Komentarze do czytań VI Tydzień Wielkanocny

(10 – 16.05.2015 r.)

Panie Jezu, daj nam zrozumieć Pisma, niech pała nasze serce, gdy do nas mówisz.

(Łk 24,32)

 

Niedziela, 10.05.2015

 

Pierwsze czytanie: Dz 10, 25-26. 34-35. 44-48 

Syn Boży stał się człowiekiem i dokonał zbawienia wszystkich ludzi – ta prawda przez niektórych z  chrześcijan, wywodzących się ze środowiska judaistycznego, przyjmowana była z pewnymi oporami. Nie był wolny od nich również i Piotr, który toczył z Pawłem spór o charakter właściwych relacji pomiędzy judaizmem a chrześcijaństwem i wymaganiami  w stosunku do wiernych spoza judaizmu. To dzięki działaniu i prowadzeniu Ducha Świętego wspólnota chrześcijan otwiera się na przyjęcie pogan.

Korneliusz z Cezarei – dowódca oddziału, człowiek pobożny i bogobojny, ma widzenie Anioła Pańskiego, który każe mu sprowadzić do swojego domu Piotra, goszczącego w Jafie. Kiedy jego słudzy są w drodze, Piotr doznaje również widzenia, które przemienia jego dotychczasowe, żydowskie schematy myślenia (por. 10,10-16). Idzie do domu poganina nie bojąc się już naruszenia rytualnej czystości i głosi Chrystusa w taki sam sposób, jak czynił to wobec Żydów, ucząc, że nie przynależność narodowa, ale życie w bojaźni Bożej i sprawiedliwości jest miłe Bogu. Na potwierdzenie słów Piotra, Duch Święty zstępuje na wszystkich z darem glosolalii, co Piotr uznaje jako nakaz udzielenia chrztu wszystkim obecnym. Jest to trzecie z kolei zesłanie Ducha Świętego (pierwsze: Dz 2,1-13; drugie: Dz 4,31), przy okazji którego nie ma, tak jak poprzednio poruszeń ziemi, czy szumu z nieba, ale tak, jak wcześniej zostaje wylany Duch Święty, ludzie zaczynają mówić językami, a na końcu  przyjmują chrzest w imię Jezusa Chrystusa.

To ważny moment w życiu Piotra, gdyż w tle nawrócenia poganina Korneliusza wraz z jego domem i przyjaciółmi dochodzi do zrozumienia przez Piotra uniwersalnego charakteru chrześcijaństwa. Ukazana jest także nieustanna obecność i prowadzenie Ducha Świętego w Kościele.

 

Psalm responsoryjny: Ps 98 (97), 1. 2-3ab. 3cd-4

Psalm ten jest hymnem na cześć Pana, Króla wszechświata i dziejów, wezwaniem skierowanym do ludu Bożego, aby wielbił Pana za Jego interwencje w dziejach Izraela. „Prawica” i „święte ramię” przywołują wyzwolenie i wyjście z niewoli egipskiej, a dwa wielkie atrybuty Bożej doskonałości – dobroć i wierność przypominają o przymierzu Boga z narodem wybranym. Te znaki zbawienia zostały objawione „wobec narodów”„na wszystkich krańcach ziemi”, aby cała ludzkość otwarła się na Jego najważniejsze dzieło  – „zbawienie Boga naszego” i aby cała ziemia, wszechświat miał udział w tej radości. Bóg bowiem dokonuje zbawienia w Chrystusie, a wszystkie narody wezwane są do skorzystania z darów tego zbawienia.

 

Drugie czytanie: 1 J 4, 7-10 

Właściwe zrozumienie pojęcia miłości jest w chrześcijaństwie sprawą zasadniczą. W tym słowie streszcza się całe działanie Boga i powołanie człowieka. Bóg jest miłością, wszystko w nim jest miłością i każda miłość bierze w Nim swój początek. To Bóg pierwszy nas umiłował, a Jego miłość jest życiodajna. W imię niepojętej przez nas miłości do nas, poprzez ofiarę Jednorodzonego Syna na krzyżu, dał nam życie i wciąż na nowo, dzięki tej samej miłości, to życie gotów jest w nas odnawiać. Powinniśmy na tę wielką miłość odpowiedzieć swoją miłość, taką, jaką w danym momencie jesteśmy w stanie – często słabą, kruchą i niestałą, ufając, że dzięki łasce Bożej, będzie ona w nas wzrastać, a przez nią poznanie Boga. Sprawdzianem miłości do Boga jest nasza miłość do drugiego człowieka. Z drugiej strony doświadczenie ludzkiej miłości przez człowieka pozwala mu otworzyć się na miłość Boga.

