IV Niedziela Wielkiego Postu, 14.03.2021r.

Pierwsze czytanie: 2 Krn 36, 14-16. 19-23  

Po śmierci króla Salomona Zjednoczone Królestwo zostało podzielone na część północną i południową. Księga Kronik opowiada historię Królestwa Południowego obejmującego krainę Judei. Czytając Księgi Kronik, dowiadujemy się o sytuacji państwowej i kondycji duchowej Narodu Wybranego. Fragment z dzisiejszej liturgii opowiada o schyłku Królestwa Judy. Podczas rządów ostatniego króla Sedecjasza państwo było na skraju upadku. Judejczycy zajmowali się naśladowaniem pogańskich kultów, a nawet doprowadzili do zbezczeszczenia świątyni w Jerozolimie. Co więcej, król Sedecjasz zerwał przymierze z królem Babilonii. Kraj, będący w słabej kondycji moralnej, został dodatkowo najechany przez Babilończyków. Reszta ludu, ocalała z ataku, została wygnana, gdzie przebywała przez kolejne siedemdziesiąt lat, zgodnie z przepowiednią proroka Jeremiasza, który już wcześniej ostrzegał przed upadkiem królestwa. Dalsze losy wygnanego narodu są przemilczane w treści księgi.

Jednak Pan Bóg nie zapomina o swoim ludzie, który jest Jego własnością (por. Pwt 32,9). Po latach niewoli sprowadza obcego króla Cyrusa, który wydaje edykt pozwalający powrócić Izraelowi. Wybór obcego władcy mógł zawstydzić Izraelitów i umniejszyć ich pychę. Troska Jedynego Boga o swój lud nigdy się kończy pomimo jego niewierności.

Psalm responsoryjny: Ps 137, 1-2.3.4-5.6

Beztroskie oddawanie czci bożkom i zniszczenie Świątyni doprowadziło do wygnania Narodu Wybranego, o czym opowiadało pierwsze czytanie. Dzisiejszy psalm responsoryjny pozwala wczuć się w nastroje zniewolonego ludu. Psalm 137 jest lamentacją wygnańców, którzy nie chcą się poddać babilońskim ciemiężycielom. Oprawcy domagają się, by zabawiali ich swoimi najświętszymi pieśniami. Nie są jednak w stanie tego zrobić, ponieważ uświadamiają sobie, że takie pieśni należą się wyłącznie Bogu, który mieszka w Jeruzalem. Refleksja nad obecnym stanem doprowadza ich do rozpaczliwego wspomnienia dawnych czasów, kiedy Bóg był na pierwszym miejscu w ich życiu. Był to czas, kiedy trwali całą wspólnotą w przyjaźni z Bogiem.

W odpowiedzi na psalm śpiewamy dziś: „Kościele święty, nie zapomnę ciebie”. Treść psalmu możemy odnieść również do naszej wspólnoty wierzących. Jesteśmy zaangażowani w wiele dzieł apostolskich, a każdy z nas we właściwy sobie sposób uczestniczy w życiu Kościoła. Warto zastanowić się, czy zawsze w tej posłudze stawiamy na pierwszym miejscu Boga, któremu jedynie należą się „pieśni syjońskie”, co możemy rozumieć przez nasze zaangażowanie i ofiarę.

Drugie czytanie: Ef 2, 4-10

W starotestamentalnej części dzisiejszej Liturgii Słowa mogliśmy zobaczyć nieskończoną miłość Boga do swojego ludu. Fragment z Listu do Efezjan zaczyna się od wyznania św. Pawła o miłości miłosiernej Boga. W historii Narodu Wybranego Pan Bóg zawsze strzegł i prowadził swój lud, a objawiając się dalej, w Jezusie Chrystusie rozwija swoje szczególne umiłowanie poprzez wykupienie nas spod władzy grzechu. Nie jest to jednak wyłącznie wyzwolenie z grzeszności, ale również wprowadzenie w coś zupełnie innego i większego. Warto zauważyć, że „posadzenie na wyżynach niebieskich” nie jest jedynie zapowiedzią przyszłej chwały, ale to również zaproszenie do wejścia tu i teraz w Mistyczne Ciało Chrystusa. Św. Paweł zaznacza, że żeby wejść w tę niezwykłą relację, należy najpierw uwierzyć i otworzyć się na łaskę Bożą. O przynależności do Ciała Chrystusa nie decydują nasze zasługi, ale wiara, która objawia się w naszych czynach.

Pozostaje jednak pytanie, dlaczego Pan Bóg tak się o nas troszczy. Próbą odpowiedzi mogą być ostatnie słowa dzisiejszego fragmentu: „jesteśmy bowiem Jego dziełem”. Widzimy w tym fragmencie jasne nawiązanie do stworzenia człowieka, kiedy to Bóg powiedział: „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz” (Rdz 1,26). Z konkluzją przychodzi nam prorok Izajasz, który pyta: „Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie.” (Iz 49,15).

