Niedziela, 26.05.2019 r.

 

Pierwsze czytanie: Dz 15, 1-2. 22-29

            Spory, które są obecne w dzisiejszym Kościele nie powinny nas ani dziwić, ani przerażać. Nie jest to coś, czego do tej pory nie było i pewnie będą istniały zawsze, bo życie przynosi nam coraz to nowe wątpliwości. Dopóki Kościół tworzyli wyłącznie judeochrześcijanie, nikt się pewnie nie zastanawiał, co by było, gdyby zaczęto udzielać chrztu poganom. To było poza zasięgiem wyobraźni judeochrześcijan. Gdy jednak na wyraźną interwencję Boga ochrzczono poganina Korneliusza, a po nim następnych pogan, pojawił się problem. Wyeksponowali go przybysze z Judei, którzy bez upoważnienia apostołów, zamiast głosić Jezusa, głosili swoje przywiązanie do rytuału. Przeświadczenie o własnej nieomylności zamknęło samozwańczych głosicieli na działanie Ducha Świętego. To apostołowie są dla nas wzorem umiejętnego rozstrzygania takich sporów. Przede wszystkim spory powinni rozstrzygać ci, którzy dla imienia Jezusa Chrystusa poświęcili swe życie i dokonują tego we współpracy z Duchem Świętym. Właściwie tych rozstrzygnięć dokonał Duch Święty. Apostołowie mieli jedynie odczytać przesłanie Jezusa w Duchu, w którym zostało ono przekazane – w Duchu Świętym.

            Rozstrzygając rozmaite dylematy, przed którymi stają dzisiejsi wyznawcy Chrystusa w różnych zakątkach świata, współcześni następcy apostołów działają według tej samej procedury i nie nakładają niepotrzebnych ciężarów. Jeśli ktoś z wyznawców Chrystusa ma przeświadczenie, że zostały nań nałożone ciężary nie do uniesienia, warto sięgnąć po Pismo Święte i dokumenty Kościoła i sprawdzić, czy nie nakłada ich na nas jakiś samozwańczy głosiciel własnych błędnych przekonań. Pismo Święte zawiera odpowiedzi na wszystkie pytania, jakie kiedykolwiek się pojawią. Aby je właściwie odczytać, musimy poddać się Duchowi Świętemu, pod natchnieniem którego ono powstało.

Psalm responsoryjny: Ps 67 (66), 2-3. 4-5. 6. 8

            Gdy jesteśmy świadomi swojej grzeszności i jednocześnie widzimy wokół siebie wielkie dzieła Boga, nasz stan mogą wyrazić słowa dzisiejszego psalmu: „Niech Bóg się zmiłuje nad nami i nam błogosławi; niech nam ukaże pogodne oblicze.” Pragniemy jednak do tej modlitwy włączyć wszystkich wokół nas, a nawet wszystkie ludy ziemi. Wysławiając Boga, nie chcemy być w tym osamotnieni. Prosimy Boga o błogosławieństwo dla wszystkich. Bez pragnienia dobra dla innych nasze szczęście nie jest pełne. Niech, więc „cześć Mu oddają wszystkie krańce ziemi.”

Drugie czytanie: Ap 21, 10-14. 22-23

            Wspaniały jest obraz Kościoła wyłaniający się z wizji, której doświadcza Święty Jan. Kościół jawi się, jako Miasto Święte, zstępujące z nieba. Nie jest wytworem ludzkim, choć zbudowane na fundamencie apostołów. To miasto nie potrzebuje światła zewnętrznego, gdyż posiada doskonałe światło, którym jest Chrystus. Gdy będziemy patrzeć na tę wspaniałą budowlę, zamykając się na wewnętrzne światło, zobaczymy obraz jak w krzywym zwierciadle. Zobaczymy tylko brzydotę grzesznych ludzi, nie widząc tego, co w nich piękne. Zachowania heroiczne będą się jawiły jako głupota, wierność małżeńska jako nieudolność, przebaczenie jako słabość, miłość macierzyńska jako ograniczenie wolności kobiet, opowiadanie się za prawdą jako mentalność zaściankowa, a przyznanie się do błędu będziemy postrzegać jako klęskę. Gdy jednak będziemy patrzeć na tę budowlę w świetle lampy, którą jest Baranek, dostrzeżemy całe jej piękno, solidną budowlę z gęsto usianymi bramami, zapraszającymi wszystkich do wejścia.

