Niedziela, 05.05.2019 r.

 

I czytanie: Dz 5,27b-32.40b-41

Głoszenie Dobrej Nowiny o Jezusie Chrystusie jest podstawowym zadaniem i obowiązkiem ucznia. Apostołowie są świadomi, że represje, nakazy i zakazy osób i gremiów zarządzających świątynią nie mogą ich powstrzymać i nie usprawiedliwiają rezygnacji z tego zadania. Kościół nie może nie głosić zbawienia, którego dokonał Syn Boży przez swą śmierć i zmartwychwstanie. Głoszenie to nie ogranicza się do słów, lecz jest związane bardzo ściśle z działaniem, w którym objawia się moc Boga. Jezus żyje w swym Kościele, bo głosi królestwo Boże, bo dzieją się cuda i znaki. Bóg stał się człowiekiem w Jezusie Chrystusie, a w Kościele Bóg objawia się jako wcielony we wspólnotę wiary, nadziei i miłości. Pierwszy Kościół jest ożywiany Duchem danym przez Jezusa, jak umiłowany Syn Boga namaszczony został Duchem Świętym. Kościół istnieje tylko wtedy, gdy żyje życiem Jezusa. Inne życie Kościoła jest odejściem od Pana, zaparciem się Go przed ludźmi.

Psalm responsoryjny: Ps 30,2 i 4.5-6ab.11 i 12a i 13b

Bóg nas wybrał i dlatego obdarzył nas łaską wiary, powołaniem do głoszenia Jego wielkości i jego miłosierdzia. Nasza radość płynąca z wiary nie ma nic wspólnego z satysfakcją spełnienia własnych celów i zamysłów, ale z tego, że dzieje się wola Boga, czyli nasze zbawienie.

II czytanie: Ap 5,11-14

Otwarcie zapieczętowanej księgi jest jednym z kluczowych wydarzeń w Księdze Objawienia według świętego Jana. Kolejne pieczęcie, a dokładnie moment ich otwarcia, wiążą się z wydarzeniami, które zapowiadają sąd Boży, a przede wszystkim zbawcze zwycięstwo Chrystusa – jeźdźca na białym koniu. Cała reszta tej pięknej księgi Nowego Testamentu jest rozwijaniem się tego zwoju, z którego wynikają kolejne sceny i wydarzenia. To zacieranie się granicy między tekstem a życiem jest fenomenem unikalnym w literaturze światowej, ale nie mistrzostwo pisarskie jest najważniejsze. Tę rolę pełni Ten, który jako jedyny jest godzien otworzyć pieczęcie zwoju. Tylko dzięki Niemu zapisane słowa stają się wydarzeniami, ponieważ kompetencję do złamania pieczęci zdobył przez swą śmierć i zmartwychwstanie. Wydarzenia paschalne przekładają się za pośrednictwem zwoju na dzieje świata, a historia ukształtowana przez Baranka, który złożony Bogu w ofierze żyje na wieki. Przez te wydarzenia też i my możemy włączyć się w paschę Bożego Baranka i pójść za Nim.

Ewangelia: J 21,1-19

Scena cudownego połowu, która w Łk 5,4-11 wiąże się z powołaniem Szymona Piotra, Jana syna Zebedeusza i ich braci. Te same postacie (Piotr, Jan, pozostali uczniowie) występują w scenie, którą w czwartej Ewangelii znajdujemy w ostatnim rozdziale, gdy Jezus po swym zmartwychwstaniu przygotowuje uczniów, by dalej pełnili tę misję, do której ich powołał. Jednak i tu znajdujemy nawiązanie do sceny powołania uczniów: słowa „pójdź za mną”.

Kluczowym elementem tego spotkania jest dialog Jezusa z Piotrem, którego szkieletem jest powtórzone trzykrotnie pytanie Jezusa o to, czy Piotr Go kocha. Bycia uczniem Jezusa nie można odłączyć od miłości do Niego. Pokazał to kryzys, który przeżył sam Piotr. Tylko z miłości można dzielić z Panem odrzucenie, cierpienie, śmierć i uznać Jego życie, którym nas obdarza, za ważniejsze od naszego własnego.

 

Poniedziałek, 06.05.2019 r.

