Niedziela, 14.05.2017 r.

Pierwsze czytanie: Dz 6,1-7

przywołanym dzisiaj fragmencie św. Łukasz opowiada, jak tworzył się Chrystusowy Kościół. Kilkanaście wersetów wcześniej czytamy, że pierwotny Kościół zespalała miłość, że jeden duch i jednio serce ożywiało wszystkich wierzących i nikt nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne (Dz 4,32-37). Obraz niemalże doskonały i nagle pojawia się jakaś rysa… Helleniści (prawdopodobnie chodzi tu o Żydów z diaspory posługujących się jęz. greckim) zaczynają szemrać przeciwko Hebrajczykom. Pojawia się problem przy podziale żywności, z powodu zaniedbywania w tej kwestii wdów mających w społeczności wyznawców judaizmu dosyć specyficzną pozycję. Apostołowie, mając świadomość, że ich pierwszym i podstawowym powołaniem jest głoszenie Dobrej Nowiny, postanawiają zwołać pozostałych uczniów i ustanowić spośród nich siedmiu sprawiedliwych mężów, którzy tę posługę we wspólnocie obejmą. Następuje powołanie „diakonów”, którzy zostają przyprowadzeni do apostołów, a ci wprowadzają ich w obowiązki poprzez modlitwę i nałożenie rąk.

W tym wyborze diakonów możemy dostrzec otwarcie się pierwotnego Kościoła na wszystkie dary Ducha Świętego, które zostały złożone w każdym z nas. W 46 pkt. listu apostolskiego „Novo millennio ineunte” czytamy, że: „ jedność Kościoła nie oznacza jednolitości, ale połączenie w organiczną całość uprawnionych odmienności. Jest to rzeczywistość wielu członków połączonych w jednym Ciele – jednym ciele Chrystusa” (por. 1 Kor 12,12). Jest to piękna wiadomość i swoiste zaproszenie nas wszystkich ochrzczonych do czynnego budowania Kościoła, którego jesteśmy częścią, i za który ponosimy też odpowiedzialność.

 

Psalm responsoryjny: Ps 33,1-2.4-5.18-19

Psalmista daje nam do modlitewnego zamyślenia hymn na cześć Boga, który jest władcą świata. Jest to pieśń, w której autor wychwala Pana wszechświata i dziejów, pieśń, która pokazuje nam Bożą obecność w stworzeniu i w każdym ludzkim losie. Podobnie jak w pierwszym czytaniu, tak i tutaj pojawia się temat sprawiedliwości – On (Bóg) miłuje prawo i sprawiedliwość (Ps 33,5a). Bóg, sam będąc nieskończenie sprawiedliwym, ceni sobie sprawiedliwość w nas, w naszym postępowaniu, patrzeniu na siebie i innych, w naszych relacjach. Końcowe wersety tego psalmu (Ps 33,18-22) pokazują nam, że w oczach Pana cenne są też cierpliwość, ufność i wytrwałość w trwaniu przy Bogu. Bóg jest cierpliwy wobec nas, wobec każdego człowieka i takiej cierpliwości oczekuje też od nas, bo to On jest Panem czasu i to On najlepiej wie, co i kiedy w naszym życiu powinno się wydarzyć.

Czy jestem człowiekiem sprawiedliwym w Bożych oczach? Czy jestem cierpliwy i wytrwały? Czy ufam Bożej Mądrości?

 

Drugie czytanie: 1P 2,4-9

Piotr, apostoł Jezusa Chrystusa, kieruje te słowa do chrześcijan, którzy wybrani zostali według tego, co przewidział Ojciec, aby w Duchu zostali uświęceni… (por. 1 P 1,1-2). Kieruje je więc do każdego z nas, bowiem przez chrzest święty zostaliśmy uświęceni i zakorzenieni w Chrystusie. Autor listu chce umocnić chrześcijańską tożsamość adresatów, uczulić na rangę powołania i pouczyć o właściwym zachowaniu podczas prób, z którymi przyjdzie im/nam się zmierzyć. Zwycięskie wyjście z prób może nastąpić tylko wtedy, gdy obierzemy odpowiedni azymut w naszym życiu, gdy nie będziemy lękali się zbliżyć: „ do Tego, który jest żywym kamieniem, odrzuconym wprawdzie przez ludzi, ale u Boga wybranym i drogocennym, ponieważ my również, niby żywe kamienie, jesteśmy budowani jako duchowa świątynia… (por. 1 P 2,4)słowa te są przywołaniem wersetu z Psalmu 118 – „Kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym” (Ps 118,22) i wskazują nam, że Bóg patrzy na człowieka inaczej, że to, co jest cenne w Jego oczach, ludzie niejednokrotnie odrzucają. Prawdziwą wartość możemy odkryć tylko w pobliżu Tego, Który stał się kamieniem węgielnym, na którym zbudowany został Jego Kościół, którego ciało stanowimy, my uświęceni przez chrzest. Fakt przynależności do Chrystusa pociąga też za sobą bardzo konkretne zadania i odpowiedzialność, o których nie omieszkał napisać św. Piotr: „Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem [Bogu] na własność przeznaczonym, abyście ogłaszali dzieła potęgi Tego, który was wezwał z ciemności do przedziwnego swojego światła (1 P 2,9).

