Niedziela, 11.09.2016 r.

Pierwsze czytanie: Wj 32, 7-11. 13-14

Czyżby autor natchniony Księgi Wyjścia zamierzał pokazać, że Mojżesz jest lepszy od Boga? Bóg płonie gniewem na niewierny lud, a Mojżesz wstawia się za swoim ludem i dopiero na prośbę Mojżesza Bóg zaniechał zła.

Tylko powierzchowne spojrzenie na tekst może dawać takie odczucie. Głębsze rozważenie tekstu pokazuje szerszą treść. Widzimy tu Bożą sprawiedliwość. Nieprawość ludu powoduje gniew Boga. Miłość Boga daje jednak ludowi szansę na zmianę. Wyrok, choć słuszny, nie jest wykonany. Czyniący nieprawość dostaje czas na refleksję i ma możliwość odwrócenia się od zła.

Jest w tym procesie również zadanie dla sprawiedliwego. Może on trwać w samozadowoleniu, że wszystko jest w porządku, bo on jest wierny, ale wyraźnie tu widzimy, że to za mało. Sprawiedliwy ma możliwość wypraszania miłosierdzia dla tych, którzy mają twarde karki i to naprawdę skutecznie. Bóg nie boi się utraty autorytetu na skutek zmiany swojego postanowienia. On pragnie je zmieniać. Okazywanie miłosierdzia jest jego ulubionym zajęciem, a ci, którzy je wypraszają dla grzeszników nie pozostają bez nagrody. Ich imiona zapisane są w niebie. Mojżesz pomyślnie przeszedł próbę i chwała Boża mogła się okazać.

 

Psalm responsoryjny: Ps 51 , 3-4. 12-13. 17 i 19

„Zmiłuj się nade mną Boże” to odpowiednie zawołanie człowieka po uświadomieniu sobie grzechu, nawet tak zwanego lekkiego. W tym zawołaniu wyraża się ufność, że Bóg i tylko Bóg ma moc wyzwolić mnie z następstw tego grzechu. Nie zostaję z tym sama. Mogę prosić Boga, aby stworzył we mnie serce czyste. Dla Stwórcy wszechświata stworzenie we mnie serca czystego to drobiazg i największe Jego marzenie. On tego pragnie bardziej niż ja sama. Nie dokona jednak tego beze mnie. Nie chce wchodzić w obszar danej mi wcześniej wolności. Potrzebuje mojej skruchy, decyzji, pragnienia zmiany.

 

Drugie czytanie: 1 Tm 1,12-17

Bardzo czytelne świadectwo Pawła kończące się uwielbieniem Boga. Bo jak nie uwielbiać Tego, który podnosi człowieka z ciężkiego upadku do najwyższej godności? Paweł wskazuje na to, że przed spotkaniem Pana Jezusa działał w nieświadomości. Jednak celem tego stwierdzenia nie jest próba wybielenia siebie. W następnym zdaniu wyraźnie przyznaje się, że jest grzesznikiem. Raczej chce przez to dać nadzieję tym, którzy nadal żyją w tym, znanym mu, stanie nieświadomości, że mają możliwość przemiany swojego życia, tak jak otrzymał ją on. Aby zostać zbawionym, trzeba najpierw uznać, że jest się grzesznikiem. Jezus Chrystus przyszedł na świat, aby zbawić właśnie grzeszników.

 

Ewangelia: Łk 15, 1-32

Jaki obraz Boga wyłania się z dzisiejszej Ewangelii? Ktoś, kto zadał sobie trud dowiedzenia się czegoś więcej o pasterstwie, twierdzi, że pasterz owszem, szuka zagubionej owcy, ale do stada nigdy jej nie wprowadzi, bo ta zatraciła już instynkt stadny i mogłaby pociągnąć do ucieczki jeszcze inne owce. Taka owca musi być po znalezieniu zabita. To, że w przypowieści pasterz przynosi owcę i tak bardzo cieszy się z jej odnalezienia pokazuje, jak dobry jest Bóg. Jak posuwa się do zachowań, wydawałoby się, nieracjonalnych.

Ojciec dwóch synów z przypowieści też zachowuje się niezbyt racjonalnie. Niewielu ojców zachowałoby się w ten sposób. Prośba syna o oddanie mu części majątku, gdy ojciec jeszcze jest w pełni sił, zwykle spowodowałaby oburzenie ojca. Ziemskiego ojca- tak, ale nie taki jest Bóg. Znów wyłania się wprost szalona miłość Boga.

