Niedziela, 18.06.2017 r.

Pierwsze czytanie: Wj 19,1–6a

Gdy w trzecim miesiącu od wyjścia z Egiptu Izraelici rozbili obóz na pustyni Synaj naprzeciwko góry, Bóg przystąpił do zawarcia z nimi przymierza. Uważny czytelnik Księgi Wyjścia bez trudu dostrzeże w tym fragmencie realizację zapowiedzi, którą Bóg dał Mojżeszowi, gdy posłał go do Egiptu: „Znakiem dla ciebie, że Ja cię posłałem, będzie to, iż po wyprowadzeniu tego ludu z Egiptu oddacie cześć Bogu na tej górze” (Wj 3,12). Spełnienie się tej zapowiedzi wyznacza przełom w narracji Księgi Wyjścia – symbolicznie wskazuje ono, że opowiadanie o wyjściu z Egiptu dobiegło końca, a zaczyna się nowy etap całej historii: dzieje przymierza Boga z Izraelem, zawartego na Synaju. Izraelici pozostaną w miejscu, w którym rozbili obóz, prawie dwa lata – według Księgi Liczb wyruszyli z niego dopiero „drugiego roku dwudziestego dnia drugiego miesiąca” (Lb 10,11).

Czytany dzisiaj fragment wprowadza zasadnicze tematy biblijnej teologii przymierza: idee „szczególnej własności”, królestwa kapłanów i ludu świętego. Zauważmy, że z wybraniem wiąże się zobowiązanie do posłuszeństwa Bogu, tym ważniejsze, że Izrael ma świadczyć o Nim wobec całego świata. Dzięki Jezusowi Chrystusowi to Boże wybranie objęło wszystkie narody, które stały się jednym Kościołem. Pamiętajmy, że zobowiązanie, które Bóg nałożył na Izraela, jest również naszym udziałem.

 

Psalm responsoryjny:Ps 100,1–2.3.4c–5

Psalm 100 składa się z dwóch części (Ps 100,1–3 i Ps 100,4–5), zbudowanych w ten sam sposób: najpierw psalmista formułuje wezwanie do chwalenia Pana (Ps 100,1–2 i Ps 100,4), a następnie wskazuje, dlaczego Bogu należy się chwała (Ps 100,3 i Ps 100,5). Ta struktura została w zasadzie odtworzona w dzisiejszej liturgii, w której nie uwzględniono jedynie drugiego wezwania do chwalenia Pana (choć zachowano jego fragment – Ps 100,4c). A zatem pierwsze z wezwań pojawiających się w dzisiejszej liturgii (Ps 100,1–2) nawołuje do chwalenia Boga, a dwa kolejne (Ps 100,3 i Ps 100,4c–5) mówią, za co należy Mu się chwała. Dla wymowy teologicznej psalmu szczególnie istotne są dwie motywacje, które psalmista podaje, aby uzasadnić swoje wezwanie do chwalenia Pana. Pierwsze z nich koncentruje się na akcie stworzenia, drugie zaś – na przymierzu Boga z Jego ludem. Psalm 100 wprowadza nas tym samym w sam rdzeń teologii Starego Testamentu, w której stworzenie i przymierze odgrywają zasadniczą rolę.

 

Drugie czytanie: Rz 5,6–11

Dzisiejsze drugie czytanie stanowi część większej całości, którą tworzą wersety Rz 5,1–11. W tak wyodrębnionym fragmencie można wskazać dwa tematy przewodnie: nadzieję i pojednanie, które są ściśle powiązane ze sobą. Celem Świętego Pawła jest pokazanie, że dzieło pojednania uzasadnia chrześcijańską nadzieję. Potwierdza to użyta w Rz 5,6 partykuła gar, którą Biblia Tysiąclecia tłumaczy jako „bowiem”. Warto zauważyć, że Apostoł podał wcześniej jedno uzasadnienie dla chrześcijańskiej nadziei – jest nim „miłość Boża rozlana w sercach naszych przez Ducha Świętego” (Rz 5,5). Nauka o pojednaniu poza tym, że stanowi nowe uzasadnienie, tłumaczy także pochodzenie miłości doświadczanej przez wierzących, wzmacniając tym samym pierwszy argument na rzecz wiarygodności nadziei.

Argumentacja Świętego Pawła w Rz 5,6–11 ma klarowną strukturę. Najpierw Apostoł podkreśla wyjątkowość Bożej miłości, która wyraziła się w tym, że Chrystus umarł za nas, gdy jeszcze byliśmy obcy Bogu (Rz 5,6–8), a następnie w dwóch zdaniach paralelnych wskazuje, dlaczego śmierć Chrystusa za grzeszników uzasadnia nadzieję chwały Bożej (Rz 5,9–10). Cały wywód Święty Paweł kończy powrotem do tematu chlubienia się, wprowadzonego w Rz 5,2, aby skonkludować, że nauka o pojednaniu dostarcza prawdziwego powodu do chluby (Rz 5,11).

