Niedziela, 25.06.2017 r.

Pierwsze czytanie: Jr 20,10-13

Dzisiejszy fragment z Księgi proroka Jeremiasza przypomina swoją strukturą tzw. psalmy złorzeczące, nazywane inaczej lamentacjami, w których psalmista skarży się na własny los lub częściej na los całego Izraela. Prorok Jeremiasz także na początku przedstawia swoją sytuację uciskanego, przeciwko któremu wszyscy rzucają oszczerstwa, donoszą fałszywie, czekają na jego upadek, próbują go zwieść, by zemścić się na nim. Prorok jednak, podobnie jak psalmista we wspomnianych wyżej psalmach, pokłada swą ufność w Jahwe i wie, że tylko On może odmienić jego tragiczne położenie, tylko On może sprawić, że złoczyńcy nie zatriumfują nad niewinnym, a nawet sami zawstydzą się swoją porażką i okryją hańbą za to, że uciskali niewinnego. Jeremiasz zwraca się więc do Jahwe: „Dozwól, bym zobaczył Twoją pomstę nad nimi” (20,12). Te słowa mogą nas szokować: prorok Pański szuka zemsty! Gdyby tak jednak było, Jeremiasz wziąłby inicjatywę w swoje ręce i rozprawiłby się ze swymi prześladowcami. On jednak zwraca się do Jahwe, ponieważ tylko Bóg staje w obronie uciśnionego, tylko Bóg może przywrócić pierwotny, naruszony przez człowieka porządek, tylko On może przywrócić sprawiedliwość, którą człowiek zastąpił nieprawością. Prorok nie chce więc zemsty, podobnie jak psalmista w tzw. psalmach złorzeczących, ale prosi o to, by Bóg wprowadził swój porządek. Będąc przekonanym o potędze modlitwy do Boga, od razu wzywa do dziękczynienia Jahwe, „który uratował życie ubogiego z ręki złoczyńców” (20,13). Jeremiasz daje nam więc przykład, aby wszelkie trudności powierzać z ufnością Bogu, który nigdy nie opuszcza nas w potrzebie.

 

Psalm responsoryjny: Ps 69,8-10.14.17.33-35

Dzisiejszy psalm jest lamentacją psalmisty, który znosi swe utrapienia dla Jahwe. Nawet jego najbliżsi wyrzekli się go, a wszystkie złorzeczenia wrogów przeciw Jahwe spadają na niego. On jednak nie ustaje w modlitwie do Boga: „wysłuchaj mnie w Twojej wielkiej dobroci, w zbawczej Twej wierności” (69,14); „wejrzyj na mnie w ogromie swego miłosierdzia” (69,17). Dobroć, wierność i miłosierdzie to przymioty Boga, które odróżniały Go od pogańskich bożków. Psalmista wie, w kim pokłada swą nadzieję i wie, że zostanie wysłuchany, dlatego też wzywa wszystkich do radości podkreślając, że Jahwe nie opuszcza tych, którzy prawdziwie Go szukają; całe stworzenie jest wezwane do wychwalania Boga.

 

Drugie czytanie: Rz 5,12-15

Św. Paweł w Liście do Rzymian porównuje Adama i Chrystusa. Przez Adama, pierwszego człowieka, na świecie pojawił się grzech i śmierć; wszyscy ludzie zostali nimi dotknięci. Werset 12. pozostaje niedokończony, abyśmy mogli dopowiedzieć pozytywny aspekt. Zdanie rozpoczęte słowami: „jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat (…)” należałoby dokończyć: tak przez drugiego człowieka, Jezusa Chrystusa, świat został wyzwolony z grzechu i śmierci. Adam jest więc w tym kontekście typem Chrystusa, jest bowiem zapowiedzią Tego, przez którego przyjdzie zbawienie. Pamiętamy doskonale scenę z raju, która miała miejsce po grzechu pierworodnym. Bóg obiecał posłać na świat Mesjasza, który zmiażdży głowę szatana, czyli pokona źródło wszelkiego zła i grzechu. Św. Paweł podkreśla jednak jedną bardzo znaczącą różnicę: „nie tak samo ma się rzecz z przestępstwem, jak z darem łaski” (5,15). Grzech bardzo zranił ludzkość, jednak łaska Boża przyniesiona przez Chrystusa, jest o wiele potężniejsza od grzechu – ona ma moc nad każdym grzechem, gładzi każdy grzech, nawet ten pierworodny w sakramencie chrztu.