Ewangelia: J 14, 23-29

            Nauka Pana Jezusa nie jest wiedzą, którą możemy dołączyć do wcześniej już zdobytej., zmagazynować ją w swoim umyśle i na tym poprzestać. Ta nauka jest dla nas na tyle wartościowa, na ile jesteśmy gotowi zastosować ją w swoim życiu. Bóg kocha każdego z nas i okazał to, przyjmując ludzkie ciało, które złożył w ofierze dla naszego zbawienia. Naszym sposobem okazania miłości Bogu jest zachowanie Jego nauki. Wtedy stajemy się mieszkaniem całej Trójcy Świętej. Osoby Boskie są nierozdzielne. Będą przebywać w nas wszystkie, a owocem tego przebywania jest pokój tak głęboki, że żadne troski ziemskie nie są w stanie go zakłócić. Takiego pokoju nic na świecie nie może nam ofiarować. Tylko trwanie w Bożej miłości, czyli zachowywanie nauki przekazanej nam przez Pana Jezusa, zapewnia nam ten obiecany głęboki pokój. Wszyscy jesteśmy do tego zaproszeni.

 

Poniedziałek, 27.05.2019 r.

 

Pierwsze czytanie: Dz 16, 11-15

             Fragment Dziejów Apostolskich opisuje wydarzenie z drugiej podróży misyjnej świętego Pawła. Apostoł udał się do Macedonii, ponieważ miał w nocy widzenie Macedończyka błagającego, aby tam przyszedł. To widzenie Paweł odczytał, jako wezwanie Boga do zaniesienia ewangelii. Posłuszeństwo Bożemu prowadzeniu zaowocowało przyjęciem chrztu przez wiele osób, w tym Lidii. Święty Łukasz bardzo szczegółowo opisuje to wydarzenie. Miało miejsce w Filippi, w Macedonii, która była rzymską kolonią. Mieszkali tam Żydzi, ale z powodu braku synagogi Paweł z towarzyszami poszli w szabat na miejsce modlitwy nad rzekę. Żydzi czynili tak w miastach, gdzie nie było synagogi. Rzeka pełniła funkcję miejsca do rytualnych obmyć. Właśnie tam, spotkali kobietę o imieniu Lidia. Uważnie słuchała ona słów Pawła i została ochrzczona.

            W całym opisie wydarzenia autor wyraźnie podkreśla działanie Boga w procesie nawrócenia człowieka. Bóg jest pierwszy. To On posłał Pawła właśnie w to miejsce i to On otworzył serce Lidii na przyjęcie słów Pawła. Współpraca człowieka była również niezbędna. Zarówno Paweł mógł nie podjąć powierzonej misji, jak też Lidia mogła zająć się czymś innym niż słuchanie słów Pawła i zamknąć się na przychodzącego Jezusa.

            Angażując się w dzieło ewangelizacji, warto pamiętać, że niezbędne jest wsłuchiwanie się w natchnienia Ducha Świętego i nieustannie należy mieć świadomość, że choć wysiłek jest konieczny, to dawcą wszystkiego jest Bógszukający każdego zagubionego dziecka. Jeśli jesteśmy tym zagubionym dzieckiem, to miejmy pewność, że Bóg nas nieustannie szuka.  Pozwólmy Mu się odnaleźć.

Psalm responsoryjny: Ps 149, 1b-2. 3-4, 5-6a. 9b

            Każdy początek nowego dnia naszego życia jest rozpoczęciem śpiewania Panu nowej pieśni. Wszystkie stworzenia wielbią Boga, my również uczestniczymy w tym głoszeniu Jego chwały. Nasz przywilej polega na tym, że jesteśmy tego świadomi. Czerpiemy, więc radość z wywyższania swego Stwórcy. Uczestniczymy w radości tych, którzy już nie potrzebują wierzyć, bo już widzą Boga twarzą w twarz.

