Niedziela, 31.03.2019 r.

Pierwsze czytanie: Joz 5,9a.10-12

            Dzisiejsze pierwsze czytanie przywołuje jedno z wydarzeń w historii Izraela. Naród wybrany zbliżał się już do końca swojej czterdziestoletniej wędrówki z Egiptu do ziemi obiecanej mu przez Boga. Do Kanaanu dotarło nowe pokolenie, nie było już tych, którzy wyszli z Egiptu. Pozostawało jeszcze zdobyć te ziemie, by móc się tam osiedlić. Nim jednak to nastąpi, Bóg polecił Jozuemu obrzezać wszystkich synów Izraela na znak przynależności do Ludu Bożego. Wtedy Bóg powiedział do Jozuego: „Dziś zrzuciłem z was hańbę egipską” (5,9a). Obrzezanie stało się, zatem znakiem wyzwolenia z niewoli, ponownego przylgnięcia do Boga i wypełnienia się Jego obietnicy dotyczącej ziemi, którą mieli zamieszkiwać. W tym też miejscu, w Gilgal, Izraelici rozbili obóz, aby świętować Paschę. Było to w pobliżu Jerycha, które niebawem mieli zdobywać. Obchody Paschy rozpoczęli wieczorem, tak jak podczas pierwszej, obchodzonej jeszcze w Egipcie. Kolejnego dnia Paschy po raz pierwszy przygotowali przaśne chleby z plonów ziemi, do której przywiódł ich Bóg. Ich pokarmem na pustyni była manna, zsyłana przez Boga każdego dnia. Teraz jednak, gdy znaleźli się w żyznej krainie i sami mogli uprawiać ziemię, manna nie była im już potrzebna, dlatego ustała zaraz po tym, jak po raz pierwszy spożyli plony tej ziemi. To ważne wydarzenie w historii Izraela, ponieważ Bóg definitywnie rozrywa ich kajdany niewoli, obchodzą pierwszą Paschę w ziemi obiecanej i stopniowo usamodzielniają się, mogąc zdobywać pożywienie.

            Bóg rozrywa także nasze kajdany niewoli, w które sami zakuwamy się, popełniając grzech; w sakramencie pokuty i pojednania kajdany opadają, a my możemy znów przystąpić do stołu Bożego.

Psalm responsoryjny: Ps 34, 2-3. 4-5. 6-7

            Dzisiejszy psalm jest pieśnią dziękczynną za wszelkie łaski otrzymane od Boga. On nieustannie troszczy się o tych, którzy uwielbiają Go ze szczerą bojaźnią. Wysłuchuje tych, którzy do Niego wołają, uwalnia ze wszystkich ucisków. Anioł Pański otacza opieką wszystkich bojących się Boga, aby nie stała się im żadna krzywda. Bojaźń Boża, unikanie wszelkiego zła, dążenie do pokoju i sprawiedliwości, szukanie woli Pana, czynienie dobra sprawiają, że Bóg hojnie obdarza swym błogosławieństwem.

Drugie czytanie: 2 Kor 5,17-21

            Św. Paweł zapewnia, że trwanie w Chrystusie czyni z nas nowe stworzenie; wszystko dzięki Niemu staje się nowe, nabiera nowej jakości. Jego zbawcza ofiara pojednała nas z Bogiem i między sobą: „w Chrystusie Bóg jednał ze sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania” (5,19). Stajemy się, więc wykonawcami Bożych poleceń, aby napominać tych, którzy źle czynią i wzywać do pojednania się z Bogiem. On bowiem, będąc Miłością i Miłosierdziem, wydał za nas swojego Syna – Tego, który był bez grzechu, za tych, którzy ciągle popełniają grzechy, aby każdy w Chrystusie stał się „sprawiedliwością Bożą” (por. 5,21), czyli dostąpił Bożej sprawiedliwości wypływającej z przebaczenia i miłosierdzia.