Czy jest we mnie gotowość do podjęcia tej odpowiedzialności? Czy jest we mnie odwaga głoszenia wielkich dzieł Boga braciom?

 

Ewangelia: J 14,1-12

Dzisiejsza ewangeliczna perykopa jest częścią mowy pożegnalnej, którą Jezus wygłosił w Wieczerniku podczas ostatniej wieczerzy. Z wcześniejszego fragmentu dowiadujemy się o zdradzie, której ma dopuścić się Judasz (J 13,21-30). Z tego powodu uczniowie doświadczają pewnego rodzaju zdziwienia, zatrwożenia. W tym fragmencie Jezus mówi o powrocie do Ojca, co wyzwala lęk, niepewność wśród uczniów. Jezus ich jednak uspokaja… „Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie!” (J 14,1). Jezus chce swoim uczniom (ale także i nam) powiedzieć, by nie tracili ufności w Bożą obecność w swoim życiu. Mówi o tym jednak z pewnym wyrzutem, że uczniowie jeszcze nie zrozumieli, iż On i Ojciec są jednym, ale jednocześnie zapewnia, że nawet jak odejdzie, to ich nie opuści. Mało tego, przygotuje im miejsce w domu Ojca i będzie na nich czekał. Jezus, wskazując że jest: „ drogą i prawdą, i życiem” (J 14,6) zaprasza, by tą drogą kroczyć i w Jego imię czynić wielkie dzieła, Boże dzieła. Zapewnia, że: „o cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię” (J 14,14).

Otrzymujemy w ten sposób zaproszenie do nieustannego poznawania Boga, które powinno dokonywać się na drodze wiary i rozumu . Co to oznacz dla nas? Zarówno wiara, jak i rozum są darem od Boga, są łaską daną człowiekowi, by z niej korzystał. Wiara chrześcijańska jest odpowiedzią rozumnego człowieka na Boże Objawienie. Św. Jan Paweł II pisał, że istnieje głęboka i nierozerwalna więź między poznaniem rozumowym a poznaniem wiary (Encyklika „Fides et ratio”). Jezus, mówiąc uczniom o swoim odejściu, przygotowuje ich na swoją śmierć. I to właśnie tam na Golgocie, na krzyżu Jezusa Chrystusa wiara i rozum spotykają się najpełniej. W Mądrości Krzyża w pełni hartuje się wiara człowieka się w pełni hartuje. Paschy nie da się zrozumieć bez wiary, która ukazuje jej sens i znaczenie.

Czy jestem człowiekiem wiary? Czy nie boję się szukania odpowiedzi na pytania i wątpliwości, które niejednokrotnie przychodzą? Pamiętajmy, że wątpliwości, a więc sąd rozumu, są tylko tam, gdzie jest wiara.

 

Poniedziałek, 15.05.2017 r.

Pierwsze czytanie: Dz 14, 5-18

W dzisiejszym Słowie spotykamy się z Pawłem i Barnabą, którzy podczas swojej podróży misyjnej muszą uciekać przed Żydami, chcącymi ich ukamienować, i trafiają do miast Likoanii: Listry i Derbe. Paweł, dzięki mocy danej mu od Boga, uzdrawia w Listrze chromego od urodzenia. Mógł on tego dokonać , ponieważ dostrzegł, że człowiek ten, : „ma wiarę potrzebną do uzdrowienia” (Dz 14,9). Czyn Pawła sprawił, że świadkowie tego wydarzenia zaczęli uznawać ich za bogów, Barnabę za Zeusa, a Pawła za Hermesa, którzy przybrawszy ludzką postać zstąpili z Olimpu na ziemię. Apostołowie zdecydowanie temu zaprzeczają, wręcz protestują, przekonując, że są ludźmi i że przybyli do nich, by objawić im prawdziwego i Jedynego Boga.

Paweł i Barnaba zostali poddani próbie ubóstwienia i znakomicie sobie z nią poradzili. Nie wykorzystali zdobytej popularności, by podporządkować sobie tę społeczność, lecz  by na tak ugruntowanym posłuszeństwie z czasem zacząć głosić Dobrą Nowinę. Wiedzieli, że to nie byłaby droga prawdy. Paweł dokonał czegoś nadzwyczajnego, czegoś, co nie mieściło się w głowach tamtejszej ludności i co potrafiła ona wytłumaczyć sobie tylko interwencją bogów. Co prawda tych bogów widzieli w Pawle i Barnabie, ale w sumie intuicję mieli bardzo dobrą, bo takich rzeczy może dokonywać tylko Bóg. To Boże działanie można poznać przez pryzmat wiary.