Ewangelia: J 15, 26-16,4a

            Aby zapewnić dziecku poczucie bezpieczeństwa, rodzice informują je o mających nastąpić wydarzeniach. Zarówno o tym, że jutro przyjedzie kochana babcia jak i o tym, że trzeba będzie wkrótce pójść do dentysty i może trochę boleć. Pan Jezus mówi do apostołów w podobny sposób. Zapowiada trudne wydarzenia, aby ta zapowiedź była pomocna w ich przeżywaniu. My też jesteśmy uczniami Jezusa, więc te słowa są również kierowane do nas. Gdy przychodzi nam doświadczać trudów z powodu ludzi, którzy zamknęli się na poznawanie Boga, warto o tej zapowiedzi pamiętać i uświadamiać sobie bliskość kochającego Jezusa, który jest z nami w ciągłej łączności. On jest wierny swojej obietnicy i posyła nam Parakleta, Ducha Prawdy, który jest Duchem Miłości Ojca i Syna.

 

Wtorek, 28.05.2019 r.

 

Pierwsze czytanie: Dz 16, 22-34

            Czy można wyobrazić sobie bardziej beznadziejne położenie niż to, w którym znaleźli się misjonarze Paweł i Sylas? Zostali wtrąceni do lochu, zakuci w dyby, pozbawieni jakiejkolwiek możliwości głoszenia dobrej nowiny. Tak mogłoby się wydawać, ale ich zachowanie tego nie potwierdzało. Ust im nie zakneblowano, więc zaczęli śpiewać psalmy Bogu. Współwięźniowie przysłuchiwali się temu. Gdy kajdany opadły i drzwi więzienia otworzyły się, nasi bohaterowie nie wpadli w panikę, lecz byli uważni, wsłuchani w głos Boga. Widząc rozpacz strażnika, Paweł powstrzymał go od samobójczego ciosu. To niezwykłe zachowanie Pawła wzbudziło w strażniku wielką wdzięczność i otworzyło jego serce na przyjęcie nauki o Panu Jezusie. Paweł wykorzystał tę sposobność do wypełnienia swojego powołania. Scena kończy się chrztem strażnika i całej jego rodziny, czemu towarzyszy wielka radość wszystkich przeżywana przy suto zastawionym stole.

            Czy apostołowie lub ktokolwiek inny mógłby przewidzieć taki scenariusz przebiegu wydarzeń w momencie wtrącania ich do więzienia? Z pewnością nie. Takie scenariusze są jednak możliwe wtedy, gdy ufamy Bogu bezgranicznie, trwamy w postawie dziękczynienia w każdej sytuacji, wsłuchujemy się w Jego głos w naszym sercu i gdy swoimi czynami świadczymy o Bożej Miłości. Pierwszym krokiem do wzięcia udziału w tej przygodzie wiary może być praktyka codziennego dziękczynienia Bogu za wszystko, co nas spotyka. Za wszystko, bez wyjątku.

Psalm responsoryjny: Ps 138 (137), 1b-2a. 2b-3. 7e-8

            Król Dawid słowami psalmu dziękuje Bogu za łaskę i wierność. Uznaje Boga, jako swojego wybawcę i w Nim pokłada ufność. Modlitwa tym psalmem pobudza nas do wielbienia Boga ze świadomością, że włączamy się w nieustanny śpiew aniołów. W tym dziękczynieniu łatwiej nam trwać, gdy potrafimy widzieć w swoim codziennym życiu działanie Boga, gdy w każdym wydarzeniu chcemy widzieć Jego łaskę i wierność, również w tym niechcianym.