 

Ewangelia: Łk 15,1-3.11-32

            Dziś Kościół przypomina nam jedną z najbardziej znanych przypowieści Jezusowych – przypowieść o synu marnotrawnym lub – jak wolą niektórzy – o miłosiernym ojcu. W tej przypowieści Pan Jezus ukazuje nam prawdziwe oblicze swego i naszego Ojca, oblicze Boga miłosierdzia. To właśnie Bóg jest ojcem z przypowieści, my natomiast powinniśmy odnaleźć siebie w jednym z dwóch synów. Starszy wydaje się być posłuszny ojcu, pozostaje przy nim, podczas gdy młodszy żąda od ojca części majątku, która tak naprawdę należała mu się dopiero po śmierci ojca. Otrzymuje jednak to, czego chce i odchodzi z domu. Święty Łukasz podaje, że „odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie” (15,13). Na domiar złego, tam gdzie przebywał, nastał głód. Młodzieniec szuka pracy, by przeżyć. Rozpaczliwe położenie pcha go na samo dno – zatrudnia się do pasania świń, by móc pożywić się chociaż ich pokarmem, ale niestety nie może. Zwierzęta, uważane przez Żydów za nieczyste, mają się lepiej niż on. Teraz dopiero przychodzi refleksja: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników” (15,17-19). Chociaż okazuje się, że tak naprawdę nie zna swojego ojca, nie wierzy w jego ojcowską miłość, to jednak ta refleksja pozwala mu odbić się od dna i wrócić ze skruchą do domu rodzinnego. Wtedy następuje coś, czego nikt się nie spodziewał. Ojciec, z daleka zauważywszy powracającego syna, wyniszczonego życiowym doświadczeniem, wybiega mu naprzeciw i z radością i wzruszeniem rzuca mu się na szyję. To niewątpliwie zaskoczyło syna, ale zdołał wypowiedzieć słowa, które wcześniej sobie przygotował. Możliwe, że ojciec wcale go nie słyszał, gdyż z wielkiej radości, że odzyskał go całego i zdrowego, kazał wyprawić ucztę, a co więcej, poprzez pierścień, nową suknię i sandały przywraca synowi utraconą godność. Wtedy pojawia się również starszy syn, który ma pretensje do ojca za to, że cieszy się z powrotu tego syna, który kiedyś go zostawił, zazdrości też bratu miłości ojca. Starszy syn przedstawia, zatem tych, którzy zazdroszczą braciom łaski Bożej, nie cieszą się z miłości i miłosierdzia Boga względem innych ludzi. Ojciec odpiera wszystkie jego zarzuty słowami: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić, i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się” (15,31-32). Miłosierdzie Boga jest tak wielkie, że ciągle wyczekuje tych, którzy odeszli lub zagubili się przez grzech. Gdy tylko podejmą decyzję o powrocie do Ojca, przygarnia i przebacza wszelkie winy.

            Wielki Post jest szczególnym czasem na nawrócenie, na podjęcie decyzji o powrocie do kochającego i miłosiernego Ojca.

 

Poniedziałek, 1.04.2019 r.

Pierwsze czytanie: Iz 65,17-21

            W dzisiejszym pierwszym czytaniu prorok Izajasz przedstawia nam proroctwo dotyczące stworzenia nowego nieba i nowej ziemi. Tę zapowiedź wykorzystali później także autorzy nowotestamentalni. I tak autor Drugiego Listu świętego Piotra wspomina oczekiwanie na nowe niebo i nową ziemię, w których panować będzie sprawiedliwość (2P 3,13), a święty Jan w Apokalipsie opisuje wizję nowego nieba i nowej ziemi, powstałych w miejsce pierwszych, które przeminęły po Bożym sądzie (Ap 21,1). Wracając do zapowiedzi Izajasza – ma ona również charakter eschatologiczny. Kiedy więc zostaną stworzone nowe niebo i nowa ziemia, nie będzie się już wspominać tych, które przeminęły, nie będzie się wracać do przeszłości. Całe stworzenie zostanie odnowione, a wraz z nim nastaną radość i wesele. Odnowione zostanie także Święte Miasto, Jerozolima, w której zapanują radość i wesele, a Bóg będzie cieszył się swoim miastem i jego mieszkańcami. Nigdy już w murach nowej Jerozolimy nie będzie płaczu, ani narzekania, nie będą umierały niemowlęta, a starcy dożyją pełni swoich lat. Długowieczność tę prorok przedstawia poprzez liczbę stu lat: przekroczenie tej granicy będzie oznaką błogosławieństwa, natomiast śmierć przed ukończeniem stu lat – oznaką klątwy. Mieszkańcy nowego Jeruzalem „zbudują domy i mieszkać w nich będą, zasadzą winnice i będą jedli z nich owoce” (Iz 65,21). Życie zacznie się od nowa, Bóg, bowiem dokona niejako nowego stworzenia. Wszystko wróci do harmonii, jaka panowała po pierwszym stworzeniu, zanim pierwsi rodzice dopuścili się nieposłuszeństwa względem Boga. Nowe niebo i nowa ziemia, to królestwo Boga, w którym nie ma grzechu. Istnieje tylko radość z przebywania w Bożej obecności.

