Niedziela, 10.03.2019 r.

Pierwsze czytanie: Pwt 26, 4-10

Przymierze jest nie tylko wypełnieniem nadanych przez Boga praw i obowiązków, ale jest także darem łaski, wynikającej z obietnic złożonych przodkom, a ich warunkiem jest dochowanie przez naród wierności i posłuszeństwo względem swego Boga. Dlatego dary przynoszone dla Boga, miały człowiekowi zesłać Bożą opiekę i błogosławieństwo. Wierzono, że życie całego wszechświata pochodzi od Boga i zostało przez Niego stworzone, a wszystko, co Bóg stworzył było dobre. Jednak człowiek zerwał bliską relację z Bogiem. Bóg nie zapomniał o człowieku, dlatego zawarł przymierze z Ludem Wybranym. Jednak i Lud Wybrany wybierał swoją drogę, która różniła się od woli bożej. Również tym razem Bóg nie zapomniał o swoim ludzie i przymierzu, które z nim zawarł. Cały czas opiekował się nim o tyle, o ile Jego lud zwracał się do Niego i odchodził od zła, nawracał się.

Wystarczy w codziennym życiu powierzyć się Bogu i oddać Jemu swe życie, a On stanie się naszym obrońcą. Jeśli w swoim życiu wyznamy, że Bóg jest Panem, i w swoim sercu uwierzymy, że przyszedł, by pokonać grzech i śmierć i nawrócimy się, On będzie się nami opiekował i strzegł nas, aby nikt nie doznał upadku i pełnił Jego wolę, stając się Jego światłością w zagubionym świecie.

Psalm responsoryjny: Ps 91, 1-2.10-11.12-13.14-15

Bóg daje nam pewność, że jest z nami w największych naszych trudnościach, w naszym codziennym życiu. Strzeże swoich wybranych, aby nie dopuścić do ich upadku, bo chwałą Boga jest człowiek żyjący.

Drugie czytanie: Rz 10, 8-13

Potrzebujemy nawracać się i wierzyć w Ewangelię. Pierwszym i podstawowym etapem nawrócenia jest samo uwierzenie. Nikt nie może nikomu wiary zabrać ani narzucić. Ten wybór jest osobistą wolną decyzją człowieka.  Nawracać się, to znaczy uwierzyć i powtarzać ten wybór raz dokonany, pójścia za Ewangelią, zawsze w naszych codziennych wyborach i decyzjach. Ten wybór to konkretny akt, nie jakaś abstrakcyjna formuła. To my w swojej wolności decydujemy, kiedy opowiadamy się za Jezusem, Jego Ewangelią, może czasem twardą, trudną do przyjęcia, a kiedy idziemy własną drogą, która wydaje się nam bardziej korzystna, łatwiejsza. Za wyborem muszą iść czyny. Aby wierzyć, nie wystarczy tylko mówić, że się wierzy, ale potrzebne są czyny zgodne z Ewangelią. Dobre wybory życia Ewangelią prowadzą człowieka do udziału w owocach zbawczej śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.

Ewangelia: Łk 4, 1-13

            Ewangelia Łukasza, podobnie jak pozostałe ewangelie, umieszcza w tym wydarzeniu początek działalności misyjnej Jezusa. Zanim Jezus wyruszy do Galilei, sprawdza gotowość do pełnienia służby Ojcu, która zakończy się odrzuceniem i śmiercią. Jezus zwyciężył te próby i stał się gotowy, przygotowany do służby misyjnej, do wypełnienia zadania, jakie otrzymał od Ojca. Bycie synem Boga, z ludzkiego punktu widzenia, nie jest łatwe i przyjemne. Trud, cierpienie, nakazy, przykazania – wszystko to powoduje dodatkowy trud i tak już obciążonego codziennego zmagania. To współczesne formy kuszenia. Odpowiedzi Jezusa na nie pozostają aktualne i niezmienne, dlatego warto, abyśmy uczynili je swoimi regułami życia. Jezus podaje nam gotową receptę, jak odpowiadać pokusie w naszym życiu. Jest nią całkowite oddanie się woli Bożej, oddanie się pod Jego opiekę, życie Ewangelią.           Warto zastanowić się, w kontekście dzisiejszej Ewangelii, co dla mnie jest największą pokusą. W jakich momentach swojego życia najczęściej poddaję się podszeptom złego ducha? Czym się na co dzień karmię? Kto jest moim pokarmem, czym żywię się na co dzień? Kto lub co jest moim bożkiem? Komu służę? W odpowiedziach na te pytania pomoże nam post i modlitwa, najbliższy kontakt z Bogiem.

