Niedziela, 11.06.2017 r. Uroczystość Najświętszej Trójcy.

Pierwsze czytanie: Wj 34, 4b-6.8-9

Izraelici popełnili wielki grzech. Nie potrafili poczekać na Mojżesza i uczynili sobie złotego cielca. Gdy Mojżesz w końcu zszedł z góry Synaj i zobaczył bałwochwalstwo ludu, w gniewie potłukł, dopiero co otrzymane od Boga, święte tablice z dziesięciorgiem przykazań.

Bóg nie zraził się jednak grzechem Żydów. Nakazał Mojżeszowi wyciosać dwie nowe tablice z tymi samymi słowami, co poprzednio. Nie były to już jednak tablice „napisane palcem Bożym”. Dekalog wypisał na nich Mojżesz.

Poznajemy dzisiaj kilka Bożych atrybutów: miłosierdzie, litość, cierpliwość, łaskę i wierność. Tej swoistej litanii do dzisiaj używa się w żydowskiej liturgii. Każda z tych boskich cech może być tematem odrębnej medytacji. Zastanówmy się dziś nad pierwszą z nich – miłosierdziem.

W Starym Testamencie spotykamy wiele terminów oznaczających miłosierdzie. Rachamim (pochodzące od terminu oznaczającego wnętrzności: łono, macicę) odnosi się do macierzyńskiej postawy Boga jako kochającego rodzica; najlepiej oddają to słowa z Księgi Ozeasza : Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę – schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go” (Oz 11,4).

Inny hebrajski wyraz oznaczający miłosierdzie to chesed. Wskazuje on na miłość, wierność, lojalność, łaskę, dobroć i życzliwość. W tym znaczeniu miłosierdzie jest źródłem relacji, gdyż nie zaciąga jedynie zobowiązania wobec innych, lecz obdarowuje samo sobą; jest miłością przebaczającą, wychodzącą naprzeciw drugiego.

Jeszcze inny odcień semantyczny zawiera słowo channun. Wskazuje ono na łagodność, litość i przebaczenie, czyli na cechy, które powinny być widoczne w naszym postępowaniu.

 

Psalm responsoryjny: Dn 3, 52.53-54.55-56

Błogosławieństwo to słowo często występujące w Biblii. Ma ono różne znaczenia w zależności od kontekstu. Często odnosi się do życzenia komuś szczęścia, licznego potomstwa, posiadania ziemi, obfitych żniw, mnogości bydła. Bóg błogosławi ponadto siódmy dzień tygodnia, zwierzęta, chleb, wodę. W pieśni trzech młodzieńców (Szadraka, Meszaka i Abed-Nega, czyli tak naprawdę Chananiasza, Miszaela i Azariasza) chodzi jednak o inne znaczenie tego słowa . Błogosławieństwo wskazuje tu na wysławianie Boga.

 

Drugie czytanie: 2 Kor 13, 11-13

Św. Paweł kończy swój Drugi List do Koryntian, używając pięknej formuły trynitarnej. Formuła ta jest nam dobrze znana, gdyż często tymi słowami kapłan wita wiernych zgromadzonych na Eucharystii: „Łaska Pana Jezusa Chrystusa, miłość Boga Ojca i dar jedności w Duchu Świętym niech będą z wami wszystkimi!” W Kościele Chrystusowym wszystko ma swój początek i koniec w Bogu. Formuła ta jest równocześnie wyznaniem wiary i wezwaniem do wejścia na drogę jedności z Trójcą Świętą.

 
Ewangelia: J 3, 16-18

W Ewangelii św. Jana powraca temat nieskończonej miłości Boga do człowieka. Św. Jan to umiłowany uczeń Chrystusa. To on spoczął na piersi Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy. Jako jedyny z apostołów trwał przy Nim podczas Jego męki na krzyżu i widział Jego śmierć, również jako jedyny z apostołów uniknął śmierci męczeńskiej. Ewangelia ta obfituje w temat miłości i miłosierdzia. W dzisiejszym fragmencie Jezus wyjaśnia poszukującemu prawdy faryzeuszowi Nikodemowi, w czym przejawiła się ta nieskończona miłość Boga do człowieka. To, co uczynił Ojciec, przekraczało dotychczasowe wyobrażenia o Bogu jako niedostępnym, niezmiennym Absolucie. Oto Bóg posłał swojego Jednorodzonego Syna na pewną śmierć po to, aby nas zbawić.

