Komentarze do czytań XXV Tydzień Zwykły

(20 – 26 września 2015 r.)

 

Niedziela, 20.09.2015 r. Dzień Środków Społecznego Przekazu

 

Pierwsze czytanie: Mdr 2,12.17-20

            Fragment z Księgi Mądrości po raz kolejny uzmysławia nam, że oprócz dobra, istnieje na ziemi zło. Nie bierze się ono znikąd, lecz jest wynikiem ludzkiego działania. Pojawia się więc pytanie, dlaczego ludzie wybierają zło? Dlaczego widząc jego zgubne skutki, nie rezygnują z niego? Co takiego pociągającego jest w złu? Odpowiedzi na powyższe pytania jest wiele, ale wszystkie można sprowadzić do jednego stwierdzenia: Czynienie zła jest najwyższym wyrazem ludzkiej głupoty. Człowiek mądry nigdy nie będzie czynił zła, co najwyżej popełni jakieś błędy. Między złem a pomyłką istnieje jednak istotna różnica. Zło wybiera się świadomie i z rozmysłem, pomyłka jest wynikiem niewiedzy i ułomności ludzkiej natury. Dlatego jesteśmy w stanie wybaczać ludziom ich błędy, o wiele trudniej przychodzi nam natomiast zapomnienie wyrządzonego przez nich zła. Według Księgi Mądrości każdy, kto czyni zło, wyrzeka się Boga – czyli jest bezbożnikiem. Niemożliwe jest bowiem pogodzenie wiary z jednoczesnym czynieniem zła innym ludziom. Nawet jeśli ktoś deklaruje, że wierzy w Boga, a świadomie popełnia zło, to wiara takiego człowieka jest fikcją. Chrześcijańska interpretacja Księgi Mądrości wskazuje, że ostatecznie tym sprawiedliwym, którego bezbożni chcą zniszczyć, jest sam Bóg, w osobie Jezusa Chrystusa. Oznacza to, że czynienie zła innym ludziom, jest czynieniem go samemu Bogu.

 

Psalm responsoryjny: Ps 54, 3-4.5.6.8

            W wielu życiowych sytuacjach potrafimy sobie poradzić z przeszkodami i problemami,  ale niekiedy nasze możliwości są niewystarczające, aby przetrwać i wyjść cało z opresji. Wtedy też prosimy Boga o interwencję, wierząc, że skoro ciągle nad nami czuwa, to także w chwili wielkiego zagrożenia okaże nam swoją pomoc. Nie powinniśmy traktować trudnych doświadczeń i uwolnienia się od nich jako testu na to, czy Bóg jest, czy Go nie ma. Te doświadczenia są raczej testem naszej ufności wobec Niego i wiary w Jego nieustanną pomoc i obronę.

 

Drugie czytanie: Jk 3, 16-4,3

            Przy głębszym zastanowieniu się nad człowiekiem w ogóle, źródłem irytacji może być fakt, że od wieków znana jest ludzkości droga mądrości, a mimo to ludzie nie kwapi się, by w pełni na nią wkroczyć. Kolejne pokolenia zamiast wyciągać wnioski z błędów swoich przodków, powtarzają je, a często jeszcze bardziej potęgują, czego wyrazem są np. nieustanne wojny. Czyżby więc człowiek, mimo swojego rozumu, nie był w stanie uczyć się z nabytych doświadczeń. A może nie chce tego uczynić? Chrześcijanie są jednak wezwani do tego, aby zawsze okazywać się ludźmi, którzy używają swojej inteligencji do tworzenia dobra. Jednym z istotnych zadań każdego chrześcijanina jest budowanie cywilizacji opartej na współpracy i pokoju. W życiu każdego chrześcijanina stale też powinna być obecna modlitwa o to, aby Bóg uchronił go przed działaniem zgubnych żądz. Nikt z ludzi nie jest bowiem od nich wolny, co nie oznacza, że nie można ich przezwyciężyć. Trwanie przy Bogu daje nie tylko jasność umysłu, ale też siłę, aby panować nad skłonnościami, które prowadzą do zguby i chaosu.

 

Ewangelia: Mk 9, 30-37

            Sprzeczka uczniów o to, kto spośród nich jest najważniejszy, poprzedzona była tym, że nie zrozumieli tego, co Jezus powiedział im o dalszym przebiegu swojej misji. Pozwala to wysnuć ogólny wniosek, że błędy popełniane przez ludzi w codziennym życiu są wynikiem niezrozumienia prawd Bożych. Jeśli więc chce się mądrze żyć, to nie tyle należy najpierw zrozumieć świat i jego mechanizmy, ile przede wszystkim trzeba zrozumieć zamysł i wolę Boga wobec całego stworzenia.

