III Niedziela Wielkiego Postu, 20.03.2022 r.

Pierwsze czytanie: Wj 3, 1-8a. 13-15

Słynna scena powołania Mojżesza przez Boga pokazuje nam dwie rzeczywistości. Bóg objawia się jako Bóg ojców Mojżesza i całego Narodu Wybranego: Abrahama, Izaaka i Jakuba. Pan odwołuje się zatem do pamięci ludzkiej i do historii. Nie jest to pusta formuła ani metafora. Sam Pan Jezus skomentował tę scenę, mówiąc: Bóg nie jest Bogiem umarłych, ale żywych, wszyscy żyją dla Niego (Mt 22, 42). Skoro tak jest dla Boga, czy nie powinno być również dla nas? Samo Imię JESTEM, po hebrajsku JAHWE, jest przebogate znaczeniowo. Prof. Anna Świderkówna, autorka poczytnych książek Rozmowy o Biblii, zauważyła, że słowo to w języku hebrajskim jest użyte w czasie teraźniejszym i równocześnie przyszłym, natomiast nie w trybie dokonanym (jest to też specyfika tego języka). Można zatem je przetłumaczyć na: JA JESTEM i BĘDĘ. Bóg ogłasza radosną dla Mojżesza i każdego człowieka obietnicę radosnej i wyzwalającej Obecności, która nigdy się nie skończy. Jest to przesłanie, które swoje wypełnienie będzie miało w Orędziu Pana Jezusa: Bóg JEST Ojcem, który kocha człowieka i chce wyzwolić go z niewoli grzechu tak bardzo, że daje Osobę, która jest Mu najbliższa, swego Jednorodzonego Syna. Jest to szczyt Miłości.

Psalm responsoryjny: Ps 103, 1b-2. 3-4. 6-7. 8 i 11

Psalmista nakazuje swojej duszy chwalenie Boga. Dlaczego? Czy Bogu jest potrzebne nasze błogosławieństwo? Bóg jest w Sobie Samym doskonale szczęśliwy, w jedności Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Ludzkie uwielbienie nie jest Mu potrzebne, jest natomiast potrzebne nam, ponieważ wielbienie Boga wyrywa nas z samo-adoracji, pychy i egoizmu oraz pobudza nasze serca do miłości. Autor psalmu wylicza powody, dla których chce chwalić Najwyższego: Jego Miłosierdzie, Pomoc i Wierność. Jednakże tych powodów jest tak naprawdę cały ocean. Każdy dzień przynosi nam nowe impulsy do dziękczynienia, jak chociażby to, że wstaliśmy rano i został nam dany od Boga nowy dzień. Nawet gdyby życie nie dawało nam powodów do dziękowania, to sam Bóg jest najważniejszym Powodem: Jego Dobroć, Doskonałość i Piękno. Tak jak zakochani doznają zachwycenia sobą nawzajem, tak i my możemy ciągle na nowo zakochiwać się w Panu Bogu. Dobrze wyraził to Święty Franciszek Salezy w jednej ze swoich modlitw, w której wyznawał Bogu swoją miłość ze względu na Niego samego, a nie z powodu tego, że on, Franciszek, boi się kary lub oczekuje nagrody od Niego. Jak trafnie ujął to Święty Jan w swoim Pierwszym Liście: doskonała miłość usuwa lęk.

Drugie czytanie: 1 Kor 10, 1-6. 10-12

Wiele osób ma trudność z czytaniem Pisma Świętego. Jak traktować wydarzenia, ludzi i sposób myślenia, które są tam zawarte? Co wspólnego z moim życiem mają te wszystkie opowieści: o stworzeniu, potopie, Abrahamie itd. Święty Paweł daje nam klucz do interpretacji Starego Testamentu. Pouczając chrześcijan z Koryntu, spogląda na wydarzenia Pierwszego Przymierza i wyciąga z nich wnioski moralne dla adresatów Listu. Przejście przez Morze Czerwone to dla Pawła zapowiedź Chrztu Świętego, a manna i woda wytryskująca cudownie ze skały to znak Eucharystii i nauki Ewangelii. Według Apostoła Narodów wydarzenia biblijne miały miejsce jako zapowiedź Jezusa Chrystusa i Jego zbawczego dzieła, autorzy natchnieni natomiast spisali je dla naszego pouczenia. Dlaczego zatem czytać Biblię? Aby zbadać własne sumienie, trwać w Chrystusie i nie upaść. Pismo Święte daje nam możliwość przejrzenia się w postaciach biblijnych jak w lustrze, zarówno w tych dobrych jak i złych. Pozytywne postacie umacniają nas, negatywne z kolei służą jako przestroga. Dzięki Duchowi Świętemu, który jest w tekście natchnionym, Biblia może być dla nas nieustannym źródłem duchowej inspiracji. Pięknie to ujął święty Augustyn: Gdy czytasz Pismo Święte, ono czyta ciebie.