 

Ewangelia: Mt 10,26-33

Dzisiejszy fragment Ewangelii Mateuszowej jest wezwaniem do postawy męstwa w obliczu ucisku. Jednocześnie jest to tekst chwalący Bożą Opatrzność. Najbardziej znane słowa tego fragmentu: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle” (10,28) są właśnie tym wezwaniem do odwagi, ponieważ człowiek może nam tylko zabrać życie doczesne, które – choć ważne – jest przemijalne; nikt nas nie może natomiast pozbawić życia wiecznego – taką moc posiada tylko Bóg i to tylko na wyłączne życzenie człowieka, który świadomie odrzuca Jego łaskę.

Zaraz po tym wezwaniu Pan Jezus pokazuje nam, jak bardzo jesteśmy ważni dla Boga, jak wielka jest Jego troska o nas: „U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone” (10,30), żaden nie ma prawa spaść bez Jego wiedzy i woli. Ten dzisiejszy fragment Ewangelii pięknie komentuje św. Jan Paweł II w jednej ze środowych katechez (3.03.1998): „Syn (…) daje najszczególniejsze świadectwo tajemnicy swojego Ojca: tajemnicy Opatrzności i troski ojcowskiej, która ogarnia każde stworzenie, choćby najmniej znaczące, jak trawa polna czy wróble. O ileż bardziej człowieka! Chrystus to nade wszystko pragnie uwydatnić: jeśli Opatrzność Boża okazuje się tak szczodra wobec stworzeń nieporównanie niższych od człowieka, o ileż bardziej odnosi się ona do niego. Została w tę ewangeliczną przypowieść o Opatrzności głęboko wpisana ta sama prawda o hierarchii wartości, jaka obecna jest od początku w Księdze Rodzaju, w opisie stworzenia: człowiek posiada prymat nad rzeczami. Prymat swej natury i swojego ducha, prymat w trosce i opiece Opatrzności, i w sercu Boga”.

Na koniec Pan Jezus podkreśla jeszcze, że jeśli będziemy wyznawać Go publicznie i nie będziemy wstydzić się swojej wiary w Niego, to wtedy także On stanie się naszym niezawodnym Orędownikiem u Ojca.

 

Poniedziałek, 26.06.2017 r.

Pierwsze czytanie: Rdz 12,1-9

Dzisiejsze pierwsze czytanie ukazuje nam początek drogi Abrama – rozumiany w dwojakim sensie. Jest to bowiem początek jego duchowej drogi z Jahwe, początek tej niezwykłej relacji i bezgranicznego zaufania, jak też początek drogi, w którą Jahwe nakazuje mu wyruszyć. Poleca Abramowi opuszczenie Charanu, czyli ojczyzny i domu rodzinnego i udanie się w nieznane, do kraju, który mu wskaże. Jahwe składa przy tym obietnicę, która będzie towarzyszyła Abramowi przez całe jego życie i kolejnym pokoleniom: „Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem” (12,2). Obietnica ta przedłużona zostaje również na tych wszystkich, których Abram spotka na swej drodze. Tym, którzy jemu będą błogosławili, również Jahwe będzie błogosławił; tym natomiast, którzy Abramowi będą złorzeczyli – i Jahwe będzie złorzeczył.

Abram, późniejszy Abraham, nazywany jest tym, który uwierzył wbrew nadziei. Uwierzył bowiem Bogu, że da początek wielkiemu narodowi, choć nie miał – po ludzku rzecz biorąc – nadziei na potomka, gdyż jego żona była bezpłodna. On jednak uwierzył Bogu i na Jego słowo wyruszył z rodzinnego Charanu do Kanaanu wraz z żoną i bratankiem Lotem. W Kanaanie, w pobliżu Sychem, Jahwe oznajmił mu, iż ta właśnie ziemia będzie należała do jego potomków. Abram wzniósł tam wówczas ołtarz dla Jahwe. Udał się dalej i między Betel i Aj także zbudował ołtarz dla Jahwe. Następnie udał się w dalszą drogę w stronę Negebu.

W tym fragmencie Księgi Rodzaju Abram jest dla nas przykładem bezwarunkowego posłuszeństwa Bogu i bezgranicznej ufności w Jego słowo.

 

Psalm responsoryjny: Ps 33,12-13.18-20.22

Dzisiejszy psalm jest hymnem opiewającym Jahwe jako władcę świata. Dzięki Niemu wszystkie ludy, które są Mu poddane, postrzegane są przez innych jako błogosławione i rzeczywiście tego błogosławieństwa od swego Boga doznają. On bowiem widzi wszystkich ludzi, co znaczy, że zna i ocenia ich postępowanie, ale także wie, jakie są ich potrzeby i troszczy się o nich. Tych, którzy Mu ufają, ocala od śmierci, ani nie pozwala im umrzeć z głodu. Dlatego wszyscy powinni oczekiwać Jahwe, który pomaga i chroni, a także powinni pragnąć łaski Pańskiej, którą On obdarza wszystkich zgodnie z ufnością w Nim pokładaną.