 

Aklamacja: Mk 1,15

Słowa, które śpiewamy przed dzisiejszą Ewangelią, razem z Mk 1,1 określają linię programową całej Ewangelii według Świętego Marka. W niewielkiej perykopie Mk 1,14–15 drugi Ewangelista najpierw mówi o uwięzieniu Jana Chrzciciela, a następnie streszcza główny temat nauczania Pana Jezusa. Na to streszczenie składają się: dwuczęściowe, zwięzłe określenie momentu, w którym występuje Jezus (charakter tej chwili zostaje określony jako wypełnienie się czasu i przybliżenie się królestwa Bożego), oraz wezwanie do nawrócenia i wiary w Ewangelię.

 

Ewangelia: Mt 9,36–10,8

Czytany dzisiaj fragment Ewangelii według Świętego Mateusza przywołuje na myśl kilka ważnych tematów. Poza tymi, które są bezpośrednio zawarte w tekście – takimi jak posłanie uczniów, bliskość królestwa Bożego, uzdrawianie chorych i wypędzanie złych duchów, metafora żniw czy fakt, że Jezus kierował swoje nauczanie do Izraela – warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden, pozostający w cieniu. Jest nim jedno z najważniejszych zagadnień teologicznych – realność wcielenia.

Zauważmy bowiem, że nasza perykopa mówi również o ograniczeniach, które napotykała działalność publiczna Jezusa. Po pierwsze, porównanie tłumów do „owiec niemających pasterza” (Mt 9,36) ma niewątpliwe konotacje mesjańskie. To Mesjasz jest tym, którego one oczekują. Ten, który jest Mesjaszem, podlega jednak ograniczeniom takim samym, jak inni ludzie – nie może dotrzeć osobiście do każdego z tych, do których jest posłany. Dlatego częścią swojej zbawczej misji dzieli się ze swoimi uczniami, pragnąc aby Dobra Nowina o królestwie Bożym, które się przybliżyło, zebrała jak najszersze żniwo.

Również fakt, że pomimo niewątpliwie uniwersalistycznej wymowy nauczania Pana Jezusa zostaje On posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela, świadczy o tym, że naprawdę jest On Słowem wcielonym. Nieskończony Bóg przyszedł na świat w konkretnych warunkach i przyjął na siebie ludzkie ograniczenia. Warto tę prawdę odkryć również w takich czytaniach z Pisma Świętego, jak dzisiejsze. Ewangelia przekroczyła wszystkie granice, docierając do krańców świata, ale stało się to nie w sposób abstrakcyjny, za sprawą jakiegoś kosmicznego Objawienia, ale w historycznym konkrecie – w czasie i przestrzeni, którym podlegał sam Bóg, będący zarazem ich Panem.

 

Poniedziałek, 19.06.2017 r.

Pierwsze czytanie, 2 Kor 6,1–10

Wydaje się, że kluczem do zrozumienia dzisiejszego pierwszego czytania jest uchwycenie związku między pojawiającymi się na początku słowami Świętego Pawła, w których ogłasza: „Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia” (2 Kor 6,2), a fragmentem kończącym całą perykopę: „(…) jakby ubodzy, a jednak wzbogacający wielu, jako ci, którzy nic nie mają, a posiadają wszystko” (2 Kor 6,10).

Związek między tymi dwiema wypowiedziami łatwiej uchwycimy, gdy odniesiemy go do kontekstu bezpośrednio poprzedzającego dzisiejszą perykopę. Święty Paweł przedstawia w nim swoją naukę o pojednaniu, o której słyszeliśmy już we wczorajszym drugim czytaniu. Jednym z jej kluczowych elementów jest przekonanie, że dzieło zbawcze Jezusa Chrystusa otwiera przed ludźmi perspektywę zupełnie nowego istnienia. Współdziałanie wspominane na początku dzisiejszego czytania ma za swój przedmiot właśnie posługę jednania, o której mówią wersety kończące piąty rozdział. W omawianej perykopie Święty Paweł opisuje okoliczności towarzyszące temu współdziałaniu. W życiu chrześcijan dokonuje się coś podobnego do tego, co stało się udziałem samego Chrystusa – jak Pan Jezus stał się grzechem, aby uczynić nas sprawiedliwością Bożą (2 Kor 5,21), tak „jakby ubodzy” chrześcijanie „wzbogacają wielu”, ponieważ posiadają wszystko – zbawienie (2 Kor 6,10).

