ks. dr Adam Dynak

Komentarze do czytań IX Tydzień Zwykły

(31 maja – 6 czerwca 2015 r.)

Niedziela, 31.05.2015, Uroczystość Najświętszej Trójcy

Pierwsze czytanie: Pwt 4, 32-34. 39-40

Ludzie Starego Testamentu nie znali prawdy o jedynym Bogu w trzech osobach, nie znali prawdy o Trójcy Świętej. Znali jedynie osobę Boga Stwórcy, który objawiał się w historii na różne sposoby, czyniąc z niej historię zbawienia. Biblia wiele razy wspomina o Duchu Bożym, jednak człowiek Starego Przymierza pojmował Go jako siłę, czy mądrość Bożą, ale jeszcze nie jako osobę Boską. O Synu Bożym nikt wtedy nie mógł nawet pomyśleć. A jednak teksty Starego Testamentu, wielbiące wielkość i świętość Boga, w swojej treści wydają się niejako przekraczać same siebie. Autor natchniony mówi o Bogu w sposób bardzo bogaty i głęboki, ale sam nie jest tego świadomy, że jego słowa niejako usiłują wyjawić jeszcze inną, głębszą i niezwykle tajemniczą warstwę treści. I wydaje się, że chodzi o istnienie tej najbardziej tajemniczej i niepojętej prawdy o naturze Boga. Prawda ta, jakby chciała wyrwać się na wolność i objawić całemu światu, ale jeszcze nie przyszedł na to czas, jeszcze nie wtedy. Dlatego niejako ukradkiem wygląda przez szpary świętego tekstu, niedostrzegalna, ale prawie już odczuwalna. Do spotkania z tą tajemnicą ludzkość musiała przebyć daleką drogę. Sam Bóg wyznaczył czas i sposób na jej odkrycie się przed światem. Dziś adorujemy tajemnicę odwieczną w doskonałym znaczeniu tego wyrażenia.

Psalm responsoryjny: Ps 33(32), 4-5. 6 i 9. 18-19. 20 i 22

Wołanie psalmisty przenika ten sam duch, co czytanie z Księgi Powtórzonego Prawa: uwielbienie i oddanie chwały Bogu. Stwórca odbiera chwałę za wielkość stworzenia, za moc i panowanie, ale też czczony jest za miłosierdzie wobec słabego człowieka. Psalmista nie znał jeszcze Boga w Trójcy Jedynego, ale chrześcijanom ta prawda została objawiona, więc ten psalm posiada dla nas tym większe znaczenie i w naszych ustach  powinien osiągnąć tym większą moc i ekspresję. Zakończenie responsorium stanowi ufny zwrot człowieka do swego Stwórcy. Nawet świadome odczuwanie wielkości i chwały Boga nie powinno przeszkodzić temu, by na pierwszym miejscu uważać Go za kochającego Ojca i z ufnością Bożych dzieci szukać schronienia w Jego ramionach.

Drugie czytanie: Rz 8, 14-17

Święty Paweł doświadczył tajemnicy Boga w Trójcy Jedynego, dlatego tej najbardziej tajemniczej i niepojętej prawdzie naszej wiary niejednokrotnie poświęca uwagę w swojej epistolarnej twórczości. Tak też jest z fragmentem Listu do Rzymian, który Kościół czyta dziś w liturgii słowa Uroczystości Najświętszej Trójcy. W tym stosunkowo krótkim fragmencie tekstu spotykamy się ze wszystkimi osobami Boskimi. Ciekawym pozostaje jednak fakt, że apostoł chwaląc wielkość i tajemniczość osób Boskich, tak naprawdę zdąża do wyakcentowania chwały, do której powołani są wszyscy wierzący w Jezusa Chrystusa, ci, którzy poszli za Nim. Można wyciągnąć więc wniosek, że w nauczaniu Świętego Pawła wielka i niepojęta chwała Boga w Trójcy Jedynego nie służy sama sobie, czy dla samej siebie. Nieskończona chwała Boskich osób objawia się człowiekowi po to, aby i on mógł dostąpić chwały wiecznej. Bóg wszystko czyni dla człowieka, z miłości do niego. Nawet swoją chwałą i świętością dzieli się z nami. Wszystkie przymioty Boskie, Jego chwała i świętość, wszystkie tajemnice Jego istnienia i działania, wszystko to ogniskuje się w prawdzie o Bożym miłosierdziu względem ludzi. Wielki Bóg, jeden, ale w trzech osobach, pragnie, aby wszystkie Jego dzieci były z Nim na zawsze w niebie, by na wieki uczestniczyły w Jego Boskiej chwale.