Ewangelia: Łk 13, 1-9

Dlaczego na świecie wydarzają się nieszczęścia? Żydzi w starożytności interpretowali cierpienie w kategorii grzechu i kary. Człowieka popełniającego grzech spotyka od Boga automatycznie kara. Temu myśleniu Pan Jezus sprzeciwia się w dzisiejszej Ewangelii. O Galilejczykach zabitych przez Piłata czy o ofiarach wypadku w Siloe, wyraża się jak o zwykłych ludziach, nie bardziej grzesznych od innych. Dlaczego zatem to im się przytrafiło? Pan Jezus nie odpowiada na to pytanie. Cierpienie pozostaje Bożą Tajemnicą. Nasz Zbawiciel zwraca nam uwagę na coś innego: na potrzebę ciągłego nawracania się. Wyraża to w przypowieści, którą można duchowo odcyfrować: zasadzone drzewo to każdy z nas, właściciel ogrodu to Bóg Ojciec, ogród to Kościół Święty, ogrodnik to Pan Jezus. Bóg oczekuje od nas owocu, czyli dobrych uczynków. Gdy ich nie przynosimy, to według sprawiedliwości powinniśmy być wycięci z ogrodu. Pan Jezus jednak wstawia się za nami i wyprasza nam u Boga jeszcze jeden rok, czyli okres Łaski Bożej, który będzie trwać do końca naszego ziemskiego życia. Z jej pomocą łatwo jest czynić dobro, lecz jeśli zamkniemy się w naszym egoizmie, to nie będziemy mieli usprawiedliwienia. Dlatego nie pytajmy: Dlaczego coś się dzieje? tylko: Co ja mogę zrobić, by być lepszym?

Poniedziałek, 21.03.2022 r.

Pierwsze czytanie: 2 Krl 5, 1-15a

Albert Einstein poważnie, ale i dowcipnie, stwierdził: Przypadek to Bóg przechadzający się po ogrodzie. Pan Bóg potrafi bowiem tak układać wypadki życiowe, by spełniła się Jego Wola. Historia Naamana dobitnie to pokazuje. Oto Aramejczycy złupili ziemię izraelską, biorąc do niewoli kobietę. Ta z kolei stała się niewolnicą żony Naamana. Mogła przecież dostać się do niewoli u innego Aramejczyka, ale trafiła akurat do jego rodziny. Tam opowiedziała o proroku Elizeuszu, co skłoniło Naamana do podróży. Usłyszawszy polecenie Elizeusza, aramejski żołnierz chce wrócić do domu, ale powstrzymują go namowy jego sług. Czy to też przypadek, że oni tam byli i przemówili mu do rozsądku? W końcu Naaman doznaje uzdrowienia, nawet trochę wbrew swoim wątpliwościom. Długi łańcuch zdarzeń do tego doprowadził, a reżyserem była Boża Opatrzność. W życiorysach świętych też można ujrzeć takie przedziwne sploty zdarzeń. Czy Karol Wojtyła doszedłby do świętości, gdyby nie spotkane przez niego osoby: ojciec Karol Wojtyła senior, Jan Tyranowski, bp Stefan Sapieha, Prymas Stefan Wyszyński itd.? Przez nich działał Bóg. My również możemy w taki sposób spojrzeć na nasze życie, jako na część większej, Bożej całości. Do tego jednak potrzeba czasu, wiary i ufności. Piękne dzieło bowiem podziwia się z odpowiedniej odległości.

Psalm responsoryjny: Ps 42, 2-3

Pismo Święte to wielka historia miłosna. Pan Bóg stworzył człowieka z miłości i uzdolnił go do kochania swego Stwórcy. Swoją miłość do ludu wybranego opisywał za pomocą relacji małżonka do swojej żony. Jak człowiek ma odpowiedzieć na ten dar? Tym samym – miłością. Psalmista szuka porównań przyrodniczych do wyrażenia swych uczuć do Najwyższego. Znajduje: obraz spragnionej łani. On nie tyle chce obecności Pana Boga, co jej pragnie. Pragnienie, z kolei, to stan, z którego nie da się uzdrowić, który domaga się natychmiastowego zaspokojenia. Dla autora psalmu jest ono tym większe, że doświadcza szyderstwa i prześladowania od ludzi dookoła, którzy wyśmiewają jego wiarę. Człowiek pragnie Boga, ale Bóg także pragnie człowieka. Pan Jezus w rozmowie z Samarytanką powiedział jej: Daj mi się napić, a miał na myśli nie wodę, ale jej wiarę. Podobnie na krzyżu umęczony Chrystus mówi: Pragnę, a jest to pragnienie miłości od swojego stworzenia. Jaki jest warunek tego wzajemnego związku? Jest nim prawda. Psalmista pragnie Boga żywego. Czy zatem Bóg nie pragnie prawdziwego człowieka, który staje przed Nim ze wszystkim: z nadziejami, radościami, sukcesami, bólem i słabościami? Nie bójmy się otworzyć na modlitwie przed Panem Bogiem. Nie bójmy się zaspokoić naszego i Jego pragnienia.