Psalm responsoryjny: Ps 30, 2.4. 5-6. 11-12a. 13b

            Psalm 30 jest pieśnią dziękczynną i zarazem hymnem pochwalnym ku czci Boga, który wybawił psalmistę z Szeolu, czyli od śmierci. Usłyszał jego błaganie i wysłuchał go w niedoli. Psalmista dokonuje również porównania gniewu Bożego z Jego łaskawością; mają się one względem siebie tak jak chwila wobec całego życia. O tym, że Bogu trudniej okazać gniew, niż miłosierdzie, naród wybrany przekonywał się wielokrotnie od początku swojego istnienia. My także otrzymujemy od Boga niezliczone i niezasłużone dary, a pierwszym z nich jest życie.

Ewangelia: J 4,43-54

            Po niezwykłej rozmowie z Samarytanką przy studni, Jezus pozostał w jej miasteczku, Sychar, dwa dni. Po tym czasie wrócił do Galilei. Pochodził z Galilei i wiedział, z historii Izraela i własnego doświadczenia, że prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Zresztą ewangeliści synoptyczni przytaczają słowa, w których mieszkańcy rodzinnego Nazaretu powątpiewają o Nim (zob. np. Mt 13,57; Mk 6,4), a nawet scenę, w której usiłują Go zabić, gdyż nie podoba im się nauka głoszona przez Jezusa (Łk 4,16-30). Z powodu ich niedowiarstwa nie mógł tam dokonywać cudów, ponieważ wymagały one wiary. Tym razem jednak Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ niektórzy z nich byli podczas świąt w Jerozolimie i widzieli wszystko, co Jezus tam wówczas uczynił: wygonił przekupniów z domu swego Ojca (J 2,15-16), ale także czynił znaki, dzięki którym wielu uwierzyło w Niego (J 2,23). Po powrocie do Galilei Jezus udał się do Kany Galilejskiej. Dowiedział się o tym urzędnik królewski mieszkający w Kafarnaum. Jego syn był chory, więc poszedł do Jezusa szukając ratunku dla syna, wiedząc, jaką moc Jezus posiadał. Najpierw usłyszał zarzut: „Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie” (4,48). Ojciec jednak nie przestawał prosić, gdyż syn był umierający. Jezus nie spełnił jego prośby i nie poszedł z nim. Powiedział tylko: „Idź, syn twój żyje” (4,50a). Człowiek ten uwierzył słowom Jezusa. Gdy wracał do domu, powiadomiono go, że syn żyje; poczuł się lepiej, gdy Jezus odesłał ojca do domu. To sprawiło, że urzędnik wraz z całą rodziną uwierzył w Jezusa.

            Galilejczykom nie podobała się nauka Jezusa, ale byli pod wrażeniem Jego cudów. To właśnie na podstawie nauczania Jezusa rodziła się wiara, która była niezbędna do dokonania cudu.

 

Wtorek, 2.04.2019 r.

Pierwsze czytanie: Ez 47,1-9.12

            W dzisiejszym pierwszym czytaniu prorok Ezechiel przedstawia nam wizję źródła wypływającego ze Świątyni. Woda wypływa na wszystkie strony świata i im dalej płynie od Świątyni, tym jest coraz głębsza, stając się wreszcie rwącym potokiem, a następnie – rzeką, która wpływa do „wód słonych”, czyli do Morza Martwego, uzdrawiając je. Zasolenie Morza Martwego jest tak duże, że wyklucza jakiekolwiek formy życia. Jego wody nie nadają się również do picia. Jednak źródło wypływające ze Świątyni, z Domu Bożego, sprawia, że nawet te wody stają się zdrowe, mogące już zaspokoić pragnienie i służyć za środowisko do życia.