Ewangelia: Mt 28, 16-20

W niektórych edycjach Biblii scena ewangeliczna, którą przytacza dziś Kościół nosi nazwę „rozesłanie uczniów”. Jezus posyłał już wcześniej swoich uczniów do pracy apostolskiej, ale to rozesłanie posiada szczególne, wyjątkowe znaczenie, przynajmniej z kilku powodów. Najpierw należy zwrócić uwagę na fakt, że słowa Zbawiciela skierowane w tym miejscu do apostołów, bezpośrednio poprzedzały Jego odejście do nieba. Kontekst wniebowstąpienia odgrywa tutaj ważną rolę. O ile wcześniejsze posłania można traktować jako coś w rodzaju „praktyki duszpasterskiej” będących w szkole Jezusa apostołów, o tyle to posłanie jest już ostateczne i będzie miało swoją kontynuację aż do skończenia świata. Wspomniany kontekst odejścia Jezusa czyni więc Jego słowa wiecznym testamentem. Ponadto wysłańcy otrzymują „instrukcję” pełnienia swojej misji. Mają nauczać i chrzcić, chrzcić w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Jest czymś niezwykłym, że właśnie w takim momencie Jezus tak bardzo wyraźnie wspomina boskie osoby. Można to rozumieć na wiele sposobów, ale z pewnością jednym z nich będzie dostrzeżenie w wypowiedzi Jezusa podsumowanie Jego nauki. Jego celem było objawić Ojca, uwielbić Jego imię. Na koniec objawił więc Ojca jako Boga Trójjedynego. I jeszcze jedna bardzo ważna rzecz: ludzie przyjmujący chrzest od samego początku, od pierwszej chwili bycia chrześcijanami złączeni będą tą najbardziej niepojętą tajemnicą chrześcijańskiej wiary i w imię tej tajemnicy wstępują na drogę do wiecznego zbawienia, na drogę do pełnego zrozumienia dziś jeszcze dla nich Niepojętego…

 

 

 

Poniedziałek, 01.06.2015 r.

            Pierwsze czytanie: Tb 1, 1a. 2; 2, 1-9

Przez cały tydzień mamy możliwość medytacyjnego pochylania się nad treścią Księgi Tobiasza. Ta pouczająca i jednocześnie bardzo sympatyczna księga biblijna nie weszła do kanonu świętych ksiąg Biblii Hebrajskiej. Nie przyjmują jej także protestanci. Za to Kościół katolicki traktuje to pismo starotestamentalne pod względem jego świętości i Boskiego pochodzenia na równi z pozostałymi księgami Pisma Świętego. Początek Księgi Tobiasza prezentuje postać głównego bohatera. Tobiasz stanowi klasyczny przykład człowieka sprawiedliwego w znaczeniu biblijnym i jednocześnie chrześcijańskim, pomimo iż to jeszcze nie ta epoka. Jako człowiek wierzący w Boga mężnie, pokornie i dostojnie znosi codzienne cierpienia, związane nie tylko z pobytem w niewoli. Jest człowiekiem wspólnotowym i przy tym szczerze gościnnym. Zna naukę Pisma Świętego i kieruje się nią w postępowaniu. Posiada ducha miłosierdzia, które okazuje niezależnie od sprzyjających bądź niesprzyjających ku temu warunków. Przestrzega w życiu właściwej hierarchii wartości. Jest więc świadkiem wiary, przykładem wierności Bogu i wzorem do naśladowania. I choć Tobiasz jest postacią starotestamentalną, to jednak z całą pewnością może pełnić rolę przewodnika na drogach zbawienia dla nas, ludzi Nowego Przymierza.

            Psalm responsoryjny: Ps 112 (111), 1-2. 3-4. 5-6

Psalm podejmuje myśl zawartą w czytaniu.  Tobiasz odczuwał głęboką i zarazem naturalną bojaźń przed Bogiem. Taka postawa dawała mu pokój serca, a z czasem przyniosła dostrzegalne i bardzo konkretne owoce w życiu. Postawa Tobiasza znajdowała wielu naśladowców na przestrzeni wieków. Święci Kościoła jednym chórem świadczą, że nikt z tych, kto złożył swoje życie w ręce Boga, nie zawiódł się. Psalm akcentuje dobra doczesne, wynikające z życia bez reszty poświęconego Bogu, ale czytając ten starotestamentalny tekst z perspektywy chrześcijańskiej, dochodzimy do głębszych pokładów jego przesłania, gdzie słyszymy zaproszenie po nagrodę życia wiecznego dla tego, kto się boi Pana.