Ewangelia: J 3, 14-21

IV Niedziela Wielkiego Postu, czyli Niedziela Radości – Laetare, jest półmetkiem naszych przygotowań do Świąt Paschalnych. Dziś możemy zreflektować nasze dotychczasowe wyrzeczenia wielkopostne, a także z radością spojrzeć w niedaleką przyszłość, kiedy spotkamy się ze Zmartwychwstałym Panem. Chwilowa „przerwa” od postu wyraża się w różowym kolorze szat liturgicznych, a także w tekstach mszalnych, które zapraszają nas do głębokiej radości.

Na czym jednak ma polegać ta radość? Odpowiedzią może być perykopa Ewangelii według św. Jana. Nikodem, który był bogatym i wykształconym dostojnikiem żydowskim, przychodzi do Jezusa z najważniejszymi pytaniami o wiarę. We wcześniejszych wersetach nawiązuje się między nimi dialog, który kończy się wprowadzaniem Nikodema w logikę Bożej miłości. Jezus mówi o największej tajemnicy Bożego umiłowania człowieka. Liturgia Słowa, która pokazuje nam Bożą troskę o człowieka, prowadzi nas do Krzyża, który jest uwieńczeniem Bożej miłości. Słowa Jezusa do Nikodema objawiają zamysł Boga wobec człowieka. Krzyż nie jest jedynie miejscem cierpienia, ale również zapowiedzią przyszłej chwały, w której możemy już uczestniczyć przez wiarę, wyrażającą się w „uczynkach dokonanych w światłości” (por. J 3,21). Niestety, nieraz wybieramy inaczej, trwając w ciemności. Jezus zaprasza nas dziś do wejścia w Jego światło, które oświetla nasze błędy i grzechy. Cieszmy się z tego, że ta światłość nie ma na celu osądzenia nas, ale nasze zbawienie. Czy radujemy się z tak wielkiej miłości, jaką przez Jezusa Chrystusa dał nam Bóg?

Poniedziałek, 15.03.2021r.

Pierwsze czytanie: Iz 65, 17-21

Czy często zastanawiam się nad tym, jak może być w niebie? Co wtedy przychodzi mi na myśl? Katechizm Kościoła Katolickiego podpowiada, że ta rzeczywistość „przekracza wszelkie możliwości naszego zrozumienia i wyobrażenia” (KKK 1027). Natomiast Pismo Święte przytacza różne obrazy pomagające przybliżyć się do tej tajemnicy. Prorok Izajasz zarysowuje jedną z takich wizji. Zapowiada, że będzie to trwanie w wiecznym szczęściu duchowym, psychicznym, a nawet cielesnym. Ten stan bezgranicznej radości będzie się objawiał w „zapomnieniu dawnych czasów”, w „braku płaczu i narzekania” czy nawet w „wiecznej dojrzałości”. Dla Izraelity jednym z najlepszych wyobrażeń tego stanu był obraz obfitującej winnicy, z której będzie spożywał owoce. Dla niego ideałem życia było spokojne mieszkanie we własnym domu, gdzie mógł zbierać plony swojej winnicy. W tym proroctwie mogę odnaleźć również najlepsze porównanie dla siebie, które najbardziej odpowiada moim pragnieniom.

W rytmie codziennego życia taka zapowiedź może wydawać się bardzo odległa. Dzisiejsze słowo może być zachętą do realizowania przyszłej rzeczywistości tu i teraz. Spojrzenie na przyszłość niebiańską nie musi być tylko wzruszającym sentymentem, ale może być konkretną motywacją, jak mówi św. Paweł, do „zabiegania o własne zbawienie” (Flp 2,12), tam gdzie dziś jestem. Każda okoliczność życia jest okazją do wprowadzania w nią rzeczywistości nieba.

Psalm responsoryjny: Ps 30, 2 i 4.5-6.11-12a i 13b

Życie jest pełne dobrych i złych sytuacji. Bardzo często bywają momenty, kiedy nie potrafimy wyjaśnić, dlaczego stało się coś dobrego albo złego. Gdy przychodzą trudne chwile, pojawia się pokusa, żeby obarczyć kogoś winą za te złe sytuacje. Dzisiejszy psalm ukazuje nam człowieka, który wspomina wielki ucisk, jakiego doświadczył. Jest niemal na granicy przetrwania. W takim momencie bardzo kuszące jest złorzeczenie i narzekanie. Obiektem nienawiści może być wtedy Bóg, którego można oskarżyć o brak działania. Jednak Psalmista przyjmuje kompletnie inną i wzniosłą postawę. Przypomina, że „Bóg jest święty, a Jego łaska trwa przez całe życie”. Uświadamia sobie, że On ma ostatecznie władzę nad wszystkim. Mimo wystawienia na próbę ufa, że Pan Bóg wie lepiej, co jest dla niego dobre. Nie załamuje się mimo „płaczu wieczornego”, bo jest przekonany, że „rankiem przyjdzie wesele”. Jego postawa zmienia się w dziękczynienie, do którego zaprasza „wszystkich miłujących Pana”.

