Niedziela, 5.02.2017 r.

Pierwsze czytanie: Iz 58,7–10

Dzisiejsze pierwsze czytanie kieruje nasz wzrok ku jednemu z najważniejszych tematów ksiąg prorockich – ku zagadnieniu sprawiedliwości w stosunkach społecznych. Pochodzi ono z fragmentu księgi Izajasza poświęconego dwóm rodzajom postu – pierwszemu, który Pan odrzuca, i drugiemu, który wybiera. Różnica między nimi polega na tym, że podczas gdy pierwszy dokonuje się „wśród waśni i sporów, i wśród niegodziwego walenia pięścią” (Iz 58,4) oraz towarzyszy mu ucisk robotników (por. Iz 58,3), to drugi ma „rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić na wolność uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać” (Iz 58,6). Słowa, które dzisiaj czytamy, można uznać za uszczegółowienie tej wstępnej charakterystyki drugiego rodzaju postu, pojawiającej się bezpośrednio przed nimi. Ich głównym tematem są zatem środki, które prowadzą do osiągnięcia celu postu – uwolnienia od zła. Można odnieść je do znanej perykopy o Sądzie Ostatecznym z Ewangelii Świętego Mateusza, w której Jezus rozróżnia sprawiedliwych od niesprawiedliwych na podstawie tych samych uczynków, które w dzisiejszym czytaniu wymienia prorok. Należy także dodać, że czytany fragment został wybrany tak, aby wyeksponować motyw światła, dominujący w dzisiejszej liturgii słowa. Izajasz postrzega światło jako konsekwencję właściwego, uwalniającego od zła postu.

 

Psalm responsoryjny: Ps 112,4–5.6–7.8a.9

Dzisiejszy psalm podejmuje motyw dominujący w całej liturgii słowa – światło. Jego tematem jest błogosławieństwo, którego doświadczają Ci, którzy zachowują Boże przykazania. Dobrym uczynkiem, któremu najwięcej uwagi poświęca psalmista, jest dzielenie się swoimi dobrami z innymi. Zagadnienie to jest często podejmowane w Starym Testamencie – warto zauważyć, że pojawiło się ono już w pierwszym czytaniu. „Dobrobyt i bogactwo” (Ps 112,3) człowieka dobrego psalmista ściśle wiąże z jego postawą dzielenia się z biednymi. Należy ponadto zwrócić uwagę na podobieństwo tego Psalmu do Psalmu 1, który również zaczyna się od słów „szczęśliwy mąż” i kończy w podobny sposób – według Ps 112,10 „pragnienie występnych wniwecz się obróci”, a według Ps 1,6 „droga występnych zaginie” (w języku hebrajskim dwa ostatnie słowa tych wierszy – „występnych zaginie” – brzmią tak samo w obu psalmach).

 

Drugie czytanie:1 Kor 2,1–5

Dzisiejsze drugie czytanie jest jedynym, w którym nie pojawia się motyw dominujący w całej liturgii słowa – światło. Posiada on jednak ścisły związek z odczytywanym dzisiaj fragmentem Ewangelii, Święty Paweł realizuje bowiem wezwanie Chrystusa, aby nie ukrywać naszego światła pod korcem, lecz odsłaniać je przed innymi ludźmi (por. Mt 5,15–16). W odczytanym fragmencie listu naszą szczególną uwagę powinna zwrócić niezwykła koncentracja Świętego Pawła na przedmiocie głoszonego przez niego orędzia – ukrzyżowanym Jezusie Chrystusie. Apostoł chce, aby wszystko to, co w jego nauczaniu podmiotowe i co w związku z tym mogłoby odwracać wzrok od Chrystusa i zwracać go ku niemu samemu, zostało wygaszone w głoszeniu Ewangelii. Niezwykle trudny to wzór do naśladowania, warto jednak zwrócić uwagę na ostatnie zdanie dzisiejszego czytania, które tłumaczy, dlaczego warto naśladować Apostoła Narodów. Święty Paweł stwierdza w nim, że wiara powinna opierać się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej, i nie powinno nas to dziwić, z naszego doświadczenia wiemy bowiem, jak nietrwałe potrafi być to, co oparte jest tylko na ludzkiej mądrości.

 

Antyfona: J 8,12b

Słowa Pana Jezusa, które śpiewamy przed dzisiejszą Ewangelią, ukierunkowują nasz wzrok na Tego, który jako jedyny może być nazwany światłem świata i w łączności z którym my sami możemy stać się światłem świata, jeżeli służymy Mu i chcemy – zgodnie z nauczaniem  świętego Pawła – aby to Jego Ewangelia, a nie ludzka mądrość przemówiła przez nasze słowa i czyny. Zgodnie z nauczaniem świętego Jana podążanie za Jezusem sprawia, że mamy udział w Jego świetle i w życiu wiecznym.