Ewangelia: Łk 4, 24-30

Jednym z uczynków miłosierdzia względem duszy jest grzeszników upominać. Przykładem takiego upominania jest mowa Pana Jezusa do rodaków w Nazarecie. Chrystus wykazał się wielką odwagą. Przez odwołanie do wydarzeń Starego Testamentu ukazał zatwardziałość serc swoich słuchaczy, to, że nie wierzą w Niego jako Mesjasza. Jednocześnie nasz Zbawiciel zapowiedział, że Ewangelia będzie głoszona wśród pogan i tam wyda owoc. Chrystus uczynił to nie w tym celu, aby poniżyć słuchaczy, ale aby wzbudzić w nich wiarę. Pan Jezus daje nam przykład, abyśmy nie bali się upomnieć innych i wykazać ich grzechy, ale nie po to, abyśmy się wyżyli, ale żeby pobudzić drugiego człowieka do nawrócenia, żeby ktoś stał się lepszy. Wiąże się to z ryzykiem, że będziemy nielubiani, że może nawet dojść do ataków na nas. Pamiętajmy jednak o Opatrzności Bożej, która nad wszystkim czuwa i kieruje ku dobremu celowi. Dzisiejsza Ewangelia również to pokazuje. Pan Jezus wtedy, kiedy chciano Go zrzucić z urwiska i zabić, przeszedł między tłumem i oddalił się. Dlaczego? Gdyż nie był to jeszcze czas Jego Męki. Bóg Ojciec wyznaczył czas i miejsce, kiedy Męka Chrystusa miała się dokonać. Nasz los i nasze życie zależy od Pana Boga. Czyńmy to, co do nas należy: głośmy Ewangelię, wzywajmy do nawrócenia i upominajmy, a Pan Bóg zajmie się resztą.

 

Wtorek, 22.03.2022 r.

Pierwsze czytanie: Dn 3, 25. 34-43

Wiele osób zadaje sobie pytanie: Jaki jest Bóg? Czy jest On Miłosierny, czy Sprawiedliwy? Pismo Święte odpowiada na te pytania: Bóg jest Sprawiedliwy i równocześnie Miłosierny, przy czym Jego Sprawiedliwość prowadzi do Miłosierdzia. W modlitwie Azariasza pobrzmiewa zrozumienie tej prawdy. Azariasz interpretuje swoje ciężkie położenie, czyli niewolę i karę rozpalonego pieca, jako konsekwencje grzechów ludu Izraela. Nie oskarża za to Boga. Uznaje, że jest to sprawiedliwa kara. Nie obawia się jednak przypomnieć Bogu, że On jest ŚWIĘTY i że złożył On patriarchom Obietnicę, której nie odwoła. Dlaczego? Ze względu właśnie na swoją Świętość. Bóg jest inny od człowieka, nie zna zazdrości lub zawiści. Pamięć o tym daje Azariaszowi nadzieję i motywuje go do modlitwy i zawierzenia, które okażą się zbawienne, jak pokazuje dalsza narracja Księgi Daniela. W różnych naszych kryzysach duchowych i fizycznych nie bójmy się przypominać Bogu o Jego naturze, że Jest Miłością, która chce ratować człowieka. Oczywiście, Bóg to wie, ale taka modlitwa jest nam osobiście potrzebna. Być może dlatego Najwyższy dopuszcza ciężkie doświadczenia, byśmy przypominali to sobie i uczyli się codziennie ufności.

Psalm responsoryjny: Ps 25, 4-5. 6 i 7bc. 8-9

Psalmista prosi Pana Boga, aby nauczył go przykazań, czyli po prostu dobrego życia. Czy można się tego nauczyć? Czy istnieje jakiś podręcznik? Oczywiście. Całe Pismo Święte jest takim podręcznikiem, zwłaszcza Dekalog i Kazanie Pana Jezusa na Górze. Jednakże, podobnie jak nie nauczy się człowiek jazdy samochodem poprzez czytanie przepisów ruchu drogowego, podobnie nie można nauczyć się dobrego życia bez praktyki. My, jako chrześcijanie, mamy też zadanie ułatwione, ponieważ Pan Jezus zostawił nam żywy przykład, jak interpretować i wcielać w życie wskazania Dekalogu. Również święci w historii Kościoła są jakby żywym elementarzem Ewangelii. Każdy stan w Kościele ma swoje wzorce, np. Mała Tereska z Lisieux dla osób życia konsekrowanego, święte małżeństwo Quattrocich dla zaślubionych, św. Jan Vianney dla księży, św. Stanisław Kostka dla dzieci i młodzieży i wielu, wielu innych. Ale to jeszcze nie wszystko. Konieczna jest Łaska Boża i zaufanie Bożemu Miłosierdziu. Bez tego możemy się zniechęcić z powodu naszych upadków, a przecież wszyscy doznajemy słabości. Trafnie to ujął św. Augustyn w jednej ze swoich modlitw: Panie Boże, daj łaskę do tego, czego żądasz, a potem żądaj, co chcesz.

