Niedziela, 16.07.2017 r.

Pierwsze czytanie: Iz 55,10-11

W dzisiejszych czytaniach pojawiają się motywy: siewcy, ziarna, gleby, plonu i one wprowadzają nas w rzeczywistość królestwa Bożego, które jest już wśród nas. Trzeba je zobaczyć, co nie zawsze jest łatwe, i w nim uczestniczyć. Prorok Izajasz, przekazuje wyrocznię Pana, a On porównuje skuteczność swojego słowa do deszczu, który spada z nieba i tam nie powraca, póki nie użyźni ziemi. Bóg wciąż kieruje do nas swoje życiodajne słowo, przekazuje znaki czasu i zostawia nam wolną wolę. Czy chcemy z tego skorzystać, by wejść w rzeczywistość królestwa Bożego?

 

Psalm responsoryjny: Ps 65, 10abcd.10e-12.13-14

Królestwo Boże to ziemia, na której ziarno wyda plony. Pan dba o swoje królestwo, nawadnia i pielęgnuje, śpiewa Psalmista. Pan wyrównuje skiby naszego życia, by słowo Boże mogło wzrastać i wydawać plony obfite.

 

Drugie czytanie: Rz 8,18-23

Święty Paweł, etap przechodzenia od królestwa Bożego na ziemi, którego istnienie zapoczątkowało narodzenie Jezusa, do Królestwa Chwalebnego w Niebie porównuje do bólów rodzenia. W Starym Testamencie bóle rodzenia były symbolem skutków przekleństwa, jakie ciążyło na człowieku po grzechu pierwszych rodziców:

Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła” (Rdz 3,16).

Bóle rodzenia, gdy były przywoływane przez proroków, miały charakter kary i cierpienia za popełnione zło. Jednak Święty Paweł powołuje się na nie w kontekście wypowiedzi Jezusa: „Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Jednak gdy urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu, z powodu radości, że się człowiek narodził na świat” (J 16,21).

Święty Paweł zachęca nas zatem do wytrwałości, gdyż bóle, troski i kłopoty, które wydają się być tak dotkliwe i silne, zapowiadają jednak radość Nowego Życia.

 

Ewangelia: Mt 13,1-23

Słowo Boże, gdy pada na drogę, na ziemię skalistą lub zachwaszczoną, nie ma możliwości wzrostu i przyniesienia obfitego plonu. Chrystus wzywa nas do zatrzymania się i troski o właściwą postawę wobec objawionej nam tajemnicy królestwa Bożego. Nie możemy być ciągle w drodze bez celu, rozbiegani i bezrefleksyjni. Potrzebna jest nam wiedza podparta modlitwą i postem, by w czasie próby nie zwątpić. Jezus chce, byśmy stanęli na Bożej glebie, gdzie można wzrastać. Zachęca nas jednocześnie, byśmy przyjrzeli się naszemu otoczeniu i zastanowili się, czy nasze życie nie jest zbyt zachwaszczone np: nic niewartymi książką i filmem, miałkimi informacjami i nic nie wnoszącymi w życie zajęciami i aktywnościami.

Rozejrzyj się, czy nie żyjesz wśród chwastów. Rozpoznaj, czy to nie Ty sam, tak układasz sobie życie, że dobrowolnie wchodzisz w grzeszne otoczenie i chociaż myślisz, że nie robisz nic złego, jednak zaniedbujesz okazje, by czynić dobro.

 

Poniedziałek, 17.07.2017 r.

Pierwsze czytanie: Wj 1.8-14.22

W pozostałościach starożytnego miasta egipskiego Teby, znany w świecie angielski archeolog, Flinders Petrie, odkrył w 1895 roku bazaltową stallę ku czci jednego z egipskich faraonów. Oprócz hymnu na cześć faraona i listy jego zwycięstw widnieje na niej napis: „Izrael został zniszczony, jest bez nasienia”. Ta inskrypcja, na stalli datowanej na rok 1208 p.n.e., była wielokrotnie i w różny sposób odczytywana. Odwołując się do niej z perspektywy późniejszej historii narodu wybranego, sięgającej aż po wiek XX n.e., możemy powiedzieć, że koszmarny pomysł faraona, aby topić hebrajskich chłopców w celu „rozwiązania kwestii żydowskiej” przypomina, że to nie Hitler z Himlerem byli protoplastami holokaustu.

