Niedziela, 31.01.2016 r.

Pierwsze czytanie: Jr 1, 4-5. 17-19

Nim Jeremiasz pojawił się na świecie jako człowiek, istniał już w myśli i pragnieniu Boga jako prorok. Przyszedł na świat nie jako przypadkowa osoba z niewiadomym sensem życia, ale jako chciany Przez Boga i z jasno określoną historyczną misją. Miał być głosem Boga do narodu wybranego w czasie burzliwych wydarzeń kryzysu religijnego i politycznego, którego konsekwencją było zburzenie Jerozolimy i przesiedlenie Judejczyków do Babilonii. Bóg zechciał potrzebować współpracy Jeremiasza.

Decyzja Boga nie zwolniła jednak Jeremiasza z konieczności podejmowania samodzielnych decyzji i własnych wysiłków dla wypełnienia prorockiej misji. „Przepasz się, wstań i mów” – usłyszał od Boga. Ponadto musiał pokonywać własne opory i lęki. Bóg chciał współpracy aktywnej, w której Jeremiasz pozostawał wolny, ale też wezwany do odważnego podejmowania zadań, jakie przed nim stały.

Także Bóg nie pozostał bierny, ale zobowiązał się do współdziałania z prorokiem: „Ja czynię Cię twierdzą warowną, kolumną ze stali i murem spiżowym”. Jeremiasz nie był niezłomny sam z siebie. To Bóg był z nim i go ochraniał. Oto jedyne źródło mocy i bezpieczeństwa proroka.

Historia Jeremiasza nie jest jedynie przypomnieniem dawnych dziejów, ale prawdą o każdym człowieku. Może warto w miejsce imienia proroka usłyszeć własne imię?

 

Psalm responsoryjny: Ps 71,1-2.3-4a.5-6ab.15ab i 17

Psalm 71 interpretowany jest jako modlitwa starca. W kontekście pierwszego czytania staje się jednak naszym wołaniem o bliskość Boga w trudach życia i wypełnianego powołania. Podstawą takiej suplikacji jest doświadczenie opieki Boga, jakiej wielokrotnie doznał już w życiu, a także głęboka wiara w dobroć i moc Stwórcy.

Psalmista modli się o wsparcie ze strony Boga, by móc dalej wysławiać Jego moc i głosić Jego wielkie dzieła. Nie prosi jedynie o ulgę w cierpieniu, ale o pomoc w pokonywaniu przeszkód, które utrudniają czy uniemożliwiają mu składanie świadectwa o miłosierdziu i mocy Boga.

 

Drugie czytanie: 1 Kor 12,31-13,13

Święty Paweł przekazuje Koryntianom naukę o charyzmatach, czyli o darach, które Bóg darmo daje poszczególnym osobom, zawsze dla dobra całej wspólnoty. Niezwykłe, czasem spektakularne objawy towarzyszące charyzmatom powiększają ich atrakcyjność w oczach ludzi, ale często zaciemniają ich prawdziwą wartość i przeznaczenie. Niektórzy bardziej pragną związanych z nimi przeżyć niż wypływjących z nich zadań. Dlatego Apostoł Narodów wskazuje na miłość, jako charyzmat największy i najcenniejszy. Ma ona moc przemienić wszystko i nadać nieprzemijającą wartość dziełom wielkim i małym.

Miłość jest darem, ale zarazem zadaniem i drogą, po której trzeba iść ciągle naprzód, aż do zjednoczenia z Bogiem w niebie. Droga miłości to droga ciągłego wzrastania i porzucania tego, co dziecięco egoistyczne, aby stawać się dojrzałym człowiekiem, chrześcijaninem, obywatelem, mężem czy żoną, rodzicem… Trud kochania, czyli składania siebie w darze, jest najlepszą inwestycją w szczęśliwą wieczność, bo wszystko przeminie, a miłość pozostanie na wieki.

