Niedziela, 17.06.2018 r.

Pierwsze czytanie: Ez 17, 22-24

Pan Bóg posługuje się obrazami i symbolami wziętymi z naszego codziennego życia. Drzewo w języku biblijnym oznacza człowieka. Cedr na Bliskim Wschodzie był drzewem królewskim. Piękny, wysoki, zawsze zielony, uchodził za drzewo niemalże wieczne. Drzewo to wykorzystywano przy budowie pałaców królewskich, było zatem symbolem potęgi i kogoś dostojnego, np. króla. Bóg przez usta proroka Ezechiela zapowiada, że z czubka cedru i z jego pędów zasadzi nowe drzewa na pewnej górze izraelskiej. Jeśli spojrzymy na te obrazy przez pryzmat alegorii, to wszystko staje się jasne. Cedrem-Królem jest Pan Jezusa (pamiętajmy, że On sam na Drodze Krzyżowej mówił o sobie, że jest zielonym drzewem). Jego pędy i czubek korony to my – wierzący w Niego. Narodziliśmy się z Jego Męki i Zmartwychwstania i zostaliśmy zasadzeni w Jego Kościele, który jest drzewem zasadzonym na owej górze Izraela. Można przypuszczać , że to Syjon, a on jest symbolem Nowego Ludu Bożego. Obrazy te zmuszają nas do pokory i dumy. Pokory, bo nasze życie i siły czerpiemy z Cedru-Chrystusa, dumy, bo należymy do Wielkiego Króla, Pięknego i Wiecznie Żywego.

 

Psalm responsoryjny: Ps 92,2-3.13-14.15-16

Przyjmuje się, że psalm ten był śpiewany (recytowany) przez Żydów w dzień szabatu. Psalmista w tym dniu chwali Boga i śpiewa na Jego część. Uwielbienie Stwórcy kieruje jego myśli ku Bożej opatrzności, która chroni sprawiedliwych nawet w starości i pozwala im wydawać owoce dobrych uczynków. Dobrym przykładem człowieka sprawiedliwego jest Zachariasz, ojciec Jana Chrzciciela. Jego sprawiedliwość dotrwała do starości i wydała piękny owoc w postaci hymnu Benedictus, wychwalającego wielkie dzieła Boże.

 

Drugie czytanie: 2 Kor 5,6-10

Słowa św. Pawła przypominają nam, że nasze życie na ziemi nie jest trwałe i jedyne. Życie to pielgrzymka, a celem tej pielgrzymki jest spotkanie z Bogiem w niebie. Chwila obecna zatem niesie z sobą napięcie: jesteśmy daleko od Boga, chcielibyśmy Go zobaczyć, ale życie wciąż trwa ze swymi trudami. To, co pozwala osłodzić trudy, to chrześcijańska nadzieja, że Bóg da siły w dotarciu do celu. Nadzieja ta również skupia się na sądzie Chrystusa nad ludźmi. Tak, sąd ten jest związany z nadzieją, bo daje gwarancje nagrodzenia dobra i cierpienia oraz ukarania zła. Dla wierzących to wielka nadzieja.

 

Ewangelia: Mk 4,26-34

Obrazy ewangeliczne opowiadają nam o wierze, jej naturze i dynamizmie. Pan Jezus porównuje wiarę do ziarna zasadzonego w ziemię i do ziarna gorczycy. Ziarno potrzebuje czasu, by urosnąć, podobnie też wiara – wzrasta wraz z człowiekiem, aż nadejdą żniwa, czyli moment przejścia do wieczności. Dodatkowo, na początku naszego życia duchowego, wiara jest malutka jak ziarno gorczycy. Często wydaje nam się, że zaczynamy od najbardziej podstawowych prawd chrześcijaństwa, ale dzięki łasce Bożej wzrastamy w świętości tak, że możemy być wsparciem dla innych (jak korony drzew dla ptaków niebieskich). Ważna jest współpraca z łaską Bożą.

 

Poniedziałek, 18.06.2018 r.

