Niedziela, 26.06. 2016 r.

Pierwsze czytanie: 1 Krl 19,16b. 19-21

Powołanie Elizeusza nastąpiło w sposób nietypowy, symboliczny gest   nałożenia płaszcza Eliasza rozpoczął jego misję prorocką Przypominają się tu słowa proroka Izajasza: „Odział mnie Pan szatą zbawienia i okrył płaszczem sprawiedliwości”(Iz 61,10). Płaszcz Eliasza stał się dla Elizeusza płaszczem sprawiedliwości – wezwaniem do  naśladowania sprawiedliwości  Eliasza, jego niezłomnej postawy w zmaganiu o chwałę Jahwe, o czystość kultu jedynego Boga.

W rzeczywistości, Tym, który nakłada na Elizeusza płaszcz, jest  Bóg, który go wybrał, Eliasz jest tylko wykonawcą Bożych zarządzeń. Za zewnętrznym znakiem podąża potężna rzeczywistość duchowa, działanie Bożej łaski, która w tajemniczy sposób pociąga serce i oświeca umysł człowieka. Jednocześnie nie niweczy ludzkiej wolności, nie przymusza do powiedzenia Bogu „tak”, nie odbiera wartości ludzkiemu wyborowi. Raczej  rozszerza percepcję  człowieka, pozwala dostrzec sprawy Boże i wieczne, wobec których praca na własne utrzymanie, po to, by przeżyć z dnia na dzień, przestaje być najważniejszym zadaniem. Dlatego Elizeusz składa Bogu ofiarę z wołów, które stanowiły narzędzie jego pracy i źródło utrzymania, ich mięsem karmi innych ludzi.

 

Psalm responsoryjny: Ps 16 (15), 1-2a i 5. 7-8. 9-10. 11

Treść psalmu koresponduje z treścią pierwszego czytania. Elizeusz odpowiedział na Boże wezwanie, zabił woły, które służyły mu do orki, ich mięsem nakarmił ludzi, ponieważ zgodnie ze słowami psalmu Pan stał się jego dziedzictwem i przeznaczeniem, Tym, który zabezpiecza jego los. Człowiek, który zawsze stawia sobie Pana przed oczy, uzyskuje wewnętrzną wolność, o której mówi drugie czytanie z Listu do Galatów, nic nim nie zachwieje. Jednak ta nadzieja przede wszystkim zdaje się dotyczyć życia wiecznego. W życiu doczesnym mogą spadać na nas ciosy i cierpienie. Jednak świadomość, że nie pozostaniemy w grobie, i że naszym dziedzictwem jest wieczna rozkosz po prawicy Boga, sprawia, że cieszy się nasze serce i dusza raduje, radością duchową, głębszą aniżeli smutek, ból i udręczenie, którego doznajemy na poziomie naszej psychiki – emocji i uczuć.

 

Drugie czytanie: Ga 5,1.13-18

Pisma Świętego nie można czytać wybiórczo, każdy fragment należy interpretować w kontekście całości Bożego objawienia.  Wskazany fragment Listu do Galatów można  zinterpretować  na sposób platoński czy wręcz manichejski (manicheizm jest herezją),  wtedy ludzkie ciało jest czymś złym, więzieniem duszy, stanowiącym przeszkodę w zbawieniu i uświęceniu człowieka. Tymczasem nasz Pan Jezus Chrystus poprzez tajemnicę Wcielenia uświęcił również ludzką cielesność, uczynił ją narzędziem zbawienia. Sam autor Listu do Galatów, który w tym fragmencie zauważa, że „Ciało bowiem do czego innego dąży niż duch” w 1 Liście do Koryntian bardzo silnie podkreśla, że nasze ciało jest świątynią Ducha Świętego (por. 1 Kor 6,19). Apostołowi narodów nie chodzi więc o deprecjonowanie ludzkiego ciała w duchu manichejskim. Pojęcie ciała należy w omawianym tekście rozumieć szerzej, jako skupienie na doczesności, zachłanne zabezpieczanie obecnego przemijającego życia, co nieuchronnie prowadzi do konfliktu z innymi, do egoizmu i walki o zagarnięcie jak największej ilości dóbr materialnych. Prorok Elizeusz zrozumiał, że ostatecznym celem ludzkiego życia jest wieczna rozkosz po prawicy Boga, o której mówi dzisiejszy psalm. Dlatego nie kąsał ani nie pożerał innych ludzi w walce o lepszy byt, lecz ugotował mięso swoich wołów i nakarmił nim bliźnich. Stał się człowiekiem wolnym od niewoli Prawa. Prawo przestało być dla niego ciężarem, czymś zewnętrznym i opresyjnym, gdyż zostało przez Ducha wpisane w głębie jego serca, jako miłość do Boga i bliźniego, która stanowi doskonałe wypełnienie Prawa.