Ewangelia: Mt 18, 21-35

Nasza odpowiedzialność wobec Boga jest inna od odpowiedzialności wobec człowieka. Dzisiejsza przypowieść ukazuje nam Króla, który rozlicza się ze swoim dłużnikiem. Dług opiewa na sumę dziesięciu tysięcy talentów. Według standardów starożytnych miar wagi była to olbrzymia kwota. Wyobraźmy sobie, że współcześnie te dziesięć tysięcy talentów zmieściłoby się w czternastu tirach wypełnionych złotem bądź srebrem. Jest to symbol naszych win wobec Boga. Grzech jest w jakiś sposób nieskończoną obrazą Pana Boga, gdyż On jest Nieskończonym Dobrem, Nieskończoną Prawdą i Nieskończoną Miłością. Ludzkie wysiłki nie mogą dać odpowiedniego zadośćuczynienia, dlatego też skreślenie tego długu musiało dokonać się przez Jezusa Chrystusa, Boga-Człowieka, który złożył swemu Ojcu doskonałą Ofiarę o nieskończonej wartości. Każdy grzesznik może mieć w Chrystusie przebaczenie win. Winy między ludźmi z kolei symbolizuje dług trzystu denarów, ówczesna równowartość 3 miesięcy pracy. Wobec owego ogromu talentów to kwota bardzo mała. Dlatego Chrystus nakazuje nam przebaczać bliźniemu z serca. Czasami trudno przebaczyć. Pomocą dla nas może być rozważanie Męki naszego Zbawiciela. Wobec ogromu Jego bólu możemy usposobić nasze serca do otwartości na wybaczenie, tak jak otwarte jest Serce Chrystusa, przebite włócznią dla nas.

Środa, 23.03.2022 r.

Pierwsze czytanie: Pwt 4, 1. 5-9

Mojżesz w przeczytanym ustępie Biblii mówi, że nauczył Izraelitów praw i przykazań Boga, aby mogli je wypełniać w Ziemi Obiecanej i aby mogli ją objąć w posiadanie. Zastanówmy się nad sensem duchowym tych słów. Kraj Kanaan jest symbolem Królestwa Niebieskiego, czyli szczęścia przebywania z Bogiem w wieczności. Życie ludzkie jest zatem pielgrzymką do tegoż Królestwa. Powstaje jednak pytanie: które przykazania mamy jako chrześcijanie wypełniać? W Pięcioksięgu zapisano 613 nakazów i zakazów zarówno moralnych, jak i obrzędowych oraz karnych. Czy mamy powstrzymać się od wieprzowiny i poddawać się obrzezaniu? Nowy Testament daje odpowiedź na to pytanie: Jezus Chrystus wypełnił Prawo Starego Testamentu, czyli doprowadził do celu wszystkie przykazania, które wskazywały na Niego i Jego Zbawienie. Przepisy kultyczne i cywilne przestały obowiązywać, natomiast prawo moralne, zapisane w Dekalogu, obowiązuje dalej. Pan Jezus nadaje Dekalogowi ostateczną wykładnię w Kazaniu na Górze i jednocześnie pokazuje swoim życiem, jak go wypełnić oraz daje Ducha Świętego, który nas uzdalnia do jego wypełniania. W ten sposób Chrystus stał się dla nas, jak pisał Apostoł Paweł, mądrością od Boga, i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem (1 Kor 1,30).

Psalm responsoryjny: Ps 147B, 12-13. 15-16. 19-20

Psalmista nakazuje słuchaczom chwalić Boga za trzy rzeczy: za opiekę nad Jerozolimą, za kierowanie przyrodą w sposób mądry i harmonijny oraz za danie Izraelowi praw i przykazań. Patrząc z perspektywy Nowego Testamentu, możemy powiedzieć, że my, chrześcijanie, możemy również sławić Boga za opiekę nad Kościołem Świętym, za stworzenie harmonijnego świata oraz za oznajmienie nam Nowego Prawa Miłości. Te trzy elementy Biblia widzi w ścisłej łączności ze sobą. Gdybyśmy jeden z nich wyjęli, to konstrukcja byłaby zachwiana. Żyjemy bowiem jako ludzie wierzący w trzech sferach: jako część przyrody i społeczeństwa, jako osoby moralne, które otrzymały od Boga Dziesięć Przykazań i Osiem Błogosławieństw oraz jako członkowie Kościoła, którzy mają swoje prawa i obowiązki. Gdy we wszystkich tych sferach spełniamy nasze zadania, panuje harmonia, która zapowiada odnowę świata przy paruzji Chrystusa, o której autorzy biblijni mówią jak o nowym niebie i nowej ziemi. Niektórzy święci posiadali jakby przebłysk tej wielkiej harmonii. Święty Franciszek z Asyżu służył Bogu w swoim sercu, ale również Kościołowi, poprzez swój zakon oraz miał przyjazny kontakt z naturą. Słynna jest scena, kiedy wygłaszał kazanie do ptaków na drodze. Zatem spójrzmy na siebie w tych trzech wymiarach.