Pierwsze czytanie: 1 Krl 21, 1b-16

Zło często ukrywa się pod płaszczem dobra. Wydarzenia związane z Nabotem i jego winnicą też nam o tym mówią. Achab i Jezebel mogli przecież szlachetnie motywować swoje działanie. Czyż Achab nie chciał dobić targu z Nabotem, oferując mu pieniądze lub inną winnicę? Czy Jezebel nie miała prawa podnieść na duchu swojego męża i odbudować nadszarpnięty autorytet monarchy? Każde zło może mieć swoje usprawiedliwienie. O ile jednak postawa Jezebel jest wyraźnie wyrachowana, to w postawie Achaba brzęczy nuta jakiejś dziwnej głupoty. Achab czeka na rozwój wypadków, nie powstrzymuje swej żony ani nie broni Nabota. Gdy zbrodnia się dokonuje, z radością czerpie korzyści. Może pomyślał sobie, że skoro nie wydał wyroku śmierci, to ma czyste sumienie. Podobną postawę możemy zaobserwować u Heroda Antypasa. Nie chciał mieszać się w skazanie Pana Jezusa, odesłał Go do Piłata, ale Jego śmierć sprawiła, że zaprzyjaźnił się z rzymskim prefektem. Heroda Antypasa również sumienie nie bolało. Wyrzuty sumienia to znak naszego człowieczeństwa. Nie lekceważmy ich, bo mogą nas uratować przed obojętnością i wyrachowaniem.

 

Psalm responsoryjny: Ps 5,2-3.5-6a.6b-7

Głos psalmisty to głos człowieka prześladowanego przez ludzi nieprawych i kłamców. Jego ból wyzwala w nim jęki i wzdychanie. Paradoksalnie jednak, owo cierpienie skłania go do szukania pomocy w Bogu, którego nazywa Królem. Gdy znikąd nie ma pomocy, jedynym oparciem jest Najwyższy, od którego przychodzi wybawienie, w tym świecie bądź w przyszłym. Psalmista staje się prawdziwie adresatem błogosławieństwa Pana Jezusa: Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem ich jest Królestwo Niebieskie, Królestwo Opieki i Obecności Pana Boga.

 

Ewangelia: Mt 5,38-42

Nakaz Pana Jezusa o niestawianiu oporu złu bywa często źle rozumiany. Nie chodzi w nim o bierność wobec zła, ale o niezwalczanie zła złem, o zaprzestanie odwetu, który nakręca spiralę zła. Sam Pan Jezus dał żywy komentarz do tego nakazu. Ewangelista Jan, opowiadając o wydarzeniach paschalnych Wielkiego Czwartku, zapisał, że wieczorem podczas przesłuchania przed Annaszem jeden ze sług arcykapłana uderzył Pana Jezusa w policzek. Nasz Pan nie nadstawił drugiego policzka, ale zapytał swego oprawcę: Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego mnie bijesz? Zło rozszerza się, jeśli nie przeciwstawi mu się dobra. Ważne jest zwalczanie zła sprawiedliwie, bez odwetu.

 

Wtorek, 19.06.2018 r.

Pierwsze czytanie: 1Krl 21,17-29

Ludzie są nieprzewidywalni. Achab, negatywny bohater historii z Nabotem, słyszy potężne groźby ze strony Eliasza pod adresem swoim i żony Jezebel, i…nawraca się: wkłada wór pokutny i pości. Czy są to tylko pozory? Nie, ponieważ Pan Bóg ocenia jego czyn pozytywnie. Zapowiada jednak, że oznaczona kara spadnie na jego potomków. Czy Bóg jest niesprawiedliwy? Nie, gdyż potomkowie Achaba nie będą tak pokutować, jak on, i będą grzeszyć. Pan Bóg w swej wszechwiedzy przewiduje przyszłość. Historia Achaba pokazuje nam również, że miłość bliźniego nie ogranicza się tylko do miłych i spokojnych słów. Czasem trzeba wstrząsnąć kimś, aby zrozumiał swój grzech. Tak uczynił Eliasz i można mu to poczytać za sprawiedliwość i miłość. Walczył przecież o duszę Achaba. Podobnie Jan Chrzciciel będzie upominał Heroda z powodu grzesznego związku z Herodiadą, a Pan Jezus będzie grzmiał na faryzeuszy i uczonych w Piśmie krótko przed śmiercią na krzyżu. Nie wynikało to ze złości, wynikało to z miłości, choć wydaje nam się, że to tak nie pasuje.

 

Psalm responsoryjny: Ps 51,3-4.5-6b.11.16

Według tradycji autorem psalmu jest Dawid, który zgrzeszył z Batszebą i zabił Uriasza Hetytę. Dawid, wielki wojownik i mąż stanu, wybraniec Boga, okazał się też wielkim grzesznikiem. Słowa psalmu wyrażają przerażenie własnym grzechem i gorącą prośbę do Boga, aby odmienił serce grzesznika. Psalmista pragnie przebaczenia i odnowy, by mógł na nowo sławić sprawiedliwość Boga. Owa sprawiedliwość, jak często nauczał św. Paweł, przejawia się w odpuszczeniu grzechów, a to dokonało się w Ofierze Krzyżowej Chrystusa, dzięki której wszystkie grzechy zostały zgładzone.