Czy dostrzegam w swoim życiu te Boże interwencje, które podnoszą mnie z moich ułomności? Czy niosę prawdę o Bożej mocy innym, samemu pozostając w cieniu, by to właśnie Bóg mógł odbierać należną Mu chwałę?

 

Psalm responsoryjny: Ps 115,1-2.3-4.15-16

Psalm ten znalazł się w brewiarzowych nieszporach, czyli w codziennej modlitwie Kościoła. Greckie tłumaczenie Biblii, czyli Septuaginta, a za nim też starożytne łacińskie wersje Biblii złączyły ten psalm z psalmem poprzednim. W rezultacie powstała całość, w której można jednak wyróżnić dwa odrębne teksty (por. Ps 114 [113 A] oraz 115 [113 B]).

Odkrywamy w tym psalmie zachwyt psalmisty nad wielkością prawdziwego, jedynego Boga. Widzimy w pełni teocentryczną postawę oranta . Psalmista wie, kim jest Bóg i jakie należy Mu się miejsce. Zapewnia nas, że dzięki Niemu jesteśmy błogosławieni, czyli szczęśliwi (Ps 115,15), oraz że ziemia jest nam dana w posiadanie, tak jak niebo jest Jego miejscem przebywania (Ps 115,16). Jego wierność jest pewna, bo On nie może zaprzeć się samego siebie (por. 2Tm 2,13). Tekst emanuje nadzieją i wiarą w bliską obecność Jahwe, i tak powinniśmy go odczytywać.

Czy dostrzegam piękno i wielkość Bożych dzieł wokół siebie? Czy potrafię je przyjąć i za nie dziękować?
Ewangelia: J 14,21-26

W dzisiejszej ewangelicznej perykopie Jezus przypomina swoim uczniom o miłości, którą ich darzy i którą oni powinni Go darzyć (. Podkreśla jednak też, że miłość potrzebuje czynów, potrzebuje konkretnego działania, że miłość, która bazuje tylko na deklaracjach to za mało: „Kto ma przykazanie moje i zachowuje je, ten mnie miłuje” (J 14,21). Kiedy kochamy, wtedy przykazania, nakazy czy zakazy przestają być ciężarem, stają się łatwiejsze do przyjęcia, bo miłość otwiera nam oczy na dobro, również to, które tak po ludzku może nas jakoś ograniczać. Jezus zaprasza nas do odwzajemnienia Jego boskiej miłości, bo tylko miłość odwzajemniona może osiągnąć swoją pełnię. Oczywiście miłość Boga do nas nie jest w żadnym stopniu uwarunkowana naszą miłością do Niego. Bóg umiłował nas miłością odwieczną i niezależną od ludzkich decyzji.

Drugim ważnym wątkiem, który jest nam dzisiaj dany pod rozwagę jest obietnica Ducha Świętego: „A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem” (J 14,26). Jezus powiedział te słowa do uczniów, by ich umocnić przed swoim odejściem. Ale przecież mówi je też dzisiaj do nas, do ludzi XXI wieku. Wypowiadając je 2000 lat temu, robił to w przełomowym momencie dla całej ludzkości, bo za chwilę miał dokonać zbawienia świata. I dokonał go zwyciężając na krzyżu śmierć, pokonując ludzki grzech. Jakże potrzeba nam dzisiaj tej mądrości Ducha Świętego, by w zawieruchach współczesnego świata mogła zwyciężać Boża miłość, by nasze serca, nasze decyzje, nasze patrzenie na drugiego człowieka tą miłością było przepełnione.

Przyjdź Duchu Święty i uzdalniaj nas do przyjęcia i odwzajemnienia Bożej miłości.

 

Wtorek, 16.05.2017 r. Uroczystość Św. Andrzeja Boboli

Pierwsze czytanie: Ap 12,10-12a

W czytanym dzisiaj fragmencie z Apokalipsy św. Jana słyszymy hymn uwielbienia na cześć Boga, który objawił swoją moc i władzę. Aby zrozumieć w pełni ten fragment dobrze jest spojrzeć kilka wersetów wyżej, gdzie pojawia się „Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. A jest brzemienna” (Ap 12,1-2a). Dalej widzimy konflikt między ową kobietą a smokiem. Jest to konflikt o dziecko trzymane przez nią w ramionach. Egzegeci utożsamiają tę kobietę zarówno z Maryją, jak i ze wspólnotą Kościoła. W wersetach 12,7-9 widzimy „walkę na niebie”, gdzie z jednej strony walczy szatan i jego aniołowie, a z drugiej Archanioł Michał i święci aniołowie wierni Bogu. Przywołane wersety ukazują nam, że Boża moc się objawiła i smok – wąż starodawny został pokonany. Teraz może tylko kąsać, ponieważ ostateczne zwycięstwo już się nad nim dokonało. Jest to obraz odwiecznej walki Dobra ze Złem. Jednak „zbawienie, potęga i królowanie” (Ap 12,10) należą ostatecznie i nieodwołalnie do Boga. Szatan został pokonany przez mękę i śmierć Jezusa – Baranka.