 

Poniedziałek, 12.06.2017 r.

Pierwsze czytanie: 2 Kor 1, 1-7

Korynt leżący między kontynentalną częścią Grecji a Peloponezem był w czasach św. Pawła dużym, bogatym, kosmopolitycznym miastem. Dzięki położeniu „był panem dwóch portów” (tak nazywał to miasto grecki geograf Strabon): Lechajon na zachodzie i Kenchry na wschodzie. I – jak to miasto portowe – nie miał najlepszej renomy w sferze obyczajów. To od nazwy tego miasta pochodzi wyrażenie „córa Koryntu” oznaczające kobietę lekkich obyczajów.

Św. Paweł prawdopodobnie trzykrotnie odwiedził Korynt. Raz przebywał w nim około półtora roku, następne pobyty były krótsze. To w Koryncie na początku lat pięćdziesiątych zaprzyjaźnił się z małżonkami Akwilą i Pryscyllą, z którymi pracował przy wyrobie namiotów. Stąd zapewne napisał też List do Rzymian. Strategią tego wielkiego misjonarza było zakładanie wspólnot chrześcijańskich w wielkich miastach, a zadaniem jego współpracowników głoszenie Ewangelii, aby rozprzestrzeniała się ona nie tylko w najbliższej okolicy, ale też w świecie.

Po pierwszym pobycie Apostoła w Koryncie w gminie doszło do rozłamu. Św. Paweł udał się tam więc powtórnie. Drugi List do Koryntian tak naprawdę składa się z dwóch lub większej liczby listów, które św. Paweł pisał z Efezu lub Macedonii po drugim pobycie w Koryncie. Adresatami listu są nie tylko chrześcijanie zamieszkujący Korynt, ale „wszyscy święci, jacy są w całej Achai”, czyli wszyscy wierni Kościoła Chrystusowego w Grecji.

Apostoł rozpoczyna swój list zgodnie z zasadami retoryki, z jakimi zwykło pisać się listy. W Listach do Koryntian, zwracając się do wyższych warstw społeczeństwa, Paweł przywiązywał szczególną wagę do strony formalnej listu. A zatem podaje imiona nadawców (Paweł i Tymoteusz), przedstawia się („z woli Bożej apostoł Chrystusa Jezusa”), wskazuje adresatów i pozdrawia ich. Celem takiego uwiarygodnienia miało być pozyskanie zainteresowania słuchaczy.

 

Psalm responsoryjny: Ps 34, 2-3.4-5.6-7.8-9

Psalm 34 jest pieśnią dziękczynną. Preferencyjna opcja na rzecz ubogich nie oznacza, że tylko oni będą zbawieni, ale że Pan obdarza ich szczególną miłością. Ilekroć w mądry sposób pomagamy biedakom, tylekroć udostępniamy nasze dłonie Bogu, który za naszym pośrednictwem wybawia ich z wszelkich ucisków.

 

Ewangelia: Mt 5, 1-12

Św. Mateusz umieścił najważniejsze kazanie Jezusa w początkowej części swojej Ewangelii, kilka wersów po powołaniu pierwszych uczniów. Nie znaczy to jednak, że Kazaniem na Górze Jezus rozpoczął swoją publiczną działalność. Tych kilka wersów, jakie rozdzielają powołanie uczniów i osiem błogosławieństw, stanowi ekwiwalent wielu znaków i cudów, jakich Jezus dokonał w Galilei. Prawdziwe umiejscowienie w czasie Kazania na Górze wydaje się zawierać Ewangelia według św. Łukasza. Wydarzenie to następuje tam po nauczaniu Jezusa w Nazarecie, w Kafarnaum, po uzdrowieniu opętanego w synagodze, teściowej św. Piotra, paralityka wniesionego przez dach, po pierwszych zatargach z faryzeuszami.