 

Psalm responsoryjny: Ps 98,1.2–3ab.3cd–4

Śpiewany dzisiaj psalm zarówno ze względu na swój temat, jak i umiejscowienie w Psałterzu wykazuje ścisłe związki z wczorajszym. Jego tematem jest wezwanie do chwalenia Pana. Jest on tak skonstruowany, aby pieśń chwały obejmowała kolejne kręgi: zaczyna się ona od Izraela (Ps 98,1–3), a następnie przechodzi na wszystkie narody (Ps 98,4–6) i całe stworzenie (Ps 98,7–9). Przyczyna, która sprawia, że pieśń chwały może tak się rozszerzyć, została określona w pierwszej części psalmu, śpiewanej podczas dzisiejszej liturgii – jest nią fakt, że zbawcza działalność Boga na rzecz Izraela objawiła się wobec pogan i całego świata.

 

Aklamacja: Ps 119,105

Słowa śpiewane przed dzisiejszą Ewangelią mówią o przestrzeganiu Prawa. Nieprzypadkowo zostały one przywołane w tym właśnie momencie liturgii – wzywają nas one do tego, abyśmy zachowywali nauczanie Pana Jezusa, wyrażające się w przykazaniu miłości Boga i bliźniego.

 

Ewangelia: Mt 5,38–42

Bardzo trudno uczynić te słowa Pana Jezusa „pochodnią dla stóp moich i światłem na mojej ścieżce” (Ps 119,105), do czego przed chwilą wezwał nas dzisiejszy śpiew przed Ewangelią. Kim trzeba się stać, aby uznać je za normę dla swojego postępowania? Jak trzeba postrzegać otaczający nas świat i swoje w nim miejsce, aby móc je wypełniać?

Pamiętajmy o tym, co słyszeliśmy wczoraj – treść nauczania Pana Jezusa określa sytuacja, w której się ono dokonuje, wyrażona w słowach: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże” (Mk 1,15a). Kazanie na górze było możliwe dopiero wtedy, gdy królestwo Boże stało się bliską nam rzeczywistością za sprawą wcielenia Słowa i dzieła zbawczego Jezusa Chrystusa. To wtedy mogli pojawić się nowi ludzie – tacy, których sposób postępowania jest podporządkowany już nie logice przetrwania, lecz radykalnej przemiany stosunków międzyludzkich. Nauczanie Pana Jezusa zawiera bowiem fundamentalną prawdę, podstawową regułę „gramatyczną” naszych relacji – odpłacanie złem za zło nie przerywa spirali zła, lecz ją jeszcze bardziej napędza; tym natomiast, co może wydobyć z ludzi dobro, jest czynna miłość. Święci ludzie, którzy dochowują wierności tym słowom Jezusa, postrzegają otaczający ich świat już nie z perspektywy swojego przetrwania, lecz królestwa Bożego, które w nim jest i do którego pełni on zmierza.

 

Wtorek, 20.06.2017 r.

Pierwsze czytanie: 2 Kor 8,1–9

Dzisiejszy fragment Drugiego Listu do Koryntian można odczytać jako praktyczne rozwinięcie słów kończących wczorajsze pierwsze czytanie, w których Święty Paweł mówi o sługach Bożych, że są „(…) jakby ubodzy, a jednak wzbogacający wielu, jako ci, którzy nic nie mają, a posiadają wszystko” (2 Kor 6,10). Dzieło miłosierdzia jest jedną z postaci, w jakiej realizuje się chrześcijański ideał ubóstwa. Spostrzeżenie to całkowicie kłóci się z powszechnymi wyobrażeniami – przyzwyczailiśmy się do myślenia, że dobroczynność jest gestem tych, którzy mają, wobec tych, którzy nie mają. A tymczasem nowotestamentowym obrazem jałmużny, dającym o sobie znać również w dzisiejszym czytaniu, jest wdowi grosz. Dzieło miłosierdzia wymaga bowiem solidarności w biedzie – dobroczynność rodzi się z rozpoznania wspólnej przygodności, a jej dewiza mogłaby brzmieć następująco: „Pomagam, bo sam potrzebuję pomocy”. Miłosierdzie jest zatem czymś znacznie więcej niż postulatem moralnym – jest postawą całego człowieka głęboko zanurzoną w jego kondycji. Również Pan Jezus, aby okazać światu swoje miłosierdzie, stał się człowiekiem i przyjął na siebie właśnie tę ludzką kondycję z całym „dobrodziejstwem inwentarza” – „stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić” (2 Kor 8,9).

 

Psalm responsoryjny: Ps 146,1–2.5–6ab.6c–7.8–9a

Śpiewany dzisiaj psalm podaje dwie motywacje dla chwalenia Boga. Pierwsza z nich związana jest z tym, że Pan „stworzył niebo i ziemię” (Ps 146,6a), druga zaś – z Jego działalnością prowadzącą do wybawienia uciśnionych. Ta druga została szczególnie wyeksponowana w dzisiejszej liturgii, co niewątpliwie należy powiązać z treścią pierwszego czytania. Zwróćmy również uwagę na samo wezwanie do chwalenia Boga, jedno z najpiękniejszych w Psałterzu. Streszcza się w nim istota chrześcijańskiej modlitwy, która powinna być nieustająca (por. 1 Tes 5,17) i wyznaczać rytm naszego życia aż do śmierci.

