Niedziela, 6.08.2017 r., święto Przemienienia Pańskiego

Pierwsze czytanie: Dn 7, 9-10.13-14

Wizja tronu, na którym zasiadł Bóg w otoczeniu niezliczonych, służących Mu, istot niebiańskich, następuje bezpośrednio po wizji czterech bestii wychodzących z morza, symbolizujących zaborcze imperia. Gdy otwarto księgi, rozpoczął się przewód sądowy. Starowieczny, dosłownie: „stary co do dni”, którego szata była biała jak śnieg, a Jego włosy jak czysta wełna, objawia się tutaj jako Bóg wieczny i Pan czasu, pełen majestatu, nieskazitelny i mądry. Zasiadł On na tronie z ognistych płomieni, na czymś w rodzaju rydwanu z płonącymi kołami, obrazującymi potęgę Boga i Jego władzę wykonywania sądu. Gdy ukarano mały róg i czwartą bestię, a trzem pozostałym odebrano władzę, na obłokach niebios przybywa ktoś podobny do Syna Człowieczego. Podchodzi On do Starowiecznego, by na zawsze otrzymać panowanie, chwałę i królestwo nad wszystkimi ludźmi. Postać jakby Syna Człowieczego tradycja chrześcijańska utożsamiała z Chrystusem. Wizja Daniela powstała w konkretnej sytuacji historycznej, którą było prześladowanie Hebrajczyków przez Antiocha IV Epifanesa w czasach machabejskich. Pozostaje ona jednocześnie swego rodzaju paradygmatem dla wszystkich wydarzeń w historii aż do czasu ostatecznej interwencji Boga. Koncentrując się wokół ostatecznego tryumfu Boga, ma na celu wlewać otuchę wiernym Bogu, którzy cierpią z powodu prześladowań. Tak naprawdę ostatecznie Bóg zwycięży, w Chrystusie już jesteśmy zwycięzcami, a więc w takiej sytuacji nasza wierność ma trwałą podstawę i znajduje swój najgłębszy sens.

 

Psalm responsoryjny: Ps 97, 1-2.5-6.9

Hymn ten należy do psalmów królowania Jahwe, świętujących wieczne, uniwersalne i niezwyciężone panowanie Boga. Zaprasza on nas do wielbienia Boga, do oddawania chwały Bogu z powodu Jego królewskiego majestatu. Czyni tak, ponieważ Bóg jest Królem! A ponieważ On jest Królem, cała ziemia i wszyscy mieszkańcy najdalszych zakątków świata mają powód do wielkiej radości. Jako Bóg-Władca przybywa z niebios na ziemię, aby zapanować we wszechświecie. I On tego dokona. Otoczony obłokiem i ciemnością, zasiada na tronie sprawiedliwym i prawym, by dokonać sądu nad fałszywymi bóstwami i ustanowić królestwo nad całym światem. Nikt nie jest w stanie dorównać Najwyższemu Bogu ani nikt powstrzymać mocy Jego królestwa.

 

Drugie czytanie: 2 P 1, 16-19

Słowa autora tego listu przypominają nam, że nauka apostolska o mocy i przyjściu Chrystusa nie ma nic wspólnego z wymyślonymi opowiadaniami prowadzącymi na bezdroża jałowych spekulacji myślowych. Piotr i apostołowie opowiadają nam o wydarzeniach, których byli naocznymi świadkami. Na Górze Przemienienia (Mk 9,2-8) sam Bóg złożył świadectwo o swoim Synu. Właśnie tam Piotr, Jakub i Jan widzieli Jezusa w Jego całej chwale i usłyszeli słowa ojcowskiej aprobaty dla misji Chrystusa. Ponadto prawdziwość nauki apostołów potwierdzają proroctwa Starego Testamentu. Sami prorocy, nie do końca świadomi byli wszystkich konsekwencji swoich proroczych wypowiedzi. Przyczynili się jednak do tego, że prorocka mowa stała się światłem rozpraszającym ciemność, pomagającym zachować czujność, oraz gwiazdą poranną, która pojawi się wraz z paruzją Chrystusa.

 

Ewangelia: Mt 17, 1-9

W drodze do Jerozolimy na nieokreślonej dokładnie górze dochodzi do niezwykłego wydarzenia – teofanii Jezusa, którą zwykliśmy nazywać Przemienieniem Pańskim. Przedstawia ono Jezusa jako Syna Człowieczego i Sługę, który ma się ukazać jako Syn Boży. Przemienienie Jezusa następuje po wyznaniu Piotra, że Jezus jest Mesjaszem i Synem Bożym. Dokonuje się ono po ważnym nauczaniu Jezusa, że droga cierpienia i krzyża poprzedza zmartwychwstanie. Następuje również po zapowiedzi, że w czasach eschatologicznych Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca, by odpłacić każdemu według jego czynów.

To niezwykłe Przemienienie Jezusa w obecności Piotra, Jakuba i Jana jest dziełem Boga. W jednej chwili Jezus przemienił się w świetlistą postać, której towarzyszyły dwie starotestamentowe postaci związane z tradycją Synaju – Horebu. Zgodnie z tradycją biblijną i ludową obydwaj zostali wzięci do nieba. Obydwaj pojawiają się w kontekście mesjańskiego Zbawcy. I obydwaj też – podobnie jak Jezus – doznali odrzucenia przez naród. Jezus jednak przewyższa Mojżesza, wodza i prawodawcę Przymierza ludu Bożego, oraz Eliasza, proroka wiary, niestrudzonego rzecznika jahwizmu wolnego od synkretycznych domieszek.