„A nad brzegami potoku mają rosnąć po obu stronach różnego rodzaju drzewa owocowe, których liście nie więdną, których owoce się nie wyczerpują; każdego miesiąca będą rodzić nowe, ponieważ ich woda przychodzi z przybytku. Ich owoce będą służyć za pokarm, a ich liście za lekarstwo” (Ez 47,12).

            Woda ze Świątyni jest niezwykła, ponieważ posiada moc samego Boga: uzdrawia i ożywia. W Nowym Testamencie takim „drzewem”, które nieustannie daje pokarm duchowy i leczy wszelkie duchowe rany, jest Jezus Chrystus, działający mocą Bożą. Wszystko, co ma swoje źródło w Bogu, jest dobre i ma moc oddziaływania wszędzie tam, gdzie tego dobra brakuje.

 

Psalm responsoryjny: Ps 46, 2-3. 5-6. 8-9

            Dzisiejszy psalm jest pieśnią ufności wobec Boga, o czym świadczą nie tylko pierwsze wersety (2-4a), ale także trzykrotnie powtarzany refren: „Pan Zastępów jest z nami, Bóg Jakuba jest naszą obroną” (4b.8.12). Nie chodzi tu o wystawianie Boga na próbę, ale o mocne, dziecięce zaufanie kochającemu Ojcu. On, bowiem, który zamieszkuje Syjon, który zwycięża największych wrogów swego ludu, aby go ocalić, weźmie pod swoją opiekę każdego, kto prosi Go o pomoc i ufa Mu bezgranicznie.

Ewangelia: J 5,1-16

            Jezus udaje się do Jerozolimy na święto. Znajdowała się tam Sadzawka Owcza, Betesda. Była ona niezwykła, gdyż co pewien czas zstępował Anioł i poruszał jej wodę, a wtedy pierwszy człowiek, który do niej wszedł, doznawał uzdrowienia. Nie dziwi, więc fakt, że wokół leżało wielu chorych oczekujących na poruszenie wody. Jezus spotkał tam człowieka chromego, który już od długiego czasu próbował wejść do sadzawki, lecz zawsze ktoś go ubiegał. Nie miał nikogo, kto pomógłby mu dostać się do niej szybciej. Jezus ulitował się nad nim i uzdrowił go mówiąc: „Wstań, weź swoje łoże i chodź” (5,8). Ponieważ tego dnia był szabat, Żydzi złapali uzdrowionego na niesieniu posłania, czego w szabat nie wolno było mu czynić. Bardziej zainteresował ich jednak cud Jezusa, również dlatego, że dokonany został w szabat i według nich był przekroczeniem Prawa. Uzdrowiony nie mógł im jednak niczego powiedzieć o Jezusie, ponieważ odszedł On z tłumu. Po ponownym spotkaniu Jezusa w świątyni doniósł Żydom, kto go uzdrowił, a ci postanowili Go zabić. Nie chodziło tu już o przekroczenie Prawa i uczynienie czegoś niedozwolonego w szabat, ale o to, że przywódcy Izraela poczuli się zagrożeni. Jezus, który nauczał i dokonywał wielkich znaków, zagrażał ich pozycji, dlatego  jak starotestamentalni prorocy, powinien zginąć.

 

Środa, 3.04.2019 r.