 

Ewangelia: Mt 7,1-5

Dzisiejsza Ewangelia to jeden z lepiej nam znanych fragmentów Mateuszowych; niejednokrotnie potrafimy przytoczyć go w całości z pamięci. Chodzi bowiem o zakaz sądzenia i obraz belki w oku.

„Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni” (7,1). Sąd należy do Boga, tylko Jemu przysługuje prawo osądzania naszych czynów. Natura ludzka jednak w swej ułomności skłonna jest do krytykowania i osądzania drugiego, a usprawiedliwiania siebie. Bóg jednak sądzi inaczej, niż my. On patrzy przez pryzmat swego miłosierdzia, a my nie zawsze jesteśmy do niego skorzy. Musimy jednak być ostrożni, gdyż często możemy kogoś skrzywdzić, a Bóg, stając w obronie niesłusznie oskarżonych, nasz osąd może obrócić przeciw nam, gdyż częstokroć widzimy drzazgę w oku brata, a belki we własnym już nie. Takich ludzi Jezus nazywa wprost obłudnikami.

W kontekście dzisiejszej Ewangelii możemy posłużyć się cytatem z adhortacji św. Jana Pawła II Vita consecrata, w którym Ojciec Święty daje nam wskazania do prawdziwie ewangelicznego życia w przeciwieństwie do postaw piętnowanych przez Jezusa: „Wszystkie (…) osoby, przyjmując postawę ewangelicznych uczniów, zobowiązują się realizować w życiu nowe przykazanie Chrystusa, miłując się nawzajem, tak jak On nas umiłował (por. J 13,34). Miłość skłoniła Chrystusa do złożenia daru z siebie i do najwyższej ofiary krzyża. Także wśród Jego uczniów nie jest możliwa prawdziwa jedność bez tej bezwarunkowej, wzajemnej miłości, która wymaga gotowości do ofiarnej służby, zdolności przyjęcia bliźniego takim, jakim jest, bez osądzania go (por. Mt 7,1-2), umiejętności przebaczenia nawet siedemdziesiąt siedem razy (Mt 18,22)”.

 

Wtorek, 27.06.2017 r.

Pierwsze czytanie: Rdz 13,2.5-18

W dzisiejszym pierwszym czytaniu spotykamy ponownie Abrama i Lota, którzy wędrują z Egiptu do Negebu. Obaj mieli spory dobytek, zwłaszcza w postaci trzód i w miejscach, w których się zatrzymywali, nie było wystarczającej ilości paszy dla tylu zwierząt. Doszło nawet do tego, że ich pasterze sprzeczali się między sobą. Abram, który nie chciał jakiegokolwiek sporu ani między pasterzami, ani tym bardziej ze swoim bratankiem, postanowił, że muszą się rozłączyć. Kazał więc Lotowi wybrać miejsce, do którego uda się wraz ze swoją rodziną i dobytkiem, by on mógł pójść w innym kierunku i tym samym zapewnić dobrobyt zarówno sobie, jak i jemu. Lot wybrał urodzajną dolinę Jordanu i rozbił swe obozowisko aż po Sodomę, w którym to mieście mieszkańcy dopuszczali się ciężkich grzechów względem Jahwe. Abram natomiast pozostał w Kanaanie. Wtedy przemówił do niego Jahwe. Kazał mu rozejrzeć się wokół siebie, gdyż całą tę ziemię, Bóg dał jemu i jego potomstwu, które będzie „liczne jak ziarnka pyłu ziemi” (13,16a), co oznacza, że będzie tak liczne, iż nikt nie zdoła go policzyć podobnie, jak nie można policzyć ziarenek piasku. Po raz kolejny Jahwe obiecuje człowiekowi, który nie ma ani jednego dziecka, że będzie miał niezliczone potomstwo. Trzeba bowiem pamiętać, że to, co dla ludzi jest niemożliwe, jest możliwe dla Boga.

Jahwe kazał też Abramowi przejść ów kraj wzdłuż i wszerz. Patriarcha udał się więc pod Hebron, do dębów Mamre. Tam też osiedlił się i zbudował ołtarz dla Jahwe.