A co robi po tym, jak syn roztrwonił majątek i wyłącznie z niskich pobudek wraca do niego ? Znów zadziwiająca reakcja. Syn otrzymuje o wiele więcej niż mógł przypuszczać. Jeszcze zatrudnienie go na warunkach sługi przyszło mu do głowy, ale odzyskanie godności synowskiej przerosło już jego oczekiwania.

A stosunek ojca do starszego syna? Nie gorszy się jego małodusznością, ale cierpliwie tłumaczy w nadziei, że ten wreszcie tę ojcowską miłość zechce pojąć i przyjąć.

Przyjmijmy ją i my oraz przekazujmy ją dalej.

 

Poniedziałek, 12.09.2016 r.

Pierwsze czytanie: 1 Kor 11, 17-26. 33

Słowa te Paweł kieruje do wspólnoty w Koryncie, w której wcześniej przez osiemnaście miesięcy głosił Ewangelię. W sposobie zwracania się do braci wyczuwa się, że traktuje ich z miłością. Chciałby pisać słowa pochwały, ale nie może. Dotarły bowiem do niego wiadomości, że we wspólnocie dzieją się rzeczy złe. Zamiast okazywania sobie wzajemnej troski i miłości wiele jest aktów egoizmu, braku wrażliwości na niedostatki bliźniego. Czy Paweł może taki stan pochwalić? Nie, miłość nie jest pobłażliwością. Paweł zmuszony jest do udzielenia braterskiego upomnienia, ale robi to najdelikatniej, jak potrafi. Jeszcze raz powtarza naukę, czym ma być Wieczerza Pańska. Mówił zapewne Koryntianom to już wiele razy, gdy był u nich. Miłość cierpliwa jest. Teraz zaś powtarza szczegółowo jeszcze raz słowa wypowiedziane przez Jezusa podczas ostatniej wieczerzy z nadzieją, że tym razem dotrze to do serc braci z Koryntu.

My dzisiaj na każdej Mszy Świętej słyszymy z ust kapłana te słowa. Usłyszmy je dzisiaj w nowy sposób, uświadamiając sobie , że wypowiadane są do nas z miłością. Kiedy kolejny raz usłyszymy słowa Pana Jezusa: „to jest Ciało moje za was wydane”, miejmy świadomość, że wydane zostało nie tylko za nas, ale również za tych, których nie potrafimy kochać, których wolelibyśmy nie mieć obok siebie. Może dzisiaj przeżyta Eucharystia uzdolni nas do patrzenia na innych oczami Jezusa, który nie męczy się nieustannym zapraszaniem nas do bliskości ze sobą.

Bliskość z Bogiem zawsze zaowocuje wrażliwością na potrzeby bliźniego.

 

Psalm responsoryjny: Ps 40, 7-8a. 8b-10. 17 (R.: 1Kor 11, 26b)

Wybrane do liturgii strofy psalmu 40. zapraszają do zażyłości z Bogiem, który nie potrzebuje naszych ofiar, ale nas samych. Zachęcają też do wsłuchiwania się w wolę Bożą oraz do jej pełnienia, bo to właśnie jest źródłem naszej radości. Z tej radości wypływa uwielbienie Boga-dawcy wszystkiego: „Pan jest wielki”.

 

Ewangelia: Łk 7, 1-10

Propagatorzy tzw. pozytywnego myślenia głoszą, że aby być uzdrowionym wystarczy bardzo mocno w to uzdrowienie uwierzyć. Dzisiejszy fragment Ewangelii zdecydowanie temu przeczy. To nie sugestia sprawia uzdrowienie. Źródłem uzdrowienia jest Bóg. Sługa setnika może nawet nie wiedział, że jego pan zwraca się z prośbą o uzdrowienie do Jezusa. Za to wiara setnika w Bożą moc była rzeczywiście niezachwiana, nawet w narodzie wybranym takiej wiary Pan Jezus wcześniej nie spotkał. Sługa został uzdrowiony przez Boga dzięki wierze i pokorze setnika.

Scena ta może stanowić dla nas zachętę do praktykowania modlitwy wstawienniczej oraz do korzystania z niej. Nie w celu wymuszania czegokolwiek na Bogu, ale po to, aby Boża moc okazała się w całej pełni, i abyśmy mogli uczyć się łączenia miłości Boga z miłością bliźniego.

