplanowany cel. Mitologiczny Odys wracał do domu 10 lat, bohater jednego z wojennych filmów wracał z dalekiej Syberii do domu 3 lata, dla nich liczył się cel – nie były straszne przeciwności. A Ty? Czy masz w sobie tyle determinacji, aby już dziś wyruszyć drogą o nazwie nawrócenie do domu Boga Ojca? On czeka, On nie zapomina… Decyzja należy do Ciebie.

Jeżeli nie masz wystarczająco dużo siły, módl się i wołaj o pomoc. Bóg, który słucha swoich dzieci, wesprze Ciebie w najlepszy z możliwych sposobów. Nie daj się zwieść pozornemu dobru, staraj się o dobro prawdziwe – dobro wieczne. Wychwalaj Boga bez względu na położenie, uwikłanie w grzechy, piętrzące się nieszczęścia i niepokoje. On sprawi, że znajdziesz bezpieczną drogę, która zaprowadzi Cię do ojczyzny. Chwal Boga, wysławiaj swojego Ojca, który jest w Niebie. Już dziś ruszaj do Niego, „ruszaj tam, gdzie ziemię obiecaną daje Ci Pan”…

Ewangelia: Łk 9, 1-6

Zrób dziś przegląd swojego domu, miejsca pracy, popatrz na aplikacje bankowe, obejrzyj dziś swój samochód, rower. Zobacz, ile rzeczy posiadasz. Kiedy już zorientujesz się w tym, co jest twoje, zacznij drugą rundę przeglądu. Tym razem rozeznaj, z czego tak naprawdę korzystasz, co jest Ci niezbędnie potrzebne każdego dnia. Trzecia runda, do której Cię zapraszam, to czas, w którym stwierdzisz, czego możesz się pozbyć. A ostatnia część dzisiejszego ćwiczenia to ułożenie listy rzeczy, które oddasz świadomie, dobrowolnie, kierując się sercem. Nie jest trudno oddawać z tego, co nam zbywa. Prawdziwie uszlachetnia podzielić się tym dobrem, które faktycznie okazuje się być niezbędne do codziennego funkcjonowania.

Pan Jezus każdego z nas zaprasza do głoszenia Ewangelii na całym świecie. Powołanie do bycia Apostołem Jezusa nie jest zarezerwowane tylko dla skrajnie biednych lub wyłącznie bogatych. Jezus nie powołuje tylko tych, a tamtym mówi: „idźcie precz”. Nie, nie! Każdy adekwatnie do swojego stanu, wykształcenia, pozycji itp. jest powołany do bycia Apostołem. Jednak, aby nim być, każdy z nas musi być autentyczny i mieć wolne serce. Tylko serce nieskrępowane i nieprzywiązane do ziemskich zbytków naprawdę pokocha Boga. Tylko człowiek z takim sercem naprawdę zaświadczy o Jezusie. Takiemu świadkowi uwierzą inni ludzie, za takim pasterzem pójdą owce.

Postaraj się dziś rozwiązać chociaż jeden supeł zniewalający twoje serce. Proś Boga przez wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny Rozwiązującej Węzły o autentyczność, skromność, pokorę i wolność Apostoła. A teraz uzupełnij zdanie: dziś dla uwolnienia serca podzielę się………. z innymi.

Czwartek, 23.09.2021 r. – wspomnienie Św. Pio z Pietrelciny, prezbitera

Pierwsze czytanie: Ag 1, 1-8

Kilka lat temu pewien ksiądz rozmawiał z sędziwym mieszkańcem Afryki. W czasie tej rozmowy starzec powiedział: „Wy, Europejczycy macie zegarki, my, Afrykańczycy mamy czas…”. Nasze coraz to nowsze zegarki, telefony, tablety etc. odmierzają nam coraz precyzyjniej czas. Nowe aplikacje przedstawiają raporty ze spędzonego przez nas czasu. Możemy dowiedzieć się, jak bardzo aktywnie uprawialiśmy sport, jak efektywny był nasz sen, jak długa była nasza wycieczka. Jesteśmy przyzwyczajeni do niezdrowego pośpiechu, staramy się jak najefektywniej wykorzystać nasz czas… Tylko czy on faktycznie jest nasz?