 

Ewangelia: Łk 4,21-30

Sytuacja, która wywiązała się w Nazarecie to owoc prowokacji, której autorem był Jezus. Widząc płytki zachwyt słuchaczy Jego komentarzem do proroctwa Izajasza i będąc rozpoznany jako syn Józefa, Jezus dostrzegł potrzebę zmiany sposobu rozumienia rzeczywistości u uczestników modlitwy w synagodze. Nie chciał, aby objawienie, jakie przyniósł, zostało poddawane ludzkim osądom. Kategorie: „podoba mi się”, „dobrze mówi”, jak i „wiemy o nim wystarczająco dużo”, „to nasz rodak, syn Józefa”, nie są właściwe. Stawianie siebie w pozycji arbitra wobec prawdy, a zwłaszcza wobec prawdy objawionej, jest wynikiem zaburzonego porządku rzeczy.

Jezus przypomniał obecnym w synagodze o pobycie Eliasza u wdowy z Sarepty i o uzdrowieniu przez Elizeusza poganina Naamana. Zwrócił w ten sposób uwagę, że ludzka pewność siebie i spokój wynikający z przynależności do narodu wybranego nie są gwarantem otrzymania upragnionej łaski od Boga. Potrzeba raczej gotowości przyjęcia jej bez stawiania warunków. Potrzeba pokornej otwartości wobec Tego, który przychodzi kiedy chce, objawia się jak chce, daje łaskę komu chce. Człowiek nie jest panem objawienia Bożego, ale jego adresatem.

 

Poniedziałek, 1.02. 2016 r.

Pierwsze czytanie: 2 Sm 15, 13-14. 30; 16, 5-13a

Zadziwia nas postawa Dawida. Przecież jest królem i zwycięzcą! Tymczasem widzimy go jako uciekiniera z własnej stolicy, słabego człowieka zagrożonego konsekwencjami buntu własnego syna, Absaloma. Potężny władca, który pozwala na czynną napaść na siebie, na obelgi i lżenia przez poddanych! Nagromadzenie tych sprzeczności zmusza nas do poszukiwania ukrytego w nich sensu.

Dawid przyjmuje bunt Absaloma jako konsekwencję swojego grzechu z Batszebą. Bóg zapowiedział mu wtedy przez proroka Natana, że za ten haniebny czyn kara wyjdzie z rodziny Dawida. Król rozumie więc i przeżywa te wydarzenia w kategoriach religijnych. Nie buntuje się, nie wypiera się winy, ale przyjmuje skutki własnego postępowania.

Ma jednak świadomość, że Bóg odpuścił mu popełniony grzech. Jego Miłosierdzie nie pozwoli więc na to, by spotkała go nieproporcjonalna krzywda. Król pozwala Bogu decydować o wielkości, przebiegu i czasie trwania kary. Ufa jednak dobroci Boga i na nią liczy.

Mądrość Dawida to owoc drogi, którą przeszedł. Uznaje prawdę o sobie, człowieku kruchym, grzesznym i we wszystkim zależnym od Boga. Pokłada jednak ufność w Bogu wiernym, miłosiernym wobec ludzi pokornych. To Bóg jest Panem czasu, On rządzi wydarzeniami i używa ich do wypełnienia swojej woli. A wolą Boga jest zbawienie człowieka.

 

Psalm responsoryjny: Ps 3,2-3.4-5.6-7

Tradycja zapisana już w samym Psałterzu złączyła Psalm 3 z historią Dawida uciekającego przed synem Absalomem. Król wylewa przed Panem swoje serce i wypowiada przed Nim cierpienia, których doświadcza. Równocześnie wyraża swoją ufność w zbawczą interwencję Boga. Dawid uczy nas życia w pełnej zależności od Boga. W pomyślności chroni ona przez pychą, a w zagrożeniu przynosi otuchę i nadzieję.

 

Ewangelia: Mk 5,1-20

Los opętanego z Gerazy ujawnia zamiary i skutki działania szatana i jego sług wobec ludzi. Ten biedny człowiek znalazł się na marginesie życia społecznego, wykluczony kontynuował swoją egzystencję na cmentarzu, pośród grobów. Jego stan budził postrach wśród ludzi. Wszystkie próby udzielenia mu pomocy okazywały się zupełnie nieskuteczne. Złe duchy pragną doprowadzić opanowanego przez siebie człowieka do unicestwienia, co symbolizuje zagłada stada świń w wodach jeziora.