Poniedziałek, 11.03.2019 r.

Pierwsze czytanie: Kpł 19, 1-2.11-18

            Umowa, zawarta pomiędzy Bogiem a Izraelem, wyrażona w przykazaniach, nadaje również prawa i obowiązki we wzajemnych relacjach pomiędzy Izraelitami. Wymienione w dzisiejszym czytaniu Boże drogowskazy zostawione Izraelitom przez Boga, są ponadczasowe. I są one skierowane także do nas. Wszyscy mamy się uświęcać, stawać się świętymi, tak jak Bóg, nasz Ojciec. Te drogowskazy można porównać do znaków drogowych, które prowadzą nas jak najbezpieczniej i jak najszybciej do celu podróży. Boże drogowskazy prowadzą nas w najbezpieczniejszy i najszybszy sposób do nawrócenia i przyjęcia zbawienia i odkupienia, które przyniósł nam Jezus Chrystus. Prowadzą wszystkich, którzy je przyjmują do pełni życia, czyli do świętości. Te przykazania, na czele z przykazaniem miłości, każą nam się pochylić nad sobą nawzajem, aby stawać się światłością Ewangelii w świecie.

Człowiek nie staje się podobny do Boga, jeżeli jest obojętny na potrzeby bliźniego. Jeżeli nie ma w sobie właściwej wrażliwości na krzywdę drugiego człowieka, wtedy nie może być Jego uczniem. Dlatego pytajmy się siebie każdego dnia, czy zauważamy potrzeby bliźnich, których spotykamy w naszym codziennym życiu i jak na nie reagujemy?

 

Psalm responsoryjny: Ps 19, 8-9.10.15

Podobnie jak promienie słoneczne, przykazania Boże udzielają człowiekowi nowej życiodajnej siły. Nie są ciężarem, który Bóg nakłada na ludzi, aby ich pognębić, ale mają pomóc człowiekowi pełnić Jego wolę. Człowiek dzięki nim idzie prostą drogą, aby przyjąć zbawienie z rąk Boga.

 

Ewangelia: Mt 25, 31-46

Pełniąc wolę Boga Ojca, stajemy się braćmi i siostrami w Chrystusie. Przypomnijmy słowa Jezusa: Kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką. W taki sposób i my mamy patrzeć na drugiego człowieka. Jeśli będziemy dostrzegać naszą wzajemną więź, którą otrzymujemy na chrzcie, będziemy stawać się pomocą jeden dla drugiego. Ale musimy zacząć od siebie – nawrócić się, przejść przemianę duchową, aby zatrzymać się nad pędem codziennego życia i zbliżyć się do Tego, który może zmienić moje życie – Jezusa. Jego uczeń nie może zamknąć swojego serca na potrzeby bliźnich, nie może iść przez życie, odwracając głowę w drugą stronę, udając, że nie dostrzega ludzi potrzebujących. Swój egocentryzm musi zamienić w Chrystocentryzm. Wiąże się to z decyzją wyjścia poza siebie i spojrzeniem w twarz drugiemu człowiekowi, aby w naszym sercu było miejsce dla każdego człowieka. Jeśli się tego nie zrobi, słowa Jezusa są twarde: czeka nas wieczne potępienie. Jeśli staniemy się braćmi i siostrami w Chrystusie, otrzymamy wieczną nagrodę w niebie.

Wtorek, 12.03.2019 r.

Pierwsze czytanie: Iz 55, 10-11

            W dzisiejszym fragmencie z Księgi Izajasza Słowo Pańskie jest przedstawione jak gdyby osobowo. My chrześcijanie odnosimy to stwierdzenie bezpośrednio do Jezusa. Każde Słowo pochodzące od Boga, przynosi obfity owoc i tylko ode mnie zależy, czy przyjmę Jego Słowo i czy Ono będzie we mnie obfitowało. Słowa Boga w Starym Testamencie miały przygotować Izraela na przyjęcie oczekiwanego Chrystusa. Można mieć wątpliwość, czy rzeczywiście Słowo Boże przynosi jakikolwiek owoc, gdyż Izrael bardziej umiłował chwałę ludzką aniżeli chwałę Bożą, nie przyjął Jego Słowa, wzgardził Nim. Nie rozpoznał w Jezusie Chrystusa. Jednak w każdym wypadku Słowo Boże przynosi owoc. Zawsze, w naszej wolności, mamy wybór: przyjąć owoce tego Słowa – zbawienie i odkupienie albo odrzucić je i skazać się na potępienie. Wybierając Słowo, człowiek poddaje się woli Bożej i staje się uczniem Jezusa. To Słowo prowadzi go do Życia – życia wiecznego. Natomiast odrzucając Słowo, człowiek nie idzie za Chrystusem i z własnej woli poddaje się pod osąd Słowa. Jak czytamy w Ewangelii Janowej: Kto Mną gardzi i nie przyjmuje słów moich, ten ma swego sędziego: słowo, które wygłosiłem, ono będzie go sądzić w dniu ostatecznym. Tak czy inaczej – Słowo odnosi triumf, a Ty – czy chcesz razem z Nim odnieść swoje życiowe zwycięstwo?