 

Ewangelia: Mt 5,13–16

Chrześcijanie zostali wezwani nie do tego, aby zakopać skarb, który otrzymali od Boga, i przechować go z dala od świata, który nie jest godzien tak wielkiego daru, lecz do świadczenia o tym darze wobec tego właśnie świata. Poprzez swoje czyny i słowa mają głosić Ewangelię innym ludziom, dlatego zostali nazwani „solą ziemi” i „światłem świata”. Motyw światła dominujący w dzisiejszej liturgii słowa tworzy pewną sekwencję, której punktem kulminacyjnym jest to ostatnie czytanie. To z niego dowiadujemy się, że światło człowieka sprawiedliwego świeci przed innymi ludźmi po to, aby chwalili oni Ojca za jego dobre uczynki. Wielki ciężar nakłada to na chrześcijan – musimy bowiem pamiętać, że to na podstawie naszych czynów inni ludzie mogą wyrobić sobie sąd o Bogu, w którego wierzymy.

 

Poniedziałek, 6.02.2017 r.

Pierwsze czytanie: Rdz 1,1–19

Chrześcijanie znają trzy początki. Pierwszym z nich jest stworzenie świata, a drugim – wcielenie Słowa i dzieło zbawcze Jezusa Chrystusa. Trzeciego dopiero oczekujemy – jest nim nowe niebo i nowa ziemia. To dlatego zarówno pierwszy rozdział Ewangelii według Świętego Jana, jak i dwudziesty pierwszy rozdział Apokalipsy nawiązują do czytanych dzisiaj pierwszych słów Księgi Rodzaju. Kolejne fragmenty dwóch opowiadań o stworzeniu świata, przekazanych w trzech pierwszych rozdziałach tej księgi, będą nam towarzyszyły w liturgii słowa aż do soboty. W dzisiejszym czytaniu Bóg tworzy przestrzeń, w której będą mogły pojawić się zwierzęta i człowiek. Stworzenie świata zaczyna się od powołania do istnienia światła i ciemności, które powstają jeszcze przed ciałami niebieskimi, co sugeruje czytelnikowi, że ich realność sięga głębiej niż słońca i księżyca. Po tym pierwszym oddzieleniu Bóg dokonuje kolejnego – drugiego dnia oddziela wody podniebne od wód nadniebnych, aby następnie zebrać wody podniebne w jednym akwenie i w ten sposób doprowadzić do wyłonienia się suchej powierzchni. Kolejne akty stworzenia stopniowo wprowadzają ład do kosmosu. Autor natchniony dostrzega ważną cezurę w tym procesie – od trzeciego dnia umieszcza formułę informującą, że to, co Bóg stworzył, było dobre.

 

Psalm responsoryjny: Ps 104, 1–2a.5–6.10.12.24.35c

Modlitwa psalmisty jest ściśle związana z dzisiejszym pierwszym czytaniem. Autor psalmu dostrzega w stworzonym świecie wielkość Jego Stwórcy, co prowadzi go do wychwalania Boga za dzieło stworzenia. Cała modlitwa zamknięta jest w inkluzji, którą tworzy pojawiające się na początku i powtórzone na końcu wezwanie „Błogosław, duszo moja, Pana!”, określające charakter całego tekstu jako hymnu pochwalnego i tym samym ukierunkowujące sposób jego lektury. Początkowe wersety psalmu podkreślają transcendencję Boga, końcowe zaś – mądrość, z jaką Stwórca wszystko uczynił. Bóg nie redukuje się zatem do świata, lecz świat przez Niego stworzony objawia Jego majestat i potęgę.

 

Antyfona: Mt 4,23

Słowa śpiewane przed dzisiejszą Ewangelią padają w interesującym kontekście. Zgodnie z sekwencją opowiedzianych zdarzeń Jezus powołał już pierwszych uczniów, a niedługo wygłosi kazanie na górze. Znajdujemy się zatem jeszcze na początku Jego działalności publicznej, która zaczyna już obejmować swoim zasięgiem coraz szersze kręgi. Komentowane słowa mówią o dwóch czynnościach – głoszeniu Ewangelii i uzdrawianiu – które zdominują działalność publiczną Pana Jezusa.