 

Ewangelia: Łk 9, 51-62

Wskazany fragment Ewangelii mówiący o bezdomności Jezusa i powołanych przez Niego uczniów, może wywołać nieco przygnębiające wrażenie. Los Syna Człowieczego, który nie ma gdzie wesprzeć głowy, wydaje się gorszy od życia lisów, które mają swe nory, i ptaków, które mają swe gniazda. Wiemy jednak, że Jezus opuściwszy rodzinny dom w Nazarecie pomimo wrogości wielu ludzi, przez innych był gościnnie przyjmowany, jak choćby przez siostry Martę i Marię. Słów Jezusa nie należy rozumieć dosłownie jako skargi na trudności, ze znalezieniem noclegu. Życie apostoła – głosiciela Królestwa zakłada pewne duchowe (niekoniecznie zewnętrzne) bycie w drodze, brak własnego gniazda, w którym  jest  się z bliską osobą  w  jedynej i niepowtarzalnej  relacji małżeńskiej, gniazda, w którym wychowuje się pisklęta. Wyrazem tej rzeczywistości jest celibat w Kościele Katolickim. Jest to jakiś rodzaj umierania dla samego siebie. Jednak im więcej dajemy, w efekcie jeszcze więcej otrzymujemy. Nasze serce rozszerza się i pogłębia, by objąć stokroć więcej domów i dzieci, zrodzonych dla Królestwa, poprzez głoszenie Słowa życia.

 

Poniedziałek, 27.06.2016 r.

Pierwsze czytanie: Am 3, 1-18; 4,11-12

Działalność proroka Amosa przypadła na okres panowania króla izraelskiego Jeroboama II (pierwsza połowa VIII wieku p. Chr. ). Z politycznego i militarnego punktu widzenia panowanie tego władcy należałoby uznać za pomyślne. Udało mu się wzmocnić władzę królewską, odzyskać utracone wcześniej ziemie. Jednak Pan Bóg nie patrzy na historię w kategoriach państwowych. Państwo nie jest dobrem absolutnym samym w sobie, lecz ma służyć duchowemu i materialnemu dobru wszystkich swych mieszkańców. Powodzenie często prowadzi do poczucia samowystarczalności, zagubienia pokory w relacji do Boga i ludzi. W naszej historii przykładem takiego władcy był Bolesław Śmiały, sprawny władca i wojownik, który upomniany przez biskupa Stanisława dopuścił się niesłychanej zbrodni, która w efekcie sprowadziła na niego upadek i wygnanie. Prorok Amos przepowiada upadek elity rządzącej Izraelem za to, że dopuszcza się niesprawiedliwości, krzywdzi i deprawuje prosty lud. Ta grupa sprawująca władzę, w poczuciu swej siły i bezkarności zapomniała, że ich królestwo jest darem Boga, który zgładził przed nimi potężnych Amorytów. W konfrontacji z karzącym Bogiem, to wszystko w czym niesprawiedliwi pokładają ufność: siła, brawura, sprawność w walce, okaże się złudzeniem, gdyż „nawet najmężniejszy sercem pomiędzy bohaterami w tym dniu będzie nagi uciekał”.