Pierwsze czytanie: Iz 49,8-15

            W dzisiejszym pierwszym czytaniu prorok Izajasz bardzo obrazowo ukazuje nam obietnicę Boga względem narodu wybranego, który chce sprowadzić z niewoli do ziemi przeznaczonej dla niego. Czas, w którym to nastąpi, Bóg nazywa czasem swojej łaski (zob. Iz 49,8); wysłucha wtedy tych, którzy zanoszą do Niego swoje prośby. Wówczas więźniowie opuszczą więzienia, a ci, którzy przebywali w mrokach niewoli, wyjdą na światło wolności. Izrael, powracający do swojej ojczyzny, będzie jak stado owiec, należących do Boga. On – Pasterz, będzie obdarzał swe owce wszystkim, co najlepsze; będą się pasły na urodzajnych wzgórzach, a Bóg będzie je ochraniał przed wszystkimi niebezpieczeństwami i prowadził do źródeł, by ugasiły pragnienie. Owce będą przybywać do swego Pasterza ze wszystkich stron świata, z najodleglejszych miejsc, w których były w niewoli. Wówczas niebo i ziemia będą się radować, że Pan na nowo zgromadził swój rozproszony naród i ulitował się nad jego niedolą, chociaż nawet Syjon był przekonany, iż Bóg opuścił swój lud (zob. Iz 49,14). Miłosierdzie Boga jest niezgłębione, dlatego też w tym właśnie miejscu padają jedne z najpiękniejszych słów Starego Testamentu: „Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie!” (Iz 49,15).

            Szczególnym czasem łaski Bożej jest okres Wielkiego Postu. Bóg wtedy jeszcze intensywniej szuka każdej owieczki, zwłaszcza tej zagubionej, najsłabszej, która sama nie potrafi wrócić do owczarni.

 

Psalm responsoryjny: Ps 145, 8-9.13-14.17-18

            Psalm 145 jest hymnem pochwalnym. Psalmista nie tylko sam wychwala łaskawość i miłosierdzie Boga, ale także przedstawia, jak Jego cuda i dobroć wychwalają inni – i to od wieków, z pokolenia na pokolenie. Apeluje również do wszystkich dzieł Bożych, aby i one wychwalały swego Twórcę. Tylko Bóg jest godzien takiej chwały, gdyż troszczy się o każde życie na ziemi, panuje nad naturą, staje w obronie tych, którzy doznają ucisku, zwłaszcza najsłabszych i pogardzanych, okazuje łaskę wszystkim, którzy szczerze Go wzywają. My także prosimy Boga o wiele i wiele otrzymujemy. Obyśmy również potrafili dołączyć do chóru tych, którzy chwalą Go od wieków.

Ewangelia: J 5,17-30

            Żydzi powzięli decyzję o zgładzeniu Jezusa za to, że nazywał Boga swoim Ojcem, co ich zdaniem było bluźnierstwem, gdyż stawiało Jezusa na równi z Bogiem. Nie rozpoznali w Nauczycielu z Nazaretu obiecanego Mesjasza lub raczej nie chcieli, gdyż nie było im to na rękę – zbyt wymagająca była dla nich Jego nauka, dla nich, którzy przyzwyczaili się już do wielkiego prestiżu społecznego.

            Mimo tego, Jezus nie zaprzestał powoływania się na Boga. Wyjaśnia, że nie czyni niczego własną mocą, wszystko wzoruje na dziełach Ojca. Syn ma udział zarówno w dziele Ojca, jak i w chwale, którą odbiera. Jeśliby, zatem ktoś nie oddawał czci Synowi, to byłoby to równoznaczne z brakiem czci względem Boga. Jezus zapowiada: „Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia” (5,24). Jezus Chrystus jest życiem, podobnie jak Ojciec, dlatego może go udzielać wszystkim, którzy w Niego wierzą. Zapowiada też bliski czas, w którym wszyscy dostąpią zmartwychwstania, lecz tylko ci, którzy dobrze czynili, będą żyć. Ci natomiast, którzy hołdowali złu, zostaną potępieni. Powinniśmy, zatem dobrze wykorzystać dany nam czas, aby zasłużyć na zmartwychwstanie do życia wiecznego.

Czwartek, 4.04.2019 r.

Pierwsze czytanie: Wj 32,7-14

            Dzisiejsze pierwsze czytanie przypomina nam jedno z najbardziej znanych wydarzeń z wędrówki Izraelitów przez pustynię. Był to czas, kiedy lud często buntował się przeciw swemu Bogu. Jeden z takich momentów nastąpił, kiedy Mojżesz przebywał na Synaju, rozmawiając z Bogiem. Lud sporządził sobie wtedy złotego cielca, jako podobiznę Jahwe. Bóg nakazał wówczas Mojżeszowi zejść z góry, aby mógł wzbudzić w sobie gniew i zgładzić bałwochwalców. Zwrócił się do Mojżesza słowami: „Chcę ich wyniszczyć, a ciebie uczynić wielkim ludem” (Wj 32,10b).