 

Poniedziałek, 21.09.2015 r. Święto św. Mateusza Apostoła i Ewangelisty

 

Pierwsze czytanie: Ef 4, 1-7.11-13

            Od zarania dziejów ludzie poszukują sposobów na szczęśliwe życie. Jest to o tyle trudne, że nie chodzi jedynie o zapewnienie szczęścia pojedynczym ludziom, ale wszystkim, którzy tworzą daną społeczność. Z doświadczenia wiemy, że im więcej ludzi, tym większa różnorodność, a co za tym idzie trudniej o wzajemne porozumienie. Czy jest jakiś sposób, aby różnorodność była źródłem radości i wzajemnego ubogacania się, a nie przemieniała się w konflikty lub we wzajemną wrogość i walkę miedzy ludźmi? Czy możliwe, aby ludzie mimo różnic między sobą, nie żywili wobec siebie zazdrości i zawiści? Patrząc realnie, jedność i pokój między ludźmi są trudne do osiągnięcia, ale nie znaczy, że niemożliwe. Niezwykle praktyczne rady, jak szczęśliwie żyć w ludzkiej społeczności, zawiera m.in. List do Efezjan. Po pierwsze stale trzeba się uczyć znosić innych, nawet jeśli nie zawsze jest to przyjemne czy łatwe. Warto przy tym pamiętać, że tak jak my znosimy innych, inni znoszą nas. Wyrównuje się więc bilans wzajemnych wysiłków. Po drugie konieczne jest nieustanne odkrywanie własnej wartości i rozwijanie swoich umiejętności. Bo dopiero, gdy sami w swoich oczach poczujemy się wartościowi, docenimy i uszanujemy wartość innych. Budowanie wspólnego szczęścia przez ludzi jest możliwe także z tego powodu, że ludzka różnorodność i pragnienie wspólnoty mają wspólne źródło – Boga.

 

Psalm responsoryjny: Ps 19, 2-3.4-5

            Na ziemi tylko ludzie są zdolni do układania pieśni i hymnów na cześć Boga. W tym celu posługują się słowami, muzyką… Nie należy jednak zapominać, że ludzki język i pozostałe formy wyrazu stosowane przez ludzi, nie są jedynymi sposobami na to, by oddawać Bogu cześć. Każde stworzenie w sobie właściwy sposób wychwala Boga i oznajmia prawdę o Nim. Dlatego wszechświat można porównać do wielkiego chóru, zbierającego w sobie niezliczoną ilość głosów, brzmiących w zgodnej harmonii na cześć swojego Stwórcy.

 

Ewangelia: Mt 9, 9-13

            Ziemską misję Jezusa można by określić, jako nieustanne zaproszenie kierowane do ludzi, aby „pójść za Nim”. Jezus nikogo nie wyklucza ani nie pomija. Jeśli ktoś nie jest z Jezusem, to tylko z własnego wyboru, jak np. faryzeusze opisani w dzisiejszym fragmencie Ewangelii. Nikt im nie zabraniał usiąść z Jezusem do stołu. Lecz to oni nie chcieli, bo gardzili celnikami. Zaślepieni poczuciem własnej doskonałości nie byli w stanie zrozumieć, że Jezus dla nawrócenia celników wybrał drogę dobroci i życzliwości, zamiast perswazji i groźby. Która, nawiasem mówiąc, okazała się niezwykle skuteczna.

 

Wtorek, 22.09.2015 r.

 