            Ewangelia: Mk 12, 1-12

Są teksty Pisma Świętego, które można i należy rozumieć na kilku poziomach. Z pewnością należy do nich przypowieść o dzierżawcach winnicy. Na pierwszym, podstawowym poziomie nauka Jezusa stanowi ocenę i podsumowanie dziejów Izraela w czasach Starego Testamentu aż do przyjścia Syna Bożego na świat. Naród Izraela lekceważył, krzywdził czy też zabijał posyłanych przez Boga proroków i podobnie postąpił z posłanym przez Niego Synem. Wszystko więc pasuje. Przypowieść posiada jednak przynajmniej jeszcze jeden poziom znaczeniowy, ten przeznaczony dla ludzi wszystkich czasów i każdego miejsca, w tym również dla nas. Teraz winnicą Bożą jest Kościół. Istnieje niebezpieczeństwo, że historia opowiedziana przez Jezusa może znaleźć swój odpowiedni wariant także w owczarni Chrystusa. Codzienna obserwacja życia Kościoła – niestety – wydaje się potwierdzać taki stan rzeczy. Boży posłańcy nie zawsze są przyjmowani i rozumiani. Niejednokrotnie doświadczają odrzucenia i wzgardy. A Boży Syn? Również jest lekceważonym i zabijanym przez grzech wielu. Winnica Izraela została przekazana Kościołowi, ale jeżeli on nie będzie postępował tak  samo, to komu z kolei zostanie przekazana jego dzierżawa? Smutne tło przypowieści oświetla jednak światło nadziei. Bóg na zawsze pozostaje wierny swoim obietnicom i ciągle wszystko odnawia, czyni jeszcze lepszym, bardziej doskonałym. Ze zła wyprowadza dobro, a grzech staje się jeszcze jedną okazją dla przejawienia się Jego miłosierdzia. Ostatecznie wydaje się więc, że zasadniczym przesłaniem nauki Jezusa wyrażonej w przypowieści o dzierżawcach winnicy jest prawda o nieustannym miłosierdziu Bożym dla świata, dla ludzi, dla każdego z nas.

            Wtorek, 02.06.2015 r.

            Pierwsze czytanie: Tb 2, 10-23

Sprawiedliwość Tobiasza staje się dla niego przyczyną nieszczęść i dodatkowych cierpień. Nauka Księgi wykracza poza stereotypy rozumowania człowieka Starego Testamentu: pomyślne, bogate i długie życie jest wynikiem Bożego błogosławieństwa jako nagrody za sprawiedliwe i pobożne życie, natomiast nieszczęścia i niepowodzenia życiowe stanowią karę Bożą za grzeszne życie. Tak pojmował życie człowiek biblijny, przynajmniej we wczesnym okresie Starego Przymierza. Tego typu wartościowanie wynikało przede wszystkim z braku wiary w zmartwychwstanie i życie po śmierci. Postawa Tobiasza jest zupełnie odmienna, pomimo iż nigdzie i żadnym sposobem nie wyraża przekonania o życiu po śmierci. Tobiasz powodowany jest przede wszystkim niewzruszoną wiernością Bogu i wielkim przywiązaniem do Jego Prawa. Burzy to jego szczęście w pojęciu ludzkim, światowym, przynosi niezrozumienie i odrzucenie, także ze strony najbliższych osób, ale z pewnością daje mu pokój serca i poczucie więzi z Panem. Jest to kolejne potwierdzenie prawidłowej hierarchii wartości w życiu tej postaci. Swoją postawą Tobiasz niejako antycypuje naukę Ewangelii wyrażoną w jednym z najpiękniejszych wezwań Jezusa: Uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokorny sercem. Znajdziecie ukojenie dla waszych dusz.