 

Ewangelia: J 15, 9-17 

Dzisiejsza Ewangelia to fragment wielkiej mowy pożegnalnej Pana Jezusa, wygłoszonej do uczniów podczas ostatniej wieczerzy, którą można byłoby określić pozostawionym nam testamentem miłości: „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak, jak Ja was umiłowałem.” Całe dzieło zbawienia człowieka to objawienie się wielkiej miłości Ojca do Syna, a przez rany Syna na krzyżu do każdego człowieka i zarazem wezwanie nas do udziału w tej miłości. Nie jesteśmy i nigdy nie będziemy w stanie zrozumieć w pełni tej miłości, a tym bardziej należycie jej odwzajemnić, objawi nam się ona przy spotkaniu twarzą w twarz z Bogiem. Nosimy jednak w swoim sercu ogromne pragnienie tej miłości, wlane nam przez Boga. Pójdźmy za jego głosem, starajmy się naśladować Jezusa w naszym życiu i stawać się kanałem Jego miłości dla innych. Jeśli będziemy czynić to, co nam Jezus przykazuje, otrzymamy godność bycia Jego przyjaciółmi, a co za tym idzie radość i pełne uczestnictwo w Jego życiu.

 

Poniedziałek, 11.05.2015

 

Pierwsze czytanie: Dz 16, 11-15 

Po tym, jak Duch Święty zakazał Pawłowi nauczania w Azji, ma on widzenie, w którym o przybycie i pomoc prosi go Macedończyk. Przekonany, że to znak od Boga udaje się do Macedonii i zatrzymuje w Filippi. W ten sposób Słowo Boże rozpoczyna swoje życie na kontynencie europejskim. W Filippi nie było synagogi, gdzie Paweł zwykle zatrzymywał się dla głoszenia Ewangelii, prawdopodobnie dlatego, że nie było tutaj nawet dziesięciu Żydów, a takiej liczby prawo wymagało do utworzenia wspólnoty synagogalnej. W tej sytuacji Żydzi spotykali się nad wodą celem dokonania obmyć rytualnych i wspólnych modlitw.

W szabat Paweł udaje się za miasto, nad rzekę i spotyka tam grupę kobiet, spośród których uwagę zwraca Lidia. To prozelitka, pochodząca z Tiatyry, miasta słynącego z wyrobu kosztownego barwnika purpury, którego sprzedażą się zajmuje, a co daje jej niezależność finansową. Paweł określa ją jako „bojącą się Boga kobietę”. Lidia otwiera się na naukę Pawła, wraz ze swoimi domownikami przyjmuje chrzest i zaprasza Pawła  z towarzyszami do swojego domu. Żyd w domu poganina, ponadto w domu kobiety?! Jeśli Panu wszyscy są mili tak samo, bez względu na płeć czy pochodzenie – zgodnie z tym co Paweł głosi – to powinni przyjąć jej zaproszenie… I Paweł, chociaż starał się utrzymywać z pracy własnych rąk, tym razem zgadza się przyjąć gościnę ofiarowaną przez Lidię w imię chrześcijańskiej miłości.

Lidia była pierwszą nawróconą i ochrzczoną mieszkanką Europy, zwaną dzisiaj „matką chrzestną Europy”, a  jej dom stał się ośrodkiem życia chrześcijańskiego i dał początek lokalnemu Kościołowi w Filippi, z którym Pawła do końca życia utrzymywał wyjątkowo serdeczne stosunki.

Czy my dzisiaj, przyzwyczajeni przede wszystkim do mówienia, mający problem ze słuchaniem potrafimy – na wzór Lidii – zasłuchać się w słowie Pana i pójść za nim?

 

Psalm responsoryjny: Ps 149, 1-2. 3-4. 5-6a i 9b

Alleluja – hebr. Hallelujah – „Wychwalajcie Jahwe”  – ta biblijna aklamacja liturgiczna nie tylko wychwala Boga, ale również wzywa nas do Jego wychwalania. Św. Augustyn pisał, iż nasze wieczne życie chwały powinno zaczynać się już na ziemi. Wszystkie nasze myśli, działania, rozważania powinny skupiać się na chwaleniu Boga – „Niech nie minie ani jeden dzień, w którym bym Cię nie chwalił” – pisał. Zanosimy do Boga prośby, czasami dziękczynienia, ale czy potrafimy Go wychwalać za wszystko czego doświadczamy? Czy chwała Boża jest odpowiednio często na naszych ustach, ta, która jest „chwałą wszystkich świętych Jego”?