Pierwsze czytanie: Ezd 7-8.12b.14-20

            Wielkim świętem, pełnym radości i uniesienia musiał być dla Izraelitów dzień zakończenia odbudowy świątyni i jej poświęcenie. Dzień taki nie miałby jednak w ogóle miejsca, gdyby nie to wszystko, co doprowadziło do zburzenia i zbezczeszczenia poprzedniej świątyni. Uczynili to co prawda wrogowie Izraelitów, ale według zapowiedzi proroków, była to kara za niewierność i bałwochwalstwo Narodu Wybranego. Z dzisiejszego fragmentu Księgi Ezdrasza wynika, że budowniczowie nowej świątyni są pełni wzruszenia, że Bóg pozwolił im dokonać tego, co wydawało się niemal niemożliwe. Pragną też trwać w czystości przed Bogiem i więcej Go nie obrażać, ani nie zdradzać poprzez oddawanie czci bożkom pogańskim. Odczuli bowiem na sobie bardzo boleśnie czas wygnania i smutek z powodu tego, że świątynia Pana legła w gruzach. Czy jednak ten pierwotny entuzjazm znów się nie ulotni, jak to często bywa u ludzi? Czy w czasie pokoju i dobrobytu Izraelici nie odwrócą się znowu od Bożego prawa i nie zaczną go lekceważyć? Aby tak się nie stało, konieczne jest zachowywanie żywej pamięci o dziełach Boga, przez które wychowuje On nieustannie swój lud do wierności. Szczególnym sposobem podtrzymywania tej pamięci jest liturgia, którą dla Izraelitów było świętowanie Paschy. Podobną rolę możemy także odnaleźć w chrześcijańskiej liturgii, a szczególnie w ofierze mszy świętej, w której nieustannie wspominamy wielkie dzieła Bożego miłosierdzia wobec wszystkich ludzi.

 

Psalm responsoryjny: Ps 122, 1-2.4-5

            Każde spotkanie z Bogiem powinno nas napełniać radością, bo Bóg jest sensem i celem naszego życia. Bywa jednak, że nie odnajdujemy radości i zapału ani w modlitwie osobistej, ani wspólnotowej. Zdarza się, że powszednieje nam uczestnictwo w liturgii i czynimy to bardziej z przyzwyczajenia niż z wewnętrznej potrzeby. Jak się wtedy ratować? Z pomocą może nam przyjść przypomnienie sobie prawdy o życiu wiecznym, które jest tuż-tuż każdego człowieka – bo niezwykle krótko trwa nasza ziemska wędrówka.

 

Ewangelia: Łk 8,19-21

            Ilekroć Jezus chciał tego, otaczały go wielkie tłumy. Mógł wtedy głosić ludziom dobrą nowinę o zbawieniu, czynić znaki i cuda – a wszystko po to, aby ludzie uwierzyli w Jedynego Boga i Jego Syna, Zbawcę świata. Czy wszyscy wykorzystali dobrze te spotkania z Jezusem? Pozwolili, aby ich serca i umysły ukształtowała Boża prawda? Wiemy, że wielu ludzi przychodziło do Jezusa i szybko odchodziło. Być może, że niektórzy z tych, którzy jedli rozmnożony przez Niego chleb, potem krzyczeli przed Piłatem: ukrzyżuj Go. Okazuje się więc, że nie wystarczy być jedynie słuchaczem słów Jezusa. Trzeba je jeszcze wypełniać całym swoim życiem.

 

Środa, 23.09.2015 r., wspomnienie św. Pio z Pietrelciny

 

Pierwsze czytanie: Ezd 9, 5-9

            Modlitwa Ezdrasza nie tylko niesie w sobie ogromny ładunek emocjonalny i wyraża głęboką wiarę w Boga, ale jest przypomnieniem historii Izraela, a przede wszystkim przyczyn jego upadku. Mimo tragicznych wydarzeń, które doprowadziły Izraelitów do zniszczenia ich królestwa i wygnania do obcej ziemi, w ludziach pozostała nadzieja, że to nieszczęście nie będzie trwać wiecznie. Ezdrasz dziękuje Bogu w imieniu całego ludu, że zlitował się i tak pokierował losami świata, że Izraelici mogli wrócić do swojej ziemi. Jak się jednak w praktyce okazało, czas wygnania był na tyle długi, że wielu Izraelitów zdążyło zadomowić się w obcej ziemi i nie kwapili się do powrotu. Powrót oznaczałby bowiem dla nich konieczność zostawienia swoich nowych domów, swoich zajęć, pełnionych funkcji. Oprócz tego wszyscy byli świadomi, że wrócą tak naprawdę do zgliszcz. Dlatego Ezdrasz wspomina w swojej modlitwie o garstce ocalonych, co nie jest przenośnią, ale odzwierciedla stan faktyczny. Ocena postępowania tych, którzy zostali w obcej ziemi i tych, którzy zdecydowali się wrócić jest niezwykle trudna. Jedni i drudzy mieli swoje słuszne racje. Ci, którzy wrócili, aby odbudować zniszczony kraj, a przede wszystkim świątynię, kładli szczególny nacisk na podtrzymanie swojej pierwotnej tożsamości, uzyskanej w wyniku przymierza zawartego z Bogiem przez Mojżesza. Wierzyli, że swojego ocalenia nie tyle zawdzięczają ludzkim układom, co Bożej opiece. To dzięki Bogu i wierze w Niego wiedzą, kim są i gdzie mają swoje miejsce w świecie. Dlatego tak ważna była sprawa odbudowy świątyni i ponowne zjednoczenie ludu Bożego wokół niej.