            Psalm responsoryjny: Ps 112 (111), 1-2. 7-8. 9

Ponownie mamy możliwość pochylić się nad tym samym psalmem co wczoraj. Treść tego responsorium jak najbardziej harmonizuje z przesłaniem Księgi Tobiasza. Tym razem naszym śpiewem możemy zachwycać się tajemnicą zaufania Bogu ze strony człowieka sprawiedliwego. Oddając się całkowicie Stwórcy, pod Jego opiekę, człowiek zyskuje największego sprzymierzeńca i obrońcę. Wtedy nic nie jest straszne, a rzeczy i sprawy do niedawna jeszcze niemożliwe, niewykonalne zadziwiają swoją prostotą i łatwością. Dlatego każdy, kto wszedł na drogę całkowitego zaufania Panu, jest człowiekiem błogosławionym, czyli szczęśliwym.

            Ewangelia: Mk 12, 13-17

Dostrzegając obiektywną wartość pieniędzy w codziennym funkcjonowaniu społeczeństw i jednostek, nie wolno jednak równocześnie nie zauważyć, że pieniądze wielu zgubiły, albo unieszczęśliwiły. Doskonale wyraża to Pierwszy List do Tymoteusza: korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy (1 Tm 6, 10). Niestety, wielu ludzi ulega złudnemu czarowi mamony. Z taką pokusą spotkał się też Jezus. Nie chodziło jednak o nieuczciwe wzbogacenie się, o zależność od bogactwa, czy życie ponad stan. Pieniądz miał być narzędziem dla zniszczenia osoby i dzieła Zbawiciela. Inaczej mówiąc, posługując się kwestią finansową, chciano doprowadzić do oskarżenia Jezusa, a w konsekwencji do wydania wyroku śmierci. Pan nie tylko zwyciężył pokusę, ale również dał uniwersalną naukę, jak należy postępować w podobnych sytuacjach. Okazało się, że nie polemika, nie dyplomacja, nie unikanie konfrontacji, ale pełne życie w prawdzie stanowi skuteczny sposób na takie i na inne pokusy Złego. Na podsuniętą prowokację Jezus odpowiedział prawdą, tak, jak rzeczywiście było. Ten konkretny przypadek stanowi jedynie fragment Jego życia przeżywanego całkowicie w prawdzie, pełnym zjednoczeniu z Ojcem i wierności Jemu do końca. Postawa wierności prawdzie spontanicznie, wręcz automatycznie rodzi właściwe odpowiedzi i odpowiednie zachowania w każdej sytuacji życia. Poznacie prawdę i prawda was wyzwoli
(J 8, 32).

            Środa, 03.06.2015 r.

            Pierwsze czytanie: Tb 3, 1-11. 24-25

Jednym z tematów obecnych w Księdze Tobiasza jest modlitwa, często zresztą spotykana na kartach Pisma Świętego. Tym razem jest to modlitwa jako wołanie do Boga w nieszczęściu. Nie jest to jedyny przypadek tego rodzaju modlitwy w Biblii. Błaganie czy lamentację skierowane do Boga spotykamy przede wszystkim w psalmach. Istnieje także oddzielna Księga Lamentacji. Zapewne najbardziej znanym przykładem takiej modlitwy pozostaje wołanie Jezusa do Ojca w Getsemani. Modlitwa cierpiącego ma szansę bycia najbardziej autentyczną. Być może nie zawsze jest odpowiednio wygładzona i sformułowana według zasad teologii modlitwy, ale za to wypływa z serca męczonego bólem, cierpieniem i dlatego nie może być udawana. W rzeczywistości jednak każda życiowa sytuacja może być odpowiednią okolicznością, aby zwrócić się do Boga w modlitwie, zarówno radość, jak i smutek, a nawet grzech. Ta ostatnia sytuacja może przede wszystkim… Księga Tobiasza ukazuje także wartość modlitwy wspólnotowej przed Bogiem, nawet wtedy, kiedy modlący się nie są świadomi tej wspólnotowości. Modlitwa wspólnie zanoszona do Boga pojawi się jeszcze w dalszej części tej Księgi. Po raz kolejny spotykamy się z antycypacją nauki Jezusa: Jeżeli dwaj spośród was zgodnie o coś proszą, otrzymają wszystko od mojego Ojca.

 

 

            Psalm responsoryjny: Ps 25 (24), 2-3. 4-5. 6-7bc. 8-9

Po raz kolejny mamy możliwość podziwiać jedność tematyczną pomiędzy czytaniem i psalmem, który przecież z zasady jest odpowiedzią ludu Bożego na usłyszane słowo. Psalm stanowi przykład bardzo osobistej modlitwy. O podobnie szczerej i osobistej modlitwie czytamy w dzisiejszym czytaniu. W zasadniczej części psalm jest bezpośrednim zwrotem do Boga, a w końcówce traktuje Go w trzeciej osobie, niejako w formie świadectwa o Jego miłosiernej dobroci. W ten sposób responsorium delikatnie podpowiada, że w naszym życiu razem z modlitwą powinno iść świadectwo życia, a razem z liturgią apostolstwo.