 

Ewangelia: Mt 5,43-48

Pan Jezus wzywa do doskonałości! Ukazuje Boga, który jest dobry dla wszystkich (nawet dla niesprawiedliwych) i nakazuje naśladować tą doskonałość Boga. Przykazanie miłości bliźniego jest jednym z najwyraźniejszych wskazań dla chrześcijan i też wielkim znakiem dla niewierzących. Znakiem, który może nawrócić. W Quo vadis Henryka Sienkiewicza jest piękna scena: wśród chrześcijan skazanych na spalenie przechadza się Neron razem z Chilonem Chilonidesem (zdrajcą chrześcijan), który rozpoznaje w jednym ze skazanych człowieka, którego wiele lat temu ciężko oszukał. Przebaczenie uzyskane od tego człowieka kruszy serce Chilona i zapoczątkowuje jego prawdziwe nawrócenie. Miłość nieprzyjaciół to wielki znak. Czasem większy od uzdrowienia z chorób.

 

Środa, 20.06.2018 r.

Pierwsze czytanie: 2 Krl 2, 1. 6-14

Droga powołania każdego z nas jest inna, znana tylko Bogu. Prorok Eliasz był nauczycielem proroka Elizeusza, ale nie byli identyczni ani nie szli dokładnie tą samą drogą. Wydarzenia z dzisiejszego czytania pokazują, że to, co Eliaszowi przychodziło łatwo, Elizeuszowi przychodziło trudniej. Eliasz sprawił, że Jordan rozstąpił się po jednym uderzeniu płaszczem, Elizeusz natomiast musiał uderzyć, pomodlić się, uderzyć drugi raz i dopiero wtedy dokonał się cud. Elizeusz też nie przejął całego ducha Eliasza, ale tylko dwie jego części. Dlaczego? Bo tak Pan Bóg chciał, takie było Jego postanowienie! Bóg wybiera, kogo chce, bez względu na zasługi czy nawet ludzkie predyspozycje. Gdyby to ludzie wybierali, to Szaweł z Tarsu nigdy by nie został apostołem, a Szymon Piotr po zaparciu się Pana Jezusa wróciłby do łowienia ryb. Wielkość zarówno Eliasza, jak i Elizeusza polegała na przyjęciu przez nich woli Bożej bez względu na to, czy było to cudowne wzięcie do nieba na ognistych rumakach, czy smutek z powodu straty mistrza i konieczność kontynuowania jego dzieła w samotności.

 

Psalm responsoryjny: Ps 31,20.21.24

Kolejny raz psalmista wychwala opiekę Boga nad bogobojnymi i Jego pomoc wobec nieprzyjaciół. Zwróćmy uwagę na słowa: Osłaniasz ich Twoją obecnością. Jakże prawdziwe okazały się one w historii Maryi i św. Józefa! Matka Najświętsza została dosłownie osłonięta mocą Bożą podczas zwiastowania, a opieka Boża towarzyszyła Świętej Rodzinie w dobrej i złej doli: w Betlejem oraz na wygnaniu w Egipcie. Bóg ich osłonił. Król Herod natomiast, prześladowca Świętej Rodziny, umarł w swych grzechach. Bóg pysznym z nawiązką odpłaca, pozwalając doświadczyć konsekwencji nieodżałowanych grzechów.

 

Ewangelia: Mt 6,1-6.16-18

Pan Jezus ukazuje znaczenie dyskrecji w pobożności chrześcijańskiej. Modlitwa powinna być w samotności, jałmużna w tajemnica, post pod osłoną. Wtedy tylko dobre uczynki mają wartość przed Bogiem i prawdziwie zmieniają ludzkie serce. Gdy bowiem ludzie chwalą nas za dobro, łatwo popadamy w pychę i pobożność może wieść do grzechu. W izdebce naszej duszy jesteśmy tylko my i Bóg. Tam dobro jest ukryte, bo nasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu, jak pisał św. Paweł.

 

Czwartek, 21.06.2018 r.