 

Psalm responsoryjny: Ps 50 (490, 16 bc-17. 18-19. 20-21. 22-23 (R.: por 22a)

Człowiek powołujący się na Boga, Jego przykazania i przymierze, a w rzeczywistości podążający drogą kradzieży, cudzołóstwa i intryg, nie chce zrozumieć prawdy. Treść psalmu koresponduje z pierwszym czytaniem. W czasach działalności proroka Amosa, Izraelici oddawali cześć Bogu w królewskim sanktuarium narodowym w Betel, gdzie składano przepisane ofiary i dokąd przybywali  liczni pielgrzymi. Firmowany przez rządzących kult Boga od zewnętrznej strony wydawał się prężny i kwitnący. Jednak jak wynika z dwóch ostatnich wersów psalmu, oddawanie czci Bogu poprzez odpowiednie formy kultu, powinno być powiązane z uczciwym postępowaniem, wówczas Bóg ukaże nam swoje zbawienie.

 

Ewangelia: Mt 8, 18-22

Z wczorajszego czytania dowiadujemy się, że  prorok Eliasz po namaszczeniu  Elizeusza pozwolił mu ucałować na pożegnanie ojca i matkę. Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii wydaje się bardziej radykalny, bardziej wymagający, gdyż nie pozwala powołanemu przez siebie uczniowi udać się do domu, celem pogrzebania własnego ojca. Grzebanie zmarłych jest uczynkiem miłosierdzia, a w przypadku rodziców obowiązkiem wynikającym z IV przykazania Bożego. Możemy zadawać sobie pytanie, dlaczego Pan Jezus tak postąpił, tym bardziej, że, jak czytamy w Ewangelii według św. Marka, Jezus domaga się, aby dzieci szanowały i wspierały rodziców (por. Mk 7, 10-12). Pamiętajmy, że Chrystus prowadzony przez Ducha, zna ludzkie serca, umie dostrzec zagrożenia dla powołania i zbawienia. Ze słów Jezusa wynika, że w domu jego ucznia jest rodzina, która zajmie się pochówkiem zmarłego: „zostaw umarłym grzebanie umarłych”. Jednak ludzie ci, biologicznie żywi, są jednak umarli na skutek grzechu. Lepiej będzie, aby powołany na początkowym etapie swej drogi nie nawiązywał z nimi kontaktu. Przyjdzie stosowny moment, kiedy umocniony Duchem ogłosi swym bliskim Dobrą Nowinę o zmartwychwstaniu Chrystusa, aby i oni powstali ze swych duchowych grobów, mogli się nawrócić i żyć.

 

Wtorek, 28.06. 2016 r.

Pierwsze czytanie: Am 2, 6-10. 13-16.

Stwórca zadaje pytanie: „Czyż wędruje dwu razem, jeśli się razem nie znają…?”. Domyślamy się, że jest to nawiązanie do wyprowadzenia Izraelitów z niewoli egipskiej, kiedy to Pan Bóg otworzył przed nimi morze, za dnia prowadził w słupie obłoku, a w nocy rozświetlał drogę słupem ognia, poił wodą ze skały, karmił manną i przepiórkami na pustyni. Wędrowanie z Bogiem było dla Izraela okazją by doświadczyć i poznać Bożą wierność i dobroć, jak również Jego majestat i moc. Ponadto Bóg wielokrotnie objawiał ludowi wybranemu swą wolę przez proroków, cierpliwie pouczał, wzywał do wierności i ufności. Boże wybranie i otrzymane łaski, są dla człowieka największym dobrem i szczęściem, ale równocześnie domagają się naszego zaangażowania, rodzą odpowiedzialność. Dlatego Pan Bóg ustami proroka Amosa przypomina Izraelitom o ich wybraniu: „Jedynie was znalazłem ze wszystkich narodów na ziemi”, jednak konsekwencją wybrania tym razem będzie kara: „dlatego was nawiedzę karą za wszystkie wasze winy”. Człowiek, który doświadczył Bożej dobroci i miłości, zna wolę Bożą, a mimo to odmawia nawrócenia – trwa w zatwardziałości serca, naraża się na karę, jaka spotkała Sodomę i Gomorę, ryzykuje, iż stanie się „jak głownia wyciągnięta z ognia”.