 

Ewangelia: Mk 6, 53–56

Wydaje się, że dzisiejsza Ewangelia ma dosyć sprawozdawczy charakter i jako taka mówi nam o czymś, co dobrze znamy. Kilka istotnych informacji może nam jednak w ten sposób umknąć. Po pierwsze, zwróćmy uwagę na zamieszanie, jakie wywołało pojawienie się Pana Jezusa w ziemi Genezaret. Dowiedziawszy się, że Jezus przybył do brzegu, ludzie mieli „biegać po całej owej okolicy” i „znosić na noszach chorych”. Trudno powiedzieć, czy w tym ogólnym zamieszaniu powinniśmy widzieć jakieś świadectwo ich wiary, z pewnością jednak możemy stwierdzić, że pojawienie się Jezusa dawało im nadzieję – nadzieję na ulżenie cierpieniom, z którymi oni i ich rodziny musiały się mierzyć. Ich wiara mogła dać o sobie znać w tym, że wierzyli, że wystarczy dotknąć frędzli płaszcza Jezusa, aby odzyskać zdrowie. Zastanówmy się także, czy da się znaleźć jakiś związek między tym czytaniem a pierwszym. W dokonywanych przez Jezusa uzdrowieniach możemy widzieć świadectwo władzy, jaką posiadał On nad stworzeniem. Co więcej, Jezus uzdrawiający jest tym, który jakoś kontynuuje dzieło stworzenia, czyniąc wszystko nowym.

 

Wtorek, 7.02.2017 r.

Pierwsze czytanie: Rdz 1,20–2,4a

Stworzoną przez siebie przestrzeń Bóg zaczyna zapełniać zwierzętami. Czyni to podczas dwóch dni w trzech etapach. Najpierw zapełnia wody i powietrze, następnie – ziemię, a na końcu tworzy człowieka. Temu ostatniemu aktowi dzieła stworzenia autor natchniony poświęca najwięcej miejsca. Już od pierwszych słów wypowiedź Boga powinna zaskoczyć czytelnika – nie należy zapominać, że czytamy początek Pięcioksięgu, w którym znajduje się wyraźny zakaz czynienia podobizn Boga. Teologia Starego Testamentu nie pozostawia w tym względzie wątpliwości – Boga nie da się przedstawić, radykalnie transcenduje On wszelkie ciało. Tekst natchniony czyni jednak ważny wyjątek – sam Bóg uczynił swój obraz, gdy stworzył kobietę i mężczyznę. Już samo nazwanie człowieka obrazem Boga antycypuje wszystko, co pojawia się dalej w tekście – tylko dlatego, że człowiek jako jedyny jest obrazem Boga, zajmuje on wyróżnioną pozycję w świecie, która zewnętrznie manifestuje się w panowaniu nad całym stworzeniem. Powinniśmy w tych słowach dostrzec pierwszą zapowiedź tajemnicy Wcielenia, swoje najwyższe spełnienie osiągają one bowiem w Jezusie Chrystusie, który jest „obrazem Boga niewidzialnego” i „Pierworodnym wobec każdego stworzenia” (Kol 1,15).

 

Psalm responsoryjny: Ps 8,4–5.6–7.8–9

Związki Psalmu 8 z pierwszym opowiadaniem o stworzeniu świata, zwłaszcza zaś z czytanym dzisiaj fragmentem dotyczącym stworzenia ludzi, są bardzo wyraźne i nie ulegają wątpliwości. Psalmista opiewa największe z dzieł Bożych – człowieka, któremu poddane są inne istoty powołane przez Niego do istnienia. Psalm 8 daje się podzielić na dwie części: pierwszą, nie śpiewaną dzisiaj, wysławiającą majestat Boga, oraz drugą, opiewającą królewską pozycję człowieka w kosmosie. Nietrudno zauważyć pewną równoległość tych dwóch tematów: jak Bóg jest władcą na niebie, tak człowiek, Jego najważniejsze dzieło, ma panować na ziemi. Wizja Psalmu 8 nie jest jednak naiwna, o czym świadczy pytanie zawarte w wersetach Ps 8,4–5, uwypuklające fizyczną znikomość człowieka wobec kosmosu, tak różną od Bożego majestatu, który jest „wyniesiony nad niebiosa” (Ps 8,2). Niewypowiedziana przez psalmistę konsekwencja tej ludzkiej znikomości wobec świata to dające się wyczytać z tej modlitwy przeświadczenie, że tylko Boża decyzja mogła uczynić człowieka tym, kim jest w świecie stworzonym. Nie powinniśmy także zapominać, że autor Listu do Hebrajczyków stosuje słowa Psalmu 8 do samego Jezusa Chrystusa (por. Hbr 2,5–9), który objawił nam istotę naszego człowieczeństwa.