Zauważmy, że Przemienienie Pańskie pełni tutaj ważną rolę, ponieważ ma podkreślić, że rozpoczyna się kolejny etap misji Jezusa, który doprowadzi do odkupienia przez krzyż. Dla Jezusa śmierć nie jest końcem, ale przejściem do chwały. Jak uczniowie Jezusa żyjący wtedy, tak i my w dobie współczesnej możemy być pewni, że gdy nadejdzie koniec tego, co ziemskie, to nastąpi wywyższenie i uwielbienie.

 

Poniedziałek, 7.08.2017 r.

Pierwsze czytanie: Lb 11, 4b-15

Czytany przed chwilą fragment jest jednym z serii epizodów, które pokazują bunt ludu Bożego Starego Przymierza. Nie tak dawno ten lud doświadczył tak wielu przejawów Bożego miłosierdzia i Jego dobroci, odczuł na sobie samym, czym jest pomoc w niebezpieczeństwie oraz czym jest ochrona przed silniejszym. Po krótkim czasie złe rzeczy zaczęły się dziać wśród ludu. Okazało się, że lud przejadł się manną (Lb 11,6), znudził się monotonnym jedzeniem. I, o zgrozo, zatęsknił za Egiptem (Lb 11,5). Skarżył się na brak czosnku i cebuli, ryb, ogórków, melonów i porów, czyli różnorodności jedzenia, którego miał w Egipcie pod dostatkiem. Ludzie zaczęli żądać mięsa na pustyni (Lb 11,4). Wśród przelewanych łez (Lb 11,4b) wzmagała się w obozie Izraelitów atmosfera narzekania i szemrania (Lb 11,10a). Nie uszło to uwagi Jahwe, który – regularnie pobudzany do gniewu – poczytał to ludowi za złe (Lb 11,10). Dlaczego? Dlatego, że w tym niewdzięcznym zachowaniu Izraelitów cała dotychczasowa historia zbawienia została podana w wątpliwość, następnie podważona, i ostatecznie odrzucona. Sam Mojżesz doszedł do granicy swojej wytrzymałości, wobec buntu stanął bezradny.

Nic tak nie rozwesela ludzkiego serca, jak niegasnąca pamięć o dobrych rzeczach, których doświadczyliśmy ze strony Boga. I nic tak nie niszczy nas ani nie zacieśnia i zasklepia naszego wnętrza, jak zapominanie o całym dobru, które stało się naszym udziałem. Niewdzięczność, utyskiwanie na trudy codziennego życia mogą pozbawić nas radości życia. Wdzięczność natomiast pozwala przetrwać trudniejsze okresy życia i na powrót doświadczać nowych błogosławieństw.

 

Psalm responsoryjny: Ps 81, 12-13.14-15.16-17

Psalm 81 można podzielić na dwie części. Pierwsza, przejawia cechy typowe dla hymnów i kieruje nas do podstawowych zasad celebrowania święta (ww.1-6b), druga natomiast, mająca charakter upomnienia, kieruje naszą uwagę na główne wydarzenia z historii zbawienia ludu Starego Przymierza. Najczęściej psalm ten kojarzony jest ze Świętem Namiotów (hebr. Sukkot).

Czas zbioru plonów był czasem wielkiej radości (81,2-4), jak również czasem wspominania zbawczych czynów, dokonanych przez Jahwe podczas wyjścia z Egiptu (81,7) i pobytu na pustyni (81,8). Był to także czas, w trakcie którego Izrael przypominał sobie o zobowiązaniach wobec Boga, wynikających z zawarcia przymierza na Synaju (81,9-11). Był to w końcu czas, w którym nie przechodzono obojętnie wobec zatwardziałości serc ludzkich, przepełnionych niewdzięczną postawą (81,12-13).

Dzisiaj, ten Psalm odczytujemy jako zachętę skierowaną do naszych serc, aby z radością oddawać chwałę Bogu, zachowywać pamięć o dobrych rzeczach dokonanych w naszym życiu dzięki Bożemu miłosierdziu i łasce. I w końcu zachęca nas, abyśmy otwierali swoje serca na zmiany i mogli doświadczyć wyzwolenia z mocy wroga oraz być uczestnikiem codziennych dowodów pomyślności (81,14-17).

 

Ewangelia: Mt 14, 22-36

Czytany tekst składa się z co najmniej dwóch fragmentów. Pierwszy, zajmuje się chodzeniem Jezusa po wodzie (Mt 14,22-33), drugi natomiast, w formie summarium (podsumowania) mówi o uzdrowieniach Jezusa w Genezaret (Mt 14,34-36).

W mitach kananejskich, jak i w Starym Testamencie, Jahwe zwycięża fale śmierci, ujarzmia potwora chaosu, który przełamuje wyznaczone granice i stara się zagrozić Bożemu stworzeniu. To opowiadanie w niezwykły sposób ukazuje, że Jezus dokonuje tego, czego dokonuje sam Bóg. Jak Bóg, który panuje nad morzem i ucisza jego wody (Ps 89,10-11) oraz wyzwala swój lud, wytyczając sobie drogę przez potężne wody (Iz 43,16; Ps 77,16-20), tak również Jezus kroczy po falach i uspokaja wzburzone morze.