Słowa setnika Kościół uznał za najbardziej odpowiednie do wypowiedzenia naszej postawy przed przyjęciem Komunii Świętej. Wielka pokora i równie wielkie zawierzenie.

Wypowiadane przez nas z głębi serca słowa setnika przed spożyciem Ciała Pańskiego podczas Eucharystii zawsze powodują, że Bóg uzdrawia naszą duszę, a gdy taka jest Jego wola, również ciało.

 

Wtorek, 13.09.2016 r.

Pierwsze czytanie: 1 Kor 12, 12-14. 27-31a

Przeżywane niedawno Światowe Dni Młodzieży były wspaniałą ilustracją dzisiejszego fragmentu listu do Koryntian. Mogliśmy jak na dłoni zobaczyć i doświadczyć, jak wielka różnorodność jest w Kościele i to pod każdym względem. Różne kolory skóry, różne temperamenty ludzi, różne talenty, różne kultury. Jedni przyjechali ze wspólnot, które istnieją od 2 tysięcy lat, inni ze wspólnot istniejących od kilkudziesięciu lat, w tym nasza polska, która powstała 1050 lat temu. Taka różnorodność mogłaby dzielić, ale nie dzieli, bo przez wiarę jesteśmy członkami jednego Ciała, bo jednoczy nas osoba Jezusa.

Miliony ludzi jednocześnie adorujących realnie obecnego w kruszynie chleba Jezusa teraz mogliśmy zobaczyć na ekranach telebimów, telewizorów, ale to dzieje się codziennie. Każdego dnia miliony bardzo różniących się od siebie ludzi trwa w modlitewnej Obecności przed Stwórcą. To jest fakt, który przy tej okazji mogliśmy sobie uświadomić. Jesteśmy wielką rodziną, nikt nie jest sam. Każdy z nas jest członkiem jednego ciała, każdy z nas jest bardzo potrzebny i cenny. Nikt nie jest pomyłką. Świadomość tego to wielki dar, ale i zobowiązanie. To budzi pragnienie zarówno służenia innym otrzymanymi charyzmatami, jak i otwierania się na przyjmowanie wsparcia. Nie mogę zamykać się ani na jedno, ani na drugie. Dopiero wtedy żyję harmonijnie.

 

Psalm responsoryjny: Ps 100 , 1-2. 3. 4-5

Psalm jest zachętą do uwielbienia i dziękczynienia Bogu skierowaną do wszystkich, którzy są świadomi tego, że to On nas stworzył i uczynił nas swoim ludem, którym nieustannie opiekuje się. On jest Bogiem wiernym.

Odpowiedzmy na tę zachętę. Wykrzykujmy na cześć Pana całym sobą, całym życiem! „Albowiem Pan jest dobry, Jego łaska trwa na wieki, a Jego wierność przez pokolenia”.

 

Ewangelia: Łk 7, 11-17

Przypatrzmy się Jezusowi z dzisiejszej perykopy. Jak dobrze rozumie i czuje otaczający go świat. Kobieta w ówczesnym społeczeństwie była całkowicie zależna od mężczyzn. Po śmierci męża przechodziła na utrzymanie syna. Wdowa z Nain straciła właśnie jedynego syna, była więc całkowicie pozbawiona środków do życia. Nie było żadnego systemu świadczeń socjalnych. Ból po stracie jedynaka był więc spotęgowany trudnym położeniem, w jakim się znalazła. Jezus bardzo wzrusza się na widok wdowy. Tak bardzo, że ewangelista mówi o tym: „Pan użalił się nad nią”. Nie nad zmarłym synem, nie nad opłakującymi go kobietami, ale właśnie nad nią. Widzimy tu Jezusa jako człowieka bardzo wrażliwego, potrafiącego dostrzec ogrom cierpienia, w gronie cierpiących ludzi dostrzega cierpienie najgłębsze, najbardziej rozległe. To wzruszenie popycha Go do działania. Podchodzi do ciała zmarłego i tu już widzimy prawdziwego Boga, który ma moc rozkazać młodzieńcowi, aby wstał. Na słowo Jezusa młodzieniec niesiony do grobu rzeczywiście wstaje. Objawia się w Jezusie moc Boża.

