Niedziela, 12.06.2016 r.

Pierwsze czytanie: 2 Sm 12,1.7-10.13

Z tych sześciu wersetów, składających się na dzisiejsze pierwsze czytanie, należy wyciągnąć dwie prawdy. Jedna dotyczy wizji Boga Starego Testamentu, druga natomiast odsyła nas bezpośrednio do Nowego Testamentu i ukazuje niezmienną naturę Boga.

Wiele osób stereotypowo patrzy na Boga Starego Testamentu. Postrzegany jest On niemalże jak morderca, czekający na okazję, ażeby tylko człowieka na czymś przyłapać i srogo ukarać. Dzisiejsze czytanie ukazuje prawdziwego Boga Starego Testamentu!!! Boga, który obdarza swoich wiernych wszelkimi dobrami. Po wyliczeniu darów, Bóg dodaje jeszcze: „A gdyby i tego było za mało, dodałbym ci jeszcze więcej”. Bóg pomimo niewierności Dawida i zbrodni, której się dopuścił, przebacza mu. Podstawą przebaczenia staje się uznanie własnej grzeszności przez Dawida.

Druga kwestia, odnaleźć można w tym czytaniu zaczątki kerygmatu Nowego Testamentu. Na kerygmat składają się: miłość Boga do człowieka, rzeczywistość grzechu człowieka, śmierć Jezusa za nasze grzechy, a następnie zmartwychwstanie, wreszcie przyjęcie Jezusa jako Pana i Zbawiciela. Odczytanie przez pryzmat tych kilku punktów dzisiejszego czytania prowadzi nas do stwierdzenia, że Bóg na każdym etapie historii zbawienia jest taki sam, tak samo zatroskany o grzesznego człowieka. I choć Dawid nie doświadczył jeszcze pełni zbawienia w Jezusie Chrystusie, to niewątpliwie tutaj znajdują się zaczątki oczekiwania na Mesjasza, którym jest Jezus Chrystus.

 

Psalm responsoryjny:Ps 32,1-2.5.7.11

We fragmentach dzisiejszego Psalmu łatwo odnaleźć fundament ludzkiego szczęścia. Jest nim świadomość odpuszczenia grzechów przez Boga. Zauważmy jednak, że do odpuszczenia grzechów prowadzi otwarte i szczere wyznanie swoich grzechów i słabości: „Grzech wyznałem Tobie i nie ukryłem mej winy”.

 

Drugie czytanie: Ga 2,16.19-21

Zbawienia nie zapewnia niewolnicze wypełnianie przykazań. I choć brzmi to paradoksalnie, to tak właśnie jest. Źródłem zbawienia jest wiara w Jezusa Chrystusa i Jego dzieło. Dopiero z tej wiary wynika szczera i prawdziwa chęć przestrzegania przykazań; to z wiary rodzą się uczynki. Wypełnianie przykazań jedynie w oparciu o własne siły, jedynie z czysto ludzkich pobudek jest niewolnictwem, z którego każdy z nas prędzej, czy później będzie się chciał wyrywać. Tę perspektywę zmienia wiara i relacja z Chrystusem.

 

Ewangelia: Łk 7,36 – 8,3

Ewangelia stanowi zwieńczenie naszej dzisiejszej refleksji nad poszczególnymi czytaniami. Koncentruje się ona, podobnie jak pierwsze i drugie czytanie, na kwestii grzechu i jego przebaczenia. Dla kobiety fundamentem przebaczenia staje się wiara. Ona najpierw uwierzyła w mesjaństwo Jezusa, w to, że jest prawdziwym Bogiem (bo tylko Bóg może odpuszczać grzechy), a dopiero wtedy skruszona i świadoma swego grzechu przyszła prosić o przebaczenie. Jezus zwraca uwagę na jeszcze jeden element całej tej układanki: komu więcej darowano, ten więcej będzie miłował.

 

Poniedziałek, 13.06.2016 r.

Pierwsze czytanie: 2 Krn 18,3-8.12-17.22

Czytanie przedstawia króla Achaba – władcę Izraela, tj. Królestwa Północnego – który przed wyruszeniem na wojnę chciał zapytać Boga o sens i powodzenie tej misji. Prorocy, którzy go otaczali, doradzali walkę i przepowiadali zwycięstwo. Niestety nie przysłużyli się dobrze królowi, postępowali bowiem tak, aby nie stracić pozycji. Zawsze zgadzali się z wizją króla. Achab postanowił zapytać znienawidzonego przez siebie Micheasza. Źródłem nienawiści były jego niekorzystne przepowiednie dla króla.