Ewangelia: J 16, 5-11

            Czy ktokolwiek z nas nie doświadczył w swoim życiu rozstawania się z kimś bliskim? Znamy uczucie towarzyszące tym sytuacjom. Gdy rozpoczynaliśmy edukację w szkole, musieliśmy rozstać się z rodzicami. Wiedzieliśmy, ze rozstanie jest dla nas pożyteczne, ale towarzyszył temu pewien smutek. W czytanej dzisiaj w Kościele Ewangelii święty Jan opisuje rozstanie Pana Jezusa z uczniami. Pan Jezus zapewnia apostołów, że Jego odejście jest dla nich pożyteczne, ale jednocześnie rozumie, że w ich sercach pojawił się smutek. Z pewnością ufają Mistrzowi, ale pełnego zrozumienia sytuacji nie mają. Muszą odwołać się do wiary. Doświadczenia Ducha Świętego jeszcze nie mieli. My dzisiaj wiemy, że wszystkie obietnice wypowiedziane podczas tego pożegnania, wypełniły się.

 

Środa, 29.05.2019 r.

 

Pierwsze czytanie: Dz 17, 15. 22-18,1

            Spróbujmy przyjrzeć się, jakiego Boga przedstawiał święty Paweł Ateńczykom na Areopagu i zastanówmy się, czy my wierzymy w takiego właśnie Boga. Bóg głoszony przez Apostoła, jest stwórcą wszystkiego, co istnieje. On jest Panem nieba i ziemi. Warto zapytać samego siebie, czy czasami nie przyjmujemy takiej postawy, którą udowadniamy, że możemy coś Bogu dać, że jesteśmy hojni w wielu praktykach religijnych, którymi Boga obdarowujemy, oczekując może na Jego wdzięczność. Tymczasem to Bóg daje człowiekowi wszystko, każdy oddech, każde uderzenie serca. To w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy. Nasza pobożność niczego Bogu nie dodaje, lecz pomaga nam uświadomić sobie Jego obecność. Potężny Bóg jest zawsze blisko każdego z nas. Stał się jednym z nas. Ponieważ będąc człowiekiem umarł i zmartwychwstał, możemy być pewni naszego zmartwychwstania.

            Tylko nieliczni Ateńczycy przyjęli prawdę o zmartwychwstaniu. Większość słuchających wyśmiewała ją wprost, inni bardziej subtelnie. Taka postawa obojętności może być obecna również w naszej wierze. Gdy, jako ochrzczeni, dokonujemy wyborów niezgodnych z nauczaniem Kościoła i bezrefleksyjnie trwamy w takiej postawie, wtedy zachowujemy się jak opisani w Dziejach Apostolskich Ateńczycy, mówiący do Pawła: „Posłuchamy cię o tym innym razem”.

Psalm responsoryjny: Ps 148 1b-2. 11-12. 13-14c

            Bóg upodobał sobie jeden lud, który jest Mu szczególnie bliski. Stał się nawet członkiem tego ludu, przyjmując ciało z Kobiety do niego należącej. Nie jest jednak Bogiem tylko tego ludu, lecz wszystkich ludzi. Oddał swoje życie za każdego bez wyjątku człowieka. Dlatego oddają mu chwałę wraz z aniołami wszystkie narody, a wśród nich zarówno „władcy i wszyscy sędziowie tej ziemi”, jak też „młodzieńcy i dziewczęta, starcy i dzieci”. Oddajemy Mu chwałę również my. Chwała Tobie Panie.

Ewangelia: J 16, 12-15

            Jak wiele lat naszego życia poświęcamy na zdobywanie wiedzy o otaczającym nas świecie i nabywanie różnych umiejętności. Często, kiedy już nagromadzimy bardzo dużo, wyczuwamy w sercu głębokie pragnienie poznania prawdy. Doświadczamy tego, że dokładanie kolejnej wiedzy nie powoduje zaspokojenia tego pragnienia. Ono wciąż narasta. To dobry moment, aby zwrócić się do zapowiadanego w dzisiejszej Ewangelii Ducha Prawdy i pozwolić Mu, aby poprowadził nas po treściach zawartych na kartach Pisma Świętego. Duch Święty, który od Ojca i Syna pochodzi, uzdolni nas do przyjmowania prawdy o sobie i o nieskończonej miłości Boga. Cała wiedza, jaką zdobyliśmy, nie jest bezużyteczna, lecz ona nie będzie już zastępowała nam Boga. Znajdziemy dla niej właściwe miejsce w hierarchii wartości.