 

Psalm responsoryjny: Ps 5, 5-6. 7-8 (R. :por. 9a)

Psalm wyraża zupełnie inną postawę niż wykazywali adresaci pierwszego czytania, którzy nie chcieli powrócić do Boga, a marnując łaskę wybrania, ściągnęli na siebie zapowiedź kary. Wskazany psalm zawiera prośbę człowieka, który powierza się Bogu, pragnie być przez Niego prowadzony drogą sprawiedliwości i prawdy. Dla takiego człowieka znajomość Boga i otrzymywana łaska, nie staną się powodem oskarżenia – zaciągnięcia jeszcze większej winy, lecz pierwszorzędną przyczyną zbawienia, co wyrażają słowa: „Ja zaś dzięki obfitej Twej łasce wejdę do Twojego domu…”.

 

Ewangelia: Mt 8, 23 – 27

Wskazane czytanie rozpoczyna się od słów: „Gdy Jezus wszedł do łodzi, poszli za Nim Jego uczniowie”. Od chwili gdy Jezus objawił swoją chwałę na weselu w Kanie Galilejskiej, uwierzyli w Niego jego uczniowie (por. Łk 2, 11). Uwierzyli, że jest wielkim prorokiem, mesjaszem (por. J 1, 41), że przemawia i działa w imieniu Boga, dlatego za Nim podążali, ufnie wsiedli za Nim do łodzi na brzegu Jeziora Galilejskiego. Kiedy jednak na jeziorze rozpętała się gwałtowna burza, uczniów ogarnął strach, zwłaszcza, że Jezus wyczerpany trudami głoszenia słowa zasnął. Wiedzieli, że Jezus uzdrawiał, wypędzał złe duchy, zamieniał wodę w wino, jednak podobne cuda czynili wcześniejsi prorocy. Tymczasem władzę na wichrem i jeziorem  – nad żywiołami posiada tylko Bóg – Pan i Stwórca wszystkiego. Dlatego lęk przed szalejącym żywiołem ustąpił miejsca bojaźni innego rodzaju, gdy Jezus „rozkazał wichrom i jezioru, i nastała wielka cisza”. Nie byłoby to tak szokujące, gdyby zwracał się do Boga z prośbą o ratunek, jednak On objawił swoją bezpośrednią władzę nad żywiołami. W ten sposób Jezus stopniowo przygotowuje uczniów na przyjęcie tajemnicy Jego Bóstwa ukrytego w człowieczeństwie. Kiedy w naszym życiu szaleje burza i wydaje  się nam , że Jezus, którego kochamy, któremu zaufaliśmy śpi i nie dostrzega naszej sytuacji, to módlmy się słowami Psalmu 121: „Oto nie zdrzemnie się ani nie zaśnie Ten, który czuwa nad Izraelem” (Ps 121, 4).

 

Środa, 29.06.2016 r. Uroczystość świętych apostołów Piotra i Pawła

Pierwsze czytanie: Dz 12,1-11

Herod ściął mieczem Jakuba. Jakub był jednym z pierwszych apostołów, wraz ze swym bratem Janem został powołany zaraz po Andrzeju i jego bracie Piotrze, którego uroczystość dziś obchodzimy. Jakub, podobnie jak Piotr był rybakiem, razem z Piotrem i Janem został zabrany przez Jezusa na górę Tabor. Życie Jakuba dobiegło kresu, został ścięty jak pszeniczny kłos, który przyniósł obfity plon. Wydawało się, że podobny los wkrótce spotka Apostoła Piotra. Piotr został uwięziony. Wszyscy byli przeciwko niemu i władza i opinia publiczna, która przyklaskiwała prześladowaniom apostołów. Apostołowie podążali drogą swego Mistrza, wobec którego  nie tak dawno   nieprzychylny tłum również domagał się męki i śmierci. To podobieństwo do Jezusa wzmacnia fakt, że prześladowanie nastąpiło w dni Przaśników czyli podczas Paschy. W więzieniu wobec Piotra zastosowano nadzwyczajne środki ostrożności – strzegły go 4 oddziały żołnierzy, został skuty podwójnym łańcuchem. Jednak to Bóg, a nie człowiek jest Panem żniwa. Na nic zdały się ludzkie kajdany, straże i stalowe bramy. Wolą Boga było, aby Piotr podążył do Rzymu i żeby głoszone przez niego Słowo wydało tam obfity plon, zanim On sam zostanie przepasany i poprowadzony, by uwielbić Pana śmiercią na drzewie krzyża.