Jak kroczenie po wodzie było w Starym Testamencie przymiotem Jahwe, tak również uciszenie wzburzonego morza było prerogatywą samego Boga. Ten sposób narracji
w czytanym dzisiaj tekście ma za zadanie uzmysłowić nam, że Jezus dysponuje mocą samego Boga. Dlatego ten pierwszy fragment kończy się wyznaniem wiary uczniów, którzy w wyniku Bożej epifanii uświadomili sobie, że Jezus dokonuje dzieł właściwych Bogu.

Nie musimy się bać w obecności Jezusa. Tam, gdzie jest Jezus, lęk nie ma racji bytu. Tak naprawdę świadomość obecności Jezusa pozwala nam iść po falach i przezwyciężać siły huraganu. Czy to nie wspaniały obraz!? Widzimy Jezusa idącego po falach i przychodzącego do uczniów, do nas. Oznacza to, że Syn Boży nie pozostawia nas samych sobie, lecz jak ocalił uczniów z niebezpieczeństwa, tak może i nas ocalić.

Fragment dzisiejszej ewangelii opowiadający o uzdrowieniach w Genezaret potwierdza , że cuda były istotnym elementem głoszenia nadejścia królestwa Bożego. Ujawniona w nich moc Chrystusa była tak potężna, że już samo dotknięcie Jego szat przynosiło innym uzdrowienie. Jezus nie jest więc jednym z wielu proroków, dokonane cuda wskazują, że jest prawdziwym Synem Boga.

 

Wtorek, 8.08.2017 r.

Pierwsze czytanie: Lb 12, 1-13

Treścią tego tekstu biblijnego jest bunt Miriam i Aarona przeciwko Mojżeszowi. Przeciwstawiali się mu dlatego, że wziął sobie za żonę Kuszytkę (Lb 12,1). Ponadto prowadzili z nim spór, dowodząc, że powinni posiadać taką samą władzę, jak Mojżesz. Wobec niebywałej arogancji Miriam i Aarona, Mojżesz wykazuje się wyjątkową skromnością, daje się poznać jako człowiek pełen pokory. Staje się on obrazem pokornego, pobożnego człowieka, który swą ufność pokłada w Bogu. W tej trudnej sytuacji Bóg rozstrzyga spór i ostatecznie potwierdza rolę Mojżesza jako pośrednika objawienia. Narzekanie Miriam ściąga na nią samą surową karę: zapada na poważną chorobę skórną. Aaron, widząc co się dzieje, błaga Mojżesza zarówno za siostrą, jak i za sobą. „Proszę, panie mój, nie karz nas za grzech, któregośmy się nierozważnie dopuścili i jesteśmy winni”. (Lb 12,11-12). Mojżesz, jak zwykle staje pomiędzy grzesznym człowiekiem a miłosiernym Bogiem , by wstawiać się, tym razem za Miriam (Lb 12,13).

Widzimy więc, jak Bóg potwierdza, iż wybrał Mojżesza, czyniąc go szczególnym rozmówcą. To on ma reprezentować Izraelitów i to on ma otrzymywać odpowiedzi, gdy będzie wstawiać się u Niego za nimi. Tekst ten uczy nas, że Bóg jest wolny w rozdzielaniu swoich darmowych darów. Boża logika jest diametralnie inna niż nasza ludzka. Bóg naprawdę nie potrzebuje doradcy i w żaden sposób nie czuje się zagubiony przy rozdziale swoich dobrych darów wśród ludzi. Kwestionowanie logiki Bożego rozdzielania darów, to w istocie przeciwstawianie się takiemu czy innemu aspektowi Jego planu wobec ludzi, narodów, świata. Możemy ucieszyć się Bożymi darami poprzez przyjęcie drugiego człowieka bez podważania jego autorytetu czy też godności. Możemy w ten sposób odzwierciedlić coś
z Bożego serca i stać się fragmentem nieba wśród ludzi, których Bóg stawia na naszej drodze.

 

Psalm responsoryjny: Ps 51, 3-4.5-6.12-13

Psalm 51 jest jednym z tzw. psalmów pokutnych. Ze względu na formę zalicza się go do lamentacji jednostki, choć nie bez pewnych zastrzeżeń.

Spotykamy się z Psalmistą, który zwraca się do Boga o miłosierdzie, uznaje swoją winę i prosi o przebaczenie (Ps 51,3-5). W tym wyznaniu nikogo nie obwinia ani też nie minimalizuje powagi grzechu i wynikającego z tego zła. Zdaje sobie świetnie sprawę, że grzech – jakikolwiek on by był – w gruncie rzeczy jest wystąpieniem przeciwko samemu Bogu, jest złem w Jego oczach (Ps 51,6). Dlatego wyznaje swój grzech, aby Bóg okazał się sprawiedliwy, gdy się wypowie, i prawym, gdy wyda słuszny wyrok (Ps 51,7). Psalmista prosi nie tylko o przebaczenie, ale o coś jeszcze więcej. Psalmista prosi o przemianę,
o głęboką wewnętrzną przemianę dokonującą się w sercu i duchu (Ps 51,12). Pragnie on być wolnym nie tylko od skutków popełnionego zła, lecz błaga również o uwolnienie od przyszłej skłonności do grzechu. Psalmista prosi Boga, by stworzył w jego zepsutym wnętrzu nowego człowieka (Ps 51,13).