Jezus przyszedł jednak po to, aby zniszczyć dzieła złego (por. 1 J 3, 8). Tylko On może wyrwać człowieka z niewoli szatana, przywrócić mu wolność, sens życia i właściwe miejsce w społeczności. Nawet jeśli człowieka zniewala Legion, Jezus jest potężniejszy. Siły zła muszą ugiąć się przed Zbawicielem.

Smutny jest jednak finał tej historii. Mieszkańcy Gerazy proszą Jezusa, by odszedł z ich stron. Wypraszają od siebie Tego, który przynosi wolność i zbawienie. Tymczasem zmysł wiary i zdrowa logika podpowiadają, że trzeba przyjąć postawę przeciwną – nieustannie zapraszać do siebie Jezusa i trwać w Jego obecności. Nie tylko z lęku przed zagrożeniem, ale przede wszystkim jako wyraz świadomego uczestniczenia w zbawieniu, które przychodzi do nas w Jezusie.

Wtorek, 2.02.2016 r.

Pierwsze czytanie: Ml 3,1-4

Prorok Malachiasz zapowiada przybycie Boga na sąd, podczas którego dokona On oczyszczenia Izraela i przywróci mu świętość utraconą przez grzech. Poprzedzi go posłaniec, którego zadaniem będzie przygotowanie ludu na przyjście Pana. Żydzi utożsamiali go z prorokiem Eliaszem, Jezus natomiast wskazał, że proroctwo Malachiasza o posłańcu wypełniło się w osobie i misji Jana Chrzciciela.

Dziś wspominamy przybycie Jezusa do świątyni. Tak rozpoczyna się czas oczyszczenia świata w ogniu miłości Boga, czas przywracania człowiekowi świętości, czyli odnawiania go przez nieskalane człowieczeństwo Syna Bożego.

 

Psalm responsoryjny: Ps 24,7-8.9-10

Psalm opiewa Boga Zwycięzcę, który po pokonaniu wrogów, powraca do miejsca swojego zamieszkania. Autor opisuje Go w kategoriach ziemskiego władcy, przed którym otwierają się bramy królewskiego pałacu. Ta uroczysta „liturgia przybycia” jest zapowiedzią nadejścia zwycięskiego Zbawiciela, który po trudach męki i śmierci powróci do życia w chwale zmartwychwstania. Kontrastuje z nim pierwsze przybycie Jezusa do świątyni w postaci niemowlęcia – ciche, niemal niezauważone przez nikogo, choć to On właśnie jest Panem Zastępów i Królem chwały.

 

Drugie czytanie: Hbr 2, 14-18

 W święto Ofiarowania Pańskiego rozważamy moment przybycia do świątyni w Jerozolimie Jezusa Chrystusa, naszego Brata i równocześnie „miłosiernego i wiernego arcykapłana”, który z siebie samego składa Ojcu ofiarę przebłagania za nasze grzechy.

Bóg postanowił zbawić człowieka przez Wcielenie swojego Syna. Jezus stał się więc człowiekiem, a będąc równocześnie Bogiem, uświęcił nasze człowieczeństwo i wszystkiemu co ludzkie nadał niezwykłą godność. Niejako stworzył ludzi na nowo, rodząc ich jako swoje dzieci. Zbratał się z nami, przyjmując ludzkie ciało i stał się człowiekiem jak my, „bez żadnej różnicy”, „upodobnił się do nas pod każdym względem” oprócz grzechu.

Bóg – Człowiek posłużył się śmiertelnym i podatnym na ból ludzkim ciałem, aby jako jeden z nas wziąć na siebie skutki naszych grzechów. Umarł za nie, bo „zapłatą za grzech jest śmierć” (Rz 6,23). W ten sposób okazał się sprytniejszy od diabła, który chciał doprowadzić grzesznika do śmierci, do unicestwienia. Szatan nie spodziewał się jednak tego, że za grzechy umrze Człowiek, którym będzie sam Bóg. Diabeł został pokonany własną chytrością. Jezus pozbawił śmierć ostatniego słowa i uczynił ją bramą do życia. Oswoił ją, przekształcając dla zbawionych w etap życia. Chrześcijanin nie powinien więc popadać w rozpacz na myśl o śmierci, ale pozwolić się przeprowadzić przez nią zwycięskiemu Zbawicielowi.