 

Czwartek, 30.05.2019 r.

 

Pierwsze czytanie: Dz 18, 1-8

            Paweł opuścił Ateny po tym, jak po wygłoszeniu mowy o Bogu Jedynym, usłyszał słowa: „Posłuchamy cię innym razem.” Nie zaprzestał działalności misyjnej, lecz udał się do Koryntu, gdzie również nie spodziewał się, że będzie łatwo. Było to duże miasto portowe, skupiające ludzi z różnych stron świata, z różnych kultur i wszelkiego rodzaju wierzeń. Byli tam również Żydzi. Paweł spotkał jednego z nich o imieniu Akwila, który zajmował się wyrobem namiotów. Apostoł  znał to rzemiosło, więc  teraz przydała mu się ta umiejętność. Mógł dzięki niej zarobić na swoje utrzymanie, a w szabat przekonywać w synagodze zebranych tam wyznawców judaizmu, że Jezus jest oczekiwanym Mesjaszem. Słuchacze z synagogi jednak zdecydowanie sprzeciwiali się tej nauce, nie chcieli słuchać, a nawet bluźnili. Paweł był z pewnością zniechęcony do dalszego głoszenia, ponieważ w następnych zdaniach Dziejów Apostolskich czytamy, że w nocy miał widzenie, w którym Bóg zapewnił go o swojej opiece nad nim i skierował zdecydowaną zachętę do dalszego przemawiania bez lęku o siebie. Paweł poszedł za tym głosem i pozostał w Koryncie jeszcze półtora roku. Słuchał głosu Boga i podążał za nim. Siłę czerpał z wiary, że Bóg jest z nim. Potrafił pracować na swoje utrzymanie, potrafił też zrezygnować z pracy, aby całkowicie oddać się głoszeniu Jezusa. Jego działalność nie pozostała bezowocna. Autor Dziejów Apostolskich odnotowuje przyjęcie chrztu przez przełożonego synagogi ze wszystkimi domownikami, „wielu też słuchaczy korynckich uwierzyło i przyjmowało wiarę i chrzest”.

Psalm responsoryjny: Ps 98 (97), 1bcde. 2-3b. 3c-4

            „Śpiewajcie Panu pieśń nową”- słowa te mogą być zachętą do przeżywania dzisiejszego dnia w duchu dziękczynienia za konkretne wydarzenia. To, co wydarzy się dzisiaj, będzie wyjątkowe, choć może wydawać się takie zwyczajne i podobne do zdarzeń z dni poprzednich. Gdy przeżywamy je ze świadomością obecności Boga, stają się nową pieśnią na Jego cześć. Niech każda czynność, każde spotkanie z drugim człowiekiem staje się wołaniem z radości na cześć Pana.

Ewangelia: J 16, 16-20

             Słowa Ewangelii, podane nam dzisiaj przez Kościół, wypowiedział Pan Jezus do apostołów w czasie poprzedzającym wydarzenia Wielkiego Tygodnia. Nic dziwnego, że były dla nich całkowicie niezrozumiałe. Pan Jezus wiedział o tym, znał pytania rodzące się w ich myślach. Wiedział również, że gdy zacznie dziać się to, co zapowiada, słowa te staną się pociechą dla nich. My dzisiaj czytamy je , wiedząc, co po nich nastąpiło. Wiemy, że śmierć Jezusa nie była końcem Jego działania w świecie, wierzymy w Jego zmartwychwstanie, które celebrujemy w każdą niedzielę. Wierzymy również w Jego powtórne przyjście, którego bardziej lub mniej świadomie oczekujemy. Tyle tylko, że pojęcie chwili, którego używamy, nie pokrywa się z pojęciem chwili u Boga. Tu jest przestrzeń do okazania Bogu naszego zaufania.