 

Antyfona: Ps 111 7b.8a

Śpiewany dzisiaj fragment Psalmu 111 kieruje naszą uwagę ku centralnemu tematowi Ewangelii, która za chwilę zostanie odczytana – trwałości Bożych przykazań. W Psalmie 111 śpiewane słowa pojawiają się w sekwencji działań Boga, za które wychwala Go psalmista. Otwierają ją następujące słowa, które wyrażają temat przewodni całego psalmu: „Wielkie są dzieła Pańskie, mogą ich doświadczyć wszyscy, którzy je miłują” (Ps 111,2).

 

Ewangelia: Mk 7,1–13

Czytana dzisiaj perykopa stanowi ważny moment w narastającym sporze między Jezusem a Jego oponentami. Święty Marek już w jednym z pierwszych rozdziałów swojej Ewangelii zawarł informację, że faryzeusze chcieli zgładzić Pana Jezusa: „A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzili przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić” (Mk 3,6). Przedmiotem sporu toczonego w dzisiejszej Ewangelii jest stosunek do tradycji, która narosła wokół Prawa. Pan Jezus stanowczo odróżnia przykazania Boże od nauki ludzkiej, zarzucając swoim przeciwnikom, że drugim chcą zastąpić pierwsze. Możemy stąd wyciągnąć ważny wniosek dla nas: również my powinniśmy uważać, aby nasze przekonania, przyzwyczajenia i wrażliwość nie zasłaniały nam nigdy samej Ewangelii Jezusa Chrystusa. Łatwo bowiem oddać się nabożnej tradycji i zewnętrznie żyć jak chrześcijanin, ale nie być gotowym do przyjęcia orędzia Jezusa Chrystusa, które znosi wszelkie bariery.

 

Środa, 8.02.2017 r.

Pierwsze czytanie: Rdz 2,4b–9.15–17

Choć drugie opowiadanie o stworzeniu człowieka odwraca kolejność, którą znamy z pierwszego, to wydaje się, że autor natchniony innymi środkami dąży w nim do wyrażenia podobnej myśli: człowiek zajmuje wyróżnioną pozycję wśród reszty stworzenia. Podczas gdy według pierwszego opowiadania kolejne akty dzieła stworzenia prowadzą do jego zwieńczenia – do kobiety i mężczyzny, to według drugiego opowiadania powstanie innych istot żywych jest uzależnione od zaistnienia człowieka. Bóg stworzył już przestrzeń, w której życie może zaistnieć, oraz zapewnił stworzeniu wypływającą z ziemi wodę, ciągle jednak nie zsyłał deszczu i nie było tego, który uprawiałby ziemię. Człowiek zostaje zatem ukazany jako ten, który uprawia ziemię – ogród Eden. Również na poziomie słownictwa tekst podkreśla ścisły związek człowieka z ziemią – użyty w tekście wyraz hāādām, określający człowieka, tworzy wyraźną grę słów z ziemią – hebrajskim hāâdāmā(h). Stworzony z prochu ziemi człowiek jest zatem przeznaczony dla niej. W ostatnich słowach dzisiejszego czytania Bóg zakazuje człowiekowi spożywać z drzewa poznania dobra i zła. Poznanie, o którym tu mowa, ma charakter nie teoretyczny, lecz doświadczalny – gdy ludzie złamią Boże przykazanie, poznają, czym jest dobro i zło.

 

Psalm responsoryjny: Ps 104, 1–2a.27–28.29bc–30

Podczas dzisiejszej Mszy Świętej powraca psalm, który śpiewaliśmy już w poniedziałek, choć poza pierwszym wezwaniem zostały wybrane inne jego fragmenty. Podkreślają one, że wszystko, co człowieka spotyka – zarówno życie oraz dobro, jak i śmierć – pochodzi od Boga. To zaś sprawia, że nasze życie powinniśmy przeżywać jako dar Boży. Dzisiejszy psalm jest ponadto połączony z pierwszym czytaniem motywem prochu i stworzenia poprzez tchnienie Bożego ducha.

 

Antyfona:J 17, 17ba

Janowe pojęcie prawdy jest innego rodzaju niż klasyczna definicja prawdy jako zgodności intelektu z rzeczą, najbliższa zakorzenionym w nas intuicjom językowym. Prawda jest dla Świętego Jana wartością dynamiczną i egzystencjalną – dlatego dzieło Jezusa Chrystusa może być rozumiane jako zaproszenie do życia w prawdzie, nie zaś wyłącznie jako narzędzie komunikowania i objawiania spraw ostatecznych. Oczywiście nie oznacza to, że Janowe pojęcie prawdy kłóci się z jej klasycznym, filozoficznym rozumieniem – zwraca jednak uwagę na inny aspekt tej samej rzeczywistości, do udziału w której zostaliśmy zaproszeni przez Jezusa Chrystusa.