 

Ewangelia: Łk 2,22-40

Obowiązek poświęcenia Panu pierworodnych synów nawiązywał do wydarzenia nocy paschalnej, kończącej niewolę egipską. Zginęli wtedy wszyscy pierworodni synowie Egipcjan, zaś synowie Izraelitów zostali oszczędzeni przez Boga. Na pamiątkę tego ocalenia należało wykupywać życie pierworodnych synów, składając stosowną ofiarę. Józef i Maryja przybyli więc do świątyni z małym Jezusem, aby uczynić zadość wszystkiemu, czego wymagało od nich Prawo Mojżeszowe.

Jezus po raz pierwszy znalazł się w świątyni, która jest domem Jego Ojca na ziemi. Będzie pielgrzymował do Jerozolimy jeszcze wiele razy, aż do końca swojego ziemskiego życia. Tutaj również poniesie śmierć na krzyżu.

W tłumie pielgrzymów tylko prowadzeni przez Ducha Świętego Symeon i Anna dostrzegli Zbawiciela. To jakby mała iskra, od której zapłonie wielki ogień zbawienia dla wszystkich ludzi. Wielkie dzieło Boga ma jednak skromne i ciche początki. Uczestniczą w nim ludzie wierni Prawu, pobożnie służący Bogu i poddani działaniu Ducha Świętego.

Przez naszą cichą wierność Ewangelii, zdrową i piękną pobożność oraz otwartość na Ducha Świętego, także dziś Bóg kontynuuje swoje dzieło uświęcenia i zbawienia świata.

 

Środa, 3.02.2016 r.

Pierwsze czytanie: 2 Sm 24, 2. 9-17

Tradycja, także biblijna, utrwaliła pamięć o Dawidzie jako królu opatrznościowym i świętym. Nie oznacza to jednak, że był człowiekiem bez skazy. Pismo Święte przekazuje nam opis kolejnego grzechu Dawida, jakim był samowolny spis ludności. Zło tego czynu polegało na tym, że król wbił się w pychę i delektował się własną potęgą. Bardziej niż Bogu ufał sile militarnej, jaką dysponował.

Chociaż Dawid szybko uznał swój grzech, jego skutki pozostały. Wielki Dawid zasłużył na karę i musiał ją ponieść. Ufając Bożemu miłosierdziu, którego wielokrotnie doświadczał w życiu, wybór kary pozostawił Bogu.

Nasze poczucie sprawiedliwości razi fakt, że skutki grzechu króla dosięgły niewinnych ludzi. Także Dawidowi trudno było się z tym zgodzić, choć znana mu była zasada odpowiedzialności zbiorowej, stosowana w jego czasach. Modlił się więc o ograniczenie zasięgu kary.

Dla nas to wydarzenie jest mocnym przypomnieniem, że każdy grzech, nawet popełniany w samotności i w ukryciu, swoimi skutkami dosięga innych ludzi. Jesteśmy żywą komórką w organizmie Kościoła. Dobro, które czynimy ubogaca go i buduje, a każdy grzech go niszczy i osłabia. Również dlatego Bóg podarował nam sakrament pokuty, który sprawujemy w Kościele, aby przynosił pojednanie i zaleczenie ran wyrządzonych przez nasze grzechy wspólnocie Kościoła.

 

Psalm responsoryjny: Ps 32,1-2.5.6.7

Autor psalmu staje w prawdzie o sobie jako o człowieku grzesznym. W poczuciu skruchy nie rozpamiętuje jednak własnych grzechów, ani nie próbuje wybielać się przed Bogiem. Staje przed miłosiernym Bogiem wyznając wiarę w to, że jedynie On może usprawiedliwić grzesznika i darować mu winę. Z ufnością więc ucieka się do Niego i szczerze wyznaje swój grzech. Skutkiem spotkania z miłosiernym Bogiem jest doświadczenie szczęścia i poczucie bezpieczeństwa. Warto z tej psalmowej katechezy skorzystać, by owocniej przeżywać sakrament pokuty i pojednania.

 

Ewangelia: Mk 6,1-6

Smutna w skutkach okazała się niegościnność mieszkańców Nazaretu. Ich zwątpienie w Jezusa związało ręce Zbawicielowi. Z powodu ich niedowiarstwa nie mógł uczynić tam wielu cudów.

