Niedziela, 21.10.2018 r.

Pierwsze czytanie: Iz 53,10-11

Dzisiejsze pierwsze czytanie pochodzi z Księgi Izajasza i jest częścią większej całości – czwartej Pieśni Sługi Pańskiego. W całości czytamy ten tekst w Liturgii Męki Pańskiej w Wielki Piątek, bo zapowiada on cierpienie, śmierć i wywyższenie Mesjasza. W czasie Triduum Paschalnego wprowadza on w adorację Ukrzyżowanego – Chrystusa (to słowo jest greckim tłumaczeniem słowa mesjasz). Czytany dziś fragment ma nam pomóc lepiej zrozumieć słowa Ewangelii, jest jakby wprowadzeniem do niej. Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem. Tymi słowami rozpoczyna się liturgia i prowokuje nas do postawienia pytań o nasze rozumienie cierpienia i o sens cierpienia w ludzkim życiu. Jeżeli swojego Sługę, Bóg traktuje w ten sposób, to uzasadniony jest ludzki niepokój – nikt z nas nie chce cierpienia, każdy ma trudność z jego rozumieniem, kiedy nas dotyka, mówimy o niesprawiedliwości. I czy rzeczywiście to się Bogu podoba, że ktoś, choćby jedna osoba, cierpi? Na tym polega wyjątkowość misji Pana Jezusa, że otworzył się na to, co dla nas trudne i przyjął cierpienie zadane przez ludzi, takie niesprawiedliwe. Ponieważ w naszym myśleniu często rozmijamy się z Bogiem, właśnie w tym akcie Jezus widział szansę naprawienia relacji ludzi z Jego Ojcem – że nie będą oskarżać Go o zło, ale potraktują jak sojusznika w walce o życie i dobro. Usłyszymy dziś w Ewangelii: Syn człowieczy nie przyszedł aby mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu.

Psalm responsoryjny: Ps 33,4-5.18-19.20.22

Przez śpiew psalmu odpowiadamy w liturgii na słowa przed chwilą usłyszane. Dzisiaj psalm jest także pewnym komentarzem, rozwinięciem myśli z pierwszego czytania. Autor wychwala w nim Bożą Opatrzność, zachęca do zawierzenia się jej, obiecuje, że nikt nie pozostanie rozczarowany, że znajdzie się droga wyjścia także najbardziej cierpiących: Bóg ocala ich życie od śmierci i żywi ich w czasie głodu (w. 19).

Drugie czytanie: Hbr 4,14-16

Przez kilka niedziel odczytujemy teraz List do Hebrajczyków, którego autor wiele uwagi poświęca osobie Pana Jezusa starając się ukazać Go jako arcykapłana, składającego doskonałą ofiarę i wypełniającego oczekiwania ludzi Starego Przymierza. Na pewno w kontekście dzisiejszej Ewangelii ciekawie brzmią słowa o arcykapłanie wielkim i o tronie łaski, podczas gdy Pan Jezus mówi o uniżeniu i nie szukania tronu władzy. List przedstawia jednak pewną perspektywę szerszą, którą jest oglądanie dzieła zbawienia jako dokonanego i Chrystusa jako zasiadającego w chwale. Autor zwraca uwagę na solidaryzowanie się Chrystusa z nami, bo jest On doświadczony we wszystkim na nasze podobieństwo (w. 15). Bóg wyszedł tak bardzo ku nam, przybliżmy się do Niego – zachęca autor.