Pierwsze czytanie: Syr 48, 1-14

Świętość bije blaskiem, zachwyca i zmusza do naśladowania. Mędrzec Syrach podziwia dawnych proroków Boga. O Eliaszu rozważa, że ma wrócić na końcu czasów, by uchronić Izrael od gniewu Bożego i nawrócić rodaków. Czy czegoś nam to nie podpowiada? Czy o czymś nam to nie przypomina? Przed Panem Jezusem szedł Jan Chrzciciel, który głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów, upominał Heroda Antypasa i wskazał na Jezusa – Baranka Bożego. Czy zatem był Eliaszem? Nie był nim fizycznie, ale żył i działał w duchu i mocy proroka Eliasza. Świętość bowiem skłania do naśladowania podobnego ducha. Patron dzisiejszego dnia, św. Alojzy Gonzaga, chciał zostać świętym i dlatego podjął ostrą ascezę, pracę i modlitwę. Jako chrześcijanin stał się nawet nie drugim Eliaszem, ale drugim Chrystusem, wypełniając powołanie otrzymane na chrzcie świętym. Naszym zadaniem, jako wierzących, jest właśnie stać się drugim Chrystusem tam, gdzie jesteśmy: w pracy, w autobusie, w szkole, w szpitalu…W tym rzecz, by uchwycić dobry wzorzec (a jaki wzorzec jest lepszy od Chrystusa?) i w miłości zasnąć, i być szczęśliwym, że dobrze zakończyło się swoje życie.

 

Psalm responsopryjny: Ps 97,1-2.3-4.5-6.7

Psalm ten stanowi niejako intronizację panowania Boga. Autor natchniony stara się oddać różnorodność i bogactwo tego panowania: mamy tu zatem obłok i ciemność oraz ogień, błyskawice i trzęsienie ziemi. Jednak podstawą panowania Boga jest prawo i sprawiedliwość. W świetle Nowego Testamentu widzimy, że owe prawo to Prawo Miłości, a sprawiedliwość wyraża się w Śmierci i Zmartwychwstaniu Pana Jezusa. Panowanie Boga realizuje się w Kościele. Kiedyś osiągnie pełnię w powtórnym przyjściu Chrystusa. Wtedy też Kościół osiągnie swą ostateczną dojrzałość.

 

Ewangelia: Mt 6,7-15

Pan Jezus uczy modlitwy. Daje najdoskonalszą z nich – Ojcze Nasz. Św. Tomasz z Akwinu określił, że w tej modlitwie jest wszystko, czego powinniśmy się spodziewać: Imię Boga, Jego Królestwo i Wola, chleb doczesny, odpuszczenie grzechów, ratunek przed pokusami i wybawienie od zła (Złego). Te siedem próśb są matrycą, wokół której możemy kształtować nasze codzienne modlitwy. Warunek jest tylko jeden: przebaczenie innym, bo tylko czyste serce może przyjąć czyste dary Boga.

 

Piątek, 22.06.2018 r.

Pierwsze czytanie: 2 Krl 11, 1-4. 9-18. 20

W dzisiejszym opisie wydarzeń ze Starego Testamentu jest dużo okrucieństwa: Atalia bezlitośnie morduje konkurentów do tronu, kapłan Jojada dokonuje zamachu stanu i rozkazuje stracić Atalię. Dalekie to jest od naszych wyobrażeń o chrześcijańskich stosunkach międzyludzkich! Gdzie jest w tym wszystkim Bóg? Trzeba zaznaczyć, że wydarzenia te działy się w drugiej połowie IX wieku przed przyjściem Pana Jezusa i Jego Śmiercią oraz Zmartwychwstaniem. Ludzie jeszcze nie znali Słowa Bożej Miłości. Natomiast ta historia pokazuje Opatrzność Boga i Jego cierpliwość. Bóg ratuje małoletniego Joasza przed śmiercią, by ten kiedyś zasiadł na tronie i obalił bałwochwalczy kult Baala. Zło ma swoją godzinę w historii, ale nie ma ostatniego słowa. Atalia natomiast miała czas na skruchę i nawrócenie. Rządziła siedem lat, a kiedy wyprowadzono ją z Jerozolimy, miała też chwilę na okazanie żalu za popełnione czyny, a mimo to nie przeprosiła i nie prosiła o wybaczenie. Jakże różni się od Dobrego Łotra, który w ostatniej godzinie życia poprosił Pana Jezusa, aby wspomniał go w królestwie Bożym. Panem historii jest Bóg, do nas należy natomiast refleksja nad naszymi czynami i skrucha za nie.

 

Psalm responsoryjny: Ps 132,11-14.17-18

Tym razem psalmista przypomina wielką obietnicę, jaką Bóg dał Dawidowi – jego ród będzie zawsze królował. Obietnica ta jest ściśle związana z Przymierzem i opieką Boga wobec Narodu Wybranego. Dynastia Dawida przeżywała wiele zawirowań historycznych, po zburzeniu Jerozolimy w 586 r. przed Chrystusem straciła władzę i znaczenie. Czyżby zatem obietnica nie spełniła się? Nie, bo owym potomkiem Dawida, który zawsze króluje jest Jezus Chrystus. On, Zmartwychwstały, króluje w Kościele-Syjonie, gdzie Bóg mieszka na wieki, bo wybrał je sobie. Panowanie Boga, tak inne od panowania ziemskiego, trwa i będzie dalej trwać, bo Boże postanowienia i obietnice są nieodwołalne, wedle słów św. Pawła.

