Niedziela, 21.07.2019 r.

 

Pierwsze czytanie: Rdz 18,1-10a

            Jahwe objawia się Abrahamowi w najgorętszej porze dnia, kiedy jest on zmęczony i pogrążony w myślach o niespełnionym ojcostwie. Jahwe przychodzi w najbardziej krytycznym dla Abrahama momencie. Z jednej strony jest już zawarte przymierze, z drugiej – zaledwie nadzieja na potomka. Właśnie taki moment w życiu jest najlepszy, by objawiła się Boża wszechmoc. Pozbawiony nadziei był Mojżesz, przebywający w obcym kraju Madianitów, z daleka od swojego ludu, kiedy Bóg objawił mu się w płonącym krzewie. W trudnym położeniu znajdował się Dawid po grzechu z Batszebą, do momentu, kiedy zostało mu objawione Boże miłosierdzie. W najgorętszej porze dnia konał Jezus, objawiając całemu stworzeniu niepojętą miłość Boga Stwórcy.

Trójca pozostawia swój ślad w rodzinie Abrahama. Udziela jej pełni miłości, którą jest nowe życie. Abraham początkowo nie zdaje sobie sprawy z tego, kim są owi tajemniczy ludzie.  Wyczuwa jednak pewne misterium – przecież jest w bliskiej relacji z Bogiem. Otwiera się na nieznajomych i starym zwyczajem udziela im gościny.

Wcześniej Biblia mówi o przymierzu zawartym między Bogiem a Abrahamem. Wypełnienie Bożej obietnicy w osobie Izaaka dokonuje się, gdy Abraham ma ukończone sto lat, jest człowiekiem w pełni dojrzałym w relacji z Bogiem, jest tym, który przeszedł drogę oczyszczenia, aby przyjąć czyste Słowo Boga. Sara natomiast jest przykładem osoby, która bardziej rozumowo podchodzi do Bożej obietnicy. Patrzy i rozważa Słowo poprzez pryzmat swoich kobiecych ograniczeń, zapominając, że Bóg jest ponad wszystkim. On pozostaje zawsze wierny obietnicy danej człowiekowi.

Psalm responsoryjny: Ps 15, 1b-2.3.4b.4c-5

            Psalmista opisuje wiernego wyznawcę, który wkracza w progi świątyni jerozolimskiej i staje w obecności Boga, tak jak Abraham. Pan upodobał sobie Abrahama, który był człowiekiem sprawiedliwym. Wielcy bohaterowie Biblii nawet, jeśli upadali pod brzemieniem swoich grzechów z powodu bojaźni, jaką mieli w sercu, wzrastali w miłości. Bóg ich podtrzymywał i nigdy się nie zachwiali. Wstąpienie do świątyni przywodzi nam na myśl kapłana, który jako jedyny, miał prawo zedrzeć zasłonę pomiędzy ludem, a Przybytkiem. Jezus, Syn Boży, poprzez swoją mękę, z dłońmi pełnymi dobra, wkracza do świątyni Ojca, by wstawiać się za nami.  Pokonał śmierć i zmartwychwstał dla naszego odkupienia.

Drugie czytanie: Kol 1, 24-28

            Chrystus jest naszą nadzieją. On, Syn Boga, obiecany ludzkości, dany tym, którzy żyją jak nomadzi, bez stałego miejsca na ziemi. Bóg daje nam Jezusa, jak dał Abrahamowi Izaaka – źródło radości. Z Nim mamy moc do walki o nasze człowieczeństwo. Bóg wspiera nas nieustannie. Jest dzielnym i potężnym wojownikiem. Stoi po naszej prawicy, aby nas ochraniać przed wrogiem, który raz już zadał nam bolesną ranę.