 

Aklamacja: J 13,34

Dzisiejszy śpiew przed Ewangelią ściśle koresponduje z późniejszym czytaniem. Jest tak aż z dwóch powodów – po pierwsze ze względu na wspólny im temat miłości jako nowego przykazania danego uczniom przez Jezusa Chrystusa, a po drugie z uwagi na wezwanie do tego, aby wzorem naszej miłości był sam Bóg. Słowom Ewangelii według Świętego Jana: „Abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem” (J 13,34) w dzisiejszym czytaniu z Kazania na górze odpowiada zdanie: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5,48). To dlatego naśladowanie Boga stanowi podstawowy temat etyki chrześcijańskiej, tak wyraźnie obecny już u pierwszego pisarza chrześcijańskiego, poprzedzającego jedną ze swoich najważniejszych wypowiedzi teologicznych – słynny hymn o kenozie (por. Flp 2,6–11) – słowami: „To dążenie niech was ożywia; ono też [było] w Chrystusie Jezusie” (Flp 2,5).

 

Ewangelia: Mt 5,43–48

Jezus zaczyna swoją wypowiedź na temat miłości nieprzyjaciół od słów: „Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził” (Mt 5,43). Drugiej części tego zdania nie znajdziemy w Starym Testamencie, można zatem przypuszczać, że Pan Jezus odnosi się tutaj do jednej z możliwych interpretacji przykazania miłości bliźniego, którą stanowczo odrzuca. Jej istota sprowadza się do zawężenia kręgu osób oznaczanego słowem „bliźni”.

Jednak nawet jeżeli te słowa w brzmieniu przytoczonym przez Pana Jezusa nie padają nigdzie w Starym Testamencie, to doskonale je znamy z naszego doświadczenia – miłowanie nieprzyjaciół wydaje nam się absurdem, działaniem skierowanym przede wszystkim przeciwko nam samym. Dlatego właśnie odczuwamy tę samą potrzebę, którą stanowczo krytykuje Pan Jezus – wyłączenia niektórych osób z kręgu naszych „bliźnich”. Tymczasem Pan Jezus naucza, abyśmy naśladowali miłość doskonałą – tę, którą Ojciec okazuje swojemu stworzeniu. W końcu On sam „umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami” (Rz 5,8) – a zatem tylko ten, kto nie cofnie się przed miłowaniem nieprzyjaciół, naprawdę poznał, czym jest miłość.

 

Środa, 21.06.2017 r.

Pierwsze czytanie: 2 Kor 9,6–11

Dzisiejsze czytanie, które kontynuuje problematykę podjętą we wczorajszym, należy umieścić w szerszym kontekście całego listu. Tak ujęte stanowi ono świetny przykład tego, że rozważania Świętego Pawła o czynnej miłości chrześcijan są prowadzone w kontekście wielkiego tematu teologicznego – daru Boga, który zbawił świat w Jezusie Chrystusie. Ta obserwacja prowadzi z kolei do innego ważnego zagadnienia – do kwestii podstawy moralności chrześcijańskiej. Nowy Testament, a zwłaszcza sposób ujęcia problematyki etycznej właściwy dla listów Świętego Pawła, każe nam przyjąć, że źródeł chrześcijańskiej dobroczynności należy szukać nie w jakimś „ogólnoludzkim” poczuciu lub zmyśle moralnym, lecz w podstawowych artykułach wiary w Jezusa Chrystusa. U początków chrześcijaństwa – zgodnie ze słowami autora Pierwszego Listu Świętego Jana – znajduje się widzenie życia, które objawiło się (1 J 1,2). To ujrzane zbawienie staje się następnie dla chrześcijan normą postępowania oraz źródłem nadziei, że „Bóg może zlać na” nich „całą obfitość łaski, tak” by „mając wszystkiego i zawsze pod dostatkiem, bogaci byli we wszystkie dobre uczynki” (2 Kor 9,8).

 

Psalm responsoryjny: Ps 112,1–2.3–4.9

Psalm 112 podejmuje jeden z ważnych tematów literatury mądrościowej i Psałterza, wprowadzony już w Psalmie 1, do którego zresztą nawiązuje zarówno swoimi pierwszymi słowami, jak i ostatnim zdaniem – jest nim szczęście będące udziałem tych, którzy przestrzegają Prawa i są bogobojni. Warto również zwrócić uwagę, że liczne związki łączą go z Psalmem 111, począwszy od budowy (oba psalmy są akrostychami, czyli ich następujące po sobie wersy zaczynają się od kolejnych liter alfabetu hebrajskiego), a skończywszy na wspólnych tematach i wyrażeniach. Co szczególnie ważne, Psalm 112 niektóre wypowiedzi psalmisty, które w Psalmie 111 dotyczyły Boga, odnosi do człowieka sprawiedliwego (np. „sprawiedliwość jego będzie trwała zawsze” – por. Ps 111,3 i Ps 112,9). Człowiek, który jest bogobojny, doświadcza Bożej łaski, a Jego czynna miłość wyraża się m.in. w niesieniu pomocy ubogim.