 

Ewangelia: Mt 6,19-23

Słowa Pana Jezusa mogą wywołać konsternację. Czy nie mamy pracować i troszczyć się o nasze codzienne utrzymanie? Tak, mamy to robić, bo kto nie chce pracować, niech też nie je. Nasz Pan chce jednak nam wskazać, że ta ziemska krzątanina nie może być ważniejsza od życia duchowego. Ostatecznie, kiedyś pożegnamy ten świat, a zabierzemy to, co nosimy w sercach: wiarę, nadzieję i miłość. Aby o to dbać, trzeba mieć dobre sumienie. Ono jest owym okiem, będącym światłem. Jeśli sumienie jest zdrowe, cały człowiek jest zdrowy, jeśli jest spaczone, cały człowiek jest spaczony. Pamiętajmy o tym w naszym codziennym zabieganiu.

 

Sobota, 23.06.2018 r.

Pierwsze czytanie: 2 Krn 24, 17-25

Znów Stary Testament każe nam zastanowić się nad paradoksami ludzkich wyborów. Wczoraj usłyszeliśmy historię upadku Atalii i osadzenia na tronie Joasza. Piękna historia tryumfu sprawiedliwości nad niegodziwością. Pismo Święte opowiada, co było dalej. Lud Izraela zapomniał o dobrodziejstwach Pana Boga i wrócił do kultu bożków, a ten sam król Joasz kazał zabić kapłana Zachariasza, syna człowieka, który wprowadził go na tron! Jakże krótka jest pamięć ludzka i jakże krucha jest ludzka wdzięczność! Podobnie postąpił apostoł Judasz, który zapomniał o cudach i dobrodziejstwach Pana Jezusa, wydając Go wrogom. Znak dla nas, jak ważna jest PAMIĘĆ o Panu Bogu i wielkich dziełach, których On dokonał w naszym życiu. Ta pamięć może uchronić nas od grzechu, gdy pojawia się znużenie w życiu duchowym. Owo znużenie każe szukać pociechy gdzie indziej, często w łamaniu przykazań Bożych oraz skłania do pychy. Joasz, kiedyś wielki król, teraz wielki zbrodniarz, zapomniał o Bogu i sprawił, że nieszczęście spadło na cały naród. Uważajmy na siebie, bo i my możemy doprowadzić do szkody siebie i ludzi wokół nas.

 

Psalm responsoryjny: Ps 89,4-5.29-34

Psalm ten kontynuuje temat obietnicy Bożej danej Dawidowi. Bóg zawsze zachowa wierność dla Dawida, ale będzie karał przewinienia jego potomków. Dynastia jednak przetrwa. Jak pisaliśmy wcześniej, spełnienie tej obietnicy dokonało się w Jezusie Chrystusie. Jak zatem rozumieć słowa o karze za grzechy dla potomków Dawida? Mogą oznaczać doświadczenia, jakie Bóg zsyła na członków Kościoła, aby zrozumieli swoje złe postępowanie i odwrócili się od niego. Skoro bowiem Kościół jest Mistycznym Ciałem Chrystusa, a Chrystus jest potomkiem Dawida i Nowym Dawidem, to my też możemy się uważać za członków królewskiej dynastii, z jej obietnicami i konsekwencjami.

 

Ewangelia: Mt 6,24-34

Pan Jezus nadal zachęca nas do ufności w opatrzność Boga. Ta ufność jest przeciwieństwem życia opartego na Mamonie, czyli na pieniądzach i dobrach materialnych, których się źle używa lub które się niegodziwie zdobywa. Znowu pojawia się pytanie: czy mamy się nie przejmować tym, że są rachunki do zapłacenia i zakupy do zrobienia? Mamy się tym przejmować, ale we właściwej kolejności: najpierw Bóg, później troski tego świata. Genialnie uchwycił ten problem św. Ignacy z Loyoli: Gdy się modlisz, to módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a gdy działasz, to działaj tak, jakby wszystko zależało od ciebie. Nic dodać, nic ująć.

Komentarze do czytań - X tydzień zwykły | od 10 do 16 czerwca 2018 r. - ks. dr Andrzej Pawlak
Komentarze do czytań - XII tydzień zwykły | od 24 do 30 czerwca 2018 r. - ks. Jarosław Kotula