 

Psalm responsoryjny: Ps 34 (33)

„Anioł Pański otacza szańcem bogobojnych, aby ich ocalić” tej rzeczywistości, o której mówi psalmista, bezpośrednio i dosłownie doświadczył św. Piotr Apostoł, którego Anioł wyprowadził z więzienia, ocalił od niechybnej egzekucji. Jednak Pan Bóg nie do wszystkich posyła Anioła, aby ocalić ich od doczesnej śmierci. Do Apostoła Jakuba, który został ścięty, nie przyszedł Anioł, aby go wyprowadzić z więzienia. Tak czy inaczej każdy człowiek wcześniej czy później stanie w obliczu śmierci. Tym, co uwalnia nas od trwogi, jest błogosławienie i wysławianie Pana. On rozpromienia nasze oblicza radością, umacnia nas poprzez swego Ducha, zapewniając nas, że w życiu i śmierci należymy do Niego i nic nas nie może odłączyć od Jego Miłości.

 

Drugie czytanie: 2 Tm 4,6-9 . 16-18

Drugi List św. Pawła Apostoła do Tymoteusza  przybiera  charakter pożegnania i podsumowania jego życia. Paweł wie, że niebawem czeka go śmierć męczeńska, nie oczekuje ocalenia. Apostoł ma świadomość tego, jak wiele dokonał w dziele głoszenia Ewangelii, wie, że otrzyma od Boga „wieniec zwycięstwa” nagrodę za swój trud, zaangażowanie, cierpliwość i wytrwałość. Jednak nie jest to z jego strony tylko samozadowolenie i satysfakcja, z jego słów  przebija wdzięczność i ufność wobec Pana, który stał przy nim i umacniał go. Pan wyrwał Pawła, niegdyś Szawła, z „paszczy lwa”, kiedy zwiedziony błędnym mniemaniem prześladował Jezusa w Jego wyznawcach, brał udział w ukamienowaniu św. Szczepana. Apostoł ufa jednak, że Pan wyrwie go od wszelkiego złego czynu i przyjmie do swego Królestwa, tzn. przebaczy popełnione zło i usprawiedliwi mocą Swego Miłosierdzia. Paweł nie czuje trwogi, gdyż oddaje chwałę Panu, wypowiadając z głębi serca: „Jemu chwała na wieki wieków. Amen”(2 Tm 4,18).

 

Ewangelia: Mt 16,13-20

Piotr nie był uczonym w piśmie teologiem, lecz prostym rybakiem. Mimo to jeszcze przed śmiercią i zmartwychwstaniem Jezusa Chrystusa wyznał wiarę w prawdziwe Synostwo Boże Syna Człowieczego, w to, że Jezus jest zarazem prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem. Ta prawda w przyszłości stanie się przedmiotem oficjalnych orzeczeń doktrynalnych soborów powszechnych, kwestią uczonych dysput teologicznych w oparciu o filozoficzne kategorie: natury, substancji, hipostazy. Piotr nie posiadał takiej teoretycznej podbudowy wiary. Jego wiedza opierała się na doświadczeniu Jezusa i ukrytej w Nim tajemnicy, na tym, że Piotr mimo słabości umiłował swego Mistrza. Ojciec Niebieski miłuje tych, którzy kochają Jego Wcielonego Syna, „umiłowali pojawienie się Jego” (2 Tm 4,8) (jak słyszeliśmy w 2 czytaniu). Udziela tym osobom Ducha Świętego, daru poznania przez miłość Bożych tajemnic. Dzięki temu Piotr sam w sobie słaby i chwiejny, ale umacniany Boża łaską, staje się Skałą, na której jest zbudowany Kościół Chrystusowy. Obietnica, że bramy piekielne nie przemogą Kościoła, stanowi zapowiedź ataku ze strony mocy ciemności i jest źródłem ostatecznej nadziei w czasach prześladowań, rozbicia, pomieszania wartości i pojęć.