 

Ewangelia: J 15, 26-16, 4a 

Jezus uświadamia uczniom, że droga prawdy, którą wybrali nie będzie należeć do łatwych i prostych. Jako naoczni świadkowie Jego działalności „od początku” będą tym bardziej narażeni na ataki świata. Mówi do nich w bardzo konkretnych słowach, że będą prześladowani i zabijani. Nie chce ich przestraszyć, ale chce ich przygotować i zapewnić, że nie pozostawi ich samych, ich świadectwo będzie ustawicznie potwierdzał i umacniał Duch – Pocieszyciel, posłany przez Syna od Ojca.

Prześladowania chrześcijan nie skończyły się wraz z edyktem Konstantyna Wielkiego, ale trwają po dziś dzień, często na większą skalę niż w starożytności. Jesteśmy świadkami odradzania się chrześcijaństwa w wielu miejscach świata, wydawałoby się często zarezerwowanych dla innych religii, co siłą rzeczy wiąże się z prześladowaniami. Obecnie szacuje się, że obiektem różnego rodzaju prześladowań na całym świecie jest 100 mln chrześcijan. Czy my, chrześcijanie z  cywilizowanej Europy, coraz bardziej wolni i wygodni pamiętamy o ich wielkich świadectwach? Czy sami potrafimy dawać swoje świadectwo wierności Ewangelii w drobnych gestach dnia codziennego?

 

Wtorek, 12.05.2015

 

Pierwsze czytanie: Dz 16, 22-34 

Przyczyną uwięzienie Pawła i Sylasa przez Filipian było uwolnienie dziewczyny od władającego nią złego ducha, co wzbudziło złość jej właścicieli, czerpiących zyski z wieszczego daru. Poruszające jest zachowanie Apostołów, którzy pomimo tej sytuacji, pobicia, upokorzenia, zmęczenia, zakucia w kajdany… modlą się „śpiewając hymny Bogu”, budząc tym samym u pozostałych więźniów nie rozdrażnienie, ale zaciekawienie. Każda okoliczność sprzyja głoszeniu Dobrej Nowiny i może otworzyć na nią inne serca. W każdej sytuacji, nawet tej po ludzku patrząc, mrocznej i beznadziejnej czuwa nad nami Bóg i jeśli Mu zaufamy, On nas z niej wyprowadzi. Tak dzieje się i tym razem, kiedy to po trzęsieniu ziemi, otwarte zostają bramy więzienia, więźniowie nie wykorzystują tego i pozostają w swych celach. Strażnik pewien, że to uczynili, chce popełnić samobójstwo. Doznaje szoku, kiedy zostaje zapewniony o ich obecności, pragnie nawrócenia, zabiera Apostołów do swojego domu i przyjmuje z całą rodziną chrzest.

Aby pozwolić działać Duchowi Świętemu w nas, trzeba odwagi przyjęcia całej prawdy o sobie i konkretnego przełożenia jej na nasze postawy w życiu. Dla Ducha nie ma żadnych granic w czasie i przestrzeni, On przenika wszystko i wszystkich. To w sercu każdego z nas dokonuje się wybór życia lub śmierci. Dokonajmy właściwego wyboru i otwórzmy się na działanie Ducha w nas i przez nas na innych.

 

Psalm responsoryjny: Ps 138 (137), 1-2a. 2bc-3. 7c-8

Dzisiejszy psalm jest hymnem dziękczynnym, a jego autorstwo przypisywane jest Dawidowi, jako podziękowanie króla za udzielone mu przez Boga ocalenie. Modlący „z całego serca” oddaje Bogu cześć wobec istot niebiańskich, składa pokłon w świątyni, dziękując za łaskę, wierność i „pomnożenie mocy duszy.” W drugiej zaś części prosi o pomoc w czasie próby i doświadczenia, wyraża przekonanie, że Pan go nigdy nie opuści, podtrzyma, poprowadzi i nigdy nie porzuci. „Dziękujcie Panu, bo jest dobry, bo łaska Jego trwa na wieki.” (Ps 118,1).