            Po ludzku rzecz biorąc, Mojżeszowi trafiła się niezwykła okazja, by stać się ojcem nowego ludu Bożego. Mógł, więc przyjąć Bożą decyzję bez słowa. Był jednak człowiekiem prawym i choć sam wiele wycierpiał od tych, którzy z woli Pańskiej wyszli za nim z Egiptu, czuł się za nich odpowiedzialny i nie chciał się zgodzić na ich zagładę. Wstawił się, więc za nimi u Boga. Błagał, aby odwrócił od nich swój gniew, gdyż wyzwolił ich z niewoli egipskiej, aby dać im nowe życie, a nie śmierć. Przywołał pamięć patriarchów: Abrahama, Izaaka i Jakuba, z którymi Bóg zawarł przymierze obiecując, że wyprowadzi z nich liczny naród. Nie mógłby, więc teraz postąpić wbrew temu przymierzu, wbrew samemu sobie. Bóg wysłuchał błagania Mojżesza i nie wytracił swego ludu. Jest On, bowiem Bogiem, któremu łatwiej powstrzymać gniew, niż miłosierdzie, o czym sami często się przekonujemy.

            Nasze życie podobne jest do historii narodu wybranego – grzeszymy przeciw Bogu, ale dzięki ofierze Jezusa Chrystusa możemy do Niego powrócić, jeśli tylko chcemy powstać z naszego upadku.

 

Psalm responsoryjny: Ps 106, 19-20.21-22.23

            Psalm dzisiejszy jest pewnego rodzaju refleksją nad historią narodu wybranego. Psalmista opowiada tu przede wszystkim o odstępstwach ludu od Boga i Jego ciągłym miłosierdziu wobec niewdzięczności wybrańców. Zanim jednak psalmista w imieniu całego narodu wyzna te wszystkie niewierności, najpierw chwali Boga za Jego łaskawość i dobroć i prosi, aby zawsze mogli radować się z Jego pomocy i z faktu, że są Jego wybranymi dziećmi. Każdy człowiek w ułomności swej natury upada. Ważne jest jednak to, że potrafi się podnieść i wrócić do Ojca.

Ewangelia: J 5,31-47

            Bóg daje świadectwo o swoim Synu. Również Jan Chrzciciel świadczył o Nim, gdyż był tym, który został posłany, aby przygotować drogę Mesjaszowi. Jezusowe cuda, które czyni mocą Bożą, również świadczą o Nim i Jego Boskiej naturze. Podobnie Pisma, badane przez Żydów, dają świadectwo o Jezusie. W nich, bowiem zawarte są zapowiedzi mesjańskie, które w Nim się realizują. Najważniejsze jest jednak świadectwo Ojca. Chociaż Jezus przyszedł w imię Ojca, nie został przyjęty przez Żydów. Każdy, bowiem, kto nazywał się Synem Bożym, uchodził za bluźniercę. Zwierzchnicy Izraela sami chcieli odbierać cześć należną Bogu. Prawo Mojżeszowe, którego skrupulatnego przestrzegania tak bardzo pilnowali, wyraźnie mówiło o Mesjaszu, ale oni nie na takiego Mesjasza czekali. Ich wyobrażenia sprawiają, że w konsekwencji nie wierzą ani Mojżeszowi, ani Jezusowi.

            Boży plan zbawienia przedstawiony jest na kartach Pisma Świętego. Jezus często sam wskazywał nam te słowa, które odnosiły się do Niego. Powinniśmy, zatem wczytywać się w nie coraz głębiej, by coraz lepiej poznawać swojego Zbawiciela.

Piątek, 5.04.2019 r.