W tym tygodniu rozpoczęliśmy czytanie fragmentów z Księgi Wyjścia i rozważamy historię Mojżesza. Mojżesza, który cudem został uratowany z otchłani, a psalmista wspominając te wydarzenia przekazywane z pokolenia na pokolenie, napisał:– „wówczas zatopiłaby nas woda (…) wówczas potoczyłyby się nad nami wezbrane wody”, gdyby nie „pomoc (…) Pana, który stworzył niebo i ziemię”.

I tak oto zatoczyło się koło historii: Faraon kazał topić nowo narodzonych żydowskich chłopców i woda miała być ich grobem. Zaś kilkadziesiąt lat później zapiekła nienawiść i upór faraona doprowadziły do pochłonięcia przez wody morskie armii egipskiej. Woda, która miała być kresem Hebrajczyków, stała się ich ocaleniem.

 

Psalm responsoryjny: Ps 124, 1-2.3-5.6-8

Psalm 124 jest jednym z piętnastu psalmów, które od psalmu 120 do 134 noszą podtytuł „pieśń stopni”. Psalmy te tworzyły zbiór pieśni pielgrzymkowych pobożnych Żydów, którzy starali się pielgrzymować do Jerozolimy trzy razy w roku: na święto Paschy, na Pięćdziesiątnicę, i na Święto Namiotów. Piętnaście psalmów na piętnaście stopni, jakie dzieliły dziedziniec kobiet od dziedzińca Izraelitów. Ale hebrajskie tłumaczenie „alach” „wchodzić na górę” może również dotyczyć wstępowania do Jeruzalem, miasta leżącego na wysokości 800 metrów – i być wyrazem swoistej duchowej wspinaczki.

Cykl psalmów „pieśń stopni” rozpoczyna się od psalmu 120 – lamentacji pełnej ufności Bogu z prośbą o wyzwolenie od słów podstępnych, kolejny psalm jest pieśnią na cześć Boga, który jest Strażnikiem wszechrzeczy. Psalm 124, stanowiący niejako piąty stopień „duchowej pielgrzymki” , wskazuje na zagrożenia, jakie czyhają na każdego z nas: gniew złych ludzi, który działa jak spopielający ogień i jak woda, która może wszystko pochłonąć.

Ale z tej pułapki – sidła ptaszników (hebrajskie „pach” – oznaczało sieć, która się zaciskała) wydobywa nas Pan: „ Nasza pomoc jest w imieniu Pana ‘’.

 

Ewangelia: Mt 10,34—11,1

W dziesiątym rozdziale Ewangelii Mateusz opowiada o wyborze dwunastu Apostołów, następnie o uzdolnieniu ich przez Jezusa do czynienia znaków i cudów, a potem przytacza mowę misyjną Jezusa. Dzisiejsza perykopa to zakończenie tej mowy. Jezus udziela uczniom szczegółowych wskazówek misyjnych, które są niezwykle radykalne i bezkompromisowe, lecz niezbędne w wędrówce za Jezusem. Usłyszymy między innymi bardzo trudne do zaakceptowania słowa: „Kto miłuje ojca lub matkę […] syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest mnie godzien.” I gdyby Jezus był tylko człowiekiem lub gdyby był tylko prorokiem, nasze zgorszenie byłoby w pełni zrozumiałe.

Jezus, oczekuje od nas najpierw pokochania Boga szaloną i nieogarnioną miłością, a potem uznania, że On jest naszym Panem i Bogiem. I wtedy stanie się zrozumiałe, że kto miłuje ojca, matkę, syna czy córkę bardziej niż Jezusa, nie jest Go godzien. Uznać Jezusa Bogiem, pokochać oceanem miłości i wziąć krzyż, i iść za Nim…. nie każdy to potrafi, nie każdy ma taką wiarę. Dlatego usłyszymy również … „ przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką”

 

Wtorek, 18.07.2017 r.