Miejscem, gdzie szatan próbuje jeszcze coś zdziałać, jest ziemia. Dlatego człowiek, każdy z nas, poddawany jest jego kuszeniom. Wiedząc, że tylko tu i teraz może jeszcze próbować odciągnąć nas od Boga, próbuje, tak jak to zrobił w raju, zmącić nasze myślenie o Bogu, wmówić nam, że Bóg ogranicza naszą wolność i niezależność. Każda pokusa sprowadza się w zasadzie do jednego, do nieposłuszeństwa Bogu.

Archanioł Michał wiedział, że racja jest po stronie Boga, czy ja też mam tę pewność? Czy wierzę, że tylko Bóg daje szczęście?

 

Psalm responsoryjny: Ps 34,2-3.4-5.6-7.8-9

Psalm uwielbienia i dziękczynienia Panu za Jego obecność i pomoc. Jest to jeden z tych psalmów, którego kolejne wersety w języku hebrajskim rozpoczynają się od kolejnych liter alfabetu, czyli akrostych ułatwiający zapamiętywanie modlitwy)– psalm alfabetyczny. Psalmista już od pierwszego wersetu wyznaje, że jego pragnieniem jest „błogosławić Jahwe w każdym czasie” (Ps 34,2) i zaprasza do tego również nas (Ps 34,4). Żeby dobrze zrozumieć autora, trzeba sobie przypomnieć historię Dawida, kiedy uciekał i ukrywał się przed swym synem Absalomem.

Czy ja ufam Panu i potrafią Go błogosławić nie tylko wtedy, gdy wszystko w moim życiu układa się dobrze i po mojej myśli, ale też wtedy, gdy pod nogami znajduję kłody?

 

Drugie czytanie: 1 Kor 1,10-13.17-18

Tematem przewodnim drugiego czytania jest wątek jedności wśród wyznawców Jezusa w Koryncie, a właściwie jej brak. Paweł strofuje adresatów, że czynią między sobą podziały. Paweł jest bardzo wyczulony na ten brak jedności. Można postawić tu pytanie, skąd ten brak jedności wziął się wśród Koryntian? Może stąd, że spotykali się w domach, a więc w małych wspólnotach i nie utrzymywali ze sobą bliższych kontaktów. A może stąd, że ówczesne stosunki społeczne –pełne podziałów-znalazły swoje odzwierciedlenie również w pierwszych wspólnotach chrześcijańskich? A może stąd, że z różnych rąk przyjmowali oni chrzest, jedni od Kefasa, drudzy od Apollosa, a jeszcze inni od Pawła? Jedno jest pewne, Koryntianie podzielili się na wiele mniejszych ugrupowań, wybrali sobie za nauczycieli mężów posiadających dar głoszenia słowa i każda z tych grup nie przestawała wynosić swojego „mistrza” ponad innych. Paweł poucza Koryntian, z którymi spędził przecież tyle czasu, żeby nie polegali na sobie samych, lecz aby prawdziwie zwrócili się ku Bogu Jedynemu i w Nim szukali chwały. Apostoł mówiąc o jedności wskazuje na jedność, która jest między Ojcem a Synem i daje im ją za wzór do naśladowania, aby „byli jednego ducha i jednej myśli” (1 Kor 1,10).

Jakże te pouczenia św. Pawła aktualne są i dzisiaj, kiedy świat jest tak bardzo zróżnicowany i podzielony. I mam tu na myśli nie tylko podziały polityczne, ekonomiczne czy religijne, ale też podziały wewnątrz naszego Kościoła katolickiego. Ileż jest osób, które uprawiają „churching” i chodzą do konkretnego kościoła, na konkretną mszę świętą, bo odprawia ją konkretny ksiądz… Niejednokrotnie chodzą więc dla księdza, a gdzie tu jest miejsce dla Boga? Ileż jest głosów zarzucających Kościołowi konserwatyzm, tradycjonalizm i niedostrzeganie zmieniającego się świata i ludzkich potrzeb… A przecież jesteśmy jednym Kościołem – Chrystusowym. Jezus powiedział: „…aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał” (J 17,21). Takie było i jest Jego pragnienie. Czy jestem gotowa na nie odpowiedzieć?