Ewangelia: Mk 10,35-45

Kolejny raz przyglądamy się uczniom, apostołom, którzy byli tak blisko Jezusa i tak niewiele rozumieli z Jego działalności i nauczania. Gdy Pan Jezus już po raz trzeci zapowiada swoją mękę (w. 33-34), uczniowie kontynuują rozmowę o spodziewanych przywilejach. W jakiś sposób możemy w ich postawach zobaczyć siebie i może trochę lepiej zrozumieć nas samych i ludzi, z którymi dzielimy drogę przez ten świat. Jakub i Jan proszą o wyjątkowe miejsce przy Jezusie, gdy przyjdzie Jego królestwo, gdy urzeczywistni się Jego chwała. To bardzo przypomina nasze marzenia, dążenia, nasze modlitwy. Myślę, że prawda o naszych pragnieniach jest tutaj bardzo ważna – widzimy, że są podobne do tych, które urabiały uczniów Jezusa, można zaryzykować twierdzenie, że to bliskie ludziom wszystkich czasów. Zaskakuje Jezus! On spokojnie i rzeczowo podejmuje ten dialog, rozumie pragnienia i pokazuje drogę przez zjednoczenie z Nim. Wspomniane przez Pana Jezusa chrzest i kielich, możemy rozumieć jako wskazanie nam drogi do chwały przez sakramenty chrztu i Eucharystii, które własnie to oznaczają – zjednoczenie z Jezusem, udział w Passze, czyli przejściu z Nim ze śmierci do życia. Jest więc lekarstwo na nasze poszukiwanie władzy! Uzdrowieniem jest dar nowego życia od Boga. Kto raz doświadczył przebaczenia i zmartwychwstania, temu ani służba, ani nawet śmierć nie straszna!

Poniedziałek, 22.10.2018 r.

Pierwsze czytanie: Ef 2,1-10

W dzisiejszym fragmencie Listu do Efezjan św. Paweł przypomina nam o darmowej łasce Chrystusa, która zbawia zarówno Żydów, jak i pogan. W rodzącym się Kościele pojawił się bowiem istotny spór między tymi dwiema frakcjami, pomiędzy nawracającymi się spośród pogan i Żydami przyjmującymi chrzest. Chcąc pojednać zwaśnione strony, Paweł przypomina Efezjanom ich przeszłość i grzeszne w niej postępowanie, ale zaznacza także, że potomstwem zasługującym na gniew są także Żydzi, którzy choć są ludem Boga, postępowali według ciała. Dlatego wszyscy potrzebują Chrystusa; dla każdego człowieka, niezależnie od pochodzenia, Jezus jest odpowiedzią, jedynym ratunkiem, spełnieniem oczekiwań. Autor podkreśla również wspólną drogę wywyższenia na wyżynach niebieskich (w. 6), które dotyczy każdego wierzącego. Każdy chrześcijanin może zrozumieć swoje nawrócenie i przemianę, jaka w nim zaszła pod wpływem łaski, jako prawdziwe dokonanie Boże, Jego dzieło (w. 10). Podobnie jak to miało miejsce w czasach Pawła, ten ostatni werset stał się również słowem pojednania w naszych czasach, gdyż znalazł się we wspólnej deklaracji o usprawiedliwieniu podpisanej przez Kościół Katolicki i Światową Federację Luterańskią w 1999. Porządkuje on sporną kwestię roli uczynków w osiąganiu zbawienia. Zostaliśmy zbawieni, stworzeni na nowo w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował abyśmy je pełnili.

Psalm responsoryjny: Ps 100,2-3.4-5

Dzisiejszy psalm często pojawia się w liturgii. Jest to zachęta do wychwalania Pana Boga za dzieło stworzenia i za Jego Opatrzność wyrażoną tu w obrazie owiec należących do Jego pastwiska i ludu, który jest własnością Boga. Werset 4 zachęca do wstępowania do świątyni Pana Boga, do Jego przedsionków z radością i pieśnią na ustach, co może świadczyć o pierwotnym znaczeniu tego psalmu – byłaby to pieśń związana z ofiarami składanymi w świątyni. Dla nas może być on zachęta do służenia Panu Bogu, do ofiarowania mu siebie, bo On jest dobry (w. 5).

Ewangelia: Łk 12,13-21

Sytuacja z dzisiejszej Ewangelii powtarza się często. Przychodzimy do Pana Boga, stajemy do modlitwy, mając w sercu jakąś ważną sprawę, w którą włączony jest także drugi człowiek. Czasem są to sytuacje doznanej od kogoś krzywdy, jawnej niesprawiedliwości. Prosimy Pana Boga o rozwiązanie sprawy i przedstawiamy nasz punkt widzenia. To nie zawsze jest pełen obraz sytuacji. W tym konkretnym przypadku Pan Jezus przestrzega przed chciwością i nie staje po żadnej ze stron konfliktu, nie pozwala być wykorzystany do oskarżenia kogokolwiek. Pokazuje raczej, że skarżący także myśli o straconym majątku i jest gotowy wiele zrobić, nawet oskarżyć publicznie brata, żeby go odzyskać. Bardzo ciekawa jest także przypowieść, którą opowiada Jezus. Wydaje nam się, że postępowanie tego człowieka jest jak najbardziej naturalne – każdy z nas chciałby znaleźć się w takiej sytuacji: móc zapewnić sobie spokojną przyszłość. Ingerujący w przypowieści Pan Bóg upomina się jednak o duszę człowieka. Żadna rzecz nie może przesłonić mi bliźniego!