Święty Augustyn zapytany o to, czym jest czas, miał odpowiedzieć: „Gdy nikt mnie nie pyta, wiem, co to jest. Kiedy jednak chcę to wyjaśnić, to nie wiem”. Jedno jest pewne, nasz czas jest darem, który otrzymujemy od Boga. Ten dar musimy wykorzystać najlepiej, jak się da. Najlepiej, czyli zgodnie z wolą Tego, od Którego otrzymaliśmy ten wyjątkowy prezent.

W niewoli perskiej Izraelici zajmowali się wieloma rzeczami. Trudzili się codziennością, jednak nie interesowali się sprawami Bożymi. Dlatego też ich praca nie przynosiła efektu. Od chwili rozpoczęcia odbudowy Świątyni Bożej praca Narodu Wybranego przynosiła niespodziewane owoce. A Ty, jak wykorzystasz otrzymane od Boga najbliższe godziny? Czy zajmiesz się w tym czasie sprawami Bożymi?

Psalm responsoryjny: Ps 149, 1b-2. 3-4. 5-6a i 9b

Jesteśmy przyzwyczajeni do widoku zamyślonych, poważnych, czasem smutnych ludzi pogrążonych w modlitwie. Nie warto przeszkadzać nikomu, kto trwa w skupieniu i ciszy przed Bogiem. Nie zawsze jednak musimy stawać przed Panem nieba i ziemi ze zmarszczonym czołem i smutnymi minami! Wiedział o tym doskonale król Dawid, który nie wstydził się chwalić Boga tańcem, prowadząc do Jerozolimy Arkę Przymierza. Pan Jezus rozradowany w Duchu Świętym również radośnie wychwalał Boga Ojca za wielkie dzieła, które miały miejsce wśród zwykłych ludzi. Czy umiesz, naśladując Zbawiciela, radośnie chwalić i uwielbiać Ojca w Niebie za wszystko, co dzieje się w Twoim życiu?

Wśród wielu piosenek religijnych jedna idealnie konweniuje ze słowami dzisiejszego psalmu. Słowa refrenu tej piosenki brzmią następująco: Będę tańczył przed Twoim tronem
i oddam Tobie chwałę i nic już nie zamknie mi ust! Żaden mur i żadna ściana, największa nawet tama, już nie, nie zatrzyma mnie już!

Radośnie wychwalaj Pana! Módl się o pogodę ducha. Proś Boga, aby żadna przeszkoda nie odgrodziła Cię od Niego. Nie wstydź się chwalić Ojca w Niebie śpiewem, tańcem, uśmiechem. Apostoł Jezusa Chrystusa swoją radością może świadczyć o Ewangelii. Kto wie, może ziarno zasiane przez radosnego siewcę, przyniesie plon obfity.

Naszym zadaniem jest głosić Chwałę Boga wszystkimi możliwymi sposobami. Nie możemy ograniczać się do jakichś utartych (niekiedy nad wyraz smutnych) schematów. Postarajmy się dziś żyć tak, aby „zarazić” innych radosnym ALLELUJA!

Ewangelia: Łk 9, 7-9

Spotkałeś kiedyś kogoś ważnego i znanego – celebrytę? Jeżeli nie miałeś okazji być na takim spotkaniu, to może chociaż marzyłeś o tego typu zaszczycie. Takim spotkaniom towarzyszy wiele emocji. Staramy się przygotować jak najlepiej: wygląd, ubiór, lista tematów do rozmowy itp. Nie liczy się nikt ani nic poza tym jednym konkretnym człowiekiem. Nasza ciekawość i chęć poznania spotkanego celebryty sprawia, że w tym czasie „na niebie świeci tylko jedna gwiazda”. Dobrze jest, kiedy z wymarzonego spotkania wychodzimy chociaż trochę ubogaceni, problem zaczyna się w chwili, w której uświadamiamy sobie, że zmarnowaliśmy czas.

Herod usłyszał o Jezusie. Chciał Go spotkać i poznać. Niestety, nie po to, aby odmienić swoje życie. Nie zabiegał o możliwość „dotknięcia rąbka Jezusowego płaszcza” lub o rozmowę, w czasie której mógłby przewartościować swoje życie. Celem Heroda było zweryfikowanie plotek, sprawdzenie pogłosek i zaspokojenie próżnej ciekawości. Brzmi znajomo?