 

Ewangelia: J 16, 5-11 

Dziwnie muszą brzmieć dla uczniów słowa Jezusa, który mówi o swoim odejściu, aby mógł przyjść Pocieszyciel. Na pewno rodzą się w nich pytaniach, po co to zmiana? Czy jest konieczna? W jaki sposób Jego odejście może być dla nich pożyteczne? Jezus uczy nas, że każdy ma swój czas i swoją własną misję do wypełnienia. Odkupieńcza misja Jezusa będzie kontynuowana przez Ducha Pocieszyciela, który „przekona świat o grzechu, sprawiedliwości i sądzie.” Ukazując pełnię prawdy i życia w zbawczym czynie Chrystusa, ujawni On całą przewrotność świata.

Zastanówmy się, czy zdajemy sobie sprawę z naszego powołania, czy właściwie je wypełniamy, czy umiemy w tym powołaniu współpracować z innymi w naszych rodzinach, w pracy, we wspólnotach?

W końcu Pocieszyciel to ten, kto niesie pocieszenie, radość. Ewangelia to Dobra Nowina i nie można głosić jej ze smutkiem, bo będziemy niewiarygodni. Głosząc Słowo Pana okażmy światu radość, którą wlewa w nas Pocieszyciel, podzielmy się nią z innymi, zacznijmy od najprostszego daru… zacznijmy od uśmiechu.

 

Środa, 13.05.2015

 

Pierwsze czytanie: Dz 17,15. 22-18,1 

Wspaniała mowa św. Pawła na Areopagu jest szczytowym punktem jego misji wśród pogan i ma miejsce w centrum kulturowym starożytnego świata, w Atenach. Wcześniejsze polemiki Pawła z przedstawicielami ateńskich szkół epikurejskich i stoickich na agorze rozbudziły ich ciekawość na tyle, że doprowadziły do postawienia go przed Areopagiem. Nazwa ta ma dwojakie znaczenie: jako wzniesienie za miastem, służące za miejsce obrad Najwyższej Rady miasta lub jako określenie tej Rady. Areopag miał bowiem pełnię władzy nad wszystkimi sprawami codziennego życia Ateńczyków, również w kwestiach religijnych. Paweł oburza się na widok miasta pełnego pogańskich bożków, ale powołuje się na przekonania swoich słuchaczy, aby przekazać idee bliskie swojemu przesłaniu. Chwali ich religijność, ale jednocześnie uderza w dumę Ateńczyków, którzy szczycą się swoją wiedzą, ale czczą coś, czego nie znają. Mówi im o Bogu, którego nie poznali, o Bogu, który jest stworzycielem wszystkiego, nie mieszka w świątyniach, niczego nie potrzebuje, sam daje każdemu wszystko, życie i oddech: „W Nim żyjemy, poruszamy się….” Pragnie tylko, abyśmy Go szukali i nawracali się.

Minęło ponad 2000 lat, a mowa św. Pawła nie straciła na aktualności. Ilu pośród nas wykształconych i religijnych chrześcijan czci „Nieznanego Boga”, nie zabiegając o Jego poznanie, ilu z nas buduje ołtarze bożkom nie zdając sobie nawet z tego sprawy, ilu z nas traktuje Boga w określonym wymiarze czasowo – przestrzennym, zapominając, że „W Nim żyjemy, poruszamy się…”. Paweł nie głosi jakiegoś abstrakcyjnego, filozoficznego Boga, ale Boga bardzo konkretnego, który stworzył świat, posłał Syna, wskrzesił Go z martwych i będzie przez Niego ten świat sądził. Nauka Pawła okazuje się zbyt trudna nie tylko dla Ateńczyków, ale pomimo upływu lat, dla współczesnego człowieka. Reakcja na nią i dzisiaj bywa podobna: „Posłuchamy o tym innym razem…”

Audytorium na Areopagu wyszydziło Pawła, zwłaszcza nauka o zmartwychwstaniu Jezusa była dla nich nie do przyjęcia, a jego mowa zdołała otworzyć serca nielicznych, m.in. Dionizego Areopagity i kobiety Damaris. Ufajmy, że i dzisiaj Duch Prawdy otworzy nasze zblokowane serca i poprowadzi nas do pełnej Prawdy!