Ewangelia: Łk 10, 38-42

            Rodzeństwo z Betanii może symbolizować trzy cnoty Boskie. Przyjmujemy je tak, jak Marta przyjęła do swojego domu Jezusa. Reprezentuje ona cnotę wiary w moc Nauczyciela. Wierzy w zmartwychwstanie, czego dowodem jest jej rozmowa z Jezusem w kontekście śmierci Łazarza. Troszczy się o Nauczyciela, aby niczego Mu nie zabrakło. Podobnie wiara daje nam możliwość uczynienia z duszy miejsca dla Boga. Wskrzeszenie Łazarza jest obrazem powrotu do nadziei, którą pierwsi rodzice utracili po grzechu i wypędzeniu z raju. Nadzieja kieruje nasze człowieczeństwo ku Odkupieniu, abyśmy nie trwali w śmierci duchowej. Natomiast miłość, której nie sposób nie zauważyć w postawie Marii, jest fundamentem relacji stworzenie – Stwórca. Z nich największa jest miłość, ponieważ nigdy się nie skończy. Każdy człowiek jest powołany, by towarzyszyć Jezusowi w uczcie, obdarowywać Go dobrymi czynami jak Marta i z miłością kontemplować Jego Oblicze.

Poniedziałek, 22.07.2019 r. – święto św. Marii Magdaleny

Pierwsze czytanie: 2 Kor 5, 14-17

 Nowy Testament poucza nas, że największą ze wszystkich cnót jest miłość. Bez niej nic nie ma sensu. Ofiara, składana bez miłości, nie spełnia swojej funkcji. Przynosi szkodę ofiarodawcy, gdyż czyni go coraz bardziej jałowym duchowo. Miłość ma na celu szczęście ukochanej osoby, dlatego Bóg nie pozostawił nas samym sobie po wygnaniu z raju, ale obiecał, że przez miłość znów nas przygarnie. Czyni to w planie zbawczym, posyłając swojego Syna. Wydaje Go za nas w ofierze miłości, aby pokonać śmierć. Jezus umiera za wszystkich, okazując bezgraniczną miłość. Kieruje się nią zawsze i wobec każdego. Dlatego ci, którzy zanurzają się w Misterium zbawczym poprzez sakramenty, nie żyją dla siebie, ale dla Tego, który umarł i zmartwychwstał. Pascha inicjuje nowe stworzenie, nowy eschatologiczny wymiar zmierzający do pełnego spotkania człowieka z Bogiem.

I wreszcie – miłość to obecność. Imię Boga brzmi: „Jestem, który Jestem”. Ci, którzy prawdziwie kochają, trwają w obecności tak, jak niewiasty pod krzyżem wraz z Janem, jak Maria Magdalena przy grobie. Ci, którzy uciekli z Ogrójca, nie byli jeszcze doskonali w miłości, która usuwa wszelki strach. Potrzebowali czasu, aby dojrzeć do miłości, dla której śmierć nie jest przeszkodą, by trwać przy Ukochanym. Bóg sam jest czystą miłością. On sprawił, że stworzenie zranione grzechem odnowiło się przez życie i dzieło Zbawiciela. Nowy człowiek, zanurzony w Śmierci i Zmartwychwstaniu, już tu na ziemi posiada łaskę odrzucania grzechu i trwania przy Bogu.

Psalm responsoryjny: Ps 63, 2.3-4.5-6.8-9

            Miarą miłości jest tęsknota. Chcemy przebywać z osobą ukochaną, tęsknimy, gdy jej nie ma, jakby uchodziła z nas radość życia. Kiedy zabierają Oblubieńca na mękę, pościmy i tęsknimy. Pragnienie Boga w duszy miłującej Stwórcę wpisało się w nas, gdy odchodziliśmy z raju. Każdy tęskni za miłością i szczęściem, ponieważ do tego został stworzony. Psalmista opisuje tęsknotę za zburzoną świątynią. Naszą świątynią jest Zbawiciel, który mówił, że wzniesie świątynię swego ciała w przeciągu trzech dni. Dał nam nadzieję na zmartwychwstanie naszych ciał, dzięki swojemu zmartwychwstaniu.