I my często do Boga przychodzimy z pytaniami o sens naszych działań, o ich powodzenie, z prośbą o poradę. Dlatego najpierw powinniśmy zapytać się samych siebie: Czy rzeczywiście pytamy, bo chcemy poznać wolę Boga? Czy pytamy tylko, aby potwierdzić nasze decyzje i myśli? Od tego należy zacząć. Achab szukał potwierdzenia, nie szukał woli Boga. Postawa króla grozi każdemu z nas. Musimy się nieustannie pytać, czy chcemy pełnić wolę Boga, która zawsze zapewnia nam optymalną drogę (choć nie oznacza to, że jest ona od początku do końca usłana różami), czy chcemy, aby Bóg pełnił naszą wolę? Tylko w ten sposób uzyskamy pewność, co do naszej drogi życia i osiągniemy w efekcie szczęście.

 

Psalm responsoryjny: Ps 5,2-3.5-6a.6b-7

Ze słów Psalmu wyłania się osoba, która szuka pomocy u Boga. Jest to ufna modlitwa, której fundamentem jest zaufanie w to, że Bóg słucha człowieka, że Bóg jest rzeczywiście wrażliwy na ludzkie cierpienia, prośby i błagania.

 

Ewangelia: Mt 5,38-42

Ten fragment Ewangelii wzbudza często wiele emocji i pytań: Czy mam się nie bronić w obliczu niebezpieczeństwa, ataku? Formuła: oko za oko, ząb za ząb, przywołuje starożytne prawo odwetu (ius talionis). Jezus odrzuca prawo odwetu jako normę regulującą relacje między ludźmi! Nadstawienie drugiego policzka nie jest postawą bierną, a raczej nieoczekiwaną i wolną od agresji reakcją. Choć trudno przychodzi nam przystać na propozycje Jezusa, to ich główną wymową jest, aby każdy z nas choć odrobinę zaprotestował wobec wszechobecnej w świecie przemocy.

 

Wtorek, 14.06.2016 r.

Pierwsze czytanie: 2 Krn 18,25-31a.33-34

Dzisiejsze czytanie jest kontynuacją wczorajszego. Widzimy jak spełnia się słowo Boga zapowiedziane przez Micheasza Achabowi. Nienawiść do Micheasza jest w Achabie tak ogromna, że powoduje jego zaślepienie. Nienawiść do osób ogranicza nasze jasne ocenianie ludzi, ich słów i zachowań. To uczucie w dużej mierze przyczyniło się do śmierci króla Izraela, do swoistej autodestrukcji. A można powiedzieć i więcej. Nie posłuchał Boga (a może lepiej powiedzieć: nie uwierzył Bogu?) i zginął. Odcięcie się od Pana, zawsze prowadzi do zguby. Człowiek bez Boga zawsze wybiera drogę śmierci.

Drugą, nie mniej ważną kwestię, można wyczytać w słowach Micheasza, które wypowiedział po tym, jak Achab wtrącił go do więzienia i kazał tam trzymać aż do swego powrotu. Brzmią one tak: „Gdybyś miał powrócić w pokoju, to znaczyłoby, że Pan nie mówił przeze mnie”! Pewność spełnienia się słów Boga. Pamiętajmy jednak, że to nie Bóg jest sprawcą śmierci Achaba, czy wszelkiego pojawiającego się zła, to sam człowiek sprowadza to wszystko na siebie przez niewierność i niesłuchanie Boga. Niesłuchanie rad Boga prowadzi do nieszczęścia. Nie starajmy się być mądrzejsi od Boga.

 

Psalm responsoryjny: Ps 51,3-4.5-6ab.11.16

Dzisiejsza liturgia słowa porusza trzy elementy ważne dla ludzkiego życia: słuchanie Bożego Słowa (por. pierwsze czytanie), relacja z drugimi (por. Ewangelia) i grzech. Ten ostatni jest poruszony w psalmie 51. Wcale jednak nie jest w nim najważniejszy. Główna wymowa Psalmu, to ufność grzesznika w Boże miłosierdzie. Psalmista przepełniony jest nadzieją na życie w prawdzie i czystości. Jednak człowiek przez wzgląd na swoją słabą naturę skłonny jest do grzechu. Psalmista jednak mówi, że nie sam grzech powinien wywoływać w człowieku uczucie lęku i zarazem chęć poprawy, ale świadomość utraty Boga przez swą grzeszność.