Mateusz – w przeciwieństwie do Łukasza – akcentuje ponadto duchowy wymiar błogosławieństw. Nie mówi po prostu o ubogich, lecz o ubogich w duchu; zamiast mówić o tych, którzy głodują, zwraca uwagę na słowa Jezusa o tych, którzy łakną i pragną sprawiedliwości. Nie przytacza z kolei – tak jak Łukasz – przekleństw: „Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą. Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie. Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie. Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom”.

 

Wtorek, 13.06.2017 r.

Pierwsze czytanie: 2 Kor 1, 18-22

Słuchacze mogli postrzegać Pawła jako osobę chwiejną, niesłowną, jednak on wyprzedzająco odpiera te zarzuty, pisząc że w jego postępowaniu, nie ma jednocześnie „tak” i „nie”. Jak dalej wytłumaczy Święty z Tarsu, zrezygnował z przybycia do nich po raz trzeci, aby ich oszczędzić, nie przychodząc do nich w smutku.

Smutek ten wynikał z bliżej nieokreślonego incydentu sprawiającego św. Pawłowi wielką przykrość. Ktoś w Koryncie nadwerężył autorytet Apostoła. W odpowiedzi napisał on do chrześcijańskiej wspólnoty w Koryncie tzw. „list we łzach”, który niestety nie zachował się do naszych czasów. Wtedy sprawca tego przewinienia został ukarany, co było wyrazem szacunku wobec św. Pawła, który pod koniec Drugiego Listu do Koryntian zapowiada, że jednak do nich przyjedzie. Co więcej, wybacza swojemu oszczercy i poleca Koryntianom rozstrzygnąć jego sprawę z miłością.

Wspominając Sylwana, czyli Sylasa, i Tymoteusza, Apostoł odwołuje się do pięknych, wspomnień o początkach ich wspólnej misji w Koryncie. Jest to dobra wskazówka, co należy robić, gdy nad naszą wiarą gromadzą się ciemne chmury. Na pewno każdy z nas ma swojego Sylasa i Tymoteusza, aby dzielić z nimi i wspominać trud ewangelizacji.

 

Psalm responsoryjny: Ps 119, 129-130.131-132.133.135

Cechą charakterystyczną Psalmu 119 jest to, że w każdym wierszu pojawia się określenie „prawo” lub jego synonimy („napomnienia”, „słowa”, „przykazania”, „mowa”, „ustawy”). Psalmista wyraża pragnienie życia według Bożego Prawa. Ono oświeca i uczy niedoświadczonych.

 

Ewangelia: Mt 5, 13-16

Fragment ten może wydawać się sprzeczny z fragmentem Kazania na Górze, które pojawia się w kolejnym, szóstym rozdziale: „Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli”. Rozwiązaniem tego pozornego paradoksu jest kwestia intencji. Jeśli celem jest chwała Boża, to nie należy stawiać światła pod korcem, nawet jeśli skutkiem ubocznym miałby być podziw innych wobec nas. Jezus przestrzega nas jedynie przed tym, aby celem nie była nasza chwała. Warto wtedy poskromić własną pychę, przypominając sobie zalecenie Pana: „niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa”.

W palestyńskich wiejskich domach glinianą lampkę olejną ustawiano na stojaku, aby światło rozchodziło się jak najszerzej. Dzięki temu służyło ono tym, którzy znajdą się w jego zasięgu. Ukrycie światła pod naczyniem oznacza uniemożliwienie innym wyjścia z ciemności. Niewidoczne światło jest metaforą chrześcijanina, który nie podąża drogą ewangelicznych błogosławieństw. Niektórzy sądzą, że są one zarezerwowane dla kapłanów i osób konsekrowanych. Nic bardziej mylnego – osiem błogosławieństw to program życia chrześcijańskiego dla wszystkich nawróconych, w tym ludzi świeckich.

 

Środa, 14.06.2017 r.