 

Psalm responsoryjny:  Tb 13, 2.3b-4abc.7.8

            Bywa, że w chwili nieszczęścia człowiek wysuwa wobec Boga pretensje, a nawet zarzuca Mu zło. Cierpienie zaciemnia bowiem zdolność trzeźwej oceny faktów. Dopiero gdy opadną w człowieku emocje, stwierdza, że Bóg zawsze jest wierny i dla nikogo nie chce zła. Ta świadomość prowadzi człowieka do pokornej modlitwy i uznania w Bogu nie tylko sprawiedliwego sędziego, ale miłosiernego Ojca. To, że Bóg ocala, nie znaczy, że człowiek nie musi ponieść konsekwencji swoich wyborów. Jednak dzięki wierze i ufności w Boga, jest się je w stanie przeżyć tak, aby posłużyły jako nauka na przyszłość.

 

Ewangelia Łk 9, 1-6

            Istotą Ewangelii Jezusa jest to, że musi być głoszona zawsze i wszędzie. Dlatego jeszcze w czasie swojego ziemskiego życia Jezus rozsyła uczniów i poleca im głosić dobrą nowinę o zbawieniu. Jezusowi zależy na tym, aby dotarła ona jak najszybciej do jak największej liczby ludzi. Uczniowie otrzymują też nakaz, aby ruszyli w drogę niemal tak, jak stoją – bez żadnych zabezpieczeń w postaci dodatkowych ubrań, prowiantu czy pieniędzy. Nie znaczy to, że Jezus ignoruje ich podstawowe potrzeby. Chodzi raczej o podkreślenie, aby nie rozpraszali się codziennymi sprawami, o które powinni zatroszczyć się ci, do których dotrą. Zasada ta jest aktualna mimo upływu wieków i powinna być ciągle stosowana: Głosiciele Ewangelii mają koncentrować się przed wszystkim na przekazywaniu Bożego orędzia, a słuchacze powinni zatroszczyć się o to, aby nie zabrakło im tego, co konieczne do codziennego życia.

 

Czwartek, 24.09.2015 r.

 

Pierwsze czytanie: Ag 1, 1-8

            Po wielu latach wygnania dekret zezwalający Izraelitom na powrót do ojczystej ziemi wywołał niezwykły entuzjazm. Ten zapał osłabł jednak znacznie, gdy trzeba się było zmierzyć z niełatwą codziennością w zrujnowanej ojczyźnie. Pod wpływem trudności wielu ludzi zaczęło myśleć przede wszystkim o sobie, swoich rodzinach i o zapewnieniu sobie dobrobytu. Na dalszy plan zeszły sprawy wspólne i troska o odbudowanie stabilnej struktury społecznej, a także zadbanie o przywrócenie właściwego miejsca kultowi Bożemu. Interwencja proroka Aggeusza ma na celu przypomnienie Izraelitom, że współpraca zawsze przynosi większe korzyści niż egoistyczne dbanie o swój interes. Oprócz tego prorok naucza, że żywa wiara i życie według jej zasad, są o wiele większą gwarancją rozwoju, niż gromadzenie bogactw. Pozornie, nauczaniu proroka Aggeusza można zarzucić brak realizmu, bo pola same się nie obsieją i domy same się nie wybudują. Człowiek sam musi to wszystko zrobić, a to pochłania mnóstwo sił i czasu. Człowiek wierzący w Boga nie może jednak nigdy zapominać, że bez Bożego błogosławieństwa wszelkie wysiłki mogą stać się bezskuteczne, a nagromadzone dobra nic nie warte. Bo cóż znaczy życie człowieka, nawet bardzo bogatego, jeśli czuje się wewnętrznie pusty, samotny i pozbawiony sensu życia.

 

Psalm responsoryjny: Ps 149, 1-2.3-4.5-6a.9b

            Na pytanie, co jest największą radością człowieka wierzącego w Boga, należy odpowiedzieć: że jest przez Niego kochany. I chociaż słowo kochać straciło wiele na swoim znaczeniu, to w odniesieniu do Boga jego treść pozostaje niezmienna. Miłość Boża nigdy wobec nas nie słabnie i nigdy się nie kończy. Nawet jeśli człowiek wyrzekłby się Boga, to On nie wycofuje swojej miłości. Gdy to rozumiemy, wówczas jesteśmy w stanie zachować radość i pokój, nawet w trudnych doświadczeniach życia.