 

Aklamacja: J 14,23

Wypowiedź Pana Jezusa, śpiewana przed dzisiejszą Ewangelią, podejmuje temat charakterystyczny dla pism Janowych – zagadnienie związku istniejącego między przestrzeganiem przykazań Bożych, miłością i znajomością Boga. Ten, kto będzie zachowywał naukę Pana Jezusa, znajdzie się z Nim w szczególnej zażyłości – Ojciec i Syn przyjdą do niego i uczynią u niego mieszkanie.

 

Ewangelia: Mt 6,1–6.16–18

Zagadnieniem, które wysuwa się na pierwszy plan w dzisiejszej Ewangelii, jest sposób, w jaki należy wykonywać pobożne uczynki. W Mt 6,1 Ewangelista określa je terminem diakiosyne, który dosłownie należy tłumaczyć jako „sprawiedliwość”. Widoczny tutaj związek „sprawiedliwości” z „pobożnością”, słusznie sugerowany przez sposób, w jaki Biblia Tysiąclecia przełożyła to greckie słowo, wyraźnie odsyła nas do Starego Testamentu, który w takich tekstach, jak choćby śpiewany dzisiaj Psalm 112, ściśle łączy te dwie cnoty. Pan Jezus naucza, że sprawiedliwe, pobożne uczynki należy czynić w ukryciu i wymienia trzy z nich: jałmużnę, modlitwę oraz post. Wypowiedzi im poświęcone są skonstruowane w bardzo podobny sposób, a ci, którzy postępują inaczej, niż Pan Jezus nakazuje, za każdym razem są przez niego określani jako „obłudnicy”. W ten sposób dzisiejsza Ewangelia przeciwstawia sobie tych, którzy zachowują się pobożnie i sprawiedliwie po to, aby inni to widzieli, oraz tych, którzy czynią dobro w skrytości, ze względu na nie samo i wierzą, że Bóg im wynagrodzi ich codzienny wysiłek. Zderzają się tutaj zatem dwa przekonania – jedno, które umieszcza sens i cel pobożności na zewnątrz niej samej, oraz drugie, które dostrzega je w niej i uznaje, że sprawiedliwość jest autoteliczna. Na temat tego, o jakiej nagrodzie mówi Pan Jezus, wiele powiedział już śpiewany przed chwilą fragment Ewangelii według Świętego Jana – do tych, którzy postępują tak, jak nauczał Pan Jezus, przyjdą On i Ojciec, aby zamieszkać w nim.

 

Czwartek, 22.06.2017 r.

Pierwsze czytanie: 2 Kor 11,1–11

Wiarygodność Pawła jako apostoła to jeden z wiodących tematów Drugiego Listu do Koryntian. Dzisiejsze czytanie jest częścią większego fragmentu obejmującego piętnaście pierwszych wersetów 11 rozdziału listu, ujętego w wyraźną inkluzję stworzoną przez motyw szaleństwa Pawła (2 Kor 11,1.16). Apostoł Narodów broni w nim głoszonej przez siebie Ewangelii i swojego sposobu postępowania (o którego czystości świadczy niezależność finansowa). Jego linia obrony jest podporządkowana maksymie sformułowanej nieco wcześniej: „My nie będziemy się wynosili ponad miarę, lecz będziemy się oceniali według granic wyznaczonych nam przez Boga, a sięgających aż do was” (2 Kor 10,13). Miarą wiarygodności posługi apostolskiej Paweł chce uczynić postępy głoszonej Ewangelii (por. 2 Kor 10, 15–16). W ten sposób broni siebie i wspólnotę przed zagrożeniem pochodzącym od głosicieli innego Jezusa, innego Ducha i innej ewangelii, co potwierdza, że spór, o który chodzi, miał charakter wewnątrzchrześcijański. Pojawianie się takich problemów należy uznać za naturalny rezultat rozmiarów dzieła misyjnego Apostoła. Chcąc dotrzeć z Ewangelią jak najdalej, Paweł musiał wiedzieć, że nie będzie mógł kontrolować sytuacji we wszystkich założonych wspólnotach. Taki ciężar odpowiedzialności mógłby przytłoczyć każdego, nawet Apostoła Narodów, gdyby nie to, że jego działalność misyjna była oparta na zaufaniu Jezusowi.

 

Psalm responsoryjny: Ps 111,1–2.3–4.7–8

Już wczoraj omówiłem związek Psalmu 111 z następującym po nim Psalmem 112. Tematem dzisiejszego psalmu jest uwielbienie Boga za dzieła, które uczynił. Można połączyć go z wypowiedzią Boga pochodzącą z 34 rozdziału Księgi Wyjścia opowiadającego o odnowieniu przymierza: „Oto Ja zawieram przymierze wobec całego ludu twego i uczynię cuda, jakich nie było na całej ziemi i u żadnych narodów; i ujrzy cały lud, wśród którego przebywasz, że dzieła Pana, które Ja uczynię z tobą, budzą trwogę” (Wj 34,10). Tym właśnie cudom Bóg według psalmisty zapewnił pamięć.