Jezus wskrzesza własną mocą. Jednak świadkowie wydarzenia jeszcze nie byli w stanie tego Bóstwa uznać. Zobaczyli w Jezusie jedynie proroka. Zobaczyli analogiczne wydarzenie do wskrzeszenia syna wdowy przez proroka Eliasza (1Krl 17,17-24). Nie zwrócili uwagi na fakt, że prorok Eliasz nie własną mocą działał, lecz wzywał Boga, działał w imię Boga. Jezus będąc Bogiem miał władzę nad śmiercią i tu ją objawił.

Tą samą mocą później Pan Jezus zmartwychwstał jako pierwszy z ludzi. Nasze zmartwychwstanie odbędzie się również mocą Jezusa, bo w Nim działają wszystkie trzy Osoby Boskie…

 

Środa, 14.09.2016 r.

Pierwsze czytanie: Flp 2, 6-11

Hymn o największej miłości, miłości Boga do człowieka i to człowieka nie idealnego, pobożnego, ale do człowieka pysznego, goniącego za władzą, pieniądzem, człowieka uwikłanego w pokrętne interesy, człowieka nie mającego czasu na codzienne spotkanie ze swoim Stwórcą. Jest to hymn miłości Boga do każdego człowieka bez wyjątku. Tym trudniej nam tę miłość pojąć i przyjąć. Takiemu człowiekowi grzesznemu, mnie, tobie, Bóg okazał swoją bezgraniczną miłość w niepojęty sposób. Posłał swojego syna Jezusa, który chętnie wypełnił wolę Ojca i zgodził się, żeby stać się jednym z nas, nie przestając być Bogiem. Bóg nie chciał jednak dokonać tego sam, bez udziału człowieka. Miłość chce być kochana. Bóg zaprosił do współpracy Maryję, aby z niej przyjąć ciało, zaprosił Józefa, aby pełnił obowiązki ojca na czas dzieciństwa Jezusa. Bóg tak się uniżył, że stał się zależny od ludzi. Oddał się w ręce ludzi.

Gdy nadszedł czas przyjęcia okrutnej męki i śmierci Pan Jezus również nie zamknął się w myśleniu o sobie, o swoim ciężkim położeniu, ale tuż przed męką myślał o dalszych losach człowieka, jego samotności. Zostawił nam swoją obecność, siebie, na wszystkie dni aż do skończenia świata w Eucharystii, Która jest widzialnym znakiem obecności Boga między nami, pokarmem, abyśmy nie ustali w drodze.

Tu już tylko mogę wyznać: Jezus Chrystus jest moim Panem. Jedynym Panem i Zbawicielem.

 

Psalm responsoryjny: Ps 78 , 1-2. 34-35. 35-37. 38

Dzisiejszy psalm responsoryjny składa się z fragmentów psalmu należącego do grupy utworów pouczających (mądrościowych). Rozpoczyna się zachętą do słuchania tego, co będzie w nim dalej, bo będą to słowa wyjawiające tajemnice Bożego działania. Psalmista nawiązuje do wydarzeń z historii Izraela. Pokazuje między innymi, że trudne wydarzenia sprawiały zwracanie się ludu do Boga. Pokazuje też niewierność narodu, pomimo że doświadczał on wielkich dobrodziejstw od Boga. Bóg jednak będąc miłosiernym, odpuszczał im winy.

Z tego samego psalmu pochodzi również refren zachęcający nas do dziękczynienia: „Wielkich dzieł Boga nie zapominajmy”.

Nie zapominajmy również o tych dziełach Boga, które dokonały się w naszym życiu.

 

Ewangelia: J 3, 13-17

W rozmowie z Nikodemem Pan Jezus mówi zwięźle. Nikodem był człowiekiem wykształconym, znał pisma, wiedział z Księgi Liczb, w jakim celu Mojżesz na polecenie Boga postawił miedzianego węża na pustyni (Lb 21,8). Każdy z ukąszonych, kto spojrzał w górę na węża, zostawał przy życiu. Nikodem jeszcze nie wiedział, że w tak dosłowny sposób będzie wywyższony Jezus na krzyżu-symbolu hańby. Zobaczył to dopiero później. Jednak znaczenie porównania zapewne pojął. Każdy grzesznik, który z wiarą spojrzy na Jezusa zostaje przy życiu. Śmierć grzechu przestaje mieć nad nim władzę.