 

Psalm responsoryjny: Ps 34, 4-5. 6-7. 16-17. 18-19

            Wszelkie wołanie do Boga nie pozostaje obojętne. Jeśli Bóg nie odpowiada, to już jest to odpowiedź, tylko musimy poddać się Jego woli i zrozumieć, czego Bóg ode mnie oczekuje.

Ewangelia: Mt 6, 7-15

            Pan Jezus uczy nas jednej słownej modlitwy. Jest to modlitwa Ojcze nasz. W niej jest zawarte wszystko to, co potrzebne jest do stania się uczniem Jezusa i pełnienia woli Boga. Ta słowna modlitwa jest krótka, ale bardzo bogata w treść. Trzeba pamiętać, że Jezus nie odrzuca dłuższej wewnętrznej formy modlitwy, ponieważ sam taką praktykował. Przede wszystkim uczy nas, abyśmy słowa naszej modlitwy obracali w czyn. Najmilsza Bogu jest taka modlitwa, za którą podążają czyny i prowadzi ona do naszej wewnętrznej przemiany, do nawrócenia się i przyjęcia Go za dobrego Ojca. Ponieważ Ojciec kocha swoje dzieci i chce dać im szczęście, dlatego przebaczył człowiekowi jego grzechy. A każdy człowiek, który umie przebaczyć, umie kochać. Człowiek, który nie potrafi kochać bliźniego, przebaczyć mu, ten nie będzie zdolny przebaczyć też sobie. Bóg nie ma względu na osoby i przebacza każdemu, kto się do Niego nawróci szczerym sercem. Z przebitego boku Jezusa nie rozlał się gniew i zniszczenie, ale miłość i miłosierdzie nad każdym człowiekiem. Będziemy wysłuchani przez Boga nie przez wzgląd na swoje wielomówstwo, ale gdy nasza modlitwa będzie miała przełożenie na nasze codzienne życie, gdy będziemy potrafili w swoim sercu przebaczyć naszym winowajcom.

Środa, 13.03.2019 r.

Pierwsze czytanie: Jon 3, 1-10

            Prorok Jonasz dobrze wie, jakie Bóg wyznaczył mu zadanie: ma pójść do Niniwy, aby nawoływać jej mieszkańców do pokuty i nawrócenia. Jonasz jednak ucieka i wsiada na statek płynący do Tarszisz. Próbuje uchylić się przed poleceniem Boga. Wydaje mu się, że ucieknie przed powołaniem Bożym. Ucieka tak daleko, jak tylko może. Jednak serce ma otwarte na Boże działanie, chociaż nie rozumie Bożych zamiarów. W końcu, po Bożej interwencji, udaje się do Niniwy. Przychodzi opamiętanie i zgoda na to, czego w jego życiu chce Bóg.  Jonasz wstał i poszedł do Niniwy, jak zapowiedział Pan. Stał się narzędziem Boga i świadkiem cudu. Oto Niniwa – miasto duże, rozległe na trzy dni drogi, a Jonasz już po jednym dniu wędrówki przez nie i wzywaniu do nawrócenia, stał się świadkiem cudu nawrócenia jego mieszkańców. Wystarczył jeden dzień.

            My także możemy być świadkami takich cudów, jeżeli będziemy posłuszni Bogu i pełnili Jego wolę. Zacznijmy od odpowiedzi na wezwanie do nawrócenia się, tak jak gorliwie zrobili to mieszkańcy Niniwy, odwróciwszy się od swego złego postępowania. Następnym krokiem będzie nasza pozytywna odpowiedź na Jego wezwanie, która przyniesie o wiele większe owoce, niż możemy sobie wyobrazić. Obyśmy również byli gotowi odpowiedzieć pozytywnie na powołanie Boże, tak jak zrobił to prorok Jonasz.