Wtorek, 23.10.2018 r.

Pierwsze czytanie: Ef 2,12-22

Czytamy dziś niezwykle ważny fragment listu Pawłowego, w którym apostoł najpierw mocno akcentuje jedność Kościoła złożonego zarówno z Żydów, jak i pogan przyjmujących wiarę w Jezusa, by potem przejść do bardziej szczegółowych nauk o moralności. Niektóre sformułowania tego tekstu mogą być dla nas trudne do zrozumienia. Święty Paweł pisze na przykład: Jezus pozbawił mocy Prawo przykazań, wyrażone w zarządzeniach (w. 15). Czy to znaczy, że przykazania już nie są ważne? Czy możemy zrezygnować z ich nauczania i kierować się jakoś pojmowaną miłością? Na pewno zależy Pawłowi na tym, żebyśmy kierowali się miłością, jednak, jak pisze św. Jan w liście: miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań (1J 5,3). Prawo, które było dobre, wskazywało na drogę moralności i ukazywało zamiary Boże wobec ludzi, stało się niestety powodem głębokich nieporozumień, podziałów i z powodu grzechu nieraz przyniosło odwrotne do zmierzonych skutki. Dlatego Jezus pokazuje prawdziwy obraz Prawa – prawo miłości. Wypełnia Prawo ten, kto kocha jak Jezus, nie odpowiadając na zło, czyniąc dobrze i sprawiedliwie nieprzyjaciołom, budując dialog z tymi, którzy myślą inaczej. Paweł przypomina słuchaczom Ciało i Krew Chrystusa oraz Jego krzyż i ofiarę, dzięki którym dokonuje się pojednanie między ludźmi i pojednanie z Bogiem. Takim sakramentem jedności jest właśnie Eucharystia, która buduje Kościół, jednoczy nas wszystkich, zespala więzami miłości z Chrystusem, z Bogiem Ojcem w Duchu.

Psalm responsoryjny: Ps 85,9ab.10.11-12.13-14

Psalm, który wykonujemy dziś w liturgii, jest uwielbieniem Boga za powrót Izraelitów z wygnania. Po latach gorzkiej niewoli i życia na obczyźnie, Bóg zapowiada czas pokoju i bezpieczeństwa. Łaskawość, wierność, sprawiedliwość i pokój uzyskują tu cechy podmiotowe, nabierają ludzkich cech i spotykają się ze sobą, a miejscem tego spotkania jest ziemia. Jest to zapowiedź czasu mesjańskiego i osoby Mesjasza, w którym te przymioty zaistnieją.

Ewangelia: Łk 12,35-38

Dzisiejsza Ewangelia jest wyjątkowa, bo mówi wiele o Eucharystii. Możemy znaleźć jej ślady w znaku przepasania bioder – postawy służby, ale też gotowości do drogi, którą należało okazać w dniu Paschy (Wj 12,11). Jezus w czasie Ostatniej Wieczerzy także się przepasał i usługiwał swoim uczniom. Wreszcie sama okoliczność jest ważna – oczekiwać należy Oblubieńca, który wraca z uczty weselnej. To Chrystus, który złączył się z ludzkością nierozerwalnym węzłem swojej miłości. Można powiedzieć, że to słowo – czuwajcie – streszcza w sobie całą chrześcijańską postawę. Oznacza bycie gotowym zawsze na spotkanie z Jezusem, wyczekiwanie Go, nawet gdy inni stają się obojętni. To czekanie na Pana wśród codziennych obowiązków. Czekanie na Niego w największych radościach, wiedząc, że dopiero On jest Radością człowieka. Oczekwianie Go pośród życiowych burz, gdy zwątpienie ogarnia wszystkie myśli, pamiętając, że On obiecał przyjść! Jesteśmy szczęśliwi, gdy Go obecnego we Mszy Świętej rozpoznajemy.

Środa, 24.10.2018 r.