 

Ewangelia: Mt 5,43-48

Kolejna Ewangelia, która przynosi momentami trudne do zaakceptowania przez nas treści. Trudne również do wcielenia w życie. Tak jak we wczorajszych słowach Ewangelii Jezus chciał przełamać nasze naturalne skłonności, będące wynikiem grzechu pierworodnego, do agresji i srogiej odpłaty za zło, tak i dziś chce zmienić nasz sposób pojmowania relacji z bliźnimi. Nie chce, aby opierały się te relacje na nienawiści. Każdy z nas doskonale wie, że w życiu nie możemy robić tylko rzeczy dla nas przyjemnych i wygodnych. Nie prowadzi to do pełnego szczęścia i nie przyczynia się do naszego rozwoju. Podobnie wygląda sprawa z relacjami. Są osoby, z którymi ewidentnie te relacje się nie układają, ale to nie znaczy, że należy ich za wszelką cenę unikać. I pamiętajmy, że choć to trudne, to nie stawiajmy granic miłowaniu. Najlepszy wzór takiego właśnie zachowania znajdujemy naturalnie
w osobie naszego Pana i Mistrza – Jezusa Chrystusa.

 

Środa, 15.06.2016 r.

Pierwsze czytanie: 2 Krl 2,1.6-14

W czytaniu został nam przedstawiony koniec działalności proroka Eliasza, jego wzięcie do nieba. Sposób, w jaki zakończył życie, ma podkreślać jego szczególne zasługi w walce o wierne przestrzeganie nakazów Boga i szczerą wiarę tylko w Niego, jako jedynego, prawdziwego Boga.

To barwne opowiadanie o wzięciu Eliasza do nieba, stanowi swoistą drogę naszej relacji z Bogiem. Mocno brzmią słowa Elizeusza, ucznia Eliasza, do swego mistrza: „Nie opuszczę cię!”. My także składamy Bogu takie deklaracje. Sami wiemy najlepiej, co z nich pozostaje po pewnym czasie lub przy okazji jakiegoś trudnego doświadczenia. Dalej, Eliasz z Elizeuszem przeszli razem drogę aż do Jordanu. Tam Eliasz rozdzielił wody jak Mojżesz czy Jozue. W ten sposób autor opowiadania przypomina nam wielkie dzieła dokonane przez Boga w historii Izraela. Jakie dzieła dokonane przez Boga w moim życiu mogę przywołać w pamięci? Przecież wiara zawsze zasadza się na doświadczeniu. Z kolei po wzięciu Eliasza do nieba, jego następcą został Elizeusz. To on miał się zająć kontynuacją misji powierzonej przed laty jego mistrzowi przez Boga. Dla każdego z nas zostało przygotowane podobne zadanie bycia kontynuatorem. Dla nas zadaniem jest głoszenie i świadczenie o dziele zbawczym Jezusa Chrystusa.

 

Psalm responsoryjny: Ps 31,20.21.24

Cała liturgia słowa tego tygodnia przepełniona jest czytaniami, mówiącymi o potrzebie zaufania Bogu, byciu mu wiernym, o tym, jak Bóg opiekuje się wiernym, bo ten przez swą wiarę i oddanie daje Mu taką możliwość.

 

Ewangelia: Mt 6,1-6.16-18

W Ewangelii czytamy o dobrze nam znanych sposobach pobożności: poście, jałmużnie i modlitwie. Jezus bardzo mocno podkreśla ich wartość, zwracając jednocześnie uwagę na konieczność unikania naszych ludzkich motywacji do ich wykonywania. Nic nie jest na pokaz. Te trzy formy mają nas do Boga prowadzić, pogłębiać naszą z Nim relację. W tej właśnie perspektywie musimy nieustannie przyglądać się naszej całej pobożności.

 

Czwartek, 16.06.2016 r.