Ewangelia: J 4, 43-54

W Kanie Galilejskiej Jezus dokonał pierwszego publicznego cudu. Było to przemienienie wody w wino podczas wesela. Wielu z mieszkańców Kany zapamiętało to wydarzenie jako coś niezwykłego. Nie miała to być jednak magiczna sztuczka, ale zapowiedź przyszłych wydarzeń, kiedy z przebitego serca Jezusa wypłynie krew i woda. Galilejczycy są więc ciekawi, co jeszcze pokaże im ten „cudotwórca”, ale przez to nie widzą głębszego sensu Jego działania. Jezus był Galilejczykiem, więc dobrze Go znali jako syna cieśli Józefa. Lecz czy znali Jego Boską naturę?

W centrum Ewangelii ma miejsce niezwykle dynamiczne wydarzenie. Urzędnik królewski, który prawdopodobnie nie był Żydem, będąc w rozpaczy, przybiega do Jezusa i prosi Go o uzdrowienie syna. Jezus nie odpowiada na to błaganie od razu, ale wraca do Galilejczyków, którzy tylko czekają na kolejny „spektakl cudów”. Wskazuje na ich powierzchowną wiarę, która opiera się tylko na sensacjach. Jakby tego było mało, pokazuje im, że obcokrajowiec, co mogło być dla nich szokujące, może mocniej uwierzyć słowu Boga. Ojciec umierającego syna nie widzi od razu uzdrowienia, ale wraca do domu z pełnym zaufaniem, że Jezus zadziałał. Nie musi długo czekać na potwierdzenie słów Jezusa, bo już w drodze do domu wychodzą mu naprzeciw jego słudzy.

Bardzo łatwo wierzyć nam w Boga, który pokazuje namacalnie swoje działanie. Z zachwytem słuchamy historii o cudownych uzdrowieniach czy nawróceniach. Możemy jednak w tych wydarzeniach zapomnieć, że Pan Bóg zawsze działa. Nasza odpowiedź, która wyraża się w postaci wiary, nie może opierać się wyłącznie na tym, co widzimy gołym okiem. Cuda, niezwykłe doświadczenia czy przejmujące historie mają nam jedynie pomóc w codziennej decyzji wiary w Niego i w Jego Boskie działanie.

Wtorek, 16.03.2021r.

Pierwsze czytanie: Ez 47, 1-9.12

Symboliczne przedstawienie wody jest częstym obrazem Pisma Świętego. Może ona być przedstawiona w negatywny sposób, kiedy jest niszczącą siłą kierowaną przez gniew Boży. Wyraża także wszechmoc Boga, co dobrze widać w opisie stworzenia świata, gdy „Duch Boży unosił się nad wodami” (Rdz 1,2). Również jej niedostatek obrazuje brak błogosławieństwa Bożego, czego mogli doświadczyć Izraelici wędrujący przez pustynię. Wizja wody ma także zabarwienie pozytywne, kiedy przedstawiana jest jako ożywiająca siła, budząca stworzenie do życia.

Wizja proroka Ezechiela, która jest skierowana do wygnanego do Babilonu ludu, przedstawia wodę jako życiodajną siłę. Wypływający ze świątyni strumień już po dwóch kilometrach staję się rzeką, której nie da się przekroczyć. Rwąca siła „żywej wody” ożywia umarłe słone wody i odradza żyjące w niej stworzenia.

Bardzo wyraźnie proroctwo Ezechiela wypełnia się w Nowym Testamencie. Nie jest już mglistą wizją przyszłego szczęścia, ale spełnia się w Jezusie Chrystusie. Jan Ewangelista przytacza moment, kiedy Jezus mówi, że „jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza.” (J 7,37). Jezus jest ostatecznie świątynią, z której wypłynęła i cały czas wypływa żywa woda, oczyszczająca i zbawiająca człowieka.

Psalm responsoryjny: Ps 46, 2-3.5-6.8-9

W odpowiedzi na pierwsze czytanie dzisiejszy psalm wprowadza nas w potężne zjawiska przyrodnicze. Psalmista pokazuje ogrom naturalnych katastrof, takich jak trzęsienie ziemi, w celu skonfrontowania ich z wszechmocą Boga. W trzeciej zwrotce (w. 9) wzywa do dostrzeżenia Bożych dzieł. Wyraźnym znakiem obecności Boga jest rzeka przepływająca przez miasto Boże. Tak jak woda w Księdze Ezechiela była obrazem łaski Bożej, tak w psalmie ma pomóc w uwierzeniu, że Pan Bóg nad wszystkim panuje.