Dziś w Kościele wspominamy św. Ojca Pio. Poświęcił On całe swoje życie Jezusowi. Szukał Go, pragnął poznać, a do poznanego Zbawiciela wytrwale prowadził innych ludzi. Pomimo różnego rodzaju cierpienia i przeciwności nie ustawał w głoszeniu Chrystusa Zmartwychwstałego pośród tych ludzi, którzy do niego tłumnie przychodzili. Kiedyś Ojciec Pio powiedział: „Pan Jezus za pośrednictwem aniołów zwołuje ubogich i prostych pasterzy, aby się im objawić. Woła także mądrych za pośrednictwem ich wiedzy. I wszyscy, poruszeni wewnętrznym wpływem Jego łaski, biegną do Niego, aby Go adorować. Wzywa również nas wszystkich przez Boskie natchnienie i oddaje się nam przez swoją łaskę. Ile razy zapraszał serdecznie również i nas? A jak szybko my Mu odpowiedzieliśmy? Mój Boże! Rumienię się i czuję się zawstydzony, mając dać odpowiedź na tak postawione pytanie.”

Jezus czeka, przyjdziesz dziś na spotkanie?

Piątek, 24.09.2021 r.

Pierwsze czytanie: Ag 1, 15b – 2, 9

Boże powołanie wpisane w życie każdego z nas zakłada pewne zadania do spełnienia i pracę do wykonania. Zadaniem małżonków i rodziców jest troska o rodzinę, a ich praca (pośrednio lub bezpośrednio) jest służebna wobec poszczególnych członków rodziny. Zadaniem osób duchownych jest wskazywanie całemu ludowi Bożemu bezpiecznej drogi do Boga. Ich praca jest służebna wobec Boga i Jego dzieci. Bez względu na to, do czego zostaliśmy powołani i jaką pracę wykonujemy, naprawdę warto wykonywać ją z przekonaniem, że w tej właśnie chwili realizuje się moje powołanie.

W drugim roku rządów króla Dariusza (…)” Pan Bóg przez usta swoich wybranych: proroka, namiestnika i arcykapłana dał Izraelitom konkretne zadanie – mieli odbudować Świątynię Jerozolimską. Od tej pory musieli skoncentrować się na tej pracy! Po ludzku – zadanie skrajnie trudne i niemożliwe. Na szczęście Izraelici zaufali Panu i ocenili zadanie w kategoriach Bożych, a nie ludzkich…

Tym, którzy zaufali Bogu, Pan błogosławi. Pomaga im w trudzie pracy, wspiera w zawirowaniach codzienności. Zaproś Go do swojej pracy już dziś. Nie zniechęcaj się nierealną perspektywą zadań, które w twojej ocenie są nie do wykonania. Bóg poruszył „niebiosa i ziemię, morze i lądy”, aby Izraelici mogli odbudować Świątynię. Czy nie uczyni tego samego dla tych, którzy z miłością czczą Jego imię, proszą Go o błogosławieństwo i z zaufaniem wzywają Jego pomocy?

Psalm responsoryjny: Ps 43, 1. 2. 3. 4

Czy zastanawiałeś się, na ile odwiedziny w Kościele zmieniają Twoje życie na lepsze? Zgromadzenie Eucharystyczne zmienia Twoje życie czy jest suchym „rytuałem” odprawianym z przyzwyczajenia? Świątynię obrządku Starotestamentalnego od Kościołów Nowego Przymierza różni wiele. Jednak mimo licznych różnic jest jedno najważniejsze podobieństwo – miejsce spotkania żywego Boga. W czasie spotkania Boga w Jego Domu możemy dostąpić rzeczy wielkich, które zaczną się uobecniać w naszej małej codzienności. Warunek spełnienia się tych świętych tajemnic jest jeden: bezgraniczne zaufanie Panu Bogu.

Wchodząc do Kościoła, z zaufaniem zwracając się do Ojca, który jest w niebie, stajemy niczym dzieci szukające schronienia w ramionach kochającego taty. W tej chwili możemy poczuć się naprawdę kochani, zaopiekowani i strzeżeni od światowych niebezpieczeństw. Przy ołtarzu, w obecności Boga nie czujmy się niczym zestresowany uczeń w gabinecie dyrektora albo zdenerwowany pracownik w biurze swojego szefa – to nie tak! Przy ołtarzu, a precyzyjnie w tabernakulum, ukryty jest Jezus – Bóg, który oddał za nas swoje życie. Dzięki Jego ofierze możemy dostępować odpuszczenia grzechów. To On swoją śmiercią wyjednał nam odkupienie i zbawienie. Czy przy Nim mamy się czego lękać?