 

Ewangelia: Łk 9, 7-9

            Od początku swojej publicznej działalności Jezus w sposób jednoznaczny ukazywał swoją tożsamość. Skąd więc wśród ludzi brały się na jego temat tak różne i sprzeczne opinie? Ich źródłem mogło być np. byle jakie słuchanie tego, co Jezus mówił o sobie, a także częsta u ludzi tendencja do zmyślania i koloryzowania faktów. Rozgłos na temat Jezusa sprawił, że również Herod się Nim zainteresował. Ale jak się szybko okazało, bardziej spodziewał się ujrzeć w Jezusie człowieka o niezwykłych zdolnościach, niż Syna Bożego. Okazuje się więc po raz kolejny, jak niezwykle ważne jest uważne wsłuchiwanie się w to, co Jezus mówi – czyli wierne trwanie przy Jego Ewangelii. W przeciwnym wypadku człowiek zaczyna tworzyć sobie swoje własne wyobrażenia na temat Boga.

 

Piątek, 25.09.2015 r. Bł. Władysława z Gielniowa

 

Pierwsze czytanie: Ag 1, 15b-2,9

            Rzeczywistość potwierdza, że o wiele łatwiej się burzy niż buduje. Doświadczyli tego również Izraelici w czasie odbudowy świątyni. W każdym burzeniu, nawet najbardziej drastycznym, zawiera się jednak jakieś światełko nadziei, że przecież w miejsce tego, co legło w gruzach zawsze można stworzyć coś nowego, lepszego… Trzeba tylko chcieć i wierzyć, że jest to możliwe. W przypadku świątyni w Jerozolimie faktem było, że ta odbudowana nie dorównywała świetnością tej, którą wzniósł Salomon. Wszyscy to widzieli i ów fakt napełniał budowniczych zniechęceniem. Wtedy też miała miejsce interwencja Boga poprzez proroka Aggeusza. W orędziu, które wygłosił Aggeusz nie tyle chodziło o materialny wygląd nowej świątyni, ale o jej znaczenie duchowe. Złoto i srebro, które ma napłynąć od innych narodów nie tyle odnosi się do szlachetnego kruszcu, ile oznacza, że ludy, które dotąd nie znały prawdziwego Boga, wreszcie do Niego przybędą i będą oddawać Mu chwałę. W ten sposób dokona się nowe zjednoczenie różnych ludów pod wpływem tej samej wiary, a wyrazem tej jedności będzie Boży pokój. Zapowiedź proroka Aggeusza  całkowicie spełniła się dopiero wraz z objawieniem się Jezusa, który przez swoją Śmierć i Zmartwychwstanie sam stał się nową i wieczną świątynią. Dzięki wierze w Jezusa wszyscy ludzie na nowo też zostali zjednoczeni.

 

Psalm responsoryjny: Ps 43, 1.2.3.4

            Człowiek wierzący trwa w nieustannej modlitwie zarówno w czasie pomyślnym, jak i w nieszczęściu. Nie ma bowiem w ludzkim życiu takiej chwili, w której człowiek nie potrzebowałby Bożej pomocy. Bóg w swojej mądrości wie też najlepiej, czego człowiekowi w danym momencie najbardziej potrzeba, dlatego zawsze należy Boga prosić, aby spełniła się Jego wola i aby On udzielił człowiekowi łaski zrozumienia Jego woli.

 

Ewangelia: Łk 9, 18-22

            Wszyscy Izraelici znali zapowiedzi dotyczące Mesjasza, który miał być posłany przez Boga. Zależność od Rzymian jeszcze bardziej rozbudzała nadzieje, że ów Mesjasz nie tylko przyniesie odnowę religijną, ale uwolni Izraela od jego politycznych wrogów. Z tego właśnie powodu Jezus nakazuje swoim uczniom milczenie na temat tego, kim jest, gdyż słusznie się obawia, że Jego misja może być źle zrozumiana. Nie znaczy to, że Jezusa nie obchodzi los Izraelitów i zgadza się z tym, że są zależni od innego narodu. Każda tego typu zależność jest niesprawiedliwa. Jezus jednak chce zwrócić ludziom uwagę na to, że zniewolenie zewnętrzne zawsze poprzedzone jest duchowym upadkiem. Zanim zawalą się różne struktury zewnętrzne, najpierw dokonuje się duchowa degradacja. Dlatego Jezus nie głosi niczego innego niż potrzeby duchowej odnowy i rzeczywistego powrotu do Boga i Jego praw. Wraz z duchowym odrodzeniem dokona się także odnowa we wszystkich innych dziedzinach życia. Izraelskie elity polityczne współczesne Jezusowi nie chciały jednak przyjąć słów Jezusa, dlatego wydali Go na śmierć. Uważali, że Jezus im zagraża i szkodzi, podczas gdy On ukazywał im jedyną drogę ocalenia.