Psalm 46 jest zachętą, aby nie zatrzymywać się na trudnościach i przeciwnościach codziennego życia. Stawia nam bardzo trudne, ale i konkretne pytania. Czy pośród doświadczanych trudności i w gąszczu niewytłumaczalnych tragedii będziemy umieli zaufać, że działanie Boga jest zawsze pierwsze? Czy jesteśmy otwarci na Jego wezwanie, by „przyjść i zobaczyć dzieła Pana”?

Ewangelia: J 5, 1-16

Drobny szczegół w pierwszych wersetach dzisiejszej Ewangelii wskazuje, że sadzawka, przy której leżał chromy, ma pięć krużganków. Św. Augustyn widzi w tej liczbie Pięcioksiąg, który w Starym Testamencie obrazuje Prawo Boże przekazane ludziom przez Mojżesza.

Woda znajdująca się w sadzawce uzdrawiała niepełnosprawnych, którzy do niej wchodzili. Dlaczego więc paralityk nie został uzdrowiony? Chory od trzydziestu ośmiu lat czekał na człowieka, który wprowadzi go do uzdrawiającej wody. Analogicznie, Żydzi już długo znali Torę, która obiecywała życie. Jednak, nie samo Prawo zbawia człowieka, podobnie sama woda nie daje uzdrowienia. Chromy wie, że ktoś musi go do sadzawki wprowadzić. Po tak wielu latach przychodzi ten właściwy człowiek – Jezus. Co zaskakujące, Zbawiciel nie prowadzi chorego do sadzawki, ale to Jego słowa stają się uzdrawiającą wodą.

Uzdrowienie przychodzi przez zawierzenie i posłuszeństwo Bożemu Słowu. Nasze wysiłki, modlitwy, wypełnianie przykazań nie zbawią nas, jeśli będą opierały się tylko na zaufaniu sobie. Poddanie się Bożemu działaniu może zburzyć nasze schematy myślowe, tak jak dla Żydów było nie do przyjęcia, że chromy nosi swoje łoże w szabat. Nie wiedzieli, że chromy tak naprawdę doszedł do istoty odpoczynku szabatowego, który przede wszystkim polega na przebywaniu z Bogiem. Wejście w relację osobową z Bogiem jest fundamentem wszystkich modlitw i wypełnianych przykazań.

Środa, 17.03.2021r.

Pierwsze czytanie: Iz 49, 8-15

Dzisiejszy fragment Księgi Izajasza przedstawia zapowiedź powrotu Izraela, który przez swoje grzechy został wygnany do Babilonu. Lud wybrany nie podołał misji rozgłaszania Przymierza z Bogiem pośród wszystkich narodów. Prorok zapowiada przyjście Sługi Pańskiego, który zaspokoi pragnienia ludu, zapewni dobrobyt i wyrówna drogi, które prowadzą do Boga. Zapowiedź przyjścia Sługi można odnieść do Jezusa Chrystusa, który przyszedł wyzwolić swój lud nie tylko z niewoli politycznej, ale przede wszystkim z niewoli własnego grzechu.

Radowanie się z powodu powrotu do ojczyzny jest bardzo naturalnym odruchem. Ze słów Izajasza można wyciągnąć jeszcze głębszą przyczynę radości. W ostatnich wersetach Izrael zarzuca Bogu, że o nim zapomniał i pozostawił na wygnaniu. Odpowiedź Pana na te słowa jest niezwykle delikatna i bliska sercu każdego człowieka. Miłość Boża zostaje przyrównana do miłości matczynej, która, jak napisał Jan Paweł II w encyklice Dives et misericordia (p. 4), wynika „z tej najgłębszej, pierwotnej bliskości, łączności i więzi, jaka łączy matkę z dzieckiem”. Taka miłość „jest całkowicie darmo dana, niezasłużona, że w tej postaci stanowi ona jakąś wewnętrzną konieczność: przymus serca”. Co więcej, miłość Boża nieskończenie przekracza tak czułą rodzicielską relację. W porównaniu do matki możemy odnaleźć naszą nadzieję pośród trudności i „codziennego wygnania”.

Psalm responsoryjny: Ps 145, 8-9.13-14.17-18

Dzisiejszy psalm mógłby być nazwany „litanią miłosierdzia”. To hymn pochwalny na cześć Bożej miłości wobec człowieka. W określeniach Boga ukazane jest, na czym polega Jego wszechmoc.