 

Ewangelia: Mt 15, 1-2.10-14

Wybrane fragmenty z 15 rozdziału Ewangelii wg św. Mateusza zawierają wypowiedzi o charakterze polemicznym (15,1-9) oraz pouczenia w sprawie czystości rytualnej (15,1-20). Faryzeusze i uczeni w Piśmie przybywają z Jerozolimy, by zbadać, w jakim stopniu Jezus przestrzega ich wykładni Prawa. Zarzucają Jezusowi, że Jego uczniowie nie myją rąk przed jedzeniem (15,2). I nie tyle chodziło im o higienę i czystość fizyczną, ile o czystość rytualną, dopuszczającą do życia społecznego, a przede wszystkim do życia kultowego związanego ze świątynią w Jerozolimie. Tradycja starszych, to tradycje ustne, spisane później w Misznie, które sprowadzały się do interpretacji przepisów i wskazań zawartych w Starym Testamencie. Co ciekawe, Jezus nie podejmuje obrony postępowania swoich uczniów, lecz zadaje pytanie w sprawie znacznie ważniejszej. Dlaczego i wy przekraczacie przykazanie Boże z powodu waszej tradycji? (15,3) Okazało się bowiem, że tradycja starszych, w rozumieniu faryzeuszów mająca strzec przed przekraczaniem Tory, w istocie naruszała przykazanie Boże. Faryzeusze odwoływali się do niej, aby unieważniać na przykład swoje obowiązki wobec rodziców. Wspomniany przez Jezusa korban, był w późnym judaizmie rodzajem ślubu, na mocy którego można było poświęcić swoją własność Bogu i w praktyce nadal z niej korzystać, a jednocześnie zwalniającym z zaspokojenia potrzeb rodziców. Zgodnie z warunkami przymierza odmowa utrzymania rodziców była tak samo traktowana, jak złorzeczenie . Złorzeczenie natomiast podlegało najwyższemu wymiarowi kary (Wj 21,17; Kpł 20,9).

Wiersz 11 jest centralnym punktem dzisiejszej perykopy i wypowiedzi Jezusa o rytualnej czystości i nieczystości człowieka. To, co wchodzi do ust, może zanieczyścić jedynie żołądek. Jednak to, co z ust wychodzi, tak naprawdę zanieczyszcza całego człowieka. Dopiero wtedy możemy powiedzieć, że cały człowiek jest nieczysty.

W czytanym fragmencie spotykamy się więc z duchowym i moralnym sprzeciwem wobec zewnętrznych znaków, które stają się puste wobec pustych rytów, które nie prowadzą ani do przemiany serca, ani do duchowej odnowy. Dowiadujemy się, że prawdziwa nieczystość płynie z wnętrza, z serca człowieka, a nie z tego, co na zewnątrz. Prawo moralne jest ważniejsze od prawa obrzędowego.

 

Środa, 9.08.2017 r., św. Teresy Benedykty od Krzyża, patronki Europy

Pierwsze czytanie: Oz 2, 16b.17b.21-22

Zarówno Bóg, jak i naród wybrany oczekują na chwile, w których Izrael stanie się uczestnikiem wielkich błogosławieństw dokonanych za sprawą Boga. Poprzedzi je czas pustyni, która nie jest miejscem do ucieczki przed życiem, lecz doskonałym miejscem na poszukiwanie Boga. Izrael ponownie wróci na pustynię, by tam odnowić swoją więź z Jahwe. Choć pobyt na pustyni może skłaniać do myśli pełnych niepokoju i lęku, to tak naprawdę jest okazją do spotkania się z Bogiem. Pustynia w tym przypadku jest miejscem obecności Jahwe oraz obrazem ostatecznego zbawienia, niezwiązanego z obecną historią ludu. Ponadto pustynia niesie ze sobą obietnicę powrotu do urodzajnej ziemi. Dolina Akor (dosł.: „dolina nieszczęścia”), położona na granicy Judy i Beniamina, z powodu grzechu Akana (Joz 7,24-26) była kojarzona z miejscem nieszczęścia i hańby w czasach wkraczania Izraela do Kanaanu pod przywództwem Jozuego. Teraz natomiast stanie się bramą nadziei dla powracających z Babilonu.

Jahwe odnowi swoje przymierze z Izraelem. Obraz zaślubin i towarzyszących temu obietnic wskazuje nam na wspaniałomyślność Bożego Dawcy. Możemy zobaczyć, jak oferuje On ludziom bliską więź ze sobą, więź, która charakteryzuje się stałością, sprawiedliwością, dobrym traktowaniem, bezwarunkową miłością, delikatnością, bezpieczeństwem oraz dostępem do Jego osoby, by Go poznawać. Bóg, oferując tę więź wraz z tak wspaniałomyślnymi darami, szuka nas i czeka na naszą odpowiedź.

 

Psalm responsoryjny: Ps 45, 11-12.14-15.16-17

Te przepiękne fragmenty psalmu swoją wymową przywodzą na myśl teksty z Pieśni nad Pieśniami, z Księgi Ozeasza (rozdz. 2-3), czy z Księgi Jeremiasza (2,2), czy też z Księgi Ezechiela (34,15). A wszystko to z powodu obecnego w nich obrazu zaślubin, którym autorzy biblijni posłużyli się, by zilustrować przymierze Jahwe z Izraelem. Natomiast w Nowym Testamencie autorzy biblijni ów obraz starotestamentowy traktują jako zapowiedź Chrystusa i Kościoła (np. Mt 25,1-13; Ef 5,21-32; Ap 19,2; 21,9).