Ewangelia: J 20, 1.11-18

            Słowo Jezusa Zmartwychwstałego przywraca nam sens istnienia w naszych bólach i trwogach. Słowo stwarza nas na nowo. Po odkupieniu jesteśmy nowym stworzeniem. Nowe narodziny zawsze są eksplozją radości. Świat powstał z niczego, lecz przyczyną, mocą sprawczą była miłość i wola Boga. Na nowo świat powstaje z tych samych powodów, bo Bóg w swej miłości jest niezmienny. Bóg cały czas jest Ojcem, nieustannie stwarza. Stwarza nas do poznania Go jako Ojca i do miłowania Go jako Ojca, który kocha i walczy o swoje dziecko, aż do ostatniej kropli krwi. Orędzie miłości ma przekazać słaba istota, która paradoksalnie jest najmocniejsza mocą miłości, bo przyjęła doświadczenie uzdrowienia, przebaczenia i ukochania.

Wtorek, 23.07.2019 r. – święto św. Brygidy, zakonnicy, patronki Europy

Pierwsze czytanie: Ga 2, 19-20

Izrael, wędrujący przez pustynię, otrzymuje na Synaju wielki dar w postaci Bożego prawa. Dekalog jest dany Izraelowi po to, aby mógł rozwijać się w szczęściu i pokoju dzięki przestrzeganiu zaleceń Jahwe. Staje się fundamentem wiary i moralności Starego Testamentu, ale stanowi też fundament przygotowujący na przyjście Mesjasza. Prawo otrzymane na Synaju prowadzi do Chrystusa. Jest On nowym Mojżeszem przynoszącym Prawo Miłości, to samo, w którym byliśmy ukształtowani w łonie Ojca. Prawo nie jest celem samym w sobie. Jest nim Ten, do którego ono prowadzi. Dlatego Apostoł Paweł mówi, że umarł dla Prawa. Nawiązuje do swojego dawnego życia, zanim poznał Chrystusa. Daje tym samym świadectwo, że wszystko jest w Chrystusie, przez Niego i w Nim. Nie ma nic piękniejszego dla człowieka, niż przyjąć dar Odkupienia. Paweł tego doświadczył, kiedy spotkał się ze Zmartwychwstałym na drodze do Damaszku. Dlatego niestrudzenie głosił, że Jezus Chrystus go umiłował i samego siebie wydał za niego. Przyjął całym sercem Mesjasza, jako prawdziwego Syna Bożego i Odkupiciela.

Kiedy wypełniam przykazania z miłości, myśląc o Jezusie i będąc z Nim w relacji, żyję nimi. Wtedy mogę powiedzieć, że już nie ja, ale Chrystus żyje we mnie. Ja jestem już namaszczony i przeznaczony dla Ojca. Przyjmując wiarę w Syna Bożego, przyjmuję Jego samego. Kto mógłby nam dać pełny wzór człowieczeństwa, jeśli nie Syn Ojca. Dzięki Jego Wcieleniu i Misterium Paschalnemu możemy odnowić zatarte w nas przez grzech podobieństwo do Ojca.

Psalm responsoryjny: Ps 34, 2-3.4-5.6-7.8-9.10-11

Pieśń dziękczynna rozbrzmiewa w sercu człowieka, który ma swoje miejsce w sercu Boga. Przebywając w Nim, całe nasze ciało chwali Go poprzez pracę, taniec, spoczynek. Cała nasza dusza, zanurzona w Nim, trwa w nieustannej modlitwie. Psalm o budowie alfabetycznej kieruje naszą myśl ku harmonii, która obrazuje nam Boga i stan człowieka żyjącego w łasce. Nawet, jeśli przychodzą na niego utrapienia, to przez bojaźń Bożą Jahwe ze wszystkich go wybawia.