 

Ewangelia: Mk 7, 14–23

Dzisiejsza Ewangelia jest bezpośrednią kontynuacją fragmentu, który czytaliśmy wczoraj. We fragmencie Mk 7,1–13 Pan Jezus ukazywał przewagę przykazań Bożych nad tradycjami ludzkimi; teraz z kolei wykazuje wyższość wewnętrznej strony zachowań nad ich stroną zewnętrzną. Pan Jezus chce zmienić i pogłębić sposób rozumienia jednej z podstawowych kategorii prawnych Starego Testamentu, jaką jest podział na to, co czyste, i to, co nieczyste. Ta nauka prowadzi Pana Jezusa do zniesienia ważnych dla religii Starego Testamentu przepisów pokarmowych. Znajdujący się na końcu tej perykopy katalog złych uczynków przypomina inne katalogi, które znamy z Nowego Testamentu (por. Ga 5,19–21; Rz 1,29–31; 1P 4,3).

 

Czwartek, 9.02.2017 r.

Pierwsze czytanie: Rdz 2,18–25

Człowiek, któremu Bóg powierzył ogród Eden, potrzebował pomocy. Nie mogło mu jej zapewnić żadne ze stworzeń, które – choć potrzebne przy uprawie ziemi – nie pozwalały mu przezwyciężyć jego samotności. Dopiero wtedy, gdy Bóg z żebra mężczyzny powołał do istnienia kobietę, zrealizował swój zamiar – człowiek uzyskał odpowiednią dla siebie pomoc, pochodzącą od niego i uczestniczącą w jego losie. Pojawiające się w tym fragmencie wyrażenie „kość z moich kości i ciało z mojego ciała” (Rdz 2,23), wskazujące na pokrewieństwo i ontologiczną równość mężczyzny i kobiety, posiada pewną analogię w słowach, które przedstawiciele pokoleń izraelskich skierowali do Dawida przed zawarciem z nim przymierza: „Oto myśmy kości twoje i ciało” (2 Sm 5,2). Na pochodzenie kobiety od mężczyzny wskazuje również określające ją hebrajskie słowo ‘iššâ(h), tworzące grę słów z oznaczającym mężczyznę ‘îš. Z tego powodu ks. Jakub Wujek przetłumaczył ‘iššâ(h) jako „mężyna”, uwypuklając związek zachodzący między tymi dwoma słowami. Nieprzypadkowo od razu po przytoczeniu wypowiedzi Adama autor natchniony wprowadza temat małżeństwa. Aby kobieta mogła być pomocą dla mężczyzny, musi uczestniczyć w jego losie. Małżeństwo jest właśnie tą jednością współdzielonego losu.

 

Psalm responsoryjny: Ps 128, 1–2.3.4–5

Dzisiejszy psalm mówi o szczęściu płynącym z życia w harmonii z Bogiem i jako taki może być zestawiony ze stanem, jakiego doświadczali pierwsi rodzice w ogrodzie Eden, choć opowiada o szczęściu już po upadku i po utracie pierwotnej harmonii. Warunkiem harmonijnego życia jest zdaniem psalmisty bojaźń Pańska. Błogosławieństwo Boże odnosi się przede wszystkim do kręgu spraw domowych, co każe nam skoncentrować uwagę na tym, jak wielką rolę codzienne, bytowe sprawy odgrywają w biblijnym obrazie pobożności i wyrastającego z niej dobrego życia. Nie powinniśmy tego pomniejszać i uznawać za wyraz religijności Starego Testamentu, która nie rozwinęła jeszcze takiego pojęcia błogosławionego życia, jakie swój najpełniejszy wyraz uzyskało w ośmiu błogosławieństwach. Wprost przeciwnie – jest w tym zawarta głęboka prawda o sposobie, w jaki Biblia rozumie zadanie religii, która ma wprowadzać ład do całego ludzkiego życia, a zatem powinna objąć swoim zakresem również z pozoru najbardziej codzienne, przyziemne sprawy, jak zdobywanie pożywienia. Ta wizja błogosławionej harmonii w życiu domowym przechodzi w życzenie oglądania pomyślności Jerozolimy, które wprowadza drugi wymiar ludzkiego bytowania – narodowy, obejmujący całą wspólnotę Izraela.