Proroctwo Izajasza przedstawiało matczyne cechy Bożej miłości, natomiast psalm bardziej wskazuje na ojcowską rękę. Potęga dzieł stworzenia, wierność swoim słowom, sprawiedliwość na swoich drogach mogą budzić strach wobec ogromnej odległości od grzesznego stworzenia. Bóg jednak w swoim działaniu nie jest bezwzględnym władcą, ale miłosiernym ojcem zawsze czekającym na swoje zagubione dzieci.

Ewangelia: J 5, 17-30

Dla Żydów szabat miał być dniem powstrzymywania się od wszelkiej pracy, na wzór odpoczynku Boga po stworzeniu świata. W tym czasie mogły się stać tylko dwie niezależne od człowieka rzeczy – ktoś mógł się narodzić albo umrzeć. Oczywiście sprawcą tego mógł być tylko Bóg.

Przełożeni żydowscy chcieli zabić Jezusa za przekroczenie szabatu. Jednak, czy cud uzdrowienia chromego człowieka, o którym słyszeliśmy we wczorajszej Ewangelii, nie był właśnie działaniem związanym z życiem i śmiercią? Jezus tym wydarzeniem potwierdził swoje Bóstwo i dał do zrozumienia, że On jest Panem szabatu. Uzdrowienie paralityka było daniem mu nowego życia, a także uratowaniem od śmierci. Tylko Bóg mógł to uczynić. W słowach skierowanych do Żydów Jezus tłumaczy, dlaczego tak czyni i wskazuje na swoją relację z Ojcem. W Osobie Jezusa Chrystusa najpełniej widać miłość Boga Ojca, który ukazuje nam swoją łagodną, czułą, rozumną i mądrą opiekę.

Czwartek, 18.03.2021r.

Pierwsze czytanie: Wj 32, 7-14

Mojżesz po zawarciu przymierza z Bogiem powrócił, żeby przedstawić ludowi Izraela prawo, jakie otrzymał od Boga. Następnie udał się z Jozuem na górę, aby modlić się przez czterdzieści dni. W tym czasie w obozie Izraelitów pozostał jedynie brat Mojżesza, Aaron. Mojżesz był odpowiedzialny za tłumaczenie woli Bożej, ale gdy czas jego pobytu na górze się przedłużał, lud chciał ruszać dalej w wędrówce przez pustynię. Za namową Izraelitów Aaron nakazuje wykonać złotego cielca, który miał być widocznym znakiem obecności Boga. Wędrujący lud wierzył, że takie postępowanie będzie dobre. Jednak nie była to droga wedle Bożego zamysłu. Rozgniewany Bóg chce wyniszczyć ukochany lud, z którym jeszcze niedawno zawarł przymierze na wieki. Czy nie zaprzecza przez to sam sobie?

W dzisiejszym czytaniu Mojżesz w swoich błaganiach za ludem niejako „przypomina” Panu Bogu, jaki naprawdę jest. Przywołuje historię Bożej opieki, która rozpoczęła się już w obietnicy Abrahama. W słowach Mojżesza i w natychmiastowej odpowiedzi Boga możemy dostrzec, jak silne jest Boże miłosierdzie, które powoduje, że Bóg nie mógł się odwrócić od swojego stworzenia. Niezależnie od tego, co człowiek złego uczyni, postawa Boga będzie zawsze niezmienna. Księga Mądrości mówi, że „niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś” (Mdr 11,24). Czy będziemy umieli odpowiedzieć na tak wielką miłość?

Psalm responsoryjny: Ps 106, 19-20.21-22.23

Psalm 106 jest medytacją nad grzeszną historią ludu wybranego. Nie jest to jednak wyłącznie samooskarżanie, ale również refleksja nad Bożym miłosierdziem, które oczyszczało Izraelitów z win, które popełnili.

Śpiewany fragment Psalmu 106 jeszcze bardziej przybliża sytuację z Księgi Wyjścia. Zwraca uwagę na dwie bardzo ważne sprawy. Po pierwsze, w kontekście całego psalmu, który wspomina historię Izraela, postawiony jest zarzut, że lud nie pamiętał wszystkich dobrodziejstw otrzymanych od Pana. Nie jest dla niego ważne wyprowadzenie z niewoli egipskiej i troska o niego w czasie pustynnej wędrówki. Izraelici wolą po swojemu zrozumieć Boże działanie. Drugim tematem podjętym w psalmie, który ukazuje aspekt miłosierdzia, jest wstawiennictwo Mojżesza. Jego błagania, o których słyszeliśmy w pierwszym czytaniu, przyczyniają się do ponownego zaufania Izraelitom przez Boga.