 

Psalm responsoryjny: Ps 51, 3-4.12-13.18-19

Psalm ten jest indywidualną pieśnią błagalną i pokutną, który przypomina o stwórczym działaniu Boga. Bóg może spowodować wewnętrzne odnowienie grzesznika, o ile ten będzie go o to prosił. Centrum nowego życia będzie niewzruszony duch, który odrzuca wszelką chwiejność i wątpliwość w moc Bożą. Człowiek czystego serca odnajduje w Bogu źródło wszelkiego życia religijnego i moralnego, stając się pokornym i skruszonym przed Jego obliczem.

Ewangelia: Łk 11, 29-32

Znaku Jonasza, czyli Męce, Śmierci i Zmartwychwstaniu Jezusa jest największe wyznanie miłości Boga do człowieka. Bóg przyszedł przypomnieć ludziom o swojej Miłości do każdego z nas. My jesteśmy zobowiązani tę Miłość przyjąć, co jest niezbędne dla naszej wewnętrznej przemiany i nawrócenia się. Niestety często oczekujemy od Boga innego znaku, może bardzo spektakularnego, który miałby nas pobudzić do większej wiary w Niego. Pamiętajmy, że w całej Historii Zbawienia Bóg uczynił wiele cudów, które zostały spisane w Biblii na świadectwo dla nas. Jednak zapominamy, że największy cud staje się każdego dnia i może być naszym udziałem. Ten cud ma miejsce podczas Eucharystii. Nie musimy go daleko szukać- w każdym kościele, kilka razy dziennie, podczas każdej Mszy Świętej ten cud się dokonuje. Zacznijmy szukać Jezusa tam, gdzie On jest, żywy – podczas Eucharystii. Nasze serca przemienią się przez spotkanie ze Zmartwychwstałym tak, iż nie będziemy żądać innych znaków, ponieważ staniemy się uczestnikami największego z nich.

Czwartek, 14.03.2019 r.

Pierwsze czytanie: Est 4, 17k.l-m.r-u

Kiedy zwracam się do Boga z prośbą? Czy tylko wówczas, kiedy sytuacja jest już bez wyjścia? Jeśli tak, to czy wtedy potrafię powiedzieć: bądź wola Twoja, Boże, nie moja? Zaparcie się sie­bie oznacza utratę życia doczesnego, które sami tworzymy. Zaczynamy zwracać się do Boga, który daje prawdziwe życie i które zyskujemy, gdy wpatrujemy się w Jego Oblicze. Potrzeba radykali­zmu w wyborze między dobrem a złem. Nasze życie może być pozbawione ofiarności, dzięki której odkrywamy więź z Bogiem. Tak jak Estera potrzeba umniejszenia się względem Boga, ponieważ życie ludzkie nie polega wyłącznie na zaufaniu we własne siły, umiejętności, szczęście, ale przede wszystkim na całkowitym zawierzeniu Bogu i oddaniu się w Jego opiekę.

Bardzo często wrogiem naszej przemiany, nawrócenia się jest żyjący w nas stary człowiek, wymagający metamorfozy, aby stał się człowiekiem nowym, żyjącym wyłącznie wolą Bożą. Potrzeba dać z siebie jak najwięcej, aby doszło do duchowej przemiany. Co innego jest być człowiekiem tylko religijnym, a co innego człowiekiem wiary, bo niestety można być człowiekiem religijnym, ale nie wierzącym.

Dlatego walczmy o żywą wiarę. Niech Duch Święty codziennie rozpala w nas płomień wiary. Pełni wiary prośmy Go i z nadzieją szukajmy u Niego ratunku. On da nam to, co dobre, co potrzebne, abyśmy zasiedli z Nim w Jego Królestwie.

Psalm responsoryjny: Ps 138, 1b-2a.2b-3.7e-8       

Wysławianie Boga całym swym sercem jest obowiązkiem każdego człowieka, zwłaszcza ochrzczonego. To Bóg powinien być w centrum naszego życia, nie kto inny, ani nic innego. To On prowadzi nas do zbawienia, a my odpowiadamy Mu naszymi czynami, pokazując czy chcemy iść za Nim czy też nie.