Ewangelia: J 15, 1-8

Być czystym dzięki słowu, które w nas trwa, potrafi, lub raczej – we współpracy z łaską – czyni umiłowany uczeń. Trwać, oznacza być, a obecność to miłość. Szatan poprzez bunt, pychę i zazdrość przestał kochać i pogrążył się w dysharmonii. Uczeń, który trwa w słowie Boga, poprzez modlitwę i zachowywanie Go w sercu, staje się coraz piękniejszym i bardziej urodzajnym winnym krzewem. Owoce tego ucznia stają się wybornymi winogronami, które przetworzone w wino, przemieniają się w Krew Zbawiciela. Następuje wtedy pełne zjednoczenie i zaślubienie duszy z Bogiem. Zadziwiający fakt, że Jezus takie słowa kieruje do uczniów chwilę przed swą męką z nadzieją, że słowo ich oczyści, kiedy przyjdzie na nich czas oczyszczenia, czyli pozbycia się swoich złudzeń o Jezusie, a poznanie Go w prawdzie przez pryzmat wydarzeń zbawczych. Ukazując relację z Ojcem, daje nam przykład prawdziwych więzi, a rozpoczyna swą wypowiedź od słów: „Ja jestem”, wymownie podkreślając pełną komunię z Ojcem i swoją indywidualną Boskość.

Środa, 24.07.2019 r. – święto św. Kingi, dziewicy

 

Pierwsze czytanie: Wj 16, 1-5.9-15

Wędrówka Izraelitów przez pustynię jest symbolicznym obrazem naszego życia na ziemi. W dzisiejszym fragmencie z Księgi Wyjścia widzimy początkowy etap pielgrzymowania do Ziemi Obiecanej. Doświadczenie pustyni, chociaż jest ściśle związane z obecnością Boga, nie jest dla człowieka czymś prostym. Zraniona przez grzech natura zaczyna się buntować, a jeśli zaznała już smaku grzechu, potrafi za nim tęsknić. W Egipcie Izrael zasiadał przed pełnymi garnkami mięsa i miał chleb do sytości. Pragnienie i pożądliwość zaślepiają pamięć duszy, która zapomina, jaką gorycz i uciemiężenie przeżywała, gdy ten, który trzymał ją w niewoli, znęcał się nad nią. Jakże często i my powracamy do tych samych upadków… Cierpliwy jest Pan i łaskawy, nieskory do gniewu. Pomimo szemrania narodu, zaspokaja jego potrzeby. Nie odrzuca, nie zabija, nie karze, lecz obdarowuje, aby dusze jeszcze bardziej Go poznały i pokochały. Tylko Stwórca zna swoje stworzenie i może zaspokoić jego najgłębsze potrzeby. Zapowiada obfity pokarm, a w perspektywie chrystologicznej – łaski za sprawą zbawczej Paschy Jezusa. Jahwe zapowiada chleb na pustyni, który dla nas stanie się Eucharystią. Bóg, niezwykle hojny w swoich darach, uczy również umiaru i wstrzemięźliwości. Przestrzega, aby zbierać mannę tylko w ilości potrzebnej do przeżycia kolejnego dnia. Bóg zna nasze potrzeby i zawsze da nam tyle pożywienia, byśmy mogli dojść do Kanaanu. Dlatego dał nam swego Syna, jako Chleb na drogę, byśmy nie tracili sił na pustyni życia.

Psalm responsoryjny: Ps 78, 18-19.23-34.25-26.27-28

Biblia jest krajobrazem historii wpisanych w historię zbawienia. Życie każdego człowieka jest w nią wpisane. Bóg, który jest w niej obecny, udziela nam lekcji na temat naszych dziejów, jak i dziejów narodu wybranego, które są doskonałą szkołą miłości i służby Jemu. Wspominając cuda, jakich Bóg dokonał, jesteśmy przepełnieni zaufaniem i pewnością, że nas także nimi obdarzy. Izrael nieustannie wspomina nadzwyczajność wyjścia z Egiptu, a jakiemu wydarzeniu my możemy we własnym życiu przypisać taki charakter? Psalmista wskazuje na usposobienie buntownicze, oporne i skłonne do narzekań, by uchronić przed pychą. Dlatego nasza świadomość chwiejnego usposobienia, naszych własnych słabości, jest potrzebna nie po to by się dręczyć, ale po to by trwać w postawie pokory, która nakłada na głowę koronę. „Gdy ich zabijał, szukali Go, nawracali się i znów szukali Boga”. To słowa mówiące o procesie naszego życia, o ciągłej metanoi. Jak dobrze, że Bóg się nie zniechęca i nie męczy przebaczeniem.