Ewangelia: J 5, 31-47

W dzisiejszej Ewangelii Jezus kontynuuje mowę przeciwko Żydom, którą słyszeliśmy wczoraj. Tłumaczy w niej i broni Boskiego pochodzenia. Nie opiera się jednak na Boskim autorytecie, ale przywołuje konkretne dowody świadczące o Bóstwie. Przytacza świadectwo Jana Chrzciciela, który całym swoim życiem wskazywał na Jezusa. Z jednej strony reprezentował on wszystkich proroków oraz wszystkie zapowiedzi mesjańskie, ale także był pierwszym świadkiem Jezusa aż do swej śmierci. Pan Jezus wskazuje także na dzieła, które czyni na ziemi. Całe Jego życie pośród ludzi jest przekazywaniem Bożego zamysłu wobec człowieka. Konkretnym przykładem jest uzdrowienie paralityka, które stanowiło początek polemiki z Żydami. Kolejną rzeczą jest zarzut wobec Żydów, że wierzą w swój własny obraz Boga. Mimo, że znali Go i słyszeli o Nim, to tak naprawdę są głusi na „Słowo, które stało się Ciałem” (por. J 1,14). Nie rozumieją, że w Jezusie objawia się Bóg. Ostatnim argumentem przeciwko nim jest zarzut, że w swoim badaniu Pisma zatrzymali się na suchym słowie, a zapomnieli, Kto je wypowiedział. Pozostają w relacji do samego przekazu słownego, nie nawiązując więzi z Żywym Słowem.

W dalszej części Ewangelii Jezus dotyka kwestii niezwykle istotnej dla każdego Żyda, ale także dla każdego człowieka. Słowo „chwała”, po grecku doxa¸ może oznaczać również uznanie, cześć czy honor. Żydzi korzystają z bardzo słabego źródła chwały, którym są jedynie relacje międzyludzkie, często oparte na obłudzie. Jezus wskazuje na nieskończony zdrój chwały, który niekoniecznie objawia się w ludzkim uznaniu, ale właśnie w cichości i poświęceniu. Szczególnie w Ewangelii św. Jana widać, że chwała Boża objawi się doskonale na Krzyżu, który będzie ostatecznym argumentem za Boskością Syna Człowieczego.

Piątek, 19.03.2021 r. – Uroczystość św. Józefa Oblubieńca NMP

Pierwsze czytanie: 2 Sm 7, 4-5a.12-14a.16

Prorok Natan otrzymuje proroctwo podczas snu. W Starym Testamencie sen był jedną z form przemawiania Boga do człowieka. Spokojny sen jest utożsamiany ze sprawiedliwością śpiącego. Ten, kto żyje według Prawa, również rozmyśla o nim podczas nocy (por. Ps 1,2). Prorok Natan dzięki swojej otwartości na słowo Boga, przyjmuje proroctwo o domu Dawidowym. To, co usłyszał, można interpretować dosłownie jako zapowiedź budowy przez jego syna, Salomona, świątyni Pańskiej. Jednak w wymiarze przyszłości jest to zapowiedź Mesjasza, który stanie się Synem Bożym. Będzie On pochodził z królewskiej dynastii Dawida. Jego królowanie nie będzie się ograniczało wyłącznie do władzy ziemskiej, ale będzie wykraczało poza czas. Jeśli dom, który ma zbudować Mesjasz, ma trwać na wieki, to musi to być niezniszczalna budowla.

Proroctwo Natana jest jednym z najważniejszych tekstów Starego Testamentu. Jest ono podstawą późniejszego przemawiania proroków, którzy będą zapowiadać Mesjasza. Prorocy starotestamentalni byli otwarci na słowo Boże, które jak w przypadku Natana, nadało historii świata zupełnie nowy kierunek. Czy ja dzisiaj jestem tak gotowy na przyjęcie słowa Bożego? Czy słucham Boga całym życiem, nawet we śnie?

Psalm responsoryjny: Ps 89, 2-3.4-5.27 i 29

Łaska Boża objawia się w obietnicy i nadziei. Łaskawość Boga definiuje Go jako niezmiennego i zawsze wiernego człowiekowi. Pewność tej obietnicy wyraża psalm responsoryjny, w którym autor chce śpiewać na wieki o dobroci Boga. Śpiewany dziś fragment Psalmu 89 zawiera przypomnienie proroctwa danego Natanowi. Warto spojrzeć na całą jego treść. W innych miejscach Psalmista przypomina niewierności i odstępstwa ludu wybranego. Człowiek w swojej zmienności i grzeszności może stracić zaufanie do Boga. Jeszcze łatwiej przestać ufać Bogu, gdy przychodzą trudności. Warto przypomnieć sobie wtedy momenty, w których szczególnie widziałem Boże działanie. Tak jak Psalmista wspomina przymierze z Bogiem, tak ja mogę przypomnieć sobie moje „przymierza” z Bogiem. Może będą to sakramenty, które przyjmowałem? W nich można „namacalnie” spotkać Boga, który tak okazuje swoją łaskawość.