 

Psalm responsoryjny: Ps 148, 1-2. 11-12. 13-14a

Psalm ten przypomina hymn Te Deum i jest swego rodzaju kosmicznym Alleluja, obejmującym cały wszechświat i zachęcający wszystkie stworzenia do oddawania chwały Panu. Wezwanie całej natury do uwielbiania Boga rozpoczyna się od niebios i aniołów, a następnie do uwielbienia wezwani są królowie ziemscy wraz z całymi narodami. Wszyscy powinni uwielbiać jedyne, godne uwielbienia imię Boga, który pamięta o swoim ludzie i pomnaża jego potęgę. Chwalmy więc Boga z całego serca, naszym słowem, czynem i życiem, bo jak pisał św. Augustyn „zaprzestajesz Go wielbić wtedy, gdy się oddalasz od prawości i tego, co się Bogu podoba.”

 

Ewangelia: J 16,12-15 

Jezus chciałby powiedzieć swoim uczniom więcej niż powiedział, o tym co zobaczyli dotychczas i czego jeszcze będą świadkami (mowa Jezusa ma miejsce przed Jego męką i śmiercią), ale zdaje sobie sprawę, że oni nie są w stanie więcej pojąć. Brzmi to jak paradoks, mają Jezusa tak blisko, ale właśnie to ta bliskość jest przeszkodą. Dlatego to Duch Święty – Paraklet przejmie rolę przewodnika uczniów w drodze do całej prawdy (por. J 16,13), poprzez interpretację tego co się wydarzyło i zapowiedzi rzeczy przyszłych. Duch, tak jak i Jezus, nie mówi od siebie, ale pochodzi i mówi od Ojca, wprowadza więc w przestrzeń Boga.

Wejście w tajemnicę wiary wymaga od nas cierpliwości, pokory i ciągłej przemiany serca. Nie jesteśmy w stanie wszystkiego od razu zrozumieć, możemy mieć wątpliwości, czuć się bezradni, onieśmieleni, ale zawsze powinniśmy mieć determinację w poszukiwaniu prawdy.  Duch Święty jest naszą nadzieją na tej drodze poszukiwań. On jest jedynym prawdziwym przewodnikiem, prowadzącym nieustannie do Jezusa, Syna Bożego, Wcielonego Boga. Jako Duch Prawdy prowadzi nas do tej Prawdy.

 

Czwartek, 14.05.2015  (Święto Św. Macieja Apostoła)

 

Pierwsze czytanie: Dz 1, 15-17. 20-26 

Za Jezusem podążało wielu uczniów, z ich grona On sam wybrał grupę, która w  Ewangeliach jest określana terminem „dwunastu” lub „apostołami” „aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki, i by mieli władzę wypędzać złe duchy” (Mk 3, 14-15). Pierwsze z tych trzech zadań apostołowie zaczęli wypełniać podczas ziemskiej działalności Jezusa, kolejne po Jego zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu wobec Izraela, a następnie innych narodów, tworząc nowy Kościół. Liczba apostołów symbolizowała dwanaście pokoleń Izraela.

Apostołowie po powrocie z Góry Oliwnej do Jerozolimy udali się do Wieczernika, gdzie Piotr w swojej mowie wyjaśnia przyczynę obecnej niepełnej liczby apostołów. Nie ocenia czynu Judasza, mówi o nim w kontekście wypełnienia się słów Pisma i zgodnie z Księgą Psalmów wzywa do uzupełnienia grona apostołów. Kandydat musi spełniać dwa warunki: być naocznym świadkiem Jego publicznej działalności i osobiście spotkać zmartwychwstałego Pana. To Józef Barsaba Justus i Maciej spełniali w sposób szczególny oba warunki i dlatego wybór pomiędzy nimi, poprzedzony modlitwą, dokonuje się poprzez rzucenie losów. Był to znany w świątyni jerozolimskiej zwyczaj, w ten sposób wybierano, a właściwie wierzono, że to Bóg wskazuje m.in. kapłanów do posługi świątynnej każdego dnia. „Los padł na Macieja” i odtąd to on będzie jednym z dwunastu. Maciej po grecku Matthias to skrócona forma, która pochodzi od hebrajskiego imienia Mattatyah, czyli „dar Jahwe”. Idąc tym tropem możemy powiedzieć, że Maciej jest darem Pana poprzedzającym największy dar dla Kościoła – zesłanie Ducha Świętego, które w dziejach Apostolskich ma miejsce bezpośrednio po wyborze go na apostoła.