Ewangelia: Mt 13, 1-9

Jezus, Nowy Rabbi, posługuje się często używaną formą, stosowaną przez nauczycieli słowa. Bóg wchodzi w naszą codzienność, wcielając się nie tylko w ciało, ale także w nasz język, by przybliżyć Ojca. Stosuje obrazy z życia codziennego, aby ukazać, że prostota i ukrycie prowadzą do zjednoczenia z Bogiem. Wydaje się, że ziarna, które padają, są bezwolne, ale tylko te, które obumierają, mogą wydać obfity plon. Jak Jezus obumarł w męce i w grobie, wydając plon Odkupienia, tak i my, idąc za Jego wzorem, możemy poddać się dłoni Siewcy i zaufać Mu, pozwalając się rzucić na żyzną glebę. Plonem stokrotnym może być zbawienie i zmartwychwstanie ku życiu wiecznemu, bowiem nie ma niczego bardziej wyczekiwanego niż bycie w Nim i z Nim w wieczności.

Czwartek, 25.07.2019 r. – święto św. Jakuba Apostoła

Pierwsze czytanie: 2 Kor 4, 7-15

Niezwykle wymowny jest obraz Boga, jako garncarza, stwarzającego nas delikatnym dotykiem miłości. Garncarz musi posiadać wiele wyczucia i wrażliwości, by dzban był piękny i by długo służył. Obraz człowieka stworzonego przez Boga doskonale wpisuje się w tę symbolikę. Wielokrotnie używany był przez autorów Starego Testamentu. Bóg poucza proroka Jeremiasza, który doświadcza pobytu w domu garncarza, że jeśli naczynie ulega zniekształceniu, wtedy wyrabia się inne. Wszystko zależy od planu i zamiaru garncarza. To my jesteśmy naczyniem. Jeśli będziemy budować swoje życie na tej fundamentalnej prawdzie, nie wpadniemy w sidła pychy. Święty Paweł opisuje w Liście trudy życia apostolskiego, czyli ukazywania skarbu wszystkim, którzy go jeszcze nie poznali.  Tym skarbem jest Boża prawda, że dana nam jest obietnica przebywania z Bogiem na wieki, że już jesteśmy zbawieni. Teraz jest czas na przyjęcie skarbu, naczynie samo w sobie jest puste.      Jezus przez trzy lata nauczał i czynił cuda. Przez lat trzydzieści żył w prostym nazaretańskim domu z rodzicami. Można by powiedzieć, że dał wzór bycia naczyniem glinianym, jako człowiek, kryjąc w sobie przez trzydzieści lat swój skarb – swoje Bóstwo.             Żadne przeciwności nas nie zabiją, bo nawet śmierć nie jest w stanie odłączyć nas od miłości Chrystusowej. Jego pokój i łaska umacniają świadka – owo naczynie gliniane – nawet w chwili męczeństwa.

Psalm responsoryjny: Ps 126, 1-2ab.2cd-3.4-5.6

Niekiedy ziarno ewangelii sieje się we łzach, bólu i cierpieniu. Dar zbawienia był dany we łzach Maryi, w cierpieniu Jana i we Krwi Jezusa. Jednak ostatecznym celem jest radość pełna i doskonała, szczęście wieczne, za którym tęsknimy, do którego dążymy. Jak Izrael tęsknił za odbudowaniem świątyni, tak my całą istotą tęsknimy za naszym zmartwychwstaniem ku życiu wiecznemu.