 

Czwartek, 30.06.2016 r.

Pierwsze czytanie: Am 7, 10 – 17

Dzisiaj wielu duszpasterzy zastanawia się, czy przypominanie prawdy o grzechu i jego konsekwencjach nie spotka się z oporem, czy nie urażą czyichś uczuć, nie narażą się na sprzeciw i odrzucenie. Bycie biskupem czy prezbiterem w szczególny sposób łączy się z potrójną misją: kapłańską, prorocką i pasterską. Prorok Amos, który upomina króla Izraela Jeroboama i bałwochwalczych kapłanów z Betel, wcześniej był ogrodnikiem, który nacinał sykomory, po to aby były smaczniejsze i dorodniejsze. Jako prorok w pewien sposób nacina ludzkie serca, aby wywołać w nich wstrząs, skłonić do nawrócenia i porzucenia drogi wiodącej do zguby. Trudno znaleźć słowa bardziej raniące niż te, w których Amos ostrzega kapłana z Betel Amazjasza, że żona jego będzie nierządnicą w mieście, a synowie i córki poginą od miecza. Jednak u podstaw tego prorockiego ranienia, leży miłość i troska o nawrócenie kapłanów i ludu, pragnienie by tak, jak ponacinane zawiązki sykomor, wydali dobry owoc pokuty i nawrócenia.

 

Psalm responsoryjny: Ps (18), 8-9. 10-11. (R.:por 10 b)

Psalm mówi o doskonałym Prawie Pańskim. W oparciu o to doskonałe Prawo Pan Bóg wydaje prawdziwe i słuszne sądy. Konsekwencją łamania Bożego prawa zwłaszcza pierwszego przykazania jest tragiczny los Amazjasza i jego bliskich, o czym mowa w pierwszym czytaniu. Jednak dla ludzi, którzy starają się być wiernymi Bogu, Prawo Pańskie, Jego nakazy i sądy stają się pokrzepieniem duszy, szkołą mądrości, wartością cenniejszą niż złoto najczystsze, jakością słodszą od świeżego miodu.

 

Ewangelia: Mt 9, 1-8

Uwikłanie w grzech często powoduje paraliż woli i zaciemnienie umysłu. Przykładem takiej postawy jest zachowanie króla Jeroboama  i Amazajasza kapłana z Betel, o których słyszymy w pierwszym czytaniu. W dzisiejszej Ewangelii Jezus uzdrawia paralityka i odpuszcza mu grzechy. Jezus jest kimś więcej niż prorok, który karci i upomina. Jezus, jest prawdziwym Synem Bożym. On pozwolił by Jego Serce, w którym mieszka cała pełnia Bóstwa, zostało nacięte jak sykomora – przebite na krzyżu włócznią żołnierza, po to, żebyśmy mogli otrzymać obfitą łaskę uwolnienia i uzdrowienia oraz mogli wydawać dobry owoc. Łaska i miłosierdzie wypływające z Serca Jezusowego uzdrawiają naszą wolę z  paraliżu, uwalniają nas od grzechu, dają duchowy wzrost. Jednak nawet Jezusowe orędzie miłosierdzia i przebaczenia, znaki miłości i mocy spotykają się z zatwardziałością i oporem niektórych uczonych w Piśmie, których serca  nurtują  złe myśli. Wobec możliwości trwania w uporze, nie tylko misja proroka może okazać się nieskuteczna.  Sam Wcielony Bóg działający w mocy Ducha Świętego, hojnie udzielający Bożego Miłosierdzia, staje jakby bezradny wobec tajemnicy ludzkiej wolności, wobec zatwardziałości ludzkiego serca, którą prezentują niektórzy uczeni w Piśmie i faryzeusze.

 

Piątek,1.07.2016 r.