 

Ewangelia: J 17,20-26

Jakże wymowne są dzisiejsze słowa Ewangelii… Jezus modli się o jedność dla Kościoła, któremu dał początek. Jedność jest darem, który swoje źródło ma w Bogu. Jest to jedność oparta na miłości. Tam, gdzie brak miłości, tam brak też jedności. Wyrazistym tego przykładem jest życie wspominanego w dzisiejszej liturgii św. Andrzeja Boboli, który zginął śmiercią męczeńską właśnie dlatego, że zabrakło jedności, że w oprawcach zabrakło Bożej miłości i spojrzenia na drugiego człowieka przez jej pryzmat.

Jezus chce też byśmy byli tam, gdzie On: „…chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś… (J 17,24). Bliskość z Jezusem prowadzi do poznania Boga. Bliskość Boga uczy miłości bliźniego. Miłość uzdalnia do jedności. W dzisiejszym świecie, tak pełnym podziałów i niezgody, ta perspektywa bliskości Jezusa powinna napawać nas nadzieją i uzdalniać do niesienia pokoju tam, gdzie jest niepokój, powinna determinować nas w dążeniu do jedności wbrew temu, co niesie świat.

Czy tak się dzieje? Czy wiara i nadzieja w Bożą obecność jest motorem mojego działania?

 

Środa, 17.05.2017 r.

Pierwsze czytanie: Dz 15, 1-6

Czy obrzezanie jest konieczne dla uzyskania zbawienia? To pytanie, z którym musieli zmierzyć się Paweł i Barnaba. Jednak za tym pytaniem kryje się głębszy problem. Tak naprawdę jest to pytanie o prawo, o jego bezwarunkowe przestrzeganie. Dla faryzeuszy, również tych nawróconych, tradycja i przestrzeganie prawa były niemalże świętością. Obrzezanie było zewnętrznym znakiem włączenia w naród wybrany, znakiem przymierza z Bogiem. Takie podejście wskazywało też, że poganin najpierw powinien stać się członkiem wspólnoty przymierza, a dopiero potem przyjąć chrześcijaństwo. Paweł nie chciał sam rozstrzygać tej kwestii. Udał się do Jerozolimy, by tam wraz z Apostołami i starszymi rozwikłać ten problem. Stało się to przyczynkiem do zwołania soboru jerozolimskiego. Z dalszych wersetów przytoczonego fragmentu z 15 rozdziału Dziejów Apostolskich wiemy, że Apostołowie nie podtrzymali tej konieczności, stwierdzając że łaską jesteśmy zbawieni i że nie należy nakładać na innych jarzma, którego nie będą w stanie ponieść (Dz 15,10-11). Widzimy tu, że lud Boży zostaje ukonstytuowany w nowy sposób, ponieważ stanowią go wszyscy wierzący w Chrystusa bez względu na to czy są Żydami, czy też nie. Mimo to Kościół wyłania się z Bożego Ludu Starego Przymierza, i między Żydami a nie-Żydami nie ma żadnej różnicy. Podkreśla to też św. Piotr mówiąc: że „Bóg raczył wybrać sobie lud spośród pogan” (Dz 15,14).

Fragment ten powinien skłonić do zastanowienia się , co na mojej drodze wiary jest dla mnie ważniejsze: przepisy prawa i sztywne ich przestrzeganie czy żywa relacja z Bogiem i niesienie Go innym poprzez własny, niewymuszony niczym przykład?

 

Psalm responsoryjny: Ps 122,1b-2.4-5

Psalm 122 to jeden z piętnastu „psalmów stopni”, nazywanych też „pieśniami stopni” lub „pieśniami pielgrzymów”. Określenia te wzięły się stąd, że psalmy te były śpiewane przez Izraelitów zdążających stromymi ścieżkami do Jerozolimy, położonej wysoko w Górach Judzkich. W kalendarzu liturgicznym Świątyni Jerozolimskiej były trzy święta tzw. pielgrzymkowe: Pascha, Pięćdziesiątnica i Święto Namiotów. Przyciągały one do świętego miasta tłumy pielgrzymów. Psalmy stopni miały przygotowywać ich na osobiste spotkanie z Bogiem Najwyższym w świątyni.

Przywołane dziś wersety Psalmu 122 są pełne radości z nadchodzącego spotkania z Panem. To zbliżanie się do bram Jeruzalem napawa psalmistę szczęściem. Można zadać sobie tutaj pytanie, gdzie jest moje Jeruzalem? Czy myśl o spotkaniu z Bogiem na modlitwie, w sakramentach napełnia moje serce radością? Czy zabiegam o to spotkanie?