Pierwsze czytanie: 2 Kor 3, 4-11

Nowością chrześcijaństwa jest wyswobodzenie człowieka przez Chrystusa z niewoli jurydyzmu (czyli ścisłego, literalnego przestrzegania prawa). Trzeba było jednak pokory, by dać się wyzwolić. Faryzeusze, którzy dziś kojarzą nam się negatywnie, ale wśród Żydów cieszyli się wielką estymą, czuli się zgorszeni postępowaniem Jezusa, które było sprzeczne z literą Prawa (liczne uzdrowienia w szabat, niepotępienie jawnogrzesznicy, rozmowa z kobietą samarytańską, dotykanie trędowatych). Nie dostrzegali, że kierując się miłością, On to Prawo wypełniał.

Różnica między literą a Duchem polega na tym, że ta pierwsza nie jest w stanie uświęcić człowieka. Nie da się sporządzić pełnej instrukcji osiągnięcia świętości przy pomocy przykazań wyrytych w kamieniu, gdyż one nie zawierają wszystkich przypadków, jakie mogą spotkać człowieka. Tak naprawdę nie są one niezbędne tym, którzy przeszli swoje nawrócenie i kierują się dobrze ukształtowanym sumieniem, które stanowi „najtajniejszy ośrodek i sanktuarium człowieka” (Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym „Gaudium et spes”) , gdyż przykazania mają oni wyryte w swoim sercu. Jak powiedział św. Augustyn, „kochaj i rób co chcesz”. Nie znaczy to jednak, że przykazania nie są w ogóle potrzebne. Stanowią one pokarm dla niemowląt, czyli tych, którzy czynią dopiero pierwsze kroki na drodze wiary. Mogą być też przydatne dla dojrzałych chrześcijan, aby co jakiś czas sprawdzali, czy sumienie nie pobłądziło.

 

Psalm responsoryjny: Ps 99, 5-6.7-8

Co oznacza stwierdzenie, że Bóg jest święty? Z pewnością nie to samo, co można by powiedzieć o człowieku zbawionym. W przypadku Boga nie chodzi o świętość moralną, ale o doskonałość ontyczną jako pełnię bytu – o świętość jako podstawowy atrybut Boga.

 
Ewangelia: Mt 5, 17-19

Zarzuty Żydów wobec uczynków Jezusa, które im wydawały się wbrew Prawu, były zupełnie bezpodstawne. Nikt przed Nim, ani nikt po Nim, nie zrozumiał i nie wypełnił istoty Prawa w sposób doskonalszy. Nie chodzi przy tym o doskonałe, literalne wypełnienie wszystkich 613 przykazań zawartych w Starym Testamencie, bo pod tym względem zapewne znalazłoby się wielu faryzeuszów „doskonalszych” od Jezusa. Chodzi o postępowanie zgodne z zamysłem Bożym, z tym, co chciał On ludziom przekazać za pośrednictwem pierwszego i najważniejszego przykazania o miłości Boga oraz miłości drugiego człowieka, jak również Dekalogu przykazań etycznych.

Wypełnianie przykazań łączy się z obietnicą bycia wielkim w królestwie niebieskim. Królestwo Boże znajdowało się w centrum nauczania Jezusa, który nie tylko głosił Jego bliskie nadejście, ale już je realizował: „Przybliżyło się do was królestwo Boże” (Łk 10,9). Różni się ono jednak od ziemskich królestw: „Odpowiedział Jezus: Królestwo moje nie jest z tego świata” (J 18,36). Według Katechizmu Kościoła Katolickiego zalążkiem i początkiem tego królestwa jest Kościół. Zadaniem chrześcijan jest budowanie królestwa Bożego już teraz.