Jezus nie utracił swojej boskiej mocy. To raczej brak wiary uczynił ją bezowocną w tych, którzy w Niego zwątpili. Bóg nie uszczęśliwia na siłę, ale proponuje, zachęca, pobudza do przyjęcia łaski. Z naszej strony potrzeba decyzji wiary, która często musi przekroczyć ludzką logikę.

Być może zachowanie nazarejczyków stanie się dla nas bardziej zrozumiałe, kiedy uświadomimy sobie, że, paradoksalnie, czasem najtrudniej nam przyjąć gesty miłości i jakiegokolwiek dobra od osób najbliższych. Ileż potrzeba pokory!

 

[dzień 5]

Czwartek, 4.02.2016 r.

Pierwsze czytanie: 1 Krl 2, 1-4. 10-12

Dając Izraelitom swoje Prawo, Bóg ustanowił porządek, który miał zapewnić jego ludowi pomyślność i bezpieczny rozwój. Stróżem tego porządku mieli być m.in. kolejni władcy.

Dawid, świadom zbliżającej się śmierci, przekazuje synowi ostatnią wolę. Najważniejsze jest w niej wezwanie Salomona do wierności Bożemu prawu. Głównie to przesłanie chce pozostawić spadkobiercy tronu. Dla młodego króla nie sukces polityczny ani silna władza mają być najważniejsze, ale wypełnianie woli Boga. Powodzenie w misji rządzenia będzie więc zależało od relacji Salomona z Bogiem, bo to Bóg wybrał Dawida i jego potomków na władców Izraela i On określił zasady sprawowania przez nich tej godności.  Młody król nie powinien uważać siebie za władcę niezależnego, ale za poddanego Boga, który jest prawdziwym królem Izraela. Ma z Nim współpracować w mądrym zarządzaniu krajem i realizowaniu kolejnych etapów historii zbawienia. Tylko tak sprawowana władza zapewni Salomonowi powodzenie, a rządzonemu przez niego królestwu – pomyślność.

Odczytujemy w tym fragmencie Drugiej Księgi Królewskiej przypomnienie, kierowane do nas, ale i do rządzących, że podlegamy normom wyższym, ustanowionym przez Boski Autorytet z mądrością, która troszczy się o prawdziwe dobro każdego człowieka.

 

Psalm responsoryjny: 1 Krn 29,10-11ab.11cd-12

Dzisiaj miejsce psalmu zajmują słowa modlitwy Dawida zapisane w Księdze Kronik. Sędziwy król oddaje cześć Bogu i wysławia Jego panowanie nad Izraelem i wszystkim, co istnieje. Okolicznością, w jakiej padają słowa tej modlitwy, jest przekazanie panowania Salomonowi. W dalszej części swojego wołania Dawid modli się za syna, by miał serce szczere i posłuszne Bogu i aby zdołał wybudować Mu świątynię.

Wołanie Dawida może być wzorem naszych modlitw. Opiera się bowiem na uznaniu pierwszeństwa Boga i Jego panowania nad wszystkim. To najwłaściwsza postawa stworzenia wobec Stwórcy. Człowiek zależny od Boga nie traci swojej wolności ani radości życia, przeciwnie, odkrywa prawdę o sobie jako o kimś pięknie zależnym od Boga i ta prawda chroni go przed niebezpieczeństwem porzucenia życiodajnych dróg Pana.

 

Ewangelia: Mk 6,7-13

Jezus przygotowuje apostołów, aby przejęli i kontynuowali Jego misję. Wyposaża ich w dary, których potrzebują, aby działać jak On. Domaga się jednak również tego, aby ich duszpasterska i misyjna posługa była przez nich sprawowana w Jego stylu: mają być ubodzy, czyli wolni, nieobciążeni stanem posiadania. Mają być w drodze, czyli wszędzie u siebie, a zarazem zawsze gotowi, by iść dalej, bez przywiązywania się do jednego miejsca. Mają być sługami a nie panami Ewangelii, czyli głosicielami Dobrej Nowiny, która dla każdego jest propozycją. Oznacza to, że czasem apostołowie spotkają się także z odmową, brakiem zainteresowania czy wręcz wrogością. „Sługa nie jest większy od swojego pana” (J 13, 16). Podobne sytuacje w swojej publicznej działalności przeżywał sam Jezus.