Pierwsze czytanie: Mdr 2,1a.12-22

            Dzisiejsze pierwsze czytanie przypomina nam, że grzech jest drogą do samozagłady, nieuchronnie prowadzi do śmierci. Bezbożni zawsze będą pełni obaw wobec sprawiedliwego, będą starali się za wszelką cenę pozbyć się go: „Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszym sprawom, zarzuca nam łamanie prawa, wypomina nam błędy naszych obyczajów” (Mdr 2,12). Zarzutami przeciw sprawiedliwemu są jego prawe postępowanie i bojaźń Boża. Słusznie nazywa się on dzieckiem Bożym, lecz i to mają mu za złe. Ktoś taki niewątpliwie jest niewygodny dla tych, którzy umiłowali zło. Kogoś takiego trzeba się pozbyć, a jednocześnie można wystawić na próbę Boga i przekonać się, czy wybawi swojego wybranego ze śmiertelnej pułapki.

Takimi niewygodnymi ludźmi w Starym Testamencie byli z całą pewnością prorocy, których zabijano za głoszenie równie niewygodnego orędzia Bożego. Taką osobą w Nowym Testamencie jest Jan Chrzciciel, wtrącony do więzienia za upominanie grzeszącego króla i ścięty z zemsty jego nieprawowitej małżonki. Jednakże słowa Księgi Mądrości, których  wysłuchaliśmy, w głównej mierze przywodzą na myśl osobę samego Jezusa, który naraził się zwierzchnikom Izraela tym, że czynił dobro, nauczał o królestwie Bożym, uzdrawiał dusze i ciała, przygarniał wszystkich potrzebujących, szedł do tych, których inni odrzucili i nazywał siebie Synem Bożym. Został odrzucony przez swój lud, wydany i opuszczony przez najbliższych, a wreszcie zamordowany, bo rozumowanie ich było mylne (por. Mdr 2,1a). Dlatego też autor Księgi Mądrości stwierdza: „Tak pomyśleli – i pobłądzili, bo własna złość ich zaślepiła. Nie pojęli tajemnic Bożych, nie spodziewali się nagrody za prawość i nie docenili odpłaty dusz czystych” (Mdr 2,21-22).

            Każdy, kto chce zniszczyć sprawiedliwego, sam na siebie wydaje wyrok.

 

Psalm responsoryjny: Ps 34, 17-18.19-20.21.23

            Z Psalmem 34 spotkaliśmy się już w niedzielę. Psalmista raz jeszcze przypomina nam, że Bóg nas strzeże, obdarza wszelkimi łaskami, wysłuchuje wszystkich próśb tych, którzy dobrze czynią. Bogobojny człowiek tylko w Nim znajduje ucieczkę i wybawienie z wszelkiego ucisku.

Ewangelia: J 7,1-2.10.25-30

            Znów spotykamy Jezusa działającego w Galilei, „nie chciał bowiem chodzić po Judei, bo Żydzi mieli zamiar Go zabić” (7,1). Ewangelista nie chce nam jednak przez to powiedzieć, że Jezus ucieka lub próbuje się ukryć. Chodzi o to, że jeszcze nie nadeszła chwila, w której miał oddać życie. Ponieważ zbliżało się Święto Namiotów, Jezus również udał się do Jerozolimy, omijając oficjalne obchody. Zaczął nauczać w świątyni. Niektórzy mieszkańcy Jerozolimy dziwili się, że przemawia jawnie, zaś ci, którzy czyhają na Jego życie, nie reagują na to.

            Jezus nauczał, że jest Mesjaszem posłanym od Boga, nie przyszedł sam od siebie, ale od Ojca. Żydzi słysząc słowa, które dla nich były bluźnierstwem, chcieli Go pojmać, ale „nikt nie podniósł na Niego ręki, ponieważ godzina Jego jeszcze nie nadeszła” (7,30).

Sobota, 6.04.2019 r.