Drugie czytanie: Rz 4, 13.16-18.22

Abraham mógłby czuć żal do Pana Boga. Powołując go, bowiem, obiecuje mu ziemię, potomstwo i błogosławieństwo. Dalsza historia jego życia wydaje się zupełnie przeczyć Bożej obietnicy. Już w słowach powołania Bóg poleca mu wyjść z ziemi ojca. Później Abraham musi ratować z niewoli swojego bratanka, Lota. Jakby tego było mało, jego żona Sara była bezpłodna, co w czasach starotestamentalnych było oznaką braku Bożego błogosławieństwa. Czy można zarzucić Abrahamowi, że nie był posłuszny Bożemu słowu?

Św. Paweł pisze dziś, że wypełnienie obietnic danych Abrahamowi nie opiera się na jego sprawiedliwych czynach. Abraham musiał podjąć ryzyko. Wbrew wszystkim racjonalnym sądom, a nawet przecząc wydarzeniom, które wskazywały na brak Bożego błogosławieństwa, patriarcha „wbrew nadziei uwierzył nadziei”. Papież Franciszek komentując ten list, mówił: „jego wiara otworzyła się na nadzieję pozornie nieuzasadnioną; jest ona zdolnością do wykraczania poza rozumowanie ludzkie, poza mądrość i roztropność świata, poza to, co zwykle uważa się za zdrowy rozsądek, aby wierzyć w to, co niemożliwe”. Abraham mógł zwątpić, ale dzięki nadziei, którą pokładał w Bogu, stał się „ojcem wielu narodów”. Pan Bóg może dopuszczać próbę, ale tylko po to, bym jeszcze bardziej zbliżył się do Niego. Czy ja potrafię dziś zaufać Panu i uznać, że to, co nieraz zaprzecza ludzkiej logice, może doprowadzić mnie do Niego?

Ewangelia: Mt 1, 16.18-21.24a lub Łk 2, 41-51a

Ojcostwo św. Józefa jest zupełnie niecodzienne i niezwykłe. Narodzeniu Jezusa i okresowi Jego dzieciństwa towarzyszyło wiele trudnych i niezrozumiałych wydarzeń. Te okoliczności pokazały, jakie jest serce św. Józefa. Z okazji Roku Świętego Józefa papież Franciszek skierował list apostolski, który odkrywa, co działo się w sercu Oblubieńca Maryi.

W Ewangelii św. Mateusza, którą możemy dziś usłyszeć, ujawnia się posłuszne i przyjmujące słowo Boże, serce św. Józefa. We śnie, który może przypominać nam sen proroka Natana z pierwszego czytania, Józef otrzymuje prorocze zapewnienie, które przyczynia się do rozwiązania jego dylematu. Dzięki swojej sprawiedliwości i posłuszeństwu jest w stanie zaufać Bogu. Papież wskazuje, że „dzięki posłuszeństwu przezwyciężył swój dramat i ocalił Maryję (…) [i] jawi się jako mężczyzna okazujący szacunek, delikatny, który (…) opowiada się za reputacją, godnością i życiem Maryi”.

Ewangelia św. Łukasza przywołuje następne dramatyczne wydarzenie z życia Świętej Rodziny. Chociaż nie jest to bezpośrednio w Ewangelii powiedziane, można przypuszczać, że Józef nie był szczęśliwy z powodu kolejnego zagrożenia związanego z życiem Jezusa. Ostatnie słowa Ewangelii ujawniają, jak bardzo Jezus jest świadomy swojego Boskiego pochodzenia, a jednocześnie misji bycia człowiekiem. Po wyznaniu, Kto jest Jego prawdziwym Ojcem, w pełni poddaje się woli swojej Matki i prawnego ojca. Jezus wraca do domu Józefa, gdzie w posłuszeństwie będzie kształtowana Jego wola ludzka. Ojciec Święty Franciszek podsumowuje to słowami: „w ukryciu, w Nazarecie, w szkole Józefa, Jezus nauczył się wypełniać wolę Ojca. Wola ta stała się Jego codziennym pokarmem”.

W czasach, gdy ojcostwo jest coraz mniej dostrzegalne, św. Józef w cichości swojego serca pokazuje, że nadal warto być ojcem. Możemy w jego sercu widzieć potrzebne wskazówki i motywacje do walki o bycie prawdziwie ojcem, którego dzieci tak bardzo potrzebują.

Sobota, 20.03.2021r.