            Ewangelia: Mk 12, 18-27

Dwa tematy porusza czytany dziś w liturgii fragment Ewangelii: chodzi o złą wolę przeciwników Jezusa i zmartwychwstanie umarłych. Pierwszy z nich wydaje się dominować w tym opowiadaniu, ale w rzeczywistości o wiele ważniejszym jest ten drugi. W swoim nauczaniu Jezus wielokrotnie spotykał się z niezrozumieniem i ze sprzeciwem. Tego samego doświadczali także Jego apostołowie i z tym samy zmaga się Kościół w całej historii swojego istnienia. Ktoś powiedział, że w sporach dochodzi się do prawdy. Jest to stwierdzenie całkowicie słuszne, pod warunkiem jednak, że adwersarze zachowują pewne minimum dobrej woli i otwarcia na poglądy przeciwnika. W przedstawionej w Ewangelii sytuacji tego zabrakło. Saduceusze postawili sobie za cel skompromitować, zniszczyć Jezusa i tylko to się liczyło. Dzisiaj obserwujemy podobne zjawisko występujące w atakach na Kościół, na jego nauczanie: zdyskredytować, ośmieszyć, zafałszować, w myśl zasady, że im gorzej, tym lepiej… A z drugiej strony, sługa nie jest ważniejszy od swego Pana. Jeżeli Jego prześladowali, to i nas będą prześladować (por. J 15, 20). Obok podłości przeciwników Jezusa, spotykamy także w tym opowiadaniu naukę o zmartwychwstaniu umarłych. Jest to prawda radosna i bardzo droga chrześcijanom. Życie nasze posiada bardzo konkretny, ustalony przez Boga cel. Tym celem jest wieczne przebywanie z Nim. Po wszystkich przeciwnościach, atakach, doświadczanych podłościach nastąpi wieczne szczęście, gdzie nie będzie już śmierci ani bólu, ani krzyku, ani cierpienia (Ap 21, 4).

            Czwartek, 04.06.2015,Uroczystość Bożego Ciała 

Pierwsze czytanie: Wj 24, 3-8

Krew jako nośnik życia przedstawiała dla Izraelitów ogromną wartość, wręcz świętość, nawet wtedy, gdy była to krew jedynie zwierzęca. Dlatego też spełniała tak ważną, symboliczną rolę w kulcie ofiarniczym. Była gwarantem powagi i szacunku, z jakimi przynoszący ofiarę przychodzili przed Boży Majestat. Modlitwa, ofiara, kult liturgiczny, z udziałem krwi liczyły się jako wyraz największej pobożności i uznania przed Bogiem. Nic więc dziwnego, że każdorazowe przymierze zawierane pomiędzy Bogiem i Jego ludem było przypieczętowane krwią. Była to pieczęć zapewniająca trwałość i nienaruszalność tego układu. Nawet z perspektywy czasu należy wyrazić szczere i głębokie uznanie dla tego rodzaju przeżywania wiary. To były sposoby i wyrazy właściwe dla danej epoki. Najważniejsze przecież, że czyniono to w szczerości serca, a dla Boga taka postawa liczy się na pierwszym miejscu. Z drugiej jednak strony, z perspektywy chrześcijaństwa i ofiary Jezusa Chrystusa na krzyżu, widzimy jak niewystarczające były krwawe ofiary Starego Przymierza. Nie może być żadnego porównania pomiędzy krwią kozłów i cielców, a Najświętszą Krwią Syna Bożego, przelaną dobrowolnie z miłości do grzeszników. Z serca płynące uwielbienie, nieustanna adoracja i wierność to jedyna odpowiedź na dar takiego Przymierza.