Ewangelia: Mt 5, 17-19

Pan Jezus, w przytoczonym fragmencie Kazania na Górze, mówi zaskakującą rzecz, a mianowicie, że: dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie. Jak to rozumieć? Stary Testament jest wypełniony różnymi opowieściami, przepisami prawnymi i sentencjami mądrościowymi. Czy to wszystko jest dalej aktualne? Przecież św. Paweł wskazywał, że zbawienie daje wiara w Chrystusa, działająca przez miłość, a nie uczynki Prawa. Mimo to dalej czytamy i rozważamy księgi Pierwszego Przymierza. Jak rozwikłać ten dylemat? Ojcowie Kościoła potrafili pięknie interpretować wszystkie te rzeczy, a mianowicie patrzyli, co się kryje w sensie duchowym za danymi wydarzeniem czy słowami. Na przykład opowieść o potopie i Arce Noego interpretowali jako zapowiedź Chrztu i Kościoła Chrystusa, gdzie różne narody, symbolizowane przez zwierzęta, znajdują swoje miejsce. Przepisy o czystości pokarmowej, z kolei, interpretowali w ten sposób, że osoba wierząca w Chrystusa wystrzega się różnych grzechów. Dlatego też patrzmy na Stary Testament w świetle Nowego Testamentu, a wiele rzeczy stanie się dla nas jasne. Pięknie to ujął Roman Brandstaetter, twierdząc, że pozbawienie Pana Jezusa któregoś z Testamentów jest tak naprawdę redukowaniem Go o całą Boskość.

Czwartek, 24.03.2022 r.

Pierwsze czytanie: Jr 7, 23-28

Słowa Boga, przekazane przez proroka Jeremiasza, brzmią smutno i fatalistycznie. Izraelici złamali przymierze z Najwyższym, nie usłuchali i nie chcą słuchać głosu Jego proroków. Patrząc wstecz, okazuje się, że współcześni Jeremiaszowi stali się jeszcze gorsi od swoich przodków, a pamiętajmy, że i w dawnych czasach Mojżesz i prorocy nie szczędzili rodakom słów krytyki. Czy zatem nie ma uzdrowienia? Gdy spojrzy się na Księgę Jeremiasza jako całość, widać nadzieję. W 31 rozdziale swego dzieła prorok zapowiada Nowe Przymierze, które Bóg zawrze z ludźmi, skutkiem którego człowiek będzie miał Prawo Boże wypisane w swoim sercu i wszyscy, od najmniejszego do największego, poznają Boga. Ten związek między Bogiem a ludźmi nigdy nie będzie złamany. Owo Przymierze zrealizował Pan Jezus swoją Męką, Śmiercią i Zmartwychwstaniem, a dokonuje się ono w naszym jestestwie mocą Ducha Świętego. To On uzdalnia nas do miłości Boga i bliźniego. Gdy opieramy się na własnych siłach, to wpadamy w kołowrót naszych grzechów, tak jak Izraelici, gdy zaś ufamy Duchowi Świętemu, przez modlitwę i sakramenty, to przyoblekamy nowego człowieka, jak ujął to św. Paweł w Liście do Efezjan, stworzonego według Boga, w sprawiedliwości i prawdziwej świętości (Ef 4, 24).

Psalm responsoryjny: Ps 95, 1-2. 6-7c. 7d-9

Psalm 95 wzywa do zbiorowego oddawania czci Bogu. Był on wykorzystywany w Świątyni Jerozolimskiej, gdzie lewici wzywali przybywających do uwielbienia Pana Boga. Jednocześnie psalm ten spogląda wstecz, na historię Izraela, wskazując negatywne przykłady, których nie wolno naśladować, mianowicie o zatwardziałości serca i kuszeniu Boga przez ludzi w Massa i Meriba. Tam właśnie Izraelici wędrujący przez pustynię wystawiali Boga na próbę, żądając wody. Żądali, nie prosili. Pamiętajmy, że w buncie i żądaniach nie ma miłości. Często jest tak, że nie otrzymujemy od Boga czegoś, o co prosimy, czasami przychodzą ciężkie doświadczenia, które rodzą frustrację. Odpowiedzią na to nie jest wylewanie złości na Pana Boga, ale uwielbienie Go, uwielbienie, które może przyjść czasami pomimo bólu. Święty Jan Chryzostom, biskup Konstantynopola z IV/V wieku, doświadczył takiego ciężkiego doświadczenia. Bronił moralności przeciw zakusom dworu cesarskiego. Został usunięty z urzędu i skazany na wygnanie. Jego ostatnie słowa przed śmiercią brzmiały: Bogu za wszystko niech będą dzięki. Potrafił zajrzeć za zasłonę tych wydarzeń i we wszystkim zobaczyć Łaskę Boga. Zatem lekiem na trudne chwile nie jest złość, ale uwielbienie.