Pierwsze czytanie: Jr 11, 18-20

Fragment z Księgi Jeremiasza rozpoczyna serię tzw. wyznań proroka, w których skarży się Bogu, że jest niezrozumiany przez swoich rodaków. Życie Jeremiasza od początku było wyjątkowe, ponieważ został powołany jeszcze przed ukształtowaniem w łonie swej matki (por. Jr 1,5). Od początku był poświęcony Bogu, czyli jakby był wyjęty ze świata. Takie słowa odnosimy dziś analogicznie np. do kościoła, który jest konsekrowany, tzn. wyłączony ze świeckiego użytku.

Jednak moc Bożego powołania nie powoduje, że prorok jest szanowany i słuchany przez ludzi. Co więcej, jak pokaże dalsza historia jego życia, napomnienia, które przekazywał od Boga, nie były wysłuchane przez ludzi. Spisek wobec Jeremiasza jest spowodowany prawdopodobnie jego krytyką wobec obłudy religijnej.

W kontekście zbliżających się Świąt Paschalnych wyznanie Jeremiasza obrazowo przybliża mękę Chrystusa, który będzie barankiem na rzeź prowadzonym, a drzewo Jego krzyża będzie przez wielu znienawidzone. Prorok Jeremiasz nie załamuje się przeciwnościami, ale głęboko wierzy, że Bóg jest z nim, któremu „powierza swoją sprawę”. W tym zaufaniu można dostrzec postać Jezusa, który na krzyżu będzie wołał: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego” (Łk 23,46). Żadna niedola nie może mnie zniszczyć, jeśli w pełni oddaję się Bogu i Jemu „powierzam swoją sprawę”.

Psalm responsoryjny: Ps 7, 2-3.9b-10.11-12

W śpiewanym dziś fragmencie Psalmu 7 można dostrzec dwa etapy. W pierwszym, który zawiera się w dwóch pierwszych zwrotkach, Psalmista zdaje Bogu rachunek ze swojego sprawiedliwego życia. Chce przez to pokazać, że niesłusznie cierpi z rąk prześladowców. Wyrzuca Bogu i prosi Go o przyjście sprawiedliwości. Jednak nie zatrzymuje się wyłącznie na swoim rozumieniu sprawiedliwości, która miałaby być wyzwoleniem od niesłusznych prześladowań. W drugim etapie, który zaczyna się pod koniec drugiej zwrotki, Psalmista wyznaje wiarę w Boga, który jest sprawiedliwy, mimo że Jego sprawiedliwość jest trudna do zrozumienia. Podobnie jak prorok Jeremiasz, ufa Bogu, a jego pełne powierzenie się wyraża refren psalmu: „Panie, mój Boże, Tobie zaufałem”.

Ewangelia: J 7, 40-53

Dogłębne poznawanie prawd wiary, Pisma świętego, nauki Kościoła jest bardzo potrzebne i ważne w relacji z Panem Bogiem. Można jednak nieraz, przez złe zrozumienie albo używanie dla własnego celu, przykryć tymi wszystkimi sprawami Pana Boga. Na początku dzisiejszej Ewangelii jesteśmy świadkami żywej dyskusji, podczas której padają co chwila prawdziwe i ważne stwierdzenia. Tłum, nie mając tego na celu, w kilku krzykliwych zdaniach wykłada naukę o Jezusie. Stwierdza, że jest prorokiem, Mesjaszem, że pochodzi z rodu Dawida, a nawet, że urodził się w Betlejem. Jednak przerzucanie się „prawdami teologicznymi” nie wzbudza wśród tłumu, a także kapłanów i faryzeuszów, wiary w Jezusa Chrystusa.

Są jeszcze inni, początkowo niezauważeni, bohaterowie tej Ewangelii. Wobec podburzonego tłumu, który chce pojmać Jezusa, pozostają w kontraście cisi strażnicy. W jednym zdaniu wypowiadają wyznanie wiary w Boga żywego, który jest Człowiekiem i do nich przemawia. Oni wyrażają prostą wiarę w Osobę Jezusa Chrystusa. Jednak Ewangelista Jan nie chce powiedzieć przez to, że wiara ma się opierać tylko na moim osobistym odczuciu. Stawia kolejnego bohatera, którym jest Nikodem. Przedstawia on jakby „intelektualną” stronę wiary. Odpierając zarzuty „prawne” faryzeuszów, demaskuje ich hipokryzję w spełnianiu Prawa.

Dzisiejszy fragment zachęca nas do zadbania o dwa podstawowe aspekty naszej wiary. Mamy spotkać osobiście Jezusa i jednocześnie dbać o wyznawane prawdy wiary, które również prowadzą nas do Boga.

Komentarze do czytań – III tydzień Wielkiego Postu | od 7 do 13 marca 2021 r. - ks. Błażej Węgrzyn
Komentarze do czytań – V tydzień Wielkiego Postu | od 21 do 27 marca 2021 r. - ks. Łukasz Mroczek