 

Piątek, 5.02.2016 r.

Pierwsze czytanie: Syr 47, 2-11

 Mędrzec Syracydes zawarł w swoim dziele m.in. pochwałę wielkich postaci z historii narodu wybranego. Utrwalenie pamięci o nich miało pomóc w ocaleniu tożsamości narodu, poddanego silnym wpływom kultury greckiej. Jedną z opisanych osób jest król Dawid.

Autor skupia się na ukazaniu Dawida jako siłacza, bohatera i organizatora kultu jedynego Boga oraz Jego wiernego wyznawcę. Wymienione fakty z życia króla i jego przymioty składają się na bardzo pozytywny, niemal idealny portret tego wybrańca Bożego. Bardzo krótko autor wspomina o grzechach Dawida, akcentując odpuszczenie ich przez Boga, jako jednej z wielu otrzymanych łask.

W charakterystyce Dawida, którą czyni Syracydes, najważniejsze miejsce zajmuje jednak nie król, lecz Pan Bóg. Wielkość Dawida nie jest jego osobistą zasługą, ale darem Boga, który we wszystkim towarzyszył mu swoim błogosławieństwem. To Bóg jest więc pierwszym autorem wszystkich dobrych i wielkich dzieł króla.

Historia Dawida jest więc przypomnieniem dziejów łaski Bożej objawionej w historii. Pielęgnowanie pamięci o dobroci Boga, pobudza nas do jeszcze większego zaufania i oparcia się na Nim, bo On wywyższa pokornych (por. Łk 1, 52) i bez Niego nic nie możemy uczynić (por. J 15, 5).

 

Psalm responsoryjny: Ps 18,31.47 i 50.51

 Psalm jest dziękczynieniem za łaskę zwycięstwa odniesionego przez Dawida lub któregoś z jego następców. Bóg jest wierny swoim obietnicom i realizuje je wobec tych, którzy Mu ufają. Dziękczynienie króla jest świadectwem zbawczych interwencji Boga w konkretnych sytuacjach zagrożenia ze strony wrogów.

Cały psałterz jest szkołą modlitwy i życia. Odnajdujemy w nim pomoc w wyrażaniu siebie wobec Boga i zachętę do budowania własnej historii w oparciu o wierną obecność
i moc Miłosiernego Boga.

 

Ewangelia: Mk 6,14-29

Ewangelista Marek opisuje szeroko okoliczności śmierci Jana Chrzciciela. Do tego smutnego faktu doszło wskutek nienawiści ze strony Herodiady, bezprawnie poślubionej przez Heroda. Jan Chrzciciel był świadkiem prawdy i nie wahał się publicznie piętnować grzech, który król popełniał publicznie. Ten sprzeciw, a raczej upominanie się o prawdę, doprowadziły Jana do śmierci.

Przedstawiona historia jest piękną katechezą o ludzkim sumieniu. Jest ono bardzo wrażliwą i czułą rzeczywistością, która poddaje się kształtowaniu. Można zadać mu gwałt, jak uczynili Herod i Herodiada, decydując się na grzech. Wytrwale deformowali je, pracując nad znieczuleniem na zło, w którym żyli. Okazało się jednak, że nie tak łatwo można zabić własne sumienie. Uciszone odezwało się bolesnym wyrzutem przez usta i osobę Jana Chrzciciela. Dlatego zdecydowano, że świadek prawdy musi umrzeć, by sumieniu zamknąć usta. Na tym jednak nie koniec. Już po śmierci Jana Chrzciciela sumienie w Herodzie odezwało się znowu w skutek relacji o Jezusie. Król był przekonany, że był On zmartwychwstałym Chrzcicielem. Walka z własnym sumieniem wcale się więc nie skończyła.

Bóg dał nam sumienie jako swój głos w naszym wnętrzu, który po grzechu odzywa się wytrwałym i miłosiernym wołaniem: „Człowieku, gdzie jesteś?” (por. Rdz , 9). Bóg woła grzesznika nie po to, by go potępić, ale zbawić (por. J 12, 47).