 

Psalm responsoryjny: Ps 116B (115), 12-13. 15 i 16bc. 17-18

Responsorium dzisiejszej Uroczystości emanuje eucharystycznym duchem, choć autor natchniony nie miał wtedy nawet nikłego wyobrażenia o Eucharystii. W psalmie dochodzą do głosu takie tematy teologiczne jak: ofiara, kapłaństwo, kielich zbawienia. Wszystkie one kształtowały starotestamentalny obraz kultu, ale w perspektywie chrześcijańskiej nabierają szczególniejszego wymiaru i znaczenia. Modlitwa psalmisty stanowi wyraźną antycypację tego, co miało wydarzyć się kilka wieków później, aby trwać już na zawsze. Chodzi o Najświętszą ofiarę Eucharystii, jako dziękczynienie składane Bogu przez Jego Kościół. Problem niemożności wywdzięczenia się Bogu za Jego dobrodziejstwa, przeżywany przez psalmistę, znajduje swoje rozwiązanie w każdorazowej Mszy Świętej, w której sam Boży Syn ofiaruje się za nas i w naszym imieniu. Od tej strony szczególnie brzmi prawda o tym, że Eucharystia znaczy dziękczynienie.

Drugie czytanie: Hbr  9, 11-15

W lekcji z Listu do Hebrajczyków przewijają się trzy tematy. Pierwszy dotyczy dobrowolnego uniżenia się Jezusa Chrystusa, Jego kenozy. Świadomie przelał swoją krew dla zbawienia człowieka, z miłości do grzesznika. Jego ofiara spodobała się Bogu, znalazła uznanie w Jego oczach. Jezus dostąpił wywyższenia – wszedł raz na zawsze do Miejsca Świętego, tam króluje. Ofiara życia, mająca swoje korzenie w decyzji wolnego i szczerego serca, nigdy nie będzie odrzucona przez Boga. Zawsze będzie w należyty sposób ocenionai nagrodzona. Drugi temat dotyczy oceny porównawczej ofiar zwierzęcych Starego Testamentu i doskonałej ofiary Jezusa Chrystusa. Owszem, ofiary ludu Bożego Starego Przymierza wyrażały jego oddanie Bogu i nie wolno zakładać, że były formalistyczne i przez to nieszczere, ale jedynie ofiara Chrystusa posiada właściwą moc, ona prawdziwie oczyszcza z grzechu i tylko ona jedna ludzi z Bogiem. Wreszcie trzecia myśl, która swoją treścią nawiązuje do tematu pierwszego. Poprzez swoją ofiarę uniżenia Jezus otrzymał nagrodę od Ojca, stając się Pośrednikiem Nowego Przymierza.  Nie tylko złożył za nas ofiarę życia na krzyżu, ale królując, nieustannie troszczy się o nas, prowadząc nas do wiecznego dziedzictwaspełnienia obietnicy. Obecność Jezusa w Eucharystii doskonale wyraża tę prawdę.

Ewangelia: Mk 14, 12-16. 22-26

Chociaż większa część tekstu stanowi opis przygotowań do Ostatniej Wieczerzy, to jednak w centrum tego fragmentu Ewangelii stoi ustanowienie Eucharystii. Wydaje się, że tak przedstawiony opis przygotowań próbuje uświadomić nam znaczenie tego wydarzenia dla samego Jezusa.  Zapewne był to również swego rodzaju etap przygotowawczy dla uczniów – uczestników ustanowienia sakramentu Eucharystii. Uczestnictwo w przygotowaniu uroczystości z pewnością wnosi pozytywny wkład dla lepszego przeżywania i docenienia oczekiwanego wydarzenia, nawet jeśli na tym etapie uczniowie Jezusa jeszcze nie wiedzieli, co tak naprawdę zamierza uczynić ich Mistrz. Wreszcie sama już wieczerza i jej kulminacyjny moment: w dłoniach Jezusa, z Jego woli i mocą Jego błogosławieństwa, chleb staje się Ciałem Pańskim, a wino Jego Krwią. Jedno z najważniejszych wydarzeń w historii wszechświata, które od tamtego wieczoru będzie nieustannie powtarzało się aż do skończenia wieków. Można rozmyślać i rozważać nad tą tajemnicą bez końca, odczuwając przy tym dziwne przeświadczenie, że każde dodatkowe wyrażenie nie jest w stanie nic dodać w tej materii, a wręcz odwrotnie, każde następne słowo wydaje się niejako umniejszać wielkość tego misterium. Przed eucharystyczną obecnością Boga pośród nas należałoby w zachwycie, ale i pokorze zamilczeć. Wydaje się, że taka postawa jest tutaj najbardziej odpowiednia. W opisie ustanowienia sakramentu Eucharystii zwraca uwagę skromna oprawa tego wydarzenia: gdzieś w jakiejś sali na górze, w ukryciu i z dala od świata, w wąskiej grupie uczniów dokonuje się coś, co nie ma sobie nic równego pośród wszystkich cudów historii. Bóg jak zawsze cichy i pokorny w realizowaniu swojej woli. Takim też pozostaje w obecności eucharystycznej. Uroczystość Bożego Ciała, eucharystyczne procesje są z jednej strony wyrazem, demonstracją  naszej wiary w realną obecność Jezusa Chrystusa w sakramencie ołtarza, ale to również świadectwo przed całym światem uniżenia się i pokory Wszechmogącego Boga. Uczestnicząc w procesji, nie wolno przegapić i tego jej wymiaru. „Uczcie się ode mnie, bo jestem łagodny i pokornego serca…” (Mt 11, 29).