Ewangelia: Łk 11, 14-23

Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie. Gdy skonfrontujemy te słowa z innymi wypowiedziami Pana Jezusa w Ewangeliach, znajdziemy pewną sprzeczność, mianowicie w Ewangelii według świętego Marka, w scenie, gdy Święty Jan Apostoł mówi Jezusowi o pewnym człowieku, który nie chodzi z nimi, a mimo to wyrzuca złe duchy w imię Chrystusa. Pan Jezus odpowiedział wtedy: Zostawcie go. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami. Ważny dla zrozumienia obu tych wypowiedzi jest kontekst. W tym drugim przypadku ów człowiek czynił prawdziwe dobro i to w Imię Zbawiciela. Być może nie poznał dobrze Chrystusa i dlatego nie dołączył do uczniów, ale rozszerzał Królestwo Boże. Sytuacja z Ewangelii Łukasza jest zupełnie inna. Faryzeusze z zazdrości dyskredytują cuda Jezusa, tłumacząc je mocą diabelską. Inni z kolei chcą wystawiać Jezusa na próbę. Oni nie są z Jezusem, ale nawet nie stoją neutralnie z boku, oni przeszkadzają i dlatego są przeciwko Niemu. Gdy człowiek czyni dobro ze szlachetnej pobudki, to nawet nie będąc chrześcijaninem, nieświadomie wypełnia Wolę Pana Jezusa. Gdy zaś czynimy zło, to możemy się nazywać chrześcijanami, ale tak naprawdę zaprzeczamy Chrystusowi. Ważna jest intencja rozumnego serca, z jaką coś się czyni.

Piątek, 25.03.2022 r. – Uroczystość Zwiastowania Pańskiego

Pierwsze czytanie: Iz 7, 10-14; 8, 10c

W przytoczonej scenie z Księgi Izajasza zwraca uwagę odpowiedź króla Achaza na słowa Izajasza o proszeniu o znak od Boga. Król Judy odpowiada, że nie będzie wystawiał Pana na próbę. Takie same słowa wypowiedział Pan Jezusa, kiedy był kuszony przez szatana, aby rzucił się z narożnika Świątyni Jerozolimskiej, przekonując się czy Aniołowie Boży Go ocalą, czy też nie. Niezwykłe. Tu takie same słowa i tam takie same słowa. Dlaczego zatem odpowiedź Pana Jezusa była pobożna, a odpowiedź Achaza spotkała się z naganą proroka Izajasza? Ponieważ nastawienie serca było inne. Nasz Pan wykazał pokorę, a mianowicie, że nie będzie wystawiał swego Ojca na próbę, ponieważ ten cud był niepotrzebny. Natomiast w przypadku króla Achaza, to sam Pan Bóg zachęca, aby prosić o znak. Achaz tego nie robi z pychy i prawdopodobnie będzie lamentował, że Bóg nie udziela pomocy w trudnej sytuacji dla niego i całego królestwa. Pan Bóg na to nie zważa i daje znak pomimo tego. Z jakim nastawieniem serca ja proszę Pana Boga o coś? Czy proszę o rzeczy dla siebie, czy dla innych? Czy żądam, czy z synowską ufnością proszę? Czy, gdy nie otrzymuję, to się gniewam? Czy potrafię dziękować Panu Bogu? Święty Tomasz z Akwinu pięknie spuentował kwestie modlitewnych próśb: Wiedz, że gdyby przyniosło ci to korzyść, to Pan Bóg by na pewno ci tego udzielił.