 

Psalm responsoryjny: Ps 15,1-5

Dzisiejszy psalm w całości można uznać za listę warunków, które człowiek musiał spełnić, aby wejść do świątyni i móc w niej doświadczyć Bożej obecności. Musiał być więc sprawiedliwy, prawdomówny, postępować bez zarzutu, nie mówić oszczerstw, nie czynić bliźniemu nic złego, nie ubliżać sąsiadom, szanować bojących się Jahwe, dotrzymywać przysięgi, nawet niekorzystnej dla siebie, nie dawać pieniędzy na lichwę i być nieprzekupnym. Żydzi starali się tak żyć, gdyż takie życie umożliwiało im obcowanie z Bogiem w Jego przybytku. Także i my powinniśmy dążyć do doskonałości z miłości do Boga i chęci przebywania z Nim przez całą wieczność.

 

Ewangelia: Mt 7,6.12-14

Początek dzisiejszej Ewangelii może nas nieco szokować. Jezus mówi bowiem o tym, by nie dawać psom i świniom tego, co święte i cenne. Słowa te powinniśmy rozumieć w ten sposób, by roztropnie szafować tym wszystkim, co związane jest z wiarą, jak sakramenty czy nauka płynąca z Biblii, aby nie zostały zbezczeszczone przez tych, którzy świadomie odrzucają wiarę.

Następnie Pan Jezus przytacza obraz bram: jedna jest ciasna, druga szeroka. Nakazuje nam wybierać ciasną bramę, ponieważ tylko przez trud i cierpienia możemy osiągnąć życie wieczne. Szeroka brama natomiast, przez którą przejście nie wymaga żadnego wysiłku, wiedzie do zguby. Podobnym obrazem posłużył się św. Jan Paweł II w liście apostolskim Salvifici doloris: „Droga, która wiedzie do królestwa niebieskiego, jest wąska i stroma i Chrystus przeciwstawia ją drodze wygodnej i szerokiej, która wiedzie na potępienie (por. Mt 7,13-14). (…) Mistrz nie tai wobec swoich uczniów i naśladowców perspektywy cierpienia, owszem – otwiera ją z całą szczerością, wskazując równocześnie na moce nadprzyrodzone, jakie będą im towarzyszyć wśród prześladowań i cierpień dla Jego imienia. Cierpienia te będą zarazem jakby szczególnym sprawdzianem podobieństwa do Chrystusa oraz jedności z Nim”. Taka jest właśnie ciasna brama, przez którą Jezus poleca nam podążać.

 

Środa, 28.06.2017 r.

Pierwsze czytanie: Rdz 15,1-12.17-18

Dzisiejsze pierwsze czytanie pokazuje nam zawarcie przymierza Boga z człowiekiem. Jahwe po raz kolejny obiecuje bowiem Abramowi hojną nagrodę, na co patriarcha zaczął się uskarżać, że zbliża się do kresu życia i nie ma komu zostawić swoich dóbr, gdyż Bóg nie raczył obdarzyć go potomkiem. Wobec tego wszystko, co posiada, odziedziczy jego sługa, Damasceńczyk Eliezer. Bóg jednak składa obietnicę, że dziedziczyć po nim będzie jego własny potomek. Kazał Abramowi policzyć gwiazdy na niebie, gdyż tak liczne będzie jego potomstwo. „Abram uwierzył i Jahwe poczytał mu to za zasługę” (15,6). Kolejny już raz wraca wątek, w którym patriarcha jawi się prawdziwie jako ojciec wiary, jako ten, który uwierzył nadziei wbrew nadziei, zaufał bezgranicznie Bogu i uwierzył, że spełnią się rzeczy niemożliwe. Następnie Bóg objawia Abramowi swoje imię: „Ja jestem Jahwe” (15,7). Oznajmia więc tym samym, że jest Bogiem, który zawsze był, jest i będzie oraz że troszczy się o swoje stworzenie. Formuła „Ja jestem” zostanie w Nowym Testamencie kilkakrotnie użyta przez Jezusa jako wyraz Jego samoświadomości.

Jahwe oznajmia raz jeszcze, iż kraj, w którym Abram teraz się znajduje, daje mu na własność. Patriarcha znów wyraża tu swoje wątpliwości. Otrzymuje więc nakaz przygotowania ofiary całopalnej ze zwierząt. Ogień Jahwe przesunął się między złożonymi w ofierze zwierzętami na znak zawarcia przymierza. Bóg złożył wówczas uroczystą obietnicę: „Potomstwu twemu daję ten kraj, od Rzeki Egipskiej aż do rzeki wielkiej, rzeki Eufrat” (15,18). Z każdym z nas Bóg zawarł przymierze już podczas chrztu; On dotrzymuje swoich obietnic, a od nas oczekuje tylko bezgranicznego zaufania i wiary na wzór patriarchy Abrahama.