 

Piątek, 31.05.2019 r. – święto Nawiedzenia NMP

 

Pierwsze czytanie: Rz 12, 9-16b

            Święty Paweł zachęca nas dzisiaj do współodczuwania, które jest wyrazem miłości bez obłudy. Nie jest to zadanie łatwe. Wymaga odwrócenia uwagi od wpatrywania się w siebie i skierowania jej na bliźniego. Wymaga ponadto porzucenia chęci porównywania się z nim, osądzania go lub zazdrości, ponieważ niszczy to relacje i ich uczestników. Wymaga również pielęgnowania pragnienia poznawania osoby w tym celu, aby móc przyjść jej z pomocą.

            Wbrew pozorom weselić się z tymi, którzy się weselą, także może okazać się zadaniem nie łatwym. Sukces bliźniego, bowiem może obnażyć w nas pragnienie dążenia do wielkości. Dlatego święty Paweł zamieszcza na tej liście zaleceń również prośbę: „Nie gońcie za wielkością, lecz niech was pociąga to, co pokorne”. Taką miłość pokazał nam Bóg, stając się człowiekiem właśnie po to, by doskonale współodczuwać z nami i zaradzać naszym słabościom. Doświadczył wszystkiego, co może spotkać każdego człowieka, oprócz grzechu. Tylko dlatego, że możemy jednoczyć się z tą doskonałą Miłością, możemy mieć nadzieję, że jeśli będziemy w swych dążeniach wytrwali, możemy już tu na ziemi pewien poziom takiej miłości osiągnąć. Zdolność do współodczuwania widzimy w życiu wielu kanonizowanych świętych. Przywoływana w dzisiejszej liturgii scena nawiedzenia świętej Elżbiety przez Maryję także promieniuje głęboką zgodnością we wzajemnych uczuciach.

Psalm responsoryjny: Iz 12, 2-3. 4bcde.5-6

            Psalm jest pieśnią wdzięczności człowieka, którego Bóg wyzwolił. Radość przepełnia jego serce i wylewa się na otoczenie. Pragnienie wychwalania Boga i rozgłaszania Jego dzieł nie pomieści się w sercu jednego człowieka. Potrzebuje on, aby inni włączyli się do tego uwielbienia. „Dajcie poznać Jego dzieła między narodami”- to wezwanie skierowane jest dzisiaj do mnie. Włączam się, więc do tej pieśni. Współtworzę wielki chór wielbiący Boga, który jest moim zbawieniem.

Ewangelia: Łk 1, 39 – 56

            Przyjrzyjmy się uważnie scenie nawiedzenia Elżbiety przez Maryję. Spotykają się tu cztery Osoby. Możemy w tym spotkaniu dostrzec przenikanie się ksiąg Starego i Nowego Testamentu. Widzimy, jak pięknie splatają się ze sobą. Maryja wyśpiewuje pieśń uderzająco podobną do tej, jaką wyśpiewała Anna w księdze Samuela po oddaniu do świątyni swojego upragnionego syna (Sm, 1-10). Elżbieta i Maryja prawdopodobnie znały tę pieśń, brzmiała w ich sercach, przepełniała je do głębi. Nosiły w sobie taki obraz Boga, w takiego wierzyły, takiemu ufały. Jedna z nich, Maryja, nosiła Go pod swoim sercem. On był wśród nich już w ciele. Elżbieta nosiła ostatniego z proroków, tego największego. Stary Testament tak ściśle łączy się z Nowym, że żadna próba ich rozdzielenia nie powiedzie się. Bóg jest zawsze ten sam. Jest tym, który strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych, głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia i nieustannie okazuje swoje miłosierdzie.

            Taki obraz kochającego Boga jest wpisany w nasze serca. Bóg uzdalnia również nas do czynów miłosierdzia. Maryja daje nam przykład takiego czynu. Pozostała u będącej w potrzebie Elżbiety około trzech miesięcy. Nie zrobiła tego dla sławy. Ona nie wiedziała, że będzie to zapisane i czytane przez wszystkie następne pokolenia na całym świecie.