 

Aklamacja: Rz 8,15

Śpiew przed Ewangelią bezpośrednio wprowadza nas w temat dzisiejszej Ewangelii – modlitwę „Ojcze nasz”, którą Jezus nauczył nas odmawiać. Święty Paweł zwraca w tym fragmencie swojego listu uwagę na charakterystyczny dla chrześcijan sposób zwracania się do Boga. Wyciąga z niego wnioski na temat nowego stanu, w jakim znajdują się chrześcijanie – są oni przybranymi synami, a jako tacy – dziedzicami, którzy będą mieli udział w chwale (por. Rz 8,17).

 

Ewangelia: Mt 6,7–15

Nie istnieje zapewne w Piśmie Świętym żaden inny tak powszechnie znany fragment, jak słowa naszej codziennej modlitwy – „Ojcze nasz”. Nie znajdziemy zarazem żadnego innego tekstu, do którego dziejów interpretacji tak wielu wniosłoby tak wiele. Każdy czytelnik, który modli się słowami tej modlitwy, wprowadza do niej swoje pragnienia, prośby i dziękczynienia. Dlatego właśnie „Ojcze nasz” aż po brzegi jest wypełnione nieskończoną ilością sensów i znaczeń, które wierzący nadali każdemu z jego wezwań. Być może ten fakt lepiej niż jakikolwiek komentarz egzegetyczny lub teologiczny oddaje charakter Modlitwy Pańskiej – a przynajmniej to zawarte w niej przesłanie, które skoncentrowało się w zaimku „nasz”. Cała modlitwa uwypukla bowiem usytuowanie modlącego się wewnątrz wspólnoty. Podkreślają to także słowa, które Jezus wypowiada zaraz po tym, gdy kończy modlitwę, podejmujące jedno z jej wezwań – mówiące o przebaczeniu win. To usytuowanie modlącego się wewnątrz wspólnoty jest niezależne od tego, czy wypowiadamy słowa Modlitwy Pańskiej podczas liturgii, modląc się z innymi czy w samotności. „Ojcze nasz” jest naszą codzienną modlitwą, ale nie jest i nie może być modlitwą wypowiadaną poza wspólnotą.

 

Piątek, 23.06.2017 r., uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa

Pierwsze czytanie: Pwt 7,6–11

Dzisiejsze pierwsze czytanie należy do najważniejszych tekstów prezentujących biblijną teologię wybrania. Akcentuje ono zwłaszcza trzy elementy: 1) jedyny w swoim rodzaju związek, który połączył Izraela z Bogiem, określany jako relacja „szczególnej własności” (określenie to powraca w innych fragmentach księgi, takich jak Pwt 14,2 i Pwt 26,18, gdzie również mówi się o wyjątkowym statusie narodu wybranego wśród innych ludów); 2) przekonanie, że Boże wybranie jest aktem czystej miłości i że nie stoi za nim żadna inna racja; 3) określenie Boga jako tego, który jest wierny i dotrzymuje przymierza, oraz wezwanie do przestrzegania przykazań. Warto podkreślić, że nieprzypadkowo to właśnie czytanie pojawia się w dzisiejszej liturgii słowa. Jest tak po pierwsze dlatego, że uwypukla ono fundamentalną rolę miłości w teologii wybrania, a po drugie dlatego, że dzisiejsza Ewangelia będzie w nieoczywisty sposób kontynuowała motyw wybrania. Pamiętajmy ponadto, że dzięki Jezusowi Chrystusowi my wszyscy jesteśmy ludem Bożego wybrania – powołanym ze względu na akt czystej miłości Boga i wezwanym do zachowywania nauki Pana Jezusa.

 

Psalm responsoryjny: Ps 103,1–2.3–4.6–7.8.10

Odpuszczenie win, pierwsze z dobrodziejstw Boga, które wymienia psalmista (por. Ps 103,3), stanowi wyjątkowy, najwyższy przejaw Bożej miłości. Gdy śpiewamy, że Bóg jest tym, który „nie postępuje z nami według naszych grzechów ani według win naszych nam nie odpłaca” (Ps 103,10), pamiętajmy o Panu Jezusie, który „umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami” (Rz 5,8). To właśnie Jego śmierć na krzyżu, podczas której mówił: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,34), stanowi najdoskonalszą realizację i wypełnienie tych słów psalmisty. Doświadczamy ich prawdziwości, gdy przystępujemy do sakramentu pokuty i pojednania – sakramentu, podczas którego (jakkolwiek paradoksalnie by to nie brzmiało) pozwalamy Bogu, aby odpuścił nam nasze grzechy.