Pierwsze czytanie: Ef 3,2-12

Imię Paweł (Paulus) jest łacińskim przydomkiem apostoła Szawła z Tarsu i tłumaczy się na język polski słowem nieznaczny, mały. Tak siebie rozumiał ten apostoł. Moment objawienia, o którym wspomina w cytowanym dziś fragmencie, miał miejsce w czasie jego podróży do Damaszku. Wtedy właśnie Szaweł, tak bardzo pewny siebie w postępowaniu drogą Prawa i wymierzaniu Bożej sprawiedliwości przez gnębienie chrześcijan, w jednym momencie, gdy spotyka Jezusa, musi przewartościować wszystkie swoje poczynania i skorygować dotychczasowe poznanie. Ta chwila jest poznaniem tajemnicy Chrystusa, tajemniczego planu, niezgłębionego bogactwa Chrystusa (por. ww. 3-4. 9-10). To do tej tajemnicy musi odtąd Paweł dostosować swoje życie i staje się sługą wypełniającym szczególne zadanie wydobywania tego planu na światło dzienne, czynienia go wiadomym wszystkim. Ten plan staje się źródłem największej jego radości i jest ogromnym dziełem Boga, z którym nic dotychczasowego nie może się równać. I jeszcze jedno słowo o Kościele, bo w kontekście tego czytania widać, jaką rolę przypisywał mu św. Paweł. To nie jest instytucja, która ma organizować religijne życie wierzących albo przez swój rozwój stawać się jakąś siłą. Według apostoła, Kościół ma ujawniać zamysł Boży, ukazywać to, co zakryte przed ludźmi; Kościół jest jak środek chemiczny nazywany wywoływaczem w fotograficznej ciemni – ma sprawiać, że drogi Boże stają się widoczne.

Psalm responsoryjny: Iz 12,2.3.4bcd.5-6

Śpiewamy w dzisiejszej liturgii psalm, który został umieszczony poza Księga Psalmów. Ma on bardzo podniosły charakter, wychwala Boga za ocalenie i zbawienie. Obrazem, który ma najlepiej oddać tę rzeczywistość jest woda czerpana ze zdroju, która pośród upalnego dnia daje wytchnienie i zapewnia życie. Taką właśnie radość wzbudza obecność Boga, który okazuje swoją siłę i wybawia człowieka. Drugim ważnym obrazem jest obraz pieśni i okrzyków wyrywających się z uniesienia. Wydaje się, że ta radość staje się zaraźliwa, rozprzestrzenia się, podrywa innych ludzi do śpiewu!

Ewangelia: Łk 12,39-48

Zaraz po tym, jak Pan Jezus ostrzega przed niebezpieczeństwem rabunku, zubożenia domu, Piotr zadaje ważne pytanie: Czy to do nas mówisz? No właśnie, do kogo? Kto naprawdę ponosi odpowiedzialność za dom Boży? Czy to wyznaczeni pasterze, następcy apostołów, czy może dotyczy to wszystkich. Od odpowiedzi na to pytanie może w naszym życiu bardzo wiele zależeć. Dlatego właśnie w odpowiedzi Piotr słyszy inne pytanie, pobudzające do gorliwości, ukazujące słuchaczom konkretne zadanie. Tym zadaniem jest rozdzielanie żywności, co niekoniecznie oznacza zajmowanie się kuchnią, dziełami charytatywnymi, czy nawet sprawowaniem Eucharystii. Nie samym chelbem żyje człowiek… (Pwt 8,3; Mt 4,4) Tym zadaniem jest raczej posługa głoszenia słowa, które staje się pokarmem duszy, rozbudza i ożywia wiarę, i niesie pocieszenie. Kościół realizuje to zadanie zasadniczo w ewangelizacji (pierwszym głoszeniu wobec tych, którzy nie mają wiary, lub ona w nich oziębła) i w katechizacji (czyli wobec tych osób, które mają wiarę i potrzebują nieustannie ją rozwijać). Tej dwojakiej posługi nigdy nie może zabraknąć, bo z niej płynie dla Kościoła życie Boże. A teraz bardzo ważne! W naszych czasach coraz lepiej rozumiemy, że takim sługą Ewangelii jest każdy ochrzczony – każdy według swoich umiejętności i w ramach swoich codziennych zajęć. Komu dziś mogę zanieść słowa Ewangelii?