Psalm responsoryjny: Ps 40, 7-8a. 8b-10.11

Roman Brandstaetter w swojej powieści Jezus z Nazaretu opisał spotkanie Świętego Jana Chrzciciela z królem Herodem Antypasem. Jan upomina Heroda, że nie wolno mu żyć z żoną swego brata. Herod z kolei zaczyna zasypywać rozmówcę opowieściami o tym, jakie to kosztowne prezenty i dary złożył Bogu w Świątyni Jerozolimskiej. Jan słucha tego z pewnym politowaniem, bowiem zdaje sobie sprawę, że całe bogactwo Heroda nie jest tym, czego Bóg oczekuje. Najwyższy Pan chce tylko jednego – posłuszeństwa wobec swoich przykazań. Podobnie psalmista mówi o swoim doświadczeniu życiowym. Pan Bóg nie chciał od niego żadnej ofiary ze zwierząt, tylko jego otwartych uszu, czyli posłuszeństwa wobec swoich nakazów. Dlaczego posłuszeństwo jest takie ważne? Ponieważ wyraża najwyższy stopień miłości i zaufania wobec drugiej osoby. Jest to zaangażowanie całej osoby. Gdzie zatem odnaleźć Wolę Boga? Jest Ona wyrażona w Dekalogu, w Ewangelii, w nauce Kościoła, ale też znajduje się w natchnieniach, które Pan Bóg kieruje do naszego sumienia. Gdy wyrzucamy wszystko to, co jest niepotrzebne w naszym sercu jak: grzechy, puste słowa, hałas, wtedy możemy odkryć tę Wolę i z pomocą Łaski Bożej spełniać ją. Owocem tego jest głęboka, niezmącona radość.

Drugie czytanie: Hbr 10, 4-10

Autor Listu do Hebrajczyków przedstawia nam prawdę o Wcieleniu Pana Jezusa. Wyraża ją za pomocą słów Psalmu 40, który cytuje w greckim przekładzie Septuaginty. Najpierw mówi o niewystarczalności ofiar dawnego Prawa. Były one nakazane przez Boga, ale nie gładziły grzechów, tylko je niejako przypominały. Prawo wychowywało, ale nie zbawiało. Aby winy całego świata były odpuszczone, konieczna była czysta Ofiara Jezusa Chrystusa, Boga-Człowieka, złożona z Jego Ciała. Słowa: Radością jest dla mnie pełnić Twoją Wolę, mój Boże, ukazują nam fundamentalny rys osobowości Pana Jezusa, a mianowicie ścisłe i radosne pełnienie Woli Ojca. Słowa psalmu harmonizują z Modlitwą Jezusa w Ogrójcu: Nie moja, ale Twoja Wola niech się stanie (Łk 22, 42b). Skąd nasz Zbawiciel czerpał siły do tego dzieła? Sam Chrystus wyjaśnił to uczniom w Wieczerniku, w Wielki Czwartek, że źródłem Jego Ofiary jest miłość do Ojca: Niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca i że tak czynię, jak mi Ojciec nakazał (J 14,31a). Męka Krzyża była nie tylko okupem za grzechy, ale i doskonałym uwielbieniem Boga. Jest to wielki przykład dla nas. Jeśli chcemy pełnić Wolę Boga, to najpierw musimy Go poznać i pokochać. Im więcej miłości, tym więcej posłuszeństwa, aż moja wola złączy się z Wolą Najwyższego, tworząc jedno.

Ewangelia: Łk 1, 26-38

Scena Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny dobrze pokazuje nam współpracę człowieka z Łaską Bożą. W życiu Maryi inicjatywa należy do Pana Boga. To On posyła Archanioła Gabriela z wieścią, że Dziewica z Nazaretu pocznie i porodzi Syna i nazwie Go imieniem Jezus. W tym momencie Maryja dowiedziała się, że ma porodzić Mesjasza. Jednakże zadaje pytanie: jak się to stanie, skoro nie znam męża? Czyli: skoro nie znam współżycia seksualnego z mężczyzną, gdyż według Tradycji Kościoła Maryja złożyła Bogu ślub czystości. Wtedy Archanioł Gabriel wyjaśnia Maryi, że stanie się to mocą Ducha Świętego i że Dziecię, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. Maryja dowiedziała się bardzo ważnej rzeczy: że porodzi nie tylko Mesjasza, Zbawiciela Izraela, ale też Syna Bożego, Boga samego. Być może wtedy jeszcze nie rozumiała, co to W PEŁNI znaczy, ale przyjęła świadomie swoje powołanie jako Służebnica Pańska, a dosłownie Niewolnica Pańska. Stało się to dzięki Jej pobożnej dociekliwości i modlitewnemu pytaniu. Bóg pierwszy działa w planie naszego zbawienia, ale to nie znaczy, że nie możemy stawiać pytań, że nie możemy się zastanawiać, jak spełni się moje powołanie. Z naszej strony ważne są ufność i szczerość w relacji do Najwyższego.

Sobota, 26.03.2022 r.