Jezus dał nam zbawienie za darmo, nie musimy zasługiwać na nie. Nawet gdybyśmy chcieli na nie zasłużyć, nie będziemy w stanie. Wszystko, co będziemy mogli zrobić, to będzie za mało. Nasze modlitwy, wyrzeczenia, dobre uczynki są aktami wdzięczności za niezasłużony dar. Pielęgnujmy tę wdzięczność w sobie.

 

Czwartek, 15.09.2016 r.

Pierwsze czytanie: Hbr 5, 7-9

Trudne mogą być dla nas te słowa. Wszechmogący Bóg czegoś się musiał uczyć. Jednak musimy ciągle pamiętać, że Pan Jezus chociaż był prawdziwym Bogiem, to był również prawdziwym człowiekiem. Jako człowiek musiał uczyć się przez całe swoje ziemskie życie. Uczył się chodzić, mówić, czytać. Wszystkie te umiejętności wiązały się z trudem. Gdy uczył się chodzić pewnie przewracał się nieraz, gdy uczył się czytać, czasem myliły mu się litery hebrajskiego alfabetu. Wreszcie na koniec jako człowiek nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał.

Jako Bóg znał posłuszeństwo wobec Ojca , bo dzięki niemu zgodził się przyjąć ludzkie ciało, ale będąc prawdziwym człowiekiem musiał uczyć się wszystkiego jak my. W ten sposób dał nam całkowitą pewność, że w każdym położeniu doskonale nas rozumie. Wszystkiego sam doświadczył. Wszystkie nasze prośby przedstawiane Bogu zawsze będą wysłuchane, gdy będą zakończone prośbą, aby nie nasza lecz Boża wola się wypełniła. Często zdziwimy się, że Bóg inaczej spełnia nasze prośby niż my oczekujemy.

Prośba Jezusa została wysłuchana, bo była głęboko zanurzona w pragnieniu pełnienia woli Ojca. Jezus choć umarł na krzyżu, to żyje nadal. Przez śmierć musiał przejść jak każdy człowiek, bo był prawdziwym człowiekiem. Zmartwychwstał, bo wolą Ojca było, aby żył i aby w ten sposób dać życie każdemu z nas przez wiarę w Jego Syna.

 

Psalm responsoryjny: Ps 31 , 2-3b. 3c-4. 5-6. 15-16. 20

Psalm zawiera słowa, które Jezus wypowiedział na krzyżu: „W ręce Twoje powierzam ducha mego”. Gdy modlimy się psalmami, miejmy świadomość, że tymi samymi słowami zwracał się Jezus do Ojca swojego i Ojca naszego. Codzienna liturgia godzin w modlitwie na zakończenie dnia również zawiera ten werset.

Powierzenie siebie Bogu to właściwa postawa zarówno przed nocnym spoczynkiem, jak też na zakończenie życia.

 

Ewangelia: J 19, 25-27

W dzisiejszej Ewangelii mamy kulminację hojności Boga. Jezus umierający na krzyżu dla naszego zbawienia, dając siebie poprzez ustanowienie poprzedniego dnia Eucharystii, teraz postanawia dać nam jeszcze swoją matkę. Pod krzyżem, kiedy zgodnie z proroctwem Symeona miecz przeszywa serce Maryi, Jezus daje Jej niezliczoną liczbę dzieci, a nam daje Maryję za matkę. Teraz już nikt nie może czuć się sierotą. Najczulsza Matka Boga jest naszą matką. Ona gorliwie wypełnia swoje macierzyńskie powinności. Objawiając się wielu ludziom, uczy modlitwy, napomina nas cierpliwie z matczyną delikatnością i nieustannie pomaga powstawać z upadków słabym.

Prośmy Ją z ufnością o wstawiennictwo , ponieważ nas zna i nieustannie z nami jest.

 

Piątek, 16.09.2016 r.