 

Psalm responsoryjny: Ps 105,1-4.6-9

Dzisiejszy psalm jest hymnem wychwalającym Jahwe za Jego wielkie dzieła. Dotykamy tu szczególnie początków historii Izraela w osobie patriarchy Abrahama i jego potomków. Psalmista wspomina przymierze, jakie Jahwe zawarł z nimi i które stało się gwarantem wyjątkowości Izraela i szczególnej łaski Bożej. To jest powodem, dla którego należy nieustannie sławić Jahwe, wzywać Jego imienia i głosić Jego cuda wobec wszystkich narodów, by i one mogły podziwiać ich Twórcę. Zawsze należy szukać oblicza Bożego, czyli dążyć do bliskości z Nim i chlubić się z faktu, iż jest On naszym Bogiem.

 

Ewangelia: Mt 7,15-20

W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus ostrzega nas przed fałszywymi nauczycielami, którzy często przychodzą jak wilki w owczej skórze, czyli wabią pozorami i bazują na oszustwie. Łatwo się pomylić i ulec pozorom, dlatego Pan Jezus każe nam zwracać baczną uwagę na owoce, gdyż one zawsze będą autentyczne i dzięki nim zawsze będziemy mogli rozpoznać prawdziwe intencje tych, którzy podają się za proroków i nauczycieli. Pan Jezus posługuje się tu obrazem drzew: dobrego i złego. Dobre drzewo wydaje dobre owoce, nie będzie wydawało złych tak samo, jak dobry człowiek daje dobre świadectwo, a nie złe. W przeciwieństwie do złego drzewa, które wydaje złe owoce i nie może wydawać dobrych, tak jak zły człowiek nie może pozostawić dobrego świadectwa. Św. Jan Paweł II podczas jednej ze swoich pielgrzymek także przestrzegał przed uleganiem złudzeniom: „Duch świata oferuje rozmaite złudzenia, liczne namiastki szczęścia. Bez wątpienia nie istnieją gęstsze mroki niż te, które przenikają do dusz ludzi młodych, gdy fałszywi prorocy gaszą w nich światło wiary, nadziei i miłości. Największa iluzja, źródło najpoważniejszego nieszczęścia, to złudzenie, że znajdzie się życie obywając się bez Boga, że osiągnie się wolność wykluczając prawdy moralne i osobistą odpowiedzialność”.

 

Czwartek, 29.06.2017 r., uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła

Pierwsze czytanie: Dz 12,1-11

Dziś, w uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła, pierwsze czytanie przedstawia nam cudowne uwolnienie Piotra z więzienia.

Podczas prześladowań, które rozpoczął Herod Agryppa I, wnuk Heroda Wielkiego, został ścięty Jakub, brat Jana. Widząc, że prześladowania i zabijanie chrześcijan podoba się Żydom, Herod kazał uwięzić także Piotra, by wydać go im po święcie Paschy. Piotr był pilnie strzeżony w więzieniu, nawet w nocy spał między dwoma żołnierzami. Takie zabezpieczenia wskazują, iż spodziewano się cudownej interwencji, choć nikt nie odważył się o tym głośno powiedzieć.

Kościół nieustannie modlił się za uwięzionego Piotra. W noc poprzedzającą wydanie Apostoła Żydom w celi zjawił się anioł Pański, który pomimo wszelkich środków powziętych przez Heroda i jego ludzi, wyprowadził niepostrzeżenie Piotra z więzienia. Apostoł sam nie był pewien, czy to działo się naprawdę, czy było tylko widzeniem. Gdy weszli do miasta, anioł opuścił Piotra, który wyznał: „Teraz wiem na pewno, że Pan posłał swego anioła i wyrwał mnie z ręki Heroda i z tego wszystkiego, czego oczekiwali Żydzi” (12,11). Udał się następnie do domu Marii, matki Jana Marka, gdzie chrześcijanie zgromadzeni byli na modlitwie.

Przykład Piotra pokazuje nam, że Pan nigdy nie opuszcza swoich wiernych w potrzebie, a także to, jak wielką moc posiada modlitwa Kościoła, gdyż to z całą pewnością głównie dzięki modlitwom wiernych gromadzących się po domach, Piotr odzyskał wolność.

 

Psalm responsoryjny: Ps 34,2-9

Dzisiejszy psalm jest pieśnią dziękczynną. Początek jest proklamacją wychwalania Jahwe, przechodzącą w zachętę czy wręcz wezwanie do uwielbiania Go. Następnie psalmista podaje powody tego entuzjazmu: „Szukałem Jahwe, a On mnie wysłuchał i uwolnił od wszelkiej trwogi” (34,5); „Oto biedak zawołał, a Jahwe go usłyszał, i wybawił ze wszystkich ucisków” (34,7).