 

Sobota, 26.09.2015 r.

 

Pierwsze czytanie: Za 2, 5-9.14-15a

            Jerozolima nie tylko była stolicą Judy – Królestwa Południowego, ale ze względu na świątynię, była centrum religijnym. Zanim Babilończycy zburzyli miasto, mieszkańcy Jerozolimy wiele razy byli przestrzegani przez proroków, że za ich złe postępowanie przyjdzie kara. Brak nawrócenia ze strony mieszkańców Jerozolimy mógł być wynikiem przekonania, że Bóg nigdy nie dopuści, aby poganie zbezcześcili święte miasto. Gdy jednak do tego doszło, byli wręcz w szoku i dopiero wtedy dotarło do nich, że nie można lekceważyć Bożych napomnień. Czas wygnania Izraelitów do Babilonii miał na celu oczyszczenie ich serc z popełnionych grzechów, ale służył też temu, aby rozbudziła się w nich tęsknota za domem, z którego zostali uprowadzeni. Gdy perski król zezwolił Izraelitom na powrót, wielu z nich natychmiast to uczyniło. Inni się wahali i skłaniali się ku temu, by nie wracać. Do nich szczególnie skierowane jest orędzie proroka Zachariasza. Oznajmia on bowiem, że Jerozolima znów odzyska swoją świetność. Co więcej, stanie się miastem, które nie będzie mieć sobie równego, bo Bóg znów w nim zamieszka i sam będzie go strzegł. Bóg nie dopuści też, aby ktokolwiek zagroził Jerozolimie, dlatego każdy będzie się mógł w niej czuć bezpiecznie.

Wiemy, że zapowiedź prorocka Zachariasza tylko częściowo spełniła się w historii, a jej pełna realizacja nastąpi w momencie, gdy Bóg definitywnie zjednoczy wokół siebie wszystkich ludzi w niebie. Obietnicę tę przypieczętował sam Chrystus poprzez swoje Zmartwychwstanie i Wniebowstąpienie.

 

Psalm responsoryjny: Jr 31, 10.11- 12ab.13

            Ziemska rzeczywistość jest nieustannym splotem radości i smutków, sukcesów i porażek, szczęścia i nieszczęścia… Bóg obiecuje jednak, że każdy kto Mu zaufa i będzie wierny Jego przykazaniom, po ziemskim życiu doświadczy pełni życia, pozbawionego wszelkich trosk. Ta perspektywa powoduje, że ludzkie serce napełnia się radością i chęcią głoszenia wszędzie i wszystkim orędzia zbawczego, aby nikt nie był pozbawiony nadziei.

 

Ewangelia: Łk 9,43b-45

            Życiowe doświadczenia pokazują, jak łatwo wśród ludzi przychylność zamienia się w niechęć, a miłość w nienawiść. Dlatego Jezus, który zna dogłębnie ludzkie serca nie przywiązuje wagi do podziwu, którym ludzie Go darzą. On wie, że ten podziw jest płytki i wynika z tego, że to, co Jezus powiedział lub uczynił, akurat się ludziom spodobało. Nie można być jednak uczniem Jezusa, gdy Jego słowa traktuje się w sposób wybiórczy. Pójście za Jezusem domaga się przyjęcia całej nauki, którą głosił – a  więc także niepojętej czy wręcz gorszącej prawdy o Jego upokarzającej Męce i Śmierci. Nie byłoby jednak chwalebnego Zmartwychwstania, gdyby wcześniej Jezus nie cierpiał i nie umarł. Podobną drogę przebywa każdy wierzący podczas swojego ziemskiego życia. Do przyszłej chwały w niebie, dochodzi m.in. przez cierpienie.

Ks. dr Wojciech Turek

Komentarze do czytań XXIV Tydzień Zwykły (13-19 września 2015 r.) - ks. dr Leszek Rasztawicki
Komentarze do czytań XXVI Tydzień Zwykły (27.09-03.10.2015 r.) - Joanna Człapska