Nasza wiara w Tego, który nas zbawił, uzdrawia rany naszego serca. Ta wiara koi każdy niepokój, rozpromienia mroki smutków, jest ratunkiem w chwilach największego zagrożenia. Dlatego z wiarą wstępujmy do Domu Bożego, aby spotkać się Bogiem, który kocha. Naprawdę lepsi możemy wyjść tylko z takiego spotkania, którego fundamentem jest miłość. Czy pokochasz i zaufasz Panu już dziś?

Ewangelia: Łk 9, 18-22

Dzisiejsze pytanie: Kim dla mnie jest Jezus? powinno towarzyszyć nam przez wszystkie dni życia. Każdy dzień jest inny. Dziś jest inne od wczoraj, jutro będzie inne niż dziś. Wraz z upływem dni każdy z nas się zmienia. Starzejemy się, nabieramy nowych doświadczeń, i (daj Boże) mądrzejemy. Nowe dni, nowe wydarzenia, nowe przestrzenie spotkania Jezusa powodują, że możemy patrzeć na Niego, zbliżać się do Niego i jeszcze lepiej Go poznawać. W te wszystkie nasze zmiany i przemiany – słowem w nasze ziemskie pielgrzymowanie, cały czas wpisuje się szukanie odpowiedzi na dzisiejsze „tytułowe” pytanie.

Wierzę, że jako ludzie wiary szukamy we wszystkich zakamarkach naszych serc tej najlepszej, najpełniejszej i najpiękniejszej odpowiedzi. Jednak, aby ta odpowiedź okazała się prawdziwą, musi być poparta konkretnymi czynami. Sama deklaracja nie wystarczy. W dzisiejszej Ewangelii przykuwa uwagę fakt, że Pan Jezus zabrania uczniom mówić o tym, że to On jest Mesjaszem. Bez względu na to jak dziwne wydaje się polecenie Mistrza, uczniowie powinni bezdyskusyjnie przystać na słowa ich Nauczyciela. Paradoks: potwierdzenie wyznanej przed sekundą wiary milczeniem… A może właśnie taki jest nasz Bóg? Może nie zawsze potwierdzeniem wiary w Niego muszą być czyny wielkie, krwawe i rozgłoszone na całym świecie? Czasem naprawdę wystarczy dla Niego zamilknąć…

Każdy z nas dostał od Boga ten dzisiejszy dzień. Dziś również poszukajmy odpowiedzi na to istotne, ewangeliczne pytanie. Odnalezioną odpowiedź potwierdźmy jednym konkretnym czynem – chociażby najmniejszym, ale z wiarą wykonanym dla Tego, w Którego wierzymy.

Sobota, 25.09.2021 r.

Pierwsze czytanie: Za 2, 5-9. 14-15a

Pewną niechlubną modą, która coraz bardziej popularyzuje się w miastach i wsiach naszego kraju, jest odgradzanie się od drugiego człowieka. Właściciele nowo budujących się domów inwestują w płoty, bramy, alarmy, kamery etc. Nowo powstałe osiedla są bardzo szczelnie odgradzane od tzw. ulicy. Chronione wejścia, skomplikowane do obsługi domofony, brak miejsc parkingowych dla gości itd. Wszystko po to, aby nikt nie mógł podejść blisko. Wszystko po to, aby zwiększać naszą izolację i dystans do drugiego człowieka. A może zaryzykować i powiedzieć stop tej tendencji mającej znamiona szaleństwa?

Pan Bóg przez swojego anioła oznajmił prorokowi Zachariaszowi, że odbudowana Jerozolima pozostanie miejscem otwartym dla wielu ludzi i zwierząt. Nie będą potrzebne mury i fortyfikacje, nie będą potrzebne zbrojne straże. Sam Bóg zatroszczy się o święte miasto i zbudowaną w nim świątynię! Zatroskany o swój lud Bóg jest najlepszym opiekunem. Przy Nim zawsze jesteśmy wygrani, z Nim zawsze możemy zwyciężyć – nawet, jeżeli w kategoriach światowych przegrywamy. Warunek? Zaufanie i otwartość na Jego słowa!

Dziś Bóg zaprasza Ciebie i mnie do otwartości. Z otwartością przyjmujmy drugiego człowieka – brata lub siostrę w wierze. Z otwartością wypełniajmy Boże przykazania. Z Bogiem jesteśmy bezpieczni. Do końca!