Pierwsze czytanie: Wj 2,1-15a

W opisanej w dzisiejszym czytaniu historii Mojżesza odnajdujemy bardzo wyraźne znaki Opatrzności Bożej, która czuwa nad narodem wybranym jako całością i nad życiem konkretnego człowieka – Mojżesza. Drugie imię, albo jak inni mówią świeckie imię, Opatrzności Bożej to PRZYPADEK. To przez taki przypadek Mojżesz został znaleziony nie przez kogokolwiek, tylko przez córkę faraona, i przez taki sam przypadek jako mamkę przywołano matkę Mojżesza. Mojżesz jest postacią historyczną, jednak opowiedziana w Biblii jego historia ma na celu ukazać działanie Boga pośród uciemiężonego w Egipcie narodu wybranego. Wysoka pozycja Mojżesza na dworze faraona nie odebrała mu poczucia tożsamości narodowej, możemy powiedzieć, że wyssał ją z mlekiem matki, która być może aż do trzeciego roku życia była jego niańką. W wieku 40 lat, Mojżesz, zrozumiał trudne położenie swojego narodu i wstawiając się za bitym przez Egipcjanina Hebrajczykiem potwierdził swoją przynależność do ludu żydowskiego.

Dziś w Ewangelii usłyszymy „Biada tobie Korozain […] Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno w worze i popiele by się nawróciły”. Takich szans, Bóg przez Mojżesza, da faraonowi dziesięć i za każdym razem faraon uzna, że wszystkie były przypadkiem.

Bóg stawia na naszej drodze życia ludzi i daje nam znaki, które zobowiązani jesteśmy odczytać.

 

Psalm responsoryjny: Ps 69, 3.14.30-31.33-34

Treścią Psalmu 69 jest błaganie uciśnionego o Bożą interwencję. Skłania to do postawienia pytania, czy uciśnionymi byli Izraelici prześladowani przez Egipcjan, czy też Mojżesz, który wpadł w pułapkę gorliwości w obronie swojego narodu.

Psalmu 69 rozpoczyna się od konstatacji faktu własnej bezradności związanej z topielą wodną. Woda w Starym Testamencie zawsze była symbolem wielkiego niebezpieczeństwa.

Ale Pan wysłuchuje biednych.

 

Ewangelia: Mt 11,20-24

„…gdyby w Sodomie działy się cuda, które się w tobie dokonały, zostałaby aż do dnia dzisiejszego.”

Polsko, jakiego jeszcze znaku potrzebujesz, by się nawrócić. Doznałaś cudu uwolnienia od komunizmu, cudu wyprowadzenia wojsk radzieckich z Polski (to pierwszy taki przypadek w historii świata, by armia radziecka po dobroci opuściła jakieś terytorium). Dostałaś znak wyboru Karola Wojtyły na papieża – Jana Pawła II, znak jego pontyfikatu i misterium umierania. Jakiego jeszcze cudu potrzebujesz dla Twojego serca?

Bóg daje nam znaki i wzywa nas, byśmy je odczytali. Czy to robimy? Czy odpowiadamy jak faraon, że to pewnie przypadek. Bóg zapewnia nas, że to nie przypadek, że to plaga: postępującej sekularyzacji, rosnących ekstremizmów, upadku godności człowieka i towarzyszącej temu zjawisku miałkości życia. Jak zareagować na fakt, że przy tragicznej liczbie śmiertelnych wypadków na polskich drogach, liczba samobójstw jest w tym samym czasie dwukrotnie wyższa? Dlaczego ci ludzie stracili sens życia?

Czy to przypadek, czy plaga?

Bóg, dopuszcza tragedie zawalonych domów, katastrof samolotowych czy śmiertelnych epidemii. Czytajmy znaki, jakie zgotuje Opatrzność Boża, nawracajmy się i spieszmy się KOCHAĆ ludzi.

  

Środa, 19.07.2017 r.

Pierwsze czytanie: Wj 3,1-6. 9-12

Dalsze losy Mojżesza są skutkiem czynu potwierdzającego jego pochodzenie. Dramat Mojżesza polega na tym, że po zamordowaniu Egipcjanina nie może już zostać na dworze faraona i nie jest pewny, jak zachowają się wobec niego rodacy, jedynym sensownym dla niego ratunkiem jest ucieczka. Bóg ma jednak wobec niego swoje plany. Pobyt Mojżesza na ziemi zamieszkałej przez Madianitów i zajmowanie się pasterstwem, to czas wyznaczony przez Boga do przygotowania go do misji pasterza ludu wybranego, który trzeba wyprowadzić z Egiptu. W dzisiejszym czytaniu słyszymy słowa padające z gorejącego krzewu, które są ostrzeżeniem przed potęgą Boga: „Nie zbliżaj się tu […]gdyż miejsce na którym stoisz, jest ziemią świętą” oraz następne, które są powołaniem go na przywódcę narodu żydowskiego i równoczesną emanacją miłosierdzia Boga wobec własnego ludu.