            Piątek, 05.06.2015 r.

            Pierwsze czytanie: Tb 11, 5-7

Przeczytany fragment Księgi Tobiasza cechują elementy radości i wzruszenia. Sprawy i sytuacje dotychczas trudne, pełne cierpienia, osiągają swój szczęśliwy finał. Wierność Bogu przynosi swoje owoce. Również teraz w atmosferze radości, podobnie jak miało to miejsce w sytuacji wypróbowania, adoracja Boga znajduje się na pierwszym planie. Tylko w ten sposób można wytrwać w cierpieniu i tylko tak można pozostać sobą w przypływie wielkich emocji, także jeżeli chodzi o emocje pozytywne. Adoracja i uwielbienie Boga wyrażają między innymi wierność Jemu, a ta ostatnia z kolei jest właściwie czymś jedynym, co człowiek może dać Bogu i czego Bóg od niego oczekuje. Święty Paweł powie: Od zarządców zaś oczekuje się, aby każdy z nich był wierny. Pod pojęciem zarządców można i należy rozumieć wszystkich chrześcijan, bo każdemu z nich zostały powierzone wielkie tajemnice wiary, została powierzona łaska powołania do świętości. Dlatego w tym kontekście niezwykle wyraziście brzmi wezwanie z Księgi Apokalipsy: Bądź wierny aż do śmierci! W naszym codziennym zmaganiu się o wierność Bogu towarzyszy nam najdoskonalszy przykład wierności Jezusa, Świadka wiernego i pokrzepiająca świadomość tego, że na naszą ewentualną niewierność Bóg nigdy nie odpowie tak samo. On na wieki pozostaje wierny.

            Psalm responsoryjny: Ps 146 (145), 1-2 i 6c. 7-8. 9-10

Psalm wyraża radość, wręcz euforię człowieka, który doświadcza w życiu łaskawości Pana. Osoba taka nieustannie pobudza swoją duszę do wielbienia Boga. Tak czynił Tobiasz i wielu jemu podobnych, zarówno w historii biblijnej, jak i poza biblijnej. Uwielbienie stanowi przykład najbardziej spontanicznej i wolnej, a przy tym bezinteresownej modlitwy. Wydaje się, że jest jej tak mało w chrześcijańskich wspólnotach… Tymczasem psalm mówi o śpiewie, o wielbieniu Boga aż do końca życia, do końca istnienia. Niech ten śpiew nie boi się przekroczyć granic czasowych liturgii, niech trwa także poza murami świątyni.

            Ewangelia: Mk 12, 35-37

Izraelici darzyli ogromnym szacunkiem Psalm 110. Dla nich był to Psalm mesjański. Prawda o tym, że Mesjasz będzie pochodził z rodu króla Dawida stanowiła dla nich świętość. I chociaż tyle uwagi poświęcali temu proroctwu, to jednak nie zrozumieli właściwie jego treści. Nie doczytali Psalmu 110 do końca. Z drugiej strony trudno ich za to winić. Przyjście Zbawiciela na świat było wydarzeniem tak niezwykłym i rewolucyjnym, że nikomu nawet do głowy nie mogło przyjść, że Bóg stanie się człowiekiem. Czytany fragment Ewangelii
o Dawidowym pochodzeniu Mesjasza zachęca nas do bardzo wnikliwej, cierpliwej i przede wszystkim pokornej lektury Pisma Świętego. Słowo Boże stanowi głębię nieskończoną, dlatego należy się strzec, aby nie wyznaczać mu utartych i jedynie możliwych ścieżek. Bóg potrafi zaskakiwać w przeprowadzaniu swojej woli, swojego planu zbawienia, ale nawet najbardziej szokujące niespodzianki z Jego strony, zawsze służą dobru człowieka.