Pierwsze czytanie: 1 Kor 15, 12-20

Nam dzisiaj po dwudziestu wiekach istnienia chrześcijaństwa może wydawać się dziwne takie udowadnianie jednej z głównych prawd wiary dotyczącej zmartwychwstania ciała. Codziennie wyznajemy w składzie apostolskim wiarę w ciała zmartwychwstanie i żywot wieczny. Stało się to już dla nas oczywistością. Jednak dla chrześcijan pierwszego wieku ta prawda była na tyle nowa, że aż trudna do przyjęcia. W judaizmie wprawdzie tylko saduceusze odrzucali wiarę w zmartwychwstanie, ale w kulturze greckiej zmartwychwstanie ciała nie było brane pod uwagę. We wspólnocie w Koryncie, do której skierowany jest ten list św. Pawła z pewnością byli chrześcijanie pochodzenia pogańskiego i to oni mieli problem z przyjęciem tej prawdy. Choć wierzyli w zmartwychwstanie Jezusa, to jednak odrzucali zmartwychwstanie ciał wszystkich ludzi. Paweł pokazuje brak spójności takiego myślenia. Jeśli my mielibyśmy nie zmartwychwstać, to by oznaczało że i Chrystus nie zmartwychwstał. Gdyby Chrystus nie zmartwychwstał, nasza wiara byłaby pozbawiona sensu.

Jeśli dzisiaj ktoś miałby wątpliwości, co się z nami stanie po nieuniknionej przecież śmierci naszego ciała, to uważne wsłuchanie się w ten fragment Listu św. Pawła do Koryntian pomoże uwierzyć, że skoro Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy z ludzi, to konsekwencją tego jest zmartwychwstanie każdego z nas. To daje nam wielką nadzieję.

 

Psalm responsoryjny: Ps 17 , 1. 6-7. 8 i 15

Psalmista staje przed Bogiem z ufnością w Jego wszechmoc. Przedstawiając prośby, ufa w wysłuchanie tego, co mówią wargi nieobłudne. Prośba musi płynąć z głębi serca. Spotkanie z Bogiem odbywa się na poziomie serca, nie dźwięku słów. Dalej następuje prośba o miłosierdzie, a więc uznanie swojej niewystarczalności. To Bóg zbawia. Psalm kończy się wyznaniem wiary w zmartwychwstanie. Śmierć jest tylko snem. Powstający z tego snu będą mieli możliwość nasycenia się widokiem Stwórcy. Zapewnia o tym refren dzisiejszego psalmu: „Gdy zmartwychwstanę, będę widział Boga”.

 

Ewangelia: Łk 8, 1-3

Dzisiejsza Ewangelia streszcza działalność Jezusa. Celem tej działalności było głoszenie Dobrej Nowiny o królestwie Bożym. Jezus wędrował przez miasta i wsie. Nie był sam, towarzyszyło mu dwunastu apostołów, których wcześniej powołał. Były z nimi również kobiety, których zaangażowanie, oprócz obecności i usługiwania, sprowadzało się także do przekazywania części swojego mienia. Ewangelista wymienia trzy kobiety, ale dodaje, że były jeszcze inne. W środowisku judaizmu, ale również w kulturze greckiej kobiety w tamtych czasach nie były obecne w życiu społecznym. Jezus nie przestrzegał tych norm, przyjmując posługę kobiet. Tym samym daje wyraz szacunku dla obu płci. Towarzyszące kobiety, wędrując i usługując, były zaangażowane w misję Jezusa. Jednak do grona apostołów żadna nie została powołana. Najwyraźniej nie dlatego, że nie było ich w pobliżu. Były wśród towarzyszących Jezusowi kobiet i mądre, i ofiarne, i pracowite. Dla kobiet najwyraźniej były przeznaczone inne zadania. Pamiętajmy , że to właśnie one pierwsze ujrzały pusty grób i powiadomiły apostołów o zmartwychwstaniu (Łk 24, 9).

 

Sobota, 17.09.2016 r.

Pierwsze czytanie: 1 Kor 15, 35-37

W dzisiejszym czytaniu Święty Paweł trudzi się próbując odpowiedzieć chrześcijanom z Koryntu na kolejne pytanie o zmartwychwstanie ciała po śmierci. Tym razem jest to pytanie: jak zmartwychwstają umarli? Pytanie, które pewnie na jakimś etapie rozwoju wiary w Boga musi się pojawić w każdym z nas. Paweł jest odpowiednią osobą, od której możemy oczekiwać odpowiedzi. On widział zmartwychwstałego Jezusa. Doświadczył spotkania ze Zmartwychwstałym. Widział więc, że zmartwychwstanie nie jest powrotem do ziemskiego życia. To nie to samo co wskrzeszenie. Paweł do wyjaśnienia czegoś nieznanego posługuje się opisem zjawisk, które znamy. Konieczność obumarcia, aby powstać do życia, pokazuje na przykładzie ziarna pszenicy, które obumiera, aby stać się nową rośliną. Przemiana ziarna jest symbolem przemiany ludzkiego ciała poprzez zmartwychwstanie. Życie po zmartwychwstaniu będzie jednak kontynuacją życia . To, co wyrośnie z ziarna zależy od tego, jakie ziarno jest posiane. Paweł używa jeszcze innych przykładów, które pokazują, że ciało po zmartwychwstaniu będzie inne niż obecne. To trochę daje wyobrażenie o nieznanym procesie powstania z martwych, ale nadal nie jest pełną odpowiedzią na pytanie. Zmartwychwstanie pozostaje nadal tajemnicą poznawalną jedynie przez wiarę.