Pierwsze czytanie: Oz 6, 1-6

Księga Ozeasza jest utworem smutnym i radosnym zarazem. Pan Bóg ustami proroka wypomina swojemu ludowi grzech bałwochwalstwa i zapowiada nadejście kary, a jednocześnie wyraża głęboką miłość do Ludu Wybranego i ukazuje odnowę moralną, która ma się dokonać w przyszłości. O owym uzdrowieniu mówi fragment, który usłyszeliśmy. W formie wezwania Ozeasz zapowiada wyleczenie dnia trzeciego. Ów dzień ma niezwykłą symbolikę biblijną. Trzeciego dnia stworzenia Bóg zobaczył, że jest ono dobre i owo słowo zostało powtórzone dwa razy (po hebrajsku ki tow). Trzeciego dnia dokonało się Objawienie Boga na Górze Synaj oraz Pan Jezus uczynił pierwszy cud na weselu w Kanie Galilejskiej. Trzeci dzień to zatem symboliczny moment zbawczego działania Bożego. Najważniejszy trzeci dzień to oczywiście dzień Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Niewykluczone, że Apostoł Paweł, przypominając Koryntianom Ewangelię, w swoim Pierwszym Liście do Koryntian, pisząc o Zmartwychwstaniu trzeciego dnia, zgodnie z Pismem (1 Kor 15,4a), miał na myśli omawiany właśnie ustęp z proroctwa Ozeasza. Warto czekać na swój trzeci dzień, moment znany Bogu, kiedy zechce udzielić nam łaski przekształcającej nasze życie.

Psalm responsoryjny: Ps 51, 3-4. 18-19. 20-21a

Psalm 51 jest najbardziej znanym i najbardziej przejmującym psalmem pokutnym w Piśmie Świętym. Opisuje on w przejmujących słowach dwie rzeczywistości: grzechu oraz Bożego przebaczenia. Już same hebrajskie terminy, którymi autor się posługuje, wyjaśniają nam naturę grzechu. Pierwszym słowem jest hatta, znaczące dosłownie chybić celu, dalej jest awon, kojarzące się ze zginaniem, skręceniem, kolejnym jest pesha i wyraża on bunt podwładnego wobec zwierzchnika. Grzech w swojej istocie jest zatem nie osiągnięciem celu, do którego Bóg nas powołał, ale odwróceniem, parodią dobra oraz buntem stworzenia wobec Stwórcy. Upadek nie jest jednak większy od Pana Boga. Psalmista prosi o przebaczenie i ufa, że Bóg obmyje go z grzechów. Czym jest ta obmywająca woda? To Łaska Jezusa Chrystusa, która oczyszcza człowieka w sakramentach Chrztu, Pokuty oraz Eucharystii. To poprzez Chrystusa ufamy, że Bóg przyjmie nasze skruszone serca. Owocem nawrócenia jest też wrażliwość na los innych. Autor psalmu prosi nie tylko za siebie, ale również za Syjonem, czyli Jerozolimą, aby Bóg odbudował jej mury. Jest w tym inspiracja dla nas, że powinniśmy prosić o miłosierdzie dla siebie, ale również dla całego Kościoła Świętego, jesteśmy bowiem Jednym Ciałem Chrystusa.

Ewangelia: Łk 18, 9-14

Święta Faustyna Kowalska zamieściła w swoim Dzienniczku cenną naukę od Pana Jezusa: Łaski mojego Miłosierdzia, mówi Chrystus, czerpie się jednym naczyniem, a jest nim ufność. Im więcej dusza zaufa, tym więcej otrzyma. Pyszni są zawsze na końcu, ponieważ o nic nie proszą. Dokładnie to samo mówi nam dzisiejsza przypowieść. Faryzeusz osiągnął, można powiedzieć, doskonałość, ponieważ spełniał skrupulatnie przykazania Prawa. Nie wykorzenił z siebie jednej wady, najpoważniejszej, pychy. Trwał w swoim samozadowoleniu i tak naprawdę nie modlił się do Boga, tylko do siebie samego, chwaląc swoje czyny. Celnik natomiast był obarczony licznymi grzechami, ale miał pokorę, czyli szczere wejrzenie w siebie. Wiedział, że zgrzeszył i że powinien naprawić swoje postępowanie, ale nie uczyni tego wyłącznie własnym wysiłkiem, tylko prosząc Pana Boga o miłosierdzie. Finalnie, to celnik odszedł do domu usprawiedliwiony, czyli z odpuszczonymi grzechami, a nie faryzeusz. Czy Pan Bóg jest niesprawiedliwy? Nie, bo faryzeusz nie prosił o łaskę, a zatem pycha została w nim, a celnik prosił i wrócił z odmienionym sercem. Prawdziwa religijność bowiem to nie tylko spełnianie nakazów, ale przede wszystkim poznanie Pana Boga jako Miłości. Faryzeusz poznał przepis, celnik poznał Osobę.

Komentarze do czytań – II TYDZIEŃ WIELKIEGO POSTU | od 13 do 19 marca 2022 r. - dk. Przemysław Misior
Komentarze do czytań – IV TYDZIEŃ WIELKIEGO POSTU | od 27 marca do 2 kwietnia 2022 r. - ks. Błażej Węgrzyn