 

Ewangelia: J 15,1-8

W dzisiejszej ewangelicznej perykopie Jan Apostoł przywołuje przypowieść, w której Jezus wyjaśnia, jak w każdym z nas, „w każdej latorośli”, powinno rozwijać się to życie, które swój początek bierze z winnego krzewu, którym jest On sam – Jezus Chrystus. Kluczowym słowem jest tutaj słowo „trwać”, które w tym krótkim fragmencie pojawia się aż 10 razy. Trwanie w Jezusie jest źródłem wszystkiego. Jezus jako winny krzew daje życiodajne soki nam, swoim latoroślom wyrastającym z tego krzewu. Zdrowa latorośl daje dorodne owoce, ale może być ona zdrowa tylko wtedy, gdy jest mocno szczepiona ze swoim krzewem, gdy prawdziwie karmi się jego sokami. Ten bardzo obrazowy opis, którym posłużył się Jezus pokazuje nam, jak ważne jest to bycie przebywanie w jedności i żywej relacji z Nim. Jezus przestrzega nas też, że samo bycie latoroślą jeszcze nie wystarcza, bo jeżeli nie przynosi się owocu, to Ojciec – Bóg, który ten krzew uprawia – „każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy” (J 15,2).

To wezwanie do trwania w miłości Chrystusa skierowane jest do każdego z nas. Przyjmijmy je tak bardzo osobiście. Zechciejmy odkryć całą jego głęboką prawdę. Tylko w Chrystusie nasze życie owocuje w pełni, dlatego trwajmy w Nim, w Jego świetle, w Jego miłości, w Jego radości.

 

Czwartek, 18.05.2017 r.

Pierwsze czytanie: Dz 15, 7-21

Czytanie dzisiejsze jest kontynuacją wczorajszej perykopy, kiedy to uczniowie, zebrawszy się w Jerozolimie, rozstrzygali problem konieczności przestrzegania Prawa mojżeszowego przez nawróconych pogan. Spór między zwolennikami i przeciwnikami przestrzegania Prawa przez wszystkich przyjmujących chrzest rozstrzygnięty został na korzyść tych drugich. Moment ten można uznać za takie symboliczne zastąpienie Starego Przymierza Nowym, na którym to pieczęć swoją Jezus postawił już na krzyżu, umierając za wszystkich i dając odkupienie wszystkim. Jest to też początek rozdziału chrześcijaństwa od judaizmu. Decyzje podjęte na soborze jerozolimskim świadczą o powszechności rodzącego się Kościoła. Piotr wprost mówił, że „Bóg raczył wybrać sobie lud spośród pogan” (Dz 15,14). Warto tutaj podkreślić fakt, że ostatnie słowo w tej dyskusji należało do Piotra, do tego, który przez samego Jezusa został wybrany, aby był opoką, na której Jezus zbuduje swój Kościół (Mt 16,18). Spotkanie to w bardzo czytelny sposób porządkuje kwestie obecności Żydów i nie-Żydów we wspólnocie Kościoła. Jakub, przywołując nauczanie Piotra, podsumowuje: „nie należy nakładać ciężarów na pogan, nawracających się do Boga, lecz napisać im, aby się wstrzymali od pokarmów ofiarowanych bożkom, od nierządu, od tego, co uduszone, i od krwi” (Dz 15,19-20). Prymat Piotra, poddanie się działaniu Ducha Bożego i budowanie jedności wśród przewodników rodzących się wspólnot, to droga do budowania jedności w całym Kościele.

 

Psalm responsoryjny: Ps 96,1-2a.2b-3.10

Hymn na cześć Jahwe – Króla, którego autorstwo przypisywane jest Salomonowi. Psalmista, sam będąc królem Izraela, zaprasza nas do wyśpiewania chwały Bogu, do rozgłaszania, jak wielkich cudów dokonuje pośród wszystkich ludów ziemi. Zaprasza do obwieszczania wśród pogan, że Pan jest Królem, który umacnia świat i wymierza ludom sprawiedliwość. Psalmista wskazuje, że powszechna władza Boga wynika z faktu, że jest On Stwórcą wszystkiego. Jak dobrze Salomon znał swoje miejsce i wiedział, że to przez Boga został namaszczony na króla narodu wybranego.

Kolejny werset (Ps 96,11) nawołuje do radości, o której czytamy też w dzisiejszej perykopie ewangelicznej.

Czy ja swoją codzienną postawą w domu, w pracy, na ulicy świadczę o Bożej obecności w moim życiu, o dziełach, których Bóg dokonuje pośród nas?