Pierwsze czytanie: Am 8, 4-6. 9-12

Od końca XIX wieku, od czasu papieża Leona XIII, Kościół wydaje encykliki społeczne, w których upomina się o prawa najemnych pracowników i bezrobotnych, domaga się od władz państwowych i pracodawców odpowiedzialności i troski o najuboższych. Niektórzy zarzucają Kościołowi, że zbyt późno podjął te kwestie, przez co rozwinęły się niechętne religii idee socjalistyczne i komunistyczne. Dzisiejsze czytanie z Księgi proroka Amosa pokazuje nam, aktualność Słowa Bożego pomimo zmieniających się realiów społeczno-gospodarczych. Trudna sytuacja wielu ludzi, dla innych wciąż stanowi okazję, by maksymalnie wykorzystać bliźnich, jeszcze bardziej wzbogacić się ich kosztem. Pan Bóg ustami proroka Amosa wypowiada tajemnicze słowa o głodzie, który ześle na ziemię, lecz nie będzie to głód dóbr materialnych, tylko głód słuchania Słów Pana – głód ludzkiego serca. Ludzie będą się błąkać, by znaleźć Słowo Pana, lecz go nie znajdą. W krajach wysokorozwiniętych, pogrążonych w konsumpcji, ludzie błąkają się w poszukiwaniu spełnienia i pokoju, lecz ich nie znajdują. Tylko żywe Słowo Boga może zaspokoić nasz wewnętrzny głód, lecz wielu goniąc za złudzeniami nie uświadamia sobie tego.

 

Psalm responsoryjny: Ps 119 (118), 2 i 10. 20 i 30. 40 i 131 (R.: por. Mt 4,4)

Nastrój, w którym utrzymany jest psalm i jego wymowa, stoją w opozycji do pierwszego czytania, gdzie mowa jest  o wyzysku, niegodziwości i bolesnych konsekwencjach, które spotkają ludzi, jedną z nich będzie dotkliwy głód Słowa Bożego. Tymczasem w refrenie psalmu responsoryjnego znajdujemy radosną, zbiorową deklarację „Słowami Boga żyjemy jak chlebem”. Na początku psalmista mówi w trzeciej  osobie liczby mnogiej, o radości tych, którzy całym sercem szukają Boga i podejmują wysiłek w zachowywaniu Jego przykazań. W dalszej części  psalmista wypowiada się już w pierwszej osobie liczby pojedynczej. Z wypowiedzi przebija   jego głęboko osobiste zaangażowanie w poszukiwaniu i rozeznawaniu Woli Bożej. Podmiot psalmu pragnie Bożych wyroków, tęskni za nimi i zdają się być one dla niego jak powietrze, „które czerpie otwartymi ustami”. Taka postawa jest możliwa tylko u człowieka, który odkrył i doświadczył, że Bóg jest Miłością i Jego Wola względem nas też jest Miłością.

 

Ewangelia: Mt 9,9-13

W pierwszym czytaniu słyszeliśmy o ludziach chciwych i niegodziwych, fałszujących miary, sprzedających wybrakowany towar, wyzyskujących innych. W czasach Jezusa takiemu obrazowi najbardziej odpowiadali celnicy – zdziercy i kolaboranci. Jednym z nich był Mateusz, siedzący w komorze celnej w Kafarnaum. Pomimo zgromadzonych bogactw serce Mateusza nie było szczęśliwe, już nie potrafił się cieszyć tym, czego wcześniej zachłannie pożądał. Swym niegodziwym postępowaniem zasłużył na los zdzierców, o którym mówi pierwsze czytanie: „błąkać się będą od morza do morza, z północy na wschód będą krążyli, by znaleźć słowo Pana, lecz go nie znajdą”. Jednak Ten, który jest Odwiecznym Żywym Słowem, odnalazł Mateusza i powołał, ponieważ Jezus jest Wcielonym Miłosierdziem, On przyszedł szukać to, co zginęło, obwołać rok łaski od Pana.

 

Sobota, 2.07.2016 r.