Wybór Macieja radykalnie zmienił jego życie, on sam na pewno nie spodziewał się takiego zaszczytu, ale trzeba przyznać, że był do swojej misji przygotowany. Bóg wie najlepiej, w którym momencie naszego życia powołać nas do realizacji swoich planów, do których nas przeznaczył. I chociaż po ludzku może nam się wydawać często, że ten głos przychodzi w nieodpowiednim momencie naszego życia, to musimy zaufać Bogu, bo On nigdy się nie myli. Nie pozwólmy Mu wtedy na siebie czekać, zaufajmy Mu, a On sam dokona reszty.

 

Psalm responsoryjny: Ps 113 (112), 1-2. 3-4. 5-6. 7-8

Śpiewany dzisiaj psalm otwiera mały zbiór psalmów, zwany „Hallelem egipskim” (Ps 113 – 118), w którym kolejny Psalm 114 wspomina wyjście Izraela z Egiptu oraz dar Bożego przymierza. Psalmy te  śpiewano na początku uczty paschalnej i podczas wielkich świąt Izraela.

Rozważany Psalm to hymn na cześć Pana, wyrażający uczucia ufności, radości i uwielbienia. Pierwsze wersy sławią „imię Pana”, które w języku biblijnym oznacza samego Boga i jego działanie w świecie. Całe stworzenie, przez cały czas składa Panu swoje dziękczynienie. Boże spojrzenie obejmuje całą rzeczywistość, byty ziemskie i niebiańskie, by w końcu pochylić się nad potrzebującymi i cierpiącymi. Psalmista wychwala Boga, który przez swoją wielkość jest ponad człowiekiem, ale jednocześnie jest przy nim w jego cierpieniu.

 

Ewangelia: J 15, 9-17 

Jezus zaprasza uczniów do trwania w Jego miłości, co będzie możliwe, jeśli będą Go naśladować, czyli podobnie jak On zachował przykazania Ojca swego, będą zachowywać Jego przykazania. „Naśladować” to następować, iść po śladach, to takie proste, kiedy droga jest już wyznaczona, a jednak trudne, bo boczne drogi, skróty zawsze kuszą, obiecują więcej, szybciej. Jezus zaprasza nas na swą drogę i nazywa swoimi przyjaciółmi. Istotnym jest fakt, że inicjatywa przyjaźni wychodzi od Jezusa, nie jest ona kwestią obopólnego porozumienia, jak to bywa w stosunkach międzyludzkich, bowiem w całej historii zbawienia inicjatywę zawsze podejmuje Bóg, wybiera czas i ludzi odpowiednich do realizacji swych planów i udziela im swej łaski. Człowiek powinien z pokorą poddać się temu wezwaniu i stać się sprawnym narzędziem w rękach swego Zbawcy.

 

Piątek, 15.05.2015

 

Pierwsze czytanie: Dz 18, 9-18 

Po opuszczeniu Aten Paweł udał się do Koryntu, stolicy prowincji Achai. To kosmopolityczne miasto, ważny ośrodek handlowy (2 porty), kulturowy i religijny, słynący również z dużej swobody obyczajowej. Paweł często jako cele swojej podróży wybierał duże ośrodki, w nich zakładał wspólnoty chrześcijańskie, licząc na to, że będą one oddziaływać na sąsiednie miejscowości. Misja w Koryncie musiała należeć do trudnych i rodzić zwątpienie u Apostoła, skoro to sam Pan Jezus przemówił do Niego w widzeniu, zachęcając go do wytrwania i obiecując opiekę. Głoszona przez Pawła Ewangelia wywołała dyskusje i spory wśród miejscowych Żydów, a nawrócenie przełożonego synagogi dopełniło ich wzburzenia i przyprowadzili Pawła przed sąd rzymskiego prokonsula Galliona (brata Seneki). Ten, nie chcąc wdawać się w rytualne spory narodu, co do którego, jako Rzymianin odnosił się z pogardą, zlekceważył oskarżycieli i bezceremonialnie wypędził ich z sądu. Ratunek dla Pawła przyszedł więc ze strony, z której nawet on sam się nie spodziewał.

Korynt stanowił ostatni etap drugiej podróży misyjnej Pawła. Stąd popłynął do Syrii, a wcześniej w Kenchrach ostrzygł głowę, co mogło mieć związek z 30 – dniowym ślubem nazireatu – uroczystego oddania się Bogu, składanego jako wyraz wdzięczności za uratowanie.