Pierwsze czytanie: Syr 48,1-14

Czytanie zawiera pochwałę Eliasza. Wysławiana jest przede wszystkim jego gorliwość w walce o chwałę dla Boga. Zwróćmy uwagę na bardzo semicki sposób przedstawienia postaci. Liczą się rzeczy przez Eliasza dokonane, nie wymienia się jakichś jego abstrakcyjnych cech – to z opisanych czynów Eliasza czytelnik ma wywnioskować prawidłową postawę życia. Eliasz został przedstawiony jako wzór do naśladowania. Zatrzymajmy się nad jednym obrazem: „Powstał Eliasz, prorok jak ogień, a słowo jego płonęło jak pochodnia”. Interesujące są te dwie metafory odnoszące się wprost do ognia. Ogień jest elementem zapewniającym życie i przetrwanie. Co więcej, rozświetla ciemności, daje możliwość poruszania się w nocy; pozwala unikać niebezpieczeństw i przeszkód. Przypuszczalnie natychmiast nasze myśli powędrowały w stronę Jezusa Chrystusa. Te wszystkie cechy przedstawione za pomocą metafory ognia, są cechami naszego Pana i Zbawiciela. Kiedy jeszcze dołożyć do tego dwa elementy z opowiadania o Eliaszu: „wstał” oraz „słowo jego płonęło jak pochodnia” uzyskujemy prostą drogę do Chrystusa. Chrystus powstał po trzech dniach, a Jego słowo – Słowo Boże – rozświetla mroki grzechu, jak pochodnia właśnie. Teraz już rozumiemy, dlaczego przyjście Mesjasza – Jezusa z Nazaretu – miało być poprzedzone przyjściem proroka Eliasza.

 

Psalm responsoryjny: Ps 97,1-2.3-4.5-6

Obłok i ciemność są symbolami zagubienia, grzechu, niepewności, niewiedzy. Są one wokół Boga, nigdy w Nim. On je rozświetla, rozjaśnia, pozbawia je ich mocy. Każdy więc, kto kroczy w Bogu, może być pewien, że nigdy nie doświadczy skutków ciemności. Wierzysz w to? Doświadczasz tego?

 

Ewangelia: Mt 6,7-15

Na temat pięćdziesięciu jeden słów, składających się na modlitwę Ojcze nasz, napisano już tyle, że można by tym zająć magazyny kilku bibliotek. Niewątpliwie jej zwięzłość i prostota są odpowiedzią na Jezusowe pragnienie, aby nasza modlitwa nie była czczą gadaniną. Łączy ona w sobie nasze potrzeby ziemskie i niebiańskie – zaspokoić bowiem musimy wszystkie wymiary naszej egzystencji. Ktoś kiedyś powiedział, że modlitwę Ojcze nasz odmawiamy naszym całym życiem i zazwyczaj zaczynamy od jej końca, aby w ostatnich chwilach naszego życia dopiero dojrzeć do powiedzenia OJCZE NASZ!

 

Piątek, 17.06.2016 r.

Pierwsze czytanie: 2 Krl 11,1-4.9-18.20a

Widzimy w jak brutalny sposób Atalia, córka króla Achaba i fenickiej księżniczki Izebel, dochodzi do władzy. Dokonała tego bezprawnie, stając się na jakiś czas samozwańczą władczynią Judy. Przedtem wymordowała nieomal wszystkich potomków króla Dawida, prawowitych dziedziców tronu. Atalia chciała wyrugować kult prawdziwego Boga na rzecz bożka kananejskiego – Baala. Do grzechu idolatrii namówiła również swego męża i syna. Jednak został uratowany w trakcie pogromu jeden potomek dynastii Dawidowej – Joasz. W wyniku przewrotu zostaje wprowadzony na tron, Atalia zostaje zabita, świątynia Baala – zburzona, a prawowierny kult Boga Izraela – przywrócony.

Jest to historia o grzechu. Grzechu, który bardzo brutalnie wkracza w nasze życie, pozbawiając nas tego, co najistotniejsze – kontaktu z prawdziwym i jedynym Bogiem. Bóg jednak prowadzi historię tak, ażeby grzech nie zwyciężył ostatecznie. Jak ocalony został Joasz, aby zniszczyć zło, tak i w nas grzech nigdy nie zniszczy doszczętnie dobra. Zawsze w nas pozostaje jakiś skrawek, który potem pozwala nam na powrót do Boga, który daje możliwość zniszczenia świątyni naszego grzechu. Dostrzegasz, co dla Ciebie jest takim „skrawkiem”?

 

Psalm responsoryjny: Ps 132,11.12.13-14.17-18

Pan wybrałzapragnął dla siebie. Wybrał każdego z nas; każdego z nas zapragnął. Czy w to wierzę? Czy rzeczywiście mam takie poczucie? Bo jak Pan złożył Dawidowi niezłomną obietnicę, tak i mnie ją złożył! Bóg naprawdę chce zamieszkać w Twoim życiu! Nie lękaj się tej perspektywy. Daj Bogu miejsce we własnym życiu.