Mojżesz, chwilę później, będąc przekonanym, że nie jest nikim ważnym i godnym, odpowie Bogu w całej prostocie i szczerości o sobie: „kimże jestem, bym miał iść do faraona?”.

Rozerwana zasłona przybytku w chwili śmierci Chrystusa pokazała, że otwarły się bramy Miłosierdzia Bożego, zaś Bóg pokazuje się nam tak blisko, jak nigdy w historii. Otrzymaliśmy godność Dzieci Bożych i do Boga JAHWE, którego imienia Żydzi do dziś nie wymawiają, zastępując je Pan (Adonaj), Chrystus polecana nam mówić Ojcze, Tatusiu.

 

Psalm responsoryjny: Ps 103, 1-2.3-4.6-7

W dzisiejszym fragmencie z Księgi Wyjścia Pan kieruje do Mojżesza słowa: „Teraz oto doszło wołanie synów Izraela do Mnie”. Bóg postanawia wysłać Mojżesza do Egiptu, by ratować swój lud. Psalmista za chwilę wyśpiewa: „On twoje życie ratuje od zguby, obdarza cię łaską i zmiłowaniem”.

Biblijne teksty często podkreślają i akcentują sprawiedliwość Bożą, dlatego właśnie Psalm 103 wart jest oddzielnej medytacji osobistej, gdyż jest on rzadko spotykaną w Starym Testamencie zapowiedzią wielkiej prawdy o Bożym Miłosierdziu, której spełnianie rozpocznie się dopiero w Nowym Testamencie wraz z narodzinami Jezusa.

 

Ewangelia: Mt 11,25-27

Miłosierdzie Boże jest jedną z tych cech Boga, które trudno jest zrozumieć zwykłą logiką człowieka i wydaje się nawet, że im bardziej nowożytne czasy, tym trudniej to czynić. Rozbudowane struktury organizacyjne i transparentne procedury, mają zapewnić demokratyczny i SPRAWIEDLIWY podział dóbr, przywilejów i innych apanaży, zaś sądy mają wyrokować surowo i SPRAWIEDLIWIE. W dzisiejszym świecie, rozwinięte cywilizacje zaczynają coraz bardziej upodabniać się do dobrze zorganizowanego biura lub taśmy produkcyjnej niż do współodczuwającej rodziny ludzkiej. Wszechobecna idea sprawiedliwości wymusza, by każde ludzkie zachowanie zostało opisane i zdefiniowane, zaś każde działanie publiczne musi mieć swój paragraf. Taka sprawiedliwość przechodzi przez środek ludzkiego życia i serca, i wzbudza poczucie głębokiej niesprawiedliwości. W przestrzeni publicznej, w środowisku pracy, w relacjach rodzinnych musi się znaleźć miejsce na miłosierdzie. Miłosierdzie, to miłość, która przekracza ludzką sprawiedliwość. Miłosierdzie, to pomoc tym, którzy jakby na własne życzenie stracili pracę, miłosierdzie, to pomoc tym, którzy przez własne zaniedbanie stracili zdrowie, miłosierdzie, to pomoc tym, którzy przez własną głupotę stracili środki do utrzymania się przy życiu. Miłosierdzie, to miłość, która przekracza sprawiedliwość.

Jezus, dziś powie: „Ojcze […] zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś prostaczkom.” Jedną z tych rzeczy jest Miłosierdzie, które Pan objawia tym, w których ma upodobanie.

  

Czwartek, 20.07.2017 r.

Pierwsze czytanie: Wj 3,13-20

Mojżesz, mając być posłany do swojego ludu i do faraona, dopytuje się o imię Boga. Ale w zamian otrzymuje odpowiedź: „Jestem, kim jestem, nie pytaj o imię”, po co ci to, po prostu Jestem. Wypowiedź: „Jestem, który jestem” podkreśla, że mamy do czynienia z Kimś, kogo nie da się wyraźnie opisać. Przypomina się w tym momencie scena z raju, gdy pierwsi ludzie nadają nazwy stworzeniom, niejako określając ich wymiar i rolę. Wyrażają w ten sposób, że te stworzenia są już im dobrze znane. W innym miejscu Izajasz napisze: „Nie lękaj się, bo cię wykupiłem, wezwałem cię po imieniu, tyś moim!” (Iz 43,1) – poznanie imienia świadczyło o nawiązaniu relacji, w której znało się przedmiot, a nawet częściowo się posiadało.