Czwartek, 25.10.2018 r.

Pierwsze czytanie: Ef 3,14-21

Po ukazaniu niezwykłego zamiaru Pana Boga, zjednoczenia całej ludzkości przez ofiarę Chrystusa i po złożeniu świadectwa swojego posługiwania w ujawnianiu planu Bożego, św. Paweł wznosi do Boga pokorną modlitwę, która wyraża pragnienie, by wszyscy wierzący mogli mieć udział w misji apostoła. Do tego potrzeba wzmocnienia człowieka wewnętrznego, bo wiara także potrzebuje wzrastania i rozwoju i dzisiejszy stan wiary każdego człowieka nie jest ostateczny. Każdy chrześcijanin ma zabiegać o to umocnienie, wiedząc, że trudy życia są często sprawdzianem tego, jak przeżyliśmy dany nam czas, czy pomnożyliśmy talent wiary (por. np. Mt 25,14nn). Potrzeba także, by Chrystus zamieszkał przez wiarę w sercach (w. 17), co daje wyraz rozumieniu, że samo serce człowieka staje się sanktuarium, świątynią przebywania Boga. Wierzący nigdy nie jest sam. W sposób duchowy, mistyczny, Chrystus może być gościem w duszy, może żyć w tym, kto otwiera mu drzwi (por. Ap 3,20). By mieć udział w misji apostoła, trzeba w końcu być zakorzenionym i ugruntowanym w miłości, co oznacza, że właśnie ona ma być fundamentem, zasadą, na której opiera swe działania nowy człowiek, chrześcijanin. Z tą misją Pawła wiąże się poznanie świata i jego celowości, niemal oglądanie wypełnionego planu Bożego. Ten plan realizuje się w konkretnych ludzkich historiach, w moim i Twoim życiu, które w Chrystusie nabrało sensu i stało się świadectwem.

Psalm responsoryjny: Ps 33,1-2.4-5.11-12.18-19

Wykonywany dziś psalm w sposób szczególny wychwala Pana Boga działającego w świecie przez swoje Słowo. Przez to Słowo Bóg dokonał dzieła stwórczego i posyłając swoje Słowo cały czas prowadzi świat, podtrzymuje go w istnieniu i dokonuje swoich dzieł na nim. Czyni to właśnie przez ludzi sprawiedliwych, to znaczy takich, którzy rozpoznają zamiary Pana Boga i kierują się Jego nauką.

Ewangelia: Łk 12,49-53

Trzeba na początku jedną rzecz wyjaśnić. Zapowiadając ogień, Pan Jezus nie zapowiada jakiegoś szczególnego zniszczenia, jakiejś klęski. Odnosząc się do innych części Biblii, na przykład do Księgi Izajasza (Iz 1,25) czy Księgi Zachariasza (Za 13,9), powinniśmy widzieć w nim raczej oczyszczenie, którego dokonuje sam Pan Bóg wobec swojego stworzenia. Efektem tego działania jest więc nie zniszczenie, ale odnowienie. Ten ogień, to także moc Ducha Świętego działającego w wierzących. Ten ogień jest Kościołowi zawsze potrzebny, bez tego ognia, nie przypomina on dzieła Bożego, nie wypełnia swojej misji, staje się zimny i obojętny na losy ludzi. To może się zdarzyć, gdy kładziemy za duży nacisk na aspekt zewnętrzny, materialny, porządkowy i urzędniczy Kościoła. To może spotkać duchownych i świeckich, którzy bez pomocy łaski chcą prowadzić tę społeczność. Dlatego Kościół bardzo

potrzebuje kryzysu i próby w swoim działaniu, dlatego każda wspólnota musi mocno doświadczyć, że zasadą działania Kościoła jest chrzest, o którym mówi Pan Jezus: umieranie, aby żyć na nowo. Dla Jezusa dokonało się to w sposób realny, On przeszedł przez śmierć. Dla nas dokonuje się to w sposób sakramentalny – przez jednoczenie się z Chrystusem, pomimo upadku jesteśmy dźwigani do życia.

Piątek, 26.10.2018 r.