 

Ewangelia: Mt 7, 7-12

Jezus wręcz nakazuje prosić i szukać, Więcej, daje zapewnienie, że człowiek wszystko otrzyma. Jednak nie zawsze Bóg daje człowiekowi, o co ten Go prosi, ale nie dlatego, że słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii są kłamliwe, tylko dlatego, że nie zawsze to, co nam wydaje się dobre, rzeczywiście takim jest. Spełnienie naszych próśb wiąże się z tym, czy one prowadzą nas do przyjęcia zbawienia przez Jezusa. Jeśli spełnienie naszych próśb wiąże się z naszym osłabieniem duchowym, to jak Bóg może je spełnić? Ten, który pragnie naszego szczęścia, nie może spowodować upadku człowieka. Nie możemy, zwłaszcza my – uczniowie Jezusa – traktować Boga jak czarodziejskiej różdżki, która spełnia każdą naszą prośbę. Prosić Boga, to znaczy najpierw przyznać się do swojej słabości, bezradności, stać się dzieckiem Bożym, a następnie uzgodnić tę prośbę z wolą Boga. Prośba taka staje się modlitwą i wyrazem wielkiej miłości i zaufania do Boga. Bóg chętnie wysłuchuje naszych próśb i spełnia je zawsze, gdy tylko jest to dobre dla nas. Dlatego dziś zastanówmy się, o co prosimy Boga na modlitwie. Czy w tej prośbie umiemy powiedzieć na końcu: Bądź wola Twoja, nie moja? I czy potrafimy przyjąć odpowiedź Bożą z pełnym zaufaniem, że jest ona najlepsza dla mnie?

Piątek, 15.03.2019 r.

Pierwsze czytanie: Ez 18, 21-28

Ezechiel, przebywając na wygnaniu wraz z Izraelem, dodaje ludowi otuchy, podnosi na duchu zgnębiony lud. Przypomina, że Bóg o nich nie zapomniał, ale bliskość z Bogiem zależy od postawy człowieka, od tego czy człowiek potrafi odrzucić wszelki grzech. Swoją własną przeszłość, swoje złe uczynki człowiek może odpokutować przez szczere nawrócenie się do Boga, czyli odrzucenie tego wszystkiego, co powodowało jego osłabienie duchowe, wszystkiego, co sprawiało, że nie mógł zbliżyć się do Boga. Bóg zapewnia Swój Lud o swoim błogosławieństwie. Pragnie, aby Izraelici pełnili Jego wolę, dlatego jako Sprawiedliwy karci ich w swojej pedagogice, aby odrzucili swoje złe uczynki i jak najszybciej się nawrócili. Ta relacja Boga i człowieka nie jest nierozumna, lecz jest oparta na mądrości Bożej. Można ją porównać do relacji Ojca do Syna, jako relacji pełnej mądrości i miłości, w której jest zawarta wolność, a nie samowola dziecka, która rodzi dobry owoc – ocalenie człowie­ka, powrót Ludu Wybranego do bliskości z Bogiem. Bóg nigdy nie odszedł od człowieka. To człowiek odrzucił Boga, odwrócił się od Niego, z powodu grzechu wyrzucił Go ze swojego życia. Dlatego potrzebne jest oczyszczenie serca człowieka, szczere nawrócenie i pokuta, aby na nowo budować relację i bliskość z Bogiem, który jak dobry Ojciec czeka na każdego, kto się do Niego zwróci.

Psalm responsoryjny: Ps 130, 1b-2.3-4.5-7a.7b-8

Psalmista nie tylko oskarża innych – ciemiężców, ale również wskazuje palcem na swoje winy. Przypomina także o niewierności ludu Izraela, którego jest częścią. Nie tylko uskarża się na zło, którego razem z Izraelem stał się ofiarą, ale dostrzega swoją indywidualną winę. I to jest początek nawrócenia się, uznania siebie za grzesznika, za słabego, który bez Boga nic nie może uczynić. Człowiek przygnieciony ciężarem grzechu, musi zawołać do Boga, aby go wyciągnął z tej otchłani, ale najpierw musi wyzbyć się pychy, która go nęci.

Ewangelia: Mt 5, 20-26

Jak wygląda nasza sprawiedliwość? Nie wyjdziesz stamtąd, dopóki nie zwrócisz ostatniego grosza. Przytakniemy na takie stwierdzenie, może z ulgą powiemy, że komuś się należało. Jednak najpierw spójrzmy na siebie. Jak oceniamy samych siebie a jak innych? Jak wartościujemy swoje postępowanie a jak innych? Jak po tych pytaniach wygląda teraz moja sprawiedliwość? Trzeba odrzucić fałszywe patrzenie na innych, odrzucić skamieniałe serce i patrzeć na drugiego człowieka tak jak na siebie samego. Nie możemy niszczyć sprawiedliwości w naszych skostniałych uprzedzeniach, nawykach, naszych opiniach potępiających innych; nie możemy być jak faryzeusze, obłudnicy, którzy przede wszystkim dostrzegają tylko własne korzyści i na pierwszym miejscu stawiają siebie. W życiu uczniów Jezusa na pierwszym miejscu jest wola Boga, którą mamy pełnić i która nakazuje nam dostrzegać bliźniego i wprowadzać w czyn przykazanie miłości, aby traktować każdego człowieka jak siebie samego.