            Sobota, 06.06.2015 r.

            Pierwsze czytanie: Tb 12, 1. 5-15. 20

Kończymy lekturę Księgi Tobiasza w liturgii dni powszednich roku kościelnego. Z pewnością jej czytanie we wspólnocie Kościoła może i powinno zachęcić do osobistego spotkania każdego z nas z tą Księgą. Tematy tam zawarte zachowują nieustanną aktualność dla Kościoła jako wspólnoty i dla każdego z wierzących osobno. Niewątpliwie także ważną, choć obecnie nieco zapomnianą pozostaje dla nas nauka o aniołach obecna w interesującej nas Księdze. Ważną postacią rozgrywającej się tam akcji jest bowiem Rafał, anioł posłany przez Boga jako pomoc dla Tobiasza. Jego obecność okazała się niezbędna dla rozwiązania trudnych problemów życiowych głównych bohaterów Księgi. Bóg na wiele sposobów troszczy się o swoje dzieci. Czyni to również posyłając im opiekunów, których nazywamy aniołami stróżami. Jest to bardzo istotna część wiary, a nie tylko infantylne pojmowanie opieki Bożej rodem z wczesnego dzieciństwa. Aniołowie żyją pośród nas. Nie koniecznie muszą posiadać skrzydełka i aureolkę na głowie. Ich rolę niekiedy może pełnić nasz sąsiad, przyjaciel, a nawet zupełnie nieznajoma osoba, bo taka może być wola Boża i sposób pomagania nam. Pojmowana w tym kluczu angeologia domaga się również od każdego z nas zgody na ewentualne pełnienie funkcji Bożego anioła dla otaczających nas bliźnich.

            Tb 13, 2. 6. 7

Dziś rolę responsorium pełni fragment Księgi Tobiasza. Czytana w ostatnim dniu tygodnia liturgicznego Księga, nie tylko opowiada o losach postaci, w których życie Bóg wstąpił ze szczególną intensywnością, ale również głosi Jego wielkość i miłosierdzie. Dzisiejsze responsorium nie jest modlitwą w ścisłym znaczeniu. Bardziej stanowi ono medytację nad Bożą opatrznością, a jeszcze bardziej świadectwo życia człowieka, który całkowicie związał życie z Bogiem. Owo świadectwo kończy wezwanie do uwielbiania i wysławiania Pana, do czego przecież człowiek powołany jest w pierwszej kolejności. Słowo Boże nieustannie przypomina o tym największym naszym przywileju.

            Ewangelia: Mk 12, 38-44

Ewangelia przedstawia dwie sceny kontrastujące ze sobą: wyniosłości i obłudzie uczonych w Piśmie została przeciwstawiona prostota i szczerość biednej wdowy. Wydaje się, że największym grzechem uczonych w Piśmie nie jest ich szata czy zajmowane miejsca na ucztach i w synagogach. Ich największą winą jest to, że czynią to z upodobaniem, że uczynili z tego cel życia. Grzech ten nazywa się próżnością, a czegoś takiego nie powinno być u ludzi, którzy pretendują do roli duchowych przewodników narodu. Największym jednak grzechem z ich strony są pozornie długie i przez to nieszczere modlitwy. Tym samym kpią sobie z Boga, w imieniu którego występują i do Którego mają prowadzić powierzony im naród. Słowa o surowym wyroku brzmią nadzwyczaj strasznie w ustach Tego, który przecież nie przyszedł po to, aby świat sądzić, ale aby go zbawić (zob. J 12, 47). Zupełnie inaczej na takim tle wygląda biedna wdowa. Razem z drobnymi pieniążkami, stanowiącymi jej utrzymanie, złożyła Bogu siebie samą w ofierze, swoją prostotę, szczerość i pełne zaufanie Jemu. Została przez to pochwalona publicznie przez samego Syna Bożego, wtedy w świątyni, ale nie tylko, bo przecież odbiera swoją pochwałę za każdym razem, kiedy czytany jest ten fragment Ewangelii. Nawet, jeśli ciągle pozostaje dla nas kimś anonimowym. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony (Mt 23, 12).

Psalm 61
Komentarze do czytań IX Tydzień Zwykły (31 maja – 6 czerwca 2015 r.) - ks. dr Adam Dynak