I czytanie: 1 Kor 15,1-8

Paweł głosił Ewangelię, zanim powstał jakikolwiek tekst ze znanych nam pod tym tytułem. Jego Ewangelią był Jezus Chrystus, który umarł i zmartwychwstał. Ewangelia ta nie kończy się też na relacji o Jezusie, ale wyraża się w pełni dopiero we wspólnocie wierzącego z Jezusem Chrystusem w Jego śmierci i zmartwychwstaniu. Dobra Nowina to objawienie, że naszym nowym życiem jest życie z Jezusem Chrystusem.  Przez zjednoczenie z Jego śmiercią mamy udział w chwale, jaką Jezus otrzymuje od swego Ojca. Ewangelię tę Paweł głosi nie wtedy, gdy wygłasza przemówienia w synagogach, prowadzi dyskusje i przekonuje do swych poglądów. Jej przepowiadaniem było jego życie pełne poświęceń, cierpień, poniżeń, niebezpieczeństw, ponieważ w tych wszystkich sytuacjach jego mocą był Chrystus i wiara, że On jest prawdziwym życiem chrześcijanina.

Psalm responsoryjny: Ps 19,2-5

Świat oddający cześć Bogu jest dla nas z jednej strony czynnikiem mobilizującym, ponieważ akty religijne są łatwiejsze we wspólnocie, nawet jeśli jest to wspólnota z przyrodą. Z drugiej zaś strony to pewien wyrzut sumienia, jeśli my zaniedbujemy się w naszych obowiązkach wobec Boga.

Ewangelia: J 14,6-14

Jezus jest dla nas wszystkim: drogą, prawdą i życiem. Poza Nim błądzimy, żyjemy w fałszu i ułudzie, właściwie zaś nie żyjemy. Dla Jezusa wszystkim jest Ojciec: od Niego czerpie swą naukę, moc do czynienia cudów, w Nim trwa. Więź, o której mówi Jezus (między Nim a uczniami, między Nim a Jego Ojcem) to całkowite oddanie się. Nie ma w Ewangelii miejsca na relacje częściowe, ograniczające się do jakiegoś aspektu życia, do jakiegoś czasu, czy podlegających jakimkolwiek innym ograniczeniom. Istotą Ewangelii jest całkowite oddanie się Boga człowiekowi i człowieka Bogu.

Wtorek, 07.05.2019 r.

 

I czytanie: Dz 7,51-59; 8,1

Szczepan został powołany do posługi miłosierdzia w Kościele jerozolimskim, miał opiekować się ubogimi i wdowami. Musiał być więc człowiekiem o wrażliwym sercu, łagodnym sposobie postępowania, by nie uchybić w żaden sposób klientom darmowej kuchni czy potrzebującym wsparcia litościwych ludzi. Gdy przemawia do członków Sanhedrynu, nie przebiera jednak w słowach, odwołuje się do ich odpowiedzialności za śmierć Jezusa. Nie czyni tego jednak ze złośliwości, by rzucać – zasadne przecież – oskarżenia. Jego słowa o śmierci Jezusa są przygotowaniem do stwierdzenia, że Ukrzyżowany żyje i zasiada na Bożym tronie w niebie, a sam Szczepan doświadcza łączności ze swym Panem. To świadectwo o Chrystusie żywym jest nie do przyjęcia, budzi gniew, uzasadnia morderstwo bez sądu, ale to ono jest sednem chrześcijańskiego wyznania wiary.

 

Psalm responsoryjny: Ps 31,3-4.6-8.17.21

Szukanie opieki, ratunku jest jednym z ważnych składników przeżywania religii. Nie dziwi to, bowiem poczucie bezpieczeństwa jest uważane za jedną z najbardziej podstawowych potrzeb człowieka. W modlitwie, której Jezus nauczył swych uczniów, też jest na to miejsce: „wybaw nas od tego, co złe” (Mt 6,13). Jednak to nie znaczy, że religia istnieje po to, byśmy mieli parasol chroniący nas przed problemami i przykrościami. Stanowią one szkołę zaufania do Boga, ponieważ gdy nas dotykają, uczymy się wychodzić im naprzeciw z ufnością wobec Tego, który jest wierny.

Ewangelia: J 6,30-35

Chleb sycący głód raz na zawsze i woda, która gasi ostatecznie pragnienie to obrazy, które przemawiają do wyobraźni. Gdyby słowa te zrealizowały się dosłownie, nie musielibyśmy się trudzić ani nad uprawą zboża, ani przy żarnach, ani nosząc wodę ze źródła. Jezus nie mówi jednak o stanie, w którym praca nie jest już potrzebna do życia, ale przypomina, że człowiek nosi w sobie pragnienie i głód, które są jeszcze ważniejsze od tego, co odczuwa nasz organizm. Staje się to jasne, gdy wskazuje na siebie, bo przecież własną osobą nie zamierza zaspokoić potrzeb ludzkiego ciała. Jego słowa o chlebie (i w domyśle o napoju) wskazują na inne życie, które człowiek otrzymuje właśnie przez Niego.