Boga nie da się opisać, nie da się poznać i nie da się Go posiadać. Bóg Izraela nie jest jednym z wielu bogów, z których każdy miał swoje imię i tym imieniem odróżniał się od innych. Bóg, po prostu JEST. I jest jedyny. Nie potrzebuje nazwania.

Polska wersja „Jestem, który jestem”, znana z przekładu Biblii Tysiąclecia, to dosłowne tłumaczenie z Wulgaty św. Hieronima, który po łacinie zapisał: „ego sum qui sum,” ale na przykład w Septuagincie, greckiej wersji Starego Testamentu, odpowiedź Boga zabrzmi: „Ja jestem Ten będący”, podkreślając w ten sposób Jego wieczny charakter.

Święty Jan Apostoł w Apokalipsie napisze o Bogu: „Ten, Który jest, i Który był, i Który przychodzi” (Ap 1,4).

 

Psalm responsoryjny: Ps 105, 1.5.8-9.24-25.26-27

W dzisiejszym psalmie po raz pierwszy pojawi się okrzyk Alleluja, który oznacza Sławcie Jahwe, Sławcie Pana, i rzeczywiście będzie on pierwszym także w całej Księdze Psalmów. Psalm 105 rozpoczyna się od okrzyku – zachęty: „Alleluja”, a po nim nastąpi szereg zachęt wyrażonych czasownikami w trybie rozkazującym: wzywajcie, głoście i pamiętajcie.

I po zachęcie do pamiętania o wielkości Pana, nastąpi rozważanie historii narodu wybranego, a dokładniej – jednej z niezwykłych ingerencji Boga w jego dzieje, jaką było wyprowadzenie przez Mojżesza Izraelitów z Egiptu.

 

Ewangelia: Mt 11,28-30

Jarzmo, to słowo dziś już zapomniane, znamy je raczej jako uprząż. Dzisiejsza uprząż, zwykle skórzana, niewiele ma wspólnego ze starożytnym rodzajem uprzęży, jakim było jarzmo. Była to zwykle rama drewniana zakładana przez głowę zwierzęcia pociągowego (rama karkowa), a w przypadku wołów zakładano również jarzmo czołowe mocowane do rogów.

Drewno jarzma wgniatało się w ciało zwierzęcia i powodowało bolesne otarcia.

Każdy z nas ciągnie jakiś swój życiowy „wózek”. Każdy z nas nosi jakieś brzemię, czyli ciężar. Orygenes obciążenie człowieka interpretował jako obciążenie grzechami, Klemens Aleksandryjski określał jarzmem wszelkie trudne sytuacje życiowe jak głód czy cierpienie.

Jezus wzywa nas, byśmy zaprzęgli się do tego wozu, który On prowadzi. Nie ciągnij jakiegoś bezwartościowego „wózka”, a może nawet kilku „wózków” bezsensownie szybkiego życia. Weź wszystkie swoje ciężary i brzemiona, i zaprzęgnij się do wozu Jezusa, a On cię pokrzepi.

 

Piątek, 21.07.2017 r.

Pierwsze czytanie: Wj 11,10-12,14

Pewnie każdemu z nas zdarzyło się choć raz wpaść w pułapkę własnego przekonania, graniczącego z pewnością lub woli zrobienia czegoś, wedle już przygotowanego, rozstrzygniętego scenariusza. Mogło to dotyczyć kupienia czegoś (mówimy wtedy, że „zachorowałem na coś”), uruchomienia nowego biznesu lub innego działania. Człowiek „zafiksowany” jest ślepy na argumenty, fakty i zdrowy rozsądek. W dzisiejszej Ewangelii Jezus wprost powie faryzeuszom o sobie: „Tu jest coś większego niż świątynia”, ale oni są ślepi tak samo, jak faraon. Chociaż widział on już dziewięć plag, nadal pozostaje ślepy. To Bóg uczynił go ślepym i utwierdził w uporze, aby tym mocniej okazać swoją potęgę Izraelitom i wzbudzić w nich bezgraniczne zaufanie do siebie. Takie działanie Boga może wydawać się nam irracjonalne i skłaniać do postawienia pytania: po co Bóg eskaluje nieszczęścia, jeśli ma moc odmienić postępowanie faraona? Bóg, rzeczywiście potrzebuje całkowitej bezradności faraona, aby mógł sam wyprowadzić swój naród z Egiptu. Potrzebuje całkowitej bezradności Boga – Człowieka, Jezusa, aby pokonać największego wroga człowieka- śmierć.