 

Drugie czytanie: 1 J 4,7–16

Warto zwrócić uwagę na kilka ról, w których miłość występuje w dzisiejszym drugim czytaniu. Najpierw pojawia się ona jako miłość wzajemna między chrześcijanami, pochodząca od Boga i świadcząca o tym, że jest On znany wierzącym. Następnie zostaje odniesiona do samego Boga, który po pierwsze jest nią, a po drugie – daje temu wyraz poprzez zesłanie swojego Jednorodzonego Syna na świat. Misterium miłości między chrześcijanami odsyła zatem do głębszej tajemnicy – do dzieła zbawienia. Nie wydaje się, aby autor Pierwszego Listu Świętego Jana rozróżniał między wewnętrznym i zewnętrznym wymiarem Bożej miłości – uznaje on raczej ich jedność, przyjmując, że dzięki posłaniu Syna na świat zostaje poznane to, kim Bóg naprawdę jest. Dzieło zbawcze Jezusa Chrystusa jest zatem wielkim objawieniem Bożej miłości i ma znaczenie formacyjne dla całej egzystencji chrześcijańskiej. Jako ostatnia zostaje wspomniana miłość chrześcijan do Boga, znajdującą swój wyraz w miłości między chrześcijanami. Wszystko to prowadzi do wniosku, że miłość, która panuje we wspólnocie wyznawców Chrystusa, znajduje się w podwójnej relacji – ma swoją podstawę w miłości Boga do świata i wyraża sobą miłość wierzących do Boga.

 

Aklamacja: Mt 11,29ab

Śpiew przed Ewangelią ściśle nawiązuje do dzisiejszej uroczystości – uroczystości Najświętszego Serca Pana Jezusa – i w centrum naszej uwagi stawia Jego pokorne serce. Naśladowanie Jezusa ma prowadzić tych, którzy wezmą na siebie Jego jarzmo, do tego, że odnajdą oni ukojenie duszy.

 

Ewangelia: Mt 11,25–30

Odczytany dzisiaj fragment Ewangelii składa się z dwóch ściśle powiązanych ze sobą części. Pierwsza z nich w dość nieoczywisty sposób kontynuuje temat Bożego wybrania, który został wprowadzony w pierwszym czytaniu. Stwierdza ona, że tymi, którym Ojciec zechciał objawić prawdy głoszone przez Syna, są prostaczkowie. Warunkiem poznania prawdy o Panu Jezusie jest suwerenna decyzja Boga, której jedyną racją jest Boże upodobanie. W tle tego fragmentu znajduje się niewątpliwie przekonanie, że pójście za Jezusem jest możliwe tylko dzięki Bożemu wybraniu i Bożej łasce. Wezwaniu do podjęcia tej decyzji jest poświęcona druga część czytanej dzisiaj perykopy. Podejmuje ona wcześniejszą myśl o objawieniu prostaczkom rzeczy zakrytych przed mądrymi i roztropnymi, wydaje się jednak uniwersalizować krąg adresatów wypowiedzi Jezusa – są nimi wszyscy utrudzeni i obciążeni, którzy w pójściu za Nim znajdą ukojenie dla swoich dusz. To oni wszyscy są na mocy Bożego wybrania wezwani do tego, aby pójść za Jezusem.

 

Sobota, 24.06.2017 r., uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela

Pierwsze czytanie: Jr 1,4–10

Dzisiejsze pierwsze czytanie pozwala nam powrócić do tematu odgrywającego ważną rolę we wczorajszej liturgii słowa – do idei wybrania. Łączy ją zarazem z zagadnieniem profetyzmu, ściśle związanym z dzisiejszym dniem w roku liturgicznym – wigilią uroczystości Narodzenia św. Jana Chrzciciela. Stanowi ono fragment jednego z biblijnych opowiadań o powołaniu proroka (por. Jr 1,4–19), bardzo istotnego dla teologii proroctwa. Księga Jeremiasza podkreśla niezwykłą pozycję proroka, który został przez Boga przeznaczony do swojej misji od samego początku swojej egzystencji (por. Jr 1,5) i dzierży władzę nad narodami (por. Jr 1,10). Co więcej, z dalszej części tego rozdziału dowiadujemy się, że Bóg uczynił go „twierdzą warowną, kolumną żelazną i murem ze spiżu przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi” (Jr 1,18). Do odegrania takiej roli został wezwany człowiek, który sam siebie określa jako „młodzieńca” – gwarancją dla jego posługi jest jednak nie jego wiek i autorytet wynikający z liczby lat, lecz to, że jest on posłany przez Boga i przekazuje Jego słowo. Warto też zauważyć, że zapewnienie Boga, że jest ze swoim prorokiem, aby go chronić, zostaje powtórzone na samym końcu tego rozdziału, co podkreśla jego znaczenie (por. Jr 1,8.19).