Pierwsze czytanie: Am 9, 11-15

W dzisiejszym czytaniu Pan Bóg przez usta proroka Amosa, ukazuje los swojego ludu w sposób radykalnie odmienny niż w poprzednim czytaniu. Izraelici zostaną wybawieni z niewoli, będą doświadczali pokoju i dobrobytu. Tekst jest nasycony malowniczymi, pogodnymi obrazami: żniwiarzy, oraczy, siewców, ludzi depczących winogrona, osób zgodnie ze sobą współpracujących, ponadto pagórków opływających winnym moszczem, winnic, ogrodów i osiedli, których mieszkańcy pić będą wino i spożywać dorodne owoce. Ostanie zdanie tego czytania: „zasadzę ich na ich ziemi, a nigdy nie będą wyrwani z ziemi, która im dałem”, każe przypuszczać, iż wskazany opis ma przede wszystkim charakter eschatologiczny, ponieważ historyczny Izrael często tracił swą ziemię, a nawet dzisiaj jego istnienie w rejonie spływającym krwią, jest pełne niepokojów i napięć . Przez wiarę w Chrystusa stajemy się nowym Izraelem. Mamy prawo wierzyć, że wraz z nadejściem Królestwa Bożego rzeczywistość ukazana w tym czytaniu w formie radosnych obrazów, kiedyś
w sposób niewypowiedzianie bogatszy i wspanialszy stanie się naszym udziałem.

 

Psalm responsoryjny: Ps 85 (84), 9. 11-12. 13-14 (R.: por. 9)

Treść psalmu i jego nastrój w pełni koresponduje z pierwszym czytaniem, w którym istotnie „Pan głosi pokój swojemu ludowi”. Druga i trzecia strofa psalmu mówią o: spotkaniu łaski i wierności, o wierności, która z ziemi wyrośnie i sprawiedliwości, która spojrzy z nieba, o ziemi, która wyda swój owoc, o sprawiedliwości, która będzie kroczyć przed Panem i o zbawieniu podążającym jego śladami. Wskazana rzeczywistość najpełniej objawi się w życiu Jezusa, który zstąpił z Nieba i jako człowiek wyrósł na ziemi. Aby to się dokonało, łaska Boga spotkała się z wiernością Dziewicy z Nazaretu. Życie Jezusa na ziemi wydało owoc zbawienia i usprawiedliwienia, podążając Jego śladami, kroczymy drogą zbawienia.

 

Ewangelia: Mt 9, 14-17

Uczniowie Jana Chrzciciela i faryzeusze pragnęli podobać się Bogu przez wypełnianie pewnych formuł i rytuałów, przez wpisywanie się w schemat pobożnego człowieka, który wiele wysiłku wkłada w swoje uświęcenie. Oczywiście nie należy negować potrzeby ludzkiego wysiłku i pewnych form organizacyjnych, prawnych, czy liturgicznych. Jednak zasadnicze znaczenie ma żywa relacja z Bogiem objawiającym się w Jezusie Chrystusie. Człowiek osamotniony wobec drobiazgowych przepisów żydowskiego prawa, ascetycznych wymogów, często nie wychodził poza swoje „ja”, łatwo ulegał pokusie szukania oparcia w sobie samym – w swojej sprawiedliwości, stąd tendencja do porównywania się z innymi i osądzania. Tymczasem tylko żywa więź z Jezusem w Duchu Świętym jest w stanie zmieniać nasze wnętrze. Ten, kto umiłował Jezusa, będzie podejmował ofiary i wyrzeczenia nie myśląc o sobie, o swojej doskonałości, nie będzie porównywał się i wywyższał. To miłość – pragnienie dawania siebie w darze będzie u podstaw wszystkich jego motywacji i działań. Duch Święty, którego otrzymujemy w Imię Jezusa jest obdarzony potężnym dynamizmem. Nie można zamknąć nowego życia, które ofiaruje Jezus w formułach, które są  skostniałe, ograniczone i nie do końca autentyczne. Papież Benedykt XVI w książce „Jezus z Nazaretu” podkreślił współprzenikanie się w Chrystusie wierności i nowości. Jezus jest kontynuacją i wiernością, a zarazem przełomem dokonującym się poprzez Jego Tajemnicę Paschalną i Zesłanie Ducha Świętego.

Komentarze do czytań XII Tydzień Zwykły | od 19 do 25 czerwca 2016 r. - Waldemar Jakuboze
Komentarze do czytań XIV Tydzień Zwykły | od 3 do 9 lipca 2016 r. - Ks. Waldemar Kluz