I tak dzisiejszemu opisowi ustanowienia Paschy, towarzyszy jakby w tle widmo śmierci i znak krwi, która „będzie wam służyła na oznaczenie domów, w których będziecie przebywać (…) gdy będę karał ziemię egipską”.

 

Psalm responsoryjny: Ps 116B, 12-13.15-16bc.17-18

Wczoraj w liturgii słowa modliliśmy się psalmem, w którym po raz pierwszy w Księdze Psalmów usłyszeliśmy okrzyk Alleluja.

Dzisiejszy Psalm 116 należy już do całej grupy późniejszych psalmów allelujatycznych (od 113 do 118), zaczynających się od wezwania: „chwalcie Pana”. W tradycji liturgicznej psalmy allelujatyczne śpiewane były podczas takich świąt, jak Pascha, Pięćdziesiątnica czy Święto Namiotów. Psalmy 113 i 114 w tradycji domowej śpiewane były na początek posiłku, zaś psalm 116 był jednym z psalmów śpiewanych na zakończenie posiłku.

Moglibyśmy zatem wyobrazić sobie, że Żydzi, gdy skończyli Paschę, o której słyszeliśmy w pierwszym czytaniu, zaśpiewali właśnie ten psalm. Cóż… gdyby nie fakt, że powstał on kilkaset lat po wyjściu z Egiptu. A może…jednak śpiewali, tylko spisano go tak późno.

 

Ewangelia: Mt 12,1-8

Zwyczaj zrywania kłosów rosnących na granicy pola zagwarantowany został w prawie żydowskim jeszcze kilkaset lat przed Chrystusem. Księga Kapłańska w rozdziale dotyczącym przepisów moralnych i kultowych wspomina: „Kiedy będziecie zbierać plony waszej ziemi, nie będziesz żął aż do samego skraju pola i nie będziesz zbierał kłosów pozostałych na polu” (Kpł 19,9). Podobny przepis dotyczył zbiorów w winnicy, bowiem zakazywał zbierania tego, co upadło. Bóg, ustami Mojżesza objaśnia: „Zostawisz to dla ubogiego i dla przybysza. Ja jestem Pan, Bóg wasz!”

Bóg w swoim Miłosierdziu nakazał zostawić plony ziemi tym, którzy są głodni. Bóg jest otwarty na biednych, na przybyszów, i na głodnych, niezależnie od prawa stanowionego wówczas przez faryzeuszy, a dzisiaj przez administrację państwową czy międzynarodową.

Faryzeusze, podobnie jak faraon (a często i my dzisiejsi „urzędnicy istniejącego prawa”), nie byli w stanie zrozumieć, że Dawca Miłosierdzia jest bardziej wrażliwy na miłosierdzie niż na ofiary i tępe wypełnianie prawa.

Św. Matka Teresa z Kalkuty swoje działania, podejmowane w różnych krajach, określiła prosto: „Być może nie znam ich ojczystego języka, ale mogę się uśmiechnąć” – uśmiechnij się i nie zarzucaj drugiemu łamania szabatu – może on po prostu potrzebuje twojej pomocy.

 

Sobota, 22.07.2017 r., wspomnienie św. Marii Magdaleny

Pierwsze czytanie: Pnp 8,6-7

Dzisiejsza Ewangelia opowiada o zdarzeniu, w którym patronka dnia dzisiejszego – Maria Magdalena – w pierwszej minucie końca szabatu, dokładnie w pierwszej minucie: „wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno” biegnie do grobu swojego Pana. Jakaż to musiała być miłość… Przecież zmarły leżał w grobie i można było przyjść do niego już po solidnym wyspaniu się. Dla miłującej kobiety niemożliwym było aż tak długo czekać na spotkanie z umiłowanym Panem… To była „miłość potężna jak śmierć”. Miłość przekraczająca granice śmierci.

Te kilka wersów dwudziestego rozdziału Ewangelii Jana, opisujące spotkanie Jezusa z Marią Magdaleną, to Księga Pieśni nad Pieśniami w „pigułce”. Pieśń nad Pieśniami – Szir Haszirim – co znaczy dosłownie „pieśń w pełnym znaczeniu”, pieśń wykwintna, gustowna i wspaniała. Opisująca dialog zakochanych w klimacie właśnie rozpoczynającej się wiosny, dialog, w którym wbrew żydowskim obyczajom pierwszoplanową postacią jest kobieta.