 

Psalm responsoryjny: Ps 71,1–2.3–4a.5–6ab.15ab.17

Śpiewane dzisiaj fragmenty Psalmu 71 zostały tak wybrane, aby ściśle korespondować z pierwszym czytaniem i rozwijać pojawiające się w nim wątki. Ich głównym tematem jest wiara w opiekę sprawowaną przez Pana. To wyrażane przez psalmistę zaufanie w kontekście dzisiejszej liturgii słowa można odczytać jako rozwinięcie słów Boga skierowanych do proroka Jeremiasza: „Nie lękaj się ich, bo jestem z tobą, by cię chronić – wyrocznia Pana” (Jr 1,8). W psalmie powraca także motyw młodości oraz łona matki, w którym Bóg już sprawował opiekę nad psalmistą. Warto zauważyć, że ten ostatni motyw powróci także w dzisiejszej Ewangelii – zgodnie z zapowiedzią anioła, Jan Chrzciciel już w łonie matki został napełniony Duchem Świętym (por. Łk 1,15).

 

Drugie czytanie: 1 P 1,8–12

Czytany dzisiaj fragment Pierwszego Listu Świętego Piotra to jeden z najpiękniejszych tekstów Nowego Testamentu opowiadających o sytuacji, w jakiej znajdują się wierzący w Chrystusa po Jego wniebowstąpieniu. Pan nie jest już bezpośrednio, fizycznie dostępny. Co prawda wierzymy, że pozostał z nami w swoim Kościele, w swoim Ciele i w swojej Krwi, ale przecież rację ma Apostoł – nie widzimy Go. Święty Piotr podejmuje temat znany z 20 rozdziału Ewangelii Jana, skoncentrowanego właśnie na widzeniu Pana po zmartwychwstaniu i kończącego się błogosławieństwem wskazującym na czas, gdy Jezus nie będzie już widziany przez uczniów: „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 20,29). Warto zresztą uczynić pewną dygresję i zauważyć, że to bardzo dobrze, że właśnie ten fragment Pierwszego Listu Świętego Piotra rozważamy niedługo po zakończeniu oktawy Bożego Ciała.

Naszą sytuację określa także oczekiwanie – nadzieja na zbawienie. Teraźniejszość chrześcijanina jest zatem fundamentalnie określana przez to, co w przeszłości, oraz przez to, co w przyszłości. Jest czasem pomiędzy pierwszym i drugim przyjściem Pana Jezusa. Nie jest to jednak czas pośledni. Wprost przeciwnie, to w nim realizuje się to, co zapowiadali prorocy, a ciałem stają się sprawy, w które pragną wejrzeć aniołowie.

 

Aklamacja: J 1,7; Łk 1,17

Dzisiejszy śpiew przed Ewangelią łączy dwie wypowiedzi mówiące o celu misji Świętego Jana Chrzciciela. Pierwsza jego część, pochodząca z prologu do Ewangelii Świętego Jana, ukazuje go jako świadka Jezusa Chrystusa, wcielonego Słowa; druga, zaczerpnięta z czytanego dzisiaj fragmentu Ewangelii Świętego Łukasza, mówi o nim jako o tym, który ma przygotować Izraela na przyjście Mesjasza. W ten sposób dzisiejsza liturgia łączy dwie tradycje.

 

Ewangelia: Łk 1,5–17

Na początku swojej Ewangelii Święty Łukasz opowiada dzieje narodzin Jana Chrzciciela i Jezusa. W odczytanym dzisiaj fragmencie Ewangelista wyraźnie sięga do tematów znanych ze Starego Testamentu – przede wszystkim do motywu bezdzietności, stanowiącego istotny element w opowiadaniach o narodzinach takich postaci, jak patriarcha Izaak czy prorok Samuel. Narodziny syna stają się w tych opowiadaniach szczególnym darem Boga – wyjątkowym przejawem Jego łaskawości, znakiem Jego bezpośredniej interwencji oraz potwierdzeniem roli, jaką ma w przyszłości odegrać dziecko. Warto też zwrócić uwagę na miejsce, w którym anioł informuje Zachariasza, że narodzi mu się syn mający odegrać wyjątkową rolę w dziejach Izraela – przygotować Panu lud doskonały (por. Łk 1,17). Jest nim Świątynia, co może nawiązywać do zawartego w 1 Sm 3 opowiadania o pierwszym widzeniu, jakie Samuel miał w przybytku Pańskim. Te oraz inne konteksty Święty Łukasz nieprzypadkowo przywołuje w pierwszych rozdziałach swojej Ewangelii, obfitujących zresztą w nawiązania i aluzje do Starego Testamentu – warto pamiętać, że choćby Magnificat Maryi jest wzorowany na modlitwie Anny, matki Samuela (por. 1 Sm 2,1–10). Ewangelista sygnalizuje w ten sposób, że przedmiotem całego jego opowiadania będą wielkie dzieła Boga.