 

Ewangelia: J 15,9-11

Jan Apostoł kolejny raz pokazuje nam delikatność i czułość Boga względem człowieka. W przywołanej ewangelicznej perykopie Pan Jezus zaprasza nas do dwóch, jakże ważnych aspektów w życiu każdego z nas. Po pierwsze do miłości, po drugie do radości. Zarówno miłość, jak i radość swoje źródło mają w Bogu. „Wytrwajcie w miłości mojej (…), aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna”. Jezus zaprasza nas do trwania w Jego miłości. Jest to możliwe tylko dzięki temu, że to On pierwszy nas umiłował i to On wciąż niestrudzenie wychodzi nam naprzeciw. Jakiś czas temu widziałam w Internecie krótki, niespełna 4-minutowy film, pokazujący franciszkanina, który na niewielkim placyku w jednym z brytyjskich miast, założył stułę, wyjął z torby monstrancję z Najświętszym Sakramentem, podniósł ją do góry i tak stał przez te kilka minut. Reakcje ludzi były różne: zdziwienie, zaciekawienie, uśmiech, szybkie oddalenie się, ale też przyklęknięcie i adorowanie. I przyszły mi na myśl słowa: „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążenie jesteście” tak jak Ja do was przychodzę. Bo taki właśnie jest Bóg, chce dla człowieka tego, co najlepsze. Daje nam swoją miłość, zaprasza do radości, chce wlewać w nasze serca pokój. Ale ta miłość, radość, pokój mają Boski, a nie nasz ludzki wymiar i dlatego tak trudno czasami nam je przyjąć. One wychodzą poza nasze ludzkie kalkulacje.

Czy potrafię odrzucić swoje wyobrażenia relacji z Bogiem, by przyjąć to, co On mi chce ofiarować?

 

Piątek, 19.05.2017 r.

Pierwsze czytanie: Dz 15,22-31

Kolejny dzień, w którym czytamy o postanowieniach odbywającego się w 49 roku soboru jerozolimskiego. Decyzje zostały podjęte i teraz nadszedł czas wcielania ich w życie. Starsi wybierają Judę i Sylasa, by ci wraz z Pawłem i Barnabą udali się do Antiochii i tam głosili Słowo Boże, ale też, by zapoznali mieszkańców Antiochii, Syrii i Cylicji z postanowieniami starszych, odnośnie obecności pogan we wspólnocie Kościoła oraz praktyk, których mają przestrzegać.

Rozważając tę perykopę warto zwrócić uwagę na trzy aspekty:

  1. W młodym Kościele powstał spór, który mógł doprowadzić do trwałych podziałów, do rozłamu. Tak się jednak nie stało, ponieważ w szerszym gronie podjęto rozmowę i poszukano rozwiązania.

  2. Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my…” – słowa te ukazują, co jest istotą chrześcijańskiej zgody, co pomaga w budowaniu jedności i chroni przed podziałami. Ta zgoda, ta jedność – jak zauważył, podczas jednego z codziennych kazań papież Franciszek – nie jest aktem ludzkiej woli, ale wypływa z posłuszeństwa Duchowi Świętemu. To Duch Święty sprawia, że chrześcijanie są zgodni.

  3. List z postanowieniami soboru został skierowany nie tylko do Kościoła w Antiochii, gdzie zrodził się problem, ale też do innych wspólnot, co wskazuje na powszechność postanowień soborowych.

Jak wygląda moje posłuszeństwo wobec nauki Jezusa Chrystusa, wobec nauki Kościoła? Przyjmuję ją z wiarą, że Duch Święty działa w Kościele i przemawia przez swoich pasterzy? Czy może traktuję ją wybiórczo i przyjmuję tylko to, co mi odpowiada?

 

Psalm responsoryjny: Ps 57,8 i 10.11-12

Przywołany dzisiaj psalm ma charakterystyczny lamentacyjny ton i rzeczywiście wcześniejsze wersety są pełnym smutku wołaniem do Boga, by dał schronienie prześladowanemu pod swoimi skrzydłami (por. Ps 57,2). Jednak wczytując się w tekst dawidowej pieśni widzimy, że psalmista w pewnym momencie zmienia ton i zaczyna wychwalać Boga za Jego łaskawość i wierność. Wywyższa Boga ponad niebiosa i ogłasza, że chwała Jego jest nad całą ziemię.

Jak wygląda moje zwracanie się do Boga? Czy uciekam się do Niego tylko w trudnych chwilach, błagając o Jego interwencję? Czy może najpierw wywyższam Boga i trwając w uwielbieniu dopiero powierzam wszystkie sprawy codzienności?

 

Ewangelia: J 15,12-17

Fragment z Ewangelii według św. Jana zaprasza nas do zrozumienia, że powołanie przez Boga zobowiązuje do odpowiedzialności:Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał” (J 15,16). Odczytujemy tu, że ewangelizacja jest podstawowym obowiązkiem i szczególnym zadaniem Kościoła. Głoszenie Dobrej Nowiny to zaproszenie dla każdego ochrzczonego. To głoszenie przekracza nasze możliwości, ale Duch Święty może dać łaskę uzdalniającą do tego.