Środa, 08.05.2019 r.- Uroczystość św. Stanisława, biskupa i męczennika

I czytanie: Dz 20,17-18a.28-32.36

Od początku swego istnienia Kościół musiał borykać się z prześladowaniami, ponieważ tylko tak mógł dać świadectwo, że chce żyć w łączności (komunii) ze swym Założycielem i Panem. Głoszenie Dobrej Nowiny o Jezusie związane było z licznymi konfliktami, które wybuchały zarówno w synagogach, jak też i w relacjach z przedstawicielami kultów pogańskich. Prześladowania były czymś należącym do głównego nurtu życia Kościoła. Dylemat, czy głosić Ewangelię, której wyznawanie wiąże się z cierpieniem i śmiercią, dotyczył nie tylko jezuitów działających w Japonii, o których mówi film „Milczenie” Martina Scorsese. Już pierwsze pokolenie apostołów go doświadczało. Co daje prawo głoszenia takiej wiary, która kosztuje? Tylko codzienne podejmowanie jej trudu: czasem wytrwałości w ascezie, czasem poświęcenia w służbie Bogu i bliźniemu, a czasem męstwa w godzinie próby.

Psalm responsoryjny: Ps 100,1-5

Wyrazem troski Boga o jego lud są pasterze, których daje temu ludowi. Prawda ta budzi dziś opór, bowiem chcemy czuć się podmiotowo i drażni nas, gdy ktoś traktuje nas jak stado bezmyślnych zwierząt. Może dlatego tak się dzieje, że wiemy, jak podatni jesteśmy na uleganie owczemu pędowi, jak silne są w nas odruchy stadne. Podkreślamy więc na każdym kroku naszą oryginalność, by naśladować powszechnie przyjmowane wzorce ubierania się, urządzania mieszkania, myślenia i wartościowania.

Tak zwani pasterze niejednokrotnie zawodzą. Kontestuje się więc często ich misję, bo jakim prawem chce mnie pouczać ktoś, kto nie jest lepszy ode mnie. Jakże często jest efekt skłonności do pouczania i moralizowania, która nie idzie w parze z naszym życiem. Co innego chcemy np. jako rodzice czy nauczyciele słowami wpoić dzieciom, a co innego pokazujemy im w naszych czynach.

Pasterze to trudny dar Boga dla Kościoła, ale potrzebny byśmy dojrzewali do świadomości, że jeśli nie będziemy dawali sobie wzajemnie tego, co dobre, nawet, jeśli jest to zmieszane z ludzką słabością, to na miejsce dobra zacznie wchodzić zło lub obojętność.

II czytanie: Rz 8,31b-39

Kiedy bywamy przekonani, że coś nam się udało w stopniu doskonałym? Chyba nigdy, bo nawet jeśli inni nie dostrzegają niedoskonałości naszych osiągnięć, to my sami wiemy, gdzie są rysy, pęknięcia, niedostatki. Bułat Okudżawa napisał w jednym ze swych śpiewanych wierszy (tytuł polskiego przekładu „Puszkin”), że nad naszymi zwycięstwami stoją cokoły wyższe od tych zwycięstw. Kiedy więc święty Paweł Apostoł pisze o pełnym zwycięstwie, odnoszonym przez chrześcijan, to wkracza na dość grząski grunt. Posądzilibyśmy go pewnie o zbytni optymizm czy zwykłą tromtadrację, gdyby nie to, że autor Listu do Rzymian wskazuje na źródło tej doskonałości: Jezusa Chrystusa, który kocha nas. Miłość Chrystusa do nas powoduje, że możemy odnosić w naszym życiu doskonałe, całkowite zwycięstwo nad naszą słabością, ograniczeniami ludzkiej kondycji. Dlatego musimy mieć wzrok wciąż skierowany na Jezusa i Jego miłość, a nie na nas samych.

Ewangelia: J 10,11-16

Jezus nie waha się mówić o sobie, jako o pasterzu, który poświęca swe życie za swe owce. Znaczy to, że wie, iż Jego los jest przypieczętowany. Nie chce uciekać przed śmiercią. Gdy przyjdzie Jego godzina, złoży swe życie w ofierze, bo tego wymaga Jego misja. Mówiąc o swej śmierci, wyjaśnia jej sens, by uczniowie i inne osoby (w tym czytelnicy Ewangelii) nie patrzyli na nią, jako na hańbiącą karę, ale jako na ofiarę tego, kto jest całkowitym panem swego losu, uosobioną wolnością. Jezus przygotowuje interpretację swego ukrzyżowania jako wywyższenia i otoczenia chwałą.