Psalm responsoryjny: Jr 31, 10. 11-12b. 13

Wchodząc pod górę, mamy pewność, że kiedyś rozpoczniemy wędrówkę w dół. Obserwując zachód słońca, z dużą dozą pewności oczekujemy jutrzejszego wschodu. Przeżywając smutki, rozterki i różnego rodzaju trudności, w pewien naturalny sposób żyjemy nadzieją zmiany na lepsze. Bardziej lub mniej świadomie wypatrujemy naszej pogodnej jutrzenki, staramy się dostrzec wierzchołek góry, którą zdobywamy, bo przecież za nim rozpoczyna się droga w dół. Pierwszy promień słońca, pierwszy krok w drodze powrotnej jest przyczyną radości, która utwierdza nas w nadziei, że już teraz będzie dobrze.

W naszym życiu duchowym również wędrujemy pod górę i z góry wracamy. Niejednokrotnie z radością „opalamy się” w Bożym blasku wschodzącego słońca, innym razem doświadczamy ciemnej nocy ducha. Bez względu na to jak wielkie ciemności nas ogarniają, On nieustannie opiekuje się nami. Bóg broni nas od wszelkich złych przygód, gromadzi nas na bezpiecznych pastwiskach, czuwa nad każdym umiłowanym dzieckiem bez wyjątku! Bóg wspiera nas swoim ojcowskim ramieniem od pierwszych aż do ostatnich chwil naszej ziemskiej pielgrzymki. A czy my, w czasie jej trwania dziękujemy Mu z radością za Jego opiekę i pomoc?

Dziś, jak młodzieńcy i dziewczęta, z radością chwalmy imię Pana! Z radością dziękujmy Mu za każdy wschód słońca w naszym życiu. Postarajmy się dzień dzisiejszy uczynić radosną i głośną pieśnią na cześć Boga, który nas kocha.

Ewangelia: Łk 9, 43b-45

Każdego dnia Jezus uczy nas swojej logiki życia. Jego logika jest zupełnie inna niż logika światowa. Jezus codziennie pokazuje styl życia oparty na miłości, wybaczeniu, braterstwie, zrezygnowaniu z siebie. Dopełnieniem życia według nauki Jezusa jest ofiara na krzyżu i zmartwychwstanie. Rozumiemy codzienną naukę, którą kieruje do nas Zbawiciel?

Słowa nauki Jezusa nie należą do najłatwiejszych. Niejednokrotnie, aby je zrealizować, musimy podjąć decyzję o przewartościowaniu całego życia. Taka decyzja nie jest prosta, lecz może przynieść piękne owoce, z których największym jest życie wieczne w niebie. Abyśmy zaowocowali naszym życiem w Boży sposób, musimy słuchać i rozumieć Jezusa. Tylko w oparciu o Jego słowa i wskazania wypełnimy wolę Ojca, który jest w niebie. Tragedią życia duchowego nie jest niezrozumienie tego, z czym przychodzi do nas Bóg. Tragedia ta rozpoczyna się w chwili zaniedbania lub odrzucenia Bożych wskazań, a to dzieje się w momencie, kiedy nie szukamy wyjaśnień, nie prosimy o wytłumaczenie tego, czego nie rozumiemy. Dlatego warto pytać, słuchać podpowiedzi i wyjaśnień, z którymi przychodzi do nas Jezus. Pamiętajmy, że On nie krzyczy, ale mówi cicho. Jego głos jest najlepiej słyszalny z dala od codziennego zgiełku ulicy, w twojej cichej izdebce. Tam Go znajdziesz, tam będziecie mogli porozmawiać o wszystkim, czego nie rozumiesz.

Zastanów się dziś, czego nie rozumiesz z nauki Jezusa. Przygotuj sobie listę pytań do Mistrza. Znajdź miejsce i czas, aby zatrzymać się przed Zbawicielem. On, ukryty w każdym tabernakulum, czeka, aż przyjdziemy, aż zapytamy i wsłuchamy się w Jego odpowiedzi. Strach jest złym doradcą. Nie bój się swojego Zbawiciela. On sprawi, że „wszystko tajne, jawnym będzie”. On wskaże najpewniejszą drogę do nieba.

Komentarze do czytań – XXIV Tydzień Zwykły | od 12 do 18 września 2021 r. - Joanna Człapska
Komentarze do czytań – XXVI Tydzień Zwykły | od 26 września do 2 października 2021 r. - s. Ewa Maria od Męki Pańskiej OCD