Niezwykłym zwieńczeniem tego fragmentu jest werset 9: „Skosztujcie i zobaczcie, jak dobry jest Jahwe, błogosławiony człowiek, który się do Niego ucieka”. Pierwsza jego część może kojarzyć się nam z pokarmem, z chlebem, z którego każdy może ułamać kawałek i zapragnąć go jeszcze więcej. Ma to również szczególny wydźwięk teraz, w roku św. Brata Alberta. Druga część wersetu pokazuje nam drogę prawdziwego szczęścia, które znajdziemy tylko w Bogu.

 

Drugie czytanie: 2Tm 4,6-9.17-18

W dzisiejszym drugim czytaniu Paweł Apostoł zapowiada swoją bliską śmierć męczeńską: „krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła” (4,6). Jednocześnie dokonuje swoistego bilansu swoich działań: „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem” (4,7), za co spodziewa się otrzymać nagrodę wieczną wraz ze wszystkimi, którzy wybrali Chrystusa. Dalej Paweł mówi, że to dzięki umocnieniu i obecności Jezusa Chrystusa udało mu się głosić Ewangelię wszystkim narodom, przez co odpokutował zło, które wyrządził chrześcijanom, gdy jeszcze był ich gorliwym prześladowcą. Na koniec Apostoł raz jeszcze wyraża przekonanie, że Pan zachowa go już od wszelkich ziemskich zasadzek i przyjmie do swego królestwa.

 

Ewangelia: Mt 16,13-19

Dziś, w uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła, słuchamy znanego nam fragmentu Ewangelii o wyznaniu Piotra pod Cezareą Filipową i przekazaniu prymatu. Uczniowie często słyszeli, co ludzie mówili o Jezusie, kiedy więc usłyszeli Jego pytanie: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” (16,13), bez wahania rzucali różnymi odpowiedziami. Problem pojawił się dopiero wtedy, gdy Jezus zapytał ponownie: „A wy za kogo Mnie uważacie?” (16,15). Byli ciągle blisko Niego, widzieli cuda, słyszeli naukę, ale odpowiedzieć na to pytanie nie było już tak łatwo. Piotr przemówił więc w imieniu wszystkich: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego” (16,16) – wyznał wiarę w Jezusa w imieniu Dwunastu, a Mistrz stwierdził, iż wyznać ją mógł wyłącznie dzięki Bożemu objawieniu.

Po wyznaniu Piotra następuje przekazanie prymatu, o czym pięknie mówił św. Jan Paweł II w jednej z katechez środowych 25.11.1992 r.: „Skałą, o której mówi Jezus, jest osoba Szymona. Jezus mówi mu: Ty jesteś Kefas. Kontekst tego stwierdzenia pozwala nam lepiej zrozumieć sens pojęcia Ty – osoba. Gdy Szymon powiedział, kim jest Jezus, Jezus mówi, kim jest Szymon w Jego planie budowy Kościoła (…). Jezus jest (…) Tym, który dzięki swojej ofierze wszedł do świątyni niebieskiej (por. Hbr 9,24): posiada do niej klucze i otwiera jej bramę. Owe klucze Jezus wręcza Piotrowi, który otrzymuje w ten sposób władzę nad królestwem, którą będzie wykonywał w imieniu Chrystusa jako Jego zarządca i głowa Kościoła: domu gromadzącego wierzące w Chrystusa dzieci Boże (…). Celem tej władzy jest otwarcie dostępu do królestwa niebieskiego, a nie zamykanie go”.

 

Piątek, 30.06.2017 r.

Pierwsze czytanie: Rdz 17,1.9-10.15-22

Dzisiejsze pierwsze czytanie utwierdza nas w przekonaniu, że Bóg zawsze jest wierny zawartemu przez siebie przymierzu i dotrzymuje złożonych w nim obietnic.