 

Ewangelia: Mt 6,19-23

Człowiek, gromadząc skarby cały się do nich przywiązuje. Jeśli z czasem one niszczeją, człowiek wraz z nimi. Jezus bardzo zachęca do gromadzenia skarbów i do bycia „niewolniczo” do nich przywiązanym. Zawraca jednak uwagę na to, jakie skarby mamy gromadzić. Mają to być skarby nieprzemijalne, nieniszczejące, a co za tym idzie również przywiązany do nich właściciel nie zginie z ich powodu. Skupianie się wyłącznie na ziemskich dobrach nie jest trafnym pomysłem. Ale ich wykorzystanie, czyli dzielenie się nimi aby uzyskać dobra Królestwa Bożego, to już pomysł godny członka Królestwa, które głosił Jezus Chrystus.

 

Sobota, 18.06.2016 r.

Pierwsze czytanie: 2 Krn 24,17-25

Dzisiejszy fragment poświęcony jest królowi Joaszowi i spotykającym jego oraz lud izraelski nieszczęściom. Z kontekstu wcześniejszego wiemy, że Joasz był oddanym Bogu sługą. To on odnowił świątynię. Niestety, po śmierci kapłana Jojady, Joaszowi zabrakło osoby, która chciałaby mu dobrze doradzać. Uległ innowiercom, zaczął oddawać cześć bożkom i porzucił świątynię, którą wcześniej dla Boga tak starannie odnowił. Jak niewiele potrzeba, aby od Boga odejść; aby całe starania o wiarę i te z wiary wynikające porzucić. Czy Joasz naprawdę zapomniał o dobru, którego od Boga doświadczał? Trudno jest dociec sedna zmiany postawy króla. Nie inaczej bywa z nami. Rzadko kiedy zauważamy początek naszego odejścia od Boga. Najczęściej orientujemy się w momencie doświadczania skutków Jego opuszczenia. Często zastanawiamy się, jak to możliwe, że już nam nie błogosławi? Jak to możliwe, że nas zostawił? Nie zostawił, ale pozwolił decydować o sobie. Licząc, że przyjdziemy po rozum do głowy i powrócimy na właściwą ścieżkę u Jego boku. Niemniej jednak, podobnie jak Joasz, w momencie opuszczenia Pana, spotkają nas nieszczęścia i wielu ludzi skrzywdzimy (jak król proroka Zachariasza). Bóg tego dla nas nie chce, ale co może zrobić, skoro Go od siebie odsunęliśmy i uniemożliwiliśmy pomoc, opiekę i błogosławieństwo?

 

Psalm responsoryjny: Ps 89,4-5.29-30.31-32.33-34

Słowa psalmu są doskonałą ilustracją tego, co powiedzieliśmy na temat pierwszego czytania. Bóg zapewnia, że pomimo niewierności człowieka, konkretnie Dawida i jego potomstwa – czyli i nas (!) – nie odejmie swej łaski i nie okaże się równie niewierny! Niesamowita jest ta Boża trwałość. Widzimy również, że wszelkie kary jakie spotkają odstępców, mają tylko jeden cel: skłonić ich do powrotu na drogę wierności Panu. Bo trudne wydarzenia można odczytać na dwa sposoby: jako karę lub jako znak do nawrócenia. Jak ja je przeżywam? Jako znak czy jako karę?

 

Ewangelia: Mt 6,24-34

Dzisiejsza Ewangelia jest niewątpliwie kontynuacją i dopowiedzeniem do wczorajszej. Nie jest ona, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać, o tym, że nie należy się o nic martwić, zabiegać, nie podejmować wysiłku. Daleka jest również do promowania biernego sposobu przeżywania życia. Jezus w swoich słowach, a zwłaszcza pytaniach, chce nas, wierzących, skłonić do zadania sobie pytania: Co tak naprawdę jest najważniejsze dla mnie w życiu – dziś, jutro, za rok? Rzeczy materialne są ważne i potrzebne, ale nabierają one swego właściwego znaczenia i funkcji dopiero wtedy, kiedy to Bóg będzie w naszym życiu najważniejszy. Taka perspektywa zapewnia wolność i właściwe używanie rzeczy. Często o tym zapominamy. A jakie są moje priorytety w życiu? I co lub Kto jest dla mojego życia punktem odniesienia?

Komentarze do czytań X Tydzień Zwykły | 5-11 czerwca 2016 r. - dr Joanna Jaromin
Komentarze do czytań XII Tydzień Zwykły | od 19 do 25 czerwca 2016 r. - Waldemar Jakuboze