 

Czwartek, 15.06.2017 r. Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa

Pierwsze czytanie: Pwt 8, 2-3.14b-16a

Bóg działa na trzy sposoby, jednym z nich jest dopust. Chyba nikomu z nas nie są obce doświadczenia utrapień i prób. Mogą one rodzić pytania, gdzie był Bóg, dlaczego nas zostawił. Dzisiejszy fragment utwierdza nas w tym, że cierpienia, jakie nas spotykają, nie oznaczają, iż Bóg nas opuścił. Jest On zawsze obecny w naszym życiu, może nawet szczególnie w momentach, które przeżywamy jako trudne. Jak pisał św. Jan Paweł II w książce „Wstańcie, chodźmy!”, „Boża miłość nie nakłada na nas ciężarów, których nie moglibyśmy unieść, ani nie stawia nam wymagań, którym nie moglibyśmy sprostać, jeśli wzywa, przychodzi z konieczną pomocą.”

 

Psalm responsoryjny: Ps 147B, 12-13.14-15.19-20

Psalm 147 to hymn dziękczynny, w którym występuje tryb rozkazujący: „Chwal, Jerozolimo, Pana!”; „chwal Boga twego, Syjonie!” Psalmista zwraca się do Jerozolimy, by okazać Bogu cześć za pomoc przy budowie murów miasta lub ich odbudowie
i pobłogosławienie jego mieszkańców.

 

Drugie czytanie: 1 Kor 10, 16-17

Kielichem błogosławieństwa nazywano ostatni, trzeci kielich, który wypijano na zakończenie np. Paschy. Pierwsi chrześcijanie często spotykali się na ucztach, ale nie zawsze one musiały przekształcać się w Wieczerzę Pańską. Łamanie chleba odnosiło się początkowo niekiedy do zwykłego posiłku, ale z czasem zaczęło oznaczać przede wszystkim Eucharystię.

W tym przypadku Pawłowi chodzi niewątpliwie o Eucharystię. Temat ten zarysował już na początku rozdziału dziesiątego: „wszyscy też spożywali ten sam pokarm duchowy i pili ten sam duchowy napój. Pili zaś z towarzyszącej im duchowej skały, a ta skała – to był Chrystus”.

Św. Paweł następnie przystępuje do porównania Eucharystii z ofiarami żydowskimi i kultem pogańskim. Nie da się ich ze sobą pogodzić: „Nie możecie pić z kielicha Pana i z kielicha demonów”. Eucharystia jest zatem dla chrześcijan jedyną ucztą liturgiczną. Nie mogą oni brać udziału w pogańskich ucztach religijnych, gdyż w sposób szczególny związali się z Jezusem, dzięki czemu uczestniczą w ucztach, podczas których spożywają Ciało Chrystusa i piją Jego Krew. Eucharystia w ten sposób jednoczy wszystkich, którzy gromadzą się wokół ołtarza Pańskiego, aby spożywać ten sam Chleb, którym jest Jezus Chrystus

 

Ewangelia: J 6, 51-58

Dzisiejsza perykopa ewangeliczna jest fragmentem mowy eucharystycznej, którą wygłosił Jezus po cudownym rozmnożeniu chleba. Żydzi zrozumieli słowa Chrystusa dosłownie. Zareagowali gwałtownie na Jego zalecenie, by spożywać Chleb, którym jest Jego Ciało. W tych czasach kanibalizm bywał praktykowany przez barbarzyńców; Żydzi, Rzymianie i Grecy brzydzili się nim. Niewłaściwa interpretacja słów Jezusa będzie pokutować jeszcze przez następne dziesięciolecia, gdyż pierwszym chrześcijanom Rzymianie będą zarzucać właśnie kanibalizm.

Co więcej, nakazując Żydom pić Jego Krew, Jezus naruszył kolejne tabu. Księga Kapłańska wyraźnie zakazywała picia krwi wszelkich zwierząt: „Jeżeli kto z domu Izraela albo spośród przybyszów, którzy osiedlili się między nimi, będzie spożywał jakąkolwiek krew, zwrócę oblicze moje przeciwko temu człowiekowi spożywającemu krew i wyłączę go spośród jego ludu. Bo życie ciała jest we krwi”. Tak jak picie krwi zwierząt wyłącza Żydów ze wspólnoty wierzących, tak picie Krwi Chrystusa i spożywanie Jego Ciała oznacza dla chrześcijan pełne uczestnictwo w Ofierze Eucharystycznej.