Psalm ten jest królewską pieśnią weselną. Pomijając wstęp (ww. 1-2) oraz zakończenie (ww.17-18) psalm składa się z dwóch głównych części: pochwały pana młodego – króla (ww. 3-9) i pochwały panny młodej – królowej (ww. 10-16).

Licznym i ukochanym córkom królewskim, które w tym psalmie reprezentują narody pogańskie, autor przeciwstawia małżonkę króla, udekorowaną najbardziej poszukiwanym złotem z Ofiru i stojącą po jego prawej stronie. Ponieważ była gotowa zerwać więzy łączące ją z jej ludem i z domem ojca, zyskała wielką miłość mesjańskiego króla. Z tego powodu tak swoi, jak i obcy będą przynosić jej dary i zabiegać o jej wpływy.

 

Ewangelia: Mt 25, 1-13

Ta niezwykle mocna w swojej wymowie przypowieść ewangelijna zawiera elementy alegoryczne. Sama przypowieść o pannach roztropnych i nierozsądnych mieści się w szerszym kontekście i tworzy z nim pewną spójną i logiczną całość. Jest ona ogniwem w łańcuchu serii wypowiedzi o charakterze eschatologicznym. Dzień i godzina nadejścia Syna Człowieczego są nieznane (Mt 24,36-44). Dlatego dobrze zrobimy, gdy wybierzemy wierność wobec Pana w każdej chwili i każdego dnia aż do Jego przyjścia (Mt 24,45-51). Nadejście Syna Człowieczego będzie wiązać się z sądem uwzględniającym nasz stosunek, postawę i zachowanie wobec udręczonych (Mt 25,31,46). Przy tym musimy pamiętać – co dobrze ilustruje przypowieść o pannach roztropnych i nierozsądnych – że nadejście Chrystusa może nastąpić później niż się spodziewamy (Mt 25,1-13).

W czytanym fragmencie pojawiają się motywy uczty weselnej: dziesięciu panien (druhn), lamp procesyjnych/pochodni i oliwy, pana młodego, który opóźnia swoje przybycie, oraz zamkniętych drzwi. Wszystkie elementy służą zobrazowaniu pewnej prawdy o królestwie Bożym.

Spośród dziesięciu pięć jest roztropnych, ponieważ dobrze się przygotowały na przybycie pana młodego. Zabrały ze sobą nie tylko lampy, lecz również zapas oliwy, na wypadek gdyby pan młody z jakiegoś powodu opóźniał swoje przyjście. Drugie pięć panien, co prawda przybyło z lampami, jednak niestety nie wykazały się one aż taką przezornością, jak pierwsze. Panny nierozsądne błędnie założyły, że wystarczy jedynie przyjąć zaproszenie na ucztę weselną. Nie doceniły wagi szczegółowych przygotowań. Dlatego zawiodły. Nie miały zapasu, starały się za wszelką cenę uzupełnić jego brak. Jednak gdy wróciły, drzwi były zamknięte.

Uroczystość weselna to świętowanie królestwa, jego ostatecznego spełnienia. Opóźnianie się pana młodego oznacza opóźnianie się przyjścia Chrystusa.

Przypowieść ta zachęca nas do bycia gotowym na nadejście Syna Człowieczego. Nadejście Pana na pewno będzie niespodziewane i może nastąpić później, niż się nam wydaje. Ale jednego możemy być pewni, że jest niezawodne. Dlatego życie wierzących powinno cechować się czujnością oraz należytym przygotowywaniem się na przyjście Jezusa Chrystusa (Mt 25,13). Połowiczne podejmowanie decyzji, bycie chrześcijaninem tak trochę, przygotowanie cząstkowe, powierzchowne, tak naprawdę będzie znakiem braku gotowości
w określonym momencie, a w rezultacie doprowadzi do zaprzepaszczenia okazji.

 

Czwartek, 10.08.2017 r., św. Wawrzyńca

Pierwsze czytanie: 2 Kor 9, 6-10

Słowa Apostoła Pawła są skierowane do Kościoła w Koryncie i wzywają członków tej wspólnoty do ofiarności na rzecz ubogich. Padają one w szerszym kontekście apostolskiej zachęty do składania jałmużny na rzecz ubogich z Jerozolimy (2 Kor 8,1 – 9,15). W interesującym nas dzisiaj fragmencie, Apostoł Paweł, będąc pod wrażeniem ofiarności macedońskich Kościołów (wspólnot), rzuca Koryntianom wyzwanie, aby i oni, za przykładem ich hojności i bezinteresowności, przeszli do konkretnego działania, czyli zbierania pieniędzy. Pawłowa argumentacja na rzecz zbiórki jest dość szczegółowa. W dzisiejszym fragmencie jest przedstawiony jeden argument, a jest nim obietnica nagrody, na którą powołuje się Paweł w swoim wywodzie. Celem całej argumentacji jest przekonanie Koryntian do tego, że warto być ofiarnymi, warto okazywać hojność. Bycie hojnym dawcą jałmużny może w przyszłości skutkować obfitą zapłatą. Z hojnością jest tak, jak z sianiem i zbieraniem, „kto skąpo sieje, ten i skąpo zbiera, kto zaś hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie” (2 Kor 9,6). Zwróćmy też uwagę, że Pawłowa zachęta do ofiarności bardzo mocno akcentuje niewymuszony charakter czyjegoś daru praktykowanego z radością i bez żalu. Jest to zawsze osobista decyzja podjęta w całkowitej wolności. W innym przypadku, dar składany z powodu czyjegoś polecenia, z przymusu, będzie darem, który na pewno Bogu się nie spodoba. Gdy dajemy jałmużnę, okazujemy miłosierdzie. Pomagając ubogim, mamy udział w sprawiedliwości Bożej (w. 9).