Kiedy Abram miał dziewięćdziesiąt dziewięć lat, ukazał mu się Jahwe. Wtedy też zmienił jego imię na Abraham. Imię dla ludów starożytnych miało bardzo głębokie znaczenie, wyrażało bowiem całą osobę. Jahwe zmieniając imię swoim wybranym, nadawał im jednocześnie nowe posłannictwo. Bóg nakazuje Abrahamowi zachowywać przymierze, które z nim zawarł, przez wszystkie pokolenia; on i jego potomkowie – mężczyźni na znak przymierza mają być odtąd obrzezani. Zmienia także imię żony Abrahama na Sara, co znaczy księżniczka, gdyż ona urodzi mu syna i dzięki Bożemu błogosławieństwu stanie się matką królów i całych narodów. Abraham nie dowierzał jednak, że on, stuletni starzec i jego dziewięćdziesięcioletnia żona mogą jeszcze doczekać się potomka, dlatego poprosił o opiekę nad swoim synem Izmaelem, zrodzonym z niewolnicy Hagar. Bóg obiecał, że mu pobłogosławi i jemu także da liczne potomstwo, jednak przymierze zawrze z Izaakiem, synem, którego urodzi mu za rok Sara, i jego potomstwem. Obietnica, którą Jahwe złożył Abrahamowi, gdy kazał mu opuścić ojczyznę, miała się teraz spełnić.

 

Psalm responsoryjny: Ps 128,1-2.3.4-5

Dzisiejszy psalm podkreśla szczęście każdego, kto żyje w bojaźni Pańskiej i przestrzega Jego przykazań. Taki człowiek będzie nieustannie doświadczał błogosławieństwa Jahwe. Błogosławieństwo to obejmuje wszelkie dziedziny jego życia: pracę, która będzie przynosiła zyski dla godziwej egzystencji oraz rodzinę – największym błogosławieństwem każdego Żyda było liczne potomstwo, dlatego też Jahwe obdarzy człowieka postępującego Jego drogą płodną małżonką i licznymi dziećmi. Szczęście dotyka też sfery religijno-politycznej, gdyż ów mąż będzie mógł również oglądać pomyślność Jeruzalem, która i dla niego stanowi źródło radości, ponieważ oznacza wolność od wroga i swobodny dostęp do świątyni Jahwe.

 

Ewangelia: Mt 8,1-4

W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus uzdrawia trędowatego. Ma to miejsce zaraz po Kazaniu na górze (Mt 5–7), gdy tłumy podążały za Nauczycielem po wysłuchaniu Jego nauk. Był tam także trędowaty, który upadł przed Jezusem i błagał o oczyszczenie. Trąd, poza tym że był straszną chorobą, powodował jeszcze nieczystość rytualną i wykluczał ze wspólnoty; co więcej, ktokolwiek chociaż dotknąłby trędowatego, sam stawał się nieczysty. Gorliwi Żydzi unikali zatem trędowatych z wielką pieczołowitością, wyganiając ich poza miasto. Dla Jezusa taka przeszkoda jednak w ogóle nie istniała. Jan Paweł II tak mówił o Jego postawie: „Patrząc na życie i posługę Jezusa, dochodzimy do wniosku, że to On jest owym Sługą Bożym, który przynosi ludziom zbawienie, który uzdrawia, który uwalnia ich od nieprawości, który pragnie pozyskać ludzi nie siłą, lecz dobrocią”. Trędowaty, zwracając się do Jezusa, używa sformułowania: „jeśli chcesz” (8,2), zdając się tym samym na Jego wolę i jednocześnie wyrażając głęboką wiarę w Jego moc. Dlatego też Jezus nie pyta go już o wiarę, jak ma to miejsce przed większością dokonywanych przez Niego cudów, tylko dotyka trędowatego, mówiąc: „Chcę, bądź oczyszczony” (8,3). Jezus nakazał mu tylko, by nikomu nie mówił o swoim uzdrowieniu, tylko pokazał się kapłanowi, który oficjalnie potwierdzi ustąpienie trądu, by mógł wrócić do łask wspólnoty i brać czynny udział w życiu społecznym i religijnym, oraz by złożył przepisaną w Prawie ofiarę.

 

Sobota, 1.07.2017 r.

Pierwsze czytanie: Rdz 18,1-15

Dziś w pierwszym czytaniu słyszymy piękne opowiadanie o tym, jak sam Bóg przyszedł do Abrahama w gościnę pod dębami Mamre. Patriarcha rozpoznał Jahwe w trzech wędrowcach, których zaprosił do odpoczynku w swoim obejściu. Sarze kazał zrobić podpłomyki, sam natomiast wybrał tłuste cielę ze swej trzody i kazał słudze przyrządzić je dla gości. Jeden z wędrowców powiedział Abrahamowi, że gdy powróci do niego za rok, Sara będzie miała syna. Sara przysłuchiwała się tej rozmowie i uśmiechnęła się z niedowierzaniem, mając na uwadze swój podeszły wiek. Jahwe poznał jednak jej myśli i powątpiewanie, zapytał więc Abrahama: „Czy jest coś, co byłoby niemożliwe dla Jahwe?” (18,14) i raz jeszcze powtórzył, że za rok o tej porze Sara będzie miała syna. Kobietę ogarnęło wówczas przerażenie. Księga Rodzaju wspomina tylko, że próbowała zaprzeczyć temu, że się śmiała. Jednak jej przerażenie z całą pewnością wynikało z tego, iż zrozumiała, że ktoś kto zna myśli drugiego, nie może być zwykłym człowiekiem; pojęła, że jej mąż rozmawia z samym Bogiem i że słowa, które usłyszała, niewątpliwie się spełnią.