Misja Pawła nie należała do łatwych, ale jego odwaga i moc jej głoszenia wypływała z mocy Pana. Zwłaszcza w chwilach trudnych na pewno przeżywał lęk, jeśli nie o siebie samego, to o swoich współtowarzyszy, o powodzenie powierzonego mu dzieła. Ale przecież Pan Jezus w Ogrójcu również przeżywał strach i cierpienie, a żegnając się z apostołami nie ukrywał, że życie ich nie będzie należeć do łatwych i przyjemnych. Ale czy o to w życiu chodzi, aby było ono łatwe i przyjemne? To trudności, doświadczenia budują naszą chrześcijańską dojrzałość. Mamy wiele problemów, ale to Jezus mówi do nas „Przestań się lękać, bo ja jestem z Tobą!”. Bądźmy odważni w naszych doświadczeniach i pamiętajmy, że po ciemnościach nadchodzi światłość, po smutku – radość.

 

Psalm responsoryjny: Ps 47 (46), 2-3. 4-5. 6-7

Psalm ten jest jednym z psalmów ku czci Jahwe, władcy wszechświata i dziejów. Przenika go atmosfera celebracji liturgicznej, w świątyni śpiewano go na Nowy Rok. Dzień ten był w liturgii nie tylko wspomnieniem stworzenia świata, ale także przypomnieniem prawdy, że kiedyś przyjdzie moment pełnego ujawnienia królowania Boga nad światem. Bóg jako władca jest godzien czci uszanowania, połączonego z bojaźnią (por. Pan Najwyższy straszliwy). Zaproszenie do uwielbiania powraca kilkakrotnym wezwaniem do śpiewania psalmów Bogu i włączenia się w tą powszechną radość.

 

Ewangelia: J 16, 20-23a 

Jezus w swych słowach pokazuje przyszłość uczniów po Jego odejściu. Kiedy świat będzie się weselił, oni będą płakać, ale radość powtórnego, pełnego chwały i radości spotkania z Jezusem pozwoli zapomnieć uczniom o wcześniejszym ucisku, podobnie jak kobieta, która po urodzeniu swojego dziecka nie pamięta już o związanych z tym cierpieniach.

Jezus stara się pokazać szerszą perspektywę naszego życia i tego co nas w nim spotyka. Każde cierpienie – chociaż czasami trudno nam w to uwierzyć – jest zapowiedzią przyszłej radości. Każde cierpienie ma moc oczyszczającą – oczyszcza nas z naszego egoizmu, lęków, słabości i dlatego rodzi nas do nowego życia w Jezusie Chrystusie.

Nasze zatroskanie o codzienność może spowodować, że zgubimy „sensu sens”, łatwo wtedy o rozpacz, smutek, zagubienie. Ile to warte wobec całej wieczności, która nas czeka? Wobec radości, której nikt nam nie zabierze? I w końcu wobec wiedzy, którą posiądziemy, kiedy wszystko stanie się jasne!

 

Sobota, 16.05.2015  (Uroczystość Św. Andrzeja Boboli)

 

Pierwsze czytanie: Ap 12, 10-12a 

Po bitwie, w której Archanioł Michał wraz z innymi aniołami pokonuje smoka i jego aniołów, ten ostatni zostaje wraz z podlegającymi mu duchami zła strącony na ziemię (por. Ap. 12,7 -9). Zwycięstwo to jest okazją do radości niebios i jego mieszkańców, do której wzywa ich „donośny głos z nieba”. „Zbawienie, potęga i królowanie” należą ostatecznie do Boga i do Chrystusa. Szatan został pokonany dzięki Chrystusowi, „oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka”. Zbawcza misja Chrystusa ostatecznie zniszczyła moc złego. Przez drzewo i nieposłuszeństwo człowieka zrodził się grzech, który później przez inne drzewo – drzewo krzyża i posłuszeństwo innego człowieka – Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, zesłanego nam przez naszego Ojca, został odkupiony. Chrześcijanie stają się uczestnikami tego zwycięstwa dzięki krwi Zbawiciela – Baranka, swojemu świadectwu i wierności Bogu.

W dziejach ludzkości toczyła się i nadal toczy nieustanna walka między dobrem i złem. Jeśli nawet wydaje nam się, że prawda i sprawiedliwość tracą swą moc, że przemoc, kłamstwo i niesprawiedliwość rosną zaś w siłę to dzisiejszy fragment Apokalipsy przypomina nam, że są to zwycięstwa pozorne, a ostateczny werdykt należy do „zbawienia, potęgi i królowania Boga naszego i władzy Jego Pomazańca”.