Czwartek, 09.05.2019 r.

I czytanie: Dz 8,26-40

Zanim chrześcijanie spisali relacje naocznych świadków życia, śmierci i zmartwychwstania Jezusa, mieli w swych rękach Pisma Święte, które Bóg dał Izraelowi. W nich czytał o Jezusie Chrystusie: Synu Boga i Zbawicielu świata. Ich rozumienie w świetle chrześcijańskiej wiary dało im nowe życie, które nie wstąpiłoby w czcigodne teksty, gdyby nie ich odniesienie do osoby Jezusa Chrystusa. Między Starym a Nowym Testamentem istnieje ścisły związek, który powoduje, że nie ma między nimi oddzielającej cezury. Rozdzielone, czytane osobno – są jak poobcinane członki ludzkiego ciała. Mają kształt pozwalający odróżnić stopę od dłoni, ucho od nosa, ale nie ma w nich życia. Duszą zaś Pisma jest Jezus Chrystus żyjący na wieki i każdego człowieka obdarzający łaską zbawienia.

Psalm responsoryjny: Ps 66,8-9.16-17.19-20

Jeśli robimy coś dobrego, wartościowego, chcemy by dołączyli do nas inni. Tak powstają stowarzyszenia, organizacje pożytku publicznego i inne elementy społeczeństwa obywatelskiego. Podobnie też tworzą się wspólnoty religijne, w których dobro to zakorzenione jest w Bogu. Czynienie dobra nie jest przecież zastrzeżone dla osób i dla wspólnot religijnych. Kościół, który realizowałby swe powołanie wyłącznie w wymiarze społecznym, charytatywnym, czy wychowawczym, byłby mocno okaleczony, a właściwie byłby podróbką Kościoła. Kościół to wspólnota wielbiąca Boga za Jego dobrodziejstwa, z których największym jest zbawienie dane przez Syna Bożego. Dopiero z tego zasadniczego powołania wynikają inne: misyjne – dzielenie się prawdą zbawczą, charytatywne – dzielenie się darami doczesnymi (tak uwagą i czasem, jak i żywnością, dachem nad głową i pieniędzmi).

Ewangelia: J 6,44-51

Manna, którą Bóg karmił swój lud na pustyni, ten tajemniczy dar bez nazwy (wszak pytanie man hu? czyli co to? jest tylko wyrazem niewiedzy obdarowanych) pozwolił przetrwać Izraelowi czasy głodu, ale też podtrzymać wiarę, że Bóg nie zwiódł swego ludu pustą obietnicą wybawienia ani go nie porzucił na pustynnych szlakach ku Ziemi Obiecanej. Jezus mówiący o sobie jako nowej i nieskończenie doskonalszej mannie, budzi w nas i podtrzymuje wiarę, że Bóg prowadzi nas przez życie doczesne, do życia doskonałego, komunii z Bogiem, która będzie trwać wiecznie.

Piątek, 10.05.2019 r.

I czytanie: Dz 9,1-20

Paweł z Tarsu w Dziejach Apostolskich dwukrotnie zdaje relację o tym, co zdarzyło się pod Damaszkiem (Dz 22,3-21; 26,12-19), a przedtem wydarzenia te opowiedziane są w trzeciej osobie (Dz 9,1-19), że tylko Paweł widział postać Chrystusa, a inni słyszeli tylko głos (Dz 9,7). Sam Paweł opowiada swym rodakom, że tylko on słyszał głos Pana, podczas gdy inni widzieli tylko światłość (Dz 22,9), co potwierdza, jak się wydaje, przed Herodem Agryppą (Dz 26,13-14). Skoro te wydarzenia zdeterminowały dalsze życie Pawła i z prześladowcy Kościoła uczyniły z niego apostoła, to dziwne, że nie jest jasne, jaki charakter miało to doświadczenie.

Jednak to nie głos czy obraz przemieniły dyszącą żądzą krwi duszę Saula w głosiciela, ale miłość Chrystusa, który chce zbawienia swego prześladowcy.