Scena ta stała się inspiracją dla wielu artystów, a szczególnie dla Andrieja Rublowa (1360-1430), twórcy przepięknej ikony Trójcy Świętej. To właśnie on w tych trzech wędrowcach, którzy zatrzymali się w gościnie u Abrahama, widział trzy Osoby Trójcy Świętej, które w pełni objawią się dopiero w Nowym Testamencie.

 

Psalm responsoryjny: Łk 1,46b-48.49-50.53-54

Dziś, zamiast psalmu, słyszymy fragment Magnificat – pieśni Maryi, wzorowanej na poezji starotestamentalnej. Jest to pieśń uwielbienia Boga za doświadczone łaski. Podobnie jak w psalmach możemy wskazać tu na motywy tego uwielbienia. Bóg bowiem okazuje swoje miłosierdzie tym, którzy się Go boją, troszczy się szczególnie o tych najbardziej potrzebujących i bez ustanku opiekuje się Izraelem, będąc wiernym zawartemu przymierzu i swemu miłosierdziu, choć lud wybrany częstokroć od Niego odchodził.

 

Ewangelia: Mt 8,5-17

W dzisiejszej Ewangelii słyszymy o kolejnych cudach Jezusa, o uzdrowieniu sługi setnika z Kafarnaum, teściowej Piotra i innych licznych uzdrowieniach i egzorcyzmach.

Setnik był rzymskim oficerem, który dowodził oddziałem stu żołnierzy. Był to stopień pośredni – setnik posiadał władzę, ale i podlegał władzy. Jego chory sługa był bardzo ceniony przez niego, aż do tego stopnia, że zależało mu na jego szybkim wyzdrowieniu; zdawał sobie jednak sprawę, że zwykły lekarz już nie wystarczy. Poprosił więc Jezusa. Kontakty Żydów z poganami także były zabronione, jednak dla Jezusa fakt, iż ma udać się do poganina, nie stanowiło żadnego problemu, przystał więc na prośbę żołnierza i zamierzał przyjść do niego, by uzdrowić sługę. Setnik nie czuł się jednak godzien tego, by Jezus wszedł do Jego domu: „Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie” (8,8). Poganin wierzy głęboko, że słowo Jezusa posiada wielką moc. W tym momencie może nasunąć nam się na myśl opis stworzenia świata z Księgi Rodzaju, kiedy to Pan Bóg stwarza wszystko wypowiadając słowo: „Bóg rzekł (…). I stało się tak” (zob. np. Rdz 1,24). Słowo Jezusa także posiada moc Bożą i o tym przekonany jest właśnie setnik. Swoją wiarę opiera na własnym doświadczeniu: jako dowódca wypowiada słowo, które inni traktują jako rozkaz i je wypełniają. On sam także ma nad sobą zwierzchnika, którego rozkazy wykonuje. Św. Jan Paweł II tak komentuje wiarę setnika: „Wielka jest wiara setnika rzymskiego, ponieważ był on świadom tego, jak bardzo jest obdarowany przez Chrystusa. Jak bardzo nie jest godny tego daru. Jak bardzo ten dar przerasta wszystko, czym on sam – człowiek – jest, co może uczynić i czego pragnąć na miarę swego człowieczeństwa. Jest to dar istotnie nadprzyrodzony”. Jezus nie ukrywa swojego podziwu dla wiary poganina: „Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary” (8,10). Następnie wypowiada słowa, które świadczą o tym, że wielu pogan przyjmie wiarę i osiągnie zbawienie, w przeciwieństwie do Żydów, którzy odrzucą Jego i Ewangelię. Setnikowi natomiast odpowiedział: „Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś” (8,13); na potwierdzenie głębokiej wiary setnika, w tej właśnie chwili jego sługa odzyskał zdrowie.

Później Jezus uzdrowił jeszcze z gorączki teściową Piotra oraz innych, których do Niego przyprowadzono i wypędził wiele złych duchów z opętanych, czym potwierdził, że na Nim właśnie spełniają się słowa proroka Izajasza: „On wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby” (8,17; por. Iz 53,4).