 

Psalm responsoryjny: Ps 34 (33), 2-3. 4-5. 6-7. 8-9

Psalmista głosi, że będzie błogosławił Pana po wieczne czasy, czyli zawsze. Będzie błogosławił czyli wychwalał Jego czyny, dziękował za otrzymane dobrodziejstwa. Chlubą Pana w sercu psalmisty jest to, co Bóg w nim dokonał. Uczmy się od psalmisty przypominać sobie i wciąż na nowo rozważać te małe i wielkie rzeczy, które Bóg zdziałał w naszym życiu. Z tego rodzi się radość, nadzieja i uwielbienie. A uwielbienie ma wielką moc, otwiera nas na Ducha Świętego, rozpala w nas wiarę i jest naszą bronią do walki ze złem.

 

Drugie czytanie: 1 Kor 1, 10-13. 17-18 

Podczas pobytu Pawła w Efezie (III wyprawa misyjna) docierają do niego wieści o rozłamach i sporach w gminie korynckiej. Ta stosunkowa młoda jeszcze wspólnota, zróżnicowana etnicznie, wywodziła  się w większości z ubogich warstw społecznych (por. 1 Kor 1,26), wykazuje tendencję do podziału na wzór grup religijnych innych kultów, które występowały pod przywództwem „patrona” lub charyzmatycznego lidera. Rywalizacja stronnictw (por. 1 Kor 1, 12) jest sprzecznością wg Pawła, który zdecydowanie się temu sprzeciwia, głosząc, że Ewangelia to jedyna prawda, której człowiek powinien podporządkować umysł, serce i wolę i nie ten kto głosi, ale Ten, którego głoszą jest w niej najważniejszy. Ewangelia to prawda o krzyżu Chrystusa, na którym dokonał On zbawienia świata, a który dla tych co pojmą jego mądrość stanie się zbawieniem zaś dla tych co nie chcą go zrozumieć i odrzucą łaskę zbawienia, pozostanie głupstwem.

Podziały, ambicje, przedkładanie osobistych upodobań nad Ewangelię…nic się nie zmieniło…upomnienie św. Pawła skierowane do mieszkańców Koryntu nie traci na swej aktualności i dzisiaj. Widzimy jak bardzo jedność, począwszy od rodzin, wspólnot, lokalnych Kościołów, aż po  jedność pomiędzy Kościołami chrześcijańskimi jest nam wciąż potrzebna.

 

Ewangelia: J 17, 20-26 

W ramach zleconej misji uczniowie Jezusa będą głosić zbawienie innym, a w przyszłych uczniach to Słowo Boże powinno dalej trwać, przekazywane z pokolenia na pokolenie w niezmienionej formie. Aby tak się stało, Jezus modli się do swojego Ojca o prawdziwą jedność dla tej społeczności Bożej, na wzór jedności, jaka jest pomiędzy Nim a Ojcem. Kluczowe jest to, że nie nawołuje On bezpośrednio swoich uczniów do tej jedności, nie zachęca ich do niej, ale usilnie prosi o nią dla nich swojego Ojca. Pan Jezus przewidział, że my sami nie będziemy w stanie ludzkim wysiłkiem zbudować prawdziwej jedności, że będziemy musieli o tę jedność zabiegać i dlatego musi ona być darem od Ojca, owocem Jego bezinteresownej miłości do człowieka. I rzeczywiście, jakże trudno budować nam jedność. Kiedy rozejrzymy się wokół siebie, zauważymy, że nie brakuje podziałów, uprzedzeń, a nawet nienawiści. Czy potrafimy się właściwie różnić i jednocześnie budować jedność w świadectwie o Chrystusie porzucając własne ambicje, animozje? To właśnie jedność wyznawców Jezusa, zachowywana z miłością na miarę Bożą daje świadectwo o prawdziwości posłannictwa Jezusa. Nauczmy się czynić tak, by przebaczenie i miłość były w nas codzienną praktyką prowadzącą do jedności i ją wyrażającą.

Alina Mrozek

Komentarze do czytań V Tydzień Wielkanocny (03-09 maja 2015 r.) - Sławomir Komorowski
Komentarze do czytań VII Tydzień Okresu Wielkanocnego (17-23 maja 2015 r.) - dr hab. Marek Kita