Psalm responsoryjny: Ps 117,1-2

Szacunek dla różnych kultur, które często odwracają się od chrześcijaństwa, albo są od niego bardzo odległe, powstrzymuje nas dziś często przed głoszeniem Ewangelii. Nie chcemy nikomu niczego narzucać, podczas gdy agresywna kultura ponowoczesna burząca tradycje albo tradycyjne kultury innych obszarów kulturowych (np. konfucjańska czy oparta na islamie) wykorzystują różne narzędzia, by głosić całemu światu swoje orędzie. Nie bójmy się dzielić tym, co otrzymaliśmy od Boga. Najważniejsze z Jego darów to zbawienie i objawienie. Dzielmy się nimi chętnie i odważnie.

Ewangelia: J 6,52-59

Spór między słuchaczami Jezusa dotyczy tego, jak da On swe ciało i krew do spożycia, natomiast On wyjaśnia, co to znaczy żywić się Nim. Dyskusja w synagodze w Kafarnaum ciągle ożywa, ponieważ kolejne pokolenia muszą zrozumieć, co to znaczy żyć wiecznie, przyjąć dar zmartwychwstania. W życiu doczesnym tyle rzeczy napełnia nas niepokojem: że stracimy ważne dla nas relacje z innymi, że poniesiemy uszczerbek na wizerunku czy statusie społecznym, że zabraknie nam środków finansowych lub zdrowia i sił do realizacji naszych celów. Listę tę można by jeszcze wydłużać. W życiu, które rodzi się w nas z Chrystusowego ciała i krwi, jest tylko jedna troska: że stracimy Boga i więź z Nim.

Sobota, 11.05.2019 r.

I czytanie: Dz 9,31-42

Uzdrowienie sparaliżowanego Eneasza w Liddzie i wskrzeszenie Tabity czyli Dorkas (Gazela) w Jaffie to wyraźne nawiązania do cudów, których dokonał Jezus (uzdrowienie paralityka w Mk 2,1-12 i par. oraz wskrzeszenie córki Jaira w Mk 5,35-43 i par.). Dokonuje ich jednak Piotr Apostoł, a to oznacza, że w Kościele działa Jezus Chrystus. Zmartwychwstanie Jezusa jest bowiem wydarzeniem, które znacznie przekracza ramy osobistego zwycięstwa nauczyciela z Nazaretu nad Jego prześladowcami czy szerzej – nad grzechem i śmiercią. Dzięki zmartwychwstaniu istnieje Kościół, czyli wspólnota, przez którą realizuje się zbawienie wciąż dawane przez Boga, wysłużone przez Syna Bożego Jego ofiarą, realizowanego mocą Ducha Świętego zesłanego przez Jezusa. W Kościele żyje Wcielone Słowo Boga.

Psalm responsoryjny: Ps 116,12-17

Podczas swego zaprzysiężenia John F. Kennedy 20 stycznia 1960 r. wypowiedział słowa, które do dziś są przypominane: „Nie pytaj, co twój kraj może zrobić dla ciebie, ale co ty możesz zrobić dla twojego kraju”. Jak często stawiamy pytanie, co Bóg może zrobić dla mnie? Jak wiele odpowiedzi na nie ciśnie nam się do głowy? A jak trudno powtórzyć za psalmistą „czym się Panu odpłacę?”. Trudniej jeszcze dać na nie odpowiedź. Najtrudniej jest z odpowiedzi tej uczynić życiowy program, który będziemy realizować.

Ewangelia: J 6,55.60-69

Słów nie włożymy do garnka, nie opłacimy nimi rachunków. Słowa wydają się nam czymś bez realnej wartości. Zapytany przez Poloniusza, co czyta, Hamlet odpowiada: „słowa, słowa, słowa”, chcąc powiedzieć, że nic istotnego nie znajduje w tej lekturze. Słowa Jezusa w ocenie Piotra i tych spośród uczniów, którzy nie opuścili Nauczyciela, są tym, co pozwala żyć, co jest wręcz źródłem życia.

Wybór Piotra nie jest podyktowany rachubą, opartą na wyborze najlepszego z licznych dobrych rozwiązań. Życie jest tylko u Jezusa, nigdzie indziej, więc pozostanie przy Jezusie jest wyborem życia przeciw śmierci. To, co podtrzymuje tylko życie doczesne (jak np. manna dana w czasach Mojżesza), znajduje się po stronie śmierci. Wiara to pójście za życiem, które daje tylko Jezus i Jego słowa.

Komentarze do czytań - II Tydzień Wielkanocny | od 28 kwietnia do 4 maja 2019 r. - Teresa Pieczyńska
Komentarze do czytań - IV Tydzień Wielkanocny | od 12 do 18 maja 2019 r. - Barbara Gańczyk