Pierwsze czytanie: Jr 11,18-20

            Dzisiejsze pierwsze czytanie jest kontynuacją głównego wątku czytania z dnia wczorajszego. Prorok Jeremiasz był jednym z najbardziej znienawidzonych i doświadczonych cierpieniem proroków. Dzisiejsze czytanie skupia się właśnie na knowaniach przeciwko niemu. Bóg wyjawił mu zamiary jego wrogów, których do tej pory nie był w ogóle świadomy, ponieważ był „jak baranek oswojony, którego prowadzą na rzeź” (Jr 11,19a). Te słowa natychmiast kojarzą nam się z Barankiem Bożym, który zgładził nasze winy. Jeremiasz przytacza słowa swoich przeciwników: „Zniszczmy drzewo wraz z jego mocą, zgładźmy go z ziemi żyjących, a jego imienia niech już nikt nie wspomina” (Jr 11,19c). Mocą drzewa są jego korzenie, aby więc drzewo już się nie odrodziło, trzeba dokładnie zniszczyć korzenie. Życie toczy się tylko na ziemi, do szeolu schodzą umarli, zatem oprawcy chcą, aby Jeremiasz jak najszybciej trafił tam, skąd nie będzie już im zagrażał. Zaprzestanie wspominania czyjegoś imienia po jego śmierci prowadziło do całkowitego zapomnienia tej osoby. Wrogowie Jeremiasza dążą, zatem do tego, aby wszelka pamięć o proroku zaginęła. Prorok jednak powierza się Bogu wiedząc, że tylko On jeden potrafi rozpoznać zamiary ludzi, tylko On jest sprawiedliwym Sędzią i tylko On może pomścić niewinnego, który znikąd nie ma ratunku. Podobnie Żydzi chcieli postąpić z Jezusem: zgładzić Go, żeby już nigdy więcej nie mógł nauczać z mocą.  Chcieli zabić Go jak zdrajcę, aby pamięć o Nim zniknęła na zawsze. Jezus jednak powierzył się całkowicie i bezwarunkowo Ojcu, dlatego został przez Niego wywyższony i otoczony chwałą.

 

Psalm responsoryjny: Ps 7, 2-3.9b-10.11-12

            Psalm 7 jest lamentacją. Psalmista, który został niesłusznie oskarżony, szuka pomocy u Boga. Prosi, by Bóg wystąpił w jego sprawie, jako Sędzia, ponieważ tylko On jest sprawiedliwy i tylko On może wydać wyrok na niewinnego, którego oskarżają występni. Bóg,  sprawiedliwy Sędzia, będzie karał wszystkich, którzy się nie nawrócą, choć mają ku temu sposobność. Nam dany jest czas, w którym mamy szansę wyprostować swoje życie, a takim szczególnym czasem nawrócenia jest właśnie Wielki Post, który teraz przeżywamy.

Ewangelia: J 7,40-53

            Kiedy w ostatnim dniu Święta Namiotów Jezus mówił o źródle wody żywej, niektórzy ze zgromadzonych uznali, że jest On prawdziwym prorokiem. Inni zastanawiali się, czy Mesjasz może pochodzić z Galilei, krainy, która nie była aż tak religijna, jak Judea, tym bardziej, że Mesjasz miał pochodzić z rodu Dawida z Betlejem. Zapewne nie wiedzieli, że przybrany ojciec Jezusa, Józef, pochodził z królewskiego rodu Dawida, a Jezus urodził się właśnie w Betlejem. Lud podzielił się, więc na zwolenników i przeciwników Jezusa, na wierzących i niewierzących w Niego. Wśród tłumu byli także wysłani przez kapłanów i faryzeuszy strażnicy, którzy mieli pojmać Jezusa. Ci jednak wrócili z pustymi rękami i pełni podziwu dla Jezusa: „Nigdy jeszcze nikt nie przemawiał tak, jak ten człowiek przemawia” (7,46). Przywódcy ludu zarzucili strażnikom, że i oni dali się zwieść Jezusowi. Wówczas Nikodem, który niegdyś przyszedł do Jezusa nocą (3,1-21), próbował nieco złagodzić ich zamiary wskazując, że Prawo zakłada najpierw przesłuchanie człowieka, aby później móc go ewentualnie potępić. Ale i na to faryzeusze i kapłani mieli odpowiedź, że żaden prorok nie pochodził z Galilei. Dla nich to był jedyny argument. Po raz kolejny dali wyraz temu, że tak naprawdę Prawo Mojżeszowe nic dla nich nie znaczy, liczy się tylko to prawo, które sami ustalą i według niego Jezus musi ponieść śmierć.

Komentarze do czytań - III tydzień Wielkiego Postu | od 24 do 30 marca 2019 r. - Anna Rambiert-Kwaśniewska
Komentarze do czytań - V tydzień Wielkiego Postu | od 7 do 13 kwietnia 2019 r. - ks. Tadeusz Siewko