 

Antyfona: Mt 11, 25

Zbyt łatwo przechodzimy do porządku dziennego nad myślą, którą wyraża werset śpiewany przed dzisiejszą Ewangelią. Przywołajmy w całości zdanie Pana Jezusa wypowiedziane w Mt 11,25: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom”. Przywykliśmy do myśli, że nasze wykształcenie niewiele ma do powiedzenia w sprawach Bożych, gdybyśmy chcieli jednak wyciągnąć stąd radykalne konsekwencje – czyli orzekać na tej podstawie o nieprzydatności wszelkiej zdobywanej przez człowieka wiedzy – to prawdopodobnie oponowalibyśmy przeciwko temu. Nasz sprzeciw byłby słuszny, jeżeli bowiem rozwój człowieka miałby nie posiadać żadnego uzasadnienia religijnego i być oderwany od sprawy królestwa Bożego, to byłby on tylko dążącym w nicość bezsensem. Słowa Pana Jezusa powinniśmy rozumieć jako wskazanie miary dla ludzkiej wiedzy, nie zaś – jako odrzucenie wszelkiego w ogóle poznania. Jeżeli tak je pojmiemy i dostrzeżemy, że zdaniem Pana Jezusa wzorcowe w sprawach religii są te pojęcia, które Bóg objawił prostaczkom, to dostrzeżemy, że wiedza ludzka powinna rozwijać się w zgodzie z tymi podstawowymi pojęciami, aby nie przestała być mądrością. Kościół prawosławny wysławia prawdę, która jest dzisiaj przedmiotem naszego namysłu, w pięknym troparionie Święta Pięćdziesiątnicy: „Błogosławiony jesteś, Chryste Boże nasz, któryś rybaków uczynił mędrcami, zesławszy im Ducha Świętego i przez nich złowiwszy świat, Przyjacielu człowieka, chwała Tobie”.

 

Ewangelia: Mk 7, 24–30

Dzisiejszą perykopę powinniśmy umieszczać w kontekście cudów, które Jezus czynił i o których mówi perykopa Mk 6,53–56, czytana podczas poniedziałkowej Mszy Świętej. Zachowanie Pana Jezusa dobrze tłumaczą słowa, które wypowiada on w paralelnym fragmencie Ewangelii według Świętego Mateusza: „Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela” (Mt 15,24). Naszą szczególną uwagę powinna zwrócić postawa tej pogańskiej kobiety, niezrażającej się odpowiedzią Pana Jezusa o chlebie, którego nie należy zabierać dzieciom, aby rzucać go szczeniętom, i okazującej stanowczość w proszeniu Go o cud oraz pokorę. Gdy odczytamy tę perykopę w kontekście dzisiejszej liturgii słowa, możemy uznać, że Syrofenicjanka w przedziwny sposób reprezentuje ową wiedzę, którą Bóg objawił prostaczkom – mimo jednoznacznej odmowy Pana Jezusa usilnie trzyma się swojego wewnętrznego przeświadczenia, przeczuwając, że orędzie i dzieło zbawienia nie ogranicza się do Żydów. Dzięki temu jej postawa prowadzi do tego, że zbawienie przyniesione przez Pana Jezusa i wyrażające się w dokonywanych przez Niego cudach uzdrowień przekracza granice Izraela.

 

Piątek, 10.02.2017 r.

Pierwsze czytanie: Rdz 3,1–8

Przebiegłość węża dała o sobie znać już w pierwszym pytaniu, które zadał kobiecie. Choć Bóg pozwolił Adamowi spożywać owoce z każdego drzewa znajdującego się w ogrodzie Eden, wskazując tylko jedno, z którego nie wolno mu jeść, to wąż sugeruje kobiecie, że Bóg nie pozwolił, lecz zakazał ludziom spożywać owoce ze wszystkich drzew. W pierwszym momencie może się wydawać, że kobieta dosyć wiernie odtwarza przykazanie skierowane do jej męża, wnikliwa lektura nie pozostawia jednak wątpliwości, że sugestia zawarta w pytaniu węża w pewien sposób na nią oddziałała. Kobieta mówi bowiem nie tylko o zakazie spożywania owoców z drzewa poznania dobra i zła, ale rozciąga go na ich dotykanie, poprzez co wyolbrzymia przykazanie Boga. Wąż potrzebuje już tylko jednego kroku, aby osiągnąć swój cel – wzmacnia wątpliwości budzące się w kobiecie swoim zapewnieniem, że zjedzenie owocu nie spowoduje śmierci pierwszych ludzi, oraz sugestią, że Bóg sformułował zakaz z pobudek egoistycznych, chcąc zachować własną uprzywilejowaną pozycję. Konsekwencje są natychmiastowe – pierwsi ludzie łamią przykazanie, co najpierw wprowadza nieład do ich wzajemnych relacji, a następnie niszczy ich zażyłość z Bogiem.