 

Sobota, 6.02. 2016 r.

Pierwsze czytanie: 1 Krl 3, 4-13

Wraz z panowaniem Salomona rozpoczyna się dla Izraelitów czas pokoju i dostatku. Okres podbojów i zbrojnych interwencji, w które obfitowało panowanie Dawida, przeminął. Zadaniem jego następcy będzie umacnianie królestwa i troska o jego wewnętrzny porządek i rozwój.

Młody Salomon, przejmując królestwo po swoim ojcu, ma świadomość odpowiedzialności, jaką bierze na siebie. Zna swoje ludzkie możliwości i ograniczenia, pokornie przyznaje się do braku doświadczenia w rządzeniu królestwem. Nie zwalnia się jednak od odpowiedzialności, lecz gotów jest zmierzyć się z czekającymi go zadaniami. Dlatego prosi Boga o mądre serce i umiejętność rozstrzygania spornych kwestii w oparciu o prawdę i sprawiedliwość. Nie szuka własnego dobra i korzyści, lecz pomyślności ludu, który został mu powierzony.

Zwracając się do Boga z prośbą o pomoc młody król deklaruje gotowość życia i wypełniania swoich obowiązków zgodnie z Bożym prawem. Zaprasza Boga do współpracy, uznając w pokorze swoją zależność od Niego. Taka modlitwa podoba się Bogu, który da Salomonowi o wiele więcej niż to, o co Go prosi. Postawa i słowa Salomona mogą stanowić dla nas wzór do naśladowania w kształtowaniu naszych modlitewnych wezwań.

 

Psalm: Ps 119,9-10.11-12.13-14

Wybrane strofy najdłuższego z psalmów, stanowią kontynuację prośby króla Salomona z pierwszego czytania. Modlitwa o „zachowanie swojej drogi w czystości” jest prośbą o życie prawe, budowane na trwałych wartościach Bożego prawa. Podporządkowanie się temu prawu przynosi człowiekowi pokój i stanowi niewzruszony fundament, na którym może bezpiecznie oprzeć swoje życie.

Równocześnie psalmista wyznaje potrzebę ciągłego nabywania mądrości Bożej, utrwalania jej w swoim sposobie myślenia i osądzania rzeczywistości. Modli się o zdolność rozeznawania woli Bożej, bo wypełnianie jej, przynosi człowiekowi największą korzyść – przyjaźń z Bogiem i zbawienie.

 

Ewangelia: Mk 6,30-34

 Jezus patrzy na człowieka przenikliwym wzrokiem. Poznaje nasze myśli i pragnienia, zna stan duszy i troski serca. Ogarnia swoim spojrzeniem całego człowieka i zauważa wszystkie jego potrzeby.

W rozważanym dziś fragmencie Ewangelii Markowej Jezus najpierw tak patrzy na apostołów, którzy powrócili z misji duszpasterskiej. Przyjmuje od nich relację o tym, czego dokonali, i dostrzega ich zmęczenie. Stosownie do tego, co widzi, proponuje apostołom odpoczynek z dala od tłumu. Powinni zadbać o siebie i zregenerować siły, by móc jeszcze lepiej służyć.

Drugie spojrzenie Jezus kieruje ku tłumowi. Widzi w nim rozproszone i osamotnione owce pragnące wody życia, cierpiące na głód słowa Bożego, tęskniące za Ewangelią, która ich zjednoczy we wspólnotę. Głęboko poruszony tym widokiem odpowiada na potrzebę tłumu, stając się jego pasterzem, wydobywając z głębin swojego miłosierdzia słowo Dobrej Nowiny.

Jezus nie stracił ani ostrości swojego widzenia nas samych i naszych spraw, ani możliwości zaspokojenia potrzeb, które w sobie nosimy. Można Mu zaufać, można zawsze
i ze wszystkim przychodzić do Niego, bo On chce zaspokajać nasze najgłębsze tęsknoty.

Komentarz do czytań III Tydzień Zwykły | (24.01– 30.01. 2016 r.) – Anna Wasilewska
Komentarze do czytań V Tydzień Zwykły | od 7 do 13 lutego 2016 r. – Ks. Waldemar Kluz