 

Psalm responsoryjny: Ps 112, 1-2.5-6.7-8.9

Psalm 112, z którego czytaliśmy wybrane i piękne w swej wymowie fragmenty tekstu biblijnego, jest psalmem alfabetycznym. Psalm ten jest również zbiorem różnych wypowiedzi o charakterze mądrościowym, w którym to dominuje myśl na temat losu człowieka sprawiedliwego. Owi sprawiedliwi to ci, którzy z bojaźnią i szacunkiem odnoszą się do Boga i Jego słowa (Ps 1,2; 119,92.174), odrzucając jednocześnie drogę ludzi niegodziwych (Ps 1,1). Dlatego sprawiedliwi mogą spodziewać się zapłaty od Boga, mogą liczyć na to, że ich życie nie pozostanie bez nagrody. Ich potomstwo, uczestnicząc w błogosławieństwie swoich sprawiedliwych poprzedników, odegra ważną rolę w czasach, w których przyjdzie im żyć. Stanie się ono również pomostem w przekazie błogosławieństwa następnym pokoleniom (Ps 112,2).

Zwróćmy jednak szczególną uwagę na dość mocno uwydatnioną przez Psalmistę myśl dotyczącą postawy człowieka sprawiedliwego wobec tych, którzy znajdują się w potrzebie i szukają pomocy oraz wsparcia. Wobec tych, którzy z różnych powodów doświadczają nędzy i ubóstwa. Czytamy, że człowiek według Bożego serca się lituje i pożycza (Ps 112,5), szczodrze rozdaje ubogim (Ps 112,9). Nie znajdujemy w nim dumy ani z powodu pozycji społecznej, którą zajmuje, ani z powodu rzeczy, które posiada. Choć ma wszystko, co jest potrzebne do życia, to nie jest wolny od walki i zmagania. Jak każdy człowiek musi stawić czoła wyzwaniom życia (Ps 112,6a.7-8.10). W tym wszystkim jednak jego serce wypełnia pokój i zaufanie do Boga (Ps 112,7), od którego jest zależny i któremu wszystko zawdzięcza. Ponadto człowiek sprawiedliwy, na wzór Boga wiernego wspólnocie przymierza, okazuje wierność temu, kto jest w potrzebie i nie ma środków do życia.

 

Ewangelia: J 12, 24-26

Czytany logion jest częścią opowiadania o tym, jak pobożni Grecy przybyli do Jerozolimy na święto Paschy (J 12,20-36). Grecy, uważając Jezusa za wielkiego (nieprzeciętnego) człowieka, dołożyli starań, by się z Nim spotkać (J 12,21-22). Jezus w odpowiedzi na ich prośbę skierowaną do Filipa: „chcemy ujrzeć Jezusa” (J 12,21) nawiązał do popularnego w tamtym czasie przysłowia. Z biologii wiemy, że kiełkujące rośliny czerpią z ziarna, którego resztki gniją i obumierają. W sensie przenośnym, kto poświęca się lub ginie za sprawę, wpływa na to, co ma się dziać w przyszłości i pozyskuje innych. Dlatego nie ma życia bez śmierci. Tylko śmierć Jezusa umożliwia innym ludziom zbawienie. I tylko przez śmierć Jezusa następuje nowy wzrost i rozkwit oraz pojawiają się nowe owoce. Dlatego paradoksalnie, gdy chcemy za wszelką cenę ocaleć, prędzej zginiemy niż ludzie, którzy podejmują walkę i są gotowi do poświęceń. Jezus zachęca nas, abyśmy wykazali się odwagą w poświęceniu się dla Niego. Gotowość na cierpienie dla Jezusa jest częścią bycia uczniem Chrystusa. Jezusowa nauka o koszcie bycia uczniem Chrystusa, podążającym za swoim Mistrzem, mieści się w szerszym kontekście. Najpierw gorycz umierania, któremu może towarzyszyć poniżenie, ból, cierpienie, i w końcu śmierć. Tak naprawdę nic przyjemnego! Później jednak zmartwychwstanie, wywyższenie, uwielbienie. To dopiero chwała!

 

Piątek, 11.08.2017 r.