 

Psalm responsoryjny: Ps 32, 1–2.5.6.7

Zaraz po tym, gdy podczas dzisiejszej Mszy Świętej usłyszymy słowa Księgi Rodzaju mówiące o grzechu pierwszych rodziców, zostaniemy skonfrontowani ze słowami psalmu przypominającymi nam, że dobry Bóg odpuszcza nasze grzechy. Szczególny kontrast występuje między postawą Adama i Ewy, którzy po zerwaniu owocu z drzewa poznania dobra i zła ukrywają się przed Bogiem, a zachowaniem psalmisty, który nie ukrywa się, lecz wyznaje swoje grzechy, umożliwiając w ten sposób Boże przebaczenie. Ten kontrast opisuje również sytuację, w której my się znajdujemy – pragnąć ukryć się z naszymi grzechami, powinniśmy znajdować w sobie siłę, aby wyznawać je przed Bogiem. Nasza sytuacja nie jest jednak dokładnie taka sama jak ta, której mógł doświadczać psalmista, my bowiem dzięki zbawieniu przyniesionemu przez Jezusa Chrystusa wiemy, że nasze grzechy zostały już odpuszczone i że potrzebny jest jedynie niewielki wysiłek, aby skorzystać z tego Bożego przebaczenia.

 

Antyfona: Dz 16, 14b

Dzisiejszy śpiew przed Ewangelią zwraca naszą uwagę na Lidię, o której wypowiedziane zostały słowa, że Pan otworzył jej serce i dzięki temu uważnie słuchała słów Świętego Pawła. Bardzo interesująca jest „równościowa” wymowa tego fragmentu Dziejów Apostolskich – dowiadujemy się z niego nie tylko, że Lidia była bogata (skoro sprzedawała purpurę), lecz także, że Paweł ochrzcił jej dom, a nie – dom jej męża lub innego mężczyzny. Te fragmenty Pisma Świętego, które jednoznacznie sugerują, że warunkiem wysłuchania Ewangelii i przyjścia do Pana Jezusa jest działanie samego Boga, który nas do siebie prowadzi, powinny skłonić nas do myślenia o tym, jak głęboko jesteśmy w naszej wierze zależni od Tego, w Którego wierzymy. Wiara naprawdę jest darem łaski, a chrześcijanin nie tylko wierzy w Boga, lecz także dzięki Bogu.

 

Ewangelia: Mk 7, 31–37

Trasie, którą pokonał Pan Jezus, należy poświęcić nieco uwagi. Zgodnie z pierwszym zdaniem perykopy Jezus wybrał drogę okrężną, która wiodła przez ziemie pogańskie. Informacja ta ma ścisły związek z perykopą, którą czytaliśmy wczoraj – po uzdrowieniu córki Syrofenicjanki Jezus podróżuje przez pogańskie ziemie, co potwierdza, że Ewangelia w pewien sposób przekroczyła granice Izraela, nawet jeżeli działalność publiczna Jezusa była skierowana do narodu wybranego. Dużo uwagi należy także poświęcić zakończeniu tej perykopy – pojawia się w nim charakterystyczny dla Ewangelii według Świętego Marka motyw tajemnicy mesjańskiej, w naszym kontekście sugerujący, że tożsamość Jezusa przewyższa Jego rolę jako uzdrowiciela. Osoby, które widziały cud dokonany przez Jezusa, nie dotrzymały jednak tajemnicy, mówiąc o Jezusie w sposób stanowiący aluzję do zapowiedzi zawartej w Iz 35,5 i jako taki wskazujący na Jego mesjańską godność.

 

Sobota, 11.02.2017 r.