Ewangelia: Mt 20, 20-28

Sami z siebie, o własnych siłach, nie jesteśmy zdolni „wypić kielicha”, czyli podzielić losu Jezusa. Możemy to uczynić jedynie przez współudział w Jego męce. Duch Święty pomaga nam znieść gorycz wina, czyli męki, dając nam tę wytrwałość, aby pod koniec spożywania poczuć słodycz miodu. Gorycz, bowiem spowodowana jest naszym grzechem, a miód Bożą miłością. Siedzenie po prawicy Ojca oznacza tych, którzy przyjęli Syna, mając udział w Jego kielichu. Syn Boży, bowiem, siedzi po prawicy Ojca w chwale. Jakub i Jan nie przez zuchwałość serca, ale z nieświadomości zapragnęli miejsc w królestwie po prawicy. Jakub otrzymał je podczas wypicia kielicha męki w momencie ścięcia przez Heroda, a Jan, jak głosi tradycja, wypił kielich goryczy pod krzyżem Pana i na wyspie Patmos. Pozostali się oburzają, a Jezus widząc nieświadomość jednych i drugich, przywołuje ich do siebie.          Wszelkie konflikty można rozwiązać, trwając przy Jezusie i słuchając Jego nauki, przyjmując ją do serca. Służyć na wzór Chrystusa, to czynić dla drugiego dobro, które posłuży jego zbawieniu.

Piątek, 26.07.2019 r.

Pierwsze czytanie: Wj 20, 1-17

Bóg pragnie relacji z człowiekiem. Wyrazem tego jest Przymierze Synajskie i dar w postaci Dekalogu. Tablice kamienne, na których Bóg wyrył swoim palcem słowa miłości, przypominają nasze serca zatwardziałe od grzechu, ale dotykane przez Boga. Często postrzegamy przykazania jako zakazy, a przecież nasza natura nie lubi zakazów. Odbiera je jako swego rodzaju ograniczenie wolności, nie zaś szansę na uniknięcie zła. Na początku Bóg wypowiada swoje imię: „ Jestem, który jestem” i podkreśla przez to najważniejszą prawdę: miłość to OBECNOŚĆ! Taka obecność, która się nigdy nie nuży i nie zniechęca. Dlatego pełną i prawdziwą miłością jest sam Bóg. Pierwsze trzy przykazania dotyczą relacji do Boga. Jeśli On jest na pierwszym miejscu, wszystko inne w naszym życiu jest na właściwym miejscu. Jezus, nauczając, mówił: Pan jest naszym Bogiem, Pan jedynie, dlatego będziesz miłować Boga całym sercem, duszą, umysłem…

Bóg o nas walczy, przekonuje nas o swej szczególnej miłości i robi to nieustannie.  Ci, którzy mają serca otwarte i wypełniają przykazania, otrzymują wielkie dary i na ich oczach spełnia się obietnica zbawienia. Joachim i Anna całym sercem wypełniali Dekalog, więc Bóg postanowił obdarzyć ich Maryją – najpiękniejszym Jego stworzeniem. Powierzając się Bogu, nic nie tracimy, a zyskujemy wszystko.

Psalm responsoryjny: Ps 132, 11.13-14.17-18

            Potomstwo, które zostało obiecane Dawidowi, trwałe na wieki, to Jezus, Syn Boży. Dlatego rodowód Jezusa, jak na Żyda przystało, rozpoczyna się od dwóch najbardziej znaczących osób w dziejach Izraela: Dawida i Abrahama. Tylko to było w stanie przekonać Żydów, że Jezus jest zapowiedzianym Mesjaszem, pochodzącym z rodu Dawidowego. Bóg jest Bogiem obietnicy. Daje ją człowiekowi dla realizacji człowieczeństwa w Jego Bóstwie, dla pełnego zjednoczenia z Nim. Bóg daje obietnicę związaną z potomstwem, aby człowiek wierzył, że będzie trwał, że będzie istniał po śmierci. Potomstwo jest niejako ziemskim obrazem życia wiecznego, czyli trwania.

Ewangelia: Mt 13, 16-17

            Obietnica wypełniła się na oczach sprawiedliwych ludzi, którzy z wiarą, nadzieją, ale też z lękiem czekali na potomstwo, na Boże błogosławieństwo. Czekając na Mesjasza, może nawet nie przypuszczali, że będzie aż tak blisko nich. My także często nie przypuszczamy, a On jest bliżej, niż nam się wydaje. Niesie nas na swoich ramionach, gdy padamy pod ciężarem grzechów i zawsze nas podnosi z upadku, jeśli tylko tego chcemy i wezwiemy Jego pomocy. Cały Stary Testament tchnie tęsknotą za Mesjaszem. Z głębi duszy każdego pobożnego Żyda wydobywa się jęk udręczenia. Szczęśliwi mogli Mesjasza tulić w swoich ramionach, obserwować jak stawia swoje pierwsze kroki na ziemi, którą przyszedł odkupić. Wybrani przez Boga są szczęśliwi.