Sobota, 16.03.2019 r.

Pierwsze czytanie: Pwt 26, 16-19

Bóg pragnie, aby człowiek powrócił do harmonii z Nim, do harmonii, jaka panowała na początku stworzenia. Człowiek odpowiedział Panu Bogu, że wie lepiej jak żyć, co robić, co jest lepsze dla niego. Powiedział Bogu, że nie potrzebuje Go w swoim życiu. To było przyczyną, że człowiek musiał opuścić bliskość z Bogiem, którą nazwaliśmy Rajem. Po opuszczeniu Raju człowiek nie pozostał sam, Bóg czuwał nad nim przez cały czas i czekał, aż serce człowieka, czyli cały człowiek, nawróci się i przyjmie Jego prawa i nakazy. Prawa Boga nie są obciążeniami, lecz drogowskazami, jak dojść do Niego, jak stać się Jego świadkiem. Bóg pragnie dobra każdego człowieka, również tego, który źle postępuje. Każdy ma szansę wrócić do Boga, jednak to człowiek musi sam wybrać Boga świadomie i dobrowolnie. Nic na siłę. To musi być moja decyzja pójścia za Bogiem. Bóg nie ingeruje w moją wolę. Muszę sam wybierać Jego wolę i pełnić ją w swoim życiu, stając się Jego uczniem i świadkiem w świecie. Jeśli wybiorę Jego drogę w moim życiu, wówczas będę szczęśliwy, błogosławiony. Stanę się świętym, jego odblaskiem dla każdego stworzenia i świadkiem Boga dla każdego spotkanego człowieka, aby się nawrócił i miał życie wieczne.

Psalm responsoryjny: Ps 119, 1-2.4-5.7-8

Człowiek, gdy się nawraca, pragnie jak najgorliwiej wypełniać prawa Boga. Jednak nawrócenie musi być stałe, niezmienne, wtedy człowiek staje się błogosławiony –  szczęśliwy.

Ewangelia: Mt 5, 43-48

Jedna z najtrudniejszych nauk Jezusa. Mam przebaczyć i miłować kogoś, kto obiektywnie zawinił wobec mnie, kogoś, kto mnie skrzywdził, dopuścił się najgorszych rzeczy wobec mnie, czy moich najbliższych. A ja mam mu wybaczyć? Tak, ja mam wybaczyć każdemu, kto jest moim nieprzyjacielem – ze względu na Chrystusa. W modlitwie Ojcze nasz, której nauczył nas Jezus, którą znamy od dziecka, którą chętnie odmawiamy, wypowiadamy słowa odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. A co ja robię? Czy tylko bezmyślnie wypowiadam wyuczone słowa? Czy może jednak, jako uczeń Jezusa, chętnie obracam jego naukę w czyn? Czy potrafisz modlić się za tych, którzy czynią zło, aby się nawrócili i przyjęli zbawienie i odkupienie przez Jezusa? Módl się za każdego, aby każdy służył Bogu, zwłaszcza za tych, których spotykasz na swojej drodze, bo każdy człowiek jest synem tego samego Boga i słońce, które Bóg powołał do istnienia, wschodzi nad każdym człowiekiem. Modlitwa za nieprzyjaciół jest jednym z wyróżników bycia chrześcijaninem. To Jezus pierwszy przebaczył mi moje grzechy, moje odejścia od Niego, zniewagi. Pamiętaj, że na krzyżu z przebitego boku Jezusa nie wylał się gniew i zniszczenie człowieka, ale miłość i miłosierdzie. Przebaczenie. Ty idź i czyń podobnie, jeśli jesteś, jeśli chcesz być uczniem Jezusa.

 

 

Komentarze do czytań liturgicznych - VIII tydzień zwykły | od 3 do 9 marca 2019 r. - ks. Mateusz Oborzyński
Komentarze do czytan liturgicznych - II Tydzień Wielkiego Postu | od 17 do 23 marca 2019 r. - Alicja Sarnocińska