 

Piątek, 16.06.2017 r.

Pierwsze czytanie: 2 Kor 4, 7-15

W krajach słabo rozwiniętych do dziś dnia ludzie wyrabiają proste naczynia z gliny. Są one kruche i nietrwałe, ale dużo tańsze niż porcelana. W takich naczyniach skarbu raczej nikt nie przechowuje. Boża logika jest jednak inna. Bóg umiejscowił drogocenną duszę w słabym i grzesznym ciele. Dzięki temu w wątłych ciałach objawia się Boża chwała.

Św. Faustyna ukończyła zaledwie trzy klasy szkoły podstawowej, tymczasem jej przesłanie o Bożym Miłosierdziu było badane przez teologów, którzy nie dopatrzyli się w nim błędów doktrynalnych. Prosta dziewczyna jest dziś uważana za jedną z największych światowych mistyczek, a obraz Jezusa Miłosiernego jest obecny w wielu kościołach na całym świecie. Kult Bożego Miłosierdzia rozszerzył się na cały świat. Wybór prostej dziewczyny przez Boga spotęgował znaczenie orędzia o Bożym Miłosierdziu.

Na pierwszego świadka Zmartwychwstania Bóg wybrał św. Marię Magdalenę, która stała się apostołką Apostołów, i to w czasach, kiedy świadectwo kobiety nie było poważnie traktowane. Pisał o tym również św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian: „Przeto przypatrzcie się bracia powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga”.

 

Psalm responsoryjny: Ps 116B, 10-11.15-16.17-18

Psalmista dziękuje Bogu za uratowanie go od śmierci, która wydawała się nieodwołalna. Skarży się on na kłamców. W psalmie tym znajdują się arameizmy, co wskazuje, że powstał on po niewoli babilońskiej, kiedy język aramejski był już powszechnie używany.

 

Ewangelia: Mt 5, 27-32

Struktura tego fragmentu jest taka sama jak poprzedniego i następnych: „Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!”; „Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi”; „Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb!”; „Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził”. Jezus sukcesywnie podnosi poprzeczkę. Zakazuje choćby gniewania się, przysięgania, stawiania oporu złemu, pożądliwego patrzenia na kobietę, a nakazuje miłowanie nieprzyjaciół. Wyróżnia to chrześcijaństwo spośród innych religii.

Wielu żydowskich nauczycieli odnosiło się z pogardą do cudzołóstwa. W Prawie Starego Testamentu było napisane, że zarówno mężczyzna, jak i kobieta powinni być ukarani za cudzołóstwo, jednak praktyka często była inna, karano najczęściej tylko kobietę. Jezus wyraźnie wskazuje na odpowiedzialność mężczyzn. Karci nie tylko samo cudzołóstwo, ale nawet pożądliwe spojrzenie na kobietę.

Nakłanianie do wyłupania sobie oka lub odcięcia ręki jest hiperbolą charakterystyczną dla języka hebrajskiego, jednak odzwierciedla równocześnie wyobrażenia współczesnych Jezusowi Żydów, że ludzie zmartwychwstają w takiej samej postaci, w jakiej zastała ich śmierć. Jeszcze wyraźniej widać to w Ewangelii według św. Marka: „Lepiej jest dla ciebie kalekim wejść do życia”; „lepiej jest dla ciebie wejść do życia chromym”; „lepiej dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego”.

 

Sobota, 17.06.2017 r.

Pierwsze czytanie: 2 Kor 5, 14-21

Św. Paweł, który sam doznawał konania Jezusa w swoich prześladowaniach, tłumaczy, że wszyscy chrześcijanie doświadczają zarówno śmierci, jak i zmartwychwstania Jezusa. Moc zmartwychwstania objawia się szczególnie w odwróceniu się od grzechu i zepsucia. Takie nawrócenie przeszedł też sam św. Paweł, gdy pod Damaszkiem ukazał mu się Chrystus.