Pierwsze czytanie: Ef 4,1-6

W zasadzie w każdym liście apostolskim zauważamy dwie części. Pierwsza poświęcona jest głoszeniu prawdy wiary, jest świadectwem apostolskim, a czasem polemiką z przeciwnymi poglądami. Druga część zawarta w tych listach nazywa się parenezą i jest pouczeniem o moralności chrześcijańskiej. W tej drugiej część apostoł chce ukazać konkretne owoce, jakie powinna przynosić wiara, jeśli jest autentyczna. Przy okazji możemy zauważyć, że chrześcijanie rozumieją swoją powinność, czyli źródło moralnego postępowania, jako wypływające wprost z Bożego dzieła zbawienia. Ma to dwojaki sens. Po pierwsze – nauka Pisma Świętego, a w szczególności Pana Jezusa, a także Jego postępowanie, są pouczeniem i przykładem dla każdego, kto uwierzył w osobę Chrystusa. Po drugie – bez zgładzenia grzechu i łaski narodzenia do nowego życia, żaden człowiek nie jest w stanie wypełnić doskonale (przez miłość) wskazań tam zawartych. Dlatego apostołowie nie głosili nauki moralnej bez głoszenia wraz z nią (najlepiej przed nią) dzieła zbawczego Chrystusa. Tylko wiara ożywiona przez głoszone Słowo Życia może poruszyć człowieka ku zachowaniu wskazań Ewangelii, wraz z poświęceniem, którego one wymagają. Dobre czyny, uczynki chrześcijańskie, mają być właśnie świadectwem o Bogu udzielającym się, który jest i działa ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich (w. 6).

Psalm responsoryjny: Ps 24,1b-2.3-4b.5-6

Kto wstąpi na górę Pana? (w. 3) Te słowa z dzisiejszego psalmu mogą z nami pozostać na dłużej jako pytanie do rozważania w czasie modlitwy. Kto może tam wejść, kto chce naprawdę tam wejść, kto odważy się ponieść trud tego wchodzenia, kto będzie gotowy porzucić sprawy tego świata, kto na pierwszym miejscu postawi Boga, kto będzie tak czysty, aby do Niego wejść, kto rozpozna, którędy trzeba tam iść, komu się to uda? Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni? (Łk 13,23) Panie, czy idę do Ciebie? Czy będę zbawiony? Czy tego właśnie pragnę?

Ewangelia: Łk 12,54-59

Swoim słuchaczom Jezus zarzuca brak wrażliwości na znaki wśród nich obecne. Są zainteresowani przyrodą i pogodą, bo od tego zależy ich życie, ale nie zwracają uwagi na to co duchowe, bo nie troszczą się naprawdę o zbawienie. W naszych czasach nową refleksję nad znakami czasu podjął Sobór Watykański II przede wszystkim w Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes. Temat ten był dla ojców soborowych szczególnie istotny, bo w każdym pokoleniu zadaniem Kościoła jest dotarcie do ludzi, którzy jeszcze Boga nie znają. Te znaki to zmiany, które w sposób istotny zmieniają warunki życia ludzi, ich koegzystowania. Czy pośród tych przemian, które ciągle przecież wokół nas zachodzą, czy z tylu informacji codziennie nas zalewających, umiemy wybrać te, które są istotne, dla naszego zbawienia? Jeden ze znaków współczesnych Sobór ukazał bardzo wyraźnie. Ludzie naszych czasów mają coraz lepsze możliwości komunikowania się i poznawania, otwierania na nowych ludzi, a informacja obiega świat bardzo szybko – to ta globalna wioska Marshalla Mcluhana. Pośród niej Kościół musi zajaśnieć jako prawdziwa wspólnota (communio), krąg osób świeckich i duchownych, którzy idą za Panem, którzy realizując różne powołania w Kościele, dbają o jedność tej wspólnoty. To pomaga nam trochę zrozumieć także drugą część wypowiedzi Pana Jezusa, by dojść do zgody z przeciwnikiem, dopóki jesteśmy z nim w drodze do sędziego. To obraz naszego życia i życia Kościoła. Wszyscy jesteśmy w drodze, w relacjach często się gubimy i krzywdzimy nawzajem. Pojednanie i pokój są nam bardzo potrzebne. Dziś.

 

Sobota, 27.10.2018 r.