Sobota, 27.07.2019 r.

Pierwsze czytanie: Wj 24, 3-8

            Człowiek zawsze potrzebuje kontaktu i bliskiej relacji z Bogiem. W odpowiedzi na pragnienie zjednoczenia z Nim Bóg zawiera z ludźmi przymierze. Zawsze wychodzi jako pierwszy, znając nasze najgłębsze potrzeby.    Święta przestrzeń przymierza ukierunkowuje człowieka na rzeczywistość eschatologiczną, na rzeczy przyszłe. Mojżesz wznosi ołtarz i zaleca składanie ofiar wybranym młodzieńcom, czyli ludziom czystym, którzy miłują całym sercem. Ofiary składane dla Jahwe, miały różne funkcje. Wszystkie jednak prowadziły do głębszej relacji z Bogiem, do okazania Mu należnej czci i szacunku. Ponadto uczyły dojrzałych postaw społecznych i uczciwego postępowania względem Boga Stwórcy i siebie nawzajem. Skłaniały człowieka do postawy oddania się Bogu jako wdzięczna ofiara, a nie tylko jako sługa zagniewanego króla. W składaniu ofiar Jahwe oczekiwał miłości swego ludu bardziej niż wypełnienia suchej litery Prawa, jako zwykłego obowiązku.

            Mojżesz, jako wybrany z wybranych, skrapia ołtarz krwią i napełnia czasze. Nowy Mojżesz, czyli Jezus, obficie wylewa swoją przenajdroższą Krew na Krzyżu, na którym jest składana ofiara za zbawienie świata. Jezus jest jednocześnie Arcykapłanem, który składa Ojcu dar, ale czyni to z siebie samego. Napełnia kielich, aby każdy, kto będzie chciał spożyć Jego Krew, miał z Nim udział wieczny.

Psalm responsoryjny: Ps 50, 1b-2.5-6.14-15

W dzisiejszym psalmie Bóg objawia swoje oblicze. Daje się poznać, jako pragnący prawdziwej i szczerej relacji. Chce posiąść serce człowieka, nie dla samego posiadania, ale z miłości. Najbardziej pragnie ofiary dziękczynienia, która płynie z serca przepełnionego wolnością i radością. Bóg jednak wie, jak bardzo ciążą nam trudy życia, nasze słabości i grzech. Nie zrażając się tym, woła: „Ja cię uwolnię, a ty mnie uwielbisz”. Im bliżej jesteśmy Boga, tym bardziej jesteśmy wolni.

 Ewangelia: Mt 13, 24-30

Bóg, który w swoim niezgłębionym miłosierdziu zawsze daje człowiekowi szansę na poprawę, pozwala rosnąć i zbożu i chwastom. Słońce wschodzi nad złymi i nad dobrymi. Pan zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Nikomu nie skąpi łaski, ale każdemu daje tyle, aby był zbawiony. Człowiek, jako istota wolna i rozumna, tu na ziemi, w swym doczesnym życiu, może odrzucić Boga i zdecydować się na wieczny stan agonii w życiu przyszłym. Nadejdzie jednak czas, kiedy pole gospodarza zostanie doskonale oczyszczone z chwastu. Oby tylko chwast nie zagłuszył zboża, by mogło wyrosnąć zdrowe i mocne. Zło zawsze jest krzykliwe lub kłamliwie atrakcyjne. Oby nas, synów Boga, nie zagłuszyło.

Komentarze do czytań - XV tydzień zwykły | od 14 do 20 lipca 2019 r. - ks. Mateusz Nycz
Komentarze do czytań - XVII tydzień zwykły | od 28 lipca do 3 sierpnia 2019 r. - o. Izaak Kusion OFM