Słowa „a jeśli nawet według ciała poznaliśmy Chrystusa, to już więcej nie znamy Go w ten sposób” mogłyby sugerować, że Apostoł przynajmniej raz osobiście zetknął się z Jezusem w czasie Jego publicznej działalności. Powszechnie przyjmuje się jednak – choć nie ma na to niezbitych dowodów – że Paweł przebywał wtedy w Tarsie. Na to, że nigdy nie spotkał osobiście Chrystusa, może wskazywać fakt, że w żadnym zachowanym Liście Apostoł o tym nie wspomina.

Nowe stworzenie głoszone przez Pawła oznaczało nową epokę. Po pierwszej podróży misyjnej św. Pawła zebrał się nawet w Jerozolimie Sobór Apostolski, aby ustalić zakres Prawa, jaki miał obowiązywać judeochrześcijan. Ogromny przełom, jaki dokonał się za sprawą Jezusa w życiu religijnych Żydów, którzy uwierzyli w Niego jako Mesjasza i przyłączyli się do Jego wyznawców, miał również wymiar organizacyjny. Żydzi, choć początkowo w dalszym ciągu pozostawali członkami synagog, ostatecznie odłączyli się od wspólnot żydowskich, ponieważ Sanhedryn i kapłani nie nawrócili się po Zmartwychwstaniu Jezusa.

 

Psalm responsoryjny: Ps 103, 1-2.3-4.8-9.11-12

Psalm 103 błogosławiący Pana jest uważany za perłę całego Psałterza. Sławi on ogrom Bożego miłosierdzia. Jest nazywany Te Deum Starego Testamentu. Stanowi swoistą parafrazę zdania z Ewangelii według św. Jana „Bóg jest miłością”, która została napisana 500 lat później.

 

Ewangelia: Mt 5, 33-37

Jezus, komentując kolejne przykazanie przechodzi do skomentowania kolejnego przykazania Dekalogu – tym razem ósmego. Składanie przysięgi było u Żydów czymś powszechnym. Unikali oni nieraz przysięgania bezpośrednio na Boga, aby Jego imienia nie narazić na szwank. Rabini pouczali, które przysięgi są wiążące. U innych ewangelistów temat przysięgania nie występuje w ogóle, u Mateusza jest obecny dwukrotnie (drugi raz w mowie Jezusa przeciw uczonym w Piśmie i faryzeuszom: „Biada wam, przewodnicy ślepi, którzy mówicie: Kto by przysiągł na przybytek, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na złoto przybytku, ten jest związany przysięgą. Głupi i ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, złoto czy przybytek, który uświęca złoto? Dalej: Kto by przysiągł na ołtarz, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na ofiarę, która jest na nim, ten jest związany przysięgą. Ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, ofiara czy ołtarz, który uświęca ofiarę? Kto więc przysięga na ołtarz, przysięga na niego i na wszystko, co na nim leży. A kto przysięga na przybytek, przysięga na niego i na Tego, który w nim mieszka. A kto przysięga na niebo, przysięga na tron Boży i na Tego, który na nim zasiada”.

W Kazaniu na Górze Jezus uczy, aby w ogóle nie przysięgać i bez tego dotrzymywać słowa. Teza ma więc budowę dwuczęściową. Pierwsza część jest sformułowana negatywnie „nie będziesz”, a druga – pozytywnie „dotrzymasz”. Na uwagę zasługuje antyteza, gdyż w przeciwieństwie do antytez przy poprzednich przykazaniach występuje w formie zakazu „Wcale nie przysięgajcie”. Jezus wymienia cztery przykładowe sfery rzeczywistości, na które nie należy przysięgać: niebo, ziemię, Jerozolimę i własną głowę, za każdym razem argumentując dlaczego: niebo jest tronem Bożym; ziemia jest podnóżkiem Jego stóp; Jerozolima jest miastem wielkiego Króla; na głowę nie należy przysięgać, bo człowiek nie jest zdolny uczynić białym lub czarnym choćby jednego włosa. Zasadą fundamentalną jest wezwanie do prawdomówności: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie”.