Orygenes w III w. napisał: „szczęśliwy ten, kto rozumie i wyśpiewuje pieśni Pana, lecz jeszcze szczęśliwszy, kto rozumie i wyśpiewuje Pieśń nad Pieśniami”. Wsłuchajmy się w te dwa wersety „Pieśni w pełnym znaczeniu”, które należałoby zatytułować Rabbuni.

 

albo

2 Kor 5, 14-17

Tych kilka wersetów dzisiejszego czytania z Drugiego Listu do Koryntian sięga bardzo głęboko w całą istotę działania Boga i ma wymiar głęboko eklezjalny. Już w Starym Testamencie wielokrotnie czytamy o nowym stworzeniu, którego początkiem jest zawsze miłość i miłosierdzie Boga okazywane słabemu i grzesznemu człowiekowi. Ta miłość Boga, a po wydarzeniach zbawczych, miłość Chrystusa, przynagla do pojednania już nie tylko z Bogiem, lecz między ludźmi – członkami Ciała Chrystusowego. Paweł, jak nikt inny, doskonale rozumie, że fundamentem rodzącego się Kościoła jest żywa obecność zmartwychwstałego Jezusa w Jego wyznawcach. A znakiem tej żywej obecności jest miłość między członkami Chrystusowego Kościoła na wzór miłości, jaką Jezus darzył Ojca i każdego napotkanego w ziemskim życiu grzesznika. Bóg sam wybiera i powołuje człowieka, aby się upodobnił do Jego Syna i stał się bratem Jezusa Chrystusa. Dzięki temu zaproszeniu człowiek zyskuje duchowość Boga Człowieka – Jezusa Chrystusa i staje się nowym stworzeniem, dla którego śmierć fizyczna jest tylko przejściem do nowej formy życia. Wyznawcy Jezusa i w życiu, i w śmierci upodabniają się do swego Pana i nie żyją już dla siebie „… lecz dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał”.

 

Psalm responsoryjny: Ps 63, 2.3-4.5-6.8-9

Boże mój, Boże, szukam Ciebie (…) Ciało moje tęskni za Tobą”… to pieśń kogoś, kto kocha miłością potężną jak śmierć.

Zaszlochaną Marię Magdalenę zapyta anioł: czemu płaczesz? Ona odpowie prosto: „Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono”.

Psalmista da pełniejszą odpowiedź na pytanie anioła: „Twoja łaska jest cenniejsza od życia […] Ciało moje tęskni za Tobą, jak ziemia zeschła i łaknąca wody”.

 

Ewangelia: J 20,1.11-18

Maria Magdalena spotyka Jezusa przy grobie, lecz nie rozpoznaje Go i w pierwszej chwili bierze Go za ogrodnika. Krótką chwilę rozmawia i chociaż to była bardzo krótka chwila, to jednak kobieta, która aż tak kochała, powinna była rozpoznać Jezusa. To nie jedyny przypadek po zmartwychwstaniu, że towarzysz czy uczeń Pana nie rozpoznaje Jezusa. Takimi będą: Apostołowie podczas cudownego połowu ryb (opisanego już w kolejnym rozdziale dzisiejszej Ewangelii) czy uczniowie wędrujący do Emaus. Jak to możliwe…? Być, słuchać, widzieć… i nie rozpoznać Mistrza, z którym wędrowało się trzy lata? I w pewnym momencie „oczy im się otworzyły i poznali Go […] i mówili do siebie: Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?” (Łk 24,32) Uczniowie idący do Emaus rozpoznali Jezusa przy modlitwie i po tym, jak On traktował dary Nieba. Jan rozpoznaje Pana przy połowie ryb po tym, jak Jezus, panując nad prawami natury, wbrew ludzkiemu rozsądkowi mówi: „Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi a znajdziecie. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć”. (J 21,6) Magdalena usłyszy zaledwie „Mario”, na co wykrzyknie „pieśnią w pełnym znaczeniu”: Rabbuni!

Jaka jest Twoja relacja z Panem? Czy znasz imię, którym Pan uzdolnił Cię do śpiewania Pieśni nad Pieśniami?