Pierwsze czytanie: Ef 4,7-16

Fragment listu apostolskiego, który dziś poznajemy jest poświęcony nauce o Kościele, który Paweł nazywa, wielokrotnie tu i w innych swoich pismach, Ciałem Chrystusa. To określenie jest dla apostoła bardzo ważne, bo wyjaśnia, skąd się Kościół wziął – z ofiary Jezusa na krzyżu, wyjaśnia, kto Kościołem naprawdę kieruje – Jezus, który jest Jego Głową, oraz pokazuje źródło wszystkich charyzmatów w Kościele, bo wynikają one z łaski Chrystusa udzielonej poszczególnym wiernym dla dobra całej tej społeczności. Niestety, także św. Paweł wielokrotnie doświadczył, że z powodu swoich ułomności ludzie, którzy ten Kościół mają budować, skłonni są zapominać o tej prawdzie i przypisywać sobie jakieś szczególne role, szukać dla siebie wyjątkowego miejsca. Wtedy widzimy jednostki, doceniamy umiejętności i zachwycamy się człowiekiem, ale niestety nie robimy niczego więcej niż inne bardzo dobre ludzkie społeczności i organizacje, których pełno wszędzie. Kościół nie ma być po prostu jedną z nich. Apostoł patrzy na Kościół bardzo głęboko, widząc powołanie i przysposobienie każdego wierzącego do posługi budowania Kościoła, do wzrastania wraz Nim, do świadczenia o niezwykłych więzach, które mogą połączyć różnych ludzi, układając ich życie, wychowując do dojrzałych postaw ofiarnej miłości i wyrzekania się zgubnych ambicji. To Ciało, czerpiąc z Chrystusa, przyczynia sobie wzrostu dla budowania siebie w miłości (w.16).

 

Psalm responsoryjny: Ps 122,1b-2.4-5

Dzisiejszy psalm to tzw. psalm stopni, jeden z tych, które wykonywane były przez pielgrzymów zmierzających do świątyni jerozolimskiej, gdy wchodzili do miasta świętego. Cała społeczność Kościoła odmawia nadal ten psalm, ponieważ wyraża on radość z tego, co stało się naszym udziałem. Być w Kościele, oznacza doświadczanie tego pokoju, o którym mówi psalm. Tamto było zapowiedzią tego, co staje się codziennością chrześcijan: Bóg jest pośrodku swojego ludu.

 

Ewangelia: Łk 13,1-9

Tragiczne wydarzenia takie jak te, o których ludzie rozmawiają w dzisiejszej ewangelii z Jezusem, zawsze prowadzą do refleksji nad kruchością życia ludzkiego na ziemi i nad bezcelowością śmierci. Czasem mówimy, że ktoś sobie zasłużył, bo niszczył swoje życie, działał ryzykownie, sam w to się wpakował. Stajemy jednak bezradni wobec śmierci małego dziecka, wobec młodych osób umierających na nowotwory, wobec tych, co zginęli w kataklizmie. Pojawia się wtedy to bardzo stare pytanie, które człowiek zadaje, żyjąc na ziemi: dlaczego? W odpowiedzi Pan Jezus daje nam do zrozumienia, że nie mamy szukać związku między osobistą winą człowieka a katastrofą, która go spotyka. To nie jest sposób działania Pana Boga. Nie w taki sposób dokonuje On swojego sądu. Jednak każde takie wydarzenie może być dla nas sygnałem, pobudką, do bardziej świadomego życia. Nasza przyszłość pozostaje przed nami zakryta – ale moment śmierci, może być akurat bardzo jasną, zrozumiałą chwilą, gdy wiemy, dokąd zmierzamy. Gdy się nawracamy, to wiemy, co nas czeka, a raczej kto na nas czeka. Czeka na nas Ojciec, to On nas woła, ma przygotowane dla nas mieszkanie. My nie giniemy, odchodzimy! O tym czekaniu Ojca opowiada Pan Jezus przypowieść, w której drzewem figowym jest Izrael, ale dziś także każdy z nas. Który to już dzień, który tydzień, który miesiąc przychodzi do nas Pan, szukając owoców, szukając miłości, dobrych czynów, miłosierdzia, modlitwy? Czy znajdzie je dziś?

Komentarze do czytań - XXVIII tydzień zwykły | od 14 do 20 października 2018 r. - ks. Krzysztof Wojtynia
Komentarze do czytań mszalnych - XXX tydzień zwykły | od 28 października do 3 listopada 2018 r. - Patrycja Partyka