Pierwsze czytanie: Pwt 4, 32-40

Czytany przed chwilą fragment jest zakończeniem pierwszej mowy Mojżesza, zawierającej spojrzenie na historię Izraelitów począwszy od ich pobytu na Horebie aż do przybycia na pola Moabu (Pwt 1,6 – 4,40). Mojżesz przypomina Izraelitom o pełnych chwały cudach dokonanych w związku z wybraniem i ratunkiem z Egiptu (Pwt 4,33-34.36-38). Mówi on o takich cudach, o których nikt nigdy nie słyszał od początku, gdy świat zaistniał (Pwt 4,32). Bóg dokonał tego wszystkiego ze względu na miłość, jaką żywił do swojego ludu (Pwt 4,37). Autor biblijny bardzo mocno podkreśla wyjątkowość powołania Izraela. To podkreślenie wyjątkowości Izraela w istocie służy również wskazaniu na wyjątkowość Jahwe, Boga Izraela (Pwt 4,35). W tym wszystkim czego dokonał, okazał się On potężnym Bogiem budzącym przerażenie u wrogów, Bogiem mocniejszym niż bogowie Egiptu. Wszystkie te przerażające dzieła dokonały się w tym celu, aby Izrael mógł poznać, że „Pan jest Bogiem, a poza Nim nie ma innego” (Pwt 4,35). Odpowiedzią Izraela na łaskawy wybór Jahwe jest gotowość do okazania posłuszeństwa Bogu. Tylko w ten sposób Izrael miał zapewnić sobie przyszłość na ziemi, którą Bóg mu dał w posiadanie.

W Chrystusie Bóg ukochał świat (J 3,16). Do Niego zawsze należy pierwszy krok. Zawsze mamy możliwość pozytywnie odpowiedzieć na Jego inicjatywę. Możemy Go kochać, ponieważ On nas wcześniej ukochał (1 J 4,10). Trudno jest więc obojętnie przejść wobec takiego obrazu miłości Boga, wobec tak wielkiego zbawienia, zgotowanego nam w Chrystusie!

 

Psalm responsoryjny: Ps 77, 12-13.14-15.16.21

Psalm 77 jest przykładem lamentacji indywidualnej. Pomijając nagłówek (w. 1) i część pierwszą (w. 2-10), słowa Psalmisty są wołaniem do Boga (w. 2-7) połączonym z przedłożeniem jego skargi (8-10). Część druga natomiast – w której występuje czytany dzisiaj fragment – jest hymnem ku czci Jahwe (w. 11-21). Obydwie części łączy słowo „rozmyślam” (w. 4.7.13). Z jednej strony mamy wołanie Psalmisty, które jest rozmyślaniem cierpiącego człowieka, z drugiej natomiast hymn, który jest rozmyślaniem nad cudami dokonanymi wcześniej przez Boga.

Psalmista w hymnie ku czci Jahwe wspomina dawne dzieła i rozważa czyny Boga (w. 12-13). Tym razem wspomnienie wielkich Bożych czynów zbawczych dokonanych w przeszłości (Ps 77,16.21) przynosi nadzieję. Dzieł zbawczych Boga nie można w pełni zrozumieć. Jego cuda objawiają Jego potęgę. Ukazują one wielkość Boga, który jest Święty, to znaczy Inny w sposób absolutny. Jego czyny świadczą o tym, że z nikim nie możemy Go porównać.

Bóg jest Tym, kim jest, i zawsze Takim pozostanie. Czasem, z różnych powodów, na chwilę tracimy dystans do siebie. Czujemy się mali, nic nie znaczący, zagubieni i zniechęceni. Właśnie wtedy rozmyślanie nad Jego czynami dokonanymi w przeszłości może przynieść nam zachętę do życia i może napełnić nas otuchą. Pomyślmy, jak zbawczy czyn Boga raz na zawsze dokonany w Jezusie Chrystusie, naszym Panu i Odkupicielu, jest nieporównanie większy i wspanialszy niż Wyjście Izraela z Egiptu! Warto więc rozmyślać o tym, co Bóg dokonał dla nas w Chrystusie.

 

Ewangelia: Mt 16, 24-28

Poruszamy się w tej części Mateuszowego świadectwa o Jezusie Chrystusie, synu Dawida, synu Abrahama, która jest krótkim pouczeniem Jezusa, co znaczy być prawdziwym Jego uczniem. Uczeń to ten, kto idzie za swoim Mistrzem, daje się formować na wzór swego Nauczyciela. Uczeń wyrzeka się samego siebie, czyli niczego nie przedkłada nad podążanie za Jezusem, zrywa wszelkie więzy, które mogą go w tym zadaniu krępować, rezygnuje z własnych egoistycznych pragnień. Właśnie wtedy i tylko wtedy uczeń jest w stanie przyjąć krzyż. Niesienie krzyża oznacza przyjęcie postawy Jezusa jako modelu życia. Niesienie krzyża oznacza wszelkie cierpienie ze względu na Jezusa. Uczeń Jezusa to również ktoś, kto naśladuje Jezusa, czyli upodabnia się do Niego. Naśladowanie Jezusa polega na osobistym zaangażowaniu całego swojego życia w misję Chrystusa, udział w Jego losie, cierpieniach, a gdy zajdzie potrzeba, również w Jego śmierci. Paradoksalnie, gdy staramy się zachować swoje życie, w gruncie rzeczy tracimy je, natomiast, gdy tracimy je z powodu Jezusa, tak naprawdę odnajdujemy je (w. 25). Nie ma niczego takiego, co miałoby wartość równą życiu. Życie jest czymś więcej niż zdobycie całego świata (w. 26). Syn Człowieczy, niegdyś odrzucony i wzgardzony, przyjdzie w chwale, a wtedy odda każdemu według jego postępowania (w. 27).

Dla nas dzisiaj to słowo jest ważne, ponieważ nic i nikt na świecie nie dorównują Jezusowi, dlatego pójście za Nim jest warte każdej ceny.

 

Sobota, 12.08.2017 r.

Pierwsze czytanie: Pwt 6, 4-13.