Podobnie jest, gdy podczas Eucharystii kapłan wzywa Boga, chleb staje się uwielbionym, zmartwychwstałym Ciałem Pana Jezusa. Jak to się dzieje? To wykracza poza możliwości rozumu, to zadanie dla wiary. Karmienie się tym uwielbionym Ciałem Jezusa to dostępna dla każdego z nas możliwość życia w bliskości z Bogiem już teraz, w nadziei zmartwychwstania.

 

Psalm responsoryjny: Ps 56 , 10. 11-12. 13-14

Psalm responsoryjny jest fragmentem psalmu, który opisuje położenie Dawida w czasie, gdy musiał on uciekać przed Saulem. Schronienie znalazł u Filistynów, którzy też byli jego wrogami. Osaczenie totalne. W tej sytuacji pozostaje złożyć nadzieję w Bogu. To skuteczny ratunek. Jednak aby w ucisku po taki ratunek sięgać, trzeba w czasie pomyślnym sposobić swoje serce w postawie ufności Bogu. Psalmista odwołuje się do ślubów, które wcześniej Bogu złożył.

Ostatni werset: „abym w światłości życia chodził przed Bogiem” może nawiązywać do życia wiecznego w Bożej obecności po zmartwychwstaniu.

 

Ewangelia: Łk 8, 4-15

Biura pielgrzymkowe chętnie używają jako hasło reklamowe powiedzenia, że Ziemia Święta to „piąta Ewangelia”. To powiedzenie jest trafne, tak rzeczywiście jest. Każdy, kto na tej Ziemi pobył choć przez kilka dni zauważy, że potem zmienia się rozumienie treści czterech ewangelii. Zobaczenie, dotknięcie tamtych realiów geograficznych, pogodowych, kulturowych powoduje, że bardziej wyraziste stają się sceny czytane w ewangeliach.

Do takich scen należy opis siewcy siejącego ziarno. Ludziom wychowanym na równinach żyznej ziemi uprawnej może się wydawać dziwne, że ziarno może paść na skałę lub na drogę. Jednak Jezus opowiadał przypowieść o siewcy w Palestynie, gdzie często zdarza się, że na poletku jest cienka warstwa ziemi, a pod spodem skała. Czasami skała wręcz wystaje z ziemi. Ścieżki wydeptane prowadzące przez pola też nie są rzadkością. Ciernie zaś są popularnie występującym chwastem. Dla ówczesnych słuchaczy te obrazy z przypowieści były czytelne. Ziarno siane przez siewcę mogło paść na taką płytką ziemię na skale, na skałę, między ciernie lub na drogę, choć najczęściej padało na dobrze uprawioną żyzną ziemię.

Słyszymy w dzisiejszej Ewangelii zachętę do słuchania słowa Bożego sercem szlachetnym i dobrym, bo wtedy mamy pewność, że słowo to wyda w nas plon nawet stokrotny. Ta szlachetność serca, to stała gotowość do wypełnienia usłyszanego słowa. Aby była w nas, musi być wytrwale pielęgnowana. Jak gleba, aby była żyzna, musi być poddawana określonym zabiegom we właściwym czasie, tak nasze serca, aby były gotowe do pełnienia rozpoznanej woli Bożej, muszą być poddawane codziennej i okresowej „uprawie” na wytrwałej modlitwie, na uczestnictwie w liturgii, na czytaniu lektury duchowej, na trwaniu w ciszy przed Bogiem. Plonu możemy wtedy być pewni. Hojny Siewca jest również hojnym dawcą plonu.

Komentarze do czytań XXIII Tydzień Zwykły | od 4 do 10 września 2016 r. - o. dr hab. Waldemar Linke CP
Komentarze do czytań XXV Tydzień Zwykły | od 18 do 24 września 2016 r. - Kleryk Jakub Barczentewicz