Drugim ważnym momentem w omawianej perykopie są słowa Jezusa, w których oznajmia nam, że jesteśmy Jego przyjaciółmi, a nie sługami. Podnosi nas w tej osobowej relacji z sobą. Ujmujące jest tutaj stwierdzenie, że „oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego(J 15,15b), ileż w tych słowach kryje się zaufania do człowieka, do przyjaciela, że ten nie zaprzepaści powierzonej mu wiedzy.

Warto zadać sobie pytanie, czy odpowiadam na tę Bożą przyjaźń swoją ludzką przyjaźnią? Czy korzystam ze skarbca Słowa Bożego, z Pisma Świętego, w którym Jezus każdego dnia pragnie oznajmiać nam wszystko, co oznajmił Mu Ojciec?

 

Sobota, 20.05.2017 r.

Pierwsze czytanie: Dz 16, 1-10

Łukasz opisuje kolejną podróż Pawła, który po spotkaniu z braćmi w Jerozolimie udaje się między innymi do Listry, w której kiedyś próbowano go ukamienować. Paweł tam wraca, ponieważ czuje odpowiedzialność za wspólnotę, którą założył. Jakże wielką wiarą i odwagą musiał się kierować.

Inną kwestią, którą Łukasz porusza jest posłuszeństwo Duchowi Świętemu. Apostołowie mają swoje pomysły na niesienie Dobrej Nowiny, ale nie realizują ich, ponieważ Duch Święty ma inne plany, mówi im „stop” i zabrania im głosić w Azji i w Bitynii. Poddanie się tym planom świadczy o ich głębokiej modlitewnej relacji z Bogiem i o ogromnej wrażliwości na działanie Ducha Świętego. Jawi nam się tutaj droga posłuszeństwa Bogu, droga zawierzenia i poddania się Jego woli.

A jak wygląda moja relacja z Duchem Świętym? Czy zwracam się do Niego, by wspierał mnie w moich życiowych decyzjach i działaniach? Czy proszę, by nadawał im właściwy kierunek? I wreszcie, czy słucham Jego natchnień i realizuję je?

 

Psalm responsoryjny: Ps 100,2-3.4-5

W śpiewanym dzisiaj psalmie rozbrzmiewa dziękczynienie składane Panu, ale też zaproszenie do wstępowania w Jego bramy. Psalmista przywołuje takie przymioty Pana, jak łaskawość i wierność, co jest dla nas gwarancją Jego nieustannej obecności przy nas. Tak, jak pasterz jest przy swoich owcach, tak Bóg, będąc najlepszym Pasterzem, jest przy nas. Kontekstem tych słów był obraz pielgrzymów wchodzących do świątyni jerozolimskiej, którzy czynili to z pieśnią dziękczynienia i uwielbienia na ustach.

Czy moje usta wielbią Pana? Czy potrafię Mu dziękować za wszystko, co mnie spotyka?

 

Ewangelia: J 15,18-21

Dana nam dzisiaj do rozważania perykopa ewangeliczna mówi o prześladowaniach, jakim poddani zostaną uczniowie Jezusa, a więc również my żyjący w XXI wieku. Do tej pory Jezus mówił, że prześladować będą Jego, tutaj zaś objawia swoim uczniom, że ich też te prześladowania dosięgną. Jezus mówi wprost: „Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować” (J 15,20). Powodem tej nienawiści jest odrzucenie nauki Jezusa, odrzucenie Prawdy.

Jakże te słowa aktualne są dzisiaj, kiedy każdego dnia chrześcijanie wytykani są palcami, kiedy poddawani są szyderstwom, kpinom, kiedy oddają życie za wierność Chrystusowi, za wiarę. Dzisiejszy świat promując konformizm, relatywizm, hedonizm, życie bez zasad, zamyka się na tych, którzy chcą żyć według określonych zasad, według Ewangelii. Pan Jezus nawołuje do tego, żeby nie zważać na opinie tego świata, bo ci, których On wybrał, są nie ze świata: „Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi” (J 15,19). Dlatego tak trudno w tym świecie jest nam chrześcijanom się odnaleźć. Jednak bycie odrzuconym z powodu Jezusa i Ewangelii jest swego rodzaju zaszczytem, może trudnym do zrozumienia i przyjęcia, ale jednak zaszczytem. Jest to wierne kroczenie drogą Jezusa, a na tej drodze był krzyż, było odrzucenie, wyszydzenie, ale było też Zmartwychwstanie i to jest naszą nadzieją, stąd wypływa siła.

Dajmy się wybrać Jezusowi i bądźmy wierni na drogach, po których On chce nas prowadzić.

Komentarze do czytań IV Tydzień Wielkanocny | od 7 do 13 maja 2017 r. - dr hab. Marek Kita
Komentarze do czytań VI Tydzień Wielkanocny | od 21 do 27 maja 2017 r. - Mira Majdan