Czytany przed chwilą tekst biblijny jest częścią fragmentu, w którym Bóg za pośrednictwem Mojżesza przekazuje Prawo, które ma obowiązywać Izraelitów w Ziemi Obiecanej (Pwt 6,4-25). Najważniejsze Przykazanie poprzedzone jest wezwaniem do słuchania: „Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Pan jedynie” (w. 4). Nie jest to wyznanie monoteizmu, lecz deklaracja całkowitego oddania się Jahwe. Jest ona wyrazem tego, że Bóg zwraca się ku Izraelowi całym sobą. Dlatego Izrael, w odpowiedzi na pełne oddanie Boga swemu ludowi, ma kochać Jahwe, Boga swego, „z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił” (w. 5). Słowa te mają być zapisane (w. 9), wpajane i przekazywane następnym pokoleniom wszędzie i przy każdej okazji (w. 7). Mają one być pierwszą i fundamentalną zasadą życia człowieka (w. 8).

Zajęcie Kanaanu, ziemi, którą Bóg poprzysiągł Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi miało zapewnić Izraelowi warunki życia diametralnie różne od tych, które wiedli na pustyni. Przejęcie dóbr po poprzednich mieszkańcach Ziemi Obiecanej pomnożyło zasoby materialne izraelskich zdobywców. Niosło jednak również realne zagrożenie – o czym składa świadectwo Stary Testament – zapomnienia, że Pan dał im to wszystko, że zawdzięczają to wszystko Jego łasce. Wielokrotnie zdarzało się w dziejach starożytnego Izraela, że dobra materialne zamiast prowadzić do większej zależności od boskiego Dawcy, stawały się powodem niewdzięczności.

 

Psalm responsoryjny: Ps 18, 2-3.7.47.51.

Wybrane fragmenty należą do Psalmu 18, który jest królewskim psalmem dziękczynnym. To dziękczynienie przedstawione zostaje jako modlitwa Dawida, Sługi Bożego (Ps 18,1). W tym psalmie spotykamy się z osobą, która w obliczu zagrażającej mocy śmierci wzywa Boga na pomoc (Ps 18,7) i otrzymuje Jego ratunek. Psalmista zaczyna swój wspaniały hymn bardzo osobistym wyznaniem: „Miłuję Cię, Panie, Mocy moja” (Ps 18,2), wskazując na zażyłość, jaką ma w relacji z Bogiem. Bliska relacja z Bogiem jest wyczuwalna w całym tym utworze. Wielokrotnie i na różne sposoby Psalmista w odpowiedzi na modlitwę błagalną doświadczył Bożej obecności niosącej wsparcie i otrzymał pomoc w tych momentach swego życia, w których przechodził kolejne niebezpieczne i śmiertelne kryzysy. Bóg okazał się jego Tarczą
i Warownią, jego Skałą i Mocą, która nie zawiedzie (Ps 18,3).

Od początku do końca psalm ten wypełnia atmosfera chwały i uwielbienia oraz dziękczynienia. Psalmista, gdy patrzy wstecz, ma za co dziękować. Doskonale wie, że dzięki miłosierdziu Boga przeszedł zwycięsko każdą sytuację w życiu, nawet tę najtrudniejszą. Nie dziwmy się, że tradycja chrześcijańska powiązała ten psalm z potomkiem Dawida, z Jezusem Chrystusem, który umarł, przez moc Bożą zmartwychwstał, został wywyższony ponad „wszelką Zwierzchnością i Władzą, i Mocą, i Panowaniem, i ponad wszelkim imieniem, wzywanym nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym” (Ef 1,21).

Ewangelia: Mt 17,14-20

Cud uzdrowienia chłopca zmagającego się z epilepsją jest punktem wyjścia do nauczania Jezusa o sile wiary. Dzieje się to wtedy, gdy Jezus schodzi z góry, na której dokonało się przemienienie, „wraca do świata”. Spotyka tam ojca przygnębionego z powodu choroby syna, który pozostaje pod władzą złego ducha. Uczniowie nie byli w stanie uzdrowić chłopca dotkniętego przez demona epilepsji (w. 16). I dopiero wtedy Jezus daje wyraz swemu rozgoryczeniu z powodu braku ich wiary (w. 17). Następnie wypowiada surowe słowa i demon opuszcza chłopca, który w tym momencie zostaje uzdrowiony (w. 18). Uczniowie, będąc w swoim gronie, pytają Jezusa o powód ich niezdolności do wypędzenia złego ducha (w. 19). Dowiadują się, że powodem ich niepowodzenia jest niedostateczna wiara. Wystarczy aby mieli wiarę jak ziarnko gorczycy (w. 20), a wtedy będą w stanie dokonywać wielkich dzieł.

Wiara, jak ziarnko gorczycy, potrafi przenieść górę, czyli dokonać rzeczy niemożliwej. A ponieważ wiara jest jak ziarnko, to oznacza, że jest dynamiczną rzeczywistością i może, a nawet powinna, ciągle wzrastać. Wiara nie jest owocem ludzkich wysiłków i zabiegów, lecz skutkiem łaski działającej w sercu każdego, kto otwiera się na Boga i Jego słowo. Otwiera się na Jezusa Chrystusa i Jego obecność. Wiara ma związek z Bogiem, wynika z naszej bezsiły i ograniczeń, polega na zaufaniu Bogu i otwiera się na całożyciowy proces duchowej przemiany przez Ducha Świętego.