Pierwsze czytanie: Rdz 3,9–24

Przez grzech historia człowieka zatacza koło i powraca do punktu wyjścia. Ogród Eden okazał się tylko epizodem w dziejach rodzaju ludzkiego – człowiek ulepiony z prochu ziemi i następnie umieszczony w Edenie zostaje wydalony z powrotem do tej ziemi, z której został wzięty. Jej uprawa, do której został powołany, ma odtąd wiązać się z mozolną, ciężką pracą, a sama ziemia zostaje przeklęta z jego powodu. Również kobieta zostanie obarczona „niezmiernie wielkim trudem swej brzemienności” (Rdz 3,16). Powrót mężczyzny do ziemi oznacza również rozciągnięcie nad nim władzy śmierci. Po upadku mężczyzna zaczyna panować nad kobietą, co kończy ich wcześniejszą równość. Inną konsekwencją grzechu pierworodnego jest oddzielenie człowieka od drzewa życia. Postępując za Tradycją Kościoła, w słowach o nieprzyjaźni między wężem a niewiastą oraz między ich potomstwem możemy widzieć zapowiedź dzieła zbawczego Jezusa Chrystusa oraz roli Maryi w dziele odkupienia, a czytając o drzewie życia możemy myśleć o krzyżu, przez który zostaliśmy pojednani z Bogiem i który jest nowym drzewem życia. Warto też zwrócić uwagę na opiekę, którą Bóg otacza ludzi od pierwszej chwili ich wygnania z raju, gdy sporządza dla nich odzienie ze skór i przyodziewa ich.

 

Psalm responsoryjny: Ps 90, 2.4.5–6.12–13

Dzisiejszy psalm świetnie wpisuje się w kontekst rozważań nad życiem człowieka po grzechu pierwszych rodziców. Pierwszy ze śpiewanych fragmentów przywołuje dzieło stworzenia, ukazując je w obrazie rodzenia (na co warto zwrócić uwagę, gdyż ta metafora pośrednio kreuje obraz Boga jako matki), oraz zwraca uwagę modlących się na wieczność Stwórcy. Kolejne fragmenty mówią najpierw o ludzkiej śmiertelność i znikomości lat życia człowieka wobec nieskończoności Boga, a następnie – o potrzebie rozważnego planowania tych niewielu dni naszej doczesnej egzystencji. Wezwanie Boga do powrotu na zasadzie kontrastu podejmuje wątek występujący w Ps 90,3, gdzie mówi się o powrocie śmiertelnych do prochu. Jego sednem jest prośba o Bożą łaskawość i błogosławieństwo.

 

Antyfona: Mt 4,4b

Pokusa chleba stanowi jedną z najważniejszych i najtrudniejszych do opanowania. Chleb jest, po pierwsze, symbolem ludzkich potrzeb, które po upadku są zaspokajane z wielkim trudem. Jako taki chleb ma jednoznacznie religijną wymowę – jeżeli miłość jest udziałem w cudzym losie, to dzielenie się chlebem jest dzieleniem się miłością. Pierwsza pokusa szatana dotyczyła zatem zamiany rzeczy bezwartościowej (kamieni) na wartościową (chleb), i to w dodatku na taką, w której skupia się bardzo wiele z tego, co uznajemy w życiu za dobre. Tę intuicję o wartości chleba potwierdza dzisiejsze czytanie z Ewangelii Świętego Marka, opowiadające o drugim rozmnożeniu chleba dokonanym przez Pana Jezusa. Jezus mógł zamienić kamienie na chleby, nie zrobił tego jednak, nam zostawiając naukę, że nawet chleb nie stanowi wartości autonomicznej od Ewangelii i królestwa Bożego.

 

Ewangelia: Mk 8,1–10

Cud rozmnożenia chleba przywołuje liczne skojarzenia. Na trzy z nich powinniśmy zwrócić szczególną uwagę. Pierwszym jest podobieństwo między chlebem, którym Jezus karmi tłumy, a manną, którą Izrael spożywał na pustyni. Po drugie, nie powinna umknąć naszej uwadze szczególna obfitość, która towarzyszy zarówno temu, jak i wcześniejszemu rozmnożeniu chleba – tym razem z siedmiu chlebów zostaje taka sama liczba koszy ułomków, a Chrystus nakarmił cztery tysiące ludzi. Ta obfitość staje się kolejnym obok relacjonowanych wcześniej uzdrowień znakiem czasów mesjańskich. Po trzecie, cud rozmnożenia chleba przywołuje na myśl Eucharystię jako wspólnotę Chrystusowego stołu. Taką interpretację wzmacnia porównanie czytanego dzisiaj tekstu, w którym nie znajdziemy bezpośrednich nawiązań do Eucharystii, z szóstym rozdziałem Ewangelii według Świętego Jana, w którym cudowi rozmnożenia chleba (por. J 6,1–15) towarzyszy mowa eucharystyczna Pana Jezusa (por. J 6,26–59).

Komentarze do czytań IV Tydzień Zwykły | od 29 stycznia do 4 lutego 2017 r. - Maciej Szulim
Komentarze do czytań VI Tydzień Zwykły | od 12 do 18 lutego 2017 r - Teresa Kołodziej