 

Sobota, 1.06.2019 r.

 

Pierwsze czytanie: Dz 18, 23-28

            Dzieje Apostolskie opisują wiele wydarzeń związanych z głoszeniem Dobrej Nowiny przez świadków życia Jezusa oraz ich uczniów. Każdy z tych opisów może być cenną wskazówką dla współczesnych ewangelizatorów, czyli dla nas wszystkich ochrzczonych. W dzisiejszym fragmencie możemy obserwować współpracę, jaka miała miejsce w tej działalności. Pryscyllę i Akwilę Paweł poznał w Koryncie. Przez pewien czas mieszkał i pracował razem z nimi przy wyrobie namiotów. Opuszczając Korynt, zabrał ich ze sobą w dalszą drogę, a następnie pozostawił w Efezie. Uznał, że mogą głosić naukę Jezusa samodzielnie. Zaufał im, a oni tego zaufania nie zawiedli. W Efezie spotkali Apollosa, z którym postąpili podobnie, jak Paweł postąpił z nimi. Wsparli go swoją wiedzą, doświadczeniem i pomogli mu podjąć dalszą działalność. Obdarzyli zaufaniem tak jak Paweł zaufał wcześniej im. Warto zwrócić uwagę, że tych pierwszych ewangelizatorów cechowała postawa współpracy, braku rywalizacji, zaufania oraz nie przywiązywania się do efektów swojej działalności. Po przygotowaniu uczniów, z pewnością jeszcze nie doskonałym, Paweł oczekuje od nich samodzielności, a sam wyrusza w dalszą drogę. Po pewnym czasie odwiedza założone przez siebie wspólnoty, aby umacniać w wierze wszystkich uczniów.

            Niech te postawy będą światłem na drodze naszej działalności ewangelizacyjnej.

Psalm responsoryjny: Ps 47 (46), 2-3. 8-9. 10

            Psalm zaprasza nas do wielbienia Boga całym sobą. Uświadomienie sobie wielkości Boga porusza nas całych. Gdy obserwujemy małe dziecko, które cieszy się z czegoś, widzimy, że ono poruszone jest do głębi tą radością. Klaszcze w dłonie i wydaje radosne okrzyki, choć nikt go tego nie uczył. Gdy stajemy w obecności Króla całej ziemi, bądźmy jak dzieci, cieszmy cię tą Obecnością. Do radości zaproszone są wszystkie narody, każdy z nas, nikt nie jest wyłączony.

Ewangelia: J 16, 23b-28

            Często zakończeniem modlitwy prośby jest wyrażenie: „Przez Chrystusa, Pana naszego”. Tak bardzo nam ono spowszedniało, że może już nie do końca świadomie je wypowiadamy.  Usłyszane dzisiaj w Ewangelii świętego Jana słowa Pana Jezusa, skierowane do apostołów, wyjaśniają znaczenie tego wyrażenia. Pan Jezus zachęca swoich uczniów, aby prosili Ojca w Jego imię i zapewnia: „proście, a otrzymacie”. Nie chodzi tu jednak o kumoterstwo. Uczniowie przez miłość i wiarę w Boże synostwo Jezusa wchodzą w bezpośrednią relację miłości z Ojcem. Jezus jest jedynym Pośrednikiem. Syn Boży stał się człowiekiem, aby objawić nam Ojca. Pragnie, abyśmy uwierzyli, że Ojciec nas kocha. Jeśli stajemy się uczniami Jezusa, jeśli jest On naszym jedynym Panem i Zbawicielem, to zapewnienie „proście a otrzymacie, aby radość wasza była pełna”, skierowane jest również do nas.

Komentarze do czytań - V Tydzień Wielkanocny | od 19 do 25 maja 2019 r. - Teresa Kuleczko
Komentarze do czytań - IX tydzień zwykły | od 2 do 8 czerwca 2019 r. - s. M. Tomasza Potrzebowska CSC